dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym itp.

09.03.10, 15:21
Czy któras z Was ma dziecko z w/w problemami lub około tego?
potrzebuje rady!!!!!
    • verdana Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 09.03.10, 16:31
      Mam trzy sztuki z czyms takim(czyli 100% trafień). Dysortografia (3
      razy, z czego 2 - w stopniu bardzo cięzkim), dysgrafia (2 razy),
      trudnosci ze sluchem fonematycznym(2 razy).
      Co chcesz wiedzieć?
      • nata76 Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 09.03.10, 17:17
        Chce wiedziec, KIEDY wydaje sie orzeczenie ?podobno czeka sie do
        skonczenia przez ucznia III kl?
        CO TO OZNACZA? miec takie orzeczenie? Czy iaczej sie ocenia w szkole
        dziecko?
        CZY trzeba trafic do specjalnego osrodka zeby cwiczyc?Czy cwiczenia
        pomagaja?Czy z tego w ogole sie wychodzi?

        Szkoda mi mojej corki w II klasie. Zbiera same 2 z ortografii,z
        czytania z kartkowek z angielskiego, choc duzo pracuje....

        Jestesmy pod opieka poradni.
        • verdana Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 09.03.10, 19:04
          Nie orzeka sie raczej poniżej trzeciej klasy. Czy poradnia nie dała
          Ci wskazówek? Powinna...Jak pracować z dzieckiem, gdzie zapisać na
          reedukację. Problem w tym, że na normalne metody nauki dziecko
          zwykle nie reaguje, albo reaguje odwrotnie - tzn. jest gorzej, nie
          lepiej. Z czytaniem Ci nie pomogę, bo moi czytali doskonale.
          Natomiast z ortografią jest tak, zę nie wolno dziecku robić dyktand,
          może przepisywać, nie wolno mu dawać na raz za duzo ćwiczeń - z
          kazdym zdaniem robi więcej błędów. Bardzo dobre sa
          zeszyty "Ortografiti" - racze Ci kupić, bo dziecko wypełnia je z
          przyjemnoscią, albo przynajmniej bez obrzydzenia.
          Aby dostać orzeczenie, dziecko musi doskonale znać reguły
          ortograficzne.
          Jesli chodzi o ćwiczenia - podobno można nauczyć się czytać,
          natomiast od razu Ci mowię prywatnie - nie licz raczej na duże
          sukcesy w ortografii. Gdy moj najstarszy był dzieckiem, tłumaczono
          nam, ze jak będzie ćwiczył, to się nauczy. Teraz, przy najmlodszym
          już reedukator twierdził, ze może będzie trochę lepiej, o pełnej
          znajomosci ortografii nie ma co marzyć - czasem przychodzi koło 40-
          tki.
          Bardzo warto ćwiczyć czytanie, bez niego jest trudno. Ortografię -
          tez między nami - w takim wypadku można troche odpuscić, nie
          całkiem, niech dziecko się stara, ale nie oczekuj niczego wielkiego.
          Bez ortografii da się doskonale skonczyć studia, publikować, dostać
          się na studia doktoranckie itd. Ja tez sadziłam, ze nie - ale widze,
          ze jednak tak.
          Orzeczenie jest b. wazne. W dobrej szkole przestaną oceniać
          ortografię i nie będą kazali czytać na glos. W złej - nie licz na
