siedzę w domu i powoli tracęrozum :(

06.07.10, 12:24
Mam studia,mam też podyplomowe, mam 2 dzieci i marzę o trzecim , mam
też super męża, nie mam problemów finansowych i jakiś poważnych
problemów a jednak....mam gulę w żołądku, chce mi się wyć jak mąż
wychodzi do pracy jak jest zapraszany na imprezy w pracy, ja nie
znam tych ludzi, jestem zazdrosna tak poprostu, boję się że mnie
zdradzi że jakaś super laska go podrywa i odejdzie ...NIGDY nie dał
mi powodów abym tak myślała, wręcz przeciwnie zapewnia mnie o swoich
uczuciach w ogóle jest kochanym mężem smile Najchętniej bym mu kamerę
zainstalowała i śledziła każdy jego krok sad poprostu wariuję i zdaję
sobie z tego sprawę, wypytuję , stram się to robić "delikatnie" żeby
nie przesadzić ale to co sobie myślę ....i jak w tej sytuacji
następne dziecko ??
Nie wiem co się dzieje, rok temu tak nie myślałam, w ogóle mnie nie
interesowało co robi i z kim !! zmienił pracę i mi odbiło - rany co
robić ?? mieszkam w małym miasteczku, bez psychologa bo bym poszła.
Do pracy nie mogę iść, bo dzieci nie mają z kim zostać, jeszcze
muszę rok poczekać.
Czytam różne książki o podnoszeniu samooceny ale to nie pomaga,
jedynie to że dowiedziałam się że z tym mam właśnie problem ale co
dalej ?

UF WYGADAŁAM SIĘ
Pozdrawiam
    • coliander Re: siedzę w domu i powoli tracę rozum :( 06.07.10, 12:39
      Witaj,
      Mysle sobie, ze to co czujesz jest zupelnie naturalne. Calymi dniami
      siedzisz z dziecmi, a M. ma jednak zupelnie oddzielne zycie i jest
      otoczony innymi ludzmi. To, co moze pomoc w twojej sytuacji, to moim
      zdaniem zorganizowanie sobie innych niz rodzinne zajec. Pomysl na
      spokojnie, czy jest ktos z kim mozesz zostawic dzieciaki i wyjsc na
      manicure, do kina lub na kawe z kolezanka/kolega. Nie wiem, jakie
      masz mozliwosci i co Cie interesuje, ale to chyba dobry kierunek.
      Raz w tygodniu zrob cos TYLKO dla siebie.

      Co do kolejnego dziecka, poczekalabym chyba na moment, kiedy uporasz
      sie z trudnymi emocjami. Taki maluch jeszcze bardziej "uziemi"
      (przepraszam za slowo, ale najzwyczajniej nic rownie adekwatnego nie
      przychodzi mi do glowy)Cie w domu i lepiej sie nie poczujesz. Ale to
      tylko moje zdanie.
      • kmms4 Re: siedzę w domu i powoli tracę rozum :( 06.07.10, 12:47
        Dziękuję,
        masz rację, problem w tym że te moje koleżanki to takie kluchy
        domowe, które jeszcze narzekają i marudzą sad po spotkaniu z nimi mam
        dosyć.
        Trudno mi znaleść wesołą miłą koleżankę która może wyjść z domu
        sama, spotykami się z dziećmi i wtedy jest faktycznie fajniej,
        kosmetyczka to fajny pomysł i do frycjera pójdę sama smile
        a uziemienie to dobre słowo, juz kiedyś słyszałam że niemowle cofa
        rodzinę do punktu zero i chyba to prawda, bo pomimo tego że są
        słodkie i kochane to jednak trochę uziemiają .
        • luxnordynka Re: siedzę w domu i powoli tracę rozum :( 06.07.10, 13:54
          Kmms, mnie kiedys tez dopadla taka zazdrosc, stosunkowo niedawno,
          nawet opisalam to na zaufanym forum... fajnie mi dziewczyny
          napisaly, i mi przeszlo, pewnie do czasu, hehe. Chce Ci tylko
          napisac ze Twoje emocje nie sa niczym orginalnymsmile. Trzymaj sie, Ewa
          • kmms4 Re: siedzę w domu i powoli tracę rozum :( 06.07.10, 13:56
            Dzięki Ewa, a co Ci dziewczyny napisały, że Ci przeszło smile możesz
            przekazać ??

            Pozdrawiam
          • verdana Re: siedzę w domu i powoli tracę rozum :( 06.07.10, 13:57
            Jak dla mnie to sygnał, ze pora do pracy, nawet jesli 100% pensji
            pójdzie na opiekunkę.
            • agasobczak Re: siedzę w domu i powoli tracę rozum :( 06.07.10, 14:37
              Tak? Verdana? a co powiesz jak takie jazdy ma pracujący Tata czyli maż? Ma w
              tkaim razie zostać w domu? tongue_out
    • monhann2 Re: siedzę w domu i powoli tracęrozum :( 06.07.10, 17:21
      Napisalam posta i mi wcielosad No wiec od poczatku....

      Twoj problem bierze sie z tego, ze siedzisz w domu, nie wychodzisz
      do ludzi, ze za malo robisz wylacznie dla siebie (fryzjer,
      kosmetyczka, modny ciuch, kosmetyk itd) Musisz to zmienic, bo taka
      podejrzliwosc moze zamienic sie w chorobliwa obsesje, ktora zrujnuje
      zycie Tobie i Twojej rodzinie. Aaaa, nie zapomnij o interesujacym
      zyciu intymnym, bo nuda w sypialni na dluzsza meta nie wrozy
      dobrzewink Na Twoim miejscu nie paradowalabym przy dzieciach
      i "garach" w rozmemlanych dresach, bez makijazu (choc delikatnego) i
      rozczochranych wlosach, bo swiadomosc, ze maz Cie widzi zaniedbana a
      w pracy spotyka przeciez "super laski" bedzie Cie tylko bardziej
      dolowac. Zmien te kilka szczegolow a na pewno Twoje samopoczucie sie
      polepszy i pozytywniej zaczniej postrzegac meza oraz jego prace.
      Powodzenia.
      • mamaanieli Re: siedzę w domu i powoli tracęrozum :( 06.07.10, 17:44
        tez mialam podobnie. wariowalam w domu. a potem urodzilam trzecie i
        poszłam do pracysmile i tez nie jest latwo, ale na szczescie nie z
        powodu przebywania wyłącznie w domuwink nie nadaje sie na kobiete
        domową, i byc moze ty rowniez nie. przemysl to. pzdr.
        ps. mozna pracowac zawodowo mając kilkoro dzieci, serio.
      • kmms4 no właśnie jest inaczej:) 06.07.10, 21:08
        jestem zadbana, szczupła, nie chodze w dresach, zawsze lekki
        makijaż smile Mąż mi często mówi że jestem super laska i tak się
        czuję... jak jest obok. Jak znika z pola widzenia do pracy już świra
        mam sad W sypiali jest też bosko big_grin
        Jak powiedziałam co mnie gnębi to wytłumaczył mi wszystko, ja mu
        wierzę dlatego awantur nie robię, tylko tłumię w sobie, bo co mam
        powiedzieć...
    • rycerzowa Re: siedzę w domu i powoli tracęrozum :( 06.07.10, 23:56
      Wśród licznych potrzeb człowiek ma i potrzebę znaczenia, czyli chce być "kimś"
      - kimś cenionym i szanowanym. Zwykle służy temu praca zawodowa, która daje
      niezależność finansową, umożliwia rozwój, itede itepe.
      Ale czy każda praca?
      Szczerze mówiąc - mało która.

      Co zatem robić, gdy na prace marzeń na razie szans nie ma, a w domu "traci się
      rozum"?
      Fryzjer i kosmetyczka to warunek niezbędny ale dalece niewystarczający.
      Plotki z psiapsiółkami też nam nie podwyższą samooceny.

      A może tak - rozwój intelektualny?
      Wartościowa literatura, tygodniki opinii zamiast kolorowych magazynów. Zapisać
      się na konwersacje z angielskiego, codziennie znaleźć czas na popularnonaukowe
      pozycje z dziedziny badań kosmosu, najnowszej historii, filozofii.
      I mężowi zaimponować można i dzieciakom się taka mama przyda.
      • gersomina rycerzowa 07.07.10, 16:06
        Ja tak robie właśnie, bo to co połączyło mnie i męża 14 lat temu -
        poznaliśmy sie wtedy - to rozmowy o literaturze właśnie. Uwielbiamy
        razem filozować, gadać o książkach itd. itp. Cierpi na tym dom, bo
        jak sie zapedzimy w tych rozmowach, to nagle nie ma czasu na sklepy,
        obiady itp. Jedyny mój problem to brak czasu na czytanie, ale dzięki
        Tobie rycerzowa nauczyłam sie czytać w międzyczasie - przy jedzeniu,
        karmieniu itd. Choć nie jest to łatwe, bo czwórka swoich małych i
        ostatnio gromady obcych dzieciaków po domu się kręcą. Rycerzowa
        uwielbiam Twoje posty. Skąd Ty czerpiesz tę mądrość?
    • mruwa9 Re: siedzę w domu i powoli tracęrozum :( 07.07.10, 07:28
      zatrudnij opiekunke i idz do pracy. Albo podziel sie z mezem, niech
      on zredukuje czas pracy i poswieci sie opiece nad dziecmi,w tym
      czasie Ty mozesz pracowac.
      • luxnordynka Re: siedzę w domu i powoli tracęrozum :( 07.07.10, 12:53
        kmms, na zaufanym nic odkrywczego mi nie powiedziano, ale dotarlo w
        tym czasie, nie moge tu zdradzic, bo to zaufanesmile, zapisz sie... W
        kazdym razie nikt nie radzil mi pojscia do pracysmile Ja zawsze
        wracalam do pracy po dzieciach (po dwojce i trojce, teraz po 4
        siedze sobie w domku) i szczerze mowiac ta praca (choc bardzo
        satysfakcjonujaca) pomagala w walce z zazdroscia tylko na chwile,
        potem przychodzila rutyna i problem wracal... Raczej trzeba podjac
        jakas racjonalna prace nad soba, zeby uwolnic sie od tych obaw. Moze
        warto uzmyslowic sobie czego konkretnie sie boisz. No i fryzjer,
        kosmetyczka to nie wszystko, lepiej spotykac sie w grupie osob,
        fajnie, że masz te studia. Mi ostatnio obcy facet w sklepie
        powiedzial, ze piekne kobiety to zawsze Polki, milo mi sie zrobilo,
        bo choc tez jestem szczupla, zadbana itp itd to ta zazdrosc jest.
        Wyglad to nie wszystko, warto tez dolozyc to o czym wspomniala
        Rycerzowa, trzymaj sie laskasmile smile smile EwaPs jeszcze mi cos przyszlo
        do glowy-moze poznaj to srodowisko Twojego meza, zorganizujcie
        jakiegos wspolnego grilla, moze sie okazac ze nie masz o kogo byc
        zazdrosna, zreszta warto te emocje oswoic w taki wlasnie sposob
    • stefania1939 Re: siedzę w domu i powoli tracęrozum :( 08.07.10, 19:32
      Hej, a może przydałby wam się porządny urlop całą rodziną. Albo jeszcze lepiej
      wyjazd tylko we dwoje?
      • luxnordynka Re: siedzę w domu i powoli tracęrozum :( 16.07.10, 19:35
        Kmms, jak tam nastroje? Lepiej? Ewa
        • kmms4 A lepiej dziękuję :) 18.07.10, 22:45
          Dzięki Wam w największym stopniu i dzięki mężowi który starał się
          mnie zrozumieć, choć nie do końca Mu to wychodziło, trochę się
          licytował ze mną że On to ma dopiero źle ( codziennie to samo, te
          same głupie baby smile i tak gooorącą w tym biurze ...) szok
          Nawe pomyślałam że może jednak trzecie dzieciątko smile Wyjechaliśmy na
          weekend i było fajnie, oczywiści z dziećmi, bo my bez nich się nie
          ruszamy.


          Bardzo, bardzo Wam dziękuję i czytam Was codziennie, jesteście
          cudowne, mądre, optymistyczne i miłe a jak trzeba to potraficie też
          opiepszyć .

          Dziękuję i pozdrawiam
          • luxnordynka Re: A lepiej dziękuję :) 19.07.10, 13:01
            Witaj, kmms, jak Cie czytam to widze siebiesmile, nas, my tez zawsze z
            dziecmi i moj maz uzywa tych samych argumentow co Twoj )glupia praca,
            tutyna, glupie baby, w pracy nie mzsli o zadnych romansach... Czasem
            wzstarczy napisac i to ma dzialanie terapeutyczne, papa
            • kmms4 Re: A lepiej dziękuję :) 19.07.10, 14:46
              tak, ja się wygadasz to przechodzi.Mąż nie rozumie czego mu
              zazdroszcze smile romanse?? jakie On nic nie wie, pracuje i nie
              obchodzi go kto, co, z kim ....mówił mi to tyle razy już już nawet
              powatarzać się nie chce. Ja wiem ż mam cudnego męża i jest naprawdę
              bardzo dobrze i niekiedy tak myślę że to aż nie możliwe i boję się
              żę znajdzie się ktoś co wszystko zepsuje, albo coś się wydarzy sad i
              czar pryśnie i wtedy mam doła i wymyślam, chociaż staram się nie
              myśleć negatywnie.

              Pozdrawiam
              • mamatroojki Re: A lepiej dziękuję :) 22.07.10, 09:09
                Zainspirowałyście mnie ... Jestem zdołowana od kilku miesięcy i
                muszę coś z tym zrobić. Postanowiłam, że do końca wakacji robię
                sobie urlop, mam nadzieję, że przynajmniej ja i dzieciaki będziemy
                mieć fajne wakacje. Potem szkoła i przedszkole, niemowlak u
                niani ... Dziś w planie plażowanie, przy okazji lekcji windsurfingu
                naszej córci.
                • mali-nki jeszcze pomysl 22.07.10, 14:41
                  co zauwazylam tutaj w Anglii jest dosc powszechne u wyksztalconych
                  kobiet ale jeszcze nie powracajacych do pracy, to angazowanie sie w
                  cos na zasadzie woluntariatu. Ja tez jak nie pracowalam to
                  angazowalam sie w kosciele, moglam wtedy wziac mala ze soba.
                  skrzyknelysmy sie z dziewczynami i stworzylysmy taka toddler group
                  czyli spotkania mam od niemowlakow do mniejwiecej okresu
                  przedszkolnego. Troche bylo zalatwiania bo to rozne przepisy sa no i
                  tez ten cholerny angileski sanepid.
                  Niektore dziewzcyny angazowaly sie w szkole lub w przyszkolnym
                  przedzszkolu tutaj jest taka kultura pomagania na lekcjach np
                  cwiczenia czytania z dziecmi albo pomagania nauczycielom w przebiegu
                  lekcji.
                  Ja juz w Polsce sie angazowalam charytatywnie i to mnie zawsze
                  bardzo dowartosciowalo, lubilam przebywac w innym srodowisku niz w
                  tym w ktorym normalnie przebywalam. Moze jest cos co jestes w stanie
                  robic z dziecmi na rzecz gminy czy parafii?

                  dobrym pomyslem bylyby lekcje jezyka obcego na ktore ty musialabys
                  wyjsc i sie do nich przygotowac nie jakies tam zeszyciki albo CD w
                  domu, to i tak nie funkcjonuje.
Pełna wersja