Dodaj do ulubionych

Nienawidze tej przeklętej choroby !

26.12.08, 17:15
Mam już wszystkiego serdecznie dość, nie radze sobie z tą chorobą ani
fizycznie, ani psychicznie. Miało mi być lepiej jest gorzej. Choruje od 4 lat
wydawał mi się, że rozumiem moją przypadłość. Ta przeklęta choroba niszczy
mnie, staje się zupełnie inny niż przedtem. Myślałem, że wszystko będzie ok,
ale nie ostatnio znowu się nasiliła, przez te ataki nie mogę normalnie myśleć,
jeszcze ta pojawiająca się autoagresja ... Zacząłem w tym roku studia i
wątpię w to by mi się udało je skończyć. Między ludźmi też nie czuje się
najlepiej - nie mam przyjaciół, nikt mnie nie rozumie, słyszę tylko : "Nie
użalaj się nad sobą, inni mają gorzej", "Nie mów tyle o tej chorobie...",
"Oszołom...", "...przecież ty wykorzystujesz swoją chorobę" - nie potrafię
dłużej tego znieść.
Obserwuj wątek
    • ak-69 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 27.12.08, 09:05
      Ja kiedyś czułem się nawet gorzej. Na drugim roku przerwałem studia
      matematyczne i zająłem się leczeniem choroby. Do studiowania już nie
      wróciłem. Utrzymywałem się jedynie z renty . Pozbierałem się po
      kilkunastu latach poddawania się chorobie. Ostatnio podjąłem naukę w
      Zaocznym Policealnym Studium Informatycznym i zacząłem pracować
      przez internet. W przyszłości zamierzam pracować całkowicie
      normalnie poza domem i uniezależnić od utrzymywania przez rodziców.
      Z doświadczenia Ci powiem, że najgorzej jest poddawać się chorobie.
      Nastawienie psychiczne do niej ma bardzo duże znaczenie. Do niedawna
      miałem conajmniej kilka ataków miesięcznie, a od czasu zmiany trybu
      życia mam nawet kilkumiesięczne przerwy. Nie żałuję, że dopiero
      teraz się pozbierałem. Lekarz powiedział mi, że nieważne co było
      stracone dawniej i liczy się to, co będzie w przyszłości, a
      najgorzej będzie jak będę ciągle sobie wyrzucał te stracone lata, bo
      zawsze mogło być gorzej.
      • katarynka_91 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 27.12.08, 11:30
        Ooo:) dawno mnie nie było, ale przyłączę się do użalania.
        Ja również nienawidzę swojej choroby, ostatnio lekarz pozwolił mi zmniejszyć dawkę, ale mądra Kasia zaczęła powoli odstawiać depakinę no bo ileż można;/ no i mam za swoje w tamtym tygodniu w szkole dostałam drgawek, chociaż moje ataki były "bezdrgawkowe". Na dodatek moja wada serca pogłębia się i konieczny będzie zabieg, który jest planowany na styczeń/luty, ale w tym momencie nie wiem czy będzie to możliwe bo dochodzi jeszcze mega nadciśnienie, które za cholerę nie chce spaść;/ durna padaka eh;/
        • dartom.www Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 27.12.08, 14:37
          witam, mam neuroboreliozę, miałem baaardzo częste ataki padaczki skroniowej (w
          okolicach skroniowych), tygodniami chodziłem przeżywając deja vu, wspomnienia z
          przeszłości i byłem agresywny, dziwny stan umysłu, miałem mioklonie, ostre bóle
          w czole i na czubku głowy (płat ciemieniowy), 3 rok boli mnie głowa ale jest
          lepiej niż było, też przerwałem studia, ale się nie poddaję leczę się
    • ania_1609 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 27.12.08, 17:01
      Też miałam taki etap. Przerwałam studia, załamałam się, przestałam
      wierzyć, że to świństwo minie, przez kilka lat nie mogli mi ustawić
      leków, nawet mężowi powiedziałam, żeby sobie inną znalazł, bo ja mu
      nigdy dziecka nie urodzę i same utrapienia będzie ze mną miał. To
      było kilka lat temu. Teraz mam tytuł magistra (co prawda z dwuletnim
      poślizgiem, ale zawsze), półroczne dziecko i dużo wiary w to, że
      jednak można ustawić leki i w końcu będzie normalnie.
      Nic oryginalnego nie napiszę, ale naprawdę ten etap załamania mija,
      nie wolno się poddać. Mija, przechodzi, łagodnieje. Ja się
      pogodziłam z tym i żyje mi się łatwiej.
      • forneus11 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 27.12.08, 18:05
        Przynajmniej macie kogoś kto was wspiera. Ja z tym wszystkim jestem sam, i to
        właśnie ta samotność i najbardziej doskwiera, myślę, że gdybym miał przyjaciela
        wszystko było by prostsze. A tak mam twarz w gównie i nigdy jej stamtąd nie
        wyciągnę :(
          • forneus11 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 27.12.08, 19:08
            Ojciec wiecznie twierdzi, że udaje wszystkie choroby. Moja mama się stara i
            doceniam to, ale ma co do mnie zbyt wygórowane wymagania. Rodzeństwo ma swoje
            problemy. Z resztą jak dostaje ataku słyszę (po ataku oczywiście bo w trakcie to
            nie wiem nic :(. "co żeś zrobił...", "pewnie nie bierzesz leków.... to wszystko
            twoja wina... " - to tyle w tym temacie - znaczy się temacie rodziny.
            • ania_1609 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 27.12.08, 20:23
              Forneus, jakbym czytała o moich rodzicach. Od zawsze uważali, że
              przesadzam, nic mi nie jest, użalam się i udaję. A jak wylądowałam
              na oiomie po kilku napadach pod rząd, to usłyszałam, że to moja
              wina, że o siebie nie dbam, nie jem i w ogóle same bzdury. Potem
              wysłuchiwałam, że zamykam się w domu ze strachu zamiast się
              przełamać i wyjść do ludzi (ciekawe jak tu się przełamać po dwóch
              tygodniach w szpitalu).
              Zawsze tak było, nawet jak już miałam męża, mama potrafiła zadzwonić
              i opieprzyć mnie, że nie mam w lodówce sałaty ("bo jakbyś jadła
              sałatę, miałabyś siłę i nie byłoby ataków, bla, bla, bla" :-) ).
              Nie poruszam z nimi w ogóle tematu choroby, jak idę do szpitala, to
              im nie mówię, po prostu zero informacji. Z ich strony też zero pytań
              o moje samopoczucie. Ale ja o nich też już nie pytam. Ich nie
              obchodzi, to mnie też nie.
              Mimo takich relacji zawsze wierzyłam, że MUSI być coś, dla czego
              zechcę się zmobilizować i cieszyć życiem. Najpierw wróciłam na
              studia, nie chciało mi się, ale przełamałam się. Moi rodzice
              powiedzieli mi, że ja nie zrobię dyplomu i zadzwoniłam do nich
              pewnego dnia z info, że jutro się bronię :-) Potem długo czekałam na
              ułożenie leków pod upragnioną ciążę, próbowaliśmy różnych dawek,
              leków, a ja wierzyłam... W końcu się udało :-)

              I Tobie też życzę, żeby coś w swoim życiu znalazł, co Ci pomoże się
              pozbierać do kupy.
              Pozdrawiam, Ania
              • gocha_87 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 28.12.08, 02:27
                w sumie cieszę się, że ktoś poruszył taki wątek. nie wiem czy sama
                bym wpadła na to. nie wiedziec dlaczego ulżyło mi, że nie tylko ja
                mam przesrane w domu. tzn też nie mogę powiedziec, że tak do końca
                jest źle, ale wszystko jest takie przejaskrawione. albo nic nikogo
                nie obchodzi i mam stawiane jakieś wymagania, a jak proszę o
                odrobinę uwagi z ich strony to słyszę "to co mamy ci podawac
                śniadanie do łóżka?!?!". z drugiej strony jest lawina pytań i
                krytyki która nie ma końca, a wtedy słyszę "przecież prosiłaś o
                uwagę, to też jest teraz źle?!?!"
                nie wiem czy tak mają wszyscy...
                ale na pewno musi byc coś, co sprawia, że to wszystko staje się
                lżejsze, tylko dla każdego jest to chyba coś innego.
                życzę Wam powodzenia!
                • forneus11 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 28.12.08, 10:12
                  Myślę, że czymś co mogło by pomoc takim jak my jest poprostu "przyjaźń".
                  Jednakże z przykrością stwierdzam, iż w moim przypadku (a także i wielu innych)
                  "znalezienie" przyjaciela jest trudne, a wręcz nie możliwe. Dyskusja ta
                  uwidacznia jakim głęboko zakorzenionym problemem społecznym jest epilepsja : ile
                  wobec nas stosuje się stereotypów oraz co jest chyba najbardziej krzywdzące
                  często słyszy się: : "nie jesteś jedynym epileptykiem jakiego znam, ale tylko Ty
                  roztaczasz przed wszystkimi jakieś czarne wizje", "przestań się nad sobą użalać"
                  - takie uogólnienia są dalece niesprawiedliwe, ponieważ ja nie znam "innych", a
                  co trzeba mocno podkreślić choroba każdego z nas to sprawa szalenie
                  indywidualna. Podsumowując moje przemyślenia dochodzę do wniosku, że jedyne co
                  mam to ta przeklęta choroba.
                  • qbishtal Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 28.12.08, 20:53
                    Myślę że powoli zacznie Ci się układać, zmień tylko swoje
                    nastawienie do tej choroby. Jeżeli nie masz przyjaciół w realu,
                    tutaj zawsze możesz kogoś znaleźć, poprostu musisz się trochę
                    zmienić i zaakceptować to co się do Ciebie przyplątało. Nie jesteś
                    jedyny, który nienawidzi swojej choroby.
                    A może rzeczywiście się za dużo nad sobą użalasz? Mnie prawdę mówiąc
                    takie osoby denerwują, które opowiadają o swoich chorobach wśród
                    innych a ja siedzę (mam to co mam) i tego słucham.

                    Sama choroba to chyba nie wszystko? Masz jakieś zainteresowania?
                    Masz sieć i dzięki temu tutaj dotarłeś, w necie właściwie wszystko
                    możesz znaleźć, również pracę. Może nie dotarłeś jeszcze do
                    właściwego etapu choroby. Może jeszcze to jest ten etap
                    szoku/załamania/niedowierzania?

                    Tak jak napisałem na początku - zacznie Ci się układać, tylko pomyśl
                    o tym wszystkim trochę inaczej.
      • gosia_inc Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 03.01.09, 13:02
        Ja zachorowałam przed maturą w lutym, szczerze mówiąc nie miałam czasu się nią
        załamać, że tak to ujmę;) korki, kursy, nauka na bieżąco w szkole plus nauka do
        egzaminu zawodowego.. pojawiła się w najmniej odpowiednim momencie, ale nie
        przeszkodziła mi w niczym pomijając fakt dwutygodniowej wizyty w szpitalu. Nikt
        mi nie dał odczuć tej choroby, rodzina, przyjaciele... wszyscy mnie wsparli, "to
        nic takiego, nie przejmuj się, jesteśmy z Tobą" nie miałam żadnych sytuacji
        typu, że ktoś nie wiedział jak ma się przymnie zachowywać do czasu gdy
        wyjechałam na studia. Wynajęłam mieszkanie z dziewczyna której nie znałam. Teraz
        wiem, ze zrobiłam głupotę nie mówiąc jej o mojej epilepsji, ale tak jak pisałam
        wcześniej sama nią nie przejmowałam, napadów nie mam od lutego. Pewnego wieczoru
        gdy trochę dziwnie zaczęłam się czuć powiedziałam jej. Dziewczyna osunęła się
        zielona po ścianie, nie spała nocami nasłuchując czy nie mam ataków. Pierwszy
        raz tak ktoś na to zareagował, dwa dni później Pan który wynajmował nam
        mieszkanie wymówił mi je z dnia na dzień twierdząc , że zaleje mu mieszkanie
        biorąc prysznic czy je spale gotując zupę. Sam nic na temat epi nie miał
        pojęcia, nie pytał jak wyglądają moje napady i jak często się odbywają. Wtedy
        uświadomiłam sobie, że ludzie mało na ten temat wiedzą i posługują się
        stereotypami.. przykre to jest
    • shivv Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 09:38
      jeszcze zależy w jakim wieku choroba dopada i w jakim stadium.
      jak jest to wiek dziecięcy i rzadko napady to luz. nie zazdroszczę dzieciakom,
      które w szkole miały napady, bo fakt faktem, później z przyjaźnią jest marnie,
      bo takie osoby są niedojrzałe i wręcz śmieją się. Dorośli mniej więcej po 30-ce
      moim zdaniem mają najłatwiej. Zależy jak ułoży się z pracą ale to już ludzka,
      dojrzała wyrozumiałość jest zaznaczona. Osoby młode, dojrzewające etc. gdzie to
      czas najwspanialszych, niezapomnianych baletów, pierwsze miłości, zabawy do
      rana, alkohol, -> wyrazy współczucia. ten wiek jest najgorszy! tylko teksty: nie
      pijesz? laps. wiadomo, nie każdy, ale trudno mając np 17 lat (zachowując się jak
      30 latek rozsądnie i rozważnie) znaleźć kogoś z kim się będzie lub przyjaciół
      lub grono bliskich osób. oni tego nie pojmą:/
      • forneus11 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 10:13
        Mnie dopadła w wieku lat 16 teraz mam 20 (więc ominęło mnie wszystko : "czas
        najwspanialszych, niezapomnianych baletów, pierwsze miłości, zabawy do
        rana, alkohol, -> wyrazy współczucia. ten wiek jest najgorszy!", ale pewnie i
        tak by mnie ominęło mam parę innych chorób jeszcze np. PCI). Moje życie nie może
        być uważane za szczęśliwe, nic "ciekawego" się w nim nie wydarzyło i pewnie nie
        wydarzy, tak więc po co żyć, a raczej jedynie marnie egzystować, istnieć bez
        celu.
        • very.martini Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 11:16
          Ludzie, abstrahując od samej choroby, jeśli
          szczęśliwe życie łączy Wam się ino z alkoholem,
          to zgłoście się specjalisty innego oprócz
          neurologa, bo to nie jest normalne, żeby
          człowiek potrzebował jakichś stymulantów, żeby
          być zadowolonym z życia. Ja według Waszej
          teorii przez 19 lat powinnam siedzieć na tyłku
          i zalewać się łzami, bo dopiero mając 19 lat
          odważyłam się wypić setkę wódki:) Wcześniej w
          ogóle nie piłam alkoholu, nie z powodu choroby,
          tylko po prostu mnie nie ciągnęło - tak więc,
          widzicie, nie jest on gwarantem szczęścliwości
          bądź jej braku.

          16%VOL
          22%VAT

          --
          takie tam... forum homeopatia
          • forneus11 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 11:44
            Mnie nigdy nie chodziło picie napojów wyskokowych - to był tylko taki przykład.
            Jak klarownie wynika z moich poprzednich postów, brak szczęścia w moim przypadku
            wynika z braku posiadania przyjaciół.

            "Czym dla ptaka są skrzydła, tym dla człowieka jest przyjaźń: unosi go ponad
            proch ziemi."

            Zenta Maurina Raudive
            • very.martini Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 13:04
              Szczerze? Nie sądzę, żeby dzikie tłumy chciały się przyjaźnić z
              osobą, dla której życie jest marną egzystencją (to cytat z samego
              Ciebie, zauważ, nie wymyśliłam sobie tego!). Jasne, że nie mamy
              przyjaciół tylko od tego, żeby się z nami dobrze bawili, ale dużo
              trudniej jest zaprzyjaźnić się z kimś, kto nie chce się uśmiechać do
              ludzi i się przed nimi chowa - wiem, bo jeden z moich najbliższych
              przyjaciół jest takim człowiekiem i tylko ja sama wiem, ile czasu
              zajęło dotarcie do niego wiele lat temu... Z tym że on akurat nie ma
              epi, jest zdrowy jak koń, po prostu taki ma charakter - może Ty też
              powinieneś zadać sobie kilka pytań dotyczących swoich kontaktów z
              ludźmi? Z doświadczenia wiem, że taki rachunek sumienia bywa
              bolesny, jak każdy, ale czasem innej drogi nie ma. Przecież,
              statystycznie rzecz ujmując, nie może być tak, że z wszystkimi Ci
              nie po drodze:)

              16%VOL
              22%VAT

              --
              takie tam... forum homeopatia
    • ania1984.04 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 12:52
      Moge ci pogratulowac ze wogole zaczales studia. Nasza choroba jest taka sama jak
      i inne a czy sa gorsze? Tak jak widziales co ja napisales sa moj tata umrze a my
      zyjemy. Wiem ze nie jest latwo zyc z epi, ale uwierz mi ze mozna. Ja jestem tego
      dowodem . Urodzilam zdrowa piekna coreczke a wszyscy powtarzalli mi ze urodze
      chora. Nikt nie zrozumie co to jest za choroba kto jej sam nie ma ale nikomu
      takiej nie zycze. Wogole nie wiem po co sa choroby raki itd. A tym bardziej
      teraz mam juz dosc. A musze byc silna ale czasami brakuje mi tej sily. Takie
      zycie raz jest z gorki a raz pod gorke a teraz mam pod gorke ale mam nadzieje ze
      bedzie dobrze u mnie jak i u ciebie.
      • katarynka_91 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 14:28
        Ooo dobre zdanie, czasami pod górkę, czasami z górki.
        Ja chyba miałam pod górkę... zawaliłam rok w szkole bo ciągle chodziłam jak przybita po depakinie, nic mi się nie udawało, nic mi się nie chciało, nie przyznali mi nauczania indywidualnego bo padaka to nie powód, co z tego, że ataków mam czasami po kilkanaście na dzień, serce mi nawala, czasami narzekam, ale to akurat mi pomaga. Mam rodzinę i przyjaciół, którzy myślę, że mnie wspierają;]
        Na dzień dzisiejszy jedynym zmartwieniem jest szkoła, która chyba nie akceptuje tego, że choruje i robią durne przeszkody. Ale jak teraz jest pod górkę to kiedy musi być z górki nie?:)
        • ania1984.04 Katarynka_91 29.12.08, 14:42
          A ty myslisz ze ja mialam latwo w szkole? Tak samo nie. Ale zdalam szkole bez
          laski i bez pomocy i jakos sobie radze w zyciu sama i jestem zdanai ze nie
          potrzebuje nikogo laski bo nie ktorzy mysla ze jak mam epi to jestem gorsza i
          trzeba sie litowac a sa tacy ktorzy uwarzaja ze ta choroba jest jak kazda inna i
          ja sobiscie wole takich ludzi bo wtedy mam sile aby radzic sobie samej!!!!
          Chociaz nie jest latwo
          • forneus11 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 15:08
            Niektórzy mają siłę, a inni nie. Moim problem też się stały studia (wszyscy mi
            wypominają, że za daleko, ja myślę, że nie o odległość tutaj chodzi, nasilenie
            się choroby spowodowało zaległości nie z tego świata, niby mam IOS ale on i tak
            nic mi nie dał także poważnie myślę o rezygnacji).
            Uwierzcie mi, ja naprawdę starałem się nawiązać kontakt z ludźmi. Otwarłem się
            na ludzi, jak to się mawia - I co ? - nic, ignorują mnie, traktują inaczej niż
            wszystkich, jak jakiegoś oszołoma. Moim zdaniem najważniejsze w tej chorobie
            jest nastawienie(które umnie... no cóż jest tragiczne :( lecz jeszcze raz bez
            przychylnych i przyjaznych osób w okół nie da się raczej zmienić takiego
            nastawienia,jednakże z drugiej strony wiem, że jeśli go nie zmienię, nie uda
            mnie się zaliczyć sesji i zawale rok a tego bym nie chciał - wiem, że muszę ...
            ale nie umiem, to mnie najbardziej martwi).
              • qbishtal Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 15:55
                Fornelius, Ty się poprostu za mocno dołujesz i to na dodatek sam
                siebie. Weź inaczej do tego podejdź bo tak długo nie wytrzymasz.
                Studia nie każdy kończy. Ja odpadłem na 3 roku, w tej chwili pracuję
                w zawodzie związanym z moimi przerwanymi studiami, które okazały się
                zupełnie nie potrzebne. Pracuję w swojej firmie bo z poprzedniej
                odszedłem jak zaczęły się moje problemy z EPI. Nie wiem co mam
                jeszcze napisać żeby Cię pocieszyć. Zajmij się czymś żeby przestać
                tak myśleć jak w tej chwili.

                EPI to nie koniec świata. Nie wiem skąd jesteś, może napisz kolejny
                post: Czy są tu ludzie z .....(miasto)...... chętni na spotkanie?
                Spotkaj się z kimś z Twojej okolicy, kto ma EPI, najlepiej
                oczywiście z dziewczyną :)
          • katarynka_91 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 15:12
            Np. w tym roku szkolnym, czyli od września byłam juz 4 razy w szpitalu. I kiedyś tam we wrześniu nie pisałam sprawdzianu z chemii i chciałam go napisać na konsultacjach, nauczycielka zgodziła się na przyszły tydzień, mi termin pasował i ok, ale nie przewidziałam sytuacji, że w trybie nagłym trafię znowu do szpitala i nie poszłam na konsultacje bo niby jak? Napisałam do koleżanki żeby uprzedziła nauczycielkę, że nie przyjdę bo jestem w szpitalu. Po przyjściu ze szpitala chciałam się umówić na kolejny termin to już stwierdziła że tamten termin był ostatni i dopiero po interwencji wychowawczyni mogłam go napisać, takich sytuacji jest wiele;/ Jak się źle czuję i chcę się zwolnić do domu to wzdychają, parskają, oczami wywracają;/ ale jak w szkole przed świętami miałam atak to już wszyscy wystraszeni i tacy dobrzy i mili i wtedy zmyłam się sama do domu to wielka afera, chociaż to akurat moja wina, ale akurat wtedy myślałam trochę nietrzeźwo;/
    • shivv Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 17:25
      co do alkoholu jeszcze wrócę. Wiem, że można przeżyć, tak też mi mówi mama
      (ciągle). Ale chodzi o fakt np: zaczęły się studia: fuksówki, integracje w
      akademikach... a ja co? na fuksówke wiadomo bo obejdę się bez dyskotek. Ale
      denerwuje mnie to ciągłe dopytywanie dlaczego nie pijesz nawet łyka, nie umrzesz
      przecież, tym bardziej, że jestem chłopakiem... tragedia.

      A nawiasem mówiąc to ja jestem bardzo optymistycznie nastawiony do życia,
      bynajmniej próbuję. Czasem mam jakieś doły i nieciekawe myśli. Na codzień jestem
      wesoły, śmiały, lubię towarzystwo, tylko pojawia się problem jak jestem gdzieś
      zapraszany właśnie np na początku studiów na integrację, sylwestra itd... i
      później wychodzę na jakiegoś muła domowego:/
      • qbishtal Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 18:01
        z tym alkoholem - nic na to nie poradzisz. Przyzwyczaj się do
        bezalkoholowego piwa, w sylwestra wypij szampana bambino a na
        weselach wznoś toasty kieliszkiem z wodą :) Mówisz że bierzesz takie
        prochy że poprostu nie możesz pić i już. Fakt że biorą Cię za kogoś
        z innej planety ale co zrobić.
        • shivv Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 21:50
          heh :) no wlasnie... poczatkowo naprawde ciezko... moze kiedys sie poprawi i
          przyzwyczaja sie na ma wieczna abstynencje.. ciekawe jak to jest po odstawieniu
          lekow, bo choroba przeciez uspiona a nie wyleczona i czy to jej nie podrazni
          jakbym np co jakis czas zarwal noc lub cos wypil..?
      • very.martini Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 29.12.08, 22:12
        > denerwuje mnie to ciągłe dopytywanie dlaczego
        nie pijesz nawet łyka, nie umrzes
        > z
        > przecież, tym bardziej, że jestem
        chłopakiem... tragedia.

        Człowieku, to jest tragedia dla tych, którzy
        mają takie wąskie horyzonty, że do nich nie
        dociera, że nie można się bawić bez alkoholu, a
        nie dla Ciebie. Z najróżniejszych powodów
        ludzie nie piją - od religijnych po zdrowotne
        właśnie. Ciekawe, czy dalej tak energicznie
        namawialiby Cię do picia, gdyby wiedzieli, jak
        się to może skończyć. Teraz są odważni i
        namawiają Cię do wykazywania się męskością,
        czyli chlania wódy, a ciekawe, czy byliby tacy
        dzielni po kilku głębszych, gdybyś miał przy
        nich napad i trzeba by było jakoś reagować:)
        Pewnie tutaj testosteronu by im nagle zabrakło.


        16%VOL
        22%VAT

        --
        takie tam... forum homeopatia
        • shivv Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 30.12.08, 11:02
          mając tą chorobę też zrozumiałem, że można bawić się bez alkoholu. Jak
          dowiedzieli się o tym moi najbliżsi znajomi (ok. 8 osób z którymi się blisko
          trzymam) to jasne, że nawet nie pytają o nic, oni sobie piją, a ja się doskonale
          bawię bez alko. A dowiedzieli się dzięki mojemu znajomemu który oczywiście
          sprzedaje się na pół miasta bo pracowałem z jego kuzynem i jak mu powiedział to
          on koleżance mojej i wtedy u niej na 18ce nagle słyszę po cichu od kumpla: "ale
          my wiemy dlaczego nie pijesz..." noto jeszcze tych co nie wiedzieli oświeciłem i
          zrobiło mi się lżej bo nie olali mnie a wsparli.

          Na studniówce trochę im odwaliłem, bo ustawiłem się z bratem, że wpół do 2 mnie
          odbierze a im nic nie powiedziałem a tamci mnie szukali, panika i zadzwonili do
          mamy a ja już byłem w domu i potem mnie opieprzyli ;P

          very.martini - i pomyśl, że ludzie w moim wieku i do 30 roku życia mniej więcej
          (bez urazy bo nie każdy) ma wąskie horyzonty. I nie skumają jak nie wiedzą, że
          jestem chory, że nie piję. Sam wiem jeszcze w wieku 16 lat, co z biegiem czasu
          stwierdziłem jaki szczyl byłem, to na każdym grillu, czy u kumpla na "naszej
          wigilii" się sporo napiłem. a w sumie też by się obeszło, a stwierdziłem teraz,
          że piłem, bo każdy pił. tylko że szkoda, że zrozumiałe jest to tylko dla mnie;/
          • very.martini Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 30.12.08, 14:52
            > very.martini - i pomyśl, że ludzie w moim wieku i do 30 roku życia
            mniej więcej
            > (bez urazy bo nie każdy) ma wąskie horyzonty. I nie skumają jak
            nie wiedzą, że
            > jestem chory, że nie piję. Sam wiem jeszcze w wieku 16 lat, co z
            biegiem czasu
            > stwierdziłem jaki szczyl byłem, to na każdym grillu, czy u kumpla
            na "naszej
            > wigilii" się sporo napiłem. a w sumie też by się obeszło, a
            stwierdziłem teraz,
            > że piłem, bo każdy pił. tylko że szkoda, że zrozumiałe jest to
            tylko dla mnie;/

            No cóż, ja sama jestem do 30 roku życia:) I powiem Ci, że dość
            często zdarza mi się napić ze znajomymi - napić się, ale pojawienie
            się butelki wina na stole nie oznacza od razu, że musimy ją w trzy
            osoby opróżnić za wszelką cenę:) Wiele razy zdarzyło mi się trafić
            na towarzystwo, w którym obowiązywała niepisana zasada, że jak
            pojawia się flaszka wódki, to należy ją zrobić do końca, choćby
            potem wszyscy mieli leżeć zarzygani pod stołem - no zabijcie mnie,
            nie zrozumiem tego. Nie ukrywam, że zdarzało mi się wracać do domu
            pod wpływem, ale wynikało to zazwyczaj z tego, że trafił się jakiś
            wyjątkowo smaczny trunek albo rozmowa sprzyjała sączeniu, jakoś
            nigdy mnie nie spotkały dziwne spojrzenia ze strony znajomych - a
            wszyscy mają po dwadzieścia kilka lat, i raczej nie są poważnymi
            dzidzia piernikami w garniturkach:)


            16%VOL
            22%VAT

            --
            takie tam... forum homeopatia
              • oazowiczka2 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 31.12.08, 13:03
                hmm... ja też miałam w swoim życiu taki okres, gdy nienawidziłam tej choroby,
                miałam po kilka ataków dziennie ( ja mam grand malle). Byłam zła, że
                odzyskiwałam przytomność, nie chciałam już żyć, wszystko mi się waliło, przez
                moją wadę serca znosiłam to wszystko jeszcze gorzej. Mi tak jak Kaśce szkoła
                robiła wielkie problemy, jeden rok zawaliłam, nie miałam już siły aby z nimi
                walczyć, niektorzy nauczyciele byli tacy bezczeli, że oczerniali mnie przy całej
                klasie. Wiele razy wychodziłam w trakcie lekcji ze łzami w oczach... Klasa
                oczywiście miała niezły ubaw, pewnego razu nie wytrzymałam, naskoczyłam na
                nauczycielkę, spytałam czy chciałaby się ze mną zamienić, czy gdyby widziała
                umierające dzieci, sama była reanimowana w szpitalu, słyszała złe wiadomości to
                miałaby ochotę czytać jakąś durną lekturę czy przepisywać zeszyty w szpitalu.
                Zamilkła nic mi nie odpowiedziała. Gdy miałam podejrzenie guza mózgu ze szkoły
                nie odezwał się nikt, nikt nie wyciągnął pomocnej ręki...
                Przyjaciele też się oddalili... Jedyną osobą, która wtedy mnie wspierała i
                rozumiała to była Kasia :-) I tak jest do tej pory ;) Czasami mi się zdaje, że z
                Kachą jesteśmy rozdzielonymi bliźniaczkami xD
                • katarynka_91 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 31.12.08, 13:49
                  Tylko zapomniałaś dodać, że jestem tą "lepszą" bliźniaczką:)
                  a tak szczerze to ja już z nauczycielami nie dyskutuje, oni są mądrzejsi;/ a i tak mówią, że to ja wszczynam wszystkie burdy, bo jestem pyskata, arogancka, bezczelna i niereformowalna, ale jak tu siedzieć cicho jak rzucają durne oskarżenia, które nie są niczym potwierdzone?
                    • oazowiczka2 Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 01.01.09, 16:16
                      to o czym ja pisałam to było w gimnazjum, teraz jestem w nowej szkole, tam jest
                      super! Jest to szkoła przystosowana dla osób niepełnosprawnych - w sumie każdy
                      kto tam jest, jest na coś chory. Dzięki temu bardzo dobrze się dogadujemy z epi
                      jest dużo osób w sumie co 3-4 osoba. Namawiałam Kaśke aby szła ze mną do tej
                      szkoły ale ten uparciuch nie :P
                      • shivv Re: Nienawidze tej przeklętej choroby ! 01.01.09, 18:04
                        ja na szczęście miałem bardzo fajnie w LO. Wychowawczyni wspaniała, jak jej mama
                        na wywiadówce powiedziała (bo dr. nawet powiedziała, że lepiej, żeby chociaż ona
                        wiedziała na wszelki wypadek) to od razu zaczęła działać. Nawet został mi
                        przyznany dodatek taki specjalny na pomoc. W ogóle o maturze mi powiedziała,
                        żebym poszedł do dyrki bo gadała z nią i mogłem pisać osobno i dłużej. Ale nie
                        chciałem, wolałem z resztą i mieć takie same szanse, bo w końcu u mnie to prawie
                        żadna choroba skoro napady tak rzadko w porównaniu z innymi przypadkami. Za to
                        Wam szczerze współczuję. I też bym poszedł od razu do takiej szkoły. A później
                        wiem jak jest ciężko żyć jak napad wydarzy się w miejscu publicznym (raz tak
                        miałem) to później jest się czasem niemiło palcami wytykanym. I od razu plotkary
                        osiedlowe sprzedają Cię na całe miasto bo bynajmniej w moim bloku mieszka BBC :]
                        ale to nikt jej nie trawi za całokształt, chodzenie na skargi za byle co itd. ;]

                        pzdr.!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka