logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy

27.08.10, 09:28
No to sobie tutaj ponarzekam i poużalam nad soba. Kto sie dołącza?
No to juz sie boje tego wożenia do czkoły i przedszkola,teraz już
trzy sztuki dzieci. I dobierania o róznych godzinach. I dowozenia i
odwożenia na zajecia dodatkowe, chociaz za duzo ich nie ma,ale nawet
jak kazdy po jednym,to już sie trzy dni w tygodniu uzbierają. I
odrabiania lekcji,gdy młodsze przeszkoadzaja, i wyzyt w poradni ze
starsza i rzmudnych cwiczen, kiedy ona nie chce ipłacze,ze
nienawidzi szkoły.......

echhhhh......no to sobie ulzyłam.
    • bibba Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 27.08.10, 09:43
      moje dzieci lubia szkola i mam ja o rzut beretem, co wiecej starsi
      zaczynaja i koncza o tej samej porze, od stycznia trzecia tez do
      nich dolaczy, wiec nie mam problemu dowozenia w innych porach, ale

      to ja nie lubie szkoly, roku szkolnego i calego tego kramu. nie
      lubie i juz. dzis znow sie rozklejalam nad tym, ze koncza sie
      wakacje sad
      • zuju2 Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 27.08.10, 10:24
        Ja się dołączam.
        Starsze dziewczynki dowozimy do szkoły 2 zmianowej, więc jestem na etapie strachu o synchronizację ich planów lekcji (dotąd mieliśmy szczęście). Maja (trzecia) startuje w przedszkolu, ale blisko domu.
        Basen mają w trzech grupach (3 najstarsze) - muszę koniecznie znaleźć takie grupy, żeby pływały o jednej godzinie na różnych torach, ew. godzina po godzinie. Angielski dodatkowy - pani proponuje rozdzielić najstarsze, bo Zuzia jest zbyt do przodu. Maja (trzecia) rozpoczyna skrzypce, starsze dziewczynki instrumenty mają w szkole, w klasie muzycznej w planie lekcji (zgram to tak, że jak starsze będą na angielskim, to mała na skrzypcach). Roczniak wszędzie jest ze mną.
        Zaczynam pracę, ale na wychowawczym, na umowę zlecenie (niewiele godzin i tylko w weekendy - uczelnia).
        Mąż - lekarz na dyżurach w kółko.
        Jesteśmy w trakcie budowy domu - musimy go skończyć do końca roku szkolnego. Mieszkamy sami, bez pomocy.
        Ale damy radę, no nie? No powiedzcie, że damy?
        • bibba Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 27.08.10, 10:29
          dacie, bo jak nie wy to kto wink

          a powaznie - na pewno dacie, choc stresu wspolczuje!
          • sabina211 Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 27.08.10, 10:54
            Sama mogłabym założyć ten wątek, bo co najmniej od tygodnia ściska mnie w
            gardle...Nie chcę porannego pośpiechu, skarg syna pt. nikt mnie nie lubi, żalów
            córki: pani jest niemiła, maratonów popołudniowo-wieczornych z odrabianiem
            lekcji, wplataniem w to wszystko lekarzy i badań, terapii i najmłodszej
            uwieszonej po przedszkolu na mnie, kiedy muszę być szczególnie skupiona na jej
            rodzeństwie.
            Wiem, że damy radę, wiem, że dzieci są coraz samodzielniejsze, ale też wiem, ile
            wysiłku to wszystko kosztuje. Dlatego nie chcę...
            • luxnordynka Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 27.08.10, 13:27
              my zaczynamy rok szkolny dopiero 15 wrzesnia, ale tez sie tego
              obawiam, choc dzieci zaczynaja i koncza o tej samej porze, tyle, że
              trzeba je jeszcze na popoludniowe zajecia szkolne prowadzic.
              Dodatkowo pilka nozna dwa razy w tyg, Marta marzy o
              instrumencie...choc ja w sumie lubie chyba to cale zamieszanie, tylko
              od czasu do czasu mam dosc... Na razie cieszymy sie jeszcze wyjazdem
              nad morze. Natomiast bardzo boje sie debiutu naszego czterolatka w
              przedszkolu (niestety obowiazek szkolny od 4 rż), wiem, ze bedzie
              plakal i tesknil, nie zna jeszcze w ogóle jezyka, jest dosc
              niesmialy. Ja tez uwielbiam wakacje, lubie jak dzieciaki sa razem,
              naprawde fajnie od nowa nawiazaly dobre relacje, Ewa
    • zebra12 Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 27.08.10, 17:41
      No ja mam to szczęście, że pomaga mi tata. Odprowadza młodą do
      przedszkola i często odbiera. Starsze chodzą same do szkoły.
      Najstarsza zaczyna w tym roku naukę w gimnazjum, to troszkę stresu
      mamy. Będzie dojeżdżać komunikacją miejską. Średnia chodzi jeszcze
      do szkoły muzycznej. Ale jakoś podołamy. Też mamy poradnie i inne
      takie.
    • anna_sla Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 27.08.10, 20:13
      a że tak zapytam.. po co im te zajęcia dodatkowe? zwłaszcza tej płaczącej? Nie
      mogą po prostu odrobić lekcji i się bawić?
      • nata76 Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 27.08.10, 22:32
        e wanna_sla napisała:

        > a że tak zapytam.. po co im te zajęcia dodatkowe? zwłaszcza tej
        płaczącej? Nie
        > mogą po prostu odrobić lekcji i się bawić?

        nie wiem,czy to do mnie było,ale....zajecia dodatkowe to jest to co
        nienawidzaca szkoły kocha,czyli pływanie, kółko plastyczne i konie.
        płacze na zajecia w poradni (dysleksja prawdop. ma problemy z
        czytaniem).

        sama bardzo chciała chodzic i juz jej nie zadowala siedzenie w domu
        i bawienie sie. zreszta widzxe,ze te zajecia czynia ja szczesliwa.a
        dla mnie to najwazniejsze.

        troche przewrotne to Twoje pytanie. Nie pamietam w jakim wieku masz
        dzieci,ale w pewnym momencie juz nie starcza siedzenie w domu i
        bawienie sie. Mysle,ze i dzieciom i rodzicom.
        I nie chozi mi o dodatkowe angielskie, korepetyce itp,ale zajecia,
        które podobaja sie dzieciom .
        >
        • anna_sla Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 28.08.10, 10:56
          no chyba że tak..
    • goska81-gryfino Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 27.08.10, 22:26
      No to ja Ci napiszę jak to wygląda u nasmile Moi idą kolejno do klas: zerowej,
      drugiej i trzeciej. Szkołę mają niemalże na drugim końcu miasta, ale pod blokiem
      praktycznie mamy autobus. Jak mąż ma na rano do pracy, to wychodzą o 7:30
      (właściwie wychodzili- ci starsi), wsiadają, jadą 5 przystanków i koło 7:50 są w
      szkole. Niby "na styk", ale to motywuje do szybkiego przebrania się, a nie do
      siedzenia w szatni i gadania z kumplem. Zresztą dopiero w drugim półroczu
      pozwoliłam im tak jeździć samym. Wcześniej jeździłam z nimi, biorąc ze sobą na
      doczepkę Wojtka i malutką Olcię. Jedynie po lekcjach zawsze starałam się ich
      odebrać i tylko sporadycznie szli sami do domu. A nawet jak szli, to zawsze
      jeden na drugiego czekał, żeby iść wspólnie. Teraz będę musiała jeździć lub
      chodzić, bo Wojtuś idzie do zerówki, więc nie ma bata. Nie wiem jak będzie jak
      urodzę, bo to ma być przełom września i października, wiec już chłodno będzie, a
      ja z piątką do szkółki rano i potem po nich. Z tym, że jak mąż będzie miał na
      popołudnie, to ich zawiezie.Ja się prawka nie dorobiłam i pewnie nie dorobię,
      więc mnie autobus musi zadowolić. A szkołę mogliśmy wybrać bliższą i to nawet
      dwie do wyboru mieliśmy, ale wolimy tę konkretną, bo znamy ją dokładnie, znamy
      też nauczycieli, wiemy, że jest tam bezpiecznie i jesteśmy zadowoleni, więc taki
      codzienny kawał drogi ma swój sens. To jest kwestia przyzwyczajenia, choc nie
      ukrywam, że trochę mnie to wszystko przeraża. Wszak zerówkowicza z braćmi
      autobusem nie puszczę.
    • jaga68 Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 27.08.10, 22:32
      Damy radę smile. I może się przy tym nie wykończymy. Dziewczyny, trzymam za nas wszystkie kciuki smile. Też nie lubię szkoły, chodzenie na zmiany wywraca nam dzień do góry nogami, niestety.
      Trzymajcie się smile.
      • nata76 Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 27.08.10, 22:34
        Alez oczywiscie,ze DAMY RADE!!!!

        Ale to jest watek uzalajacy sie nad sobasmile)))))no wiecie......wink
    • simonkapl Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 28.08.10, 11:17

      --Wspolczuje!
      My mamy o tyle dobrze, ze szkole i przedszkole (razem sa) mamy
      niedaleko domu, a dzieci koncza o tej samej godzinie,na razie
      zreszta tylko starszy syn chodzi do przedszkola .Zaprowadzam syna na
      9h, zabieram o 12 na obiad, o 13h30 odprowadzam i odbieram o
      16h30.Dla mnie juz nawet to bieganie 4 razy dziennie jest czesto
      klopotliwe, bo rzeba 2 maluchow zabierac, a u nas czesto deszcze ,
      ulewy wichury.Ale chyba gorsze dla mnie sa wolne srody i 2
      tygodniowe ferie co poltora miesiaca.
      https://www.suwaczki.com/tickers/ukdyj44jgmn9wn3m.png
      https://www.suwaczki.com/tickers/1kk0x1hp6wrs9oud.png
      https://www.suwaczki.com/tickers/zem3tv73zl1co18j.png
    • kamienna5 Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 28.08.10, 20:59
      Przerażacie mnie... tak na przyszłośćsmile
    • elgosia Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 29.08.10, 00:16
      A ja mam Pierwszaka i się trochę denerwuję, bo nie wiem, co będzie. Ja sama
      zaczynam też nową pracę. Szczerze mówiąc najbardziej przeraża mnie to jeżdżenie,
      bo strasznie nie lubię byc gdzieś na konkretną godzinę i nie cierpię jeździć
      samochodem uncertain I rano wstawać. Z drugiej jednak strony mam dość mojej trójeczki
      24 godziny na dobę. Niech się wyszaleją w szkole/przedszkolu smile
      • kaeman Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 29.08.10, 23:26
        damy radę dzielne mamy smile
        ale ja też jestem przerażona tym szaleństwem od środy. Najstarsza do trzeciej klasy, pięciolatka do przedszkola, najmłodsza do żłobka - oczywiście w trzy różne miejsca. A ja punkt ósma do pracy na drugi koniec miasta, a w Krakowie przejazd w korkach to duży wyczyn.
        No i znowu budzik nieubłaganie będzie dzwonił o 5.30....
        A po południu - zbieranie dzieci z trzech miejsc, a potem - najstarsza na skrzypce, angielski, średnia na basen i na nuuudne ćwiczenia logopedyczne, najmłodsza jako towarzystwo za siostrami (z przymusu). O zadaniach domowych nie wspomnę ....zawsze młodsze siostry chcą "pomagać" starszej.
        A ja w nocy ciąg dalszy pracy zawodowej i etat gospodyni domowej. No i oczywiście opracowywanie logistyczne każdego następnego dnia, żeby ze wszystkim zdążyć.
        Mężuś - praca, praca, praca - no cóż ktoś musi zarobić na kolejne wymarzone wakacje, które już niedługo - za 10 miesięcy !!!!!
        TRZYMAM KCIUKI ZA WAS I KOLEJNY UDANY ROK Z ROSNĄCYMI POCIECHAMI smile

        .... ale super tak sobie ponarzekać wink ....
      • mali-nki elgosia i inne mamy pracujace 31.08.10, 17:59
        piszesz ze zmieniasz wlasnie prace, masz juz trojke i jestes w ciazy?
        Naprawde podziwiam!!!!Jak ty to robisz? i wy mamuski jak wy to robicie.
        Ja jestem mama trojki, nie mam obecnie pracy bo sie przeprowadzilismy
        do niemiec i niestety musialam zostawic tam moja prace ktora byla
        idealna, bo moglam pracowac z domu i tyle godzin ile chcialam.
    • agni71 Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 30.08.10, 15:14
      To ja tez sobie ponarzekam, a co mi tam. Ja tez z tych
      niezmotoryzowanych i juz pewnie prawka nie zrobię (duża wada
      wzroku), więc skazana jestem na piesze wędrówki do szkoły i z
      powrotem. W tym roku dwie starsze do szkoły (I i II klasa), szkoła
      ta sama, ale chyba sie nie wyrobia z remontem i będzie na zmiany.
      Jesli na różne zmiany to klops sad
      Najmlodsza do przedszkola (w druga stronę), często przeziębiona,
      więc będzie zostawac w domu, a ja będe ja ciagać ze soba do szkoły.
      Z wózkiem z nastaniem lata sie pożegnałyśmy, więc będzie czasem
      ciężko sad
      Na szczęście mąz może dzieci rano rozwozić samochodem do
      przedszkola i szkoły, więc mnie pozostaje odbieranie i ew.
      zaprowadzanie na druga zmianę.
      A jeszcze mi sie szykuje niemowlaczek do opieki może i na miesiąc.
      No cóż, przypomne sobie jak to jest z maluszkiem....
    • latajacamysz Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 30.08.10, 17:33
      Qrde, a ja sie martwiłam jak z 2 sobie poradzę!
      Współczuje wam dziewczyny, ale widzę że macie opanowaną logistykę więc dacie
      sobie radę!
      U mnie zerówka i przedszkole w dwóch różnych miejscach jednak zmotoryzowanym
      kapkę łatwiej i na szczęście lubię prowadzić.
      Zresztą bez samochodu to ani rusz u nas na wsi.
      • hanna26 Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 30.08.10, 19:02
        No dobrze, dołączę się do narzekania.
        Przedszkole i szkoła w dwóch różnych miejcach, a wszystko to ładnych
        kilka przystanków od domu. I wszędzie z dwulatkiem pod pachą, bo
        dwulatek pójdzie do przedszkola dopiero za rok. Wtedy średnia będzie
        w zerówce, a najstarsza w trzeciej klasie.
        Przedszkole do 16, szkoła różnie różniasto, zwykle lekcje do 11-12,
        a zajęcia dodatkowe dla najstarszej od 16 do wieczora. Mogłabym do
        czasu rozpoczęcia zajęć zostawiać ją w świetlicy. I czasami
        zostawiam. Ale u diabła, siedzenie od godziny 8 rano do np. 18 w
        wypełnionej hałasem sali, z chudym obiadkiem szkolnym w
        międzyczasie, to nie jest to, co uważam za dobre i pożyteczne dla
        dziecka. Wolę, żeby te godziny po lekcjach spędziła na powietrzu,
        albo czytając książkę w swoim pokoju, albo robiąc coś innego, a
        pożytecznego dla niej. I zjadła porządny, pełen witaminek i
        mikrolelementów obiadek domowy. Więc kursuję z tym dwulatkiem - od
        domu do szkoły, od szkoły do przedszkola, potem do domu, potem znowu
        do szkoły... i tak wkoło Macieju. Gdyby mąż nie był prywatnym
        przedsiębiorcą i nie mógł np. pozwolić sobie na wyrwanie się z
        pracy - to leżelibyśmy na obie łopatki.
        Uffff.
        • mali-nki Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 31.08.10, 18:01
          mieszkalam pare lat w anglii i to jest jednak blogoslawienstwo dla
          rodzin ze tam w szkole wszystkie klasy koncza o tej samej godzinie, a
          moze najwyzej z 10cio minutowa roznica. Jaka wygoda lo matko teraz to
          doceniam...Moze dlatego w anglii jest tyle dzieci i nie maja problemow
          z przyrostem naturalnym? To taki szczegol ale jaki wazny...
          • marina2 Re: logistyka okołoszkolna-wątek narzekajacy 31.08.10, 20:25
            logistyczne rozterki są już za mną.dzieci dojeżdżają samodzielnie.niemniej szlag
            mnie dzisiaj trafił na widok planu lekcji wydrukowanego ze strony szkoły.lekcje
            startują o 7.10 trwają do 17.10 i do tego dojazd do szkoły w korku godzina w
            jedną /godzin w drugą stronę.Albo wariant b/syna lekcje od 8.00 do 17.10 i
            następnego dni basen na 7.10.wrrrrrr
Pełna wersja