Dodaj do ulubionych

Czy Wasi mężowie Wam pomagają?

14.07.10, 14:53
Dziewczyny, czy Wasi mężowie robią coś w domu i jeśli tak, to co robią? Chodzi
mi o takie sytuacje, kiedy nie trzeba mężowi mówić co ma zrobić, tylko, żeby
mąż sam z siebie wiedział co jest do zrobienia i wyręczał żonę. Mnie krew
zalewa. Nazbierała mi się góra prasowania, a mój ślubny, na widok mnie
zbliżającej się do żelazka stwierdził, że mam tego nie prasować, bo nie
wszystko jest tu do prasowania. Nie podszedł, nie powiedział, że on poprasuje,
tylko, że mam tego nie ruszać, bo tego nie trzeba prasować. Bo podobno nie
wszyscy prasują spodnie i koszulki. A ja nie lubię mieć niewyprasowanych ubrań
i dzieciom też nie lubię takich zakładać. I tak nie prasuję np piżam, albo
rzeczy dziecinnych, które są typowo "po domu" lub "na podwórko"- takich do
dobicia. Któregoś dnia wzięłam się bodajże za odkurzanie. Jako, że jestem w
siódmym m-cu ciąży i brzuch mi już przeszkadza, czasem ciężko robić niektóre
rzeczy, ale jak trzeba, to trzeba. Mój luby słysząc, że zabieram się do
odkurzacza, powiedział łaskawie z drugiego pokoju, że nie trzeba teraz
odkurzać, czy jakoś tak. No myślałam, że zabiję. Bogu dzięki, że śmieci
wyrzuca jak są, łóżko ścieli jak jest w domu i od czasu do czasu podłogę
zamiata, niekiedy też zmywa (podłogę, bo do zmywania naczyń to tak może 2 razy
w m-cu się weźmie, chyba już z litości) big_grin. No, po zakupy czasami chodzi. Ale,
żeby coś miał "swojego" do roboty, to nie ma bata. On jest Fizyczniepracującym
Mężczyzną, który zaiwania w pracy po 8, a czasem 12h, więc może ja się po
prostu czepiam? Bo w końcu grzeję tyłek w domu, kiedy chcę mogę się herbatki
napić, kiedy chcę, mogę do komputera czy TV usiąść, ale wydaje mi się, że do
jakiegokolwiek obowiązku w domu mógłby się poczuwać. Powiedział mi ostatnio,
że jemu to trzeba dokładnie mówić co ma zrobić. Tylko ja mam gdzieś za każdym
razem się prosić o łaskę. Tym bardziej, że pewności nie mam, że zrobi to, o co
się go poprosi. Czepiam się?
Obserwuj wątek
    • agni71 Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 14.07.10, 15:09
      Czepiam się?

      I tak i nie. Jak pracuje cięzko fizycznie przez 8 godzin, to nie
      dziwie się, ze nie ma na to ochoty w domu. Z drugiej strony, cały
      dom nie może byc na twojej glowie, szczególnie, ze jestes w
      zaawansowanej ciązy. jak ja bylam w ciązach, to mąż wiecej robił w
      domu ode mnie.
      Mój mąz pracuje umyslowo, a podział obowiązkow wyglada mniej więcej
      tak:

      Ja - przyprowadzam dzieci ze szkoły i przedszkola (w ciagu roku,
      teraz oczywiście nie)
      robie drobne zakupy w lokalnych sklepach
      wstawiam zmywanie i zmywam, czego sie nie da w zmywarce
      robie pranie i prasowanie
      zajmuje sie zakupami dzieciowymi - ubrania, buty, ksiązki, zabawki,
      rzeczy do szkoły. Większośc takich zakupów robie sama (częśćiowo
      przez internet), czasem potrzebny jest mąz z samochodem (ja nie
      prowadzę), żeby gdzies podjechać na zakupy. Czasem zlecam zakup
      mężowi (mówie co gdzie i za ile, czasem rezerwuje w sklepie, tak, że
      on tylko idzie i płaci, nie musi szukać i miotac sie po sklepie).
      Robie drobne porządki w domu (duże robi wynajęta pani).

      Mąż
      zarabia
      zawozi dzieci do szkoły/przedszkola
      robi duże cotygodniowe zakupy spozywczo-chemiczne w markecie
      zajmuje sie wszelkimi naprawami itp. sprawami w domu
      zajmuje sie ogrodem

      Do tego dochodzi zajmowanie sie dziećmi - ja więcej, z racji tego,
      ze nie pracuje zawodowo, mąz mniej, ale nieraz po pracy, to on idzie
      z dziećmi na rowery czy na rolki, albo buduje z klocków.
      • w_iika Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 14.07.10, 15:52
        Bez względu na zaawansowanie ciąży (podczas trzeciego porodu obiad gotowałam i pranie rozwiesiłam, zanim pojechaliśmy do szpitala)podział obowiązków wygląda tak samo.
        Ja: kuchnia i opieka nad wszystkimi dziećmi gdy męża nie ma, sprzątanie, pranie, życie towarzyskie dzieci - przedszkola, urodziny, zapraszanie innych dzieciaków itp
        mąż: zakupy, czasem zmywa jak widzi, że nie zdążyłam, prasuje gdy mu się nazbiera, bo on nie chce, żeby dzieci w niewyprasowanych ubraniach chodziły - mnie przy trzecim dziecku to już obojętnesmile, rachunki, zarabianie, opieka nad dwójką starszych, gdy wraca z pracy.
        Gdy mam zły dzień, mogę trzasnąć drzwiami i wyjść, gdy wrócę dzieci będą najedzone, czyste i w lóżkach, jeśli byłaby to pora spania. Niestety, mąż nie karmi piersią,to jego jedyna wada smile
        • 3-mamuska Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 27.07.10, 23:37
          A tam prosic o laske, mi tak kiedys maz powiedzia mow mi co mam robic
          bo ja proste "zwierze jestem"
          wiec mowie, ale sam wie ze jak jedzie do szkoly z dzieciakami to kupi
          mleko czy co potrzebne, na wieksze zakupy to idziemy razem.
          On odrabia z dziecmi lekcje kapie malego, zaladuje zmywarke.ale u mnie
          jest tak ze jak siedzimy to wszyscy a jak wstaje i mowie sprzatamy to
          wszyscy robia. Ale np. Jak wyciagam odkurzacz to bierze go i zaczyna
          odkurzac. Jedynie czego nie robi to prasowania, a sobote sprzata
          lazienke, w ciagu tygodnia robi to co mu powiem ze jest do zrobienia,
          bo ja nie dalam rady. Ogolnie tez tak kiedys myslam ze laska, ale jak
          tam laska dzieci ma zrobil to i niech przy nich robi.
    • goska81-gryfino Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 14.07.10, 17:28
      Bo wiecie, nie chodzi nawet o to, że facet nie robi kompletnie nic. Ale o to, że
      o wszystko trzeba go prosić, wszystko mu mówić. A najgorsze jest to, że jak ja
      widzę i wiem, że to i to jest do zrobienia i mu mówię czasem, albo daję to do
      zrozumienia, to on... STWIERDZA, ŻE WCALE NIE TRZEBA TEGO ROBIĆ. Nie, że zrobi,
      bo żona by chciała, żeby zrobił, tylko on wie, że nie trzeba i już. Bo tak
      ogólnie, to owszem, bywają dni, że on robi więcej niż ja. Np jedzie po zakupy,
      odwozi, czy zawozi do szkoły, posprząta podłogi. Jak mnie nie ma, bo gdzieś
      muszę jechać, czy iść na dłużej, to nawet naczynia zmyje. No, ale to się zdarza
      rzadko. Ale są rzeczy, których zapowiedział, że nigdy nie będzie robił i koniec-
      np czytanie dzieciom. Bo podobno on nie umie czytać. I basta. Tak jak mówię- ma
      przebłyski, to coś zrobi konkretnego. Ale jak nie to po prostu mówi, że nie
      trzeba tego robić i tyle.
    • anna_sla Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 14.07.10, 18:13
      ja też się z tym miotam..

      On pracuje po 8 godzin fizycznie. Ja niby nie pracuję, ale w naszym mieszkaniu
      opiekuję się dodatkowo innymi dziećmi oprócz naszej rodzonej trójki. Od września
      znów mam 6-tkę podopiecznych. Po tych 8-miu godzinach z taką bandą to ja czasem
      kota dostaję i dodam, że wcale nie "pracuję" po 8-godzin, ale bywa, że więcej.
      Np. kilka miesięcy temu normą było 12 godzin dziennie! W tym wszystkim ząbkujący
      roczniak, który nieraz przez te ząbki zmemła mnie i inne dzieci psychicznie.

      I mimo to mam dokładnie to samo w domu co Ty. No może oprócz tego, że czegoś nie
      trzeba zrobić, bo szybko zaprzestał po kilku awanturkach wink On mówi, że nie jest
      alfą i omegą aby wiedzieć gdzie jakie i czyje ciuchy leżą w jakiej szafce!!
      Jedyne co robi na 99% pewności to wyrzuca śmieci. A reszta, wrrrrr... i on też
      wymaga abym mu "palcem" pokazała i jeszcze z uśmiechem poprosiła!!

      Też się miotam między tym co mogę a czego nie mogę względem niego wymagać, bo
      niby pracuję, ale jestem w domu. Sytuacja będzie jaśniejsza jak ja też zacznę
      zawodowo się udzielać..
      • ukryta Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 15.07.10, 00:31
        a ja myślę, że to jest tak:

        oni naprawdę nie wiedza "intuicyjnie" co trzeba zrobić. i naprawdę im trzeba mówić. i to wcale nie jest tak, że musimy się "prosić" czy zabiegać o łaskę. oni mają inne mózgi i inaczej patrzą na pewne sprawy. jak nie siedzisz w środku jakiegoś "biznesu" to nie wiesz jak to wszystko działa. a oni sprawami domowymi zanjmują się z doskoku. a i potrzeby/punkt widzenia/wrażenie - jest inne.
        to naprawdę nie musi być złoścliwośc - że on uważa, ze nie trzeba tego prasować. czy odkurzać.

        mam wrażenie, że nam, kobietom, czasami się wydaje, że wszystko wiemy najlepiej. ba! oni muszą się dostosować. i robić tak, jak my uważamy.

        rada:
        wyznacz mu jasno, co ma robic.
        jasno, prosto i klarownie. co zrobić, i jak chcesz, żeby było zrobione. i na kiedy ma być zrobione. i koniecznie daj mu czas.

        mój przykład - Borsuk swego czasu był odpowiedzialny za sprzątanie łazienek. dostał listę - co ma być zrobione - do-kład-niu-sień-ko opisane. i na kiedy - przed łikendem na tip-top. a czy on to robił w czwartek czy piątek czy sobotę rano - jego sprawa.

        aha - i pomaga, kiedy weźmie się trochę na luz.
        bądźmy szczerzy - mniej niszczące dla rodziny są nieuprasowane ubrania, niż pretensje, zrzędzenia i pielegnowanie żali.

        aha - mój ostatnio nie robi absolutnie nic. ale pracuje jak dziki osioł. recesja... dochodzi do tego, że mu szykuję kupke świeżych ubrań na rano...

        pzdr
        • stasihelenka Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 15.07.10, 01:04
          nie licze i nie czekam na to, że sie domyśli czy wykaże "inwencje twórczą" wink
          wale prosto z mostu, jak krowie na rowie co trzeba zrobic i już smile nie nosze
          przez to żadnych zali w sobie.
          Ewentualnie zeby podbudować Jego Ego, udaje najzwyczajniej w swiecie idiotke i
          mowie, że nie potrafie czegosc zrobic, bo nie mam o tym czyms bladego pojecia
          (jakies naprawy etc.)- szczerze, jakbym musiala sama to zrobic to bym zrobiła,
          ale wolę pochwalić męża smile

          Ale mój mąż ogólnie dużo mi pomaga, nawet jak sobie pogdera wink
          • bonga_dax1 Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 15.07.10, 07:44
            Oj z facetami to tak jest, że trzeba im prosto z mostu i ze szczegółami
            wytłumaczyć. Po nastu latach znajomości już się przestałam ciskać o brak
            "intuicji". Trochę tak jak z dziećmi, nie mówię: posprzątaj salon, tylko zamieć
            podłogi, wytrzep narzuty, zetrzyj kurze itp. Oboje pracujemy - to pomaga w
            ułożeniu obowiązków w domu. Jak siedziałam z dwójką w domu przez rok, to
            faktycznie trudno było wyegzekwować, żeby coś zrobił, choć ja jeszcze po
            położeniu dzieci siadałam do kompa i dzień w dzień do 2-3 w nocy pracowałam. Do
            szału doprowadzało mnie stwierdzenie: jesteś zmęczona? zostaw to, idź spać, co
            się będziesz męczyła. (a w domyśle: zrobisz jutro, bo on i tak tego nie zrobi).
            Teraz mówię mu jasno, co ma zrobić, a najlepiej działa jak dzielę obowiązki - to
            kto dzisiaj sprząta kuchnię, a kto prasuje? Choć i tak muszę mu zostawić swobodę
            coby tą kuchnię mógł posprzątać wieczorem, albo wstać wcześniej rano, choćby
            mnie krew zalewała, że gary się całą noc piętrzą w zlewie. Acha, udawanie
            "blondynki" też nieźle działa. Kiedyś szarpałam się z wszystkimi ciężkimi,
            technicznymi rzeczami, bo "ja nie potrafię?". A teraz myślę sobie - w imię
            czego? I zapchaną zmywarkę on czyści wink Tylko nie można tego robić za często i
            trzeba inteligentnie. Ogólnie - zupełnie jak z dziećmi... niestety. Sami się nie
            domyślą, że trzeba coś zrobić, albo że jesteśmy zmęczone. Ale ten typ tak ma. To
            raczej nie wynika ze złej woli.
            • anna_sla Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 15.07.10, 09:17
              akurat w mojej sytuacji to nie może mieć miejsca. Kiedy trzeba odkurzyć to
              trzeba to zrobić już. Nasze mieszkanie to nie tylko nasze mieszkanie, to też
              miejsce mojej pracy, gdzie porządek jest szczególnie ważny. Przez nasze
              mieszkanie przewija się mnóstwo dzieci i ludzi codziennie. Kiedy będę
              odpuszczała i czekała aż Pan szanowny odkurzy to potem się wstydu najem, a
              wnioski nasuną się interesantom same i mogę przez to stracić swoją pracę. Bo
              opieka nad dziećmi to jedno, ale opieka w czystości to drugie, bo nikt dziecka
              swojego nie przyprowadzi, gdzie syf kiła i mogiła. Niestety on nie zdaje sobie z
              tego sprawy, że to rzutuje na mój wizerunek, a skoro on jest w domu i siedzi
              przed tym kompueterem w ramach relaksu a za 20 min. wiem, że ktoś przyjdzie to
              niestety trzeba wstać i to zrobić. Jak rozwali się szuflada iw kręty wystają
              trzeba ją albo od razu usunąć albo naprawić, bo inaczej dzieci sobie głowy
              porozbijają o te wkręty. Jak próg lata to trzeba śrubę od razu wkręcić zanim
              któreś z malców rozerwie sobie skarpetkę albo wygrzebie wszystkie kable spod spodu.

              Tak, kiedy nie miałam podopiecznych to "wychowywałam" męża. Teraz nie mogę sobie
              na to pozwolić i WYMAGAM. Powinien szanować to co robię i w miarę możliwości mi
              pomóc, bo to dzięki wspólnemu wkładowi w budżet rodziny możemy pozwolić sobie na
              to czy tamto. W przeciwnym razie zostając na jego garnuszku będziemy przędzić
              poniżej minimum godnego życia. Jednym słowem mówiąc nędza.. Wielokrotnie kiedy
              on jest już po pracy, ja wciąż jestem w swojej, w naszym mieszkaniu. Naprawdę
              ulżyłoby mi gdyby chociaż zajął się spełnianiem potrzeb swoich własnych dzieci,
              abym ja mogła lepiej skupić się na pozostałych. Nie potrafię się zażynać z
              5-tką,6-tką kiedy on siedzi w najlepsze przed kompem i odpoczywa, a ja nie wiem
              w co ręce wsadzić, bo temu musze tyłek podetrzeć, tego nakarmić, temu pić
              zrobić, tego przytulić a tamtemu garaż zbudować i rozrywana jestem na wszystkie
              strony. Inaczej jest jak jestem sama, wiem, że muszę, więc robię.
              • mwiktorianka Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 16.07.10, 13:02
                Faktem jest,że facetom trzeba mówic co trzeba zrobic bo inaczej sie nie domysla
                albo udaja,ze nie wiedza.My mamy podzial,ktory samoistnie sie ustalil,ale
                wiadomo,że nie zawsze dokładnie sie go trzymamy.Mąż wynosi
                smieci,czesciej(prawie zawsze) zmywa naczynia,to samo z gotowaniem.Ja
                piore,wieszam pranie,zdejmuje i skladam(on czasem pomaga w składaniu,ale
                rzadko),sprzatam(czasem,on,ale to tez rzadko),prasuję,zakupy różnie,a
                najczesciej razem.Ogólnie uwazam,że nie jest źle,ale lata pracy nad nim dały
                poprawe,kiedys było gorzej.
                  • verdana Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 17.07.10, 23:57
                    A czy rzeczywiscie wszytko trzeba robić? za wyjątkiem sytuacji, ze
                    ma się w domu domowy żłobek i rzeczywiscie musi być "na blysk", czy
                    nie warto sie zastanowic, czy facet, który odpoczywa nie ma racji,
                    zę lepiej wypocząć, niż padając na pysk prasować ubranka dzieci?
                    Może czasem warto się zastanowić, czy priorytety kobiet są zawsze
                    słuszne, skoro polowa ludzkości ich nie podziela.
                    • ladyacid Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 18.07.10, 00:49
                      w zasadzie popieram smile Ale z doświadczenia wiem,że nie ma jak plan dnia. My w
                      domu dzień wcześniej ustalamy sobie plan następnego dnia(,co kto i jak )Tylko my
                      podzieliliśmy się obowiązkami.I żadne z nas nie pada na pysk.I mamy czas na
                      wsio, i pracę ,i naukę ,i relaks. Fakt "trafił" mi się mąż co wszystko potrafi
                      zrobić. I potrafimy uzupełniać się smile
                      • luxnordynka Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 18.07.10, 14:04
                        Verdana, fajnie ze zwrocilas na to uwagesmile, ja z typow, ktore nie
                        odpuszcza sobie tak po prostu, ale jak sobie wlasnie tak
                        zracjonalizuje albo ktos, tak jak Ty, mi zracjonalizuje, to odpuszcze i
                        zyjemy dalej, tyle ze bardziej wypoczecismile... No a planowanie jest
                        fajne tylko nie dla wszystkich, inni by sie wykonczyli i wola
                        spontanicznie do zycia podchodzic, taki styl, moze kwestia
                        temperamentu, Ewa
                        • kubara1 Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 19.07.10, 11:09
                          Część obowiązków mamy podzielonych na sztywno i jeżeli maż jest to
                          ja nigdy palcem nei tykam:

                          odkurzanie i pastowanie podłóg
                          załodowywanie i opróżnianie zmywarki
                          wieszanie prania
                          mycie samochodów, tankowanie
                          wynoszenie śmieci
                          oraz popołudniowa opieka nad dziećmi, jak wraca z pracy to jest czas
                          tatusia i to trudno nazwać obowiązkiem, po prostu chce spędzać czas
                          z dziecmi, wiec zazwyczaj ida gdzieś sami jak ja mam cos do
                          zrobienia, albo idziemy we czwórkę, ale to W. organizuje zabawy na
                          podwórku i koncentruje się na dzieciach

                          ale jest jeszcze tysiać innych rzeczaczy w domu do zrobiernia
                          często, których już mój mąż absolutnie nei widzi, a gdy mu siępokaże
                          nie widzi konieczności ich zrobienia. I też ma teksty kiedy ja
                          pucuję kafelki , a mam spory brzuch juz bo to 6 miesiąc ciąży, to
                          nei mówi: ja to zrobię, tylko: po co to robisz. I wtedy nóż się w
                          kieszeni otwierasmile))) fakt, ze czasem ja przesadzam i można by
                          sobie odpuścić.
                    • sli-maczek Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 26.07.10, 21:29
                      O tak, tu sie podpisze. Moja tesciowa wyznala, ze jak dzieci miala
                      male, to okna myla co 2tygodnie, a dzieci przebierala po 5razy
                      dziennie zeby byly czyste. No i moje do niej pytanie: czy to
                      zmienilo dziecinstwo chlopakow? Czy czyste okna to wyznacznik czegos
                      poza tym ze wiecej swiatla wpada? Ja z tych co na zdrowy rozum
                      odpuszczaja.Jak sie dziecko rano pobrudzi to tak chodzi, chyba ze
                      wychodzimy w gosci.Nie prasuje dzieciom, chyba ze ida do przedszkola
                      (chociaz ostatnio i to odpuscilam bo koniec koncow wracaja cale od
                      farbek i nie moge doprac wiec wyszlo na to ze do przedszkola dostaja
                      najgorsze rzeczy skoro i tak niszcza).Mam zawsze odkurzone, kurz
                      starty, w domu pachnie swiezoscia, ale jak to przy dzieciach -
                      wszystko nie na miejscu. Wieczorem wspolnie sprzatamy, a od rana
                      jest to samo i mam zamiar przymykac oko az dzieci podrosna.Tak sie
                      spokojniej zyje i wiecej energii poswieca na zajmowanie dziecmi, co
                      jest cenniejsze niz szorowanie okien
    • stefania1939 Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 19.07.10, 11:04
      Ja akurat jestem od urodzenia straszną bałaganiarą i fleją . Jestem artystką i
      nie mam czasu sprzątać. Po prostu jakoś mi to do głowy samo nie przychodzi, wolę
      malować albo czytać książkę. I to mój mąż pracował nade mną, bo nie mógł już na
      to patrzeć. I tak po latach muszę przyznać, że nasze mieszkanie nie odbiega
      czystością od mieszkań innych ludzi, czasem nawet jest lepiej.
      Wasi mężowie nie są złymi ludźmi, po prostu im to nie przeszkadza specjalnie. I
      zmiana ich nawyków wymaga wiele cierpliwości.
      Awantury są straszne, ja akurat reagowałam atakiem i wynajdowaniem wad i
      przewinień męża w ostatnim półroczu. Czyli do niczego to nas nie posuwało.
      Raczej cierpliwość.Jasne wytyczenie zadań, aż wejdą w nawyk. I realistyczne
      wytyczenie, co chcecie aby oni faktycznie robili, lepiej nie za dużo. My wiele
      razy robiliśmy listę naszych zadań na kartce.Tabelka- facet to zrozumie, mimo
      wewnętrznej irytacji. Ja miałam takie kartki wieszane na lodówce i to pomagało
      .No i musicie się z tym liczyć, że zawsze może nastąpić regresja. I nigdy, nigdy
      nie liczcie na cud.
      A tak w ogóle, to poddaję się samokrytyce, osoba która nie sprząta jest ciężarem
      dla otoczenia.
    • tylko_mama Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 26.07.10, 13:13
      Niestety niewiele. Tzn. on wykonuje ciężkie prace fizyczne typu
      wrzucanie węgla do kotłowni (pomaga mu 15-letni syn), czy koszenie trawy (ze 3
      razy w sezonie) naprawy w domu (niestety jeśli coś nie grozi zalaniem, czy
      spaleniem domu, czas oczekiwania na naprawę wydłuża się do kilku miesięcy a
      nawet lat).
      W domu czasem obiera ziemniaki lub dokończy obiad. A no i czasem (raz na kilka
      miesięcy) wyprasuje sobie sam koszulę. Spędza tez czasami czas z dziećmi w domu
      lub z synkiem gdzieś jedzie.
      Najstarszy syn zajmuje się śmieciami, zmywarką (na spółę ze mną), swoim pokojem,
      łatwiejszymi pracami wokół domu, sprząta mniejszą łazienkę często wiesza lub
      zbiera pranie, w czasie wakacji obiera ziemniaki i kończy przygotowany przeze
      mnie obiad. Ja gotuję, prasuję, sprzątam, odkurzam, zmywam podłogi itp. M. w
      ogóle uważa, że sprzątanie jest niepotrzebną stratą czasu i jak chcę pozmywać
      podłogi to muszę uzgodnić, kiedy nie będzie to przeszkadzało (odkurzam i zmywam
      raz na 1-1,5 tygodnia). Jedynie gotowanie uważa za niezbędne i głośno wyraża
      niezadowolenie jeśli nie trafię w jego gust, zrobię coś niezgodnie z jego
      wyobrażeniem o gotowaniu, albo ugotuję coś na 2 dni. Zakupy małe i duże robię
      ja, bo jeżdżę samochodem, dlatego tez tankuję i załatwiam sprawy związane z
      samochodem, typu naprawy, czy opłaty. A i ja tez płace wszystkie rachunki.
      Oboje pracujemy w biurach w podobnych warunkach i godzinach.
      • sli-maczek Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 26.07.10, 21:22
        U mnie - roznie. Bywaja okresy ze to maz wraca do domu, ogarnia
        balagan, wstawia obiad i kladzie spac dzieci. Po prostu kiedy nie
        radze sobie, np z powodu malenkich dzieci badz ciazy to on jest.Ale
        bywa tez ze to ja biore dzieciaki, jade do tescia, daje mu dzieci i
        myje samochod, bo nikt tego nie robil pol roku. Narzekac nie moge,
        nie mamy sztywnych regul kto kiedy co, ale jakos nam idzie bez
        wiekszych klotni dom prowadzic. Gdybym miala meza jak to kiedys
        bywalo (patrzac na tate, wujka itd), ze obiad trzeba pod nos,
        poprac,poprasowac, a on jeszcze nie podziekuje, to chyba balabym sie
        miec wiecej dzieci. Moj takich mrowek w nosie nie ma i nie musze sie
        bac ze umrze z glodu jak wyjade na dluzejsmile A to juz u plci
        przeciwnej duzosmile
        • tylko_mama Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 28.07.10, 09:12
          No właśnie to się w dużej mierze z domu wynosi. U mojego M. jest patriarchat
          totalny.
          I niestety dla niego oczywiste jest, że wielu rzeczy mężczyzna nie robi np.: nie
          kapie dzieci, nie gotuje, nie pierze itp., bo to babskie sprawy.
          Wg niego i tak już baaardzo zmienił nawyki, bo ziemniaki obierze i czasem coś
          usmaży. A brud i bałagan nie przeszkadzają mu wcale do tego stopnia, że nawet
          rozlana na podłodze herbata może wyschnąć i się przyklejać do kapci. Zdjęty
          dziecku zsikany pampers rzucony na środku pokoju i przyklejony do podłogi można
          zawsze ominąć. Albo jak śmieci nie będą się mieściły w koszu, to się upchnie do
          szafki obok, a jak szafka będzie pełna, to ... będzie się układać na blacie w
          kuchni(przećwiczone). I niestety poproszony o pomoc powie, że nie zrobi, bo on
          tego nie potrzebuje.
      • agni71 Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 27.07.10, 01:20
        Niezły leniuszek z tego twojego męża. Ja sie może nie powinnam
        wypowiadać, bo sama należę do frakcji leniwych i zdecydowanie wole
        sobie poczytać, czy posiedzieć przy kompie niz sprzątać, ale twój
        mąz to juz przesadza.

        Krytyka gotowania, powtarzająca się, poskutkowalaby tym, że w ogóle
        nie brałabym gustu męża pod uwagę.
      • benignusia Re: Czy Wasi mężowie Wam pomagają? 03.08.10, 18:41
        robi prawie wszytko-prawie bo ja mu niepozwole prasować i wstawiac
        prania raczejsmileprasuje duzo szybciej a pranie mi pomiesza choc
        czasem jak się źle czuje widze ze to robi i rozczula sie nad kazdą
        skarpetką smile
        gotuje,sprząta,robi przy dzieciach wszytko,powiem szczerze że jesli
        mój mąż by niepomagał (choć trudno to nazwać pomocą....robimy
        wszytko razem poprostu)to niedecydowałąbym się na kolejno trzecie i
        czwarte,poprostu,no i niechce by moje dzieci widziały że chłopcy
        nierobią tego czy tamtego,niesą lepsi od córki czy inaczej
        traktowani...
        wszytko to jak mąż jest przed pracą i po pracy oczywiscie smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka