czy wybaczyć?

04.08.10, 21:42
Piszę tu, bo już sama nie wiem, gdzie szukać pomocy...mam troje dzieci, czwarte w drodze a kilka tygodni temu dowiedziałam się, że mój mąż ma/miał romans. Przy mnie zerwał tę znajomość, ale zrobił to, bo zagroziłam, że odejdę z dziećmi. Nie wiem, co robić, nie widzę żadnej przyszłości z nim, ale jak odejść z trójką a za chwilę z czwórką małych dzieci? Mąż twierdzi, że to ona go zachecała, kusiła, ale spotykał się z nią ponad prawie dwa lata! Jestem kompletnie załamana i wściekła. Nie wiem, co robić, ale też-jak miałabym żyć dalej z tym meżczyzną. Nie mam pojęcia...
    • anna_sla Re: czy wybaczyć? 04.08.10, 22:05
      ja mam na drugie imię chaos i ja kopnęłabym go w d.. Strasznie współczuję. I co
      to za dzieciak wymyślił mu tak idiotyczną wymówkę, "och bo ona była zła, bo go
      skusiła, a on niewinny" przez dwa lata.. chyba go pogięło...
    • kamienna5 Re: czy wybaczyć? 04.08.10, 22:23
      Ja tam się nie czuję predestynowana do tego, żeby Ci coś doradzić, poza jednym -
      daj sobie czas. I jak jesteś wściekła to daj temu upust.

      A przez te dwa lata - niczego nie zauważyłaś? jak Wam się układało przez ten czas?

      Szkoda dzieci w tym wszystkim.

      A tej babie to bym chyba oczy wydrapała....

      Przytulam!
    • bibba Re: czy wybaczyć? 04.08.10, 22:25
      proponowalabym terapie malzenska, takie sprawy sa bardzo trudne i
      doradzanie przez internet to w ogole pomylka, nie znamy ciebie, nie
      znamy meza, nie znamy prawdy.
      ale jesli chcecie - oboje - byc razem - to moze pomoc
      profesjonalisty?
      • ana-76 Re: czy wybaczyć? 04.08.10, 22:53
        a dlaczego 'głupia baba'? bo co bo uwodziła przez dwa lata
        bezbronnego chłopa i na siłę go do wyra zaciągneła? Błagam was...
        Nie wiem co powinnaś zrobić, wszystko zależy pewnie od tego czy
        potrafisz wybaczyć, jak Wam układało się do tej pory. Wiem że ja bym
        nie dała rady wybaczyć i nie mogłabym żyć z takim człowiekiem. Nie
        wiem możebyloby mi łatwiej gdyby to był pojedynczy wyskok, ale dwa
        lata...
    • elgosia Re: czy wybaczyć? 04.08.10, 22:39
      Szukajcie pomocy, bo warto walczyć, ale powtórzę za Bibba - nie umiem poradzić
      konkretnie, nie wiem, co bym zrobiła w Twojej sytuacji sad Trzymaj się dzielnie,
      postaraj sie przebaczyc, ale pewnie nigdy tego nie zapomnisz sad
      PS Głupia baba.
      • nata76 Re: czy wybaczyć? 05.08.10, 10:09
        POwtórze z bibba. Macie dzieci, jest o co walczyc. Jesli nadal Wam
        zalezy na sobie-terapia konieczna. Zadne doradzanie przez internet.
        Moze ten kryzys bedzie poczatkiem nowej jakosci w zwiazku. ZYCZE WAM
        POWODZENIA< ZROZUMIENIA I DoBREGO TEWRAPEUTY!

        I błagam,dziewczyny,przestancie z ta głupia baba,ok? Głupi chłop
        tez. Tlumaczenie,ze go skusiła jest ponizajace,to zwalanie
        odpowiedzialnosci na druga strone. Jak nie zona winna, to
        kochanka.ale to tak a propos.
        • zuzek2007 Re: czy wybaczyć? 05.08.10, 10:50
          Ja swojemu mężowi powiedziałam, że jakby mnie zdradził to od razu ma
          wystawione walizki za drzwi...
          Mi trudno byłoby wybaczyć, ale Ty musisz sama zdecydować o waszej
          wspólnej przyszłości
          My oczekujemy 3 dziecka i nie wyobrażam sobie co teraz przezywaszsad
          Może powinniście rozstać się na jakiś czas, zebyś miała możliwość
          przemyśleć sytuacje i podjąc decyzję co zrobić
          Przytulam mocnosmile
        • kamienna5 Re: czy wybaczyć? 05.08.10, 12:50
          Jasne, że chłop też głupi. To jest poza jakąkolwiek dyskusją, może dlatego o tym
          nie wspomniałyśmy?
          • chybasnie Re: czy wybaczyć? 05.08.10, 18:11
            dzięki za słowa wsparcia. Myślałam o terapii. Ale...mieszkamy na wsi, niedaleko aglomeracji, ale jednak...dzieci małe i nie mam ich z kim zostawić a i kasy nam nie zbywa...masakra.
            • pola468 napisałam na priva, pozdrawiam :) 05.08.10, 19:21

    • matysia20050521 Re: czy wybaczyć? 05.08.10, 20:04
      To jest dla ciebie bardzo trudna sytuacja, mnie przytrafiło się coś podobnego.
      Byłam w trzeciej ciąży. Zostawił mnie pojechał do laski to była aktorka, on
      muzyk. Woziłam dzieci z brzuchem autobusem przez pól Warszawy do przedszkola.
      Dowiedziałam się potem sam poszedł po rozum do głowy albo znudził się lasce bo
      po co jej facet z takim bagażem. Minęły lata jesteśmy razem, wychowujemy dzieci,
      dwoje już dorosłych. M jest piewcą wielkości i wspaniałości rodziny itd. Nie
      wiem czy to dobrze ,że jesteśmy nadal razem. Odpowiem na to pytanie przed śmiercią.
      • sli-maczek Re: czy wybaczyć? 05.08.10, 20:15
        Mi ktos ostatnio powiedzial cos takiego: kiedy mezczyzna zdradza
        kobiete,ktora sie stara, o zwiazek, o siebie...to jest ostatnia
        swinia i ciezko wybaczyc. Ale kiedy mezczyzna zdradza, spojrzymy na
        siebie obiektywnie i same wpadniemy na to, ze zaniedbalysmy sie, ze
        jestesmy ukasliwe od jakiegos czasu i zbyt pochloniete
        obowiazkami...to moze warto sie jeszcze zastanowic. Wiem, ze taka
        dlugoterminowa zdrada boli.Nauczka mu sie nalezy(moze nawet
        wyprowadzenie na jakis czas z domu), ale przemysl to.Daj sobie czas,
        moze odpowiedz przyjdzie sama. Mocno sciskam i zycze duzo sily
        • stasihelenka Re: czy wybaczyć? 06.08.10, 00:38
          sli-maczek napisała:

          > Ale kiedy mezczyzna zdradza, spojrzymy na
          > siebie obiektywnie i same wpadniemy na to, ze zaniedbalysmy sie, ze
          > jestesmy ukasliwe od jakiegos czasu i zbyt pochloniete
          > obowiazkami...to moze warto sie jeszcze zastanowic.

          okropne to stwierdzenie i zupełnie sie z nim nie zgadzam, bo IMHO zdrady jest
          winna osoba, która zdradza, a nie osoba zdradzona!
          To tak jakby za gwałt winić nie gwałciciela, a osobę zgwałconą.
          • ana-76 Re: czy wybaczyć? 06.08.10, 09:07
            absolutnie się z Tobą zgadzam. Biorąc pod uwage takie stwierdzenie
            mozna pod to wszystko podciagnąć. Zadługi odrost bo nie było czasu
            na fryzjera, bałagan w domu bo bylo cos ważniejszego na tę chwilę do
            zrobienia itp. mozna by wymieniać pewnie baardzo dlugo pojedyncze
            wpadki obu stron. Więc wedlug mnie to bardzo wygodne wytłumaczenie
            dla kogos kto zdradził... to tak jakby ktoś powiedzial zgwalcili ja
            bo miala za duzy dekold. Każdy z nas jest osobą myslącą (albo
            przynajmiej powinien być) i takie gadanie to tylko WYMÓWKI
          • nata76 Re: czy wybaczyć? 06.08.10, 10:34
            stasihelenka napisała:

            > sli-maczek napisała:
            >
            > > Ale kiedy mezczyzna zdradza, spojrzymy na
            > > siebie obiektywnie i same wpadniemy na to, ze zaniedbalysmy sie,
            ze
            > > jestesmy ukasliwe od jakiegos czasu i zbyt pochloniete
            > > obowiazkami...to moze warto sie jeszcze zastanowic.
            >
            > okropne to stwierdzenie i zupełnie sie z nim nie zgadzam, bo IMHO
            zdrady jest
            > winna osoba, która zdradza, a nie osoba zdradzona!
            > To tak jakby za gwałt winić nie gwałciciela, a osobę zgwałconą.


            Własnie to jest to, o czym pisałam. Sprawca nie bierze
            odpowiedzialnosci na siebie, bo albo jest winna zona,albo kochanka.
            A jak widac z tego watku równiez, kobiety nadal w tym tkwia.
            Wydrapac oczy kochance, głupia baba itp....
            To jest ponizajace.
            • agasobczak Re: czy wybaczyć? 06.08.10, 12:36
              Napisz mi na priv gdzie mieszkasz - postaram się znaleźć jakieś miejsce gdzie
              moglibyście pójść na terapię czy z kimś pogadać. Za darmo a może i opieka jakaś
              się znajdzie.
              Trudno uwierzyć ale czasem takie doświadczenia wyzwalają w nas wiele takich
              emocji o których byśmy siebie nie podejrzewali. Warto walczyć o małżeństwo bo to
              jest wartość - czwórka dzieci nie bierze się bo się z tego, że się
              przyzwyczailiście ale dlatego, że starcie się kochać.
              Potrzeba teraz dla Ciebie wsparcia i sił, przebaczenia, które na pewno nie
              przyjdzie w godzine czy dwa tygodnie. Jeśli Tobie zależy na tym i mężowi to
              warto walczyć - dla siebie i dla dzieci. Twój maluch w brzuszku też wiele czuje
              i ważne aby przyszedł na świat w środowisku przyjaznym anie pełnym nienawiści.
              I jeszcze jedno ... ludzie często popełniają błędy - choć nam "świętym" trudno
              sobie to wyobrazić jak łatwo można wpaść w takie szaleństwa ale można - i wtedy
              czasem trudno wyjść z tego. I nie ma co tu teraz znajdować winę - lub winowajcę
              ale przyjrzeć się sobie z dystansem i spróbować zacząć dalej żyć.
              A przebaczyć warto - dla siebie samej. Napisz na priv - może znajdziemy jakieś
              miejsce gdzie znajdziecie jakieś porozumienie.
              • nata76 Re: czy wybaczyć? 06.08.10, 15:21
                jesli jestes z wlkp. to moge pomoc w znalezieniu terapii.
                mam nadzieje,ze uda Wam sie zorganizowac opieke nadz dziecmi.
                Jesli Wam zalezy na sobie,to musicie walczyc o zwiazek,przynajmniej
                spróbowac....siły Wam życze.
              • sli-maczek Re: czy wybaczyć? 07.08.10, 20:34
                Mysle ze zdrada moze byc wynikiem czegos. Nie chodzi o 'odrost' ale
                o zaniedbaywanie swojego malzenstwa. I tak - uwazam, ze osoba
                zdradzana tez moze byc czesciowo winna. Nie oznacza to, ze zdrada
                jest czyms dobrym i usprawiedliwionym, ale moze wynikac z szukania
                ciepla przez mezczyzne (nie tylko kobieta potrzebuje czulosci,
                milosci i zrozumienia,malzenstwo to obopolne dawanie). Uwazam ze
                warto dbac o swoj zwiazek. Ale mozecie miec inne zdanie. Choc nie
                wiem czy spojrzenie na mezczyzne na zasadzie: obiecales, wiec jestes
                juz moj, gwarantuje szczescie rodzinne i wiernosc.
                • stasihelenka Re: czy wybaczyć? 07.08.10, 22:27
                  sli-maczek napisała:

                  > Choc nie
                  > wiem czy spojrzenie na mezczyzne na zasadzie: obiecales, wiec jestes
                  > juz moj, gwarantuje szczescie rodzinne i wiernosc.

                  Moim zdaniem skoro małżonkowie przysięgają sobie, że beda sobie wierni zarówno w
                  tych lepszych jak i tych gorszych chwilach, automatycznie wyklucza opcję
                  szukania i rekompensowania sobie pewnych "niedostatków emocjonalnych" na boku.
                  Człowiek nigdy nie jest własnością drugiego człowieka, ale podejmując pewne
                  zobowiązania powinien je wypełniać, a nie szukać sobie usprawiedliwień i wymówek...
                  • luxnordynka Re: czy wybaczyć? 08.08.10, 20:15
                    Współczuję Ci bardzo, zwłaszcza ze to zdrada długoterminowa i tłumaczenie gorsze
                    niż jakby go nie było. Zyczę dobrych decyzji, wiem też, że od teraz musicie
                    budować swoje relacje na czymś innym niż zaufanie, nie wiem na czym... Trzymaj
                    sie i uważaj na dzieciaki, Ewa
                    • mwiktorianka Re: czy wybaczyć? 08.08.10, 21:01
                      Bardzo Ci współczuje.Jesli chodzi o rade to nie czuje sie na silach aby Ci jej
                      udzielic,bo zwyczajnie nie wiem co zrobilabym bedac w takiej sytuacji jak Ty
                      teraz.W kazdym razie niczego mu nie ulatwiaj,nie probuj wybaczac na
                      sile-mysle,że takiej zdrady chyba nigdy nie uda sie wybaczyc.Łatwiej chyba by mi
                      bylo wybaczyc jednorazowy skok w bok,pod wplywem chwili,ale tak długi romans to
                      cos naprawde obrzydliwego robionego z premedytacją.Daj sobie czas,złośc czy
                      wsciekłośc jest złym doradcą.Mysle,ze po jakims czasie dowiesz sie czy jestes w
                      stanie zyć z nim dalej czy nic juz z tego nie bedzie.W takich sytuacjach
                      najczesciej bywa tak,że to kobieta jest na przegranej pozycji jesli sie
                      rozwiedzie(nie chodzi mi tu o psychiczny spokoj),ale o to,ze zostaje z dziecmi i
                      wszystkimi obowiazkami na głowie.Facet sie wyprowadza,płaci alimenty-lub
                      nie,widuje sie z dziecmi-lub nie w każdym razie jest duuuzo bardziej wolny niz
                      kobieta.Jesli jest jedno dziecko sprawa jest w miare prosta,ale gdy chodzi o
                      czwórke to juz jest naprawde skomplikowane.Zajmij sie przede wszystkim teraz
                      soba i dziecmi.Potrzebujesz spokoju.Obserwuj bacznie jak sie będzie
                      zachowywał,czy zalezy mu zeby naprawić błąd,który popełnił,czy tez nie bardzo.Co
                      do owej pani to moje zdanie jest takie,że jesli wiedziala,że facet jest zonaty
                      to zwykla zdz..a,innych okresleń na tego typu kobiety nie uzywam.Ale winny jest
                      przede wszystkim on bo to on ma rodzine,a w bajeczke o kuszeniu to chyba nikt
                      rozsadny mu nie uwierzy.Takie gadanie swiadczy tylko o jego niedojrzałości
                      psychicznej.Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i trzymaj sie bo masz dla kogo.
                      • chybasnie Re: czy wybaczyć? 08.08.10, 23:39
                        dzieki za wsparcie. Na dziś chciałabym, by się wyprowadził, ale najzwyczajniej w świecie nie poradzę sobie sama z dziećmi. Nie mam tu nikogo, a zresztą nie chcę, póki co, wtajemniczać nikogo w ten syf. Czuje się skazana na dożywocie. Terapia...na razie nie wiem, jak poukładać kolejny dzień. Mąż chodzi jak cień, widzę, że przezywa, ale mam wrażenie, że przede wszystkim boi się-co będzie. Teraz się boi. Przez dwa lata jakoś radził sobie z tym lękiem i spotykał się z nią. Gdyby nie przypadek, głupi traf i telefony komórkowe-spotykałby się nadal. Zgroza.
    • rycerzowa Re: czy wybaczyć? 09.08.10, 00:26
      Ech, dziewczyny...
      Teoretycznie małżonek powinien być wierny małżonkowi, skoro obiecał.
      Nie powinien też kraść, oszukiwać, łamać przepisów drogowych, unikać płacenia
      podatków, lenić się i tak dalej.
      A jednak robi to, no bo kto z nas jest bez grzechu?
      Taka jest ludzka natura.

      (Od razu piszę,że teoretyzuję, nic mi nie wiadomo o ewentualnych wyczynach mego
      męża. On też nic nie wie...
      Ale napatrzyłam się i nasłuchałam sporo).

      Satyryk pisał,że
      "Brak okazji, odwagi , ochoty
      Powodem niejednej cnoty".
      Doświadczeni ludzie mówią,że nie ma takiego/takiej, kto by nie
      zdradził/zdradziła, gdy ma okazję, odwagę, ochotę. Nawet zakonnicę można ponoć
      uwieść, jak ktoś się uprze. Tak wielkie jest pragnienie szczęścia, które daje
      nowe uczucie.
      Kobiety rzadziej zdradzają, niż mężczyźni, ale tylko dlatego,że mają mniej
      okazji i mniej szans.
      Mądry człowiek zwykle się opamiętuje, bo widzi,że otrzymuje to samo, co miał,
      tyle że ze wstecznym przesunięciem czasowym. I że potem będzie miał to samo co ma.

      Co robić ze zdradą? Rzucić wiarołomcę? Większość małżeństw by się wtedy
      rozpadała. Co dalej? Samotność? Eee... Czyli nowy związek. Ale z kim? Przecież
      nie z osobą bez doświadczeń, bo to młodziki.
      Czyli z kimś po takich samych przejściach. Wychodzi na to,że następuje wymiana
      partnerów, jak w dziecinnej grze.
      To po co jeść tę żabę? Jak mam szukać innego po rozwodzie, to wolę swojego, po
      "wewnętrznym" rozwodzie, czyli po awanturze. Przynajmniej dla dzieci nic się nie
      zmieni.

      Co ci poradzić?
      Może popytaj na forum z fachowcem psychologiem.
      Z życiowych obserwacji powiem ci tylko, byś unikała dwóch postaw:
      1. Nieustannego potępienia,przez całe lata, nieustannych wyrzutów, nieustannego
      wypominania i płaczów.
      2. Zachowywania się jakby nigdy nic, bo dzieci, bo dom, bo kredyt, bo chłop musi.
      Jeśli się wybacza, to trzeba naprawdę wybaczyć, ale nie można wybaczać zbyt łatwo.

      Mamy niewielki wpływ na "okazję i ochotę", ale współmałżonek musi się bać, że
      w razie czego może sporo stracić.

      Jeśli mąż natychmiast wrócił i się gryzie, to znaczy,że zdrada nie była czymś
      specjalnie poważnym, ot, taka niebezpieczna rozrywka.
      • stasihelenka Re: czy wybaczyć? 09.08.10, 01:12
        w sumie mądrze mówisz smile, ale niebezpieczna rozrywka, to jest wg mnie raz na
        czas, a przez dwa lata, to juz nałóg
        • luxnordynka Re: czy wybaczyć? 09.08.10, 12:35
          no wlasnie, te 2 lata, dobrze sie ukrywał...Przerażaja mnie takie historie,
          napawaja lekiem wręczsad. Trzymaj sie, dasz rade przez to jakos przejsc, masz dla
          kogo żyć i cieszyć sie tym życiem, jednak Twoj mąż jest teraz chyba w gorszej
          sytuacji-ma sporo do stracenia, tylko czy on potrafi to docenic? Ewa
    • stefania1939 Re: czy wybaczyć? 09.08.10, 14:29
      W mojej rodzinie była taka sytuacja, że kobieta zdradzała, wdała się w gorący
      romans. Mąż wybaczył. Kochanek przepadł. Dziś mają po 60 lat, są idealnym
      małżeństwem( tak się wydaje). Syn jest wdzięczny ojcu i podziwia go. Ja też
      podziwiam. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Czasem warto wybaczyć,
      a czasem nie.
    • agusia2137 Re: czy wybaczyć? 09.08.10, 22:21
      Byłam w podobnej sytuacji.Myslalam ze moj swiat sie zawalil gdy dowiedzialam sie o zdradzie mezasad Strasznie bolalo!!Dlugo nie potrafilam mu tego wybaczyc ale wkoncu jakos sie udalosmileAle mimo ze wybaczylam to jednak nie zapomnialam o tym i po dzien dzisiejszy jak sie klocimy potrafie mu to wygarnac.wiem ze nie powinnam mu tego wypominac skoro postanowilam wybaczyc ale ta jego niewiernosc jest jak drzazga w mym sercu!!KOcham meza i niedawno urodzilo sie nam 4 dziecko,jestesmy szczesliwa rodzina ale zawsze gdzies w podswiadomosci staram sie byc czujna. Zrobisz jak uwazasz i głeboko wierze ze podejmiesz wlasciwa decyzje!!!Decyzje ktora bedzie najlepsza dla ciebie i twojej rodzinki!!!!Trzymam kciuki i zycze powodzenia!!!!Mam nadzieje ze wszystko sie pomyslnie ulozy!!!!!
      • luxnordynka Re: czy wybaczyć? 09.08.10, 23:02
        to przerazajace, gdzie nie spojrzec to jakas zdrada, tu na forum, chyba nie ma
        osoby, ktora by nie znala kogos kto to przezywasad... Moja kolezanka, ktora
        wybaczyla (tez maja 4 dzieci) wlasnie sie dowiedziala ze maz wciaz to robi....
        jest w trakcie separacji, zaufala i nawet sobie nie wyobrazam co teraz czuje, Ewa
        • stasihelenka wpadłam w dół 10.08.10, 00:27
          sad przez te historie... przerażają mniesad

          chustoMama x 3
          • nata76 Re: wpadłam w dół 10.08.10, 09:54
            stasihelenka napisała:

            > sad przez te historie... przerażają mniesad
            >
            > chustoMama x 3


            tylko mi przestan sie dołowac!!!!historia stara jak swiat ,moze sie
            zdarzyc ale nie musi.
            sa faceci co zdradzaja, sa faceci co NIE zdradzaja, sa faceci co o
            tym powiedza/albo zona wykryje/albo przez przypadek,albo nie
            powiedza i nikt o niczym nie wie.

            nikt nie jest niczyja własnoscia,a człowiek jest tylko człowiekiem.
            Edward Cullen nie istniejewink I nawet dobrze, bo on zdecydowanie za
            toksyczny jestwink
            • luxnordynka Re: wpadłam w dół 10.08.10, 12:48
              prosze mi tu Edwarda nie obrazac. Stanowczo protestuję!!!!!!
              • housewife1 Re: wpadłam w dół 16.08.10, 19:47
                mwiktorianka

                >>>>>W takich sytuacjach
                najczesciej bywa tak,że to kobieta jest na przegranej pozycji jesli sie
                rozwiedzie(nie chodzi mi tu o psychiczny spokoj),ale o to,ze zostaje z dziecmi i
                wszystkimi obowiazkami na głowie.Facet sie wyprowadza,płaci alimenty-lub
                nie,widuje sie z dziecmi-lub nie w każdym razie jest duuuzo bardziej wolny niz
                kobieta <<<


                a ja nie bardzo rozumiem dlaczego kobiety zgadzają się na pozostanie z dziećmi.
                ja rozumiem małe dzieci takie do lat 3 powinny byc z mamą, ale juz np. dzieci w
                wieku szkolnym moga mieszkac tez z tatusiem, np na przemian z mamą, powiedzmy
                dwa tygodnie tu, dwa tam. albo w ogóle moga mieszkac z tata. tak sie przyjęło,
                że facet jak odchodzi to własnie mysli, że taka wolnośc sobie złapie, a ja np.
                mojemu mężowi zapowiedziałam już, że gdyby kiedykolwiek powstała taka sytuacja,
                że zechce odejść, to na pewno nie wezmę na siebie całkowicie dzieci.
                a i kochance tez może sie oczy otworzą, jak np żona przywiezie 3 dzieci do męża
                i powie, "wyjeźdźam na dwa tygodnie, zajmij się dziecmi"
                Kobiety chyba przez jakąś fałszywą ambicje walczą na odwrót, zabieraja te
                dzieci, utrudniaja kontakty, a facetowi i kochance w to graj, nic im nie
                przeszkadza w czułostkach... ooo takiego.... mój na pewno na coś takiego nie
                mógłby liczyć.


                • sli-maczek Re: wpadłam w dół 16.08.10, 20:12
                  housewife1 - duzo w tym racji.Chociaz i tak chyba wszystko to
                  indywidualny przypadek. Sama pojecia nie mam jak bym sie zachowala.
                  I nie wiem czy umialabym oddac ktorekolwiek dziecko do obcej kobiety
                  na wychowanie. Lepiej zeby takie rzeczy sie nie przytrafialy w
                  zadnym domu, bo to zawsze i tak koztem dzieci i az serce sie kraja
                  jak glupota rodzicow moze im pokrzywic zycia. Dlatego kazda decyzje
                  w takiej sytuacji trzeba chyba podjac na zimno,bez emocji i po
                  porzadnym przemysleniu wszystkich opcji.
                  • nata76 co u Ciebie? 05.09.10, 09:01
                    Co słychac?
                    • chybasnie Re: co u Ciebie? 07.09.10, 21:51
                      mega dół...nie potrafię przestać myśleć o nim, o niej...powinniśmy chodzić na jakąś terapię, ale -mąż ciągle w pracy, w delegacjach, nie bardzo chcę wtajemniczać w to wszystko moją matkę, a musiałabym, gdybym poprosiła o to, by raz na jakiś czas została z dziećmi. Moja matka jest strasznie cięta na męża, uważa, że wrobił mnie w tyle dzieci, więc jakby sie dowiedziała, że jeszcze przyprawił mi rogi to by go chyba rozszarpała...jeszcze mi brakuje jej wścieklizny do tego wszystkiego. Mam bardzo pesymistyczne refleksje nt "bilansu zyciowego". Od tego "wydarzenia" zmieniłam diametralnie opinię nt życia rodzinnego. Kobieta powinna dbać o seibie, rozwijać się-swoje zainteresowania, pasje, pracować, żeby mieć swoja kasę i nie dawać sobie wmówić-małżonkowi, rodzinie, księdzu, rabinowi czy komukolwiek, że dzieci to skarb. Może i skarb-dla mnie teraz to udręka i kula u nogi...
                      • stasihelenka Re: co u Ciebie? 08.09.10, 01:04
                        wiesz- "mąż", to "rzecz" nabyta i zbywalna, ani go nie wychowasz, ani nie wyleczysz-jeśli sam nie będzie miał ochoty i zamiaru poprawy wink, a dzieci są Twoje i zawsze będą ... mów co chcesz, ale masz skarb i doceń ten fakt.
                        • nata76 Re: co u Ciebie? 08.09.10, 09:41
                          zgadzam sie ze stasihelenka.

                          wiesz, moze naprawe malzenstwa zacznij od zmniay podejscia do samej siebie, do dzici. Dlaczego sa kula u nogi? Co bys zrobiła,gdyby ich nie było? Moze to samo mozesz zrobic z nimi,albo dziki nim? Nie chcesz wptajemniczac mamy, potrafie zrozumiec. Ale z Twoich słow wynika,ze sama tkwisz w tej sytuacji i ssama narzuciłas sobie role matki dzieciom, sprzataczki w domu itp. Moze czas to zmienic?
                          Mysle,ze nie obedzie sie bez powaznej rozmowy z mezem. Jeli u Was jest podział,ze Ty jestes z dzieckiem a maz pracuje, to przeciez nie znaczy,ze Ty nic nie robisz. Jak u Was kwestie finansowe? Czy macie to obgadane?
                          Czy rozmawialiscie o całej sytuacji,ktora sie Wam przydazyła?

                          Moze tez czas,aby pogadac z mama,np.jak bardzo potrzebne Ci jest wyjscie bez dzieci. Moze od tego zacznij. Zacznij gdzies sama wychodzic. Naprawde,jesli sama sie nie docenisz, to nikt Cie nie pomoze....
                          • corrina77 Re: co u Ciebie? 08.09.10, 12:40
                            Też myślę, że ta zdrada powinna stać się dla Ciebie motorem zmiany swojej roli w związku. Widocznie ta rola, którą pełniłaś do tej pory nie była dla Was obojga dobra, skoro Ty się teraz czujesz uwięziona ("kula u nogi"), a mąż zaczął szukać kobiecości na boku.
                            Bardzo podobał mi się post rycerzowej. Ja też teoretyzuję, w dodatku po ośmiu latach związku, a nie "...dziestu", ale myślę, że mądre kobiety potrafią z takiej sytuacji wyjść naprawiając związek, a nie go niszcząc do reszty.
                            Twój mąż zachował się jak ostatnia świnia i dobrze o tym wie. Myślę, że teraz czeka na "wymiar kary". Gdybyście poszukali pomocy mądrego psychoterapeuty, moglibyście spróbować naprawić w Waszym związku to, co spowodowało ten kryzys.
                            Nie wiadomo, czy się uda, ale spróbować warto. Inaczej czeka Was cofanie się o kilka lat wstecz, jak napisała rycerzowa.
                            • housewife1 Re: co u Ciebie? 12.09.10, 16:17
                              Ja rozumiem, ze dzieci moga byc "kula u nogi", no bo trudno np. podjąc pełnoetatową prace i stac się całkowicie niezalezną mając np malutkie dziecko w domu, albo kilkoro małych dzieci, ale dzieci to na pewno skarb i mąz jest ich ojcem, więc ma tez jakieś wobec nich obowiązki, tez powinien sie nimi zająć, skoro np. swoja zdrada przyczynił sie do tego, że Ty musisz/chcesz podjąc pracę.
                              • eva.braun Re: co u Ciebie? 12.09.10, 20:52
                                Bardzo Ci współczuję i doskonale rozumiem lęki, jak dałabyś sobie radę z małymi dziećmi...Ja odeszłam od męża, kiedy dzieci miały 4,6 i 11 lat.Powodem odejścia teoretycznie ni była zdrada tylko brak szacunku jakim "obdarzał" mnie mój mąż.Tkwiłam w takim układzie kilka lat.Moim imieniem było "Ty jeb....a s..ko" itp.Bałam się, ze sobie nie dam rady, tym bardziej, ze miałam ciężko chorą mamę i nie chciałam jej obarczać jeszcze swoimi problemami.Na zewnątrz byliśmy idealnym małżeństwem.Zdecydowałam się odejść po kolejnej awanturze przy dzieciach, ich histerycznym płaczu, nieprzespanej nocy.Oczywiście były sznataże, że zrobi ze mnie największą w mieście szmatę itp.Dopięłam swego i co??Szperając kiedyś po komputerze znalazłam powód zachowania mojego kochanego mężusia.Zdradzał mnie z żoną mojego ciotecznego bratai.Mnie się kiedyś wydawało, ze przegrałam życie...a teraz jestem bardzo szczęśliwa i dzieci też, mają spokój a ojca widzą raz na dwa tygodnie.Nie da sie zapomnieć pewnych rzeczy, w moim przypadku nie chodzi o to, ze mnie zdradzał bo o tym dowiedziałam się nie będąc już z nim, ale o brak szacunku, te poniżenia, te słowa, sińce...Nie wierzę też w sklejanie związku dla dobra dzieci, bo czasami dzieci są bardziej szczęsliwe jak nie mają obydwojga rodziców w domu, ale mają spokój i warunki do prawidłowego rozwoju.Ja chyba zawsze podejrzewałabym go pomimo wszystko, zawsze czaiłby się lęk, ze delegacja...że ma telefon przy sobie...itp.To nie był jednorazowy skok w bok, to było po prostu coś więcej.
                                A terapia małżeńska?Chmmm znam taką dziewczynę, którą notorycznie zdradzał mąż, dla dobra dzieci poszli na terapię i psycholog powiedział jej, ze ona ponosi winę za zdrady męża.W końcu rozstali się.
                                Musisz nabrać wiary w siebie, że mozesz coś dla siebie i dzieci zrobić.Będzie ciężko jakąkolwiek decyzję podejmiesz.Ściskam Cię mocno.
                                • prolens Re: co u Ciebie? 22.09.10, 11:10
                                  Współczuję..
                                  Ja odeszłam od męża, tj zażądałam rozwodu majac troje małych dzieci (córka 5,5 i bliźniaki 3,5 roku). Jakoś sobie radzimy, chociaż lekko nie jest. Pomaga rodzina, mieszkanie w którym razem mieszkaliśmy jest tylko moje, więc pod tym katem bardzo mi się ułożyło. Pracuję, chociaz bez alimentów nie starczyło by nam na życie. Mam faceta.
                                  I liczę że z czasem będzie lepiej.. Chociaż ciąghle trudno zaakceptować fakt, jak mi sie życie ułożylo.
                                  jesli masz ochote pogadac napisz: anna_kunert@tlen.pl

                                  housewife,
                                  niestety tak to z reguły jest ze jeśli facet będąc w domu, z rodziną, zachowuje się jak ostatni drań i nie ma dla dzieci czasu ani nie zamierza ponosić za nie odpowiedzialności, to po rozwodzie niestety się nie zmieni. Mój eks nie ma sadownie ustalonych kontaktów, dzieci mieszkaja ze mną. Teoretycznie ma z nimi być 2 razy w tygodniu popołudniami i raz na dwa tygodnie ma je brać na weekend do siebie. Praktycznie widuje się z nimi jak ma czas… I nie mam na to żadnego wpływu, a nie zostawię mu dzieci jak paczki pod drzwiami. Wszystko jest na mojej głowie i jak nie będzie chciał być z nimi i nam pomagac nikt go do tego nie zmusi..

                                  rycerzowa,
                                  wybacz, ale 2 lata związku poza to nie jest chwilowy wyskok…
                                  • prolens Re: co u Ciebie? 22.09.10, 11:13
                                    A jeśli chodzi o to czy wybaczyć.. Ja wybaczyłam. Pierwszą zdradę. I drugą.
                                    Straciłam ponad rok wierząc że coś się zmieni..

                                    Ale szansa że się zmieni pewnie zawsze jest.. Ja dla dzieci, dla rodziny, nie umiałam z niej nie skorzystać. Odeszłam będąc pewna że to jedyna słuszna droga.. Niestety.
    • gowa2 Re: czy wybaczyć? 27.09.10, 13:49
      Pewnie i można wybaczyć ale nigdy nie zapomnieć. Nigdy w życiu nie poszłabym do łózka z mężem wiedząc, że sypiał z kimś innym (będąc w związku ze mną). Chyba bym zwymiotowała na niego podczas seksu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja