nata76 09.03.10, 15:21 Czy któras z Was ma dziecko z w/w problemami lub około tego? potrzebuje rady!!!!! Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
verdana Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 09.03.10, 16:31 Mam trzy sztuki z czyms takim(czyli 100% trafień). Dysortografia (3 razy, z czego 2 - w stopniu bardzo cięzkim), dysgrafia (2 razy), trudnosci ze sluchem fonematycznym(2 razy). Co chcesz wiedzieć? Odpowiedz Link
nata76 Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 09.03.10, 17:17 Chce wiedziec, KIEDY wydaje sie orzeczenie ?podobno czeka sie do skonczenia przez ucznia III kl? CO TO OZNACZA? miec takie orzeczenie? Czy iaczej sie ocenia w szkole dziecko? CZY trzeba trafic do specjalnego osrodka zeby cwiczyc?Czy cwiczenia pomagaja?Czy z tego w ogole sie wychodzi? Szkoda mi mojej corki w II klasie. Zbiera same 2 z ortografii,z czytania z kartkowek z angielskiego, choc duzo pracuje.... Jestesmy pod opieka poradni. Odpowiedz Link
verdana Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 09.03.10, 19:04 Nie orzeka sie raczej poniżej trzeciej klasy. Czy poradnia nie dała Ci wskazówek? Powinna...Jak pracować z dzieckiem, gdzie zapisać na reedukację. Problem w tym, że na normalne metody nauki dziecko zwykle nie reaguje, albo reaguje odwrotnie - tzn. jest gorzej, nie lepiej. Z czytaniem Ci nie pomogę, bo moi czytali doskonale. Natomiast z ortografią jest tak, zę nie wolno dziecku robić dyktand, może przepisywać, nie wolno mu dawać na raz za duzo ćwiczeń - z kazdym zdaniem robi więcej błędów. Bardzo dobre sa zeszyty "Ortografiti" - racze Ci kupić, bo dziecko wypełnia je z przyjemnoscią, albo przynajmniej bez obrzydzenia. Aby dostać orzeczenie, dziecko musi doskonale znać reguły ortograficzne. Jesli chodzi o ćwiczenia - podobno można nauczyć się czytać, natomiast od razu Ci mowię prywatnie - nie licz raczej na duże sukcesy w ortografii. Gdy moj najstarszy był dzieckiem, tłumaczono nam, ze jak będzie ćwiczył, to się nauczy. Teraz, przy najmlodszym już reedukator twierdził, ze może będzie trochę lepiej, o pełnej znajomosci ortografii nie ma co marzyć - czasem przychodzi koło 40- tki. Bardzo warto ćwiczyć czytanie, bez niego jest trudno. Ortografię - tez między nami - w takim wypadku można troche odpuscić, nie całkiem, niech dziecko się stara, ale nie oczekuj niczego wielkiego. Bez ortografii da się doskonale skonczyć studia, publikować, dostać się na studia doktoranckie itd. Ja tez sadziłam, ze nie - ale widze, ze jednak tak. Orzeczenie jest b. wazne. W dobrej szkole przestaną oceniać ortografię i nie będą kazali czytać na glos. W złej - nie licz na wiele. Ale jest wazna przy egzaminach, bez nich nie ma szans. Poza tym pamiętaj, ze dysleksja to więcej niż czytanie i pisanie - może być z tym zwiazane nie odróznianie stron swiata, prawej i lewej (geografia, wf), nieumiejętność nauczenia się na pamięć oderwanych pojęć (dni tygodnia, miesiące, słówka w obcym jezyku), podczas gdny np. wiersza uczy się dziecko błyskawicznie i najtrudniejsza sprawa - nieumiejetność błyskawicznej odpowiedzi na pytanie. Może być tak, ze dziecko, szczególnie w stresie, gdy zapytasz je o cos, co doskonale wie "Jaka jest stolica Polski" odpowie bez namysłu cokolwiek "Pultusk", "Paryz", "Wisla" - sprawiając wrazenie, ze jest niemal uposledzone. To u dyslektykow normalne - wiedza, a zapytani nagle mowia cokolwiek... Ale u mojego syna to minęło, na szczęście. Odpowiedz Link
luxnordynka Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 09.03.10, 20:26 Verdana, niezle wyniki )) Ewa Odpowiedz Link
wieloszka Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 10.03.10, 07:54 Cześć zaglądam tu czasem, bo sama jestem z wielodzietnej rodziny co do pytania. Mam brata, męża, bratanka i syna dyslektyków. Sama jestem terapeutą i ... podpiszę się pod verdaną sto razy Nie należy się poddawać, ale pamiętać trzeba, że ważnym momentem w terapii dysleksji jest jej akceptacja przez rodziców diecka. Dobrze zrobić diagnozę z integracji sensorycznej, bo bardzo często u dzieci tych występują deficyty SI, których zrozumienie nie tylko może być początkiem do skutecznej (ale długotrwałej) terapii, ale przede wszystkim da odpowiedź Dlaczego: nie siedzi prosto, niby słyszy, ale nie słucha, nie może złapać piłki, jest niezdarne, rozkojarzone, nadwrażliwe. Zrozumienie to podstawa! Daje podstawę do tego żeby powiedzieć dziecku: jesteś ok. Bardzo dobre też efekty podobno daje Tomatis. Niebawem przejdzie go mój syn i mąż. Mój mąż jest przypadkiem baaaaardzo ciężkim. W szkole przedszedł gehennę. Jeśli jemu pomoże choć trochę to zobaczycie świat się o tym dowie pozdrawiam Odpowiedz Link
nata76 Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 10.03.10, 08:11 Jestem zagubiona. Mam wrazenie,ze w poradni czekaja,az córce samo przejdzie, podobnie wychowowczyni mowi. Cos takiego,ze trzba cwiczyc i zobaczymy....W porodni dostałam ogolne znów wslazówki i kilka pokserowanych kartek ze sylabami do cwiczenia. Wszystkie materiały znajduje w internecie. Skonczylismy serie "Poczytam Ci mamo" ,teraz znalazłam metode dla poprawy czytanie "18 struktur wyrazowych". Orotgraffiti wynalałam juz dano i cwiczymy, choc wiekszosc jest dla dzieci od IV klasy. Corka nie tylko robi bledy ortograficzne, ona pisze zupelnie po swojemy,nie slyszy zmiekczen, konmcowek wyrazow,myli litery,pisze w odbiciu lustrzanym. No i jestem bezradna, bo okazuje sie,ze wszelka terapie,zeby pozniej historia byla wliczona do ew. orzecznia trzeba przeprowadzic w pradni ze swojego regionu. Dostałam namiar na fajna poradnie dla dzieci z problemami szkolnymi,ale przyjmuja tez tam tylko dzieci z ich regionu. nas nie obejmuje. Byłam znow wczoraj w naszej praddni. Chciałbym,zeby zajela sie corka jakas specjalistka od dysleksji,a nie jakas ogolna pedagog... Acha, slyszalyscie o metodzie Tomasity? Widzialam wpoznaniu zajecia,ale nie wiem czy jest sens? Verdano, my na razie nie mamy mozliwosci wybory szkoly.mieszkam w malym miescie. do poznania 80 km,wiec raczej nie ma mozliwosci np. codziennego dowozenia. wiec zostaje mi ta szkola i ta poradnia.... Odpowiedz Link
verdana Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 10.03.10, 15:06 Czyli jest typowym dyslektykiem - to, co wymieniłaś, to błędy dyslektyczne. Nie jest tak, ze dysortografik po prostu myli się w trudnych wyrazach i zamiast "chór" pisze "hur". Zmiekczenia sa tragedią - moje dzieci nie rozróżniały (a 15 latek jeszcze nie odróżnia ć i ci, ś i si itd). Mylenie liter i gubienie polowy - norma. Dysortografik potrafi zamiast prostego slowa napisać cos dziwacznego i za kazdym razem inaczej. Zamiast "lampa" może byc "lmpa", "lapma", "lamba". Czyli chyba Twoje dziecko ma dysleksję. Ja bym radziła - jesli jesteś finansowo w stanie - uznać, ze Twoje dziecko wymaga pomocy, tak, jakby było chore. Tzn. z chorym dojechałabys do specjal;isty. Znajdź najbliższą prywatna poradnię towarzystwa dysleksji, pojedź z dzieckiem po orzeczenie, przedsaw problem - tam pewnie powiedzą, jak z nią pracować. Tyle, ze te poradnie kosztują. Odpowiedz Link
stasihelenka tommatis czy jak sie to tam pisze 10.03.10, 15:29 właśnie miałam Ci napisać Naciu, że to właśnie dla Was ta metoda- terapeutka naszego syna nam zaleciła, ale ze nie mozemy sie do niej zorganizować czasoprzestrzennie, to robimy terapie słuchową Sally Johansen. Koniecznie poszukaj jakiegos dobrego neurologopedy u siebie, albo osrodka w ktorym robia integracje sensoryczną, bo oni są w temacie. Odpowiedz Link
chilencja Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 10.03.10, 17:25 Ja właśnie odebrałam opinię z poradni dla mojego syna który jest teraz w 5 klasie. W klasach 1-3 pani wychowawczyni widziała jego pismo i problemy z czytaniem ale twierdziła, że ma to z lenistwa. Dopiero nowa nauczycielka wysłała nas do poradni i tam stwierdzili, że ma głęboką dysleksję, dysgrafię i dysortografię. A jeśli chodzi o badania to rzeczywiście w młodszych klasach nie robią ich ze względu na egzaminy, które są dopiero w 6 klasie. Odpowiedz Link
verdana Re: dysleksja, problemy ze słuchem fonematycznym 10.03.10, 17:59 Nie, nie dlatego ich nie robią. Nie robią, bo do pewnego wieku trudno stwierdzić, czy dziecko ma dysleksję, czy po prostu rozwija się wolniej, albo nie nauczyło się porządnie (bo np. nie ma mu kto pomóc). Dysleksję i dysortografię mozna stwierdzić dopiero wtedy, gdy dziecko powinno już zupełnie sprawnie czytać i pisać, a nie potrafi, czyli dopiero u 10-latkow mniej-więcej. Wczesniej można najwyżej mowic o ryzyku dysleksji, ale stwierdzić jej u dziecka, ktore nie musi jeszcze czytać sprawnie - nie sposób. Dziecko, u ktorego stwierdzono dysleksję ok. 10 roku życia musi byc przebadane i tak jeszcze kilka razy. Badania powtarza się ok. pół roku-roku przed kazdym egzaminem. Natomiast bywa tak, że poradnie - i slusznie - nie chcą stwierdzac dysleksji u starszego dziecka zglaszającego się dopiero przed egzaminami, rodzi do podejrzenie, ze chce się tylko mieć zaswiadczenie. Odpowiedz Link
nata76 Polskie Towarzystwo Dysleksji 10.03.10, 18:12 Własnie weszłam na te strone, polecana przez Verdane i....zobaczyłam,ze oddział znajduje sie w....poradni w moim miescie, do której chodze z córka?!?!?!?!?!!?!? jakos tego nie zauważyłam.... Verdano, w takim razie gdzie szukac? Jak? No i czy słyszałas o tej metodzie Tommasity (czy jak to tam sie nazywa?) Odpowiedz Link
verdana Re: Polskie Towarzystwo Dysleksji 10.03.10, 19:54 Nie słyszałam, ale ja jestem obrzydliwie sceptyczna, jeśli chodzi o wszelkie modne metody. Żadna sie nie sprawdziła w przypadku moich dzieci (np. Dennison - czy jak go tam zwał, który wtedy był szczytem mody). Więc lepiej mnie nie słuchać - średnio wierzę w tego typu terapie, ktore zajmują zwykle sporo czasu, dają nadzieję, a potem "nie działaja", bo "rodzice/dziecko nie przykładali się dostatecznie". Moim zdaniem, - ale to jest zdanie raczej niepopularne - nie nalezy dopuścic do tego, by większość życia dziecka kręcila się wokół dysfunkcji - dodatkowa praca w domu (nie do unikniecia), dodatkowe zajęcia zalecone przez poradnię (j.w.), a do tego jeszcze specjalne ćwiczenia, albo chodzenie na specjalne zajęcia. Bardzo szybko dziecko zaczyna postrzegać sie jednynie przez pryzmat dysleksji - mnóstwo czasu poswięca temu, w czym jest najgorsze, sukcesów w reedukacji trudno sie szybko spodziewać, przypomina to bieg w miejscu. Dziecku przestaje się chcieć, nie tylko ćwiczyć czytanie czy pisanie, ale w ogóle robić cokolwiek, bo nauka jaka wyplywa z jego terapii to taka, ze nauczyć się niczego nie sposób. Serio, uwazam, ze zamiast na tego typu zajęcia, najlepiej zapisać dziecko na zajęcia, w ktorych ma szanse na odniesienie szybkiego sukcesu. Mam w domu tego przykład - najstarszego, którego reedukowaliśmy wszystkimi dostępnymi metodami i mlodszych. Efekty w ortografi takie same, w nastawieniu życiowym - kompletnie różne. Ale ja mogłam sobie pozwolić na lekcewazenie alternatywnych terapii, bo dysortografia jest mniejszym klopotem, niż nieumiejetność czytania. A do poradni dysleksji zgłoś się koniecznie - tam powinnaś uzyskać rzetelną diagnozę i pomoc. Odpowiedz Link
verdana Re: Polskie Towarzystwo Dysleksji 10.03.10, 21:04 Poczytałam sobie o tej terapi... 1. Nie wierze, ze są terapie, ktore działaja na tak różne schorzenia, stosując za każdym razem identyczną metodę. 2.Uwazam, ze zmuszanie dziecka do sluchania przez cały tydzień 2 godziny dziennie muzyki bez przerwy świadczy o tym, ze autor terapii nie widział na oczy dziecka. Przeciętne dziecko w tym wieku nie wysiedzi dwóch godzin - po prostu. A jest wyraźnie napisane, ze "Terapia metodą Tomatisa jest długotrwała. Jeśli zaburzenia uwagi słuchowej występują we wszystkich 3 strefach (somatycznej, językowej i emocjonalnej), a do tego są kłopoty z lateralizacją oraz lokalizacją i dyskryminacją dźwięków - to terapia, w najlepszym razie, trwać może cały rok i to pod warunkiem, że każda sesja treningu słuchowego przyniesie zadowalające rezultaty, co sprawdzamy w kolejnych badaniach. Każda sesja treningu trwa 10 dni (tj. 2 tygodnie, wyłączając soboty i niedziele). W ciągu tych 10 dni dziecko korzysta codziennie z „elektronicznego ucha” przez 2 godz. zegarowe bez przerwy. Po każdej takiej sesji jest miesięczna przerwa, a na pewnym etapie terapii przerwa ta trwa 3-6 miesięcy." Myslę, ze mamy tu wlasnie do czyniena z tym, o czym pisałam wczesniej - niezwykle latwo jest wykazać, ze terapia nie działa, bo dziecko się wierci, nie słucha, robi co innego - czyli jest samo sobie winne... I wtedy terapia przedłuża się i przedłuża. Jedno jest niemal pewne - dziecko po takiej terapii filharmonię będzie omijało szerokim lukiem, a muzykę klasyczna znienawidzi gruntownie. Odpowiedz Link
polek77 verdana 10.03.10, 21:35 jestem tu u was gosciem i nie chcę nikogo urazić, ale post verdany mnie poruszył. Verdano jak możesz po krótkotrwałej lekturze kilku zniewiadomokąd informacji tak zrugac całą metodę terapii, która jest stosowana w takich sznujących się placówkach jak Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie? Ja rozumiem Twoje rozczarowanie jako matki nieskutecznością innych metod ( w tym terapia tradycyjną stolikową i dennisonem) ale porównanie tych metod to jak porównanie jakości fiata 125p do BMW. Zgadzam się z tym żeby pracować również na mocnych stronach dziecka, że to bArdzo ważne. Nie odważyłabym się jednak na odradzanie komuś terapii o której nic nie wiem, a która może akurat odmieniłaby czyjeś życie, bo o takich relacjach po Tomatisie słyszałam od rodziców często mocno zaburzonych dzieci. Odpowiedz Link
mamapodziomka Re: verdana 10.03.10, 23:06 Nata, nasza sytuacja jest troche inna, ale moze opisze jak to u nas wygladalo, moze cos sie akurat przyda. Moja szescioletnia corka ma zaburzenia uwagi sluchowej, miala takze dosc silne zaburzenia sluchu fonemowego, etc. Praktycznie do 4 roku zycia mowila slabiusienko i rozumiala bardzo kiepsko jak na swoj wiek. Ok 3,5 roku zycia przestalo mi wystarczac tlumaczenie, ze dwujezyczne dzieci tak maja i zaczelam ryc na wlasna reke. Diagnoze otrzymala ok. rok pozniej w berlinskiej Charité. Na poczatek przydalaby sie dobra diagnoza od foniatry i pedaudiologa. Zapewne sluch fizyczny jest w porzadku, ale warto to zbadac lacznie z BERA, zeby miec pewnosc, ze nie tu lezy problem. Potem Ala miala cala serie testow dotyczacych slyszenia i uwagi sluchowej. Okazalo sie, ze tu sa wlasnie olbrzymie problemy i zrodlo kiepskiej mowy. Juz przy niewielkim halasie slyszy tylko ok. 40% slow (spadek z ponad 95% bez tla), pamiec audytywna na poziomie trzyelementowym (norma 5-7 elementow), itd. Terapia u logopedow trwala dwa lata, ok 2 razy w tygodniu. Czesciowo byla to praca nad jezykiem, czesciowo praca nad uwaga sluchowa, tak pol na pol. Dodatkowo mielismy w domu gry komputerowe (niemieckie moglabym polecic, ale moze jest tez cos takiego w Polsce?) - potrzebne byly dobre sluchawki, albo dobre glosniki. Gierki byly fajne i Ala strasznie lubila w nie grac - musiala np. wysluchiwac z ktorej strony nadjezdza pociag, powtarzac sekwencje dzwiekow, odgadywac ktory budzik dzwoni, wsluchiwac sie w slowa i klikac konkretne przedmioty.... Pozniej w bardzie zaawansowanym stadium musiala rozrozniac wyrazy w tzw, parach minimalnych, czyli rozniacych sie od siebie tylko jednym dzwiekiem. Ogolnie mloda za tymi zajeciami przepadala i jak zakonczylysmy terapie to strasznie plakala, ze juz koniec (gierki anty-dysleksyjne zachowalysmy i nadal w nie grywa). Do domu mielismy tez zadawane gry na pamiec sluchowa. Np. pakuje walizke i zabieram... kazdy uczestnik doklada do walizki jeden przedmiot i kazda osoba musi powtorzyc od poczatku co do walizki trafilo. Dodatkowo w Charité podpowiedzieli nam, ze dobra jast nauka gry na instrumencie, zwlaszcza na skrzypcach. U nas akurat z roznych wzgledow stanelo na fortepianie, ale moim zdaniem to bardzo pomglo. Na poczatku miala 15 min 2 x w tyg i codziennie ok 10 minut cwiczenia teraz troche wiecej. Calkiem dobrze powtarza teraz sekwencje, rytmy, etc. Terapia SI, glownie na bardzo silna nadwrazliwosc sluchowa, ale i tez na uwage, sluch fonematyczny, etc. I troche motoryka, ale nie bardzo duzo, bo akurat tu problemow bylo niewiele. Nastepna rzeczy w kolejce mial byc Tomatis. Jednak niestety panstwowa kasa w Niemczech za niego nie placi, a prywtanie ubezpieczyc dziecka z diagnoza sie nie da, wiec od razu sie na niego nie zdecydowalam. W Charité byli neutralni co do efektow, podobno jest tyle smao badan twierdzacych, ze to dziala, jak tych, ktore twierdza, ze nie dziala. Ja bym probowala, gdyby poprzednie rzeczy nie przyniosly efektow. Podobno sa tez calkiem niezle plyty CD podobne do Tomatisa do sluchania w domu za ulamek kosztow, ale nie probowalam. Co do tego, ze dziecko nie wysiedzi tych 2 godzin - hmm... Verdana ma dosc czesto strasznie czarno-biale spojrzenie na terapie, prace z dzieckiem, uczenie czegos, etc. co akurat w naszym przypadku sie nie sprawdzilo. Calkiem niezle mozna prowadzic terapie, nawet z 3,5-latkiem tak, zeby dla niego bylo to zabawa i przyjemnoscia. Ja uczylam mala sluchac muzyki na ktora miala ogromna nadwrazliwosc, najpierw cichutenko, kolyszac ja na kolanach, etc. Nigdy nie robilam niczego na sile, zawsze wychodzilam z zalozenia, ze to ja musze stanac na rzesach, zeby kilkulatka chciala ze mna wspolpracowac. Zreszta identycznie postepowaly tez logopedki i to u nas niezle dzialalo. Jasne, ze byly elementy, ktore byly bardziej "przykre", ale jakos zawsze udawalo sie w malych codziennych dawkach i opakowane w o wiele przyjemniejsze czynnosci je sprzedac Ulatwieniem bylo to, ze cala terapia miala miejsce, kiedy mloda byla jeszcze bardzo mloda, a mozg dosc plastyczny, no i nie bylo biezacych lekcji do odrabiania, etc. Na pewno w tej chwili byloby trudniej, Ala ma kolezanke w klasie ktora wlasnie dostala taka sama diagnoze i widze, ze oni sie musza bardziej nagimnastykowac. A i mnie nie bylo latwo, bo bylam z mloda sama i ciezko bylo terapie pogodzic z praca, ale jakos sie udalo. Tyle, ze moim zdaniem warto. Dysleksja, ktora w sumie prawie zawsze podaza za nieleczonymi zaburzeniami uwagi sluchowej zostala u nas praktycznie wykluczona, jak na szesciolatke pisze i czyta swietnie, chociaz nadal bardzo czuwam zwlaszcza nad pisaniem. Ale tak jakos sobie wypracowalysmy uczenie sie, ze nie ma jeku, kwiku, etc. Troche korzystamy z gier komputerowych anty-dyslektycznych, troche z zeszytow, etc. Czytac uczylam ja po polsku z "Poczytam ci mamo", po niemiecku tez idzie metoda sylabowa, nadal gra na fortepianie, nadal cwiczymy wysluchiwanie np. roznych instrumentow w orkiestrze i takie podobne zabawy. No i psychicznie nastawiam sie na powtorke z rozrywki do potegi n-tej, bo chcemy miec jeszcze dzieci, a moj partner ma straszna dysleksje (ktora mu zreszta nieleczona strasznie namieszala w zyciorysie). Wiec na pewno bedziemy od samego poczatku kontrolowac sklonnosc do dysleksji i ewentualnie wspomagac rozwoj jeszcze zanim dzieci pojda do szkoly. Summa summarum, ja w ten koktail terapii bardzo wierze, rok przed szkola wlasciwie mloda kierowana byla do szkoly specjalnej (tutaj prawie nie ma integracji), a w tej chwili jest jedna z najlepszych uczennic w klasie i przyniosla genialne swiadectwo. Odpowiedz Link
stasihelenka Re: verdana 10.03.10, 23:13 ja ma o metodzie tomatisa zgoła odmienne zdanie- żałuję, że nie mogę aktualnie zapewnić jej mojemu dziecku (ma 5 lat), bo wiem ze efekt tej terapii byłby gigantyczny w naszym przypadku. Natalia zapytaj może lillyofthevally z naszego forum chusty.info, bo jej Antek teraz ma lub jest juz w trakcie Tomatisa. Odpowiedz Link
jol5.po Re: verdana 11.03.10, 00:01 mam dyslektyka, córka ma 13 lat i posty pod którymi mogłabym się podpisać rekami i nogami to posty verdany. Tak jeśli chodzi o opis objawów (moja jeszcze źle czyta, chociaz tutaj chyba się wyrobiła, ale i tak czasami czyta całkiem inne słowa niż w tekście), jak i pracy z dyslektykiem. Odpowiedz Link
sabina211 Re: verdana 11.03.10, 11:39 Mój syn w zerówce dostał orzeczenie z PPP z diagnozą ryzyka dysleksji i wskazówkami dla szkoły. Obecnie chodzi do 2 klasy i radzi sobie nieżle, chociaż: często w zadaniach matematycznych myli znaki(dodaje zamiast odejmować itd i twierdzi, że on naprawdę widział + a nie -), połyka samogłoski w wyrazach, zwłaszcza, co wszystkich dziwi, przepisując, pisząc z pamięci robi znacznie mniej błędów. Spółgłosek nie połyka i nie przestawia, ew. bardzo sporadycznie. Za czytanie jest chwalony, choć trudniejsze wyrazy czasem przestawia albo zmyśla...Z pismem było żle w 1 klasie, teraz powoli się wyrabia. Poza tym, pomimo regularnych praktyk, dopiero kilka miesięcy temu nauczył się poprawnie żegnać(kreślić znak krzyża), choć nadal nie robi tego automatycznie, nie umie rozróżnić prawej i lewej strony, ale orientację w przestrzeni ma bardzo dobrą, tzn. bezbłędnie trafia i umie zaprowadzić w miejsce, gdzie był chociaż raz, powoli i żmudnie uczy się dobrze trzymać sztućce, wycinać wg wzoru, do dziś w mówieniu myli rodzaje(tzn mówi np. dwa ręce), choć już umie się poprawić, nie umie i nie lubi wyklaskiwać rytmów, tańczyć itd, choć ma wyczucie rytmu i nie fałszuje przy śpiewaniu. Przy tym wszystkim niejako z powietrza łapie i stosuje zasady ortograficzne, pięknie znajduje sposoby rozwiązania zadań matematycznych, (jeśli wynik jest zły to przez błędy typowo rachunkowe), a jeśli przestawia słowa w trakcie czytania, to tak, że ogólny sens się nie zmienia... Chodzimy na terapię SI, w szkole ma reedukację(fachowo prowadzoną), widać poprawę i cały czas nie jestem pewna, czy ryzyko dysleksji zmieni się w dysleksję? Odpowiedz Link
verdana Re: verdana 11.03.10, 12:37 Gdy dziecko jest mocno zaburzone - warto poswiecic moze jego dzieciństwo, aby zaburzone być przestało. Natomiast przy dysleksji tego typu terapia - IMO bardzo dla dziecka trudna, jeśli nie niemożliwa (co trzeba zrobic, aby dziecko siedziało przez dqa tygodnie dwie godziny dziennie wsłuchujac się w muzykę? To sa dwa tygodnie wyrwane co miesiac z normalnego życia dziecka...) może poprawić funkcjonowanie dziecka jako dyslektyka i pogorszyć w innych dziedzinach. Problem w tym, ze tego typu terapie patrza tylko na to, co mają wyleczyć, nie na całe dziecko. Odpowiedz Link
nata76 Re: verdana 11.03.10, 14:06 o tej metodzie to sama mam srednie zdanie, bo tez znam sie jak funkcjonuje marketing towarów tego typu......a,trzeba przyznac, jest to towar.... Piszecie o swoich dzieciach,ze zostały diagnozowane w wieku lat 4-6. zaskakuje mnie to. ja widziłam prblemy NAdii ale wlasnie zwlalam na kark tego,ze nauczy sie,ze ma czas. Corka moja obcuje z literatura od dziecinstwa. czytam im od zawsze, zapisalam ja do biblioteki w wieku 3 lat. Ponadto od zawsze stralam sie urozmaicac im zycie. Wiec przez pryzmat tego ,zastnawiam sie, jak metoda tommasity moze pomoc w dysleksji. Owszem moze pomoc w słuchy,ale czy nie zniecheci zupelnie dzicka? to co pisała verdana. mi chodzi najbardziej o to,ze corka uczy sie i czytac i na sprawdziany, na dyktanda a dostaje 2. ( a juz odchodzac od tematu,podobno w kalasach 1-3 nie miało byc ocen). jest zniechecona. czyta czytanke a po ntym razie literuje jakby ja pierwszy raz widziala. pisze zupenie niezrozumiale. ale za to wspaniale rysuje... skontatowala sie z towarzystwem, podali mi psychologa w miom miescie zajmujacego sie dysleksja,mam wizyte na 25 marca. Odpowiedz Link
verdana Re: verdana 11.03.10, 14:40 Ja mam do nich zaufanie. No i jestem przekonana, ze pokazywanie dziecku,z ę nie moze żyć jak inne dzieci przez dwa tygodnie co miesiąc przez rok czy dłużej - bo ma dysleksję, nikomu na zdrowie nie wyjdzie, chocby i dysleksja znikla... A nie zniknie, bowiem można się pozbyć niektorych jej objawów, ale nie samej dysleksji. U dyslektykow mozg dziala nieco inaczej - i nie przestanie tak działać. Moje dzieci nie tylko nie zostały zdiagnozowane tak wczesnie, ale nawet u mlodszych, na ktore patrzylam bardzo uwaznie, nie bylo w tym wieku cienia ryzyka dysleksji. A i tak ja mają... Kiedyś pytałam psychologa, jak to mozliwe, ze moi synowie doskonale ryzują niezwykle precyzjne rzeczy, a nie potrafią czytelnie się podpisać. I okazało się, ze nie ma to nic ze spobą wspólnego - dziwne... Odpowiedz Link