Dopiero przy 3 dziecku...

06.02.10, 08:52
Są rzeczy, które odkryłyście, do których dorosłyście dopiero przy
3,4 dziecku? Ja po urodzniu dwójki dzieci miałam swoisty przesyt.
Trzecie dziecko było nieplanowane. A teraz po jej urodzeniu wszystko
się zmieniło i jest inaczej, niż po dwóch pierwszych. Można
powiedzieć, że rozkręciły się moje uczucia macierzyńskie.
Zacałowałabym na śmierć, cięgle chcę przytulać, potrafię spać z
Bambulą całą noc, czego nie umiałam wcześniej. Cieszę się z niej i
żal mi, że tak szybko rośnie. No normalnie mi odbiło. Nie czekam, by
była już starsza, większa - tak było przy starszych. Teraz
chciałabym zatrzymać czas. I mówię Wam z ręką na sercu, że gdybym
miała taka możliwość, to bez whania chciałabym czwarte smile Mogę bez
wątpliwości stwierdzić, że miałyście rację, gdy mi parę lat temu
pisałyście, że tak się stanie. Że mała będzie najukochańsza. I tak
jest tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, że juz nigdy nie będę mieć
maluszka... sad
    • mama.rozy Re: Dopiero przy 3 dziecku... 06.02.10, 14:00
      przeżyłam poród najbardziej świadomie,jeszcze bym chciałasmile
      i jeszcze-zaczęłam walczyć o czas dla siebie.przedtem mi się wydawało,że jak
      czegoś nie zrobię ,to gwarantowane trzęsienie ziemi.teraz już nie,a
      odwrotnie,jak ja nie odpocznę,nie zrobię czegoś dla siebie,to padam na twarz i
      jestem za bardzo nerwowa.to chyba tylesmile
    • sophie2202 Re: Dopiero przy 3 dziecku... 06.02.10, 14:07
      Mam podobnie jak wy, nie czekam by mały rósł szybciej, własciwie to
      wcale nie chce zeby rósł, teraz ma 5 miesiecy i juz wydaje mi sie za
      duzy. Przyzywam wszystko spokojniej, dojrzalej, bez zadnych stresów,
      o dziwo dzieci w domu wiecej a ja mam czas dla siebie i wiecej
      rzeczy zrobionych. Dobrze ze Szymon pojawił sie w naszym zyciu smile
    • moni4444 Re: Dopiero przy 3 dziecku... 06.02.10, 14:44
      Ja tez dopiero orzy 4 corce doroslam,inaczej podchodze do niej i tez
      nie chce zeby tak szybko rosla,ma juz 1,5 roku,,,a i jeszcze jedno
      ta moja 4 byla planowana,teraz bez mojej czworki corek nie widze
      zycia,kazda jest inna,a najmniejsze to nasze oczko w
      glowie,wszystkie corki za nia szaleja,,,))))
      • luxnordynka Re: Dopiero przy 3 dziecku... 06.02.10, 20:22
        a ja nabyłam odporności na płacz dziecka. Dopiero przy 3, potem przy
        4 zaczelam traktować placz jako cos naturalnego, niegroźnego, nie
        zagrażającego mi, potrzebnego. Juz nie odwracam uwagi jak ktoś
        placze tylko przytulam smile, a czas zatrzymac chcialam juz przy
        pierwszym dziecku. Dzieciaki zdecydowanie za szybko rosną! Ewa
        Ps. Zebra, nie przesadzaj tak łatwo, nigdy nie wiadomo, co Cie
        jeszcze w życiu spotka.
        • modrooczka Re: Dopiero przy 3 dziecku... 06.02.10, 22:05
          Ja przy trzecim odkryłam, że łatwiej wziąć w chustę i trochę ponosić, niech
          sobie pośpi, niż 2 godz usypiać. Najstarszą potrafiłam usypiać i 4 godz (kładłam
          o 20.00 a ona do 24 robiła cyrk). Przy trzecim nie miałam czterech godzin, wiec
          się ja brało, trochę nosiło i spała słodziutko.
          Odkryłam ze wózek na wakacjach tylko zawadza, że nie muszę realizować planu
          dnia co do minuty, wystarczy co do godziny czy dwóch, że obiad można jeś na raty
          (zupa i 3 godz pozniej drugie), a przede wszystkim ze jedno dziecko w domu to
          jak wczasy albo totalny urlop smile Nie wiem czym ja sie tak ciągle stresowałam
          przy pierwszym.
          • w_iika Re: Dopiero przy 3 dziecku... 06.02.10, 22:32
            Mam identycznie!!!
            Płacz dziecka mi nie przeszkadza, znajduję czas dla siebie bez wyrzutów sumienia, że nie spędzam każdej minuty z dziećmi, marzę o czwartym, mąż jest przerażony.
            Już Was rozumiem z tym pragnieniem czwartego, oj, jak dobrze rozumiem...
            • jol5.po Re: Dopiero przy 3 dziecku... 07.02.10, 13:00
              pamiętam stres, który towarzyszył mi przy pierwszym dziecku. Mimo euforii po
              urodzeniu te nerwy trwały chyba z sześć tygodni - mnóstwo pytań, czy dobrze
              wszystko robię przy pielęgnacji, czy odpowiednio ubieram itd, to powtórzyło
              się i za drugim razem, bo inna płeć, inna pora roku. A przy trzecim dziecku
              faktycznie spokój i delektowanie się maleństwem.
              Teraz też się delektuję

              Szkoda, ze ta zasada, że z kolejnym łatwiej nie działa przy dojrzewaniu
              dzieciaków. Właśnie wchodzi w wiek dojrzewania trzecie i po raz trzeci jestem
              zaskakiwana.
    • zebra12 Re: Dopiero przy 3 dziecku... 07.02.10, 15:18
      Aaa, bo kurcze byłam tak załamana tą ciążą, potem dzieckiem, że się
      nie cieszyłam tak do 1,5 roku. A teraz mi żal tego czasu. Chciałabym
      się cieszyć całą ciążą, od poczatku. Oczekiwac niecierpliwie.
      Przezywać poród, jak wielkie wydarzenie. Kupowac ciuszki, wózek,
      śpiworki, pieluszki. Obserwować maluszka z radością w sercu. chodzić
      na długie spacery do parku. Znów pokazywać dziekcu świat, uczyć
      kolorów. Chciałabym znów poczuć zapach maluszka, dotknąć jego
      aksamitnej skóry, obserwować miny jakie robi we śnie. Zastanawiać
      się do kogo będzie podobny. Itd...
      A co ciekawe moja córka też chciałaby znów maluszka w domu. Wącha
      Basię, szuka tego zpachu, co kiedyś był codziennością. Przyniosła mi
      ją dziś do powąchania, hehehe. Włoski rzeczywiście jej pachną tak
      słodko, a policzki są takie pusiate, miękkie, wiecie, z
      tłuszczykiem smile
      Tymczasem mojemu bratu urodził się pierworodny synek. No i moja
      córka nie mogła się od niego oderwać. Nosiła 3 dniowego Tomaszka,
      nie mogąc się nasycić. Dobrze, że ja tam nie pojechałam...
      Czasem tak bezmyślnie marnujemy to, co jest nam dane w zyciu, myśląc
      czarno o przyszłości. A czas mija i się nie wróci. Potem żałujemy.
      Warto cieszyć się każdym momentem, żeby potem nie pisac takich
      postów, jak ja smile
      • andaba Re: Dopiero przy 3 dziecku... 07.02.10, 16:00
        Mi przy piątym odbiło. Nie mogę sie nią nacieszyć, zachwyca mnie jak
        głupią wszystko co robi.
        Zdaję sobie sprawę, że na zdrowie jej to nie wyjdzie (ani jej
        rodzeństwu, które traktowałam normalnie) i staram się hamować, ale
        wychodzi mi to średnio.
        Też raczej nie będę już miała dziecka, choć nie ukrywam, że
        chciałabym bardzo... Bardziej niż przed urodzeniem małej - wtedy juz
        nie planowałam i jako tako się z tym pogodziłam.
        • zebra12 Andaba, dokładnie 07.02.10, 16:25
          Moja jest tak rozpieszczona, że robi się niegrzeczna. A ja zachowuję
          się jak dobra babcia. Nie miałam serca odebrać jej smoczka. Czekałam
          aż sama zrezygnuje, a i tak to ja to przeżywałam bardziej niż ona.
          Bo juz nie ma dzidziusia. Bo smoczek to ostatnia rzecz łącząca ją z
          niemowlęctwem... Też mi odbiło.
          Poprzednie traktowałam normalnie, potrafiłam być zdecydowana i
          konsekwentna. A tutaj jakoś mi nie wychodzi. Najstarsza mówi, że
          Basi jest potrzebne rodzeństwo, bo jest rozpuszczona smile No i nie ma
          się z kim bawić.
        • cicuta Re: Dopiero przy 3 dziecku... 08.02.10, 11:33
          mnie tak samo, tylko ze ja mam czwarte wink
          ale tez mam najwiekszego chyba swira - przy pierwszym sie balam,
          drugie jak bylo, to pierwsze mialo rok i 3 miesiace, trzecie jak
          bylo, to pierwsze mialo rozno dwa i pol a dugie rok i trzy i ciezko
          bylos ie czymkowliek zachwycac wink a teraz Kostek, po przerwie, po
          poronieniu, po strasznie trudnej ciazy... jeszcze niedawno zarzalo
          mis ie siedziec, wpatrywac sie i ryczec nad nim - ze szczescia, ze
          jest...
          • ella1976 Re: Dopiero przy 3 dziecku... 08.02.10, 19:51
            mam dokładnie to samo przy trzecim się delektuję i strasznie czas
            chciałambym zatrzymać wcale mi nie zależy żeby był już duży
    • abecia Re: Dopiero przy 3 dziecku... 09.02.10, 11:33
      Ja też, ja też. Nie mogę nacieszyć się moją najmłodszą, choć ma już prawie 2 lata. Ciągle ją całuję i przytulam. Trochę się sama sobie dziwię,że dopiero przy trzecim czuje tyle miłości do dziecka. Jeszcze dodam,że była nieplanowana i tak myślę, że tyle szczęścia by mnie ominęło gdyby nie wpadka smile
      • mroofka94 Re: Dopiero przy 3 dziecku... 09.02.10, 19:21
        Mi odbilo przy 2 smile po urodzeniu synka, plakalam nocami, ze nie
        czuje do niego tak wielkiej sciskajacej za serce milosci, ze mnie
        nie zalewa non stop ta fala uczuc, ze nie mam ochoty go zwyczajnie
        zjesc na kazdym kroku...
        Urodzila sie corka i balam sie ze bedzie to samo, a tu
        niespodzianka. To co piszecie po 3 lub 5 ja mam wlasnie po 2 smile
        Teraz czekam na 3 dziecko z niecierpliowscia wraz z synkiem ktory
        pyta mnie 3xdziennie czy juz jest duzy ??? wink

        Marze juz o 4... czy ja sie dobrze czuje??? uncertain
        • mama.rozy Re: Dopiero przy 3 dziecku... 09.02.10, 20:58
          wariatki,istne wariatkismile
          jakby przyszedł ktoś z ulicy,toby zawału dostałsmile
    • anna_sla Re: Dopiero przy 3 dziecku... 09.02.10, 21:29
      nie wiem jaka jest różnica po drugim dziecku a jaka po trzecim, bo drugie od
      razu w dwupaku wyszło. Porównując bynajmniej to jak było po pierwszym a jak po..
      no właśnie.. po trzecim? Jest niebo a ziemia. Cieszyłam się swoją pierworodną
      (mimo depresji), ale i drżałam o wszystko, czy kant kocyka nie gniecie, czy
      smoczek dobrze wyparzony, czy butelka dobrze wymyta, czy na pewno dużo zjadła?
      Czy aby odpowiednia ilość witamin? A może za słone? A może niedosolone? Fakt
      faktem, że i delikatna była i delikatnie "obsługiwać" się ją musiało, ale.. przy
      chłopcach to już był hardcor każdego dnia. Nie miałam czasu nawet przyglądać się
      czy dobrze butelka wymyta! Wiele rzeczy odpuściłam sobie, bo nie miałam na to
      czasu!! Rany ja pieluchy córce dosłownie głaskałam żelazkiem a potem to byleby
      mniej więcej równo złożyć! Taaa i na płacz stałam się równie odporna. Chłopcy
      krzyczą, a ja nim przyszłam najpierw obgadałam to z córcią prowadząc konwersację
      dlaczego ja muszę tam iść i czy ona jest w stanie to zrozumieć! big_grin Tłumacząc
      dlaczego te dwa maluszki płaczą! Gdy szłam do toalety to spokojnie wykonałam co
      musiałam nie stresując się, że małe właśnie zaczęły płakać.. a przy córce? Rany,
      spokojnie i równo strumienia nie mogłam wypuścić big_grin Jak już musiałam iść to
      potem brałam ją ze sobą w leżaczku do łazienki big_grinbig_grin

      Oj wiele możnaby na ten temat powiedzieć. Co jak co, ale po urodzeniu się
      chłopców czułam się taka ważna, doceniona i spełniona a jednocześnie wciąż mi
      mało było! Byłam szalenie zakochana w córce i początkowo (pierwsze kilka dni)
      nie potrafiłam kochać chłopców tak samo. Kiedy jednak zostawiono mnie z nimi
      samą (bo nie od razu ich dostałam a po tygodniu) nagle przyszło takie bum!! A
      potem marzyłam o trojaczkach i czworaczkach i to bardzo dłuuuuugo! Nieraz aż
      świrowałam, hormony jakieś pogięte!

      Teraz zajmuję się opieką nad dodatkowymi dziećmi. Może to głupio zabrzmi, ale im
      więcej dzieci tym więcej uwagi poświęcam własnym dzieciom!! Jak jesteśmy sami
      znamy się już jak łyse konie, ja wiem ile one umieją i do czego są zdolne a one
      wiedzą, że mama potrzebuje też czasem odpocząć i czasem sobie folguję z tym
      odpoczynkiem. Kiedy są inne dzieci latam jak nakręcona, bo nie wiadomo jak to
      moje własne przyjmą, jak te inne zaakceptują nas, to jest ciągłe kółko starań
      aby każdemu było dobrze. Więcej gramy, bawimy się i uczymy. Więcej rozmawiamy!
      Moje własne jak się bawią to tylko nasłuchuję, potrafią tak godzinami i nie
      sprawdzam co się dzieje dopóki któreś nie zapłacze, a że są zgodnym naprawdę
      super-zgodnym rodzeństwem płacz tak często nie pojawia się i to najczęściej
      raczej dlatego, że któreś samo sobie krzywdę zrobiło, bo mu się nóżki poplątały
      albo nagle pojemnik z zabawkami na drodze wyrósł. Kiedy są inne dzieci i
      grzecznie się wszyscy bawią, ja doglądam i jednocześnie przy ewentualnych
      sporach słownych podpowiadam jak mogą to rozwiązać. Poświęcam im w ten sposób
      więcej czasu! Banalnie to brzmi co nie?

      W chwili obecnej mam pod opieką swoją prawie 6-latkę, swoje prawie 4-latki,
      7m-czne niemowlę, dwulatek, dwuipół-latka (która w marcu odchodzi i wraca na
      jesień), a od marca dojdzie jeszcze jeden niespełna dwulatek i 13 m-czna
      dziewczynka. I jest fajnie, a moja potrzeba "posiadania" kolejnych wieloraczków
      została w zupełności zaspokojona już dawno temu (a dokładniej półtora roku temu)
      kiedy to pod moją opieką znajdowało się czasem 5-6 dwulatków, roczniak i moja
      wówczas 4-latka..

      Póki co czuję się zaspokojona, ale nie wiem co będzie kiedy skończę się tym
      zajmować (a to może być za ok. półtora roku najwcześniej). Skoro wtedy pragnęłam
      mieć więcej dzieci podejrzewam, że to pragnienie wróci. Teraz po prostu go nie
      czuję, bo mam więcej dzieci big_grin A fakt, że nie moje nie przeszkadza mi, wszystkie
      kocham tak samo i za wszystkimi potem tęsknię choć wiadomo, że własne są
      najcenniejsze, a pociesza np. to, że nie muszę do nich wszystkich w nocy
      wstawać, tylko do trójki tongue_outbig_grinbig_grinbig_grin
      • annalorenka Re: Dopiero przy 3 dziecku... 10.02.10, 09:03
        Dopiero przy trzecim dziecku:

        - zaczęłam malować rzęsy i stosować podkład na twarz

        - zaczęłam walczyć o przespane noce (dopiero trzeciego synka na silę i lekko "na
        chama" nauczyłam spać w nocy bez budzenia mnie co godzinę na cyca)

        - zaczęłam trzepać moje towarzystwo po tyłkach (nie za często, nie za mocno...
        ale wcześniej byłam całkowitą przeciwniczką przemocy domowej)

        - dostałam nerwicy żołądka, przy której schudłam 10 kg, ponieważ straciłam - w
        przeciwności do poprzedniczek piszących tu na forum - prawie zupełnie straciłam
        odporność na krzyki wrzaski płacze i marudzenie

        - zachciało mi się mieć czwarte (czwarty synek urodzi się w kwietniu!)

        Pozdrawiam!

        A
        • marrakuja Re: Dopiero przy 3 dziecku... 10.02.10, 09:31
          U mnie trzecie dziecko to zarazem i czwarte dziecko smile Przy
          bliźniakach wyluzowałam. W przeciwieństwie do dwójki pierwszych
          dzieci - nie przespali ze mna w łóżku ani jednej nocy (trochę mi
          szkoda, ale z dwójką byłoby ciężko) - starsze od urodzenia, jeszcze
          w szpitalu, z mamą i przy cycu.Przestałam stroić chłopaków -cały
          dzień raczkują w śpiochach, często z widocznym menu na gorsach wink,
          przebierani są dopiero przy kapieli. Wyluzowałam z jedzeniem, nie
          trzymam się sztywno tabel, kiedy co można wprowadzać - jak coś jemy,
          a oni ewidentnie mają ochotę -próbują z nami, najpierw na kolanach,
          a teraz już w swoich fotelikach, ale z nami przy stole.
          Dopiero przy chłopakach przestałam przy pierwszym dźwięku
          przypominającym płacz już być przy dziecku (podobnie jak jedna z
          wpisujących się tu mam - najpierw długo wyjaśniam starszym, ze teraz
          muszę iść do bliźniaków itd...) No i w ogóle nie jstem taką mamą
          zaborczą - sprawiedliwie dzielę się z mężem opieką. No i co było
          wcześniej nie do pomyślenia - wyjeźdżam na kilka dni tylko ze
          starszą córką - facetów zostawiamy samych w domu (już taka sytuacja
          miała miejsce ze 2 miesiące temu i panowie zdali egzamin
          śpiewająco smile)
          I co jeszcze... to akurat minus - ale po rsz pierwszy karmię dzieci
          sztucznym mlekiem (do 5 miesiąca byli dokarmiani, ale potem
          przestawili się już wyłącznie na butlę).
          i z niepokojem, jak poprzedniczka zauważam, że wyczerpuje mi się
          cierpliwośc na wrzaski, krzyki, głównie starszych...chwilami nerwy
          mam w strzępkach i zdarte gardło
          pozdrawiam M.
          • mroofka94 Re: Dopiero przy 3 dziecku... 14.02.10, 13:09

            Wiecej dzieci - wiekszy luz???????????? smilesmilesmilesmile
            • verdana Re: Dopiero przy 3 dziecku... 14.02.10, 13:33
              Trochę mnie to przeraziło - te wypowiedzi, z ktorych wynika, ze
              najmlodsze jest najbardziej rozpieszczane. Bo nikomu to na dobre nie
              wyjdzie...
              Cóż, ja przy trzecim wyluzowałam wyłącznie na poziomie szkoly - tzn.
              uznalam, ze nie będę sie aż tak bardzo przejmować stopniami, bo jak
              się okazało nie ma to najmniejszego znaczenia.
              • hisia Re: Dopiero przy 3 dziecku... 15.02.10, 09:44
                Ja dopiero przy trzecim uodporniłam się na choroby dziecka, tzn. gdy
                najmłodsza córeczka choruje, nie choruję już razem z nią (tak jak
                przy starszych) nie panikuję, próbuję zachować dystans, myślę sobie,
                ze przecież za kilka dni wyzdrowieje smileWalczę też o wolny czas dla
                siebie z większą determinacją, aczkolwiek nie bez wyrzutów
                sumienia...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja