verdana
29.04.10, 17:03
Mój najmlodszy zdaje teraz egzaminy gimnazjalne. Choć oczywiscie
cala rodzina się przejmuje, to jednak porównując to do egzaminów
najstarszego syna, a nawet średniej córki - widzę, o ile mniej jest
celebrowania wydarzenia, zainteresowania i nerwów. Ot, kolejne
dziecko zdaje kolejny egzamin, rutyna.
I tak sobie myslę - z jednej strony pewnie to nawet dobrze, akurat w
tym wypadku. Za dużo nerwów i uwagi wcale młodemu człowiekowi nie
służy. Ale ile jest takich innych "kolejnych razów", ktore dla
naszego dziecka są pierwsze, a dla nas - juz nie i ile razy zbyt
mało uwagi im poswięcamy.
Ja wiem, że większość wypowidzi będzie pewnie w stylu 'u nas tak nie
jest". Ja też się staram, zeby tak nie było, ale co innego starania,
a co innego własne podejscie do waznych wydarzeń, trochę już takie
wlaśnie rutynowe.