wielodzietni i wizyty

06.01.10, 20:55
No właśnie, ciekawa jestem, czy bywacie - lubicie bywać z wizytą
całą rodziną? Moja koleżanka - jedna z pięciorga dzieci mówi do mnie
kiedyś tak: "wiesz, nas po prostu nikt nie zapraszał, każdy sie bał
szarańczy, peletonu itd. Za to ludzie chętnie u nas bywali, bo była
większa swoboda, nikt sie plamą na obrusie nie przejmował".
I jeszcze ja zauważam u siebie taką zależność: tam, gdzie ja się
czuję dobrze - moje dzieci też, jeśli ja jestem spięta, to choćbym
nie wiem jak sie starała uśmiechać, smyki wszystko wyczują i wariują
bezlitośnie. A jak jest u Was?
    • modrooczka Re: wielodzietni i wizyty 06.01.10, 21:18
      Nas kilka rodzin zaprasza, ale to są zazwyczaj wielodzietni albo planujący
      wielodzietność przyjaciele. Do nas wszyscy się wpraszają, ponieważ ja lubie
      gości to oni to chyba wyczuwają bo potrafią się niezle zasiedzieć.
      Mam jedną znajomą, która generalnie chętnie się ze mną spotyka, ale tylko w
      ciagu dnia, kiedy wie, że mam tylko najmłodszą, która jest w wieku jej synka.
      Jak ich zapraszaliśmy po południu to nigdy nie chciała, sami też całej rodziny
      nigdy nie zaprosili. Nie zabieram dzieci np do mojej babci - dużo bibelotów,
      małe mieszkanie, tylko mam stres że coś zniszczą. Wolę jak babcia przyjdzie do
      nas. Różnie to bywa, ale trudno gdzieś się wybrać całą piątką.
    • kasiask Re: wielodzietni i wizyty 06.01.10, 22:27
      Praktycznie nigdzie całą rodziną nie chodzimy. Mało kto u nas bywa.
      Jakoś tak wychodzi ; //
      • andaba Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 00:02
        Ja nie lubie nigdzie chodzić, boję się, że gremialna wizyta może
        przypominać desant.

    • mruwa9 Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 00:51
      ja raczej wole zapraszac gosci, niz pakowac sie i jezdzic z cala
      ferajna, co z pewnych powodow i tak zwykle jest niewykonalne. Zwykle
      nie idziemy w gosci cala rodzina, dzielimy sie i jedzie jedno z nas
      z jakas czescia dzieciarni (choc dzieci tylko trojka). Tak wole, bo
      wybieranie sie cala rodzina to sport ekstremalny, a pobyt w
      goscinie nie stanowi wowczas dla mnie ani relaksu, ani przyjemnosci
      (pilnowanie, zeby dzieciarnia domu nie rozniosla, czesto sie nudza i
      nie potrafia sobie znalezc zajecia, na wlasnym terytorium nie maja z
      tym problemu).
      • mac62 Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 09:01
        Jakoś nie przywiązuję większej wagi do "niechęci" co niektórych do
        zapraszania nas jako gości-zazwyczaj największy problem maja z tym
        ludzie , którzy nie akceptują naszego "dużego stanu" - a my tak na
        siłę też nie lubimy być mili ....

        Zazwyczaj przychodzą do nas przyjaciele ze swoją 4- my u nich bywamy
        z naszą 7 i jakoś tak nikt nie odczuwa dyskomfortu - dzieciaki
        rozłażą sie po mieszkaniu i są nawet możliwe pogaduchy "starszych"
        przy herbatce .

        ... a swoją drogą , kiedyś usłyszałam takie pytanie: "to chyba nikt
        was nie zaprasza do domu, bo was tak dużo ???" - wywołało to we mnie
        refleksje i niezrozumienie - ale widocznie niektórzy mają z tym
        problem wink
      • gersomina Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 22:32
        a moje wolą cudze terytorium rozwalaćsmile)

    • anna_sla Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 09:36
      nie, nie miałam nigdy z tym problemów, a dodam, że często jestem zapraszana ze
      swoimi podopiecznymi, co czyni z nas liczniejszą grupę niż tylko my i nasza
      trójka dzieci.
    • bibba Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 10:27
      mamy znajomych do ktorych wybieramy sie czworka, i mamy takich
      ktorzy do nas przychodza ze swoimi (najwyzej trojka jednak)
    • chrust5 Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 11:32
      Bywamy czesto, bo mamy szeroki krag znajomych, praktycznie zawsze z
      trojka, bardzo jeszcze mala. Najmlodszy poltoraroczniak wymaga
      stalego dozoru, trzylatki juz maja nieco rozumu. Zazzwyczaj bywamy u
      przyjaciol z dziecmi i u rodziny, unikam tylko (nielicznych na
      szczescie) znajomych z kawalerkami, wtedy sie faktycznie boje o
      calosc ich mieszkanek.
      • tu-jaa Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 12:15
        My bywamy. Znajomi najczęściej też dzieciaci, to ma znaczenie, bo faktycznie,
        dzieci się rozłażą, zajmują sobą i można w miarę spokojnie pogadać. Moje dzieci
        uwielbiają takie wizyty,bardzo są towarzyskie, ale się też w miarę pilnują (no,
        oprócz najmłodszego, który ma roczek i za grosz nie ma wyczucia wink )
        problem jest tyko z wyjściem, bo oczywiście nikt wychodzić do domu nie chcę smile
        • luxnordynka Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 13:38
          w sumie sie nigdy nad tym nie zastanawiamy. Jak nas ktos zaprasza to
          idziemy wszyscy (z 4 dzieci), bywamy u ludzi bezdzietnych (wtedy
          dzieci bawia sie ze soba) i z dziecmi. W zasadzie trudno wypracowac
          nam weekend bez wyjscia w gosci lub przyjecia gosci. Inna rzecz jest
          taka, ze majac male dzieci nigdy swobodnie sobie nie rozmawiam,
          raczej zawsze ich pilnuję, zajmuję, nie pozwalamy na żywioł. Gdy,
          niedawno bylismy w Polsce, to odwiedzalismy mnostwo roznych ludzi
          (codziennie ktos przez 2 tyg), jak wiedzialam, ze nie maja dzieci i
          zabawek, to bralam w miare nowe zabawki ze sobą (te ktore dostali
          pod choinkę), wszyscy nas zapraszali powtornie wiec chyba nie
          jestesmy duzym problemem. Jednak ja sama nie lubie rodzin z dziecmi,
          ktorymi rodzice sie u nas w ogole nie zajmują, nie pilnują-co jakis
          czas gosci u nas rodzina, ktorych synowie rozwalaja nam caly dom. Po
          ich wizycie musze myć popisane, pomalowane sciany, meble,
          poprzyklejane jedzenie do scian. Rodzice sobie siedza i dobrze sie
          bawią a ja sie w sumie (niegrzecznie)stresuję. Pozdrawiam Ewa.
    • aniazm Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 13:50
      chodzimy na wizyty do jedno-dzieciatej przyjaciółki, resztę wolimy zaprosić do
      siebie. mieszkania niedzieciatych nie są przystosowane do dzieci. przynajmniej
      moich huraganów. w sezonie ciepłym spotykamy się na mieście.
    • bebell Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 21:22
      My właściwie prawie zawsze bywamy w komplecie, czyli piątka. Dopiero teraz jak
      padło to pytanie pomyślałam, że to może być dla kogoś problemtongue_out
      • mroofka94 Re: wielodzietni i wizyty 07.01.10, 21:27
        Zapraszamy do siebie smile Teraz pewnie bedzie jszcze gorzej, szczerze-
        wolezapraszac do siebie smile
        • anggie2 Re: wielodzietni i wizyty 08.01.10, 09:31
          ja z reguły tez wole jak goscie przyjda do nas niz my mamy sie tarabanic z wszytkim do kogos. Ale tez dosc czesto wychodzimy, ale raczej do osób ktore mamja dzieci w podobnym wieku do naszych.
    • 2007e Re: wielodzietni i wizyty 08.01.10, 10:33
      Nas łacznie jest piatka, wiec jakos nie specjalnie duzo uwazam. Totez problemow
      wiekszych nie mamy. Gorzej z odwiedzaniem miejsc publicznych, typu urzedy.
      • luxnordynka Re: wielodzietni i wizyty 08.01.10, 14:55
        No wlasnie, ja sie z 4 wybieram też czesto do jakis kawiarnii, do
        ikei na obiad, urzedy to juz norma, zawsze z 4. Natomiast mojego
        meza to przerasta-sam by z 4 nie poszedl w miejsca publiczne a i ze
        mna i 4 dzieci ma opory. Jak mu proponuje obiad w restauracji to on
        z kolei proponuje samodzielne ugotowanie czegos w domu albo
        zamowienie pizzy do domu. Nie lubi tego zamawiania-dla kazdeo cos
        innego, raczkowania Marysi po calej restauracji, wylewania sokow
        itd. jak jest u Was? Ewa
        • bibba Re: wielodzietni i wizyty 08.01.10, 15:59
          hm...
          chadzamy z dziecmi do restauracji, ale zazyczaj sa to takie ktore
          oferuja kredki, kartki do kolorowania itp. czyli ograniczamy sie nie
          co w tym dokad chodzimy.
          moj m nie bierze ich sam w takie miejsca, bo mu kasy na nich zal big_grin,
          wiec on zawsze ma ze soba caly piknik!
          ja chadzam sama, bo nie lubie sie tarabanic z piknikami i czworka
          maluchow (no podrastaja juz troche, ok) i mam tez ochote, zeby kros
          jedzenia podal a talerze zabral - i zebym to nie byla ja!

          ja najbardziej nie lubie i unikam jak ognia chodzenia na zakupy z
          dziecmi. nudza sie bardzo i wtedy wyglupiaja - nie robia nic zlego w
          sumie - slizgaja sie po posadzkach supermarketow, strzelaja do
          siebie z palcow, umieraja itp, generalnie walaja sie po podlodze,
          blokuja droge innym itp.
          w innych sytuacjach - np w urzedach, chyba wyczuwaja, ze nie powinni
          i jakos da sie z nimi pojsc. ale tylko dlatego i gdy musze. jesli
          nie - zdecydowanie wole sama!
          • gersomina Re: wielodzietni i wizyty 09.01.10, 11:37
            też jestem skazana na zakupy z dziećmi i to rzeczywiście katastrofa,
            dlatego jak najszybciej musze sie nauczyć kupować przez internet,
            do restauracji - przeważnie pizzerii z kącikami dla dzieci lubie
            chodzić z powodów, o których bibba pisze,
            nie często, wiadomo - pieniądze - ale raz na jakiś czas bardzo
            chętnie,
            pozdr.
Pełna wersja