Czy są tu też rodziny zastępcze ?

09.06.10, 19:42
Witam,czytam Wasze forum już od dawna ale dopiero teraz postanowiłam
napisać.Mam dwoje biologicznych dzieci i jestem też rodziną zastępczą (ale
trafiają do mnie maleńkie dzieci, które po uregulowaniu sytuacji znajdują
rodziców adopcyjnych).Chciałam zapytać czy przyjmiecie mnie do swego grona?
Ponieważ jest u nas problem z brakiem rodzin zastępczych zaproponowano mi
opiekę nad dwójką maluchów aby uniknąć umieszczenia ich w placówce. Mam w
związku z tym dylemat ponieważ jedno ma 3 miesiące a drugie 10m-cy.I nie wiem
czy można sobie poradzić w takiej sytuacji, chodzi mi o sprawy organizacyjne
typu zakupy, lekarz, wywiadówka u starszych. Gdyby jedno było troszkę starsze
to nie byłoby problemu a tak mam "orzech do zgryzienia". Może Wy mi coś
poradzicie, bo macie duże doświadczenie.
    • verdana Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 09.06.10, 19:47
      Cóż. Nie pocieszę.
      Wiem, że zostane zjechana, bo rodziny zastępcze to blogoslawieństwo
      szczególnie dla malutkich dzieci - nie dostają choroby sierocej,
      mają szansę rozwijać się prawidłowo. Ale.. ale chyba w wypadku
      własnych, starszych dzieci to jest danie szansy maluchom jednak
      kosztem starszych. Sama miałam dwoje dzieci szkolnych i JEDNO
      niemowlę i przez ok. dwa lata moj czas dla najstarszych był
      ograniczony. Bardzo. Ale dzieciom w pewnym sensie wynagradzało ten
      brak posiadanie brata - w Twoim wypadku jest inaczej. Dwoje
      malutkich dzieci oznacza bardzo mało czasu dla starszych.
      Mam jeszcze jedno pytanie - czy Twoje dzieci nie przywiązują się do
      maluchów? Jak sobie z tym radzisz? czy nie obawiasz się, że ciagłe
      zrywanie więżi uczuciowych moze im zaszkodzić?
      • aidan30 Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 09.06.10, 20:40
        Bardzo dobrze że pokazujesz inny punkt tej sytuacji bo daje do myślenia. Jeśli
        chodzi o to jak sobie radzą moje dzieci to myślę, że dobrze mają kolegów,
        koleżanki.Gorzej ze mną bo im dłużej mam dziecko tym bardziej jest ono "moje".
        • verdana Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 09.06.10, 22:19
          przepraszam Cie bardzo, bo wrecz jest mi głupio pisać - naprawdę
          osoby takie jak Ty robią mnostwo dobrego i podziwiam.
          Tylko znajoma psycholog, specjalistka od adopcji kiedyś własnie
          opowiadała mi o problemach własnych dzieci z rodzin zastepczych.
          Onne albo bardzo cierpią tracąc kogoś, do kogo sie przyzwyczaily (za
          pierwszym razem, czy na poczatku), a potem własnie starają się mieć
          własny świat - kolegów, kolezanki i nie przywiązywać się.
          Maja wdrukowany schemat - do małych dzieci nie wolno się
          przywiązywać, niemowleta powinny być "obce". I niestety, szczególnie
          chłopcy (ale i dziewczynom się zdarza) w doroslym życiu tak samo
          odnosza się do swego dziecka. Nauczyły się, ze nie wolno kochać, nie
          wolnio się przywiązać. Bo to tylko powoduje cierpienie - do dziecka
          trzeba podchodzić z dystansem i jak najbardziej izolować się od
          niego psychicznie.
          I p[-otem odrzucają własne, chciane, wyczekane dziecko - same nie
          rozumiejąc dlaczego.
          • mama.rozy Re: aidan30 10.06.10, 07:35
            napisałam do Ciebie na gazetową pocztę.jakbyś miała problem z odbiorem,to daj
            znać.pozdrawiam.
            • aidan30 Re: aidan30 10.06.10, 12:47
              Odpisałam.
    • jkl13 Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 10.06.10, 08:48
      Mając dzieci 3- i 10-miesięczne to tak, jakbyś miała bliźniaki.
      Oboje niesamodzielne zupełnie, oboje pieluchowi, oboje niechodzący,
      oboje do karmienia, oboje sypiający w dzień, oboje budzący się w
      nocy. Do tego dwoje starszych dzieci, które pewnie trzeba odwieźć do
      szkoły czy na zajęcia dodatkowe. Będzie ciężko, bardzo ciężko.
      Pocieszeniem może być to, że takie dzieci szybko znajdą rodziny
      adopcyjne, co pewnie wiesz z doświadczenia, więc ta trudna sytuacja
      nie powinna potrwać zbyt długo.
      Myślę, że tę decyzję powinnaś podjąć z mężem i starszymi dziećmi - w
      końcu na pewien czas będziesz miała dla nich dużo mniej czasu.
      A masz może kogoś do pomocy? Dziadków, sąsiadkę, koleżankę? Bo
      przydałby się chociaż ktoś do wychodzenia z niemowlakami na spacer -
      wózka bliźniaczego zapewne nie posiadasz - pozostaje jedno w wózek,
      drugie w chustę, albo spacery na zmianę (raz jedno, raz drugie). A
      ty w tym czasie mogłabyś pobyć ze starszymi czy załatwić z nimi
      pewne rzeczy (jak np. dowód/przywóz/lekarz/wywiadówka).

      Na pewno jest to do ogarnięcia, przecież tutaj dziewczyny radzą
      sobie nie z takimi problemami ;p, ale na pewno ciężki okres przed
      wami...
      • luxnordynka Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 10.06.10, 14:07
        Witaj, w sprawie rodzin zastapczych nie mam zadnych przemyslen, poza
        tym, ze dla spoleczenstwa jest to wielkie dobrodziejstwo, ktos musi
        w koncu to robicsmile. Natomiast witamy Cie serdecznie na forum, pisz o
        swoich dzieciach i tych zastepczychsmile. A w jakim wieku sa Twoje
        dzieci? Ewa
        • aidan30 Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 10.06.10, 18:05
          Mam 13 letnią córkę i 8 letniego syna.
          • luxnordynka Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 11.06.10, 13:01
            to w sumie juz nie tacy mali... My tez swego czasu myslelismy o
            zostaniu rodzina zastepcza. Jesli to co pisze Verdana, jest
            rzeczywiscie prawda obiektywna i nie da sie temu zaradzic, zapobiec,
            to nie ryzykowalabym, trzeba by sie jeszcze zastanowic, poczytac,
            zapytac doswiadczonych psychologow, pewnie jakies badania tez sa.
            Powazna decyzja Was czeka, z drugiej strony wszelkie zbyt doglebne
            analizy rodza kolejne watpliwosci i decyzja staje sie jeszcze
            trudniejsza, powodzenia, Ewa
            • verdana Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 11.06.10, 15:15
              Nie wiem, czy sa takie badania - na pewno nie w Polsce. Chyba byly w
              USA, ale tam rodziny zastępcze funkcjonują nieco inaczej. Moja
              przyjaciółka miała jednak takich pacjentów, ktorzy nie bardzo
              wiedzieli, dlaczego nie są w stanie przywiazać się do własnych
              dzieci. Bo całe dzieciństwo tlumaczono, ze do niemowląt nie wolno
              sie przywiązywać....
              To trochę tak jak wtedy, gdzu dzieci umierały masowo w wieku
              niemowlecym, a matki - wbrew temu co się sadzi - przyjmowały to
              zazwyczaj jako cos w miarę normalnego. Było im żal, ale nie
              rozpaczały. Rodzicielstwo opierające się na takiej ogromnej i
              natychmiastowej miłości do dzieci nie jest bowiem az tak
              instynktowan, jak się wydaje - jest raczej nowoczesnym wynalazkiem
              ostatnich kilkudziesięciu lat. To trudne do zrozumienia, ale tak
              właśnie było (oczywiście, zdarzały się wyjątki).
              Te dzieci jakby "wracają" do czasów, gdy niemowlę w domu nie
              oznaczało, ze wyrośnie z niego dorosły, nie należąło więc sie do
              nich przywiązywać.
              • luxnordynka Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 11.06.10, 22:12
                Verdana, z tym masz racje. Moja babcia miala 6 dzieci, dwojka jej
                zmarla w wieku niemowlecym i zawsze mowi, ze nie plakala za nimi, ze
                nie bylo to jakies traumatyczne przezycie. Moja babcia jest bardzo
                ciepla, inteligentna osoba, ale to zawsze mnie zastanawialo, Ewa
                • nurit Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 12.06.10, 09:49
                  mam troje dzieci, w tym jedno adoptowane, a co za tym idzie - dosc
                  wnikliwie wgryam sie w tgematykje adopcyjno-zastepcza. bardzo
                  powaznie myslelismy z mezem o zostaniu RZ, ale nie zdecydowalismy
                  sie. pozniej - tak, ale nie teraz.
                  powody?
                  dokladnie to, o czym pisze Verdana. obserwowalam z bliska rodzine
                  zastepcza o charakrterze pogotowia rodzinnego (z tendencja do
                  przedluzania dzieciom czasu pobytu), gdzie byly dzieci biologiczne.
                  uwazam, ze to jest niedobre polaczenie. i dla dzieci wlasnych, i
                  zastepczych.
                  przyklad: na codzien dzieciaki robily to samo, tzn - zyly jak
                  rodzina, a kiedys w sobote rodzice brali swoja biol dwojke i szli z
                  nimi na basen. co wtedy musialy czuc dzieci zastepcze?
                  a z drugiej strony: co czuja dzieci wlasne, jesli nigdy nie moga byc
                  same z rodzicami?
                  podobnie jak verdana, uwazam,ze ciagle znikanie dzieci MUSI
                  zostawiac slad - dla doroslego te roztsania sa trudne, ale dorosly
                  jest juz uksztaltowany. dziecko moze zbudowac sobie pancerz obronny.
                  czym innym oczywiscie, jest sytuaccja, w ktorej masz RZ
                  dlugoterminowa, a wniej jedno-dwoje dzieci i zyjecie jak rodzina
                  mieszana (biol-adop). wtedy, mysle jest latwiej. wez pod uwage
                  jeszcze jeden argument, szalenie niepoprawny politycznie, ale
                  bolesnie prawdziwy:
                  zazwyczaj dzieci zastepcze i adopcyjne potrzebuja wielokrotnoie
                  wiecvej troski o zdrowie - fiyvczne i emocjonalne. moja corka,
                  urodzona zaledwie z roszczepem wargi i podbniebienia, potrzebuje
                  szeregu terapii i b. intensywnej rehabilitacvjci.powod? w wieku 5v
                  lat zdiagnozowano u niej fas,mimo zapewnien oao, ze tego problemu w
                  rodzinie biol. nie bylo. jest slodka, kochana, szalejemy za nia, ale
                  ma szereg problemow rozwojowych, wymaga codziennych masazy, cwiczen
                  logopedycznych, intensywnej stymulacji, wozenia kilka razy w
                  tygodniu na specjalistyczne zajecia. pomijam fakt, jak trudno o
                  fachowcow od jej problemow i to, ile potrzeba na rehabilitacje
                  pieniedzy. to jest po prostu trudne organizacyjnie, pomijam tu
                  element uczuc. nie chce cie przerazic, ani zniechecic, zajmujac sie
                  dziecmi na codzien sama wiesz, jak to jest. ale ja jestem
                  sceptyczna.
                  • nurit nurit o nurit 13.06.10, 09:06
                    myslalam o tym co,napisalam wczoraj. i to wszystko prawda, tzn - tak
                    wlasnie mysle. ale zapomnialam napisac, ze jestesmy szczesliwi. i ze
                    wychowywanie dziecka z problemami wiaze sie z trylionem klopotow i
                    czesto mam poczucie winy, ze koncentrujac sie na "trudnej" corce
                    zaniedbuje "latwe' dzieci (np. umknelo mi, ze moja najmlodsza ma
                    niedosluch), ale kiedy cos idzie do przodu, satysfakcja jest
                    nieprawdopodobna. wiec nie chcialabym, zeby wygladalo na to, ze
                    dziecko z obcviazeniami to sam pot, krew, lzy i walenie glowa w
                    sciane. bo tak nie jest smile
    • anna_sla Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 13.06.10, 09:49
      aidan30 przepraszam, że ja tak z innej beczki, ale mam pytanko. Jak zostaje się
      rodziną zastępczą? Jakie są procedury i wymagania? Jak to wygląda finansowo? Czy
      państwo łoży na ich utrzymanie czy zostają na naszym garnuszku??
      • aidan30 Re: Czy są tu też rodziny zastępcze ? 14.06.10, 21:49
        Trochę muszę Wam napisać jak to u nas wygląda. To nie jest tak, że moje dzieci
        znajdują sobie grono koleżanek i kolegów aby się odciąć. Córka jeszcze zanim
        zostaliśmy rodziną zastępczą nie miała za wiele czasu, bo poświęca go na swoją
        pasję-taniec. Każdy kto trenował taniec wie ile wysiłku i czasu na to potrzeba,
        więc siłą rzeczy czasem w domu jest "przelotem".Jak znowu jest w domu to czas
        musi poświęcić na naukę. Zresztą nigdy dzieci nie obarczałam opieką nad
        maluchami z 2 powodów:żeby miały fajne dzieciństwo i dlatego, ze to ja jako
        osoba dorosła biorę na siebie obowiązek opieki. Myślę, że gdyby działa im się
        krzywda to nie pytaliby kiedy w końcu znowu weźmiemy malucha ( bo teraz mieliśmy
        przerwę). Zresztą zawsze z nimi rozmawiamy i nigdy nie podejmowaliśmy decyzji
        bez nich, to oni raczej nas "napędzają". Córka powiedziała, że jak dorośnie to
        też chciałaby być rodzina zastępczą i również adoptować dzieci.Zawsze gdy
        podejmujemy ważne decyzje to dzieci w tym uczestniczą, ich zdanie jest dla mnie
        priorytetem. I zawsze na basen czy wakacje wyjeżdżaliśmy z maluchami, moje
        dzieci nie zgodziłyby się nawet na inną wersję. Zresztą już w sądzie proszę
        zawsze o zgodę na wyrobienie paszportu. I największe szczęście dla mnie było jak
        widziałam po roku dziecko,które od nas poszło do rodziny adopcyjnej (utrzymujemy
        kontakty)i szczęście tych rodziców. I człowiek wie z jakiej rodziny pochodziło
        to dziecko i do jakiej trafia.Myślę, że najtrudniej jest jak się prowadzi dużą
        rodzinę zastępczą bo wtedy brak indywidualnego podejścia do dziecka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja