Terapie, rehabilitacje a pozostałe dzieci

11.03.10, 09:10
Wiele z nas korzysta z różnych form pomocy dla swoich dzieci,
rehabliltacji, terapii. Jak wówczas radzicie sobie z opieką nad
pozostałymi dziećmi? Zabieracie je też ze sobą, czy staracie się
tego unikać. Pytam, bo właśnie zaczynam ze Starszakiem terapię
intergracji sensorycznej, a u mego boku pozostaje jeszcze żywiołowy
dwulatek. Na razie tata wyjdzie z pracy wcześniej i zostanie z
Maluchem i Średniakiem, ale nie da się tak robić za każdym razem.
Obawiam się, że jeśli będę musiała zabrać Malucha ze sobą, nie będę
całkowicie skoncentrowana na ćwiczeniach dla Starszaka i przestanie
mieć to jakikolwiek sens.

Drugi wątek w temacie, czyli dziecko bardziej wymagające w rodzinie.
Starszak nasz jest dzieckiem ściągającym na siebie najwięcej naszej
uwagi, poświęcamy mu naprawdę dużo czasu, żeby życie z nim mogło
mieć ręce i nogi. A więc wozimy na treningi, pilnujemy przy
lekcjach, teraz dojdzie terapia. Do tego jego naturalna ruchliwość,
gadatliwość, wybuchowość, konfliktowość. To wszystko powoduje, że
uzyskuje dla siebie najwięcej naszej uwagi. Mam ogromne poczucie
winy, że cierpią na tym młodsi, głownie Średniak, który jest
dzieckiem bardzo spokojnym i prawie w ogóle bezproblemowym. Bardzo
się staram poświęcić mu dużo uwagi, ale ciągle mam wrażenie, że
gdyby nie Starszak, mógłby dostać jej dużo więcej. Miewacie podobnie?
    • pirania211 Re: Terapie, rehabilitacje a pozostałe dzieci 11.03.10, 09:19
      Mam podobnie. U nas średniak Kubuś ma ZA i wymaga różnych terapii i dużo uwagi.
      Na szczęście mąż ma taką pracę że może się z niej wyrwać i zawieźć go czy
      przywieźć. Ale i tak mam wrażenie że dziecko z problemami wpływa na każdą naszą
      decyzję i że czasami cierpi na tym reszta. Szczególnie starszak odczuwa to że
      mam dla niego mniej czasu i musimy bardziej skupiać się na Kubie. Za to dla Mai
      Kubuś jest wzorem i idolem.
      • nurit Re: Terapie, rehabilitacje a pozostałe dzieci 11.03.10, 15:23
        mnie sie wydaje, ze swiadomosc tego, ze pozostale dzieci sa stratne, pomaga
        znalezc rownowage. moja mama jest niepelnosprawna, cale dziecinstwo i
        nastoletniosc spedzila w szpitalach, na kolejnych operacjach i rehabilitacjach.
        Wszystko krecilo sie wiec wokol niej, a przez kilka poczatkowych lat babcia byla
        praktycznie nieobecna w domu, bo jezdzila z mama po calym kraju. Moja ciotka
        zajmowal sie dziadek i niania. Zapytalam ja (ciotke) kiedys, czy ona nie byla o
        te babcina uwage zazdrosna. Spojrzala na mnie jak na wariatke i powiedziala, ze
        ona zawsze strasznie wspolczula mojej chorej mamie.
        mysle, ze jesli nie jest tak, ze jedno dziecko jest tak chore, czy
        niepelnosprawne, ze calkowicie pochlania czas i uwage matki, to wszystko daje
        sie dobrze ulozyc.
        • luxnordynka Re: Terapie, rehabilitacje a pozostałe dzieci 11.03.10, 15:57
          dotychczas nie jezdzilam na zadne terapie wiec nie mam doswiadczen w
          tej kwestii, natomiast zawsze zyje w poczuciu winy, że kogos za malo
          dopieszczam. mam okresy, ze skupiam sie bardziej na Marcie, potem ja
          porzucam i skupiam sie na Krzysiu, z maluchami jest jakos
          naturalniej, a moze tak mi sie wydaje bo sa na razie male... jakos
          nie moge sie rownoczesnie skupic na calej czworce. No i masz racje,
          że spokojne dzieci, bezproblemowe latwiej pominac, ale wlasnie u
          swojego 8 letniego syna widze teraz jak bardzo mnie potrzebuje i
          znow Marta idzie w odstawke. Na szczescie jest jeszcze maz, on, choc
          w zasadzoie caly dzien jest w pracy, potrafi dopiescic kazdego. mam
          nadzieje ze to wystarcza, a nawet ma swoje pozytywne strony, Ewa
          • bess do luxnordynki 11.03.10, 23:10
            super, ja tez mam Martę i Krzysia smile
            • luxnordynka Re: do luxnordynki 12.03.10, 20:50
              Bess, a pozostele? U mnie Marysia i Wojtus
    • anna_sla Re: Terapie, rehabilitacje a pozostałe dzieci 12.03.10, 21:24
      gdybym była w Twojej sytuacji nie brałabym innych dzieci ze sobą. Gdy jeździłam
      na konsultacje ze specjalistami dla jednego z bliźniaków to brałam tylko
      drugiego bliźniaka na doczepkę. Starsza zostawała najczęściej z moją koleżanką
      lub babcią. Niemniej kiedy miałam uczęszczać z nim na rehabilitację to
      zwyczajnie nie pojechałam. Ćwiczyłam z nim w domu sama. Przechodziłam już
      rehabilitację z córką starszą, skonsultowałam tylko jakie ćwiczenia, czy te same
      czy jakieś skorygować i resztę robiłam w domu. Nie wymagało to żadnego sprzętu,
      więc mogłam sobie na to pozwolić.. gdy starsza spała..
      • annalorenka Re: Terapie, rehabilitacje a pozostałe dzieci 13.03.10, 14:46
        U nas identycznie było w zeszłym roku. Najstarszy (wrażliwiec,
        wymagający, konfliktowy, problemy emocjonalne) wymagał terapii SI.
        Jeździłam ze wszystkimi (ze średniakiem i najmłodszym) i zostawiałam
        najstarszego w gabinecie, a z resztą tułałam się przez godzinę po
        miasteczku, bo w tym gabinecie nie było poczekalni (teraz już
        zmienili lokal i malutka poczekalnia jest). Było to okropne, ale
        chyba bylo warto. Tylko czasem udawało się załatwić kogoś do opieki
        nad resztą, ale i tak nie zostawałam w gabinecie, tylko miałam wtedy
        godzinę "wolnego". Najstarszy nie za bardzo chciał na poczatku
        zostawać sam, ale z kolei kiedy z nim zostawałam to odmawiał
        współpracy z panią terapeutką.

        Mam ten sam problem, bo najstarszy jest najbardziej wymagający i
        wyczerpujący psychicznie dla mnie. Widzę jednak światełko w tunelu,
        bo od dwóch miesięcy zdecydowanie się zmnienił na lepsze.

        Pozdrawiam

        Ania
    • nata76 Re: Terapie, rehabilitacje a pozostałe dzieci 13.03.10, 15:52
      to wlasnie jeden z punktow trudnych logostycznier dal mnie. Nie mam
      dziecka potrzebujacego stałej terapii,ani chorego bardzo,ale mam
      corke z dysleksja prawdopodobnie, ktorej musze bardzo duzo czasu
      poswiecac w odrabionau lekcji oraz cwiczeniach,zajeciach
      dodatkowych. naprawde czasem mnie to przerasta, cwicze ze strasza a
      dowje mlodszych przerywa, no po prostu atmosfera niesprzyjajaca.
      zaluje w takich momentach,ze nie mam jedynaczki (oczywiscie mi
      przechodzi za chwile)....taki mam dylemat i trud.
      a druga sprawa mam srednia a atpia i astma. jednego roku bylismy az
      trzy razy w szpitalu, w tym raz 3 tygodnie....koszmar. no i
      logistyczny koszmar tez.ale to byly takie epizody.



      • annalorenka Re: Terapie, rehabilitacje a pozostałe dzieci 13.03.10, 20:51
        Właśnie logistyka to jest wielki problem w naszych wielodzietnych
        rodzinach.
        Najgorszy kryzys logistyczny przeżywałam wtedy kiedy to ja sama
        byłam chora.
        Dzieciaki to mogę jeszcze jakoś ogarnąć, nawet gdy są chore,
        gorączkujące albo wymagają szczególnej uwagi, ale kiedy ja sama
        byłam w 7 miesiącu ciąży z grypą, zapaleniem oskrzeli i pęcherza
        jednocześnie, na antybiotyku, to już byla totalna klapa w rodzinie -
        mężowi spodni zabraklo do pracy, dzieciaki nie miały jak dojechać do
        szkoły/przedszkola, pożar w burdelu i horror w biały dzień.
        NOrmalnie to się bierze tabletkę i dyga przy dzieciach, ale jak się
        jest w ciąży to jednak trzeba bardziej uważać ...

        Nata76, kiedy ja pracuję z najstarszym zerówkowiczem (tzn. często
        muszę z nim sama nadrabiać zaległości w szkole), to młodszym daję
        podobne zadania stolikowe, dostosowane mniej więcej do ich poziomu.
        Jest to jakaś tam atrakcja dla nich, bo robią to tylko wtedy kiedy
        najstarszy robi swoje lekcje, taki "towar deficytowy". Potem
        wszystko związane ze szkołą odstawiam na najwyższą półkę i nie moga
        się tym zajmować wtedy kiedy mają ochotę ale tylko w czasie "zajęć
        stolikowych". Ale oczywiście jest to okropnie stresujące dla mnie,
        bo wkurza mnie ogarnianie i utrzymanie przy stole trójki dzieci, z
        których każdy ma zupełnie inne umiejętności i potrzeby. "Momo podaj
        klej", "mamo pomóż mi wycinać", "mamo co to za litera", "mamo podaj
        czystą kartkę"... Nawet nie myślę co to będzie i jak sobie poradzę z
        tym kiedy w kwietniu będe miała jeszcze noworodka do obsługi.
    • aniau1 Re: Terapie, rehabilitacje a pozostałe dzieci 14.03.10, 12:17
      Większość rodziców robi tak, że "wrzuca" dziecko do sali terapeutycznej a z drugim siedzi na korytarzu lub wyjeżdżają na jakieś drobne zakupy i wracają po godzinie. Mówię z perspektywy terapeuty SI smile Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy dziecko, które potrzebuje terapii jest w sali z rodzicem i drugim dzieckiem. Terapia wymaga często skupienia na różnych trudnych zadaniach co będzie raczej utrudnione, gdy obok będzie szalało młodsze rodzeństwo smile
      Terapeuta na początkowych zajęciach po postawieniu diagnozy zapewne pokaże ćwiczenia, które należy wykonywać ze Starszakiem w domu. Później dziecko w większości przypadków ćwiczy samo razem z terapeutą.
      Na pewno jakoś to pogodzicie smile
      • milorzab Re: Terapie, rehabilitacje a pozostałe dzieci 17.03.10, 22:40
        Jeżdzę ostatnio na rehabilitację z najstarszym. Jeżdzę też na
        logopedię z dwójką. I często zabieram wszystkie dzieci. Picie,
        książki, kartki. Czekamy na korytarzu. Na początku prosiłam mamę,
        żeby podejechała do nas po pracy i wchodziłam do gabinetu z
        ćwiczącym. Ale teraz dziecko samo wchodzi do gabinetu, a my czekamy.
        Myślę, że przede wszystkim trzeba porozmawiać z terapeutą. Czy Twoja
        obecność jest konieczna/potrzebna? I w zależności od odpowiedzi,
        ustalić, co dalej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja