Dodaj do ulubionych

po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/

07.09.10, 10:01
ale jestem dobita ta lekturą. Pamiętam jak ją sama czytałam,pamietam sąady nad Kasią w klasie ...a teraz czytam z córką, juz jako matka i krew mi sie burzy....

Jak tu prowadzic sądy nad Kasią, lepiej nad beznadziejnymi rodzicami Kasi....a jeszcze smutniej mi,jak pomysle,ze te 30 lat temu to własnie wiekszosc z nas się w takich rodzinach wychowywała....

Na szczescie moja córka sama zauważyla i mi sie pyta:mamo, a dlaczego jej po prostu nie powiedzieli,ze mama jest w ciazy i ze bedzie dziecko,by sie przyzwyczaiła...

Macie podobne odczucia po tej lekturze....beznadzieja....a jeszcze w tych wszystkich lekturacz to mnie wkurza ten język: kasiny, maminy, sktomniuka, czysciutka,tatulek,porzadnie uczesana i w ogóle....

mogli by refresching zrobic w lekturach.....
Obserwuj wątek
    • 3bitt Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 07.09.10, 10:35
      A ja uwielbiam tą książkę. Czytałam ją kilka razy jako dziecko i często do niej wracam teraz.
      Masz swietną okazję do pokazaniu dziecku, ze kiedyś było inaczej. Kiedyś dzieci były inaczej wychowywane i inaczej traktowane. To samo można dostrzec np w "karolcia i błękitny Koralik". Dzieci miały być grzeczne. Dzieci powinno być widać, ale nie słychać. To można wyczytać w tych lekturach. Teraz jest inaczej mamy pajdocentryzm. Czy to dobre, czy nie dobre, okaże się za kilkanaście lat, kiedy to nasze dzieci zostaną rodzicami i będą porównywać. A ksiazka sama w sobie bardzo miła.
        • 3bitt Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 07.09.10, 11:44
          Opowieść o 9 letniej dziewczynce, która była cudownym dzieckiem, wzorową uczennica. Urodziła się młodsza siostra i Kasia przeżyła bunt. Dopiero kiedy mała Agnieszka (chyba tak na imię ma ta malutka) zachorowała, z winy Kai, do Kasi dotarło, że jej siostrzyczka nie jest dla niej kara i całym złem, tylko kimś kto jak tylko podrośnie będzie dla niej ważny. Zmieniła stosunek do siostry i zmieniła swoje zachowanie.
            • gismol77 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 07.09.10, 12:01
              ja tu u Was pierwszy raz i przez przypadek ale musze zabrać głos. tez czytałam mojej niemal siedmiolatce "oto jest Kasia" zaczynałam podniecona bo pamiętam jak sama to czytałam z wypiekami ale w miarę postępowania lektury, coraz słabiej mi się robiło. ta historia, że mama gdzieś wyjechała i ma przywieźć niespodziankę a przywozi wrzeszczący tłumoczek to jakis horror! jak można nie przygotować 9 latki na przyjście rodzeństwa, w dzisiejszych czasach nie mieści się w głowie (moja miała trzy i wiedziała na miarę swoich możliwości skąd się siostra wzięla)
              ale najbardziej rozbroiła mnie moja córka jak zapytała: "mamo, a czemu ten tato Kasi ciągle pali papierosy i czyta gazete?"
              fakt to nie są lektury dla dzisiejszych dzieci, bardziej tzreba by to traktować jako książkę historyczno - obyczajową
    • zuju2 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 07.09.10, 12:27
      Ta lektura to dopiero początek... lekturwink
      Też muszę się natłumaczyć dziewczynkom jak to kiedyś było! Patrzą wtedy na mnie jak na ... dinozaura! Z pewnym niedowierzaniem i zaciekawieniem.
      Ale wyłapałam tez coś fajnego:
      Julka (wtedy 7 lat): mamo a co to jest popielniczka?
      Faktycznie moje dzieci nigdzie nie widziały tego wynalazku, bo nikt nie pali w rodzinie ani wśród znajomych. I jeszcze jak dla mnie hit:
      Zuzia (wtedy tez ok. 7 lat): mamo a co to znaczy: ODWIESIĆ słuchawkę?
      Pozdrowienia!
      • verdana Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 07.09.10, 12:49
        Błąd. To nie jest książka historyczna, to jest ZŁA ksiązka. Szału i ja i kolezanki dostawałyśmy czytając ją w latach 60-tych, kiedy już byla lekturą szkolną.
        To opowieść o patologii, niezaleznej od czasu i miejsca akcji. W dodatku patologia pokazywana jest tutaj jako wzrór do nasladowania, a skutki zlego traktowania dziecka przerzxuca się na samo dziecko. Tak zresztą szkoły interpretują tę książke do dziś - dzieci charakteryzujac Kasię maja oceniać ją jako niegrzeczną dziewczynkę, a nie ofiarę glupich doroslych. Córka narazila się w szkole, piszac co innego.
        Najwyzsza pora, aby dzieło to - dzieło spaczonego umysłu - wyrzucić z hukiem z lektur.
        • nata76 dziekuje za zwerbalizowanie verdano 07.09.10, 13:40
          verdana napisała:

          > Błąd. To nie jest książka historyczna, to jest ZŁA ksiązka. Szału i ja i koleza
          > nki dostawałyśmy czytając ją w latach 60-tych, kiedy już byla lekturą szkolną.
          >
          > To opowieść o patologii, niezaleznej od czasu i miejsca akcji. W dodatku patolo
          > gia pokazywana jest tutaj jako wzrór do nasladowania, a skutki zlego traktowani
          > a dziecka przerzxuca się na samo dziecko. Tak zresztą szkoły interpretują tę k
          > siążke do dziś - dzieci charakteryzujac Kasię maja oceniać ją jako niegrzeczną
          > dziewczynkę, a nie ofiarę glupich doroslych. Córka narazila się w szkole, pisz
          > ac co innego.
          > Najwyzsza pora, aby dzieło to - dzieło spaczonego umysłu - wyrzucić z hukiem z
          > lektur.


          nie umiałam nazwac co czuje. dziekuje verdano.
        • liliana22 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 07.09.10, 14:44
          Pamiętam jak ja czytałam tę książkę jako dziecko - i jak strasznie płakałam nad biedna Kasią, którą rodzice olali. Sama mam młaodszą siostrę (11 lat) i na szczęście od pierwszej możliwej chwili wiedziałam, że będzie jeszcze jedno dziecko w rodzinie (płci wóczas nieznanej). Czyli ten horror który rodzice zgotowali Kasi niekoniecznie był obowiązującą normą (z tego co pamietam bylismy również doskonale zorientowani jeżeli chodzi o powiekszenie się rodziny u kogokolwiek z klasy) i jeszcze mieli do niej pretensje. Też tłumaczyłam chłopcom (najmłodsza jeszcze jest w przedszkolu), że wystarczyło powiedzieć...
          Verdano masz rację - książka powinna zniknąć z listy lektur szkolnych.
          • andaba Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 07.09.10, 16:39
            Gdy ją czytałam jako trzecioklasistka byam zachwycona, gdy przecztałam kilka lat temu, kiedy kupiłam jako lekturę dzecku zachwyt był mniejszy, też nie mogłam zrozumieć (pomijając wszystko inne) jak można było Kasi nie powiedziec o rodzeństwie, i jak sie mogła SAMA nie domyślić - co więcej miałam wrażenie, że Jurek też do końca się nie orientował - dziś nie do pomyślenia, choć gdy sama byłam dzieckiem nie zwróciłam na to uwagi.
            • 3bitt Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 07.09.10, 17:05
              Wiecie co?
              Jak miałam 10 lat moja mama urodziła siostrę.
              Ja nie pamiętam ciąży mamy. Powinnam bo byłam już duża, ale nie pamiętam. Nie było rozmów o dziecku. Ja ich nie potrzebowałam.
              Pamiętam, że byłam u babci jak zadzwoniła mama ze szpitala, ze urodziła się nam siostrzyczka i czy się cieszymy? i że niedługo wrócą do domu i tato po nas też przyjedzie. I to wszystko.
              Może teraz by mnie ktoś przygotował na pojawienie się siostry. Nie wiem. Wtedy nie specjalnie mnie interesowało to wszystko bo miałam swój świat i swoje problemy, a siostra jak siostra. Jadła i ryczała, a potem klocki po niej musiałam zbierać wink Kocham ją mimo, ze nikt mi nie robił wykładów na temat jej pojawienia się w brzuchu mamy i radosnych 9 miesięcy. Dlatego ja tam rozumiem Kasię. Tzn nie rozumiem dlaczego się tak buntowała, bo ja to podobno przechodziłam przy pierwszej siostrze kiedy to błagałam, żeby mama ją odniosła do szpitala, albo chociaż komuś podarowała (miałam 2,5 roku i nie pamiętam. Babcia mi opowiadała). Później nauczona doświadczeniami, że rodzeństwo to całkiem fajna sprawa, przyjęłam siostrę naturalnie. Ale nad Kasią zawsze się wzruszałam big_grin U nas w szkole nie było sądów nad Kasią. Na podstawie tego opowiadania mieliśmy napisać o swoim rodzeństwie. Pamiętam to zadanie.
              • ratyzbona Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 07.09.10, 18:34
                ja miałam 8 kiedy urodził mi się brat - też wiedziałam że się urodzi ( trudno było nie zauważyć) i przykładnie odwiedziłam go w szpitalu ( na całe szczęście był ładny). Oczywiście też się buntowałam ( choć tego nie pamiętam podobno pocięłam mnóstwo przydatnych rzeczy w domu) ale różnica była taka że rodzice mnie nie ukarali ani nie robili mi wyrzutów - najwyraźniej wychodząc z założenia że każdy by się wściekł. Może dzięki temu nie umiem sobie wyobrazić nie kochania młodszego brata.
                A Kasi było mi koszmarnie żal dlatego że otaczali ją tacy podli dorośli.
              • hanna26 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 07.09.10, 18:37
                Nigdy nie lubiłam tej lektury i zawsze uważałam ją za wyjątkowo głupią. Pamiętam jak zastanawiałam się, dlaczego u licha mama Kasi daje jej jajecznicę na kolację, mimo że wie doskonale, że mała tej potrawy nie cierpi. A potem konsekwentnie każe jej jeść, mimo że jajecznica dawno wystygła i mówiąc najoględniej nie ma w niej już ani walorów smakowych, ani zdrowotnych. No, dlaczego zwyczajnie nie dała jej cokolwiek, choćby bułki z masłem, tylko kazała jeść tę jajecznicę? Z głupoty? Ze złości?
                A potem, gdy opuściła się w nauce - niczego nie widzeli, niczego nie zauważyli, nie sprawdzali jej zeszytów, nie rozmawiali codziennie o szkole? Nie pamiętam dokładnie treści, pamiętam jednak doskonale to uczucie: współczucie dla biednej Kasi i złość na głupich rodziców.
                • verdana Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 07.09.10, 18:59
                  Bo w tym domu istniał schemat - najmlodsze dziecko jest najwazniejsze, jeego potrzeby sa zawsze na pierwszym miejscu. To już bardzo niedobrze - gorzej, ze mlodsze dziecko zabierało nie tylko czas i uwage, ale i uczucie rodziny. Dziadek, ktory przed urodzenim małej uwielbia Kasię w ogole nie zwraca na nią uwagi, bo jest mlodsza wnuczka. Kasi już nie ma. przedtem tak samo został zdetronizowany brat - Kasię rozpuszczano, jego nie zauważano. Kasie przestaje dostawać prezenty, dowody uczucia - ta jajecznica jest dobrym przykladem. Dostaje jajecznicę, bo przestaje się liczyc, rodzina już nie chce pamiętać co lubi, a czego nie - mają inne dziecko do kochania, Kasią się juz najwyraźniej znudzili.
                  Nie bardzo też wiem, jak mozna nie powiedzieć dziecku o ciąży - choćby przemeblowanie, kupowanie rzeczy, zmęczenie - jak normalna 8-latka moze tego nie zauwazyc?
                  • nata76 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 08.09.10, 09:45
                    jestem Ciekawa jak w szkole prowadzi sie te lekture, jak omawia? CO ona wnosi dobrego? Przedstawia rowniez schemat,ze mama w kuchni, taka z gazeta, brat sie kłoci z sioistra, a do maluszka na palcach i z dwukrotnie umytymi rekami,a dziadek zachwyca sie malenstwem.

                    Czy w szkole nadal mowi sie,ze KAsia jest egoistka? jestem Ciekawa co,ze tak powiem,autorka miała na mysli piszac te ksiazke?

                    • monstermama Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 08.09.10, 10:28
                      My czytaliśmy Kasię dobrowolnie, Monsterówna nie miała i pewnie już nie będzie jej mieć. Monstera pani też jest chyba zbyt nowoczesna na tę książkę.
                      Duuuużo musiałam tłumaczyć, gdy czytaliśmy, pocieszające jest, że dzieci same doszły do wniosku, jak to mają dobrze z takimi rodzicami, jakich mająsmile Pod tym więc względem uważam, że to historyczna lektura.
                      Tak jak czytałam im Tomka Wilmowskiego i było o przemocy w szkole. Też się dziwili, że kiedyś nauczyciele mogli bić dzieci! Więc może takie stare gnioty nie są do końca złe? Jestem tylko rzeczywiście ciekawa, jak omówienie lektury zostanie przeprowadzone we współczesnych czasach. Donieś nam, Nato, o tym, ok?
                      • verdana Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 08.09.10, 12:42
                        www.sp28.lublin.pl/skarbiec%20belfra/Malgorzata%20Smagowska/MS7.doc
                        nakanapie.pl/book/178736/oto-jest-kasia.htm
                        A na stronie
                        www.edukacja.edux.pl/p-1805-projekty-realizacji-lektur-wykorzystujace.phpznalażłam takie zadanie
                        "5. Układanie pisemnej oceny Kasi z rozsypanki zdaniowej, np.
                        Jest zazdrosna i nieczuła. Często zachowuje się jak złośnica i awanturnica. Już na początku widzimy, że jest niemiłą dziewczyną. Żeby zaimponować innym kłamie i popisuje się .Nie obchodzą jej kłopoty brata i rodziców. Ucieszyła mnie zmiana postępowania Kasi. W domu ciągle kaprysi. Nie pochwalam jej zachowania, bo zawsze myśli tylko o sobie. Kasia jest główną postacią książki M. Jaworczakowej pt. „Oto jest Kasia”. W szkole też jest samolubna, niegrzeczna i złośliwa."
      • modrooczka Re: nie dobijaj mnie verdana.... 10.09.10, 00:18
        Ocho, ulubiona książka verdany wink A co do tamtych czasów: miałam 8 kiedy urodziła się moja siostra. Tata siedział z nami i czytał "Jak cało i zdrowo przyszedłem na świat" cenzurując co nieco, ale ogólny sens był taki,że bohaterem jest dziecko w brzuchu, które rośnie, czuje, słyszy itd. Do tego były fajne rysuneczki. Wiedziałam że mama idzie do szpitala urodzić dziecko. Żadnej traumy ani zazdrości nie pamiętam. Zazdrosna to byłam jak ona miała 5 a ja 13 ale to się oczywiście zupełnie inaczej objawiało...
        • nata76 jestem po rozdziale... 10.09.10, 08:59
          jak to KAsia dostała dwóje i mama z tata sa załamani,i po prostu koniec swiata i jak KAsia tak mogła,a chociaz z mała Agnieszka nie ma problemów, bo Kasia jest zła.

          juz nie mowiac o tym,ze tata biegnie po mleko w proszku do apteki a mama niesie kleik dla prawie noworodka-ale to oje laktacyjne zboczeniewink
    • goska81-gryfino Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 11.09.10, 13:11
      A mój Krzyś, lat 9, który niby nie jest szczególnie zainteresowany siostrzyczką, która ma się urodzić, ale jednak od czasu do czasu "kłujnie" mnie w brzuch uśmiechając się, albo powie coś na jej temat, niby to od niechcenia, stwierdził: Mama, a dzieci po urodzeniu wyglądają jak potworybig_grinbig_grinbig_grin
      • housewife1 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 12.09.10, 16:07
        Okropna jest ta książka, nie mam rodzenstwa, ale pamietam, że smutno mi było nad biedna Kasią, nie pamiętam niestety jak w szkole o niej rozmawialiśmy na lekcji. Moja córka miała niecałe 2 lata, jak przyszedł na świat jej braciszek, ale juz od kilku mscy wiedziała, że będzie dzidziuś, przytulała sie i słuchała brzuszka itp... oglądałysmy razem rózne książki, w kórych były rysunki dzidziusia w mamy brzuchu, niekoniecznie ksiązki specjalnie dla dzieci, takze np zdjęcia z gazet typu "dziecko" ... urodziłam małego w domu, więc nie było traumy, ze mama znika na kilka dni. Teraz dzieci sa juz duże 8 i 6 i czekamy razem na kolejne maleństwo. Nie wyobrażam sobie jak miałabym to przed nimi ukrywać, przecież musiałabym kłamać na każdym kroku.
        a teściowa swoim dzieciom nie powiedziała o kolejnym i mój (wówczas 4 letni) mąż, jak dowiedział się, że mamusia jest w szpitalu i urodziła dziecko, to myslał, że ona umiera i do dziś pamięta ta traumę
    • rycerzowa Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 14.08.14, 17:17
      A ja właśnie czytam wnuczce "Dzieci z Bullerbyn". Ulubiona książka mego dzieciństwa.
      Też lektura. I też mocno "historyczna".

      Oto nadszedł czas, gdy "lekcje się skończyły", czyli nastały wakacje.
      Co robią dzieci z Bullerbyn? Wyjeżdżają gdzieś? Ktoś im fajnie organizuje czas w domu?
      Bawią się ?
      Nie - one pielą rzepę. Dzień po dniu, nawet nie chcę liczyć, ile tych dni było.
      Gdy nadchodzi burza z gradem, nikt po dzieci nie biegnie, nikt ich nie szuka, same znajdują schronienie u starszej sąsiadki.
      Sprawa dla Rzecznika Praw Dziecka.wink
      Lisa skrzętnie ciuła zarobione grosze na rower. Nie dostanie roweru po prostu, ot tak, jak współczesne dzieci.
      Inne czasy, inny świat.

      Właściwie większość literatury dziecięcej odnosi do świata sprzed dobrych kilkudziesięciu lat.
      Przedstawia tamte realia, i tamten świat wartości.
      Czemu tak jest? Bo właśnie wtedy powstawała literatura dziecięca. Wcześniejszej przecież praktycznie nie ma.
      Powinna być późniejsza, współczesna.
      Niby jest, ale to często taki chłam, że zęby bolą (szczególnie ta dla małych dzieci).
      I człowiek wraca do Brzechwy, Tuwima, Konopnickiej, Porazińskiej, chociaż już nawet mnie niektóre rzeczy rodzice musieli tłumaczyć (np. pojęcie świerszcza na kominem).

      "Dzieci z Bullerbyn" przetrwały jako lektura ulubiona i zrozumiała.
      Może warto współczesnym dzieciakom wytłumaczyć, że można się fajnie bawić, mając sporo obowiązków, i że dziecko może i powinno samo uporać się z pewnymi traumami, jak np. straszenie duchem.
      • verdana Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 14.08.14, 18:23
        Ale to nie o to chodzi - "Dzieci z Bullerbyn" są dobrą książką, co z tego, że realia inne? Poza tym naprawdę znam sporo dzieci, które zbierają pieniądze na coś - to nie jest relikt przeszłości. Wiejskie dzieci, zaręczam Ci, nadal pielą.
        "Oto jest Kasia" nie jest zła, bo niewspółczesna. Jest zła, bo przedstawiany w niej system wartości był zawsze uznawany za zły. Tymczasem dzieciom przedstawia sie jednoznacznie złe (i teraz i 100 lat temu) zachowania rodziców, jako dobre, a normalną reakcję dziecka jako skrajny egoizm. To akurat nie zmienia się nigdy - i zjawisko "benjaminka" jest stare jak świat, nikt nie uznawał ani faworyzowania jednego dziecka za jak najbardziej wskazane i słuszne. O ile pamiętam nawet Biblia nie chwali wychowania, faworyzującego jedno dziecko i widzi problemy, jakie to rodzi.
    • guderianka Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 14.08.14, 20:07
      A Czerwony Kapturek- ojej, wilk pożera ludzi a Kaputrek nie ma Taty
      Jasia i Małgosię -są tuczeni i mają być spaleni w piecu
      Królewna Śnieżka - socjopatka z premedytacją planuje morderstwo
      Krolewna i siedmiu krasnoludów - seks grupowy

      jaaaa, bez przesady- od mądrego wychowawcy i rodzica zależy jaki będzie odbiór danej książki-a poznawanie INNYCH schematów nie jest złe
      niedługo rysunki dzieci na plastyce będą analizowane przez psychologów tongue_out
      • verdana Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 14.08.14, 21:13
        Tylko o ile wiem, w tych książkach bohaterami pozytywnymi nie sa wilk, czarownica itd. To nie chodzi o to, zę świat nie jest idealny, tylko pokazywanie dzieciom zachowania złego, jako właściwego, a ofiary jako osoby winnej nie jest szczególnie wychowawcze.
        Poznawanie innych schematów jest bardzo dobre, pod warunkiem, ze nie jest to pokazywanie, że rodzice mają prawo do wszystkiego, a dobre dziecko ma być posłuszne, dobrze się uczyć i nie oczekiwać troski i zrozumienia.
        To byłaby dobra książka do czytania, gdyby nie jej oficjalna wykładnia.
    • rycerzowa Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 15.08.14, 00:24
      Bajki, baśnie - to odmienna rzeczywistość. Są starsze, niż tzw. literatura dla dzieci, przekazywać mają niby uniwersalne wartości ( raczej uniwersalne marzenia), a umiejscowione są w systemie, który panował przez wieki - czyli w feudalizmie.
      Dla dziecka ci wszyscy królowie, rycerze, księżniczki - to czysta baśniowość.
      Nota bene Biblia to też "system feudalny". Czytałam gdzieś, że jakiś misjonarz miał wielkie problemy z wytłumaczeniem "poganom", żyjącym we wspólnocie plemiennej pojęć takich , jak Pan, sługa, Królestwo Niebieskie; oni nie wiedzieli, o co chodzi.

      Natomiast literatura dla dzieci ma objaśniać dzieciom świat. I objaśnia - świat sprzed kilkudziesięciu lat. Zwróćcie uwagę, że we wszystkich książeczkach dla dzieci występuje tradycyjna wieś - z kaczkami i kurami łażącymi po podwórku, z psem w budzie, z babcią, która doi krowy. Kto widział taką wieś? Współczesne dziecko wcześniej widzi słonia, niż krowę.
      Niemniej stale jest uczone, jak ryczy krówka, jak kurka gdacze, jak gąska gęga.
      Albo ta plejada zawodów od Brzechwy - rejent, bednarz, szewc, aptekarz, krawcowa, etc.
      Starsze dzieci natomiast dowiadują się o najważniejszej niegdyś instytucji wychowawczej - o ojcowskim pasku.
      • guderianka Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 15.08.14, 08:17
        tudzież-jak ktoś wspomniał wyżej - baśnią jest "popielniczka" czy "odwiesić słuchawkę"

        poza tym- Verdano- co to znaczy wykładnia ? że nauczyciel pochwala negatywne zachowania a gani pozytywne ? dzieci są mądre, już w trakcie czytania coś im zgrzyta tak jak zgrzytało nam ileś lat tamu- podskórnie było wiadomo, że tak nie powinno być. Czy to nie jest walor edukacyjny i wychowawczy ?

        Nie przesadzajmy-zwłaszcza gdy dzieci doskonale sobie radzą i potrafią odróżnić biały od czarnego
        • verdana Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 15.08.14, 10:08
          Wykładnia to znaczy własnie to - to, co znajdujemy w oficjalnych opracowaniach, w programach nauczania. Poza tym "Oto jest Kasia" napisana jest tak i ma takie komentarze odautorskie, ze niemal wszystkie czytające ją dzieci są przekonane o tym, ze Kasia była złym dzieckiem. Większości dzieci nie zgrzyta nic, przyjmują za dobrą monetę to, co książka przekazuje wprost..
          Dzieci nie potrafią same z siebie odróżnić białego od czarnego, uczymy ich tego w procesie socjalizacji - dlatego własnie nie należy dawać lektury, w której białe jest czarne, a czarne białe i żądać od dzieci takiego właśnie oceniania postaci.
          • guderianka Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 15.08.14, 18:08
            Myślę, że demonizujesz.
            Oczywiście, że w teorii masz rację-ale w praktyce- przesadzasz- zwłaszcza , że socjalizacja to nie tylko ta szkolna lektura ale tez to co jest na przerwach , w tv, na reklamach, w kioskach, na bilbordach , w słowniku ludzi stojących na przystanku itd.
            "Kasi" bym się nie czepiała. Pamiętam, (poza słynnym pojawieniem się rodzeństwa), że książkę czytało się lekko i przyjemnie- nie została mi po niej trauma, spaczenie, złe emocje. Gorsze budził we mnie Janko Muzykant, Nasza Szkapa czy ( a może zwłaszcza) Antek
        • rycerzowa Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 15.08.14, 10:13
          Popielniczka i odwieszona słuchawka to jest gadżetowa ciekawostka, i problemów natury moralnej nie sprawia. Ale "tatulu, nie bijta" ("O krasnoludkach i sierotce...) albo "..i znów dostał w domu lanie, bo był ojciec bardzo srogi" ("Posłał kozioł koziołeczka") - to sprawa innych, archaicznych już wartości. Wartości się wpaja, m.in. przy pomocy literatury.
          Dziecko nie rodzi się ani niemoralne, ani moralne, tylko gotowe na przyjęcie moralności, określonych zasad, aktualnie miłościwie nam panujących.

          Rzeczona Kasia kiedyś powinna być skromna, wyzbyta egoizmu i posłuszna, teraz zaś ta lektura może być przyczynkiem do dyskusji o toksyczności dawnych rodziców.
          Za kolejnych kilkanaście, kilkadziesiąt lat możemy dyskutować inne problemy.
          Rzecz w tym, by dyskutować problemy aktualne albo "ponadczasowe", nie te konkretne, ale sprzed kilkudziesięciu lat.



    • tautologiczna Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 15.08.14, 22:38
      Oto jest Kasia była zaraz po Janie ze Wzgórza Latarni moją ulubioną ksiązką. Czułam jak Kasia (jestem jedynaczką). Książka przemówiła do mnie jak nic. Moment o tym jak dziecko płakało, a Kasia nie reagowała (byl chyba taki?) wspominam z rozrzewnieniem. Sama chcialam byc taką Kasią i mieć taką sposobność okazania swoich uczuć... I teraz pytanie, dlaczego tak czułam?
      Otóż dlatego, ze WTEDY, nie bylo tak, że dziecko przygotowywało sie na dziecko. Wtedy kolejne dziecko przygotowywało sie stosownie od zadan rodziców, jakie bedą ich czekały po przyjściu na świat rodzeństwa-czyli masz być cicho, teraz brat/siostra są ważniejsi, tym miałeś juz swoje 5 minut, tez jak byłeś mały/mała się tobą zajmowałam itp. I w takim stanie ducha jedynak był utrzymywany. Bogu dziękowałam, ze nie pojawił sie nikt inny i to jeszcze długo, dlugo.
    • rycerzowa Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 18.08.14, 00:36
      guderianka napisała:

      > Rzecz w tym, by dyskutować problemy aktualne albo "ponadczasowe", nie te kon
      > kr
      > > etne, ale sprzed kilkudziesięciu lat.

      > W takim razie połowa lektur powinna zniknąć wink

      Oczywiście, że powinna zniknąć!
      W pierwszym rzędzie powinny zniknąć słynne krasnoludki i sierotka Marysia.
      Antek z Naszą Szkapą też.
      Bardzo wątpię, by te dzieła były pisane dla dzieci, szczególnie małych.
      Spełniały one rolę dzisiejszych reportaży interwencyjnych, mających na celu wzburzenie opinii publicznej, wiec działających na emocje.
      Bo przecież o to chodzi w takim "Janku Muzykancie", prawda?
      Ja jeszcze miałam w wypisach i czytałam (z płaczem) "W piwnicznej izbie" i "Jaś nie doczekał".

      Jeśli nawet niektóre problemy pozostały aktualne, to nie dziecko powinno być adresatem tych dzieł. To nie dziecko powinno czuć się winne, że talenty muzyczne są marnowane, i że "słońca promieni Jaś nie doczekał".
    • plater-2 Kasia nie była cudownym dzieckiem 18.08.14, 16:02
      ktore sie zepsulo rodzicom, bo urodziła sie siostrzyczka.

      PROLOG - Kasia ma buzie nadąsana, nie chce odpowiedzieć na powitanie.

      I rozdział - Kasia manipuluje bratem, chce, zeby się nia zajmował. Ma pretensje do rodzicow, ze wyszli do kina, zamiast sie nia zajmowac. Marzy o zabawce, "ktora moznaby zadziwic cala ulice". Wrzeszczy bratu do ucha, grozi, ze rodzice go zbija, jak wroca. Udaje, ze płacze, pokazuje bratu język. Jurek "trzepnał ja lekko w reke", Kasia na to tupie i wrzeszczy - nie ciepię cię ! Rodzicom donosi - "Jurek mnie bił i krzyczał na mnie".

      II rozdział Do klasy dochodzi nowa uczennica Antolka, Kasia wyraza sie lekceważaco o jej kokardzie i mówi, ze Antolka ma brzydka i pocerowana sukienkę. Smieje sie, gdy kolezanka niechcacy stracila na podloge zeszyt. Komentuje jej odpowiedz ustna "musisz sie dobrze uczyc, bo inaczej wstyd przyniesiesz naszej klasie, nie chcemy dwojarzy". Nie przestrzega umowy, ze na skakance kazda kolezanka bedzie skakac dwadziesia razy. "Nie wolno, nie wolno, mnie wlasnie wolno"!!!

      III rozdział - Wizyta cioci i dziadzia - Kasia "robi przyjemne minki, przechyla glowe, mruzy oczy jakby chciala powiedziec - patrzcie na mnie i nie rozmawiajcie o jakichs tam waszych sprawach, bo te sprawy sa przeciez o wiele mniej wazne niz ja". Naprasza sie, zeby powiedziec wierszyk. Nastepnie wysmiewa sepleniaca kolezanke, Wisie Kiczorek. "Taka głupia jest ta Wisia".
      Jajecznice mama kazala jej jesc przed urodzeniem Agnieszki. Tata prosi, zeby dac Kasi cos innego. Kasia "patrzy blagalnie, jakby mama chciala ja biedna okropnie skrzywdzic, tylko jeden tatus mogl ja wyratowac, podbiega do ojca, obejmuje za szyje - moj tatus, moj kochany....
      Ja bym nie kazala, nie chcesz - nie jedz, idz spac. Nie uległabym tak perfidnej manipulacji.
      Zauwazmy,ze rzecz dzieje sie w czasach, gdy tata wrocil bardzo pozno, bo szukal po aptekach mleka w proszku. W aptece na rynku nie bylo, w innych aptekach nielepiej...

      Tata dostal za swoje - Kasia obrazila sie na niego, ze nie jest strazakiem. Odwrocila sie niechetnie, gdy chcial ja pocalowac na dobranoc.

      Kasia otrzymuje duzo uczucia - ojciec zwraca sie do niej - "ty jestes dobre, kochane dziecko..."

      Czy jej wady wynikaja z błędów wychowawczych rodziców ? Moim zdaniem, nie da się tego na podstawie tekstu stwierdzić.

      Tłumoczek przywieziony ze szpitala nie był wrzeszczacy lecz piszczacy.

