artykuł o czwórce dzieci

05.02.10, 17:16
zabawny dość artykuł znalazłam.
Tylko prosze, niech Was nie zwiedzie tytuł i pierwsza strona, bo nie
o tym chciałam,tylko na kolejnych sa refleksje autorki. Chetnie bym
ja zaprosiła do naszego grona uzależnionych.Ma typowe cechy,choc
realia znad Tamizywink


dziecko.onet.pl/14769,0,41,czworo_dzieci_dla_bogaczy,1,artykul.html
    • luxnordynka Re: artykuł o czwórce dzieci 05.02.10, 20:28
      fajny atykuł, utożsamiam sie z wypowiadającymi sie tam mamami i choc
      dużo tu o zmęczeniu, przecenieniu swoich mozliwosci wszelakich,
      artykuł wydaje sie optymistyczny, na mnie przynajmniej dołujaco nie
      zadziałał. Ewa
    • bibba Re: artykuł o czwórce dzieci 05.02.10, 22:06
      fajny.
      a swoja droga nad tamiza o tym trendzie pisano kilka lat temu, 3-4
      lata temu.
      • znowu_mama Re: artykuł o czwórce dzieci 06.02.10, 00:37
        a tylko pisano, czy faktycznie trend taki miał/ma miejsce?
        • bibba Re: artykuł o czwórce dzieci 07.02.10, 10:43
          mysle, ze mial miejsce.
    • montilu Re: artykuł o czwórce dzieci 06.02.10, 17:11
      Powaznie? mozna przecenic swoje mozliwosci? i troche znudzic sie
      czwartym niemowlectwem? i miec wrazenie, ze najmlodsze opoznia
      rodzine?
      • agni71 Re: artykuł o czwórce dzieci 07.02.10, 01:01
        montilu napisała:

        > Powaznie? mozna przecenic swoje mozliwosci? i troche znudzic sie
        > czwartym niemowlectwem? i miec wrazenie, ze najmlodsze opoznia
        > rodzine?

        Niestety, tak - ja mam tak nawet z trzecim dzieckiem. Starsze córki
        śmigaja na nartach, a najmlodsza jeszcze za mała, nie idzie jej jeszcze
        nauka, a tez by chciala, sanki są be! Ja zreszta nie mam zdrowia na
        wspinanie sie z małą na sankach pod takie stromizny sad
        Podobnie np. z czytaniem, chcialoby sie na dobranoc poczytac
        cos "doroślejszego", ale małą to nudzi.
        Kino - to samo.
        • cicuta Re: artykuł o czwórce dzieci 08.02.10, 11:29
          To ja mam odwrotnie - mnie zachwyca,z e mam jeszcze takiego malego,
          ze starsze juz w miare duze, a ja mam swojego cycaka... I chyba
          bardziej sie ciesze teraz po pewnej przerwie, niz jak mialam maluchy
          ciurkiem
        • bonga_dax1 Re: artykuł o czwórce dzieci 11.02.10, 07:39
          > Podobnie np. z czytaniem, chcialoby sie na dobranoc poczytac
          > cos "doroślejszego", ale małą to nudzi.
          > Kino - to samo.

          Ja przy starszej córce wciąż nie mogłam się doczekać, aż podrośnie i będziemy
          mogły robić wszystkie te "dorosłe" rzeczy, a przy młodszym cieszę się dużo
          bardziej chwilą obecną, choć może faktycznie nauka manier przy stole po raz
          drugi nie jest aż tak fascynująca wink Obydwoje uczą się grac na skrzypcach.
          Najpierw myślałam, że teraz z młodszym pójdzie mi jak z płatka, ale trochę mnie
          nudzą te początki... Z drugiej strony mam wobec niego dużo więcej cierpliwości i
          bardziej realistyczne wymagania w trakcie nauki grania. Tylko czy starczy mi
          energii, żeby powtórzyć to wszystko trzeci raz... Mam nadzieję.
      • bibba Re: artykuł o czwórce dzieci 08.02.10, 14:24
        ja juz pisze czym sie znudzilam tak doszczetnie: zmienianiem
        pieluch. mam nadzieje, ze moj najmlodszy w nadchodzace lato sam
        zechce pozbawic sie pampersa! czytaniem tych samych ksiazeczek
        dzieciecych po raz czwarty wielokrotny. zieeeew!....

        wczesne niemowlectwo (jesli zdrowe) nie przedstawia soba wyzwan, to
        sama przyjemnosc, ale wiek od 1 do 3-4 - moim zdaniem zmora
        macierzynstwa. owszem jestem swiadoma cudu jakim jest rozwoj w tym
        okresie, ale bez przesady.

        i jak autorka artykulu - stwierdzam, ze czasem spowolnienie przez
        najmlodszego naprawde jest irytujace, tym bardziej ze szanowny
        osiolek jest przekonany, ze jest rownolatkiem swojego najstarszego
        brata i musi wszystko sam, a nie potrafi i tak sie bujamy z 'chcem a
        nie mogem'...
        • 3bitt Re: artykuł o czwórce dzieci 10.02.10, 14:02
          ja dopiero mam 2 ale zauważyłam u siebie odwrotne zachowania.
          Dla mnie wiek od 0-1 to okres, który "muszę przetrwać żeby wreszcie poczuć jak
          to wspaniale być mamą"
          Chyba razem z mężem mamy podobne odczucia bo doszliśmy do wniosku że gdyby można
          było rodzić od razu 2 latki to byśmy mogli mieć z tuzin i to na raz smile
          Jakoś zanim się oswoję z dzieckiem zawsze mija trochę czasu.
      • chrust5 Re: artykuł o czwórce dzieci 13.02.10, 21:28
        Montilu, Ty zartujesz?
        Jesli serio, to pewnie, ze mozna! Znacznie lepszy mam kontakt z
        blizniakami - trzylatkami, niz z poltoraroczniekiem, mimo ze tez
        faceta kocham. Opoznia, tamci juz moga cos zrobic sami, B jeszcze
        nie, marzymy o wspolnych nartach, B na razie to uniemozliwia itd.
        Slodziak jest, uwielbiam jak sie rechocze, gdy caluje go brzuszek,
        ale wole dzieci juz starsze, niemowlaki to nie moja branza.
    • patka05 Re: artykuł o czwórce dzieci 06.02.10, 20:34
      Fajny artykuł. I taki... prawdziwy smile
      • monstermama Re: artykuł o czwórce dzieci 10.02.10, 13:43
        Będę sobie go czytać, gdy mnie chcica weźmiewink

        Uśmiałam się do łezsmile A ja tak się zastanawiam, jaka różnica pomiędzy moim
        pierwszym rzutem dzieci, a drugim byłaby najlepsza...wink
        • nata76 monstermama!!!! 11.02.10, 08:13
          kochana, ile to juz lat mineło??pięć????wink
          • mroofka94 artykuł o czwórce dzieci 14.02.10, 16:07

            Moglabym rodzic niemowlaki, byle po miesiacu byly juz 2
            latkami smilesmilesmile
            Mamy z mezem taka metode, ze gdy jedno łapie dołek, drugie mowi -
            Dzieci rosna! smile

            Nachodzi mnie jeszcze taka mysl... moja mama jak byla malutka, to
            rodzin wielodzietnych bylo wiele. Tak 4 czy 5 to bylo cos zupelnie
            naturalnego.
            Dzis mowia mi ludzie, ze owszem mozna sobie pozwolic na 4 dzieci jak
            sie ma warunki - domek z ogrodem i np dziadkow do dyspozycji 24/24h.
            Jednak z tego co opowiadala mama, mieszkali w bloku, w mieszkaniu
            48m2 bylo 5 dzieci +rodzicow +dziadek, to nie bylo jeszcze duzo.
            Zazwyczaj na mezow liczyc nie bylo mozna, wiec kobiety wszystko same
            robily. Do czego zmierzam...
            Jak radzily sobie psychicznie kobiety wtedy? Nie mialy samochodow,
            nie mialy telefonow, nie miay pampersow... mleka bebiko, oraz wielu
            innych rzeczy. Zwyczajnie glosno sie zastanawiam, czy one mialy
            doły, deprechy, nerwice, załamania???

            PS.Blagam tylko nie mowmy o braku antykoncepcji, bo te ktore chcialy
            pozbyc sie dziecka, nie mialy z tym prolemu...
            • nata76 Re: artykuł o czwórce dzieci 14.02.10, 16:32
              uwazam,ze absolutnie nie mozna porównywacv sie z dawniejszymi
              czasami. to do niczego nie prowadzi,to jest po prostu
              NIEPOROWNYWALNE.

              a te co chciały sie pozbyc dziecka raczej miały z tym problem i to
              wielki. jak nie miały pieniedzy, to wioskowe baby zostawały,albo
              kapiel w goracej wodzie i skakanie na piety z krzesełka. i wiem co
              mowie.
              • mroofka94 Re: artykuł o czwórce dzieci 14.02.10, 16:36
                Natko, z tego co wiem od babci, to nie byl wielki problem. Ale nie o
                tym chcialam.

                Nie staram sie postawic bron Boze znaku = ... Nie! smile
                Jedynie zastanawiam sie glosno, nad emocjonalnoscia ... czlowiek
                wszak zawsze byl czlowiekiemsmile
                Chyba glod macicy, to nie jest jedynie skutek uboczny naszych
                czasow winkwinkwink
                • nata76 Re: artykuł o czwórce dzieci 14.02.10, 16:45
                  pisałam prace magisterska o gospodyniach wiejskich. a ze umiem
                  rozmawiac, wiec profesor kazał mi tematy "tabu" poruszac. och,
                  dowiedziłam sie, dowiedziałam....
                  dzieci sie miało,i jak sie mowiło, lepiej dziecko,niz choroba, ot
                  takie...POCIESZENIE>
                  moja babcia starała sie usunac, nie udało jej sie. jej sioistra tez,
                  zmarla przy tym zabiegu, miała 16 lat.

                  mentalnosc, oczekiwania, rola kobiety, podejscie do
                  dziecka...wszystko sie zmieniło,wiec nie nalezy porownywac. ja nie
                  widze sensu. polecam Ci ksiazke "Dziecinstwo w dworze
                  szlacheckim..."(jak ja znajde to napisze autora), to tylko waski
                  wycinek jak ewoluuje podescie do dziecka/rodzicielstwa przez ok.100
                  lat opisane w ksiazce....
                  wlasciwie, ogol ludzi za czasow naszych rodzicow/dziadkow nie miał
                  kontroli nad swoja rozrodczoscia. dzieci były, zdarzały sie...to był
                  inny swiat, inne oczekiwania.......inaczej traktowało sie
                  kobiete,dziecko, malzenstwo
                  teraz jest inaczej, ze wszystkimi plusami i minusami tej sytuacji...

                  • mroofka94 Re: artykuł o czwórce dzieci 14.02.10, 17:01

                    Chetnie ksiazke przeczytam. Bardzo!
                    Widzisz, zapewne masz wiedza lepsza niz ja, ale rozmawialam z
                    kilkoma kobietami i znam dosc blisko jedna po wielu aborcjach...
                    mowila, ze wszystko zalezalo jak i czy z glowa...
                    Pomijam sprawe zachodzenia w ciaze, bo wtedy nie bylo mowy o jakiejs
                    swiadomosci.
                    Moje babcie rodzilyw latach 50/60 tych wiec nie sredniowiecze smile nie
                    mowie o 1878 wink a o latach 60 kiedy juz troche swiadomosci jednak
                    bylo.
                    O takie czasy bardziej mi chodzilo

                    A poza tym, myslisz ze kiedys nie bylo kobiet z fanatyczna macica???
                    NAprawde nie? smile
                    • nata76 Re: artykuł o czwórce dzieci 14.02.10, 17:24
                      alez oczywiscie,ze były.....ale zaczełas uogolniac,wiec ja tez.

                      uwazam,ze nie nalezy porownywac pokolen. nawet nas i pokolenia
                      naszych rodziców. Ba, jestem urodzona w 70=tych latach, sioistra w
                      80-tych. i uwazam,ze to juz inne pokolenie,inna mentalnosc....
                      • undomestic_goddess Re: artykuł o czwórce dzieci 14.02.10, 18:21
                        Nata, masz racje. Inne czasy, inne podejscie do wielu spraw, w tym do
                        dziecka. Przeciez jeszcze do niedawna pokutowalo myslenie, nie tul
                        tak tego niemowlaka i nie przyzwyczajaj sie. Wszystkie wiemy, czemu.

                        Mysle, Mroofko, ze uogolniasz i niepotrzebnie idealizujesz. To nie
                        byl raj utracony. Jak rowniez nie wszystko bylo takie zle. Jednak
                        przychylam sie do zdania Naty.

                        A co zycia i pracy zawodowej kobiet, nie ma wogole czego porownywac,
                        zupelnie inne realia.
                        • 3bitt Re: artykuł o czwórce dzieci 14.02.10, 18:51
                          Moja mama pochodzi z rodziny wielodzietnej mieszkającej na wsi i czasem opowiada
                          jak to było. Ano było tak, ze matka rodziła, a potem szła do pola. A rodzeństwo
                          bawiło. Wracało ze szkoły i zamist komputer albo lekcje to szło do studni po
                          wodę, zwierzęta nakarmić, obiad nagotować dla rodziny i parobków w polu i małe
                          dzieci wyniańczyć. Pieluchy się prało i wieszało nad piecem. Raz babcia
                          wspominała jak zostawiła dzieci w izbie i pieluchy nad tym piecem się suszyły.
                          Jedna zajęła się ogniem, a oni wszyscy w innej izbie i nikt nic nie słyszał. To
                          było jakoś w święta. Nagle usłyszeli trzask- choinka się wywróciła. Pobiegli do
                          drugiego pokoju a tam ogień. Dzieciaki z łóżeczek i po straż. Babcia do dziś to
                          wspomina i mówi ze Bóg nad nimi czuwał i tą choinkę wywrócił. Nic się nikomu nie
                          stało, ale się podłoga spaliła, a nowa była to i rozpaczano po niej.
                          Druga sytuacja też z opowieści babci. Szła rano na plac sprzedać szczypiorek to
                          nagotowała mleka wlała do szklanych butli, nadziała na wierzch smoczki i po 3
                          butle do łóżeczka włożyła zamknęła dom i poszła. Starsze dzieci w szkole ona na
                          placu, dziadek w fabryce a w domu same 6 miesięczne bliźniaki zamknięte w
                          łóżeczkach z 3 butelkami mleka. Takie były czasy i taka była mentalność.
                          Moja mama się wychowała na miedzy w paczce na szczypiorek wysłanej poduszką.

                          Lepsze opowieści miała moja prababcia. Jak jej dziec i spać nie chciały to im
                          kompotu z makowin nagotowała, napoiła i cały dzień spały a ona mogła w
                          gospodarstwie porobić.

                          Nie wiem jak było w miastach. Może inaczej, ale na wsi właśnie tak.
                          Więc nie ma co porównywać bo dziś za takie traktowanie to by dzieci poodbierano
                          i na wiele lat więzienia skazano, a kiedyś to było na porządku dziennym.

                          I nawet myślę sobie ze nie można tego oceniać czy to bylo dobre postępowanie czy
                          złe. Bo tak na prawdę ja nie mam do tego prawa. Nigdy nie czułam głodu, nigdy
                          nie chodziłam w dziurawych butach i nie myłam się w lodowatej wodzie wiec nie
                          czuje się uprawniona do oceny mojej babci jako matki.

                          Wiem za to, ze moja mama była wspaniała matką i stworzyła dla nas dom zupełnie
                          inny niż ten jej, ale to znów były już inne czasy...
                          • mroofka94 Re: artykuł o czwórce dzieci 16.02.10, 16:12
                            Alez mi nie chodzi ani o raj utracony, ani tez o to ze bylo tak zle
                            i bez uczuc.

                            Nie wiem jak bylo na wsi, bo moja rodzina od zawse pochodzi z miasta
                            z jednej strony. Druga strona ze wsi, ale malo znam o nich opowiesci
                            wszelkiej tresci.
                            Chodzi mi jedynie o to, ze jak swiat swiatem dzieci sie rodzily i
                            matki byly matkami.
                            Takie matki jak kiedys sa i dzis. Nie musze wielce szukac.
                            Mowi sie o uczuciach, o emocjach o milosci - ale w ilu domach
                            realnie jest ta milosc?... znam niewiele...

                            Nie wierze, ze do milosci glebokiej jestesmy zdolne jako matki
                            dopiero dzis... smile nie wierze smile np moja babcia przezyla wojne itd
                            itd a dala swoim dzieciom bardzo duzo milosci. Wszystkie dzieci
                            okoliczne garnely sie do nich do domu...

                            Moze jestem fantastka, ale z uporem maniaka bede wierzyc, ze jak w
                            kazdym czasie mozna byc czlowiekiem, tak samo kochajaca matka.
                            Nie musimy sie ze soba zgadzac, smile przeciez smile
                            Istotne ze umiemy sie szanowac smile
                            • nata76 mroofka 16.02.10, 17:14
                              to ja juz teraz nie wiem, o co Ci chodzi i jaka miała byc konkluzjasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja