Rower?

23.06.09, 19:33
Witam wszystkich ;) Mam epi od stycznia 2008 i do tej pory miałam dwa napady. Od momentu tego drugiego (maj tego samego roku?) jestem na lekach. Moi przyjaciele nie wiedzą, nie potrafię się przyznać. Wiem, stwierdzicie, że to głupie, ale nie namówicie mnie do tego. Wie moja mama i (niestety) moja była klasa, bo miałam napad w szkole... To tak słowem wstępu, bo to mój pierwszy post tutaj ;)
Teraz przejde do meritum, czy można z epi jeździć na rowerze? Bo moja mama twierdzi, że nie, a ja tęsknię za dwoma kółkami...
    • forneus11 Re: Rower? 23.06.09, 20:09
      Masz rację nie mów nikomu, że jesteś chora. ja powiedziałem i teraz non stop
      patrzą na mnie przez pryzmat mojej choroby. Co do roweru to nie wiem ? Zależy
      jak dla kogo - ale wiem, że umiarkowany wysiłek fizyczny wpływa dobrze na stan
      ludzi chorych na padaczkę.
    • very.martini Re: Rower? 23.06.09, 20:45
      U mnie wszyscy wiedzą, chociażby po to, żeby nie stracili zimnej
      krwi, gdyby coś się stało. Czemu piszesz, że "niestety' klasa wie?
      Klasa to pikuś - ja miałam napad przy stu osobach w czasie egzaminu
      piemnego - wie cały rok;)
      Powiedz mamie, że jednej takiej doktor habilitowany epileptologii
      odmówił wystawienia zwolnienia z WFu (no dobrze by było, gdy by się
      pani poruszała) i musiałam żebrać gdzie indziej, bo przymus
      chodzenia na uniwersytecki WF bardzo mi dezorganizował życie. Jak
      nie rozwijasz zabójczych prędkości, tylko sobie grzecznie
      rekreacyjnie jeździsz, to nie sądzę, żeby rower Ci zaszkodził -
      jeśli mama się boi, to niech Cię najpierw sprawdzi na stacjonarnym.

      16%VOL
      22%VAT
    • alphabetty Re: Rower? 23.06.09, 22:42
      hej, ja też miałam 2 ataki w życiu, w odstępach 7 miesięcznych i po drugim
      zaczęłam brać leki, od 13 miesięcy spokój :)
      Z roweru zrezygnowałam, kupiłam stacjonarny, to nie to samo, ale zawsze coś:)
      chodzę też na basen,moi znajomi wiedzą o mojej chorobie, więc idę tylko wtedy
      gdy mam osobę towarzyszącą, która ma na mnie oko:D
      Ja na Twoim miejscu bym się przyznała, zawsze to łatwiej wiedzieć, że ktoś w
      razie czego Ci pomoże a nie tylko będzie się gapił:) ludzie serio nie są tacy
      źli i po ludzku podchodzą do chorób. Powodzenia!
    • ak-69 Re: Rower? 23.06.09, 23:23
      Ja bym z niego nie korzystał. Nawet jeżdżąc po osiedlu w razi napadu można się mocno poobijać, albo nawet uszkodzić kości. Już zupełnym szaleństwem byłaby jazda po ulicy. W razie zasłabnięcia wypadek murowany i to o wiele groźniejszy niż jadąc samochodem, bo przy nim mamy chociaż ochronę karoserią auta. Ja choroby zupełnie się nie wstydzę i w każdym nowym środowisku (np. szkole, pracy) od razu mówię o chorobie, aby nie było zaskoczenia czy wręcz paniki w trakcie ataku.
      • misiakowalska Re: Rower? 24.06.09, 00:07
        jezdze na rowerze, i szczerze mowiac nigdy nie pomyslalam ze moze sie cos stac.
        • qbishtal Re: Rower? 24.06.09, 12:33
          Prawdę mówiąc ja też nigdy nie pomyślałem o tym, że na rowerze może mi się coś
          stać. Jeżdżę ale teraz będę miał to na uwadze.
          W tej jeździe musi się coś dziać, nie może to być monotonna jazda, oczywiście
          bez przesady :)
          To prawie jak z jazdą samochodem - zdania podzielone, tylko tutaj ważne jest
          głównie Twoje bezpieczeństwo.
          • very.martini Re: Rower? 24.06.09, 15:00
            A ja mimo wszystko widzę różnicę między epileptykiem prowadzącym
            samochód a jadącym na rowerze;)

            16%VOL
            22%VAT
            • qbishtal Re: Rower? 25.06.09, 13:41
              Ty to Martini się chyba do wszystkiego przyczepisz :PP

              ale to mi się podoba, na swój sposób oczywiście :)
          • piter31 Re: Rower? 02.07.09, 23:21
            Mój syn po stłuczce na rowerach i upadku na chodnik w wieku 10 lat
            od tego czasu jest posiadaczem EPI i nie ma szans na wyleczenie.
            Dlatego jezeli masz taka nieodparta wole jazdy na rowerze to kup
            stacjonarny albo do jazdy po ulicy trzykolowy z koszem na zakupy i
            przyznaj sie mamie pozdrawiam
            • kinia-c Re: Rower? 03.07.09, 15:46
              Odnosząc się do wypowiedzi Pitera31- przykro mi że Twój syn też jest chory na
              epi, ale z tego co napisałeś wynika że nikt, nawet zdrowi ludzie (bo przez
              wypadkiem Twój syn przecież do takich należał), nie powinni jeździć na
              rowerze... bo każdemu może przydarzyć się jakiś upadek i co wtedy...
              Chcemy być traktowani tak jak inni, nie czuć się gorszymi, żyć normalnie w
              społeczeństwie więc dlaczego sami siebie tak nie traktujemy... Tak jak napisałam
              w innym poście- na każdym kroku spotykamy się z sytuacjami gdzie jesteśmy my,
              ale i inni narażeni na niebezpieczeństwo przy wystąpieniu w danym momencie
              ataku. Ale mamy zamknąć się w domu żeby czuć się bezpiecznej? Padaczka jest taką
              chorobą w której psychika gra ogromną role więc po co się jeszcze bardziej
              dołować. Wiadomo że dużo rzeczy, które przeciętny człowiek może wykonywać, nam
              nie wolno, ale nie popadajmy w skrajności.
      • kinia-c Re: Rower? 24.06.09, 20:42
        A mnie to wszystko dziwi... tak jakbym słyszała moich rodziców. To w takim razie
        nie powinniśmy też sami przechodzić na przejściu dla pieszych, bo jak w
        dostaniemy ataku na środku drogi... nie powinniśmy jeździć pociągiem, metrem, a
        nawet tramwajem bo jak padniemy i uderzymy o tory (tych na stacjach pkp da się
        uniknąć, ale czasami przystanki tramwajowe są zbyt "wąskie" więc jakby się nie
        upadło to i tak można uderzyć o szynę- sama byłam świadkiem jak chłopak dostał
        ataku na takim przystanku). Można by takich sytuacji wymieniać nieskończoną
        ilość- nawet nie samo prowadzenia samochodu (bo to już inny wątek) ale jazda na
        przednim siedzeniu itd. A rower... przecież są kaski, ochraniacze. Może zbyt
        szaleńcza jazda nie jest wskazana ale nie tylko dla nas. No i do tego hasło-
        "żyjmy normalnie". Gdzie ta normalność? Nie popadajmy w paranoję...

        A co do mówienia innym o naszej chorobie... w kręgu osób z którymi mam styczność
        wiedzą chyba wszyscy. Nowo poznanym osobom z którymi przebywam sam na sam też
        nieśmiało mówię (bo jakby nie było nie jest to powód do chwalenia się) bo wydaje
        mi się że brak szczerości w tej kwestii jest trochę egoistyczny i
        nieodpowiedzialny. Ale jednocześnie nie dziwię się osobom które ukrywają
        chorobę. Sama tak kiedyś robiłam (dopiero przebywania z innymi epileptykami
        nauczyło mnie mówić o chorobie). Różne są ludzkie reakcje, a zawsze pozostaje
        nadzieje że akurat przy nich nie będziemy mieć ataku. Ja jednak wolę ostrzec
        żeby później nie było to szokiem i żeby te osoby wiedziały jak się mają zachować.

        Pozdrawiam,
        Kinga
        • misiakowalska Re: Rower? 25.06.09, 15:33
          moi rodzice niczego mi nie zabraniali w odniesieniu do padaczki.oczywiscie
          trzeba troche uwazac, ale jezeli napady ma sie stosunkowo rzadko to naprawde nie
          przasadzajmy z tym bezpieczenstwem.
    • i-l-o-n-a Re: Rower? 28.06.09, 14:23
      ja mysle ze trzeba podejsc do sprawy indywidualnie. Jesli ktos ma napady
      kilka-kilkanascie razy w miesiacu to wiadomo ze jest ryzyko ze dostanie go w
      czasie jazdy ( autem czy rowerem ). Jesli jednak ktos ma chorobe podleczona i
      tych napadow nie ma wcale lub miewa raz na pare miesiecy, lub tez potrafi
      przewidziec sytuacje, ktore u niego ten napad moga wywolac (zmeczenie, zbytnie
      pobudzenie, pora dnia, cokolwiek ) to ja nie widze powodu by odmawiac sobie
      prowadzenia roweru. Oczywiscie ze jest jakies ryzyko, ale nie wieksze niz przy
      osobie z bardzo wysokim cholesterolem czy miazczycą. Taka osoba tez wie ze moze
      miec zawal, w kazdej chwili lub za pare lat.... a moze jak sie uda to wcale...
      Czy takie osoby nie moga prowadzic auta? Ile osob juz po przebytym zawale
      normalnie funkcjonuje, pracuje, prowadzi auto? Takich chorob ( a nawet powodow
      mogacych spowodowac wypadek za kierownica) jest cale mnostwo, spowodowac wypadek
      i zabic siebie lub kogos mozna przez taka pierdole jak gadanie przez komorke czy
      malowanie sobie ust w lusterku w czasie prowdzenia auta. Trzebia rozsadnie
      podejsc do tematu i ocenic indywidualnie swoje mozliwosci, samopoczucie w danym
      momencie. Ja np po zmianie leku przez miesiac nigdzie sie nie ruszylam autem bo
      nie bylam pewna czy leki dzialaja jak powinny i kolejne miesiace jak nie muialam
      to nie prowadzilam.
      A tak przy okazji dodam ze widzialam niedawno panienke ktora malowala sobie
      paznoknie podczas jazdy samochodem, za kolkiem oczywiscie!!! Wcale nie w korku...
      • very.martini Re: Rower? 05.07.09, 00:50
        > A tak przy okazji dodam ze widzialam niedawno panienke ktora
        malowala sobie
        > paznoknie podczas jazdy samochodem, za kolkiem oczywiscie!!! Wcale
        nie w korku.
        > ..

        Ja znam takich, co prowadząc samochód jedną ręką piszą smsa, drugą
        grzebią w kieszeni, a kierownicę mają między kolanami... A na
        liczniku nie mają wcale 10 kilometrów...

        16%VOL
        22%VAT

        --
        takie tam... forum homeopatia
    • niebieska2 Re: Rower? 30.06.09, 10:03
      Zgadzam się z niektórymi wypowiedziami, że ograniczanie wszystkiego w życiu to
      paranoja. Każdy najlepiej zna swój organizm, niektórzy są w stanie przewidzieć
      ataki i to bardzo pomaga. Ci, którzy nie mają takiego "szczęścia", np. ja, muszą
      na siebie bardzo uważać, ale nie do takiego stopnia, żeby z domu nie wychodzić!
      Moja mama, kiedy dowiedziała się, że mam padaczkę, właśnie najlepiej trzymałaby
      mnie w domu przy sobie ;) ale nie jest to możliwe więc z czasem odpuściła. Z
      rodzicami po prostu już tak jest. Posiedź trochę na forum, poczytaj posty i
      powiedz mamie, że trzeba żyć normalnie. Co do roweru (ja akurat jestem teraz na
      czasie kupowania rolek :) to uważam, że kask i ochraniacze dają wystarczającą
      ochronę. Równie dobrze mogę iść po schodach bez kasku i zrobić sobie większą
      krzywdę. Przy tej chorobie trzeba mieć czasami dużo szczęścia. Pamiętaj tylko,
      że to na basenie czy na rowerze zawsze dobrze mieć przy sobie osobę, która wie o
      chorobie.
      • kinia-c Re: Rower? 30.06.09, 14:49
        Niebieska2, w pełni się z Tobą zgadzam. No i poruszyłaś ważną kwestię- bardzo
        dobrze jest mieć przy sobie osobę, która wie o chorobie. Ja na rower wybieram
        się tylko z kimś, nigdy nie jeżdżę sama. Tak jest bezpieczniej i dla nas i dla
        wszystkich w okół.
        Pozdrawiam,
        Kinga
Inne wątki na temat:
Pełna wersja