      Zachowanie Kasie w stosunku do kolegow w szkole po urodzeniu Agnieszki niewiele sie zmienilo. Kasia dalej wysmiewa kolezanki - "Antolka tylko trojke i to jak stekala". Oklamuje kolegow, wymusza pierszenstwo w grze w klasy, szarpie Antolke za fartuch, popycha tak mocno, ze kolezanka uderza sie glowa o kant ławki. Nie pozycza kolezance stalowki, wyrzuca skakanke za ogrodzenie szkoly, obraza sie, ze nie bedzie pierwsza karmic rybek, wysmiewa Ewke, ze nie umie napisac "K", rzuca w Kazika pomidorem.

      Wreszcie miarka sie przebrala, klasa zaprotestowala, nie chciala, zeby Kasia grala glowna role w przedstawieniu.

      Tylko w jednym miejscu znalazlam informacje, ze tatus Kasi zgasil papierosa i odłozył gazete. Palenia papierosow w latach 50 i 60 nie uwazano za rzecz naganna.
    • rycerzowa Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 20.08.14, 22:46
      plater-2 napisała:

      > Gdyby trudnosci wychowawcze z dziecmi wyjasnic sie dawalo tylko niewlasciwym
      > wychowaniem...

      A bo właśnie "Kasia" jest przykładem na archaiczny system wartości, nie archaiczne realia.

      Kiedyś uznawano człowieka w pełni odpowiedzialnym za swoje postępowanie, i dotyczyło to również dziecka.
      Powiedziałabym - szczególnie dziecka.
      Już o niemowlaku mówiło się "niedobre", jeśli wrzeszczało z powodu kolek, nie spało w nocy.
      Nieznośne - jeśli było zbyt energiczne.
      Nie chce się uczyć, leniwe, niechlujne - gdy miało kłopoty z nauką, z czytaniem.
      Kasia, jaki i inne kilkulatki, uznawana była za niegrzeczną, egoistyczną, i złośliwą.
      A ponieważ większość dzieci otrzymywała wychowanie religijne - dzieciom mówiło się, że są grzeszne.
      Aby naprawić człowieka, trzeba było mu uświadomić bezmiar jego zła.
      Aby się zawstydził i naprawił.

      Potem to się odmieniło, i teraz za nasze cechy i grzechy odpowiada wychowanie, środowisko.
      Toksyczni rodzice, przemocowy mąż.
      Na "Życiu rodzinnym" bardzo często czyta się listy, w których czytelniczki opisują, jak teraz wreszcie odkryły, że za ich nieudane życie winę ponosi matka, ojciec, albo wespół w zespół.

      Tymczasem coraz częściej spotkać się można z opinią, że z określoną naturą człowiek się rodzi i już. Ma taką czy inną dysfunkcję, takie a nie inne oprogramowanie mózgu - i tyle.

      Lektury powinny za tymi zmianami nadążyć.wink
      W końcu w czasach, gdy więcej ludzi pisze, niż czyta, to nie powinno być trudne. wink wink
      • plater-2 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 21.08.14, 08:39
        Na podstawie tej ksiazki, nie da sie stwierdzic, jakiemu systemowi wartosci pedagogiczny hołdowali rodzice i czy to wlasnie w wyniku ich bledow wychowawczych Kasia zapowiadala sie juz przed urodzeniem siostry na osobowosc zwana narcystyczna.

        Jurek rozwija emocjonalnie i społecznie sie prawidlowo, czyli nie tylko oddzialywania wychowawcze - ludzie rodza sie z rozmaitymi zadatkami.

        Podobnie nie da sie stwierdzic, czy rodzice Kasi byli religijni i czy kierowali sie w wychowaniu dzieci zalozeniami pedagogiki religijnie ukierunkowanej i do tego opartej na Biblii ("grzeszność dzieci").

        Co da się stwierdzić ?

        Rodzice wracaja z kina, Kasia skarzy na brata. Ojciec nie zabiera w sprawie konfliktu stanowiska, uspokaja corke, glos ma "miekki i czuly". Proponuje corce czekolade (czemu ? na rozladowanie sytuacji )?
        Mama zachowuje sie skandalicznie ! Nie ustalono, co sie wydarzylo, a ma pretensje do syna ! ("Jak mogles synku", osuwa sie na krzeslo, jest blada, pod oczami ma cienie, taka jest zmartwiona). Marne przedstawienie ! Prawdziwie archaiczny system wartosci. Tlumaczy ja tylko to, ze jest w dziewiatym miesiacu ciazy.

        Później mamie nie mozna chyba nic zarzucic ani za nic szczegolnego pochwalic. Potrafi odmowic uszycia sukienek dla lalki - brak czasu , ("nie chciala nic obiecywac"). Ojciec obiecuje kupno ksiazki bez zanych zobowiazan grzecznosciowych . ("Tatus jest lepszy, kupi ksiazke, a mama nie chce uszyc sukieniek, tatus jest lepszy i Kasia go wiecej kocha...").

        Ciekawe - Kasia "więcej kocha ojca", ktory reprezentuje postawe bardziej konsekwentna wychowawczo. Ojcice nie dal sie nabrac na grzecznosc (przynoszenie sliniaczka) obliczona na efekt , Kasia chciala isc z ojcem do kina i nie ulegl awanturce, jaka mu urzadzila.

        Ojciec wyjeżdza do Warszawy. Zamierza przywieźć prezenty wszystkim czlonkom rodziny - grzecznym i niegrzecznym.

        Tragiczna pedagogike reprezentuje dziadzio Hilary. Nie chodzi o to, ze chwali Kasie (ojciec tez chwali, mama protestuje -"nie wychwalaj tak dziecka Zygmunt, nie trzeba"). Nic sie nie mowi o Jurku, nikt go nie chwali, nie pyta o jego sprawy, do tego dziadek tez wysmiewa sepleniaca Wisie Kiczorek ! A w czasie nastepnej wizyty - "tak sie zabawil z Agnieszka, ze o Kasi zapomnial". Sam to przyznaje.

        Moim zdaniem, sceny tych wizyt sa umieszczone w ksiazce po to, zeby wzbudzic refleksje czytelnika nad bledami wychowawczymi dziadka wzgledem Kasi.
    • rycerzowa Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 21.08.14, 11:08
      guderianka napisała:

      > Lektury powinny za tymi zmianami nadążyć.wink
      >
      > a dzieci powinny dowiadywać się, że kiedyś było inaczej z gier komputerowych al
      > bo for dyskusyjnych ? wink

      Zanim dziecko dowie się jak było, powinno wiedzieć, jak jest.
      Również w dziedzinie wartości.
      Nasz świat dla dziecka jest ziemią nieznaną, nie zna ono praw i zwyczajów tu panujących.
      Po to, między innymi, od niemowlęctwa niemal - czytamy mu książeczki.

      Gdy wpoimy dziecku wartości z minionej epoki, w końcu samo przekona się, że to mocno nieaktualne, i może wtedy odrzucić wszystko.
      • plater-2 co to sa "wartosci minionej epoki" ? 21.08.14, 15:26
        "Dziecko nie rodzi się ani niemoralne, ani moralne, tylko gotowe na przyjęcie moralności, określonych zasad, aktualnie miłościwie nam panujących" (rycerzova).

        Niestety, zyjemy w społeczenstwie pluralistycznym, w ktorym wspolistnieja - takze w programach szkolnych - niespójne, a nawet przeciwstawne wymagania i wzory wychowawcze. Niespojnosc ta wynika z innego pojmowania CELÓW wychowania i drog do celow tych prowadzacych. Owocem tego zamieszania jest nasza dyskusja.

        Jedni wychowaniu akcentuja odrzucanie "przestarzałych" i do tego narzuconych odgórnie i na siłę norm moralnych. W praktyce wychowanie takie nie przyjmuje istnienia ścisle zdefiniowanego dobra i zła, normy moralne sa względne, normy postepowania i wychowywania dzieci "milosciwie panuja" czyli sa wynikiem tylko umowy społecznej.
        Antypedagogika i radykalne ruchy obrony praw dziecka odrzucaja calkowicie wychowanie rozumiane jako proces podporządkowujący dziecko autorytetom, kształtujacy osobowość według z góry określonego wzorca i narzucajacy gotowy, system wartości. Prawdopodobnie dziecko ma prawo samo ustalac normy i wartości i wg. nich zyc.

        Kolejny model wychowania - "wychowanie konserwatywne" prezentuje wychowanie zorientowane na "zapewnienie ciągłości i realizację wartości uznawanych za odwieczne i uniwersalne", oparte na "autorytecie" i systematycznym "wdrażaniu do powinności".

        Naprawde, trudno sie zorientowac, jaki model wychowania realizuja rodzice Kasi . Czy podkresla sie w tekscie ksiazki "powinnosci" i autorytet rodziców ? Absolutnie nie !

        Do jakich to "powinnosci" byli Jurek i Kasia mieliby być wdrazani ? Do niekapryszenia przy jedzeniu ? Do "anachronicznej i z minionej epoki zaczerpnietej zasady", ze "starszy i silniejszy opiekuje sie slabszym i mlodszym", "że słabszym, chorym, młodszym należy się więcej uwagi, troski, opieki (nie - uczucia !)" ??

        Osobiscie cenie te anachroniczna i z minionej epoki zaczerpnieta zasade zasade i nie uwazam, zeby "przedstawiany w ksiazce system wartości był zawsze uznawany za zły". Przeciwnie, uwazam,ze na tej zasadzie opieki nad slabszym zbudowana jest nasza europejska cywilizacja.

        Sprzataniem domu Jurek zajmuje sie na ochotnika, od Kasi nie wymaga sie uczestnictwa.

        Czy Kasia powinna byc przygotowana na przyjecie mlodszej siostry ? W dzisiejszych czasach jest to oczywiste, ze dzieci "sie uswiadamia". Nie bylo to tak oczywiste 50 lat temu. Powiesc napisala pani urodzona w 1917, a akcja toczy sie mniej wiecej na przelomie lat 50-60.


        Czy "uświadomienie" albo w szerszym sensie "przygotowanie Kasi na przyjscie Agnieszki, zeby sie przyzwyczaiła" coś by zmieniło w jej sytuacji ? Najprawdopodobniej nie. Problem tego dziecka nie polegal na tym, ze nie zostalo przygotowane na urodzenie Agnieszki, ale na tym, że było to dziecko przesadnie spragnione pochwał ze strony osób znaczących, majace silna sklonnosc do manipulacji otoczeniem, wpływania za pomoca awantur i klamstw, na cudze zachowanie (rodziców, Jurka, koleżanek), instrumentalnego traktowania otoczenia (Kasia jest mila dla dziadka dopoki ten sie nia zajmuje).

        Zachowanie Kasi PRZED urodzeniem Agnieszki bylo egoistyczne. Opisalam je w wyzszych postach. Narcystyczne skłonnosci Kasi po prostu nasiliły, obnazyly sie przed rodzicami w całej pełni, w momencie urodzenia siostrzyczki. Ksiazka konczy sie optymistycznie - narodziny siostry stały sie szansa na to, ze Kasia uswiadomiła sobie, jakie błedy popełniała w kontaktach z otoczeniem i próbuje się - nie bez trudu (!)- zmienic (wizyta kolezanek - "Będziemy bawić się w cyrk, my będziecie małpami, a ja treserem"! "Albo w statek - ja bede kapitanem"! )

        Czy Kasia była źle traktowana przez rodziców po urodzeniu siostrzyczki ? Czy była ofiara głupich dorosłych ? Czy rodzice sie nia znudzili, gdy urodziła sie Agnieszka ? Nie znajduje w ksiazce niczego, co by mialo tego dowodzic. Nie ma zadnych danych, ze Agnieszka byla faworyzowana.

        Trudno ustalic, czy wady Kasi wynikaja z niewlasciwego z nia postepowania, czy nalezy je potraktowac jako wade, ubytek, lekka charakteropatie, cos wrodzonego. Po prostu brakuje danych.
        "Powinnaś byc DOBRA dla Agnieszki, jest przeciez mlodsza od ciebie" - mówi mama. Kasia siostre traktuje instrumentalnie - "obudz ja, chcę zobaczyć (jakie ma oczy) !" Czy zachowuje sie tak, bo nie została odpowiednio przygotowana na przyjscie rodzeństwa ? Ona i Jurka i koleżanki traktowała przed urodzeniem siostry tak samo !
        I jakos nikt Kasi nie gani i zawstydza, gdy mówi -"oddaj ją z powrotem". Mama nie robi komentarza, usmiecha sie tylko leciutko. "Nigdzie nikomu jej nie oddam, ona jest nasza". Nikt Kasi nie mówi, ze jest niegrzeczna, egoistyczna ! Nawet wtedy, gdy zaczeła płakac, rozżalona, że wszystkich interesuje remont łózeczka a nie ona. A do tego tata zapomniał kupić obiecaną książeczkę ! Czyli dowody uczucia otrzymywala (tatus ksiazeczke obiecal bez zadnych negocjacji kupic, niestety szukal mleka i zapomnial) !

        Czy Kasi robił ktoś wymówki, gdy dostała PIERWSZA dwójkę ? Nie ! Złe wyniki w nauce nie kumulowaly sie bez czas dluzszy na wskutek braku zainteresowania rodzicow, przeciwie. Rodzice od pierwszego zlego stopnia okazali smutek, zmartwienie - "trzeba isc do szkoly dowiedziec sie", organizuja jej korepetycje u brata. Ojciec traktuje ja serdecznie i łagodnie pyta - "choc tu, powiedz..."
        Dezaprobata zachowania była wyrazona duzo później, jak miarka sie przebrala, w rozmowie rodzicow pomiedzy soba - "Z Kasi zrobilo sie zupełnie NIEMOŻLIWE dziecko". Usłyszała (od matki) , że jest "niedobrym dzieckiem", dopiero wtedy, gdy pokłóciła sie z Jurkiem, rzucała książkami. Ja bym jej powiedziała raczej, że "źle się zachowuje". Poza ta wypowiedzia i niesprawiedliwym wzgledem Jurka zachowaniem matki w I rozdziale , nie znalazlam nic, co by podpadalo pod hasło - "złe zachowanie rodziców przedstawiane jako dobre". Ojciec zachowuje sie caly czas poprawnie pod wzgledem wychowawczym, nikogo nie faworyzuje.

        Ksiazka nie zajmuje sie tematem systemu wartosci, ku ktorym ma byc wychowywane dziecko. Powiesc ma ambicje byc ksiazka terapeutyczna. Moja najstarsza corka poprosila nie o te ksiazke, ale nagranie 30 min. sluchowiska wg. tej ksiazki dla syna (6 lat), gdy oczekiwal urodzenia mlodszego rodzenstwa. Słuchał na okragło.


        * * *


        Chrześcijańskie wychowanie jest pomocą dawana wychowankowi w jego otwarciu się na Objawienie, a nie oznajmianiem, ze "jest grzeszny, uświadamianiem mu ogromu jego zła, żeby się zawstydził i naprawił".
        Objawienie zaś przedstawia jako fundamentalną zasadę formacji człowieka – jego naturę stworzoną na „obraz i podobieństwo Boże” oraz wynikającą z tych faktów GODNOŚĆ i NIEPOWTARZALNOŚĆ kazdego czlowieka. Dziecko nie jest "bezwartosciowym grzesznikiem", ale wielka wartościa, osoba zdolna do kontaktu z Bogiem i do miłowania.











    • rycerzowa Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 21.08.14, 23:19
      guderianka napisała:

      > Przeceniasz wpływ lekury i demonizujesz.
      > W dodatku czynisz z dzieci istoty bezrozumne ? Uważasz, że 7-9 latek otaczający
      > go świat i socjalizację, której doświadcza od 5-6 roku życia (niektórzy wcześn
      > iej)-widzi jako ziemię nieznaną ?
      > Nie zna praw i obyczajów ?

      Sądzisz, że socjalizację, poznanie praw i obyczajów, można załatwić między piątym a dziewiątym rokiem życia? Hmmm... To po co szkoła, studia, czyli wykształcenie, którego symbolem (ciągle) jest książka?
      Prosty przykład - jak kształtować w dziecku postawę patriotyczną? Obejdzie się bez pieśni, poezji, historii? Jak tłumaczyć, na czym polega patriotyzm w dzisiejszych czasach?
      Bo chyba teraz nie wystarczy chłopaka "od najmłodszych lat z karabinem oswajać"?
      • guderianka Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 22.08.14, 07:53
        Znowu przejaskrawiasz-nie wiem czy celowo czy nieświadomie ?
        Przecież nikt z nas nie żyje na bezludnej wyspie a cale życie jest procesem uczenia się. Dzięki temu wątkowi książka "oto jest kasia' stała się niemalże pierwszą na spisie książek przeznaczonych na stos.
        Przesadzasz
    • rycerzowa Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 21.08.14, 23:25
      plater-2 napisała:

      > Zapytaj jakos inaczej, bo w ogole nie rozumiem, o co pytasz.

      To było pytanie do mnie.
      Tobie zaś odpowiem wierszem z tomiku Klasyka-wierszyka, kupionym dla najmłodszej wnuczki:

      GRZECZNE DZIECKO
      Grzeczne dziecko gdy wstanie
      Nie pyta o śniadanie
      Tylko rączki umyje
      Buzię, uszka i szyję
      I uczesze się pięknie
      Do paciorka uklęknie.
      Trzyma rączki złożone
      I na żadną się stronę
      Nie obraca, nie kręci,
      Bo ma zawsze w pamięci,
      Że Pan Jezus jest wszędzie
      I za złe karał będzie.


      Czujesz bluesa?
      • guderianka Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 22.08.14, 07:55
        Wiesz, moja Młodsza córka dostała w szkole do mikołajkowej paczki wiersze Bełzy i miała jednego z nich nauczyć się na pamięć. Nie nauczyła się bo przeczytawszy jej niektóre, wytłumaczywszy uznałam, że nie są to wiersze odpowiednie do jej wieku-to po pierwsze, po drugie- nie zgadzam się z ich treściami.
        Czujesz bluesa ?
        • olaf2011 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 22.08.14, 11:01
          Ale ten jest BOMBA smile

          Dzień grzecznego Adasia

          Adaś wstaje

          Ledwie pierwszy brzask słoneczka,
          Przedrze nocy mgłę:
          Adaś zrywa się z łóżeczka
          I ubiera się.
          Leniuch tylko do poduszek
          Przylega jak głaz,
          Ale Adaś nie leniuszek,
          Wstawać lubi wczas.

          Adaś ubiera się

          Dopatrzyłem raz niechcący,
          Dzieci krnąbrne, złe,
          Co czekają, aż służący
          Przyjdzie ubrać je.
          To zabawy, to pieszczotki,
          Aż wstyd za nie wam!
          Adaś w spodnie i skarpetki,
          Ubiera się sam!

          Adaś myje się

          Znam ja chłopca, który stroni
          Od wody ze zdroju;
          Do mycia go mama goni,
          Po całym pokoju.
          Biega brudny po ogrodzie,
          Uparty jak kózka;
          Ale Adaś w zimnej wodzie,
          Jak rybka się pluska.

          Pacierz

          Kiedy już główka uczesana,
          Skończony ubiorek,
          Adaś pada na kolana,
          I mówi paciorek.
          Innym dzieciom mama grozi,
          Że trzepią pacierze:
          Adaś modli się do Bozi
          Uważnie i szczerze.

          Śniadanie

          Potem Adaś mamie, tacie,
          „Dzień-dobry" powiada,
          I najgrzeczniej przy herbacie,
          Z rodzicami siada.
          Je powoli, by serwety
          Nie splamić, — uważa,
          Co tak często się, niestety,
          Drugim dzieciom zdarza.

          Nauka

          Po śniadaniu u mateczki
          W pokoju nauka,
          Grzeczny Adaś swej książeczki
          Po kątach nie szuka.
          Przy czytaniu się nie kręci,
          Pod nosem nie mruczy,
          I nazawsze ma w pamięci,
          Co się raz nauczy!
      • plater-2 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" : 19.09.14, 20:45
        Sorry, dopiero dzis zauwazylam, ze ten "śliczny" wierszyk jest dedykowany mnie.



        Znam, uwazam go za gniot pedagogiczny. Chyba ze..

        Grzeczne dziecko, gdy wstanie,
        nie woła o śniadanie,
        tylko rączki umyje,
        buzię, uszy i szyję
        i uczesze się pięknie,
        do modlitwy uklęknie,
        trzyma rączki złożone
        i na żadną się stronę
        nie ogląda, nie kręci,
        bo ma zawsze w pamięci,
        że Pan Jezus jest wszędzie,
        z dzieci cieszyć się będzie !!!!!


        Nie wiem po co rano myc uszy i szyje ? Na nocnej szychcie to dziecko pracowalo ?
    • rycerzowa Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 23.08.14, 11:03
      guderianka napisała:

      > Znowu przejaskrawiasz-nie wiem czy celowo czy nieświadomie ?

      Hmm, nie do końca rozumiem, o co ci chodzi.
      Nad nieszczęsną "Kasią" się nie pastwię, bo inni dawno mnie w tym wyręczyli, piszę tylko ogólnie, rzeczy - moim zdaniem - oczywiste, że
      - książki nie tylko uczą, ale i wychowują, stąd wieczna walka o spis lektur i treść podręczników szkolnych, od przedszkola, do liceum;
      - obecny spis lektur, szczególnie dla dzieci młodszych, jest przestarzały, na miarę potrzeb konkretnej epoki sprzed kilkudziesięciu lat (nie "ponadczasowy").
      • guderianka Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 23.08.14, 20:02
        Piszesz więcej niż to, co jest w tych dwóch punktach

        Lektury swoją drogą, dziecko nie musi ich czytać (chociaż musi znać) nie musi się angażować, chłonąć wiedzę. A co z książkami, z których dzieci nie mają dobrego przykładu-ale czytają w czasie wolnym, próbują naśladowac itd. ?
    • me-lissa Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 23.08.14, 23:40
      Pamiętam jak nauczycielka (lata 80te) zapytala nas co sądzimy o Kasi, wszyscy zgodnie stwierdzili że jest bardzo niegrzeczna a pani na to że jej rodzice nie byli bez winy. Musiało to zrobić na mnie duże wrażenie skoro pamiętam do dziś. Po lekturze już jako osoba dorosła zgadzam się z Verdaną: w tej rodzinie przelewano uczucia na najmłodsze dziecko. Pamiętam jedną z pierwszych scen gdzie Kasia skarży się na Jurka a mama - nie dając mu dojść do słowa! - karci go, jest starszy więc na przegranej pozycji. Po narodzinach Agnieszki Kasia mówi coś w rodzaju: przecież mi trzeba ustępować bo jestem najmłodsza, zawsze to powtarzacie Jurkowi. A mama na to: teraz Agnieszka jest najmłodsza. No tak...
      • plater-2 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 24.08.14, 07:19
        Nie ma mowy w tym fragmencie o ustepowaniu najmlodszemu.

        Mama mówi - "Powinnas byc dobra dla siostrzyczki, jest przeciez mlodsza od ciebie".
        "Przeciez to ja jestem mlodsza, To ja, nie ona" - odpowiada Kasia.
        Mama - "Tak było dotychczas, a teraz Agnieszka jest najmlodsza".
        • me-lissa Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 24.08.14, 18:24
          A nie było tam czegos w stylu: zawsze mówicie Jurkowi (ze to ja jestem młodsza i ma być dobry dla mnie - faktycznie moze słowo "ustępować" nie pojawiło się)? Czemu Jurek ma byc dobry bo starszy a Kasia nie musi bo młodsza? No i jedną z pierwszych scen kiedy Kasia, jeszcze najmłodsza, skarży się na Jurka a mama natychmiast przerywa jego tłumaczenia i daje mu ochrzan chyba dobrze zapamiętałam?
          • plater-2 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 25.08.14, 09:45
            Scena powrotu rodzicow:
            Jurek nie ma siły sie tłumaczyc, mama ochrzanu nie daje, ale zachowuje się tragicznie.

            "Jurek nie wyszedł do przedpokoju, Kasia natomiast wypadła z wielkim hałasem. Na całe mieszkanie rozległ się jej płaczliwy głos: - Jurek mnie bił i krzyczał na mnie ! Ojciec zaczął zaraz uspokajać: - Popatrz, cosmy przyniesili, córeczko. Patrz, przeciez lubisz czekoladę. Głos ojca był miękki, czuły. Mama tymczasem weszła do pokoju, staneła przy Jurku. -Jak mogłeś, synku... Chłopiec zerwał się z krzesła, podniósł obie ręce do góry, chcąc coś zawołać. Mama ociężałym ruchem osunęła się na krzesło, była bardzo blada, pod oczami miała ciemne cienie i taka była zmartwiona... Jurek wolno opuścił ręce w dół. - Ja... już nie będę, mamusiu. Nie będę - powiedział cicho przez zacisniete zeby."



            "- Córeczko - poprosiła mama - bądź grzeczna. Powinnaś być dobra dla siostrzyczki, jest przecież młodsza od ciebie. Kasia zmarszczyła brwi i z niechęcią odwróciła się od mamy. Nie mogła jej wcale zrozumieć. - Przecież to ja jestem młodsza - powiedziała w końcu zniecierpliwiona. - To ja, nie ona. Zawsze Jurkowi mówiliscie, że ja... - Ty byłas dotychczas, a teraz Agnieszka jest najmłodsza."

            Kasia musi byc dobra dla młodszej siostrzyczki, tak samo jak Jurek dla niej. O ustepowaniu nigdzie nie znalazłam.
    • wszystko-wiedzaca Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 29.08.14, 08:07
      Pamietam jak czytalam Oto jest Kasia ale takich emocji we mnie ta ksiazka nie wzbudzila, choc pamietam ze zal mi bylo Kasi najbardziej jak dziadek zapomnial ze miala mowic wierszyk. Wczoraj czytalam z corka Basia i nowy braciszek i tez sie zatrzeslam z oburzenia. Niby ksiazka ma byc nowoczesna a rodzice zachowuja sie podobnie do rodzicow Kasi, ktos czytal?
      • plater-2 nie tylko Basia ma kłopoty 29.08.14, 09:35
        Joachim ma kłopoty
        Joachima nie było wczoraj w szkole, a dzisiaj przyszedł spóźniony, nie w humorze i
        bardzośmy się zdziwili. Nie dlatego, że przyszedł spóźniony i nie w humorze, bo czę
        sto się spóźnia i zawsze jest nie w humorze, kiedy przy chodzi do szkoły, szczególnie jak ma być klasówka. Zdziwiło nas to, że pani uśmiechnęła się do niego szeroko i po
        wiedziała: No, gratuluję ci, Joachimie! Cieszysz się, prawda? Dziwiliśmy się coraz bardziej, bo chociaż dawniej nasza pani też była dla Joachima bardzo miła (ona jest strasznie fajna i miła dla każdego), to jednak nigdy, przenigdy mu nie gratulowała. Ale Joachim jakoś się nie ucieszył i ciągle tak samo nie w humorze usiadł w swojej ławce, obok Maksencjusza. Odwróciliśmy się wszyscy, żeby na niego patrzeć, ale pani uderzyła linijką w stół i powiedziała, żebyśmy się nie kręcili, zajęli swoimi sprawami i przepisywali, co
        jest na tablicy, tylko proszę bez błędów. A potem Usłyszałem za sobą głos Gotfryda:
        - Podaj dalej! Joachimowi urodził się braciszek!
        Na przerwie zebraliśmy się wszyscy wokół Joachima, który stał oparty o ścianę z rękami
        w kieszeniach, i zapytaliśmy, czy to prawda, że urodził mu się braciszek.
        - Uhu - powiedział Joachim. Wczoraj rano obudził mnie tata. Był ubrany i nie ogolony,
        śmiał się, pocałował mnie i powiedział, że w nocy urodził mi się braciszek. A potem kazał mi się szybko ubrać i pojechaliśmy do szpitala, gdzie była mama. Leżała w łóżku i widać było, że
        cieszy się tak samo jak tata, a obok leżał mój braciszek.
        - Za to po tobie powiedziałem -nie widać, żebyś się specjalnie cieszył.
        - Aż czego mam się cieszyć? - zapytał Joachim.
        Po pierwsze, on jest okropnie brzydki. Jest strasznie mały, cały czerwony i bez przerwy krzyczy, i wszyscy uważają, że to śmieszne. A mnie, jak tylko krzyknę w domu, to zaraz każą siedzieć cicho i jeszcze tata mówi, że jestem bałwan i że mu pękają uszy.
        - Uhu, wiem coś o tym - powiedział Rufus. - Ja też mam braciszka i ciągle są jakieś draki.
        On jest oczkiem w głowie i wszystko mu wolno, a jak mu przyłożę, to zaraz skarży się rodzicom i potem nie pozwalają mi w czwartek iść do kina!-
        - U mnie na odwrót - powiedział Euzebiusz.- Mam starszego brata i to on jest oczkiem w
        głowie. Mówi, że z nim zaczynam, i mnie bije, i wolno mu do późna oglądać telewizję i palić
        papierosy.
        Odkąd jest mój braciszek, ciągle na mnie krzyczą - powiedział Joachim.
        - W szpitalu mama chciała, żebym go pocałował, ja oczywiście nie miałem ochoty, ale pocałowałem go mimo wszystko i tata zaczął krzyczeć, żebym uważał, że o mało nie przewróciłem kołyski i że nigdy nie widział takiego niezgraby.
        - Co się je, kiedy się jest takim małym? -zapytał Alcest.
        - Potem - mówił Joachim - wróciliśmy z tatą do domu, a w domu bez mamy jest strasznie
        smutno. Tym bardziej że obiad robił tata i złościł się, że nie może znaleźć otwieracza do
        konserw, i były tylko sardynki i mnóstwo zielonego groszku. A dzisiaj rano, przy śniadaniu, tata mnie skrzyczał, że mleko wykipiało.
        - Jeszcze zobaczysz - powiedział Rufus. - Najpierw, jak go przywiozą do domu, będzie
        spał w pokoju twoich rodziców, ale potem wpakują go do ciebie. I za każdym razem, jak zacznie płakać, będą myśleli, że mu coś zrobiłeś. - U nas - powiedział Euzebiusz -
        mój starszy brat mieszka razem ze mną i specjalnie mi to nie przeszkadza. Tylko jak byłem całkiem mały, dawno temu, ten pajac uwielbiał mnie straszyć.
        - O, nie! - krzyknął Joachim. - Może się wypchać, ale nie będzie spał u mnie! Pokój jest
        mój i niech sobie poszuka innego, jeśli chce mieszkać u nas w domu!
        - Coś ty! - powiedział Maksencjusz. - Jeżeli rodzice powiedzą, że ma mieszkać z tobą, to
        będzie mieszkał z tobą i koniec.- Nie, mój drogi! Nie, mój drogi! - krzyknął Joachim.
        - Położą go, gdzie będą chcieli, ale nie u mnie! Zamknę się na klucz, no nie, jeszcze
        czego!
        - Dobre są sardynki z groszkiem? -zapytał Alcest.
        - Po południu - powiedział Joachim - tata znowu zabrał mnie do szpitala. Był już tam
        wujek Oktawiusz, ciocia Edyta i ciocia Lidia i wszyscy mówili, że mój braciszek podobny jest do mnóstwa ludzi, do taty, do mamy, do wujka Oktawiusza, do cioci Edyty, do cioci Lidii, a nawet do mnie. A potem powiedzieli, że na pewno bardzo się cieszę i że teraz będę musiał być bardzo grzeczny, pomagać mamie i dobrze się uczyć. Tata powiedział, że liczy na to, bo dotąd byłem nygusem, i że muszę stać się przykładem dla mojego braciszka. A potem przestali się mną zajmować, oprócz mamy, która mnie pocałowała i powiedziała, że kocha mnie tak samo jak mojego braciszka.
        - Słuchajcie, chłopaki - powiedział Gotfryd-może zagramy w nogę, zanim się skonczy przerwa?
        - Właśnie! - powiedział Rufus. - Jak będziesz chciał wyjść pobawić się z kolegami, to
        każą ci siedzieć w domu i pilnować braciszka. - Aha, jeszcze czego! Sam będzie się pilnował!
        - powiedział Joachim.
        - W końcu nikt go do nas nie prosił. I będę się bawił z kolegami za każdym razem, jak będę miał ochotę! - Będą ci robić draki - powiedział Rufus -a potem ci powiedzą, że jesteś zazdrosny.
        - Co? - krzyknął Joachim. - Dobre sobie! I powiedział, że wcale nie jest zazdrosny i że to głupota mówić, że nie zajmuje się braciszkiem, on tylko nie lubi, jak mu się zawraca głowę i śpi w jego pokoju, no i jak mu się nie pozwala bawić z kolegami, i że nie lubi oczek w głowie, a jeśli mu będą za bardzo dokuczać, to ucieknie z domu i wtedy dopiero będą mieli kłopot, że mogą sobie zatrzymać swojego Leoncjusza, że wszystkim będzie żal, jak on sobie wyjedzie, szczególnie kiedy rodzice dowiedzą się, że jest kapitanem na okręcie wojennym i zarabia dużo pieniędzy, że i tak ma dość domu i szkoły, że nikogo mu nie potrzeba i że to wszystko go okropnie śmieszy.
        - Kto to jest Leoncjusz? - zapytał Kleofas.
        - To właśnie mój braciszek - odpowiedział Joachim.
        - Dziwne ma imię - powiedział Kleofas.
        Wtedy Joachim rzucił się na Kleofasa i zaczął go tłuc pięściami, bo, jak nam powiedział,
        nikomu nie pozwoli obrażać swojej rodziny.
    • plater-2 Olle zazdrosny nie był... 03.09.14, 09:47

      Tak że właściwie to nie jest takie głupie mieć braci. Chociaż lepiej byłoby oczywiście mieć siostry, to jasne. - Najważniejszą rzeczą jest, zeby w ogóle mieć rodzeństwo - mówił Olle. Dopóki nie miał swojej małej siostrzyczki, był zawsze zły,że nie ma rodzeństwa. - Inni ludzie mogą mieć
      nowe dzieci, ale tu, w Zagrodzie Południowej, nigdy ich
      nie miewamy - mówił ze złością . Urodziła mu się
      jednak siostrzyczka. Och, jakiż był szczęśliwy! Tego dnia, gdy się urodziła, przyszedł rozpromieniony i powiedział,
      że musimy zaraz ją obejrzeć . Pobiegliśmy natychmiast.
      - Oto ona - pochwalił się Olle i miał taką minę, jak gdyby nam pokazywał ósmy cud świata. - Czy nie jest sliczna? - powiedział zachwycony. Śliczna nie była jednak w żadnym razie. Była cała czerwona i pomarszczona - tak, moim zdaniem wygladała okropnie... Chociaż muszę przyznać, że rączki miała śliczne. Nigdy nie widziałam nikogo bardziej zdumionego niż Lasse, gdy zobaczył siostrę Ollego. Wytrzeszczył oczy i rozdziawił usta. Lecz nic się nie odezwał. Tak, jest bardzo milutka - powiedziała Britta.
      Później Lasse mówił do Bossego: Biedny Olle! Pomyśl sobie – mieć taką siostrę ! Nic dlatego to mówię, zeby Lisa
      była jakąś pięknościa, lecz w każdym razie podobna jest do ludzi. Pomyśl, gdy ten dzieciak zacznie chodzić do szkoły, jak Olle naje się przez nią wstydu. Bo brzydszej dziewwczyny nigdy jeszcze nie było w naszej szkole! Upłynęło może trochę więcej czasu niż tydzień, my przez cały ten czas nie byliśmy ani razu w Zagrodzie Południowej. Olle opowiadał nam co dzień, jaka śliczna jest jego siostrzyczka, a za każdym dniem, gdy to mówił, Lasse miał Dziwną minę. Pewnego dnia zaproszono nas wszystkich do Zagrody Południowej, bo miały być chrzciny siostry Ollego. Biedne dziecko - powiedział Lasse, gdy szliśmy do Zagrody Południowej - najlepiej byłoby dla niej, gdyby umarła, dopóki jest jeszcze mała. W Zagrodzie Południowej wszystko było pięknie przystrojone. Było dużo kwiatów, bo siostra Ollego urodziła się teraz, na wiosnę, gdy pełno jest pierwiosnków i konwalii. Na kominku stał wazon z zielonymi liśćmi, a stół nakryty był do kawy. Olle był pięknie ubrany. My zresztą też Pastor już stał i czekał. W pewnej chwili drzwi się otworzyły i weszła ciocia Lisa z małą siostrzyczką Ollego w ramionach. Ach,jakiż ten dzieciak zrobił się ładny! Miała duże, niebieskie oczy, zupełnie różową buzię, a usteczka, nie - tego nie da się
      opisać, jakie miała słodkie usteczka! Ubrana była w długą
      śliczną sukienkę do chrztu. Lasse miał równie zdziwioną
      minę jak wówczas, gdy zobaczył ją pierwszy raz.
      - Czy macie znów nowe? - szepnął do Ollego.
      - Nowe? Co chcesz przez to powiedzieć? - spytał Olle.
      - Nowe dziecko - powiedział Lasse. - Tylko nie udawaj,
      że zapomniałeś, że ja mam siostrę- odparł Olle, który nie
      zrozumiał, że Lasse myślał, że to inne dziecko.
      Wówczas Lasse nie odezwał się, już więcej. Pastor ochrzcił siostrę Ollego imieniem Kerstin. Ach, jak bardzo lubię
      Kerstin! Jest ona najmilszym dzieckiem, jakie istnieje na
      świecie. Britta, Anna i ja biegamy niemal co dzień
      do Zagrody Południowej, żeby się przyjrzeć, jak ciocia Lisa robi coś przy niej. Ach, jak kopie i wywija wtedy
      nóżkami i rączkami, nie ciocia Lisa, oczywiście, tylko Kerstin. To tak ślicznie wygląda! Czasem Olle chce ją
      naśladować, lecz nie wygląda to wcale ładnie. Najwięcej fika, gdy się kąpie w wanience. Okropnie lubi się kąpać
      . Czasami, gdy leży w swoim łóżeczku, prawie rozmawia. Brzmi to tak: „Gu, gu". Olle przypuszcza, że niedługo będzie już
      mogła wszystko mówić. Lecz ciocia Lisa powiada, że to jeszcze potrwa długo, bo Kerstin ma dopiero pięć
      miesięcy. Gdy Olle przybliża się do lózeczka i patrzy na nią, Kerstin uśmiecha się natychmiast, zupełnie jak gdyby
      była zachwycona, że go widzi. Nie ma zębów, lecz mimo to
      ślicznie wygląda, gdy się uśmiecha. Ollemu aż oczy się
      świecą, gdy na nią patrzy. Svipp jest troszkę zazdrosny o Kerstin. Chce oczywiście, żeby Olle lubił tylko jego. Lecz Olle klepie mocno Svippa i mówi mu, że jest grzecznym i
      ślicznym pieskiem, a wtedy Svipp przestaje być zazdrosny.



      • wszystko-wiedzaca Re: Olle zazdrosny nie był... 03.09.14, 14:09
        czytalam z synem tego Mikolajka smile, tylko ze tutaj autor nie pokazuje Joachima jako niegrzecznego chlopca, ty wyraznie widac negatywna postawe rodzicow. Zarowna Kasia, Jak i Mikolajek czy Dzieci z Bullerbyn sa to ksiazki sprzed kilkudziesieciu lat, zas Basia z zalozenia ma byc nowoczesna ksiazka pomagajaca dzieciom w radzeniu sobie z roznymi problemami, w tym z pojawieniem sie mlodszego rodzenstwa i co czytam: ze Basia przychodzi z ksiazka do mamy zeby jej przeczytala dwa rozdzialy (ile to moze trwac 10-15minut? no niechyby nawet 20) a mama mowi ze najpierw wykapie, nakarmi i uspi Franka(ile to trwa przy trzydniowym noworodku? moze godzine a moze dwie). Dla mnie logicznym jest ze tata bierze Franka i kapie czy nosi przez 10-20 minut a mama czyta Basi, przytula daje buziaka i wtedy na spokojnie karmi usypia Franka (ja dokladnie tak robilam dwa razy) i nie ma wtedy problemu, a tak to Basia usypia zla i rano znowu jest problem. Dla mnie dziwne to jest ze w czasach gdy w kazdym kolorowym magazynie o dzieciach przy problemie zazdrosci pisza zeby nie rezygnowac z rytualow ze starszym dzieckiem typu spacer czy czytanie a tutaj w zupelnie nowej ksiazce opisuja taka sytuacje. Spytalam sie corki kto byl niegrzeczny i bez wachania stwierdzila ze mama a ja przyznalam jej racje.
        • plater-2 moja siostra królewna 03.09.14, 16:10
          Ksiazeczki o Basi nie znam. Prawdopodobnie autor(ka) z zalozenia opisuje typowe trudne wychowawczo sytuacje i błedy wychowawcze, ktore popełniaja rodzice, a tekst ma stac sie punktem wyjscia do rozmowy dziecka z rodzicem, jak to bedzie, jak sie ten nowy dzidzius nam urodzi .

          W ksiazce o Kasi autorka na pewno własnie w tym celu wprowadziła postać błednie pedagogicznie postepujacego dziadzia Hilarego. Mozna z dzieckiem z okazji lektury porozmawiąć, ze dziadzio popełnił błąd - najpierw Kasia była jego ulubienica, nie widział jej wad, a jak urodziła sie Agnieszka, zapomniał o Kasi. Rodzice jednak nie każą Kasi "ustepowac", a byc "dobrą" dla młodszej siostrzyczki.

          Historyjka o Joachimie jest opowiadaniem humorystycznym, ale tez ma spore walory terapeutyczne. Tate Joachima mozna nazwać "niegrzecznym" , popełnia klasyczne błedy, maja miejsce typowe zachowania młodych rodziców - krzyczy na synka, że mało nie wywrócił kołyski, każe mu pocałowac braciszka, Joachim sie nie cieszy, że ma brata, brat jest brzydki (podobnie jak Kerstin ! ) i bez przerwy krzyczy.

          Joachim twierdzi, ze nie jest zazdrosny o brata, ale bycie zazdrosnym i konflikty miedzy rodzenstwem nie sa w historyjce napietnowane, opisuje sie je jako normalne. Joachim ma prawo byc zazdrosny, czuc się zapomniany i protestowac, że brat będzie mieszkał z nim w pokoju.

          Jak ją rąbnę niechcący,
          zaraz leci do mamy,
          ale to jest nieważne,
          bo i tak się kochamy
          z moją siostrą królewną.

          A jak stoi przed lustrem
          i mnie wcale nie słucha,
          wtedy mówię jej na złość,
          że jest wstrętna ropucha,
          a nie żadna królewna.


    • plater-2 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 14.09.14, 07:52
      Przeczytalam ksiazeczke o Basi.
      Rzeczywiscie jest tam scena, ze mama odmawia corce wspolnego wieczornego czytania, ktore do tej pory bylo rytualem.
      Wydaje mi sie, ze celem autorki bylo malego czytelnika przygotowac, ze jak sie urodzi dzidzius zdarzac sie beda sytuacje, ze potrzeby dzidziusia, przy najlepszych checiach rodzicow, beda na pierwszym miejscu i nie bedzie to przyjemne.
      • wszystko-wiedzaca Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 15.09.14, 09:11

        > Przeczytalam ksiazeczke o Basi.
        > Rzeczywiscie jest tam scena, ze mama odmawia corce wspolnego wieczornego czyta
        > nia, ktore do tej pory bylo rytualem.
        > Wydaje mi sie, ze celem autorki bylo malego czytelnika przygotowac, ze jak sie
        > urodzi dzidzius zdarzac sie beda sytuacje, ze potrzeby dzidziusia, przy najlep
        > szych checiach rodzicow, beda na pierwszym miejscu i nie bedzie to przyjemne

        Spytalam sie corki (ktora apropo Basie uwielbia) kto tu byl w tej scenie niegrzeczny i powiedziala bez wahania ze mama, dobrym przykladem jest nastepna scena z kakao bo niemowle nie moze poczekac na karmienie i tu Basie musi poczekac, ale moze gdyby mama poczytala jej wieczorem, nie zasnelaby zla i smutna to bez problemu poczekala by na sniadanie. W tej scenie moja corka mowi ze Basia jest niegrzeczna i ja sie z nia zgadzam i ogolnie tlumacze ze w scenie z ksiazeczka mama jest niegrzeczna bo tata mogl zajac sie Frankiem ale rano dzidzius nie moze czekac na mleko wiec Basia powinna zaczekac na kakao. Nie wiem czy to bylo zamyslem autorki , choc wydaje mi sie ze chciala przygotowac czytelnika na to ze bedzie musial praktycznie wszystko poswiecic na rzecz dzidziusia, co bardzo mi sie nie podoba.
        .
        • plater-2 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 15.09.14, 11:12
          "Niegrzeczny" - czyli jaki ? Zachowujący się niezgodnie z oczekiwaniami ? Okazujacy emocje ?

          Owszem, niekulturalnie jest okazywać emocje w sposób agresywny, obrazajacy innych. Basia tak się nie zachowuje, a poza tym w wieku 5 lat dopiero uczymy się kontrolować emocje. Dorosli tego tez często nie potrafią (tata Joachima !).

          Na marginesie - Basia ma już brata i ten brat znika po scenie w szpitalu, dziwne....

          To jest pierwszy wieczor i pierwsza kapiel ! Mama nie odmawia czytania, ale proponuje, ze poczyta ZA CHWILE - jak wykapie, nakarmi i uspi. Proponuje opcje, ze poczyta tata w czasie karmienia. Proponuje, ze Basia będzie patrzeć jak kapie się Franek a nawet pomagać.

          Basia się obraza (obraza się zreszta w bardzo kulturalny sposob, po prostu wychodzi z lazienki do siebie) trochę dlatego, ze spodziewala się, ze będą jej czytac natychmiast, a trochę dlatego, ze tata się rozczula nad braciszkiem - "jaki on piękny" !

          Tego zachwycania sie noworodkiem rzeczywiscie trzeba unikac.

          Ani w ksiazce o Kasi, ani o Basi ani w opowiadaniu o Joachimie nie ma podstaw do czynienia ocen "niegrzecznosci" dziecka (tym bardziej rodzicow), które jest zazdrosne o brata (cecha ludzka !).

          Basia nie jest "niegrzeczna" - po prostu przezywa rozmaite emocje związane z narodzeniem brata. Nie jest niegrzecznym domaganie się czytania, skoro wytworzyl się taki zwyczaj. Nie jest niegrzeczne poczuc zazdrość o brata, nie jest niegrzecznym wyjść z łazienki do swojej sypialni i podjąć decyzje, ze poczytam sobie sama. Basia zasnela, ZANIM przyszli rodzice.

          Było jej przykro... W zyciu dzieci, a tym bardziej dorosłych, zdarza się, ze zawiedziono nasze oczekiwania. Spodziewac się, ze zawsze będą na nasze oczekiwania reagować tak, jak tego się spodziewaliśmy, jest infantylne. W wieku 5-6 lat wolno być infantylnym, powoli trzeba dziecko przyzwyczajać, ze zdarza się to dość często, ze nie będzie tak, jak się przyzwyczailiśmy, oczekiwaliśmy...

          Moim zdaniem mama zachowuje się prawidłowo. Kwalifikowanie jej postepowania jako "niegrzeczne" jest , moim skromnym zdaniem, takim samym bledem wychowawczym, jak kwalifikowania Basi jako "niegrzeczna".

          W nocy mama karmi Franka - Basie zlosci hałas. Mnie tez by zloscil. To zachowanie Basi nie jest niegrzeczne, tylko normalne !

          Poranek - Basia spodziewa się, ze mama jej zrobi kakao, jak zazwyczaj, tymczasem mama karmi Franka. Basie to zlosci, ale tu już okazuje niezadowolenie w taki sposób, ze interweniować musi ( i bardzo słusznie!) tata.
          "Niby niechcący" popycha kilkudniowe niemowlę i ładuje się mamie na kolana, zeby ja karmic piersia ! Nic nowego pod sloncem, ja bym zaproponowala - "spróbować możesz, jak nakarmię Franka, on jest maly, nie może niestety czekac". Nikt Basi nie mowi, ze jest niegrzeczna, bo chce cyciusia, ja bym powiedziala "nie popycha się braciszka, bo może się zachlysnac, spasc mi z kolan, uderzyć się o podloge".

          Basia ogłasza - "nie lubie was...itd."
          Wolno jejczuc, ze nie lubi braciszka i rodzicow. Naganny był atak na brata, a nie ta wypowiedz. Wolno jej myslec, ze nikt jej nie kocha, wolno obrazić na dwa tygodnie.










          • wszystko-wiedzaca Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 22.09.14, 07:54
            Alez ja nigdzie nie napisalam ze Basia jest niegrzeczna, przestawilam punkt widzenia mojej czterolatki a rozmawiajac z nia odnosilam sie do konkretnego zachowania, czyli np awanturowania sie o kakao, a to zachowanie nie bylo grzeczne, choc moze zrozumiale.
            Wracajac jednak do sceny z kapiela i czytaniem to dla mnie zachowanie mamy Basi jest niezrozumiale bo proponowac 5 latce zeby czekala sobie az mama wykapie nakarmi i uspi kilkudniowego nowordoka co moze trwac nawet i dwie godziny jest kompletnie bez sensu, podobnie jak propozycja zeby tata poczytal. Basia tesknila za mama jak byla w szpitalu, czekala na nia, na dawny rytual a mama mowi ze tata bedzie czytal - nosz masakra jakas. Ja bym powiedziala tacie zeby sie zajal Frankiem a sama poczytala Basi 10 minut i po problemie, a tak to zachowanie mamy powoduje lawine zgrzytow. Mozna by tu dlugo polemizowac, mi sie akurat ten tom Basi nie podoba z reszta ogolnie mam zastrzezenia do tej serii, ale moja cora ja uwielbia wiec czytamy i nawet nowe tomy kupuje smile.
            • plater-2 Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 22.09.14, 10:21
              Ksiazeczka jest chyba dobrze napisana...

              Bohaterka jest dobrym wzorem zachowania, postepuje bardzo dojrzale (kulturalnie). Basia jest zawiedziona, ze rodzice nie spelniaja jej oczekiwan, ale nie tupie, nie krzyczy, nie robi min - czyli nie probuje manipulowac rodzicami, nie robi awantur.

              Po prostu spokojnie wychodzi z łazienki i idzie do siebie.


              Ksiazeczka moim zdaniem ma przygotowac małego czytelnika na sytuacje - urodzi sie braciszek, bedzie sie bardzo czesto zdarzac, ze trzeba nim zająć się natychmiast i to moze trwac długo, że nie kazda zachcianka bedzie spelniona i to natychmiast, ze będzie się przezywac zawód, ze rodzice nie sa na kazde zawolanie.

              Przezywanie zawodów stanowi część zycia.


              Mama nie odrzuca Basi, poczyta "za chwilę", ta chwilka rzeczywiscie moze trwac dwie godziny sad Dlaczego nie moze poczytac tata ?






              • wszystko-wiedzaca Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 22.09.14, 13:30

                > Mama nie odrzuca Basi, poczyta "za chwilę", ta chwilka rzeczywiscie moze trw
                > ac dwie godziny sad Dlaczego nie moze poczytac tata ?
                >
                No wlasnie jak dla mnie w tym konkretnym momencie w tej konkretnej chwili mama odrzuca Basie. A dlaczego tata nie morze poczytac? Bo jest tata a nie mama a Basia trzy dni czekala na mame i Basia potrzebuje uwagi mamy a nie taty. Mam trojke dzieci wiec dwa razy przechodzilam pojawienie sie mlodszego dziecinstwa i ja bym nigdy nie zachowala sie jak mama Basi bo wiedzialam ze dla starszego bardzo wazna jest chociaz ta odrobina uwagi, bo w ciagu dnia to niemole bylo na pierwszym planie i to wokol niego krecilo sie zycie rodziny. Dla mnie logiczne jest: mam do wyboru dwie czynnosci: pierwsza 10 min druga 2 godziny, co robie? Robie pierwsza zeby potem spokojnie skupic sie na drugiej. Gdyby mama poczytala Basi to mialaby spokoj Basia bylaby zadowolona i moze przelknela by ze musi poczekac na kakao a tak to Basia poczula sie odrzucona i to pociagnelo za soba lawine. To sa moje odczucia, ja tak to odbieram, kto inny moze uwazac ze mama Basi miala racje bo w zyciu roznie bywa. Jak juz pisalam nie jestem fanka serii ale cora uwielbia wiec sila rzeczy czytalam kazdy tom po kilka razy, ten tom lubie najmniej ze wszystkich.
                >
                >
    • matkaczweorkidzieci Re: po lekturze szkolnej "oto jest Kasia" :/ 10.09.20, 15:15
      Moja córka sama przeczytała ta książkę. Co prawda trwało to dłużej niż inne ale zmogla to. Też uważam, że książka jest leciwa i ciężkawa. Ale z kolei stara się przemycić jakieś wartości, dlatego pozwoliłam, żeby dziecko czytało. Wcześniej czytała "nieciekawy hotel" połknęła to w dwa dni ale jak przyjrzałam się tej książce to to są dopiero głupoty. Więc nie wiadomo co lepsze

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka