Pokojowe dylematy...

23.09.10, 22:42

Ostatnio trochę jest na forum o mieszkaniu w blokach, przenosinach z sypialni do dziennego i pokojach dziecięcych. To ja też w tym temacie...Zastanawiamy się, jak u nas rozwiązać ten problem. Mamy 4 pokoje: salon połączony z kuchnią , pokój córki (10 lat) i ona pozostanie w nim, szczęściara wink, pokój Franka (mały) i nasza sypialnia, w której obecnie jesteśmy w czwórkę z 16 miesięcznymi bliźniakami. No właśnie. Chodzi o Franka: 4.5 roku i blizniaków. Jedna opcja jest taka, że chłopaki będą razem w sypialni (łóżka piętrowe itd), ale róznica między nimi 3 lata; a my do Franka; druga opcja, Franek zostaje u siebie, chłopaki w sypialni, a my do salonu sad, i kolejna taka, że chłopaki w sypialni, my w salonie, a u Franka robimy gabinecik (mąż pracuje głównie w domu, jest architektem), a i ja trochę piszę w domu, poza tym to byłby taki pokój wyciszeń - do odrabiania lekcji itp. I tak naprawdę nie możemy podjąć dezycji. Co wybrać. Jak pomyślę o chłopakach stłoczonych na małej powierzchni... ale z drugiej strony i tak jak jesteśmy w domu, to wszystko kłębi się w salonie, u stóp pracującego męża wink, a w pozostałych pokojach wiatr hula...Z
Może macie podobne sytuacje? i dzieci w podbnym wieku? Myśle, że za kilka miesięcy trzeba będzie podjąć decyzję. Poradźcie, co kilka głów to nie jedna wink
pozdrawiam
majka
    • elsa33 Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 07:41
      Mnie się nasuwa opcja oddania bliźniakom sypialni, a dla Franka mały pokój, bo skoro twierdzisz, że sypialnia jest za mała dla trójki. Zresztą problem pojawiłby się jak Franek pójdzie do szkoły, a maluchy będą my przeszkadzać. Wasz kącik do pracy musiłaby wtedy być w salonie.
      Ta opcja z gabinetem też kusząca, ale skoro mąż dużo pracuje w domu, to odbrabianie tam lekcji może być problemem.
      • verdana Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 08:37
        Dla mnie jest oczywiste, że połączenie starszego syna z blixniakami jest nie do przyjęcia. On zawsze bedzie tam "za trzeciego".
        Nie może też być tak, ze część dzieci w rodzinie ma pokój (choćby dzielony z rodzeństwem), a część nie - musi się pokojem dzielić z rodzicem.
        • agusia324 Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 09:31
          zlikwidujcie sypialnię i zróbcie tam pokój dla bliźniaków, ewentualnie opcja nr 2 - z sypialni zróbcie pokój do spania i zabawy dla Franka i bliźniaków, a z pokoju Franka pokój do nauki (na razie gabinet do pracy dla męża, a jak Franek pójdzie do szkoły będzie miał spokojne miejsce do odrabiania lekcji). Zależy jak chcecie podzielić mieszkanie - czy funkcjonalnie czy tak, żeby każde miało swój pokójsmile

          My też mamy dylemat i to dużo gorszy, ze względu na mniejsze mieszkaniesad
          Mamy 3 pokoje - salon w którym śpimy i dwa mniejsze pokoiki dzieci. Najstarsza ma swój (i tak ma zostać, zresztą jest on długaśny i nieustawny i nic nie da się tam wykombinować), a "małe" mają swój pokoik. W holu udało nam się zrobić fajną jadalnię dla całej rodziny, tak że jest to dodatkowy "pokój" tyle że bez okiensmile
          Problem polega na tym, gdzie wstawić łóżeczko dla Malucha. Mąż wymyślił, że do salonu, na co ja się absolutnie nie zgadzam, bo jest to jedyne miejsce w domu gdzie nie pałętają się zabawki i klamoty dziecięce, taki nasz "azyl".
          Ponieważ średnia córcia idzie w przyszłym roku do szkoły (a małe urodzi się w marcu) będzie problem z miejscem na biurko, bo jeśli wstawimy łóżeczko do pokoju dziewczynek to już nic więcej tam nie wcisnę. łóżko piętrowe "zagraci" pół pokojusad
          wpadłam na pomysł żebyśmy wynieśli się z salonu do pokoju dziewczynek (jest malutki, ale można w przyszłości zlikwidować ścianę między kuchnią a tym pokoikiem i będzie ładna duża przestrzeń salonowa z aneksem kuchennym), a z salonu zrobić pokój dla najmłodszej trójki - zmieści się piętrowe łóżko, biurka dla wszystkich i jeszcze kącik Malucha. Co myślicie o takim rozwiązaniu? Wiem, mamy kiepskie warunkisad ale jakoś przetrwać trzeba... a to rozwiązanie jest tylko na parę lat, mam nadzieję, bo w zamyśle jest domek - działka już zakupionasmile
          Doradźcie co robić... mój mąż twierdzi że bez sensu rozwalać tą ścianę bo tracimy jeden pokój, potem będzie trudniej sprzedać takie "przerabiane" mieszkanie...
          • verdana Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 09:38
            Zgadzam się z mężem. przede wszystkim i tak łóżeczko dziecka musi na razie stać przy Was - trudno, aby niemowle budzilo starsze dzieci w nocy... Podobnie półroczniak i dziecko zaczynające szkołę to nie jest dobre zestawienie - po pół roku będzie problem - nic z rzeczy szkolnych nie będzie można zostawić na wierzchu, bo raczkujące, a potem chodzace dziecko potrafi zniszczyć zeszyty i książki. Poza tym najstarsza we wlasnym pokoju, a trojka w jednym? Idealny sposób na skłócenie rodzeństwa za rok-dwa.
        • mamakacperka-pl Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 09:33
          Witajsmile
          Ja coprawda mam 2 dzieci,ale również borykamy się z małą powierzchniąuncertain
          W Twojej sytuacji jak na moje oko to wyjście jest jedno: Córka zostaje na swoim miejscu,bliźniaki dostają swój pokój ten ciut większy,Franuś również swoj pokój. No a Wy z mężem do salonu. Spać będzie gdzie, a i wieczorem jak dzieci znikną w swoich pokojach to możecie sobie spokojnie pracować. No a i dzieci po równo podzielonesmile pozdrawiam!
    • undomestic_goddess Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 09:43
      A nie ma mozliwosci podzielenia pokoju corki, zeby Franka tam zmiescic?
      Ja bym nie rezygnowala z oddzielnej sypialni/miejsca do pracy. Lepiej dzieci dwojkami i miec w salonie wspolna przestrzen dla wszystkich, skoro i tak tam ciagle siedza.

      No ale wg mnie mitem jest ideal osobnego pokoju dla kazdego dziecka.
    • donkaczka Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 10:24
      no to ja jestem jakims koltunem mentalnym, bo te wszystkie idealne pomysly na osobny pokoj dla kazdego dziecka mnie sie idealne nie wydaja
      mieszkalam w jednym pokoju z 3 lata mlodszym bratem do 13 roku zycia
      nie pamietam zadnej trudnosci, ani z uczeniem sie - a biurko mialam wspolne z bratem, ani z czytaniem ksiazek godzinami, ani z zabawa
      potem mielismy oddzielne pokoje po przeprowadzce, jakosc zycia dramatycznie mi nie wzrosla, szczerze mowiac
      a nie zylismy z bratem w dobrych ukladach, o nie

      reasumujac w 140 metrowym domu nasza trojka (4,3 i prawie 2 lata) spi w jednym pokoju i tak bedzie, w tej sypialni sa regaly z ksiazkami i bedzie biurko, to taki cichy pokoj, drugi pokoj sluzy do zabawy
      za kilka lat zlikwiduje pokoj do zabaw i oddziele chlopaka od dziewczyn, to wszystko, chyba ze sie przeprowadzimy i bedzie ekstra pokoj, to juz jako nastolatki beda miec oddzielne, jesli zechca

      ja bym wrzucila blizniakow i Franka do waszej sypialni, zwlaszcza ze jak sama piszesz, pokoje dzieciece sa pretekstowe, nasze bable tez wiecznie razem sie kotluja, najchetniej w mojej okolicy...

      duzo sie mowi o tendencji do stawiania dzieci na pierwszym miejscu, do dzieciocentryzmu, czy wlasnie takie stawianie komfortu dzieci (domniemanego moim zdaniem) nad komfortem rodzicow nie jest taka niekorzystna tendencja?
      dlaczego tak wazna jest wlasna przestrzen dla dziecka (i to w formie calego pokoju) a dla rodzica nie?

      imo dzieciak musi miec prywatne enklawy - wlasne lozko, na ktore jesli sobie nie zyczy rodzenstwo nie wchodzi, wlasna szyflade/skrzynie/polke, gdzie trzyma skarby i nikt, nawet rodzice mu tam nie grzebia, ale mieszkanie z rodzenstwem, zwlaszcza dla dzieci, nie nastolatkow, to nie jakas trauma
      • bibba Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 10:32
        niemoglabym napisac tego lepiej. chociaz w wieku nastoletniem przewiduje 1. zadania oddzielnych pokojow, 2. zapewnienie im oddzielnych pokojow wink
        • marrakuja Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 11:15
          Marysia jako dziewczyna jedyna i do tego 5 lat starsza raczej będzie w pokoju sama, tym bardziej, że te pokoje nie są duże. Największa z tych trzech jest sypialnia, dlatego łózko pietrowe plus łóżeczko dodatkowe, stoliczek, biurko, regaliki na zabawki to by weszło. Tylko właśnie mam opór, bo F, za chwilę pójdzie do zerówki, a maluchy będą na etapie pladrowania, ściągania, zabierania... Może dochodzić do konfliktów.
          Też nie jestem za tym, aby każde dziecko miało pokój i super warunki, a rodzice w łazience wink tym bardziej, że mąz pracuje w domu, więc jakieś warunki musi mieć.
          Ech, trudne decyzje. Z sypialni zrezygnować będzie ciężko - powrót na rozkładaną kanapę na pewno odczuje mój kręgosłup. I tak źle i tak kiepsko...
          pozdrawiam
          m.
          • 2007e Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 11:26
            Zgadzam sie z tym, ze rezygnacja z sypialni nie jest najszczesliwszym rozwiazaniem, ale jak trzeba to trzeba. Naprawde nie widze problemu w tym, ze maluchy dokuczaja starszemu. Tak wyglada zycie. Moi tez czesto by sie chcieli pozbyc rodzenstwa (na stale, a nie tylko z pokoju) tzn. najstarszy chetnie by sie pozbyl sredniego, a sredni najmlodszego. Ale chyba nie w tym rzecz, ze jak oni tak mysla, to ja to relizuje, bo wtedy musialby tylko 1 zostac w domu. A skoro piszesz, ze jest tam sporo miejsca, to jaki problem umiescic w szafce na kluczyk rzeczy do szkoly lub gdzies na wyzszych polkach, zeby maluchy nie "zjadły" tego co nie trzeba. U nas najstarszy chodzi do 2 klasy a w domu tez ma 16- mcznego brata i w ogole mu nie przeszkadza (nie liczac tego, ze czasem nie moze sie pohustac jak on jest w pokoju, bo by mu wlazl pod hustawke). Zycie to sztuka kompromisow.
      • 2007e Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 11:14
        A ja przewiduje 3 duzych chlopow w jednym pokoju i chlopaki sa co 3,5 roku i nie widze w tym poki co problemu niewiadomo jak wysokiej rangi. Jak na razie radza sobie i nie ma wiekszego problemu. Pokoj jeden sluzy jako gabinet i tak jak dlugo bedzie potrzeba bedzie sluzyl. To ze biurko jest 2 osobowe, nie wydaje mi sie tez powodem do klotni. Zawsze w kuchni lub gabinecie miejsce do nauki bedzie rezerwowe.
        • marrakuja Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 11:17
          2007: i nie ma konfliktów? jak z usypianiem, kazdy o innej porze? jak z przestrzeganiem nietykalności swoich rzeczy? itd?
          pozdrawiam
          • donkaczka Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 11:26
            marrakuja, no beda pewnie konflikty, bedzie pewnie sciagania rzeczy - naucza sie dogadywac, naucza sie szanowac czyjas wlasnosc
            przeciez zycie nie polega na tym, by unikac konfliktowych sytuacji, a dzieci oddzielac od siebie zeby sie przypadkiem nie poklocily
            moje sie leja, a potem caluja i tula
            zabieraja zabawki i dziela nimi
            no to rozbebesza piornik raz i drugi - co sie stanie?
            polka wyzej, niedostepna dla maluchow, gdzie Franek bedzie odkladal swoje cwiczenia, ksiazeczki itp

            jak bedzie naprawde zle, to wtedy mozesz zrezygnowac z sypialni, poki co jednak moze sprobuj chlopakow razem polaczyc
    • anna_sla Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 12:04
      stawiam na:
      córa osobno, Franek osobno, bliźniaki razem w sypialni a Wy do salonu i wybudować gabinet tongue_out Może jakieś inne pomieszczenie np. gospodarcze, albo oddzielić kawałek salonu, a salon przerobić na dom bez salonu i ustalić jasne zasady (wstawić łóżko sypialne tongue_outbig_grin).
    • coliander Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 12:49
      Ja sie zgodze z Donkaczka. Tez moje starszaki upycham razem w sypialni, bo to tylko sypialnia, za jakis czas dolaczy do nich Natalia. Balam sie tego, kiedy Maja miala 3 lata i zawital u niej Mateusz, ale okazalo sie, ze sen takiego dziecka bardzo twardy jest! Mamy oddzielny pokoj do zabaw i tam moga wspolnie robic balagan. My mamy swoja sypialnie (obecnie ze wspollokatorka Nata) i bardzo nam z tym dobrze. Salon polaczony z kuchnia stanowi serce domu. Pewnie zmieni sie tu troche jak pojda do szkoly, ale uwazam, ze w czasach luksusu jaki maja (w porownaniu z naszym dziecinstwem) niech sie troche poucza prawdziwego zyciasmile
      Co do Twojej sytuacji mysle raczej o wsadzeniu chlopakow do waszej obecnej sypialni (wiecej miejsca) a przeniesieniu Was do jego obecnego pokoju. Bedzie sypialnia i miejsce do pracy dla Meza. Mam takie przeczucie, ze kiedy Franek bedzie sie uczyl, blizniaki i tak beda w salonie kolo Mamy.
      • monstermama Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 13:06
        Co do wspólnych pokojów, to absolutna prawda - mój czterolatek, od roku posiadacz własnego pokoju, najpierw był dumny, a teraz mówi, że chciałby mieszkać ze starszym bratem. To samo córka - uważa, że przydałaby jej się siostra w pokoju, bo jest za duży!!

        Poza tym, gdy różnica wieku jest mała, jak podzielić na te oddzielne pokoje wspólne zabawki? U nas wyszło, że wszelkie gry planszowe, a najlepiej także klocki LEGO powinny być w pokoju wspólnym. I wychodzi z tego, że pokoje dla dzieci powinny być dwa - wspólna sypialnia i wspólna bawialnia. A gdy któreś już chodzi do szkoły - gabinet (zakładając, że ma oczywiście osobny regał na SWOJE zeszyty i książki. Bo tak naprawdę, to moje szkolniaki najlepiej rozkładają się ze swoimi lekcjami przy stole kuchennymsmile Więc w sumie powinnam kupić jeszcze większy stół, a nie te osobne biurka w osobnych pokojach, które teraz mają.

        Aha - i jeszcze czytanie wieczorne - codziennie i tak zbieramy się u kogoś innego, żeby było sprawiedliwie. Odpadłoby to przy wspólnym pokoju.
        • luxnordynka Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 13:55
          no ciekawe, te łączenie dzieci... dużo dobrego. U nas jednak Marta (10 lat) uwielbia swój pokoj, bardzo lubi czytac, ma regały pelne książek, potrzebuje ciszy, często do niej przychodza na noc koleżanki. jakoś nie widzę tego, żeby połączyć ja z dwa lata mlodszym bratem (choc przez 7 lat mieli współny pokój). Za to chłopaki -8 lat i 4 lata) sa razem w duzym pokoju i póki co jest dobrze. Zostaje nam Marysia, którą nijak da sie połączyć z rodzeństwem (spi w naszej sypialnii póki co, ale przesypia cale noce i juz spokojnie moze zostać sama w pokoju, a my w końcu bedziemy mieli troche intymności, za to chyba jednak w salonie sad... Ewa
    • undomestic_goddess Re: Pokojowe dylematy... 24.09.10, 13:49
      a rozwijajac temat Donkaczka napisala wszystko, co o tym mysle.
      dzieciocentryzm jest szkodliwy i nie moze sie odbywac kosztem kregoslupa matki.
      moi placza, ze zostali rozdzieleni, choc tylko pro forma, bo nie dosc, ze spia razem, to jeszcze najchetniej w jednym lozku.
      • luxnordynka Re: Pokojowe dylematy... 25.09.10, 20:36
        no tak-tylko Wy chyba piszecie o mlodszych dzieciach (nasze tez długo były razem) albo starszych ale tej samej płci? Ewa
        • verdana Re: Pokojowe dylematy... 26.09.10, 21:17
          No własnie...
          Kilkoro przedszkolnych dzieci, czy nawet wczesnoszkolnych w jednym pokoju - OK. Dwoje rodzeństwa tej samej płci w podobnym wieku - OK. Ale wprowadzanie niemowlecia do 7-latka, ktory przyzwyczaił się do wlasnego pokoju, albo 15 latek i 6 latka w jednym pokoju - to głównie dla starszego przejecie części rodzicielskich obowiązkow.
          Dzieciocentryzm IMO jest zupełnie czym innym, niż przyjęciem zasady, ze niewygody związane z posiadaniem kolejnego dziecka powinny spadać na rodziców, a nie na starsze dzieci.
          Nie wyobrazam sobie "upchnięcia" mojego najmłodszego ani z 8-latką, ani z 11-latkiem - szczególnie, że pokoje starszych miały po mniej-więcej 5 metrów. Ale nawet gdyby miały przyzwoite 12-15, to też nie uwazałabym za stosowne, by starsi musieli liczyć się z obecnoscia malego dziecka u siebie.
          • donkaczka Re: Pokojowe dylematy... 27.09.10, 18:36
            ale marrakuja pytala o wspolne mieszkanie 5 latka i 2letnich blizniakow, dodatkowo wielokrotnie padaly stwierdzenia, ze z nastolatkami nieco inaczej jest
            • verdana Re: Pokojowe dylematy... 27.09.10, 19:32
              Ale oprócz tego , o ile pamietam jest siostra z własnym pokojem.
              Poza tym uważam, ze łaczenie "pojedynczego" dziecka z bliźniakami to nie jest dobry pomysł.
              • donkaczka Re: Pokojowe dylematy... 27.09.10, 20:01
                siostry nikt nie tykal, a nawet jesli blizniaki maja sztame, to sa mlodsi od franka i w niego beda wpatrzeni nieco, gdyby nie, to i tak dla mnie jest to zbyt malo istotny potencjalny problem, zeby rodzicow wykopywac do salonu
                akurat dorosly powinien miec swoja przestrzen bezapelacyjnie
    • stefania1939 Re: Pokojowe dylematy... 26.09.10, 19:26
      Może przyda ci się jeszcze taka podpowiedź , co do gabinetu męża. Ja wynajmuję pracownię w innym budynku nieopodal. Udało się znaleźć małe pomieszczenie w wieżowcu kolo windy od ZGM, kosztuje mnie 60 zł miesięcznie. Chodzę tam sobie, kiedy tylko mogę i jestem bardzo zadowolona. Znam wiele osób, które wynajmują pracownie i sobie chwalą. Wydaje mi się, że jeśli się poważnie traktuje miejsce do pracy to warto zainwestować. Na taki gabinet, nie musi być lokal na parterze w centrum miasta, starczy skromny pokoik na 11 tym piętrze, a jaki komfort pracy!
    • elgosia Re: Pokojowe dylematy... 27.09.10, 10:05
      Pomysł na osobny gabinet jest bardzo dobry!
      Ja mam propozycję, żeby z Wszej sypialni zrobić gabinet męża i Franka. Franek spałby z bliźniakami, ale swój cichy kąt na odrabianie lekcji miałby przy tacie. NA noc kładlibyście materac na podłodze i macie sypialnię! Może tak?
      • marrakuja Re: Pokojowe dylematy... 27.09.10, 11:50
        Dziewczyny dzięki za liczne pomysły i dzielenie się WAszym doświadczeniem. Jak podejmiemy decyzję - dam znać smile ale to pewnie za kilka miesięcy. Póki co bliźniakom dobrze w naszej sypialni. Co do gabinetu - tu pewnie rewolucji nie będziemy robić, bo to stan jeszcze na jakiś czas. Dyskusyjne jest bardziej czy chłopaków we trzech w jednym pokoju...pozdrawiam
        m.
Pełna wersja