          wiele. Ale jest wazna przy egzaminach, bez nich nie ma szans.
          Poza tym pamiętaj, ze dysleksja to więcej niż czytanie i pisanie -
          może być z tym zwiazane nie odróznianie stron swiata, prawej i lewej
          (geografia, wf), nieumiejętność nauczenia się na pamięć oderwanych
          pojęć (dni tygodnia, miesiące, słówka w obcym jezyku), podczas gdny
          np. wiersza uczy się dziecko błyskawicznie i najtrudniejsza sprawa -
          nieumiejetność błyskawicznej odpowiedzi na pytanie. Może być tak, ze
          dziecko, szczególnie w stresie, gdy zapytasz je o cos, co doskonale
          wie "Jaka jest stolica Polski" odpowie bez namysłu
          cokolwiek "Pultusk", "Paryz", "Wisla" - sprawiając wrazenie, ze jest
          niemal uposledzone. To u dyslektykow normalne - wiedza, a zapytani
          nagle mowia cokolwiek... Ale u mojego syna to minęło, na szczęście.
          • luxnordynka Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 09.03.10, 20:26
            Verdana, niezle wyniki smile))
            Ewa
    • wieloszka Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 10.03.10, 07:54
      Cześć zaglądam tu czasem, bo sama jestem z wielodzietnej rodzinysmile
      co do pytania. Mam brata, męża, bratanka i syna dyslektyków. Sama
      jestem terapeutą i ... podpiszę się pod verdaną sto razysmile Nie
      należy się poddawać, ale pamiętać trzeba, że ważnym momentem w
      terapii dysleksji jest jej akceptacja przez rodziców diecka. Dobrze
      zrobić diagnozę z integracji sensorycznej, bo bardzo często u dzieci
      tych występują deficyty SI, których zrozumienie nie tylko może być
      początkiem do skutecznej (ale długotrwałej) terapii, ale przede
      wszystkim da odpowiedź Dlaczego: nie siedzi prosto, niby słyszy, ale
      nie słucha, nie może złapać piłki, jest niezdarne, rozkojarzone,
      nadwrażliwe. Zrozumienie to podstawa! Daje podstawę do tego żeby
      powiedzieć dziecku: jesteś ok. Bardzo dobre też efekty podobno daje
      Tomatis. Niebawem przejdzie go mój syn i mąż. Mój mąż jest
      przypadkiem baaaaardzo ciężkim. W szkole przedszedł gehennę. Jeśli
      jemu pomoże choć trochę to zobaczycie świat się o tym dowiesmile
      pozdrawiam
    • nata76 Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 10.03.10, 08:11
      Jestem zagubiona. Mam wrazenie,ze w poradni czekaja,az córce samo
      przejdzie, podobnie wychowowczyni mowi. Cos takiego,ze trzba cwiczyc
      i zobaczymy....W porodni dostałam ogolne znów wslazówki i kilka
      pokserowanych kartek ze sylabami do cwiczenia. Wszystkie materiały
      znajduje w internecie. Skonczylismy serie "Poczytam Ci mamo" ,teraz
      znalazłam metode dla poprawy czytanie "18 struktur wyrazowych".
      Orotgraffiti wynalałam juz dano i cwiczymy, choc wiekszosc jest dla
      dzieci od IV klasy. Corka nie tylko robi bledy ortograficzne, ona
      pisze zupelnie po swojemy,nie slyszy zmiekczen, konmcowek
      wyrazow,myli litery,pisze w odbiciu lustrzanym.

      No i jestem bezradna, bo okazuje sie,ze wszelka terapie,zeby pozniej
      historia byla wliczona do ew. orzecznia trzeba przeprowadzic w
      pradni ze swojego regionu.

      Dostałam namiar na fajna poradnie dla dzieci z problemami
      szkolnymi,ale przyjmuja tez tam tylko dzieci z ich regionu. nas nie
      obejmuje.

      Byłam znow wczoraj w naszej praddni. Chciałbym,zeby zajela sie corka
      jakas specjalistka od dysleksji,a nie jakas ogolna pedagog...

      Acha, slyszalyscie o metodzie Tomasity? Widzialam wpoznaniu
      zajecia,ale nie wiem czy jest sens?

      Verdano, my na razie nie mamy mozliwosci wybory szkoly.mieszkam w
      malym miescie. do poznania 80 km,wiec raczej nie ma mozliwosci np.
      codziennego dowozenia. wiec zostaje mi ta szkola i ta poradnia....
      • verdana Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 10.03.10, 15:06
        Czyli jest typowym dyslektykiem - to, co wymieniłaś, to błędy
        dyslektyczne. Nie jest tak, ze dysortografik po prostu myli się w
        trudnych wyrazach i zamiast "chór" pisze "hur". Zmiekczenia sa
        tragedią - moje dzieci nie rozróżniały (a 15 latek jeszcze nie
        odróżnia ć i ci, ś i si itd). Mylenie liter i gubienie polowy -
        norma. Dysortografik potrafi zamiast prostego slowa napisać cos
        dziwacznego i za kazdym razem inaczej. Zamiast "lampa" może
        byc "lmpa", "lapma", "lamba". Czyli chyba Twoje dziecko ma
        dysleksję.
        Ja bym radziła - jesli jesteś finansowo w stanie - uznać, ze Twoje
        dziecko wymaga pomocy, tak, jakby było chore. Tzn. z chorym
        dojechałabys do specjal;isty. Znajdź najbliższą prywatna poradnię
        towarzystwa dysleksji, pojedź z dzieckiem po orzeczenie, przedsaw
        problem - tam pewnie powiedzą, jak z nią pracować. Tyle, ze te
        poradnie kosztują.
        • stasihelenka tommatis czy jak sie to tam pisze 10.03.10, 15:29
          właśnie miałam Ci napisać Naciu, że to właśnie dla Was ta metoda- terapeutka
          naszego syna nam zaleciła, ale ze nie mozemy sie do niej zorganizować
          czasoprzestrzennie, to robimy terapie słuchową Sally Johansen. Koniecznie
          poszukaj jakiegos dobrego neurologopedy u siebie, albo osrodka w ktorym robia
          integracje sensoryczną, bo oni są w temacie.
    • chilencja Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 10.03.10, 17:25
      Ja właśnie odebrałam opinię z poradni dla mojego syna który jest teraz w 5
      klasie. W klasach 1-3 pani wychowawczyni widziała jego pismo i problemy z
      czytaniem ale twierdziła, że ma to z lenistwa. Dopiero nowa nauczycielka wysłała
      nas do poradni i tam stwierdzili, że ma głęboką dysleksję, dysgrafię i
      dysortografię. A jeśli chodzi o badania to rzeczywiście w młodszych klasach nie
      robią ich ze względu na egzaminy, które są dopiero w 6 klasie.
      • verdana Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 10.03.10, 17:59
        Nie, nie dlatego ich nie robią. Nie robią, bo do pewnego wieku
        trudno stwierdzić, czy dziecko ma dysleksję, czy po prostu rozwija
        się wolniej, albo nie nauczyło się porządnie (bo np. nie ma mu kto
        pomóc). Dysleksję i dysortografię mozna stwierdzić dopiero wtedy,
        gdy dziecko powinno już zupełnie sprawnie czytać i pisać, a nie
        potrafi, czyli dopiero u 10-latkow mniej-więcej. Wczesniej można
        najwyżej mowic o ryzyku dysleksji, ale stwierdzić jej u dziecka,
        ktore nie musi jeszcze czytać sprawnie - nie sposób.
        Dziecko, u ktorego stwierdzono dysleksję ok. 10 roku życia musi byc
        przebadane i tak jeszcze kilka razy. Badania powtarza się ok. pół
        roku-roku przed kazdym egzaminem. Natomiast bywa tak, że poradnie -
        i slusznie - nie chcą stwierdzac dysleksji u starszego dziecka
        zglaszającego się dopiero przed egzaminami, rodzi do podejrzenie, ze
        chce się tylko mieć zaswiadczenie.
    • nata76 Polskie Towarzystwo Dysleksji 10.03.10, 18:12
      Własnie weszłam na te strone, polecana przez Verdane
      i....zobaczyłam,ze oddział znajduje sie w....poradni w moim miescie,
      do której chodze z córka?!?!?!?!?!!?!? jakos tego nie zauważyłam....

      Verdano, w takim razie gdzie szukac? Jak? No i czy słyszałas o tej
      metodzie Tommasity (czy jak to tam sie nazywa?)
      • nata76 nie Tommasit a TOMATISA 10.03.10, 18:21
        jw
      • verdana Re: Polskie Towarzystwo Dysleksji 10.03.10, 19:54
        Nie słyszałam, ale ja jestem obrzydliwie sceptyczna, jeśli chodzi o
        wszelkie modne metody. Żadna sie nie sprawdziła w przypadku moich
        dzieci (np. Dennison - czy jak go tam zwał, który wtedy był szczytem
        mody). Więc lepiej mnie nie słuchać - średnio wierzę w tego typu
        terapie, ktore zajmują zwykle sporo czasu, dają nadzieję, a
        potem "nie działaja", bo "rodzice/dziecko nie przykładali się
        dostatecznie". Moim zdaniem, - ale to jest zdanie raczej
        niepopularne - nie nalezy dopuścic do tego, by większość życia
        dziecka kręcila się wokół dysfunkcji - dodatkowa praca w domu (nie
        do unikniecia), dodatkowe zajęcia zalecone przez poradnię (j.w.), a
        do tego jeszcze specjalne ćwiczenia, albo chodzenie na specjalne
        zajęcia. Bardzo szybko dziecko zaczyna postrzegać sie jednynie przez
        pryzmat dysleksji - mnóstwo czasu poswięca temu, w czym jest
        najgorsze, sukcesów w reedukacji trudno sie szybko spodziewać,
        przypomina to bieg w miejscu. Dziecku przestaje się chcieć, nie
        tylko ćwiczyć czytanie czy pisanie, ale w ogóle robić cokolwiek, bo
        nauka jaka wyplywa z jego terapii to taka, ze nauczyć się niczego
        nie sposób. Serio, uwazam, ze zamiast na tego typu zajęcia,
        najlepiej zapisać dziecko na zajęcia, w ktorych ma szanse na
        odniesienie szybkiego sukcesu. Mam w domu tego przykład -
        najstarszego, którego reedukowaliśmy wszystkimi dostępnymi metodami
        i mlodszych. Efekty w ortografi takie same, w nastawieniu życiowym -
        kompletnie różne.
        Ale ja mogłam sobie pozwolić na lekcewazenie alternatywnych terapii,
        bo dysortografia jest mniejszym klopotem, niż nieumiejetność
        czytania.
        A do poradni dysleksji zgłoś się koniecznie - tam powinnaś uzyskać
        rzetelną diagnozę i pomoc.
        • verdana Re: Polskie Towarzystwo Dysleksji 10.03.10, 21:04
          Poczytałam sobie o tej terapi...
          1. Nie wierze, ze są terapie, ktore działaja na tak różne
          schorzenia, stosując za każdym razem identyczną metodę.
          2.Uwazam, ze zmuszanie dziecka do sluchania przez cały tydzień 2
          godziny dziennie muzyki bez przerwy świadczy o tym, ze autor terapii
          nie widział na oczy dziecka. Przeciętne dziecko w tym wieku nie
          wysiedzi dwóch godzin - po prostu. A jest wyraźnie napisane,
          ze "Terapia metodą Tomatisa jest długotrwała. Jeśli zaburzenia uwagi
          słuchowej występują we wszystkich 3 strefach (somatycznej, językowej
          i emocjonalnej), a do tego są kłopoty z lateralizacją oraz
          lokalizacją i dyskryminacją dźwięków - to terapia, w najlepszym
          razie, trwać może cały rok i to pod warunkiem, że każda sesja
          treningu słuchowego przyniesie zadowalające rezultaty, co sprawdzamy
          w kolejnych badaniach.
          Każda sesja treningu trwa 10 dni (tj. 2 tygodnie, wyłączając soboty
          i niedziele). W ciągu tych 10 dni dziecko korzysta codziennie
          z „elektronicznego ucha” przez 2 godz. zegarowe bez przerwy. Po
          każdej takiej sesji jest miesięczna przerwa, a na pewnym etapie
          terapii przerwa ta trwa 3-6 miesięcy."
          Myslę, ze mamy tu wlasnie do czyniena z tym, o czym pisałam
          wczesniej - niezwykle latwo jest wykazać, ze terapia nie działa, bo
          dziecko się wierci, nie słucha, robi co innego - czyli jest samo
          sobie winne... I wtedy terapia przedłuża się i przedłuża.
          Jedno jest niemal pewne - dziecko po takiej terapii filharmonię
          będzie omijało szerokim lukiem, a muzykę klasyczna znienawidzi
          gruntownie.
          • polek77 verdana 10.03.10, 21:35
            jestem tu u was gosciem i nie chcę nikogo urazić, ale post verdany
            mnie poruszył. Verdano jak możesz po krótkotrwałej lekturze kilku
            zniewiadomokąd informacji tak zrugac całą metodę terapii, która jest
            stosowana w takich sznujących się placówkach jak Instytut Fizjologii
            i Patologii Słuchu w Warszawie? Ja rozumiem Twoje rozczarowanie jako
            matki nieskutecznością innych metod ( w tym terapia tradycyjną
            stolikową i dennisonem) ale porównanie tych metod to jak porównanie
            jakości fiata 125p do BMW. Zgadzam się z tym żeby pracować również
            na mocnych stronach dziecka, że to bArdzo ważne. Nie odważyłabym się
            jednak na odradzanie komuś terapii o której nic nie wiem, a która
            może akurat odmieniłaby czyjeś życie, bo o takich relacjach po
            Tomatisie słyszałam od rodziców często mocno zaburzonych dzieci.
            • mamapodziomka Re: verdana 10.03.10, 23:06
              Nata, nasza sytuacja jest troche inna, ale moze opisze jak to u nas wygladalo,
              moze cos sie akurat przyda.

              Moja szescioletnia corka ma zaburzenia uwagi sluchowej, miala takze dosc silne
              zaburzenia sluchu fonemowego, etc. Praktycznie do 4 roku zycia mowila
              slabiusienko i rozumiala bardzo kiepsko jak na swoj wiek. Ok 3,5 roku zycia
              przestalo mi wystarczac tlumaczenie, ze dwujezyczne dzieci tak maja i zaczelam
              ryc na wlasna reke. Diagnoze otrzymala ok. rok pozniej w berlinskiej Charité.

              Na poczatek przydalaby sie dobra diagnoza od foniatry i pedaudiologa. Zapewne
              sluch fizyczny jest w porzadku, ale warto to zbadac lacznie z BERA, zeby miec
              pewnosc, ze nie tu lezy problem. Potem Ala miala cala serie testow dotyczacych
              slyszenia i uwagi sluchowej. Okazalo sie, ze tu sa wlasnie olbrzymie problemy i
              zrodlo kiepskiej mowy. Juz przy niewielkim halasie slyszy tylko ok. 40% slow
              (spadek z ponad 95% bez tla), pamiec audytywna na poziomie trzyelementowym
              (norma 5-7 elementow), itd.

              Terapia u logopedow trwala dwa lata, ok 2 razy w tygodniu. Czesciowo byla to
              praca nad jezykiem, czesciowo praca nad uwaga sluchowa, tak pol na pol.
              Dodatkowo mielismy w domu gry komputerowe (niemieckie moglabym polecic, ale moze
              jest tez cos takiego w Polsce?) - potrzebne byly dobre sluchawki, albo dobre
              glosniki. Gierki byly fajne i Ala strasznie lubila w nie grac - musiala np.
              wysluchiwac z ktorej strony nadjezdza pociag, powtarzac sekwencje dzwiekow,
              odgadywac ktory budzik dzwoni, wsluchiwac sie w slowa i klikac konkretne
              przedmioty.... Pozniej w bardzie zaawansowanym stadium musiala rozrozniac wyrazy
              w tzw, parach minimalnych, czyli rozniacych sie od siebie tylko jednym
              dzwiekiem. Ogolnie mloda za tymi zajeciami przepadala i jak zakonczylysmy
              terapie to strasznie plakala, ze juz koniec (gierki anty-dysleksyjne
              zachowalysmy i nadal w nie grywa).

              Do domu mielismy tez zadawane gry na pamiec sluchowa. Np. pakuje walizke i
              zabieram... kazdy uczestnik doklada do walizki jeden przedmiot i kazda osoba
              musi powtorzyc od poczatku co do walizki trafilo.

              Dodatkowo w Charité podpowiedzieli nam, ze dobra jast nauka gry na instrumencie,
              zwlaszcza na skrzypcach. U nas akurat z roznych wzgledow stanelo na fortepianie,
              ale moim zdaniem to bardzo pomglo. Na poczatku miala 15 min 2 x w tyg i
              codziennie ok 10 minut cwiczenia teraz troche wiecej. Calkiem dobrze powtarza
              teraz sekwencje, rytmy, etc.

              Terapia SI, glownie na bardzo silna nadwrazliwosc sluchowa, ale i tez na uwage,
              sluch fonematyczny, etc. I troche motoryka, ale nie bardzo duzo, bo akurat tu
              problemow bylo niewiele.

              Nastepna rzeczy w kolejce mial byc Tomatis. Jednak niestety panstwowa kasa w
              Niemczech za niego nie placi, a prywtanie ubezpieczyc dziecka z diagnoza sie nie
              da, wiec od razu sie na niego nie zdecydowalam. W Charité byli neutralni co do
              efektow, podobno jest tyle smao badan twierdzacych, ze to dziala, jak tych,
              ktore twierdza, ze nie dziala. Ja bym probowala, gdyby poprzednie rzeczy nie
              przyniosly efektow. Podobno sa tez calkiem niezle plyty CD podobne do Tomatisa
              do sluchania w domu za ulamek kosztow, ale nie probowalam.

              Co do tego, ze dziecko nie wysiedzi tych 2 godzin - hmm... Verdana ma dosc
              czesto strasznie czarno-biale spojrzenie na terapie, prace z dzieckiem, uczenie
              czegos, etc. co akurat w naszym przypadku sie nie sprawdzilo. Calkiem niezle
              mozna prowadzic terapie, nawet z 3,5-latkiem tak, zeby dla niego bylo to zabawa
              i przyjemnoscia. Ja uczylam mala sluchac muzyki na ktora miala ogromna
              nadwrazliwosc, najpierw cichutenko, kolyszac ja na kolanach, etc. Nigdy nie
              robilam niczego na sile, zawsze wychodzilam z zalozenia, ze to ja musze stanac
              na rzesach, zeby kilkulatka chciala ze mna wspolpracowac. Zreszta identycznie
              postepowaly tez logopedki i to u nas niezle dzialalo. Jasne, ze byly elementy,
              ktore byly bardziej "przykre", ale jakos zawsze udawalo sie w malych codziennych
              dawkach i opakowane w o wiele przyjemniejsze czynnosci je sprzedac wink

              Ulatwieniem bylo to, ze cala terapia miala miejsce, kiedy mloda byla jeszcze
              bardzo mloda, a mozg dosc plastyczny, no i nie bylo biezacych lekcji do
              odrabiania, etc. Na pewno w tej chwili byloby trudniej, Ala ma kolezanke w
              klasie ktora wlasnie dostala taka sama diagnoze i widze, ze oni sie musza
              bardziej nagimnastykowac. A i mnie nie bylo latwo, bo bylam z mloda sama i
              ciezko bylo terapie pogodzic z praca, ale jakos sie udalo.

              Tyle, ze moim zdaniem warto. Dysleksja, ktora w sumie prawie zawsze podaza za
              nieleczonymi zaburzeniami uwagi sluchowej zostala u nas praktycznie wykluczona,
              jak na szesciolatke pisze i czyta swietnie, chociaz nadal bardzo czuwam
              zwlaszcza nad pisaniem. Ale tak jakos sobie wypracowalysmy uczenie sie, ze nie
              ma jeku, kwiku, etc. Troche korzystamy z gier komputerowych anty-dyslektycznych,
              troche z zeszytow, etc. Czytac uczylam ja po polsku z "Poczytam ci mamo", po
              niemiecku tez idzie metoda sylabowa, nadal gra na fortepianie, nadal cwiczymy
              wysluchiwanie np. roznych instrumentow w orkiestrze i takie podobne zabawy.

              No i psychicznie nastawiam sie na powtorke z rozrywki do potegi n-tej, bo chcemy
              miec jeszcze dzieci, a moj partner ma straszna dysleksje (ktora mu zreszta
              nieleczona strasznie namieszala w zyciorysie). Wiec na pewno bedziemy od samego
              poczatku kontrolowac sklonnosc do dysleksji i ewentualnie wspomagac rozwoj
              jeszcze zanim dzieci pojda do szkoly.

              Summa summarum, ja w ten koktail terapii bardzo wierze, rok przed szkola
              wlasciwie mloda kierowana byla do szkoly specjalnej (tutaj prawie nie ma
              integracji), a w tej chwili jest jedna z najlepszych uczennic w klasie i
              przyniosla genialne swiadectwo.
            • stasihelenka Re: verdana 10.03.10, 23:13
              ja ma o metodzie tomatisa zgoła odmienne zdanie- żałuję, że nie mogę aktualnie
              zapewnić jej mojemu dziecku (ma 5 lat), bo wiem ze efekt tej terapii byłby
              gigantyczny w naszym przypadku.

              Natalia zapytaj może lillyofthevally z naszego forum chusty.info, bo jej Antek
              teraz ma lub jest juz w trakcie Tomatisa.
              • jol5.po Re: verdana 11.03.10, 00:01
                mam dyslektyka, córka ma 13 lat i posty pod którymi mogłabym się podpisać rekami
                i nogami to posty verdany. Tak jeśli chodzi o opis objawów (moja jeszcze źle
                czyta, chociaz tutaj chyba się wyrobiła, ale i tak czasami czyta całkiem inne
                słowa niż w tekście), jak i pracy z dyslektykiem.
                • sabina211 Re: verdana 11.03.10, 11:39
                  Mój syn w zerówce dostał orzeczenie z PPP z diagnozą ryzyka dysleksji i
                  wskazówkami dla szkoły. Obecnie chodzi do 2 klasy i radzi sobie nieżle, chociaż:
                  często w zadaniach matematycznych myli znaki(dodaje zamiast odejmować itd i
                  twierdzi, że on naprawdę widział + a nie -), połyka samogłoski w wyrazach,
                  zwłaszcza, co wszystkich dziwi, przepisując, pisząc z pamięci robi znacznie
                  mniej błędów. Spółgłosek nie połyka i nie przestawia, ew. bardzo sporadycznie.
                  Za czytanie jest chwalony, choć trudniejsze wyrazy czasem przestawia albo
                  zmyśla...Z pismem było żle w 1 klasie, teraz powoli się wyrabia. Poza tym,
                  pomimo regularnych praktyk, dopiero kilka miesięcy temu nauczył się poprawnie
                  żegnać(kreślić znak krzyża), choć nadal nie robi tego automatycznie, nie umie
                  rozróżnić prawej i lewej strony, ale orientację w przestrzeni ma bardzo dobrą,
                  tzn. bezbłędnie trafia i umie zaprowadzić w miejsce, gdzie był chociaż raz,
                  powoli i żmudnie uczy się dobrze trzymać sztućce, wycinać wg wzoru, do dziś w
                  mówieniu myli rodzaje(tzn mówi np. dwa ręce), choć już umie się poprawić, nie
                  umie i nie lubi wyklaskiwać rytmów, tańczyć itd, choć ma wyczucie rytmu i nie
                  fałszuje przy śpiewaniu. Przy tym wszystkim niejako z powietrza łapie i stosuje
                  zasady ortograficzne, pięknie znajduje sposoby rozwiązania zadań matematycznych,
                  (jeśli wynik jest zły to przez błędy typowo rachunkowe), a jeśli przestawia
                  słowa w trakcie czytania, to tak, że ogólny sens się nie zmienia...
                  Chodzimy na terapię SI, w szkole ma reedukację(fachowo prowadzoną), widać
                  poprawę i cały czas nie jestem pewna, czy ryzyko dysleksji zmieni się w dysleksję?
            • verdana Re: verdana 11.03.10, 12:37
              Gdy dziecko jest mocno zaburzone - warto poswiecic moze jego
              dzieciństwo, aby zaburzone być przestało. Natomiast przy dysleksji
              tego typu terapia - IMO bardzo dla dziecka trudna, jeśli nie
              niemożliwa (co trzeba zrobic, aby dziecko siedziało przez dqa
              tygodnie dwie godziny dziennie wsłuchujac się w muzykę? To sa dwa
              tygodnie wyrwane co miesiac z normalnego życia dziecka...) może
              poprawić funkcjonowanie dziecka jako dyslektyka i pogorszyć w innych
              dziedzinach. Problem w tym, ze tego typu terapie patrza tylko na to,
              co mają wyleczyć, nie na całe dziecko.
              • nata76 Re: verdana 11.03.10, 14:06
                o tej metodzie to sama mam srednie zdanie, bo tez znam sie jak
                funkcjonuje marketing towarów tego typu......a,trzeba przyznac, jest
                to towar....

                Piszecie o swoich dzieciach,ze zostały diagnozowane w wieku lat 4-6.
                zaskakuje mnie to. ja widziłam prblemy NAdii ale wlasnie zwlalam na
                kark tego,ze nauczy sie,ze ma czas. Corka moja obcuje z literatura
                od dziecinstwa. czytam im od zawsze, zapisalam ja do biblioteki w
                wieku 3 lat. Ponadto od zawsze stralam sie urozmaicac im zycie. Wiec
                przez pryzmat tego ,zastnawiam sie, jak metoda tommasity moze pomoc
                w dysleksji. Owszem moze pomoc w słuchy,ale czy nie zniecheci
                zupelnie dzicka? to co pisała verdana.

                mi chodzi najbardziej o to,ze corka uczy sie i czytac i na
                sprawdziany, na dyktanda a dostaje 2. ( a juz odchodzac od
                tematu,podobno w kalasach 1-3 nie miało byc ocen). jest zniechecona.
                czyta czytanke a po ntym razie literuje jakby ja pierwszy raz
                widziala. pisze zupenie niezrozumiale. ale za to wspaniale rysuje...

                skontatowala sie z towarzystwem, podali mi psychologa w miom miescie
                zajmujacego sie dysleksja,mam wizyte na 25 marca.
                • verdana Re: verdana 11.03.10, 14:40
                  Ja mam do nich zaufanie.
                  No i jestem przekonana, ze pokazywanie dziecku,z ę nie moze żyć jak
                  inne dzieci przez dwa tygodnie co miesiąc przez rok czy dłużej - bo
                  ma dysleksję, nikomu na zdrowie nie wyjdzie, chocby i dysleksja
                  znikla... A nie zniknie, bowiem można się pozbyć niektorych jej
                  objawów, ale nie samej dysleksji. U dyslektykow mozg dziala nieco
                  inaczej - i nie przestanie tak działać.
                  Moje dzieci nie tylko nie zostały zdiagnozowane tak wczesnie, ale
                  nawet u mlodszych, na ktore patrzylam bardzo uwaznie, nie bylo w tym
                  wieku cienia ryzyka dysleksji. A i tak ja mają...
                  Kiedyś pytałam psychologa, jak to mozliwe, ze moi synowie doskonale
                  ryzują niezwykle precyzjne rzeczy, a nie potrafią czytelnie się
                  podpisać. I okazało się, ze nie ma to nic ze spobą wspólnego -
                  dziwne...
Pełna wersja