Tak długo czekamy na 3 dziecko

19.10.09, 12:40
Jaki ten świat niesprawiedliwy. My cała rodziną tak długo czekamy na
trzecie dzieciątko i nic. Niby wszystko ok, dwie poprzednie ciąże
zaplanowane i zrealizowane, a teraz nie dane nam znowu być w ciąży i
urodzić. Reasumując - w zeszłym roku poszliśmy do Ośrodka
adopcyjnego i jesteśmy już zakwalifikowani ( tak to się brzydko
nazywa) na dzieciątko w wieku niemowlęcym. A perspektywa czekania
jeszcze min. 2-3 lata. Ostatnio się dowiedziałam, że czeka przed
nami jeszcze 150 par, a dzieci do adopcji nie ma. Wszystki maluchy z
nieuregulowaną sytuacją i idą do domów dziecka lub rodzin
zastępczych.
A mnie boli serce, że tak bardzo jesteśmy gotowi, a nie możemy
spełnić naszego marzenia. Dzieci wiedzą, ze inna pani urodzi nasze
dziecko, ale co jakiś czas dopytują "mamo kiedy urodzi się nasza
dzidzia". A moje serce boli. Dlaczego tak jest. Cały czas ufamy
Bogu, że to jest jego plan dla naszej rodziny.
Ps. zmieniłam nick
    • luxnordynka Re: Tak długo czekamy na 3 dziecko 19.10.09, 13:03
      to jakaś ironia osu. jednio chcą i nie mogą inni nie chcą a mają...
      współczuję Ci bardzo... choć wierzę, że jeszcze zajdziesz w ciążę.
      Ponoć modlitwy do JPII są skuteczne w tej materii, Ewa
      • nata76 Re: Tak długo czekamy na 3 dziecko 21.10.09, 11:31
        mamusiu....

        niesprawiedliwe to....

        a czy wykorzystaliscie juz wszystkie medyczne sposoby???

        luxnordynka, nam te modlitwy do JPII pomogły,no nie? Ba ,nawet mi,
        której dlaeko do wiary....
        • chiyo28 Re: Tak długo czekamy na 3 dziecko 21.10.09, 13:05
          my tez czekamy...
          • mamusia1974 chiyo 28 22.10.09, 12:15
            Wy też czekacie na adoptusia?
    • nata76 Re: i jeszcze 21.10.09, 15:12
      nie wiem, czt to cie pocieszy,ale byla na tym forum dziewczyna,ktora
      nie mogła zajsc w trzecia ciaze. adoptowali chłopca, a po roku chyba
      od adopcji zaszła w ciaze i urodziła corke. nie wiem,czy ona jeszcze
      tu bywa...
      • mamusia1974 Re: i jeszcze 21.10.09, 15:58
        My już przestaliśmy planować i dążyć biologicznie - widocznie takie
        są plany względem naszej rodziny. Dobrze przemyśleliśmy decyzję i
        czekamy na Adoptusia, którego pokochamy tak jak dzieci urodzone. Już
        kochamy. Tylko kiedy do nas przjdzie.... To rozmyślanie jest
        najgorsze, bo jestem gotowa na to dziecko. Ale perspektywy w Ośrodku
        Adopcyjnym są bardzo odległe, czeka sporo ponad 100 par, a dzieci
        nie ma.
        Jeżeli słyszałyście, ze jakaś kobieta urodzi, ale nie będzie mogła
        wychować to proszę dajcie jej kontakt do mnie (mamusia1974@gazeta.pl)
        Może powierzy nam urodzone przez siebie dziecko. Czekamy.
        • chilencja Re: i jeszcze 21.10.09, 16:46
          To róbcie to nie myśląc o poczęciu. Ja wiem, że to trudne. Moja sąsiadka przez
          to przechodziła nawet miała ciążę urojoną. Ale lekarka kazała jej i mężowi
          wyjechać i nie myśleć o ciąży i udało się . A swoją drogą dziwny jest ten świat
          ty chcesz a nie możesz zajść a ja już drugie(5 z kolei) będę miała nieplanowane.
          Ale modlitwa to dobry sposób może się przydać.
          • verdana Re: i jeszcze 21.10.09, 18:21
            Wybacz, ze ja dorzuce trochę dziegciu.
            Macie wyjątkowo idealistyczne wyobrazenie o adopcji. Nie mozecie od
            razu być przekonani, ze "pokochacie jak rodzone" - piekne haslo,
            tylko zazwyczaj tak nie bywa, przynajmniej w pierwszym okresie. Nie
            dzialaja hormony ciążowe, dziecko adoptowane ma czesto powazne
            problemy zdrowotne i psychiczne, wymaga niejednokrotnie olbrzymiej
            ilosci czasu i cierpliwosci. Czy jestescie przygotowani na to, że
            przez pewien czas to najmlodsze moze być tak absorbujace, ze nie
            starczy czasu dla starszych? Czy Wasze starsze są tego swiadome?
            Czy wiecie, ze sporo dzieci przeznaczonych do adopcji ma FAS,
            ktorego raczej nie da się zdiagnozowac w pierwszym roku życia? Jesli
            nawet jestescie na to gotowi, to czy jestescie rowniez gotowi na to,
            aby Wasze starsze dzieci mialy znacznie trudniejsze dziecinstwo.
            Zmam matke adopcyjna , ktora ma jedno dziecko z FAS - dla jej
            drugiego dziecka jest to dramat.
            • chiyo28 Re: chilencja 21.10.09, 20:59
              Niemądrze prawisz "przestać myśleć, ze chce sie dziecka" - to tak
              jakbyś mkówiła bezrobotnemu szukającemu pracy " przestań myśleć, a
              praca się znajdzie". A on, co rano budzi sie ze świadomością, ze
              jeśli szybko nie zacznie zarabiać, umrze z głodu.

              Wyjazdy tez nic nie dały. Cytat mojego meza, dodam, ze zartobliwy,
              kiedy wrócilismy z egzotycznych wyluzowanych wakacji, które nie
              zaowocowaly ciążą " cóż miałem najdrozszy sex w swoim zyciu".
              Zreszta takich wakacji od myślenia o dziecku, od pracy i od
              wszystkiego bylo wiecej. Niestety nie u wszystkich sie sprawdzają.
              Moja rada, to po kilku nieudanych próbach, pójść do specjalisty.
              Sama żałuję, ze tak długo czekaliśmy. No bo przeciez jeśli sie ma 2
              dzieci, to teoretycznie nie powinno byc problemu...
              • mamusia1974 Re: Verdano 22.10.09, 12:13
                Mylisz się - jesteśmy przygotowani i to o wiele lepiej niż nie jedna
                rodzina adopcyjna, dzieci też. Jesteśmy świadomymi rodzicami. Wiem,
                ze masz doświadczenie w tej sprawie i myslę, że dużo od Ciebie mogę
                sie dowiedzieć. Ale mnie, ani mojej rodziny nie znasz, więc nie
                szafuj stwierdzeniami. A pewne schorzenia można wykluczyć w procesie
                adopcyjnym. I mimo postawionych ograniczeń z naszej strony, ale
                także otwartości na inną problematykę, dostaliśmy kwalifikację. I
                nie ma to nic wspólnego z koncertem życzeń.
                • verdana Re: Verdano 22.10.09, 12:57
                  Mam jednak wrazenie, ze jesteś zbyt pewna swoich przyszłych uczuc,
                  ktorych absolutnie znać nie mozesz. Prawde mowiac, moja
                  przyjaciółka - ktora zajmuje się przeprowadzaniem adopcji - mowila,
                  ze zawsze miała watpliwosci co do rodzin nastawionych tak
                  idealistycznie i w 100% pewnych, ze natychmiast pokochaja dziecko.
                  Bo tego absolutnie i w żadnym wypadku pewnym byc nie mozna,
                  rozczarowanie może być ogromne, istnieje tez mozliwośc ukrywania
                  pewnych uczuć przed samym sba i nie szukania pomocy.
                  Kwalifikacje dostaliscie - w to oczywiscie wierzę. Ale np.
                  kompletnie nie przygotowaliscie wlasnych dzieci na adopcję, one
                  oczekują samego szczęścia, a moze być całkiem inaczej. Co więcej
                  jesteś sklonna - a to xle wrózy- potepiac osoby, ktore maja klopoty
                  z akceptacją adoptowanego dziecka, a to oznacza, ze kompletnie nie
                  rozumiesz pewnych kwestii zwiazanych z adopcją. I nie wierzysz, ze
                  moga dotknąć także Twoją rodzine - a niestety, mogą - i nie sadze,
                  abys to brała pod uwagę.
                  jesli zamierzacie adoptować dziecko malutkie, to zareczam, ze FAS,
                  ADHD, i wielu innych dolegliwosci wykryć się nie da. A w grę wchodzi
                  tu nie tylko decyzja Twoja i Twojego męża, ale także dalszy los
                  Twouich dzieci. Nie zniechecam do adopcji, moze być udana, ale warto
                  zamiast wyobrazac sobie idealną przyszlość, zastanowic się, czy
                  Twoje dzieci np. podołaja obciążeniu w postaci niezwykle agresywnego
                  czy opóxnionego w rozwoju rodzenstwa.
                  • mamusia1974 Re: Verdano 22.10.09, 14:05
                    Ja nie będę z tobą polemizowała. Skoro wiesz lepiej...
                    • verdana Re: Verdano 22.10.09, 14:16
                      Obawiam się, ze wiem. Moja matka ma adoptowanego brata. Owszem,
                      adopcja się udala, ale dziadkom, mimo najlepszych checi nigdy nie
                      udalo sie pokochać tego dziecka tak, jak rodzonego.
                      Milość bowiem nie jest kwestia decyzji.
                      • dorismam Re: Verdano 22.10.09, 14:38
                        Nie musisz wszystkiego odnosić do problemów Twojej rodziny. Każdy
                        jest inny, inny ma sposób na życie, wychowanie dzieci, wiarę, inne
                        poglądy polityczne. Gdyby wszystko było takie samo, to po co się
                        starać. Verdanko uśmiechnij się. Pozdrawiam
                        • verdana Re: Verdano 22.10.09, 14:52
                          To nie o to chodzi.
                          Chodzi o to, ze nastawienie "juz kocham to dziecko" jest iluzja.
                          Zdarzaja się wypadki, ze nawet biologiczne dziecko nie od razu jest
                          kochane. Oczekiwanie na to, zenatychmiast wszystcy pokochaja dziecko
                          adopcyjne może okazać się niszczace i dla rodziny i dla dziecka.
                          Sporo rozmawialam z przyjaciółka, ktora napisala wiele prac na ten
                          temat - i naprawde, nierealistyczne oczekiwania sa jednym elementow
                          zagrożeń.
                          Co bedzie bowiem - w sytuacji całkowicie prawdopodobnej - ze
                          dzieckoa od razu się nie pokocha? Na innym forum jest taki
                          przypadek, dosyc nieprzyjemnie potraktowany zresztą przez obecna tu
                          mamę. Czyli - uwaza to za niedopuszczalne. A naprawde, zdarza się
                          niezwykle czesto. I co wtedy?
                          To nie chodzi o sposob na życie, a oczekiwania wobec dziecka i swoch
                          uczuć - a przede wszystkim o dobro adoptowanego dziecka.
                          • chiyo28 Re: mamusia 22.10.09, 14:57
                            Aktualnie zaczelismy leczenie w klinice niepłodności. Jeśli bedzie
                            trzeba jestesmy nawet zdecydowani na zabieg (wiadomo jaki).
                            Adopcji raczej nie rozważam. Licze, ze z pomocą lekarzy (lub bez) w
                            końcu sie kiedyś uda.
                            • mamusia1974 Re: mamusia 22.10.09, 16:12
                              Życzę Ci z całego serca, aby się udało. Napisałam na priva - jezeli
                              możesz to zajrzyj. Pozdr
    • agskaplus5 Re: Tak długo czekamy na 3 dziecko 24.10.09, 12:30
      Witam!
      Długo czekałam na czwarte dziecko, ok.1,5 roku. W końcu jakby pogodziłam się z
      tym, że co ma byc to będzie i powierzyłam problem Panu Bogu. Chyba nawet w tym
      samym miesiącu, w którym podjęłam decyzję o odchudzaniu, rozpoczęciu
      poszukiwania pracy i zostawieniu problemu Bogu zaszłam w ciążę...ale mniej
      więcej w tym samym czasie w tv zobaczyłam program, w którym został przedstawiony
      zakon Sióstr...no i właśnie nie pamiętam nazwy, ale wtedy gdzieś zapisałam.
      Jakbyś chciała to poszukam, albo Ty sama sprawdź w necie, to chyba gdzieś na
      poł. Polski, wymodliły już niejednej parze dziecko, jakby w tym się
      specjalizują, nosi się coś w rodzaju taśmy lub pasa pod ubraniem. Może to trochę
      szamańsko wygląda, ale ja wierzę, że mogą pomóc. Do JPII modliłam się jak miałam
      problemy na początku obecnej ciąży i jest wszystko ok.Jestem z Tobą duchowo,
      będzie dobrzesmile
      • mamusia1974 Re: Tak długo czekamy na 3 dziecko 26.10.09, 09:42
        agskaplus5, Kochana bardzo dziękuję Ci za dobre słowo. My o
        nasze pierwsze dziecko modliliśmy się, podczas wizyty Ojca Świetego
        w 1999 roku na Mszy Sw w Warszawie i powiem wam, że zaszliśmy albę
        tego dnia, albo 2 dni później.Wtedy planowaliśmy, ze zaczynamu
        działać i od razu. Po trzech latach z drugą ciążą tylko
        zaplanowaliśmy i juz byłam w ciąży.Nawet śmiałam się, ze nie muszę
        sprawdzać na teście, bo mój mąż wie co robi wink Między dziećmi jest
        różnica 4 lat. Jeszcze przed ślubem planowalismy 3 dzieci. I trzecie
        miało urodzić sie po 3 latach i do tej pory nic. Jesteśmy wierzący i
        nie zamierzamy robić nic na siłę, odczytujemy to jako wskazanie nam
        drogii adopcji, którą rozważaliśmy juz od kilku lat. Więc czekamy. A
        jak urodzi się dziecko naturalnie, to i tak nie zaprzestaniemy
        czekać na nasze adoptowane dziecko. Bo ono wie, ze kiedyś trafi
        właśnie do naszej rodzinki. I my to wiemy.
        • matunia12345 Re: Tak długo czekamy na 3 dziecko 26.10.09, 11:29
          Witajcie.
          Ja jestem matką dwójki dzieci i zamarzyliśmy z mężem o trzeciej pociesze.
          Mamy jednak wiele dylematów.
          Przeszukuję internet w nadziei, że znajdę tutaj informacje jak żyją rodziny
          wielodzietne, jaka jest różnica wieku między dziećmi, jak się dogadują, jak
          wygląda ich sytuacja finansowa i w ogóle czy są szczęśliwi z wyborów jakie podjęli.
          Mam nadzieję, że autorka spełni swoje marzenie i już niedługo zostanie mamą
          trzeciego dziecka.
          Powiem szczerze, że podziwiam za odwagę bo ja nie potrafiłabym się zdecydować na
          adopcję. Myślę, ze nie umiałabym kochać tego dziecka na równi z moimi
          biologicznymi. Potrzebuje tych 9 miesięcy ciąży żeby dojrzeć do bycia mamą.
          Pozdrawiam
    • agusia99 Re: Tak długo czekamy na 3 dziecko 28.10.09, 00:08
      Chijo i mamusiu1974,
      Słyszałyście o nowej metodzie w leczeniu niepłodności jaką jest
      naprotechnologia?
      Pozdrawiam,
Pełna wersja