zuju2
30.08.10, 13:07
Teraz czas na pozytywy:
Tak naprawdę lubię nasz domowy rozgardiasz.
W drodze do/ze szkoły gadamy z dziewczynami o różnych sprawach,
śpiewamy na głos, słuchamy radia na cały regulator, odpytujemy z
tabliczki mnożenia: to jest też nasz czas!
Jestem dumna z dzieci, że chcą robić, to co robią: świetnie pływają,
grają na instrumentach, przygotowują same z siebie przedstawienia, są
mega zaangażowane, nawet w język angielski - to frajda wozić je tu i
ówdzie, kiedy sprawia im to tyle radości i tak pięknie się rozwijają!
Maluchy nigdy nie narzekają, że "przy okazji" są w różnych miejscach
- zawsze mam ze sobą książeczki, karty do gry i w czasie oczekiwania
robimy fajne rzeczy: idziemy na INNY plac zabaw, gramy w piłkę albo w
klasy.
Dzień w szkolnym ferworze ma swój porządek.
Stałam się mistrzem logistyki i wykorzystywania każdego skrawka
czasu!

Dzięki temu, że dzieci jest więcej (u nas 4), są samodzielne: same
odrabiają lekcje i się uczą a do mnie przychodzą do sprawdzenia/
odpytania, albo jak tatuś ma dyżur, to siadamy z lekcjami przy dużym
stole, maluchy też(!) i odrabiamy, a ja z doskoku tu coś tłumaczę, tu
podpowiem, tu nauczę narysować pieska albo włożę w malutką łapkę
kredkę i robimy pierwsze kreski

Uwielbiam moje dzieci, lubię być z nimi i dla nich, a od września
czekają nas nowe fajne wyzwania (Maja zacznie skrzypce

a Noemi
basen dla bobasków

TO druga strona medalu

A co fajnego od września w tym rozgardiaszu Was czeka?