Zabiorą nam dzieci?

27.02.10, 19:42
www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php
Przeczytajcie. I oddajcie swój podpis.
    • login_znany_moderatorowi_forum Re: Zabiorą nam dzieci? 27.02.10, 20:31
      Może jeszcze nie od razu, ale widać, że jest parcie na powielanie "zdobyczy
      postępowej europy". Będzie jak np. w Szwecji, gdzie wystarczy jeden donos żeby
      urzędnik mógł wkroczyć i odebrać upośledzone dziecko "nadopiekuńczej" mamie i
      oddać na wychowanie narkomanom na odwyku. Były takie filmy dokumentalne nawet w
      naszej TV.
      A może sprawę załatwiłoby, gdyby komisja złożona z osób z organizacji
      pozarządowych i samorządu dobierała małżeństwa i była obecna przy płodzeniu
      dzieci. Wtedy wszyscy żyliby w harmonii. Tylko czym zajmowaliby się wtedy urzędnicy?
      A tak na poważnie, czy ktoś czytał uzasadnienie projektu (link jest na stronie
      stowarzyszenia). Nie wiem co za "myślący inaczej" to pisał, ale taką
      "statystyką" można udowodnić wszystko. Chociażby, że Ziemia jest płaska, bo
      przecież wszyscy co chodzili do szkoły, a więc pewnie 100% badanych, o tym słyszało.
    • agulle mam dylemat czy podpisać 27.02.10, 21:15
      bo trochę mi się to wydaje takie propagandowe:
      tak sobie czytam w załączonym linku:
      "1) Pracownik socjalny ma prawo odbierania dzieci z domu, bez wyroku sądu."
      do tej pory tak było i nikogo to nie raziło.

      2) W każdej gminie powstaną zespoły ...Do ich uprawnień należeć będzie m.in.: zbieranie i przetwarzanie wrażliwych danych (takich jak np. przebyte choroby) o sprawcach przemocy i ich rodzinach, także bez ich zgody (!)
      Co w tym jest godzącego w moje prawa (zakładając, że zostanę objęta „programem”wink? Przecież, jeżeli będą zbierać, przechowywać i przetwarzać dane nt osób muszą się stosować do ustawy o ochronie danych osobowych. W przychodniach, też przechowują nasze dane nt chorób, stanu zdrowia itd, policja przechowuje dane, jeżeli były jakieś zdarzenia...

      3) Na podstawie jednego donosu, każdej rodzinie będzie mogła zostać założona tzw. Niebieska Karta, także bez zgody osoby dorosłej dotknietej przemocą,...
      Do tej pory też policja mogła założyć NK bez zgody osoby dotkniętej przemocą.

      4)...Poradnik pracownika socjalnego precyzuje, że przemocą jest: dawanie klapsów,...
      z tego co się orientuję dotychczasowe polskie prawo dopuszcza jako formę wychowawczą klapsy: KK, kontratyp uchylający karalność (niestety google mi teraz nie działają, więc teraz nie rozszerzę). Więc byłoby to niezgodne z KK?

      Ustawodawca przewiduje, że problem przemocy dotyczy 50% rodzin w Polsce. 
      Z tego co przeczytałam w uzasadnieniu, ustawodawca stwierdza, że 2/3 respondentów zna, lub wie o rodzinach „z przemocą”, a to juz jest rónica, no ale tak można interpretować na różne sposoby, ale czy to nie jest już manipulacja?
      A co do sposobu argumentowania, rzeczywiście zgadzam się z loginem_znanym_moderatorowi.


      Więc jeszcze nie podpisałam i wacham się, szukam uzasadnień, co jest nie tak z tym projektem.
      • chilencja Re: mam dylemat czy podpisać 27.02.10, 21:23
        Jak będziemy normalni i normalnie dzieci wychowywać to nikt nam dzieci nie
        zabierze. Ja tego nie podpiszę a tym co dzieci biją albo robią inną krzywdę to
        niech dzieci zabiorą na zzawsze.
        • urge Re: mam dylemat czy podpisać 27.02.10, 21:55
          I tu się mylisz. U mnie na osiedlu jest dziewczyna którą mąż
          zostawił z 7 dzieckiem w drodze. Zupełnie normalna laska, dzieci
          nakarmione, zadbane, KOCHANE, matka nie pali, nie pije... Opieka
          społeczna założyła jej sprawę w sądzie o odebranie dzieci ponieważ
          jest "niewydolna finansowo" co w jej sytuacji jest jakby oczywiste -
          chłop się wypiął i jeszcze trochę potrwa zanim prawnie zostanie
          zmuszony do dokładania się na życie własnej rodziny a ona mając taką
          gromadkę (w tym aktualnie noworodka) i żadnej pomocy siłą rzeczy nie
          jest w stanie, przynajmniej na dzień dzisiejszy utrzymać swojej
          rodziny.
          Kiedy ta ustawa wejdzie w życie pani z opieki nie będzie musiała
          zakładać sprawy w sądzie (a wiem że to nie jest odosobniony
          przypadek) tylko wyśle gościa który zgodnie z prawem umieści
          dzieciaki w rodzinie zastępczej.
        • login_znany_moderatorowi_forum Re: mam dylemat czy podpisać 28.02.10, 01:14
          chilencja napisała:
          Jak będziemy normalni i normalnie dzieci wychowywać to nikt nam dzieci nie
          > zabierze. Ja tego nie podpiszę ...
          Twój wybór. Weź tylko pod uwagę, że to co dla ciebie jest normalne dla
          pracownika socjalnego może być patologią (tak jak sama wielodzietność).
      • login_znany_moderatorowi_forum Re: mam dylemat czy podpisać 28.02.10, 01:10
        agulle napisała:
        > bo trochę mi się to wydaje takie propagandowe:
        > tak sobie czytam w załączonym linku:
        > "1) Pracownik socjalny ma prawo odbierania dzieci z domu, bez wyroku sądu
        > ."

        > do tej pory tak było i nikogo to nie raziło.

        Do tej pory normalna procedura wymaga uprzedniej decyzji sądu. Jedynie w sytuacjach wyjątkowych dopuszczony był tzw. tryb obywatelski, umożliwiający natychmiastowe wezwanie odpowiednich służb do zajęcia się dzieckiem, które np. wałęsa się po ulicy albo płacze w mieszkaniu, a upojeni alkoholem dorośli nie są w stanie sprawować nad nim opieki. Tryb ten zresztą mógł zastosować każdy, nie tylko pracownik socjalny.
        I to mnie rzeczywiście nie razi. Wręcz przeciwnie, tak być powinno. Po co więc zmieniać zapisy w tej kwestii. Można powiedzieć, że zmiana niewiele wnosi. Ale jak mawia klasyk: "miłe są złego początki...". Jeżeli to pójdzie w kierunku modelu skandynawskiego lub niemieckiego to byle pretekst wystarczy, aby pracownik uznał, ze ma prawo interweniować. Artykuł 12a nie precyzuje, poza wyszczególnieniem dwóch oczywistych sytuacji, co oznacza stan zagrożenia życia lub zdrowia. Ja wolę dmuchać na zimne. Nie wierzę w mądrość urzędników. Zresztą wiadomości, które się pojawiają w mediach skłaniają do opinii, że pracownicy socjalni są kiepsko przygotowani do swoich zadań. Zawsze jak pojawia się sprawa jakiegoś samobójstwa, agresji itp. to się okazuje, ze monitorują ale nic nie wiedza, nie słyszą itd.

        agulle napisała:
        > Ustawodawca przewiduje, że problem przemocy dotyczy 50% rodzin w Polsce.
        >

        Z tego co przeczytałam w uzasadnieniu, ustawodawca stwierdza, że 2/3 responden
        > tów zna, lub wie o rodzinach „z przemocą”, a to juz jest rónica

        Drugi akapit uzasadnienia brzmi:
        Z diagnozy przeprowadzonej w 2007 r. dotyczącej skali zjawiska przemocy w rodzinie wynika, że problem przemocy w rodzinie jest zjawiskiem dostrzeganym w polskim społeczeństwie. Z uzyskanych danych wynika, że dotyczy on średnio około połowy rodzin.
        "Statystycznie" rzecz biorąc jedna z naszych rodzin ma problem przemocą.
        A co oznacza, że 2/3 respondentów zna, lub wie o rodzinach „z przemocą”. Czy takich rodzin jest dużo czy mało? Przecież wystarczy żeby we wsi był jeden alkoholik co bije żonę i dzieci i już 100% mieszkańców zna taką rodzinę. Zresztą ciekawe jest samo sformułowanie "zna w swoim otoczeniu, sąsiedztwie takie rodziny, o których słyszeli lub wiedzą". To tak jak wszyscy słyszeli o yeti. Dla mnie to uzasadnienie wydaje się, a w zasadzie jest, takie propagandowe.
      • mokotowscyrodzice Re: mam dylemat czy podpisać 28.02.10, 10:09
        Drażnią mnie te wyniki badania. Bo to normalne, że ktoś przez całe
        swoje życie słyszał o przemocy w rodzinie. A w rzeczywistości przemoc
        (nie szeroka interpretacja z nowej ustawy, ale rzeczywista przemoc w
        rodzinie, grożąca członkowi rodziny utratą zdrowia fizycznego,
        psychicznego czy będąca zagrożeniem życia) dotyczy kilku procent
        społeczeństwa. Można polemizować, czy używanie klapsów jest dobre,
        czy nie, ale nie ma chyba wśród nas osoby, która nigdy nie podniosła
        głosu na dziecko, albo nie skomentowała negatywnie jego zachowania.
        Tu trzeba działać w rodzinie, a nie zabierać dzieci. Ha, i jeszcze
        trzeba poszukać takich zachowań - oczywiście mogą zdarzyć się w
        rodzinie o wysokich dochodach, ale brak cierpliwości wynikający z
        frustracji bo nie ma co do garnka włożyć na pewno nie pomaga.

        Cudnym pomysłem są też te 7-osobowe zespoły - bojówki, które będą
        miały prawo odebrać dziecko rodzicom. Skoro teraz opieka społeczna
        "pozwalała" poprzez swój brak skuteczności i opieszałość w działaniu,
        mordować dzieci, katować je i gwałcić, a policja na wzmiankę "kłótnia
        w rodzinie" przeważanie reagowała "to nie nasza sprawa", to nagle
        takie zespoły będą miały wysoką skuteczność w wykrywaniu prawdziwej patologii, wątpię sad
    • gersomina Re: Zabiorą nam dzieci? 27.02.10, 22:47
      www.rp.pl/artykul/9157,436729_Ziemkiewicz__Ratujmy_dzieci__4_.html
    • login_znany_moderatorowi_forum Re: Zabiorą nam dzieci? 28.02.10, 01:38
      Krytykowanie_dzieci_moze_byc_karane
      • chilencja Re: Zabiorą nam dzieci? 28.02.10, 11:05
        Czyżby ten login znany moderatorowi miał coś wspólnego ze "wspaniałym forum
        wielodzietni.org"? Bo oni na swoim forum prowadzą krucjatę przeciwko wszystkiemu
        i wszystkim którzy mają odmienne zdanie. A cytowanie pana Ziemkiewicza tu nic
        nie da. Rzeczpospolita to gazeta nie wiarygodna. Sypią nowinkami jak z rękawa
        tylko później trochę trudno je uwiarygodnić. Pracuję w szkole i mam do
        czynienia z dziećmi z rodzin wielodzietnych. I mieszkam w okolicy gdzie dużo
        jest takich rodzin i jeszcze nikt nikomu nie zabrał dzieci bo miał taki kaprys.
        A przykład tej dziewczyny z 7 dzieci to tam musiało być coś nie tak może ona nie
        interesowała się starszymi i dlatego opieka społeczna się zainteresowała, bo nie
        jest możliwe żeby zabrać dzieci tylko za to, że mąż puścił kogoś w trąbę.
        Czasami zastanawiam się czego chcą wszyscy ci, którzy krytykują jakąkolwiek
        propozycję tego rządu. Czyżbyście chcieli żeby patologiami nikt się nie
        interesował? Może dla niektórych tak jest wygodnie: nic nie widzieć i nic nie
        słyszeć, dopiero jak tvn coś nadmucha jak balon to wszyscy sie oburzają. A
        niektóre rodziny po prostu nie chcą niczyjej pomocy i wloą się stoczyć a dzieci
        to zbędny balast. Zastanówcie się i dajcie jakąś propozycję a nie krytykujcie
        tylko po to żeby krytykować.
        • zebra12 Chilencja, mało chyba tv oglądasz 28.02.10, 13:09
          Pamiętasz powódź z 97 roku? Pewnie ojciec, chyba 8 dzieci, wziął
          kredyt, ale powódź wszystko mu zabrała. Został bez źródła dochodu, a
          na dodatek z niespłaconym kredytem. Porządny człowiek, nie pijący,
          pracujący. Żona mu zmarła. I co? Pamiętam do dziś twarz zapłakanego
          męczyzny błagającego, by nie zabierali mu dzieci, by dali mu
          szanse...
          Rok temu czytałam znów historię młodego małżeństwa, któremu odebrali
          dziecko, bo mąż była artystą i nie miał stałego źródła dochodu...
          Gdy odbierali mu dziecko dostała nagrodę za swoją twórczość...
          Wszystko do znalezienia w sieci.
          A takich historii jest wiele.
          Jestem przecie rękami i nogami! Żeby zabrać dziecko sytuacja musi
          być dokładnie przebadana, żeby nikogo nie skrzywdzić.
          • zebra12 Kurcze, mnożą mi się w głowie takie przypadki 28.02.10, 13:15
            Np niedawno zabrano dziecko dziewczynie, bo pies na łóżko wskoczył
            koło dziecka, no i piersią karmiła. A na forum emama pisała wczoraj
            dziewczyna u której był kuratr i czepił się, ze na podłodze leża
            zabawki, a na łóżku pranie do złożenia po suszeniu...
            No ja dziękuję. Moja trójka nieraz robi takie bałagan, że szok, a ja
            mam niewiele czasu na sprzątanie, bo pracuję. Ale czy to powód do
            odebrania dzieci?
            No powód jest, wg nowej ustawy, bo zdarza mi się krzyknąć na
            dzieci... No to juz mam przekichane.
            • czesiula Re: Kurcze, mnożą mi się w głowie takie przypadki 28.02.10, 15:21
              Pracownicy socjalni też czekają z pewnym niepokojem na te ustawę...Nikt nie lubi
              skrajności...Przypadki, o których piszecie są wyjęte z kontekstu...Żaden
              normalny kurator nie przyczepi się o rozrzucone zabawki czy ubranka do
              prasowania...Ta emama nie mówi o wszystkim...Jeżeli sprawa tej mamy została
              zgłoszona do sądu w celu wyjaśnienia pewnych rodzinnych zawirowań, to na pewno
              nie z powodu bałaganu...Poza tym, tzw. odebranie dzieci może nastąpić,wg. nowych
              przepisów, w sytuacji wyjątkowego zagrożenia i to w ciągu 24 godzin pracownik
              socjalny musi zawiadomić sąd, który będzie sprawę rozstrzygał...A czasami
              zdarzają się takie rzeczy w domach, od których włos się jeży...Żaden pracownik
              pomocy społecznej nie czyha na wasze dzieci, ale krzywda dziać się im nie może...
              • login_znany_moderatorowi_forum Chodzi o rozwiazanie systemowe 01.03.10, 18:07
                Problem w moim odczuciu leży gdzie indziej. Chodzi o rozwiązanie systemowe, zwłaszcza w aspekcie długofalowym, a nie atak na pracowników socjalnych. Pewnie, że nawet po ew. wejściu w życie projektu nic się nie stanie z dnia na dzień. W świetle uzasadnienia idea przewodnia zmian wygląda tak, że to państwo lepiej wie od rodzica co jest dla dziecka dobre. Trzeba ratować dzieci przed około (?) połową rodzin. W sytuacji wyjątkowej każdy obywatel ma prawo natychmiast interweniować przy obecnie obowiązujących przepisach. W nowych nie ma mowy o wyjątkowości. Jest ogólne pojęcie bezpośredniego zagrożenia, co przy rozdmuchanych do granic absurdu pojęciu przemocy daje duże pole do interpretacji. Skoro ustawodawca nie zakłada, że rodzice wychowują dzieci w dobrej wierze, to dlaczego ja mam zakładać, ze przepisy będą tak stosowane? Piszesz, że żaden normalny kurator nie przyczepi się. Wierzę, że takich jest większość. Ale są też tacy jak na wątku Dlaczego jest takie podejscie??? którzy swoja postawę określają : "Nie widze na tym forum patologii, czyli rodzenia co rok, żerowania na państwie" i dalej "Nie lubie rodzin z marginesu, co rodzą dzieci
                co rok, potem one tułają się po róznych osrodkach i mają zwichnieta psychikę.Pracowalam keidys z takimi i naprawde rece mi opadaly." Przy odpowiednich przepisach i "motywacji" z góry maga poczuć wiatr w żaglach i zacząć uszczęśliwiać innych tak jak lubią.
        • urge do chilencji 28.02.10, 14:51
          Ja akurat osobiście i dość blisko znam dziewczynę o której pisałam.
          Uwierz mi że nie było tam zaniedbań żadnego z dzieci (błędy
          wychowawcze popełnia każdy, u nich nie są one większe niż w innych
          znanych mi z okolicy domów czy moim własnym), opieka społeczna
          zainteresowała się nią ze względu na składanie podań o zasiłki a nie
          ze względu na same dzieci. W przeciwieństwie do sytuacji opisywanej
          gdzieś tu powyżej ona akurat ma przyznaną bardzo przyjazną i pomocną
          panią kurator, przeprowadzone mieli badania psychologiczne które
          powteirdziły silną więź między rodzicami a dziećmi (koszt, około
          1000zł musieli pokryć sami a badania nie mają na celu sprawdzenia
          czy ta więź jest, tylko udowodnienia że jest -czyli z założenia nie
          powinno jej być) i tylko dzięki temu sprawa nadal się toczy i mamy
          nadzieję na pozytywne rozwiązanie.
          Problem z tym projektem ustawy jest taki, że pani "Kazia" siedząca
          sobie w naszej opiece społecznej, która (widocznie gdzieś po drodze
          pokrzywdzona przez życie) ma uczulenie na rodziny wielodzietne -z
          założenia nie musiała by się bawić w sądy tylko zgodnie z własnym
          widzimisię mogłaby odebrać dziewczynie dzieci. A uwierz mi że tym
          akurat dzieciom nigdzie nie będzie lepiej niż z mamą.


          > niektóre rodziny po prostu nie chcą niczyjej pomocy i wloą się
          stoczyć a dzieci
          > to zbędny balast. Zastanówcie się i dajcie jakąś propozycję a nie
          krytykujcie
          > tylko po to żeby krytykować.

          Ta rodzina akurat chciała pomocy i stąd się wziął problem. Osobiście
          jak najdalsza jestem od "tylko krytykowania". Robię dla niej co mogę
          (czyli. poświęcam swój czas oraz pieniądze). I wierzę że sąd
          podejmie właściwą decyzję, zwłaszcza że dziewczyna ma w okół siebie
          mnóstwo ludzi życzliwych jej i pomagających na miarę swoich
          możliwości (a to chyba też w jakiś sposób o niej świadczy?) I
          podkreślę jeszcze raz -nóż mi się w kieszeni otwiera na myśl że po
          wejściu takiej ustawy kolejność będzie odwrotna i nawet wolę nie
          myśleć co przeżyją dzieciaki oderwane od mamy zanim ona udowodni że
          je kocha, dba o nie i będzie się nimi zajmować najlepiej jak umie.

          Co do dawania propozycji to nie bardzo rozumiem o co chodzi?
          Propozycja jest taka żeby możliwości były takie jak są dotąd. I żeby
          rząd zajął się tymi dziećmi które naprawdę tego potrzebują.
          A tak na marginesie taką rodzinę też znam -rodzice piją nieustannie,
          dwoje dzieci ubiera się i odżywia tym co sąsiedzi dadzą. Polocja
          była wzywana wielokrotnie (kiedyś jak młodsza córa była mała ojciec
          po pijaku rzucił w matkę czajnikiem z gotującą się wodą ale trafił w
          3-letnie dziecko, poparzone miała całe nogi, szpital do którego
          zawiozła ją moja ciocia zawiadomił prokuraturę i ...NIC) -tą rodziną
          się nikt nie interesuje, nikt im dzieci nie odbiera bo się nie
          wychylają, nie chodzą po żadne zasiłki i nie proszą o żadną pomoc.

          Podsumowując radzę żebyś jednak poszukała jeśli faktycznie ten temat
          leży Ci na sercu, bo kiedyś też myślałam tak jak ty -jeśli jestem
          normalna, kocham moje dzieci i ich nie krzywdzę to nikt się czepiał
          nie będzie. A to niestety już dziś nie prawda i szczerze Ci powiem
          że sama byłam w szoku patrząc jak się rozwija sytuacja u wspomnianej
          już wyżej koleżanki.
          • chilencja Re: do chilencji 28.02.10, 20:05
            to w takim razie do dupy z takim prawem. U mojego syna w klasie jest rodzina z 8
            dziećmi korzystają z opieki socjalnej ile wlezie, posiłki w szkole za darmo i
            kościół też pomaga a tatuś sobie siedzi w Anglii i lepiej im się żyje niż mojej
            rodzinie. Takimi niech się opieka zainteresuje bo jest wiele takich rodzin i
            okradają państwo. A z patologią trzeba walczyć, jak dzieci są bite(nie klapsami)
            i wykorzystywane to rodziców za kratki i koniec.
            Wiele jest też takich rodzin( i z takimi miałam do czynienia), które nie chcą
            pomocy w postaci ubrań i żywności tylko kasy. To jak myślicie co człowiek sobie
            o takich pomyśli?
            • urge Re: do chilencji 28.02.10, 21:41

              > to w takim razie do dupy z takim prawem. U mojego syna w klasie
              jest rodzina z
              > 8
              > dziećmi korzystają z opieki socjalnej ile wlezie, posiłki w szkole
              za darmo i
              > kościół też pomaga a tatuś sobie siedzi w Anglii i lepiej im się
              żyje niż mojej
              > rodzinie. Takimi niech się opieka zainteresuje bo jest wiele
              takich rodzin i
              > okradają państwo. A z patologią trzeba walczyć, jak dzieci są bite
              (nie klapsami
              > )
              > i wykorzystywane to rodziców za kratki i koniec.
              > Wiele jest też takich rodzin( i z takimi miałam do czynienia),
              które nie chcą
              > pomocy w postaci ubrań i żywności tylko kasy. To jak myślicie co
              człowiek sobie
              > o takich pomyśli?

              Tym razem się zgodzę ze wszystkim. Koleżanka o której pisałam też
              jest niegospodarna do kwadratu i dlatego zawsze kupujemy jej
              konkretne rzeczy a nie dajemy kasy do ręki. Jej mąż akurat dużo
              pracował i dopóki tworzyli rodzinę to z małą pomocą dawali radę,
              teraz jednak, przynajmniej chwilowo, ona nie utrzyma tej rodziny
              (zresztą wątpię czy kiedykolwiek będzie w stanie). I prawdą jest że
              tymi dorosłymi przydałoby się czasem trochę potrząsnąć -jednak nie
              zmienia to faktu że jeśli rozpatrujemy sytuację przez pryzmat dobra
              dziecka to nie ma bata, nigdzie nie będzie im lepiej niż z mamą a
              rozstanie byłoby ogromną traumą.
              Co do takich rodzin które nie są zainteresowane konkretną pomocą
              tylko kasą to jako osoba prywatna bym się nimi nie zajęła. Jednak
              pomoc społeczna musi to czasem zrobić bo przepływ ubranek np. jest
              często duży i czasem faktycznie nie są ludziom potrzebne a za czynsz
              czy choćby lekarstwa się nimi nie zapłaci.
        • gersomina Re: Zabiorą nam dzieci? 28.02.10, 20:21
          chilencja napisała:

          A cytowanie pana Ziemkiewicza tu nic
          > nie da. Rzeczpospolita to gazeta nie wiarygodna. Sypią nowinkami
          jak z rękawa
          > tylko później trochę trudno je uwiarygodnić.

          Masz punkt! Faktycznie, komisji śledczej w obecnym składzie
          trudno uwiarygodnić aferę hazardową odkrytą przez Rzepę. Oddaję
          sprawiedliwość: trzeba patrzyć, kto pisze, a nie co!


          > Czasami zastanawiam się czego chcą wszyscy ci, którzy krytykują
          jakąkolwiek
          > propozycję tego rządu.

          Znowu punkt! Absolutnie masz rację: jakieś dwadzieścia parę lat
          temu było tak fajnie, nikt nie krytykował propozycji rządu i było
          tak spokojnie i miło. A teraz ludziom wolności się zachciało i
          krytyki.


          Może dla niektórych tak jest wygodnie: nic nie widzieć i nic nie
          > słyszeć, dopiero jak tvn coś nadmucha jak balon to wszyscy sie
          oburzają.

          Wybacz, pani od logiki z pierwszej klasy liceum śniłaby mi się po
          nocach: no to ten TVN rozdmuchał sprawę jak balon czy mówimy o
          rzeczywistych tragediach? Ratuj! Błagam!


          Zastanówcie się i dajcie jakąś propozycję a nie krytykujcie
          > tylko po to żeby krytykować.

          Zajmijmy się swoimi dzieciakami i nie zbawiajmy ludzi na siłę.
          Jakoś z życiowego doświadczenia swojego i wielu osób - wcale nie z
          wielodzietni.org - mam wrażenie, że to skuteczniejsze niż komanda
          pracowników socjalnych.
        • login_znany_moderatorowi_forum do chilencji 01.03.10, 17:00
          Czyżby brak było argumentów merytorycznych, że zaczynasz wycieczki personalne?
          Żałuję, ale do dzisiaj(!) forum wielodzietni.org było mi nieznane. Ty
          najwyraźniej śledzisz je dłużej, skoro możesz wystawić mu taka recenzję. No bo
          chyba nie "krytykujesz tylko po to żeby krytykować"?
          Przechodząc do meritum, to u podstaw mojego negatywnego nastawienia do tego
          projektu leży jego koncepcja - pod płaszczykiem słusznej walki z przemocą
          deprecjonuje rolę rodziców i rodziny, na rzecz instytucji państwowych. Dlaczego
          tak sadzę? Uczę się na błędach krajów, które poszły ta drogą. Nie chodzi mi
          wcale o autorów zmiany. Chociaż ich tożsamość wiele mi osobiście wyjaśnia.
          Najwyraźniej do tej pory nie rozumieją o czym pisał Orwell i najlepiej by się
          czuli w roli Wielkiego Brata. Niepotrzebnie też kojarzysz ten projekt z obecnym
          rządem. Czyżby przez wspólne akcenty z pomysłem cenzury internetu?
          Kolejna sprawa. Dlaczego polemikę ze szczegółowymi zapisami projektu utożsamiasz
          z akceptacją dla patologii? Z którego fragmentu mojego postu to wynika?
          I jeszcze jedno. Krytyczne uwagi pojawiły się na łamach różnych tytułów. Nawet
          na linkowanej stronie stowarzyszenia jest odnośnik do artykułu np z GW. Więc to
          nie tylko niewiarygodna RP (i Niedziela).
          • czesiula Re: do chilencji 02.03.10, 21:34
            Jestem pracownikiem socjalnym i zapewniam Was, że nigdy nie było i nie będzie
            moją intencją zabieranie rodzicom dzieci, ale wiem z doświadczenia, że sprawa
            jest bardzo trudna...Sama też jestem matką wielodzietną...
Pełna wersja