evenjo
15.11.09, 14:04
Witam,
mam znajomego. Młody facet. Czworo dzieci. Zona w domu. On haruje.
Żyją na granicy ubóstwa. Oboje-z wyższym wykształceniem, nie stać ich
na wakacje, wyjazdy, dentystę. Nie pytałam go, czy chciał mieć tyle
dzieci-z jego półsłówek wnioskuję, że nie, ale, co zrobił to ma. Jaki
w tym sens? Większość wątków na tym forum tworzą kobiety-tak się
wydaje...ciekawi mnie opinia wielodzietnych-niekoniecznie z wyboru-
mężczyzn, tyrających na swoje gromadki i niekoniecznie tym
uszczęśliwionych. A może to mylne wrażenie?