Dodaj do ulubionych

Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY??

21.08.07, 23:44

Obserwuj wątek
    • potega_18 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 21.08.07, 23:45
      PRZEPRASZAM kliknełam za szybko w każdym bądź razie chciałam zapytać czy wogóle
      jest możliwośc posiadania prawa jazdy i czy nie ma przy tym wiekszych
      problemów... no i wogóle wszystko co z tym zwiazane....
    • kinia-c Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 22.08.07, 11:57
      Witam!
      Wiem, że ten wątek był już poruszany kilkakrotnie, ale mimo to
      chciałabym się przyłączyć do tego pytania.
      Moja P. neurolog powiedziała mi, że przeciwwskazaniem są m.in. leki
      (to logiczne). I stąd moje pytanie, czy może ktoś z Was bierze
      Lamotrix (lamotrim) lub Topamax i posiada prawo jazdy? Na ulotce
      topamax-u jest napisane, że jest to uzależnione od indywidualnej
      reakcji pacjenta na lek, ale już na lamotrix-u, że nie powinno się
      jeździć samochodem. Ale jak to jest w praktyce?
      Zadałam to pytanie ponieważ mam taki rodzaj padaczki, który
      teoretycznie nie uniemożliwiałby mi zdobycie tego typu uprawnień,
      tylko problem występuje właśnie z lekami.
      Pozdrawiam,
      Kinga
    • poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 22.08.07, 21:22
      Ja przyjmuje lamitrin. jeszcze nie mam prawa jazdy, bo na początku
      trochę się bałam, potem mój lekarz powiedział, że nie mogę. miesiąc
      temu zmieniłam lekarza i powiedział, że w moim przypadku nie ma
      przeciwskazań, poniewaz moja choroba jest opanowana.Przed zrobieniem
      prawa jazdy lekarz musi wydac zaświadczenie i mój neurolog
      powiedział, że jeśli bedę chciała zrobić prawo jazdy to on przecież
      też jest lekarzem i może mi to zaświadczenie wypisać. Chodzi o to,
      że normalni lekarze raczej niechętnie wypisują takie zaswiadczenia
      dla epileptyków. Moja koleżanka znalazła inny sposób, po prostu nie
      powiedziała dla lekarza, że jest chora na epilepsje no i ma juz
      prawo jazdy. Tylko ona tez juz dawno nie miała żadnego ataku.
      • kingusia1974 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 24.08.07, 14:44
        Koleżanka nie miała dawno ataku? Jest chora a jeśli pewnego dnia
        bedzie miała? To co? Zabije kogoś na drodze?
        Dziewczyny czyście powariowały? To tak jak z alkoholikiem na drodze,
        raz się uda a raz nie! Tylko, że ryzykujecie nie tylko swoim zyciem
        ale mozecie kogoś zabić.
        Mojemu przyjacielowi 15 lat sie udawało i rok temu mu się pierwszy
        raz nie udało.
        • izabo76 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 13.09.07, 18:31
          kingusia1974 napisała:

          > Koleżanka nie miała dawno ataku? Jest chora a jeśli pewnego dnia
          > bedzie miała? To co? Zabije kogoś na drodze?
          > Dziewczyny czyście powariowały? To tak jak z alkoholikiem na
          drodze,
          > raz się uda a raz nie! Tylko, że ryzykujecie nie tylko swoim
          zyciem
          > ale mozecie kogoś zabić.
          > Mojemu przyjacielowi 15 lat sie udawało i rok temu mu się pierwszy
          > raz nie udało.

          Kingusia, nie bulwersuj się tak ponieważ atak padaczki można mieć w
          każdym wieku i o każdej porze... więc nie jest powiedziane, że ten
          kto na to nie choruje, nie dostanie ataku...
          • very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.09.07, 11:03
            Ale, o ile coś pamiętam ze statystyki, to mogę wywnioskować, że
            prawdopodobieństwo wystąpienia napadu u osoby ze stwierdzoną
            padaczką jest większe niż u osoby, która nigdy wcześniej nie miała
            takich przygód.
            Chyba że mnie na probabilistyce głupot uczyli - też nie wykluczam.

            16%VOL
            22%VAT

            --
            takie tam... forum homeopatia
      • mirella67 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 13.03.09, 14:18
        Tak w skrócie opowiem jak to było u mnie. Ja przyjmuje Topamax i
        Neurotop, napady częściowe średnio raz w roku. Mój lekarz
        zadecydował, że mogę mieć amatorskie prawo jazdy i wystawił
        zaświadczenie i z tym zaświadczeniem poszłam do lekarza-orzecznika.
        Ten popytał, jak często mam napady, co biorę, wziął zaświadczenie od
        neurologa i wydał mi pozwolenie na okresowe prawo jazdy, chyba na 3
        lata. Po trzech latach powtórzyłam procedurę, dostałam pozwolenie na
        okresowe prawo jazdy na 5 lat (bo nie spowodowałam żadnego wypadku).
        Też miałam obawy na początku, ale doktor przekonywał mnie, że przy
        moim typie padaczki prawdopodobieństwo ataku w stanie wysokiej
        koncentracji (jazda za kółkiem) jest bardzo małe. Rzeczywiście nigdy
        nie miałam napadów w takich "skoncentrowanych" momentach - egzaminy,
        klasówki, itd. - dlatego mu uwierzyłam i jeżdżę od 5 lat.
    • ania_1609 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.09.07, 17:19
      Temat już był tyle razy wałkowany...
      Ja zgadzam się z Martini. Kiedyś chciałam zrobić prawo jazdy, byłam
      na kursie i "wyłączyłam się" w trakcie jazdy. Spowodowałabym
      wypadek, choć nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy (wyniki były
      wtedy dobre i w ogóle). Nie wsiądę więcej za kółko. Ktoś tu pisał,
      że był przypadek, iż facet nie miał kilka lat napadu, aż w końcu
      trafił mu się podczas jazdy. Uważam, że mając świadomość takiego
      ryzyka i mimo to siadając za kierownicą jest się
      MEGAnieodpowiedzialnym. Oczywiście, wszystko się może zdarzyć nawet
      osobie zdrowej. Tylko jak się człowiek będzie czuł, kiedy kogoś np.
      zabije w wypadku? Bedzie myślał tylko: WIEDZIAŁEM o tym, że mogę
      zrobić komuś krzywdę, że coś się może stać, a mimo to jechałem.
      Jestem przeciw. Z pewnymi ograniczeniami trzeba się pogodzić i już.
      • karolkissielewski Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.02.18, 13:40
        Witam. Wsiadając do samochodu czuję lekkie poddenerwowanie i pytam sam siebie, czy po drodze nie będę "latał". Całe szczęście, że ataki miewam nad ranem a odkad zacząłem przyjmować lamitrin, to czuję się znacznie lepiej, na tyle, że myśle o padaczce dwa razy dziennie przyjmując leki. Znam ludzi z padaczką, którzy jeżdżą autobusami miejskimi. Ale u nich z chorobą, to były dawne sprawy i kilka lat nic się działo. Jednak ja bym autobusu nie prowadził.... Wolę jeździć z kimś. Mam wielkie pretensje do rodziny, gdy po wypadku w 2003 r. z następczą padaczka po stłuczeniu mózgu, zrobili ze mnie kalekę... Najbardziej mi szkodzi utrzymujący się długo stres i napięcia. A samochód? Co by tu powiedzieć mądrego... po 30-tce zacząłem mieć dosyć łażenia wszędzie na piechotę, jeżdżenia zapchanymi busami a na rower czasem jest nieodpowiednia pogoda. Powodzenia
    • izabo76 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 15.09.07, 17:57
      Zgadzam się z Wami, ale nie możemy się dyskryminować, dobrze że
      możemy chodzić po ulicach... Siadanie za kierownicą jest świadomym
      wyborem osoby chorej. To jest bardzo złożona choroba w dodatku każdy
      pzypadek jest inny - Aniu myślę, że strach i stres spowodowały u
      Ciebie to "wyłączenie". Ja mam czasem też wrażenie, że coś się zaraz
      stanie ze mną w momencie przemęczenia i stresu... Ale walczę, tak
      jak Wy:)
      • ania_1609 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 16.09.07, 11:56
        No tak, ale chodząc po ulicach nie zrobimy raczej nikomu krzywdy.
        Postaw się w odwrotnej sytuacji: Ty albo Twoje dziecko zostaje
        potrącone przez samochód, bo kierowca dostał padaczki. Wiedział o
        tym, że jest chory. Ty siadasz na wózek inwalidzki, a na sprawie
        sądowej tamten się broni mówiąc, że nie chciał się ograniczać.
        Świadomie dokonał wyboru - usiadł za kółkiem. No i trudno, kogoś
        zabił, ktoś przez niego będzie do końca życia inwalidą, ale
        przynajmniej ma poczucie, że się nie dyskryminował.
    • magdamm61 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 16.09.07, 21:00
      Ja myślę, że z tym prawem jazdy to jednak lepiej sprawę należałoby
      dokładnie przemyśleć. Ja tez ostatnio nad tym myślałam, ale jednak
      doszłam do wniosku, że nie bede sie starać o uuprawnienia do
      prowadzenia samochodu, bo tak jak ktos powiedział, że chyba lepsza
      jest jednak ''deskryminacja'' niz śwaidomość, że sie kogos
      skrzywdziło lub jeszcze gorzej zabiło... Ale to chyba kazdy powinien
      rozważyć sam... Pozdrówki
      • zzz12 nie zgadzam sie, 17.09.07, 23:36
        ze kazdy powinien rozwazyc sam. Tu chodzi o kwestie bezpieczenstwa
        nie tylko wlasnego, ale tez innych uzytkownikow drog, zarowno
        zmotoryzowanych, jak i pieszych, ze np. o wlasnych dzieciach
        przewozonych w samochodzie chociazby wspomniec. IMHO mozna
        indywidualnie rozwazyc zgode na prawo jazdy, jesli ktos przez
        dluzszy czas (kilka lat) jest wolny od napadow, a i to z duza
        ostroznoscia (bo napad moze sie pojawic ni stad, ni zowad). Nie ma
        tu mowy o dyskryminacji, ale o odpowiedzialnosci i swiadomosci
        wlasnych ograniczen. ja, jako osoba w rozmiarze XXL nie zostane
        baletnica, choc moze bym chciala, tak jak osoba niewidoma czy
        nieslyszaca nie moze zostac pilotem samolotu pasazerskiego i nikogo
        to nie gorszy.
    • anusia29 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 18.09.07, 11:32
      A moja doktor (swoją drogą jedna z najlepszych w Polsce) twierdzi,
      że to sprawa indywidualna. I że mozna z niektórymi padaczkami
      prowadzić. Zresztą w Europie Zach. padaczka jako taka nie jest
      przeciwwskazaniem - tam rozpatruje się to indywidualnie.
      Poza tym za kierownicą można : zasłabnąć z nadciśnienia, dostać
      zawału serca, dostać uradu mózgu (sąsiad - zdrowy 38 latek tak miał -
      skończyło się drzewem, na szczęscie nie jechał szybko),zasnąć
      (baaardzo częsta przyczyna wypadków) i co - ? WszysW tej sytuacji
      wszyscy powinni profilaktycznie unikac prowadzenia.
      Pozdrawiam!!
      • izabo76 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 19.09.07, 20:47
        Zgadzam się z anusia29, każdemu za kierownicą może się wszystko
        przytrafić... nikt nie wie, jaki ma go spotkać los...
        • poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 20.09.07, 11:58
          Ja też się z nią zgadzam i w następne wakacje tez zrobię prawo
          jazdy.Mam do tego prawo tak jak inni.
          • anusia29 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 20.09.07, 12:16
            Dodam jeszcze, że (moim zdaniem) prowadzenie wykluczają te
            padaczki, gdzie ataki są nieopanowane i są często. Ale jesli sprawa
            jest zaleczona lub ataki są opanowane (pod kontrola
            farmakologiczną)... dlaczego nie. Zresztą zobaczcie na ulotke do
            Lamitrinu - gdzie - w dziale kierowanie pojazdami i obsługa maszyn
            nie ma, ze wykluczone. Ale, że 1. obowiązuje podejście indywidulane
            2. lamitrin nie wpływa na zdolnośc prowadzenia inaczej niz placebo.
            • mums69 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 01.10.07, 10:16
              Mam takie pytanie techniczne od 18lat mam spokuj z napadami i od 14 nie biorę leków , właśnie zapisałem się na kurs , lekarzowa nie powiadomiłem o moich problemach z przed lat , jak myślicie czy przy wydawaniu (narazie na kursie idzie OK ) prawka mogę mieć problemy ze strony WORD czy ja u nich gdzieś w jakiś AKTACH figuruje
              • anusia29 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 02.10.07, 15:34
                Nigdzie nie figurujesz - to na pewno. Mnie się wydaje że masz
                zaleczoną padaczkę, ale mam b. mało danych i nie jestem lekarzem -
                może skonsultuj się z neurologiem/ epileptologiem. Ja bym tak
                zrobiła.
      • very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 01.10.07, 15:07

        • ania_1609 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 01.10.07, 16:59
          very.martini napisała:

          > Tekst o zawałach zawsze mnie rozwala:)

          Mnie też :-))
        • anusia29 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 02.10.07, 15:41
          A propos tekstu o zawałach, to prawdopodobieństwo zawału za
          kierownicą jest podobne jak dostania ataku padaczki i w sumie dość
          niewielkie(patrz: statystyki przyczyn wypadków).
          Denerwuje mnie po prostu takie generalizowanie i wrzucanie
          wszystkich epileptyków do jednego worka. A to przecież kilkadziesiąt
          rodzajów...
          A co korupcja ma do rzeczy? Może warto zawalczyć o zmianę przepisów,
          które epileptykom pozwalałyby mieć legalnie prawo jazdy, ze
          stosownym orzeczeniem epileptologa lub prowadzącego neurologa.
          Teraz jest tak, że albo ma się orzeczenie prowadzacego neurologa
          i "oświeconego" orzecznika (co nie musi oznaczać łapówki), albo
          ukrywa się prawdę.
        • anusia29 odp nr 2 02.10.07, 15:46
          cyt:
          Powodzenia, jeździjcie sobie, ile
          chcecie, gdzie chcecie i dokąd chcecie,
          ale potem nie piszczcie, że należy Wam
          się psychoterapia na koszt NFZ, bo nie
          możecie sobie poradzić z tym, że komuś
          zafundowaliście życie na wózku

          **** Martini, bardzo cenię Twoje wypowiedzi, ale teraz bije trochę
          hmmm... zazdrość, złość na rzeczywistość? Po co ta kropla jadu?
          Wypadek i jego spowodowanie nie jest przypisane do epilepsji tylko.
          Powtarzam - trzeba by było zakazać 80% populacji jeżdżenia. Nota
          bene - NFZ nie refunduje psychoterapii (w baaardzo ograniczonych
          przypadkach, do których stres pourazowy się raczej nie zalicza)
          • weronika08 Re: odp nr 2 08.10.07, 22:03
            Ja przyznaje całkowicie racje Martini. Dla mnie epileptyk za
            kierownicą nie różni się od pijanego kierowcy, który wsiadając za
            kierownicę wierzy że jakoś uda mu się dojechać. Różnica między nimi
            polega jedynie na tym, że epileptyk wsiada za kółko z pełną
            świadomością. Przestańcie szukać dla siebie wytłumaczeniie w postaci
            innych przypadków takich jak np. zawał, pewnie gdyby ta osoba
            wiedziała, że może jej się to przytrafić nie wsiadłaby za kółko. Jak
            chcecie koniecznie jeździć to kupcie sobie kilka hekarów, wylejcie
            asfaltem, przynajmniej nie będziecie narażać niewinnych ludzi.
            Ostatnio w tv pokazywali kilka tragicznych wypadków z udziałem
            chorych na epi i cukrzyce.
            • anusia29 Re: odp nr 2 09.10.07, 09:12
              Weroniko! ja nigdzie nie twierdzę, że KAŻDY epi powinien mieć prawo
              do jazdy. Ale są takie rodzaje epi, które nie kolidują z jazdą (np.
              epilepsja nocitca), albo już zaleczone przypadki epi.
              Rozmawiałam ze swoją epileptolozką, jest to jedna z najlepszych
              specjalistów w tej dzidzinie w kraju i ona mi powiedziała, że są
              rodzaje epi, przy których mozna jeżdzić. Dla Twojej info - mam prawo
              jazdy, ale NIE JEŻDZĘ. I czy w ogóle będę mogła/mogę - było
              przedmiotem konsulatcji z moją epilpetolożką.
              Swoją droga cukrzycy nie mają zakazu jazdy...
              Swoją droga 2 - każdy kto mapodwyższone ciśnienie moze spodziewac
              się udaru lub zawału i co...?
              • weronika08 Re: odp nr 2 09.10.07, 09:58
                Mnie pytasz? Każda osoba chora sama powinna odpowiedzieć sobie na to
                pytanie w zgodzie ze swoim sumieniem. Nie można wymagać od
                ustawodawcy i policji, żeby wszystkich pilnowała i prowadzała za
                rączke. Do Twojej wiadomości zaleczona epi po pięciu latach
                przestaje być uznawana za epi, mi zostało pół roku. Mój epileptolog
                też jest uznawany za najlepszego w kraju i jest przeciwny wydawaniu
                prawa jazdy osobom chorym na epi. Wybacz, ale jest to jedna z
                najmniej nieprzewidywalnych chorób i nie masz gwarancji, że niewinne
                aury przemienią się niespodziewanie w grand mal.
                • anusia29 Re: odp nr 2 09.10.07, 10:16
                  Ale po co tyle emocji i agersji Weroniko?!
                  Ciebie pytam, bo powołujesz się na te przykłady w swoim poście.
                  Obie mamy pewnie dobrych specjalistów, którzy mają odmienne zdanie i
                  tyle. Co do zaleczonej epi... hmmm nie chcę cię martwić, ale mnie
                  atak przydarzył się po 6 latach. A więc tak naprawdę nigdy nie
                  możesz liczyć na to, że będziesz zdrowa po epi. Ja zresztą też. I to
                  także tyczy się prawa jazdy. Jeślic czekasz, to "pół roku" i masz
                  nadzieję, że wtedy zrobisz je jako 'wolna od epi" to jesteś w
                  błędzie. Niestety, jest to jedna z najmniej przewidywalnych a nie "
                  najmniej nieprzewidywalnych chorób"- jak piszesz.
                  Wszystkiego najlepszego
                  • weronika08 Re: odp nr 2 09.10.07, 14:17
                    Sama więc sobie odpowiedziałaś na to pytanie, a co by było gdybyś
                    była wtedy za kółkiem pędząc zatłoczoną autostradą albo w centrum
                    dużego miasta? Nie znam przypadku Twojej choroby i nie wiem dlaczego
                    masz nawrót ataków, ale dziękuje za słowa otuchy. Ja nie czekam te
                    pół roku, żeby sobie zrobić prawko, bo mam naprawde ważniejsze
                    sprawy na głowie. Odpowiem Ci tak jak Martini, jeździjcie sobie
                    dowoli.
                    • anusia29 Re: odp nr 2 09.10.07, 14:56
                      Droga Weroniko!
                      W dalszym ciągu nie rozumiem po co te nerwy, ale ad rem:

                      > Sama więc sobie odpowiedziałaś na to pytanie,

                      Na jakie pytanie sobie odpowiedziałam? Nie ja jestem autorką wątku,
                      nie ja stawiam pytanie, a jedyne jakie postawiłam było rcazej
                      retoryczne dotyczyło tego dlaczego wg Ciebie nie objąc prewencyjnym
                      zakazem cukrzyków i nadciśnieniowców. Sama piszesz że oglądałaś
                      program w tv gdzie było o wypadkach spowodowanych przez kierowców
                      epi i cukrzyków właśnie. (Swoją dorga - czy możesz podać namiary na
                      ten program, bo jakoś o nim nie słyszałam, ani nie słyszałam o
                      wypadku spowodowanym przez kierowcę epileptyka, przynajmniej
                      ostatnio, a newsy mam świeże i rózne - taka praca)

                      > a co by było gdybyś
                      > była wtedy za kółkiem pędząc zatłoczoną autostradą albo w centrum
                      > dużego miasta?
                      - to samo co by się stało gdybym za kółkiem dostała udaru, zasłaba z
                      powodu zbyt niskiego poziomu cukru, etc.

                      > masz nawrót ataków, ale dziękuje za słowa otuchy.
                      - miałam po 6 latach. Nie o otuchę tu chodzi, i nie (od mojego
                      dawania lub nie) otuchy zależy Twoje zdrowie, ale o rzeczywistość.
                      Tak jest,a raczej może być i już.

                      Ja nie czekam te
                      > pół roku, żeby sobie zrobić prawko, bo mam naprawde ważniejsze
                      > sprawy na głowie.
                      • ania_1609 Re: odp nr 2 09.10.07, 15:08
                        Anusia, ale Ty ciągle nie widzisz różnicy pomiędzy słowami świadomy
                        i nieświadomy. Jeśli ja jestem chora, wiem to tym, to świadomie
                        siadam za kółko, ze świadomością, że coś się może stać.
                        Natomiast to, że ktoś dostanie zawału czy zasłabnie, nie jest na to
                        najczęściej przygotowany, i nie zdaje sobie sprawy z tego, że coś
                        może się przytrafić.
                        Jakby mi ktoś dziecko przejechał i okazałoby się, że wiedział, że ma
                        epi to bym walczyła dla niego o najsurowszą karę, taką, jak dla
                        pijaka. Wiadomo natomiast, że wypadki chodzą po ludziach i czasem
                        przytrafi się coś komuś i to nie jest jego wina. Ale nie w tym
                        przypadku.
                        Natomiast jak ktoś wie o ryzyku, a mimo to jedzie "bo ma takie
                        prawo", "bo nie chce się ograniczać", "dyskryminować" - to jest
                        nieodpowiedzialne.

                        Też napiszę: jeździjcie sobie,ile chcecie, ale proszę, nie po moim
                        mieście.
                        • anusia29 Re: odp nr 2 09.10.07, 15:34
                          Aniu!

                          > Anusia, ale Ty ciągle nie widzisz różnicy pomiędzy słowami
                          świadomy
                          > i nieświadomy.
                          --
                          • ania_1609 Re: odp nr 2 09.10.07, 16:38
                            anusia29 napisała:

                            Jednak cukrzykom i nadciśnieniowcom nikt nie
                            > zabrania prewencyjnie jazdy.

                            Ale tu nie chodzi o zabranianie lub nie. To jest tylko apel o
                            rozwagę. Wiesz, jak poszłam na prawko (bo sobie to kiedyś głupio
                            wymyśliłam), to lekarz pytał o epilepsję, cukrzycę i choroby serca.
                            No i o wzrok. Nie jest więc tak, że na te pozostałe choroby nie
                            zwraca się uwagi, tylko my, epileptycy mamy tak przesrane.

                            Kwestia indywidualnego rozpatrywania - już to widzę u nas. Mnie
                            lekarz tylko zapytał o choroby nie patrząc nawet na mnie. Ponieważ
                            głupia byłam, powiedziałam po prostu: nie choruję, i dostałam
                            pozwolenie. W naszych realiach indywidualne rozpatrywanie to proces,
                            który jeszcze długo długo się będzie ciągnął. A w ilu przypadkach
                            argumentem jest koperta?

                            Poza tym powtórzę się: nikt nikomu niczego nie zabrania. Nie ma
                            żadnej ustawy, która zakazuje osobom z epi mieć prawo jazdy. W wątku
                            toczy się dyskusja na temat odpowiedzialności, rozwagi, bo niektórzy
                            pewnych rzeczy nie widzą po prostu. Albo są w fazie buntu (a właśnie
                            że będę jeździł)albo zaprzeczania (na pewno nic mi nie będzie), a
                            moja wypowiedź, wypowiedzi Martini i Weroniki są próbą pokazania
                            pewnych rzeczy z innej strony.
                            A założę się, że wiele osób, które szarpią się i tupią, że chcą mieć
                            prawko, to w życiu nie siądą za kółkiem, kiedy będą w samochodzie
                            ich dzieci. Ale o innych, obcych ludziach na ulicy czy drodze już
                            nie myślą.



                            • anusia29 Re: odp nr 2 09.10.07, 21:26
                              Zgadzam się. Tylko Aniu zakazem nieczgo tak naprawdę nie zwojuje
                              się. Bo co? Epi mają zakaz i-co czasem widac pięknie go omijają,albo
                              przynajmniej są to w stanie zrobić bez specjalnego wysiłku. Więc
                              może jakby była legalna furtka,to ludzie by bardziej myśleli...?
                              • weronika08 Re: odp nr 2 09.10.07, 23:09
                                Przecież Ania napisała, że nie o zakaz nam chodzi a jest to apel o
                                rozwagę. Myśląc podobnie jak Ty można zabrnąć w ślepy zaułek,
                                szukając wytłumaczenia dla niejednej nieodpowiedzialnej decyzji w
                                naszym życiu. Powiedz mi Anusia, czy Ty powierzyłabyś swoje dziecko
                                kierowcy, który choruje na epi? Moim celem nie jest konflikt z Tobą,
                                próbuje przedstawić swoje stanowisko, szkoda że to tak odbierasz.
                                • anusia29 Re: odp nr 2 10.10.07, 10:25
                                  Weroniko!
                                  Moim celem także nie jest konflikt z Tobą, bo i po co? Ale ton
                                  Twoich wypowiedzi bywa agresywny, ot i tyle.
                                  Ja także apeluję o rozwagę, choćby pisząc, że nie wszystkim epi
                                  wolno jeździć (mam nadzieję, że to zauważyłaś). Co więcej - uważam ,
                                  ze prawo do jeżdzenia powinni mieć ograniczone np. równieź cukrzycy
                                  (z tzw. cukrzycą typu I), czy osoby z silną niewydolnoscią
                                  krążeniową.Tymczasem ograniczenia dotyczą tylko epi.
                                  Pisze także, że nie wolno wszystkich wkładac do jednego wora, co
                                  teraz ma niestety miejsce. Takie wkładanie i brak indywidualnego
                                  podejścia właśnie czesto rodzi chęc łamania przepisów nadmiernie
                                  rygorystycznych i oszukiwania. A pzrecież chodzi o to, by ci
                                  rzeczywiście mogący dostać ataku w każdej chwili nie jeździli, ale
                                  zeby (ALE na pewno nie we wszystkich przypadkach!!!!) mogli (część z
                                  nich) mieć nadzieję, że jak spełnią okreslone warunku (np. 10 - 15
                                  lat bez napadu) to będa mogli LEGALNIE jeździć. To stwarza nadzieję
                                  i zniechęca do oszukiwania. Bo po co oszukiwac jak jest szansa na
                                  życie zgodnie z prawem. Teraz niestety, często spotykamy się z
                                  ukrywaniem epi, oszukiwaniem i to nie tylko w kwestii prawa jazdy.
                                  Np. czy twój pracodawca wie o epi?? A powinien, są przecież badanie
                                  przed rozpoczęciem pracy. Niepzrzyznanie się do epi naraza cię na
                                  niebezpieczeństwo, a szefa na kłopoty. Mój wie, akceptuje i daje
                                  wolne po ataku ( pracuję 10 lat w jednej firmie i kilka ataków już
                                  tu miałam).
                                  • ania_1609 Re: odp nr 2 10.10.07, 10:55
                                    Ale to uważasz na przykład, że chory na epi, który ma tam już jakąś
                                    przerwę w napadach, mógłby zostać pilotem samolotu, kierowcą
                                    miejskiego autobusu albo autokaru, którym na wakacje jadą Twoje
                                    dzieci?
                                    A co do tych ograniczeń "tylko" dla epi: pytałam mojego kolegę,
                                    który choruje na cukrzycę, przyznał się i prawa jazdy mu nie chcą
                                    wydać. Więc wcale nie jesteśmy w tym sami. Nie znalazłam też żadnego
                                    przepisu, który zabrania lub ogranicza prowadzenie samochodu ludziom
                                    z epi.(chyba, że źle szukam). Wszystko ciągle zależy od pojedynczych
                                    osób: lekarza, policjanta.
                                    A co do apelu o rozwagę - to nie były słowa skierowane bezpośrednio
                                    do Ciebie, nie musisz się więc tłumaczyć ze swoich poglądów. Mnie na
                                    przykład chodzi o ludzi, którzy nie zdają sobie jeszcze sprawy z
                                    wagi problemu, upierają się, że będą jeździć, że nic im nie jest.
                                    Jak np. ktoś zachoruje w wielu 17 lat i za rok chce robić prawko.
                                    Uważam, że taka osoba nie powinna jeździć autem, ale jak ją
                                    przekonać, kiedy kto inny mówi, żeby rozpatrywać indywidualnie...
                                    Powiedz, ile jest osób, które są w stanie rozpatrzeć indywidualnie
                                    swój przypadek? Ilu jest mądrych epileptologów, a ilu jest chorych?
                                    I jaki procent tych chorych trafi do tych najlepszych lekarzy,
                                    którzy faktycznie mogą przyjrzeć się indywidualnie?
                                    Więc nie o zakaz odgórny tu chodzi.

                                    A co do mojej prywatnej opinii, ja jestem przeciw, napisałam
                                    dlaczego, ktoś mi napisał, że stres, zmęczenie. Nieprawda, jeździłam
                                    już długo, dobrze, nie bałam się, a co spowodowało tamten stan do
                                    dziś nie wiem. A nie mówię już o tym, że stres i zmęczenie to chyba
                                    nam w dzisiejszych czasach towarzyszy 24 h na dobę.
                                    • anusia29 Re: odp nr 2 10.10.07, 11:23


                                      > Ale to uważasz na przykład, że chory na epi, który ma tam już
                                      jakąś
                                      > przerwę w napadach, mógłby zostać pilotem samolotu, kierowcą
                                      > miejskiego autobusu albo autokaru, którym na wakacje jadą Twoje
                                      > dzieci?
                                      --
                                  • weronika08 Re: odp nr 2 10.10.07, 14:12
                                    Pracodawca-to już inny temat. Pytasz mnie czy powiedziałam
                                    pracodawcy o epi. W tej chwili nie pracuję, bo zajmuję się córeczką.
                                    To, że nie przyznajemy się do choroby, to raczej wina małej
                                    świadomości o epi, która niestety panuje w naszym społeczeństwie.
                                    Tylko pogratulować takiego pracodawcy, jakiego Ty masz. Nie wierze
                                    jednak, że ktokolwiek z nas przyznaje się do epi na rozmowie
                                    kwalifikacyjnej, albo zaraz po przyjęciu do pracy. Jak ostatnio się
                                    przyjmowałam do pracy do mojego kolegi, zapytałam wprost co mam
                                    powiedzieć na komisji lekarskiej. Odpowiedział, żebym nic nie mówiła
                                    o epi. Co do prawa jazdy nie zmienie zdania. Moim zdaniem czy to
                                    będzie dozwolone czy zabronione, ktoś jak zechce to i tak sobie
                                    załatwi zaświadczenie. Ważne jest, żeby każdy sobie sam odpowiedział
                                    na pytanie, bez względu na to czy jest chory na cukrzyce, epi, czy
                                    też nadciśnienie, jakie ma możliwości, co mu można a co nie w
                                    związku z chorobą i podjął dojrzałą decyzję. Tylko zdrowy rozsądek
                                    uchroni nas przed błędami, które mogą kosztować nas i inne osoby
                                    życie.
                                    • anusia29 Re: odp nr 2 11.10.07, 09:05


                                      > Pracodawca-to już inny temat. Pytasz mnie czy powiedziałam
                                      > pracodawcy o epi.
                                      • ania_1609 Re: odp nr 2 11.10.07, 10:15
                                        anusia29 napisała:

                                        > Nie chciałabym , żeby ktoś potem za moją
                                        hmmmm nierozwagę siedzial w więzieniu.

                                        A ja nie chciałabym, żeby przez moją nierozwagę ktoś siedział na
                                        wózku.
                                        Widzisz, każdy ma jakieś ograniczenia, jedni tu, drudzy tam. Szkoda,
                                        że nie widzi tego wielu "zbuntowanych" epi, cukrzyków i innych.
                                        Mówię o tych, którzy sprawy nie przemyśleli, nie o Tobie
                                        bezpośrednio Anusia (żebyś nie pomyślała znów, że piję do Ciebie).
                                        Zastanówcie się cztery razy albo sto razy zanim siądziecie do auta.
                                        Czasem trzeba się z pewnymi rzeczami pogodzić, choćbyśmy nie wiem
                                        jak byli wkurzeni na rzeczywistość. To jest zbyt poważna sprawa.
                                        Tyle ode mnie, Ania

                                        >
                                      • weronika08 Re: odp nr 2 12.10.07, 12:20
                                        Nie chciałabym ciągnąć tematu pracodawcy w wątku na temat prawa
                                        jazdy. Zaciekawiła mnie jednak Twoja wypowiedź na temat
                                        odpowiedzialności karnej pracodawcy w przypadku niezapewnienia
                                        odpowiednich warunków lub dopuszczenia do obowiązków, których
                                        epileptykom nie można wykonywać. Ciekawa jestem mianowicie na jakiej
                                        podstawie prawnej, z jakiego artykułu Kodeksu Karnego miałby
                                        odpowiadać, skoro osoba zainteresowana nie poinformowała lekarza na
                                        badaniach o swojej chorobie. Mój kolega, a także mój pracodawca
                                        powiedział mi, że jak nie poinformuje lekarza, to biore na siebie
                                        ryzyko w razie jak mi się coś stanie, bo on niewiedząc o mojej
                                        przypadłości nie potrafił zapobiec, albo ustalić tak moich
                                        obowiązków, żeby nic mi się nie stało. To tyle.
                                        • anusia29 Re: odp nr 2 12.10.07, 14:31
                                          Nie ma takich konkretnych przepisów prawnych, ale sytuacja może być
                                          taka - dostałas pracę, której jako epi nie powinnaś robić bo nikt o
                                          niej nie wie(np. paleciak, na wysokości, komuter z nieodpowiednim
                                          monitorem, itp.) dostajesz ataku i - spadasz, i łamiesz się, albo
                                          wkręcasz pod/w paleciak albo wylewasz kubek z kawą na monitor który
                                          migał i spadasz z krzesła i łamiesz coś sobie). Atak po 2-3 minutach
                                          mija ludzie przybiegają po nim właśnie. Jesteś splątana, ale wszyscy
                                          myślą, że to szok powypadkowy. No a ty masz wypadek w miejscu pracy.
                                          A pracodawca ma dochodzenie że czegośtam nie zabezpieczył, bo musiał
                                          niezabepieczyć skoro spadłaś/ wkręciłaś się/poraziłaś prądem. Tylko
                                          nikt nie wie, że wszystko było zorganizowane ok, i gdyby nie epi to
                                          do niczego takiego by nie doszło. Albo zwyczajnie wywracasz się na
                                          schodach w czasie ataku i z nich spadasz (mój przypadek). Normalnie
                                          pracodwaca odpowiadałby za zabyt śliskie schody, skoro do czegoś
                                          takiego doszłó. A tak wszyscy wiedzą o co chodzi i nie ma
                                          dochodzenia, kar itp.
                                          I stąd bierze się koniecznośc informowania.
                                          • weronika08 Re: odp nr 2 12.10.07, 19:59
                                            Odpowiadałby za zbyt śliskie schody, gdyby to one były powodem
                                            poślizgnięcia, innne okoliczności dotyczą osoby chorej, której to
                                            przypadłość była powodem spadnięcia ze schodów. Trudno w ogóle mówić
                                            przy epi o poślizgnięciu. Ja kilka razy spadałam to ze schodów, to z
                                            drabiny, przypaliłam sobie żelazkiem rękę, kiedyś nawet o mały włos
                                            nie wpadłam pod pociąg, złapał mnie znajomy, który czekał na peronie
                                            i zauważył że pociąg wjeżdża a ja pcham się prosto pod koła. Miałam
                                            wtedy aure przed atakiem. Zatajając u lekarza pracy naszą
                                            przypadłość, ryzykujemy my sami, bo pracodawca nie jest w stanie nas
                                            wtedy uchronić. Taka sama sytuacja wygląda u kobiet ciężarnych,
                                            której to ciąży w pierwszych trzech miesiącach nie widać, a należy
                                            im się w pracy specjalna ochrona.
                                            • anusia29 Re: odp nr 2 13.10.07, 10:49
                                              ja w 6 tyg ciązy przyniosłam zaświdczenie.

                                              -
                                            • anusia29 Re: odp nr 2 13.10.07, 10:52
                                              weronika08 napisała:

                                              > Odpowiadałby za zbyt śliskie schody, gdyby to one były powodem
                                              > poślizgnięcia, innne okoliczności dotyczą osoby chorej, której to
                                              > przypadłość była powodem spadnięcia ze schodów.

                                              ---no ale jeśli nie wie, że jesteś chora, a ataku nikt nie widział
                                              tylko efekt. To co powiesz, że się pośliznęłaś (i np. złamałas rękę,
                                              przezco nalezy Ci się odszkodowanie, albo jesli z niego
                                              zrezygnujeszto ZUS sciągnie od pracodawcy zwrot zasiłku) czy
                                              przyznasz się wtedy do epi jako pzrzyczyny upadku na schodach...?

                                              To nie lepiej uprzedzic i miec z głowy ? I być uczciwym względem
                                              pracodawcy?
                                              • weronika08 Re: odp nr 2 13.10.07, 20:54
                                                Jeżeli bym się nie przyznała pracodawcy wcześniej, to pewnie bym coś
                                                ściemniła, napewno nie dopuściłabym do tego żeby pracodawca za to
                                                odpowiadał. Przecież nawet nam epileptykom można zasłabnąć z innego
                                                powodu niż epilepsja.
                                                • wietecha-is-me Re: odp nr 2 13.07.08, 14:55
                                                  Jak czytam te wszystkie wypowiedzi to utwierdzam się w
                                                  przekonaniu , że jeszcze dużo osób nie wie jak to jest życ z
                                                  epilepsją. Może nie wszyscy mają kłopoty, ale na każdym kroku pada
                                                  pytanie mówić czy nie. Jest to dalej choroba którą ludzie traktują
                                                  inaczej i nigdy nie wiadomo jak zareagują. Wydaje mi się , że osoby
                                                  które piszą , że epileptycy nie powinni robic prawa jazdy to sami
                                                  je mają i nie ma problemu , bo na nic nie chorują....

                                                  Odczuwam równiez wrażenie , że epile[tycy są bardzo krytykowani
                                                  nawet na forum i dochodze do wniosku ,że lepiej nie mówić o tym ,
                                                  że jest się chorym, bo takie jest nasze społeczeństwo....:(
                                                  • qbishtal Re: odp nr 2 13.07.08, 21:29
                                                    "...Odczuwam równiez wrażenie , że epile[tycy są bardzo krytykowani
                                                    nawet na forum..." - skąd takie wrażenie????
                                                  • very.martini Re: odp nr 2 13.07.08, 22:10
                                                    > Odczuwam równiez wrażenie , że epile[tycy są bardzo krytykowani
                                                    > nawet na forum i dochodze do wniosku ,że lepiej nie mówić o tym ,
                                                    > że jest się chorym, bo takie jest nasze społeczeństwo....:(

                                                    Kwestia środowiska, w jakim się obracasz. W moim przypadku o
                                                    problemie wiedzą wszyscy znajomi z roku i jakoś nie czuję się
                                                    napiętnowana.


                                                    16%VOL
                                                    22%VAT

                                                    --
                                                    takie tam... forum homeopatia
                                                  • poziomka644 Re: odp nr 2 15.07.08, 20:35
                                                    To nieźle trafiłaś u mnie ludzie też w większosci wiedzą,że jestem chora ale nie
                                                    wiedzą co to jest epilepsja i po prostu boja sie mnie, że coś może mi sie stac w
                                                    ich towarzystwie i bedą musieli mi pomóc. Nawet nie wyobrażasz co czułam gdy po
                                                    ataku miałam podbite oko i musiałam iśc na zajęcia. to było straszne. Po prostu
                                                    miałaś szczeście
                                    • edytkaur Re: odp nr 2 12.03.09, 07:18
                                      Ja nie mam stwierdzonej epi.Jestem narazie po jednym ataku, który
                                      miałam trzy miesiące temu.Atak był sprowokowany lekami,alkoholem i
                                      nieprzespana nocą.Niestety właczono mi leczenie tegretolem i
                                      wszelkie zakazy związane z prowadzeniem samochodu.
                                      Nie jezdzę bo sie boję i jestem świadoma konsekwencji, ale z upływem
                                      czasu od ostatniego ataku coraz częściej wsiadam za kierownicę ,żeby
                                      przejechac 1 km do sklepu.
    • poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 22.07.08, 20:31
      Chciałabym porozmawiac z kims z Was kto niedawno robił prawo jazdy. Mam kilka pytań.
    • dotrina Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 23.07.08, 10:56
      Witam!Wracając do prawa jazdy,osobiście uważam,że może jeżdzić tylko
      ten,kto ma napady podczas snu.Zdania na ten temat są podzielone
      nawet wśród lekarzy.Nawet u osób z wyleczoną epi ataki wracają
      czasem po wielu latach.Dlatego moje zdanie jest takie.Poglądy mogą
      być różne i każdy ma swoje racje,ale niektórzy tu bardziej
      filozofują niż racjonalnie myślą.Dużo piszecie o dyskryminacji z
      powodu epi.A nie zauważyliście,że społeczeństwo czyli MY wszyscy
      lubimy w ogóle dyskryminować.Czasem wystarczy,że ktoś się inaczej
      ubiera,albo czesze i już powód.Jak ktoś już mądrze zauważył
      epileptyk to normalny człowiek i może mu się za kierownicą
      przytrafić omdlenie,zawał,udar itp.,czyli jednak ryzyko wypadku już
      większe o atak niż w przypadku osoby zdrowej.Mój znajomy kupił
      autko,a w dwa tygodnie póżniej dostał wylewu i więcej za kierownicą
      nie usiadł.Bo myślał o innych,a nie o sobie,ograniczeniach
      dyskryminacjach itp.
      Ja epi nie mam,chociaż to jeszcze nie pewne.Mam napady drgawkowe na
      tle psychogennym.(ktoś ten temat tu poruszył)U mnie jednak ataki
      występują nie pod wpływem stresu w danej chwili,tylko w nocy.Nie
      przeszkadza mi,że ktoś ma epi.Bardziej przeszkadza mi to,że łatwo
      uprzedzamy się do kogoś z powodów takich jak choroba,kolor
      skóry,wyznania.Pewnie jedni z was trafili na towarzystwo w
      porządku,inni nie,bo każdemu przeszkadza coś innego.
      • dmuchawcelatawce Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 23.07.08, 22:05
        Nie chodzi o uprzedzenie tylko o zdrowy rozsądek.
        Nie wsiadam za kierownice
        - jak się gorzej czuje
        - jak mam pogorszenie koncentracji
        - epilepsje
        Bo tez rzeczy mogą być przyczyną wypadku.
        Reszta (jak np. zawał) to już jest rzecz nie do przewidzenia i moze
        wystąpić u każdego.
        Jeśli epileptyk czy osoba, która wyraźnie czuje, że ma pogorszenie
        koncentracji wsiada za kierownice, to po prostu jest potencjalnym
        zabójca.
        I możecie się oburzać i wymyślać, ale taka jest prawda.
    • dotrina Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 24.07.08, 08:26
      Dmuchawcelatawce zgadzam się z tobą,dlatego uważam,że większość
      wywodów tu to filozofie,a nie rozsądne argumenty.
      • poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 24.07.08, 14:55
        Potencjalny zabójca, w sumie to na poczatku zrobiło mi sie przykro ,że tak o
        mnie powiedziałaś ale teraz juz nie po prostu czuję ,że mnie obraźiłyście. Ja
        jestem normalna tak jak inni. A czy wy wogóle jesteście chore, czy macie
        epilepsje. Niedługo będę robiła prawo jazdy. Nie jestem potencjalnym zabójcą.
        • dmuchawcelatawce Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 24.07.08, 21:00
          Przepraszam , że Cie obraziłam, nie to było moim zamiarem.
          Po prostu zgadzam się, nie ma co filozofować tylko przyjąć fakty do
          wiadomości.
          Odpowiadając na pytanie.
          Nie mam epilepsji, ale mam w rodzinie osobę chorą (stąd moja tu
          obecność). Oczywiscie mowy nie ma o prawku, choć jest to największe
          marzenie tej osoby.
          Niestety nie wszystkie marzenia sie spelniaja. Ja mam nadzieje, ze
          kiedys to marzenie sie spelni, ale jak przyjdzie calkowite
          wyzdrowienie, na które mamy całą rodziną wielką nadzieje.

          Ja mam prawo jazdy. ALE NIE JEZDZE jak czuje się gorzej, jak mnie
          głowa boli itp. po prostu jak widzę, że moja jazda może być
          zagrożeniem. Proste ale tak rzadko spotykane, a potem wielki lament!

          Odpowiedzialność w naszym spoleczeństwie nie jest mocną stroną, stąd
          ci pijacy za kółkiem, stąd ci "mistrzowie formuły 1" przekraczający
          prędkość i mase innych cudaków na drodze.

          I niestety musisz mieć swiadomość (bez obrazy), że osoba, która z
          racji choroby może spodziewać się w każdej chwili ataku epilepsji
          jesli wsiada za kółko to jest jak pijak za kółkiem.
          Może dojechać a może nie i SWIADOMIE godzi się na to, że moze
          spowodować wypadek w którym może ktoś potencjalnie zginąć. Czyli
          jest potencjalnym ZABÓJCĄ.

          I nawet gdybym użyła mniej drastycznego języka to faktów nie zmienie
          (niestety!!!!!!).
          A tak bardzo chciałabym żebyście tu wszyscy obecni byli zdrowi i
          mieli prawko. Ale czasem się nie da.

        • dotrina Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 24.07.08, 22:09
          Jeśli myślisz,że chciałam Cię obrazić i pytasz czy jestem chora to
          przeczytaj jeszcze raz to co napisałam.Nikt nie mówi,że nie jesteś
          normalna tylko,że nie wyzdrowiałaś i możesz mieć podczas jazdy
          atak.Moj przyjaciel ma epi.Na prawko zdał zanim zachorował.Jeżdzi
          polnymi drogami w towarzystwie drugiej osoby np.mnie(i dlatego wiem
          jak to się może skończyć,że nawet ta druga osoba niewiele może
          zdziałać jeśli coś się przydarzy).Nie gniewaj się na mnie,że tak
          ostro napisałam,ja po prostu nie chciałabym,żeby komuś stała się
          krzywda,bo wypadków i ginących w nich niewinnych ludzi jest i tak
          za dużo.
    • dmuchawcelatawce Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 28.07.08, 12:02
      Kilka dni temu podano w TVN24 informacje, ze słynny wypadek autobusu
      z wycieczką szkolną do Częstochowy sprzed roku miał miejsce ... bo
      kierowca miał epilepsje i dostał ataku epilepsji podczas prowadzenie
      autobusu.
      Dodam jeszcze , ze 13 osób zginęło - nie przez błąd kierowcy, zły
      stan techniczny pojazdu itp ... tylko z powodu jego choroby.
      To chyba nie wymaga komentarza.
      • 26tomek1 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 01.02.09, 13:17
        No to was zaskocze jesli zatrzyma was policja to chociaz bierzecie niewielkie
        dawki.Policja zleci narkotest a on wykaże narkotyki tak ze uwazajcie jesli
        bierzesz leki
        • qbishtal Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 01.02.09, 18:15
          ale chyba nasze leki nie podchodzą nawet pod benzodiazepiny a one wydają mi się najbardziej zbliżone do tego co wykrywają testy? chyba że się mylę.
          • 26tomek1 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 01.02.09, 18:31
            tez bylem zaskoczony a wykazalo amfe
            • paula24.3 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 11.03.09, 10:41
              Mam 28 lat i niedawno byłam zdrową, szcześliwą kobietą... Dziś już
              tak niestety nie jest...
              Pewnego dnia wsiadłam z kolegą do samochodu, mieliśmy do
              przejechania tylko ok. 1 km. Nie wiedziałam, że jest chory na
              epilepsje. On natomiast wiedział, leczył się na tę chorobę od
              dzieciństwa. Po przejechaniu ok. 200 - 300 metrów dostał ataku,
              zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzyliśmy się czołowo z
              samochodem z naprzeciwka...Kierowcy nic się nie stało, ze mną
              niestety jest o wiele gorzej... To co przeżyłam wiem tylko ja...
              Teraz po wypadku mam wśród wielu innych chorób opóźnienie
              psychoruchowe i nie upieram się, że muszę jeździć samochodem... Wiem
              jak jest ciężko bez tego, ale z drugiej strony mogło być gorzej. Ja
              tylko nie mogę jeździć samochodem. Wolę to niż jazde na wózku
              inwalidzkim...
              • very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 11.03.09, 10:51
                Może to Wam da do myślenia...

                16%VOL
                22%VAT

                --
                takie tam... forum homeopatia
                • 26tomek1 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 11.03.09, 14:16
                  VERy.Martini ten twoj nick tylko z krytyką i alkocholem ma cos wspolnego.Za
                  jednego wariata wszyscy mamy byc sadzeni.Ja mam prawko i napady we snie ale
                  kazdy powinien byc oceniany indywidualnie.
                  • very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 11.03.09, 19:45
                    Tak, glownie chlam i po pijaku i na trzeźwo czepiam się innych, bo
                    nie mam co robić.

                    16%VOL
                    22%VAT

                    --
                    takie tam... forum homeopatia
                  • poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 11.03.09, 20:10
                    zgadzam się z Tobą całkowicie Tomku.
                    • very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.03.09, 10:16
                      Poziomko, ale kierowca, który przyczynił się do problemów Pauli, nie
                      był chyba z tej grupy, która miewa napady tylko w nocy albo jedząc
                      ogórki patrząc równocześnie na krowy... ŚWIADOMIE wsiadł za kółko
                      wiedząc, co może się zdarzyć - czyż nie? Ja protestuję przeciwko
                      posiadaniu prawa jazdy przez tę grupę, która miewa napady bez
                      wyraźnej przyczyny, albo której niewiele wystarczy, by mieć napad i
                      mam nadzieję, że do ludzi dotrze, że są zagrożeniem dla INNYCH. Sami
                      niech sobie wjeżdżają w rowy, słupy, kontenery z benzyną, co chcą -
                      ale tak się składa, że nie są na tym świecie sami:)

                      16%VOL
                      22%VAT

                      --
                      takie tam... forum homeopatia
                      • poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.03.09, 17:58
                        I tak mnie nie przekonasz, jestem taka sama jak inni. Mój lekarz
                        powiedział, że w moim przypadku mogę mieć prawo jazdy. nie znasz
                        mojego przypadku, ani innych osób wiec nie powinnaś się wypowiadać.
                        • very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.03.09, 23:20
                          Boże drogi, Ty masz jakieś problemy z czytaniem ze zrozumieniem - a
                          przynajmniej z czytaniem moich postów, może Ci po prostu ciśnienie
                          skacze, jak tylko widzisz post podpisany moim nickiem i zdolność
                          racjonalnego myślenia nieco spada - rozumiem, też tak mam na
                          niektórych forach:) Nie znam Cię - to prawda, ani Ty mnie, ale,
                          BŁAGAM, powiedz mi wobec tego, jaki sens ma dyskusja na forach
                          internetowych, czy też dyskusja w ogóle, skoro prawo do wypowiedzi
                          daje Ci jedynie bezpośrednia znajomość innych uczestników dyskusji
                          (czy też "przypadków", jak to byłaś uprzejma ująć). Internet jest
                          właśnie taką wirtualną przestrzenią, w ktorej takie znajomości
                          powstają, w której dowiadujemy się o innych, więc Ty - jako
                          czytelniczka wypowiedzi innych forumowiczów - masz takie samo prawo
                          wypowiedzi jak ja.
                          Powtórzę, co napisałam wyżej, nie wiem, który raz, może po
                          walerianie będziesz w stanie to przyswoić: rozumiem, że jest pewna
                          grupa ludzi chorych na padaczkę, u których typ choroby nie jest
                          przeciwwskazaniem do jeżdżenia, bo na przykład napady mają tylko w
                          nocy albo po pracy przed kompem. Natomiast jeśli ktoś chce jeździć,
                          mimo że napady miewa bez wyraźnej przyczyny, a jedynym argumentem
                          "za" jest to, że są one sporadyczne, to sorry...


                          16%VOL
                          22%VAT

                          --
                          takie tam... forum homeopatia
    • poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.03.09, 21:48
      aha, jeszcze jedno, może najpierw zajmij się tą olbrzymią grupą
      ludzi, którzy prowadzą samochody pod wpływem alkoholu i powodują
      najwięcej wypadków, a potem wróć do osób chorych, tutaj
      • very.martini Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 12.03.09, 23:21
        > aha, jeszcze jedno, może najpierw zajmij się tą olbrzymią grupą
        > ludzi, którzy prowadzą samochody pod wpływem alkoholu i powodują
        > najwięcej wypadków, a potem wróć do osób chorych, tutaj

        A skąd wiesz, czym się zajmuję zawodowo?


        16%VOL
        22%VAT

        --
        takie tam... forum homeopatia
        • poziomka644 Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 13.03.09, 09:33
          Nie wiem czym zajmujesz się zawodowo ale nie o to tu chodzi.
    • dmuchawcelatawce Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.03.09, 00:41
      Ktos wspomnial, ze na zachodzie rzekomo epileptycy moga jezdzic
      samochodem. Nie wiem na jakim zachodzie (pewnie dzikim zachodzie),
      bo np. w Holandii nie moga. Jest tak dobrze rozwiniety system, ze
      osoba z epilepsja sie nie przeslizgnie tak jak to bywa czesto w
      Polsce, gdzie wystarczy sie nie przyznac do choroby. Kiedys bylo
      tak, ze osoba z zaleczona epilepsja po paru latach bez atakow mogla
      starac sie o prawko a teraz to prawo zaostrzono. Osoba leczaca sie,
      bez atakow nigdy nie dostanie prawka (przynajmniej w obecnej
      sytuacji prawnej).
      Czy to madre, nie wiem, chyba jednak za ostre, jak ktos nie ma
      baaaaardzo wiele lat atakow to chyba mozna troche zaufac.
      Natomiast skora mi cierpnie jak czytam posty takich autorow jak
      Poziomka i inni. Wiem , ze glupoty i egoizmu w ludziach nie brakuje,
      ale zeby az tak!!!
      Nie jestem w stanie zrozumiec, jak osoba , KTORA MA ATAKI (chocby
      sporadyczne, ale ma) moze zdecydowac sie na jazde samochodem. Jakimi
      kategoriami takie osoby sie kieruja i jakich czesci ciala uzywaja do
      myslenia.
      • gosiash Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.03.09, 01:33
        W UK po roku bez atakow mozna odzyskac prawojazdy i oficjalnie
        jezdzic. Napisalam odzyskac, ale tak na prawde obowiazek wyslania
        prawka do instytucji wydajacej to prawo nalezy do tego kto to prawo
        jazdy posiada. Nikt nikomu w szpitalu na sile prawka nie odbiera.
        Powiedzialabym wiec, ze co kraj to obyczaj, co tylko swiadczy o tym,
        ze ta prowadzenie samochodu przez epileptykow nie jest tak do konca
        jednoznaczne (o czym swiadczy tez ta dyskusja).
        Zastanawia mnie tez kto stanowi wieksze ryzyko - epileptyk
        regularnie przyjmujacy leki, ktory nie mial od jakiegos tam czasu
        atakow lub majacy je tylko w nocy, czy osoba zdrowa, ktora dostaje
        ataku po raz pierwszy prowadzac akurat samochod, lub traci
        przytomnosc z innego powodu.
        I jak zwykle punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Sa osoby,
        ktorym samochod nie jest potrzebny do szczescia. Ja taka bylam jak
        nie mialam dzieci. Ale teraz jak mam dzieci, to wlasnie ta
        niemozliwosc uzywania samochodu powoduje, ze czuje sie jak osoba
        niepelnosprawna. Wiec moze nie krytykujmy sie tak starsznie za nasze
        wybory. Bo jednak osoba, ktora ma regularne nieprzewidywalne ataki
        pomimo zarzywania lekow, rzeczywiscie nie powinna wsiadac za kolko.
        Ale ktos, kto miewa ataki tylko w nocy, albo nie mial ich od bardzo
        dawna i zarzywa regularnie leki to troszke inny przypadek. Pewnie,
        ze wszystko sie moze zdarzyc, ale tak jak pisalam osoba, ktora nigdy
        wczesniej nie miala ataku moze dostac swoj pierwszy wlasnie
        prowadzac samochod. Moj pierwszy atak byl rano, moglam wtedy wiezc
        dzieci do szkoly. W prasie pojawilaby sie wtedy informacja:
        'Kobieta, kotra spowodowala wypadek miala atak epilepsji' Kazdy by
        pomyslal: 'No nie epileptyczka za kierownica!Co za skandal i brak
        odpowiedzialnosci!" Moze wiec odebrac wszystkim prawo jazdy, bo
        jazda samochodem jest niebezpieczna.
        • edytkaur Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.03.09, 19:36
          Gosiash...bardzo mądrze napisałaś i tak poprostu życiowo.
          Przylączam się do tego tekstu. Ja miałam pierwszy i jak na razie
          jedyny atak w życiu 3 miesiące temu.Mimo to włączono mi od razu
          leczenie/ niepotrzebnie jak się póżniej okazało/i zakaz prowadzenia
          samochodu.Tak jak ty mam dzieci.Mieszkam na obrzeżach miasta, także
          nawet podstawowe czynności jak szkoła i lekarz stały sie dla nas
          problemem. Ataków nie mam, miałam ten jedyny/sprowokowany lekami i
          alkoholem-pitym przez jakiś czas wczesniej/ale jazda samochodem
          zakazana.A mogłam ten pierwszy atak dostac za kierownicą, bo ledwo
          co zdążyłam wrócic samochodem do domu.Uważam,że każdy przypadek
          należy rozpatrzać indywidualnie i dlaczego w UK jest to rok zakazu a
          u nas 3 lub 2 lata.Czy mamy inne mózgi...no może i tak
      • gosiash Re: Jak u epileptyków z PRAWA JAZDY?? 14.03.09, 01:33
        W UK po roku bez atakow mozna odzyskac prawojazdy i oficjalnie
        jezdzic. Napisalam odzyskac, ale tak na prawde obowiazek wyslania
        prawka do instytucji wydajacej to prawo nalezy do tego kto to prawo
        jazdy posiada. Nikt nikomu w szpitalu na sile prawka nie odbiera.
        Powiedzialabym wiec, ze co kraj to obyczaj, co tylko swiadczy o tym,
        ze ta prowadzenie samochodu przez epileptykow nie jest tak do konca
        jednoznaczne (o czym swiadczy tez ta dyskusja).
        Zastanawia mnie tez kto stanowi wieksze ryzyko - epileptyk
        regularnie przyjmujacy leki, ktory nie mial od jakiegos tam czasu
        atakow lub majacy je tylko w nocy, czy osoba zdrowa, ktora dostaje
        ataku po raz pierwszy prowadzac akurat samochod, lub traci
        przytomnosc z innego powodu.
        I jak zwykle punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Sa osoby,
        ktorym samochod nie jest potrzebny do szczescia. Ja taka bylam jak
        nie mialam dzieci. Ale teraz jak mam dzieci, to wlasnie ta
        niemozliwosc uzywania samochodu powoduje, ze czuje sie jak osoba
        niepelnosprawna. Wiec moze nie krytykujmy sie tak starsznie za nasze
        wybory. Bo jednak osoba, ktora ma regularne nieprzewidywalne ataki
        pomimo zarzywania lekow, rzeczywiscie nie powinna wsiadac za kolko.
        Ale ktos, kto miewa ataki tylko w nocy, albo nie mial ich od bardzo
        dawna i zarzywa regularnie leki to troszke inny przypadek. Pewnie,
        ze wszystko sie moze zdarzyc, ale tak jak pisalam osoba, ktora nigdy
        wczesniej nie miala ataku moze dostac swoj pierwszy wlasnie
        prowadzac samochod. Moj pierwszy atak byl rano, moglam wtedy wiezc
        dzieci do szkoly. W prasie pojawilaby sie wtedy informacja:
        'Kobieta, kotra spowodowala wypadek miala atak epilepsji' Kazdy by
        pomyslal: 'No nie epileptyczka za kierownica!Co za skandal i brak
        odpowiedzialnosci!" Moze wiec odebrac wszystkim prawo jazdy, bo
        jazda samochodem jest niebezpieczna.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka