Dodaj do ulubionych

moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko!

27.09.10, 19:42
I bardzo to optymistycznie na mnie wpłyneło. To wspaniała dziewczyna i wspaniała rodzina. Zwyczajni. Ona prowadzi gospodarstwo, on ma zakład stolarski. Naprawde ,to tacy ludzie, którzy ciesza sie codzinnym życiem.



I nie powiem, troche mnie ruszyłowink Choc wczoraj byłam u kuzynki i miałam na rekach jej 3-miesieczna córke i mnie nie ruszało wcale.



Ale chyba bardziej niz maluszek to idea duzej zwyczajnej wielodzietnej rodziny. Tak po prostu.



Musiałam sie tym podzielic z Wami
Obserwuj wątek
    • bibba Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 27.09.10, 21:35
      fajny post smile
      ja osobiscie znam tylko jedna rodzine z 6 dzieci, i jedna nieosobiscie a przez internet, ale ta tu lokalnie - jest normalne i jednoczesnie nie - on zajmuje sie dziecmi, ona pracuje smile rodzila dzieci co 2 lata, brala 6 miesiecy macierzynskiego i wracala do pracy. uwielbiam ich dzieci, sa ulozone, zywe, ale zawsze ogladaja sie za swoimi - pilnuja jedno drugiego i sa bardzo zwiazane. rodzice tez sa super.

      nata, u mnie tez rozne fale sie przelewaja wink
      • mamatroojki Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 27.09.10, 22:04
        Dziewczyny, podziwiam Was ... Ja mam trójkę w domu i ledwo wszystko ogarniam, brakuje mi cierpliwości, wyrozumiałości, wrzeszczę, a potem przepraszam i mam kaca moralnego. Dzieci uczą mnie pokory i regularnie mnie zawstydzają, nie jestem typem ciepłej kobietki, chodzącej serdeczności, a to dla mnie model idealny jeśli chodzi o rolę mamy...
          • 2007e Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 27.09.10, 22:35
            A jak to jest miec tak duza rodzine? Tylko nie chodzi mi o odpowiedz, ze fajnie, bo w to wierze jak najbardziej, tylko jak to towarzystwo porozwozic po szkolach, zajeciach dodatkowych, kinach itp. No i skad na to wszystko wziac pieniadze. Ja tak bardzo chce miec 4 dziecko, a tak sie boje o sprawy finansowe. Przy takiej gromadce to jeden z rodzicow raczej nie jest w stanie na wszystkich zapracowac, a dwojgu ciezko pracowac, bo ktos sie musi maluchami opiekowac. Jak to jest? Ja na razie tego nie pojmuje. Moze ktos mi to rozjasni. Ciekawa jestem jak funkcjonuja rodziny "naprawde" wielodzietne (powiedzmy 5+)
            • andaba Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 27.09.10, 23:04


              Z pieniędzmi to jest tak - kolega męża ma trójkę, z czego dwoje się usamodzielniło, jedno tylko mają na utrzymaniu. On pracuje na jednym etacie, zarabia tyle co mój mąż, żona na dwóch etatach. Pieniędzy im zawsze brakuje. Jak jego dzieci były w szkole, nasze małe, to mówił ile to dzieci kosztują, że zobaczymy jak do szkoły pójdą. Dzieci poszły do szkoły i zobaczyliśmy - znowu wcale tak tragicznie nie jest, no owszem, podręczniki kosztują, ale potem wydatki są minimalne, jak dziecko nie ma basenu to właściwie zerowe, bo trudno liczyć to kino raz, dwa razy w roku. Ubrać i nakarmić trzeba bez względu na wiek. teraz mowi, ze zobaczymy jak to jest, jak dzieci są dorosłe, ile na to pieniędzy idzie. Ale już go nie słuchamy, doszliśmy do wniosku, że albo się umie gospodarować, albo nie i dochody tak naprawdę są mniej istotne.

              Mnie to trochę drażni, zwłaszcza na forum, bo w zyciu, mieszkając w miejscu gdzie rodzina wielodzietna jest normą się z tym nie spotykam, że panuje przekonanie,iż rodziny wielodzietne to albo patologia, korzystająca z pomocy społecznej, zapijaczona i nieudolna wychowawczo, albo bogata inteligencja, która stać na wszystko od prywatnych szkół począwszy, skończywszy na zagranicznych wakacjach i drogich gadżetach. Jednak większość rodzin wielodzietnych to zwyczajne rodziny - których wprawdzie nie stać na zagraniczne wakacje i prywatne szkoły, ale nie są w najmniejszym stopniu patologią - dzieci są kochane, wychowywane i utrzymywane w stopniu na jaki rodzinę stać. I to, na ile rodzinę stać niekoniecznie zależy od ilości dzieci - w niektórych zawodach nie ma szans na to, aby się dorobić. Czy w związku z tym jest się patologią, że decyduje się na więcej dzieci? Nie, dopóki się je kocha i stara w miarę możliwości zapewnić to co najważniejsze - czyli jedzenie, leczenie, , ubranie i wykształcenie. Nie muszą to być marcepany, nie muszą być firmówki, nie muszą być prywatne studia... A co do leczenia - są choroby, które potrafią zrujnować nawet bogaczy, wyleczenie anginy przeciętnej rodziny nie przerasta... Nikt decydując się na dziecko nie przewiduje wszystkich możliwych nieszczęść.
              • chiyo28 Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 28.09.10, 07:19
                a ja będę drążyć pytanie 2007. Jak radzą sobie rodziny wielodzietne z organizacją zajeć pozaszkolnych i czy dzieci wogóle uczestniczą w takich zajeciach. Jak to wygląda logistycznie. Czy starsze dzieci dojeżdżają na zajecia samodzielnie ?
                Ja na razie niestety nie mam rodziny wielodzietnej, chociaż od zawsze było to nasze marzenie. mamy 2 dzieci w wielku 6 i 9 lat. Mieszkamy na obrzeżach miasta. oboje z meżem pracujemy. Kończymy dość wcześnie. ja o 15, maz o 16. ok. 15:30 wybieram dzieci ze szkoły i zaczyna sie szybka organizacja. Najpierw do sklepu po bułeczki i coś do picia ( pomimo, ze dzieci jedza w szkole/przedszkolu, wole je dokarmić przed dalszymi zajeciami). W każdym dniu mamy coś innego. 2 razy w tygodniu angielski córki (syn na razie ma w przedszkolu, ale w przyszłym roku dojdzie i jego dowożenie). 2 razy w tygodniu godzinny trening syna w szkółce piłkarskiej. Raz w tygodniu zajecia córki w szkole rysunku. Kazdorazowe zajęcia dodatkowe kończą sie dotarciem do domu około 18. W czasie zajec dzieci ja robie drobne codzienne zakupy. Od 18 - 19/19:30 gotuje obiad (a raczej obiadokolacje). później odrabianie lekcji. Czas dla siebie i meża mam od ok 21;30. W weekendy nadrabiam pranie i sprzątanie. w niedziele zazwyczaj jeździmy do kina, na wycieczki i odwiedzamy znajomych lub oni nas.
                W międzyczasie raz w tygodniu ( w tym roku jeszcze nie wiem, który to dzień) zaraz po szkole dojazdy z córką na rehabilitacje operowanego oczka (100 km w obie strony). Napisałam tylko o standardowym dniu, kiedy nic nam nie wypada i jesteśmy oboje na miejscu. Wtedy mozemy sie podzielić i jak ja zawioze na zajecia, wracam do domu i wczesniej robie obiad, a maz odbiera z zajec i przyjeżdzaja na gotowy obiad.
                Dzieci sa za małe, zeby na zajecia dojeżdzały sam. zreszta jeszcze długo będą wożone, bo mieszkamy na osiedlu, które jest oddzielone bardzo ruchliwą drogą 4 pasmową (masa wypadków), brak komunikacji miejskiej, ktora by doziozła z domu.
                Jak działacie logistycznie mając np 4 dzieci w wielu szkolnym ? Jak to ogarniacie?
                Dodam, ze nie zmuszamy dzieci do zajec dodatkowych. Same sobie je wybrały i traktuja je jak zabawe.
                • bibba Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 28.09.10, 10:40
                  ja jeszcze nie moge odpowiedziec na to pytanie, mam tylko dwojke w szkole. juz w zeszlym roku obydwaj miali zajecia pozalekcyjne, a tym roku troche ich wiecej i w tym roku zuwazylam, ze mamy popoludniowe zycie mamy troche pociachane. na szczescie szkola w uk ma stale godziny - codziennoe od 9 do 3.30, niezaleznie od wieku, wiec jak ich odstawi do szkoly to razem i razem odbieram. chyba ze ktorys ma zajecia pozalekcyjne - czesc z nich prowadzonych jest w szkole, wiec odbieram jednego, idziemy do domu (10 min) jemy podwieczorek, i wracamy do szkoly po ostatniego. niektore zajecia sa wieczorem, biore wszystkich zeby odwiezc jednego lub drugiego. mam to szczescie (?) ze chlocy sa blisko wiekiem i chetnie chodza na te same zajecia, wiec troche mi to ulatwia sprawe.

                  generalnie - gdy juz wszyscy beda w szkole, to biorac pod uwage ze wszyscy beda zaczynac i konczyc o tej samej porze - mysle, ze poradze sobie z logistyka po poludniowa. ale mysle, ze wszystko bedzie w pospiechu. ja na razie nie pracuje, wiec to druga rzecz - moge sobie zrobic co musze, gdy trojka jest poza domem rano (najmlodsza z nich do 12.30).
                  • 2007e Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 28.09.10, 11:22
                    No tak, ale tu raczej nie chodzi o to jak daja sobie rade wielodzietni poza granicami kraju. To sa jednak inne realia, zarobki, kultra. Mnie zastanawia to jak jest w naszej szarej rzeczywistosci. Do tego w duzych miastach dochodzi wyscig szczurow. Wiadomo mozna nie brac w nim udzialu, ale jednak w samej szkole juz lekcje wystarczajaco duzo czau pochlaniaja. Dzieciaki tez interesuja rzeczy, ktorej jako tako pod nauke podpiac sie nie da, a dowiezc na zajecia dziecko trzeba. Ja mam tylko 1 w szkole, drugiego w przedszkolu a z trzecim jako malocierpliwym pasazerem musze rozwozic ich. Cale pol roku brzydkiej pogody to dla mnie to koszmar. Nie jestem zwolenniczka tego, zeby dziecko mialo wszystko, czego dusza zapragnie, ale jednak czas dla niego poswieceony jest bardzo wazny. Ja podam przyklad kina, w ktorym bylam wczoraj z 2 starszych (maly zostal z tata). Najstarszemu sie bardzo podobalo, mlodszy sie troche bal (w zwiazku z tym wolal siku co 15 minut). Jednym slowem z przyjemnosci zrobilo sie zamieszanie i lekka meczarnia. Jak to jest z piatka, szostka, siodemka? Moze tu sie zaczyna to, ze najstarszy staje sie odpowiedzialnym opiekunem (bo rzeczywiscie przy np. 6 dziecku juz roznica moze byc calkiem pokaźna). Chyba w ten sposob mozna sobie poradzic. Tego wlasnie jestem ciekawa. Ja jestem zatwardzala przeciwniczka teorii o rodzinie wilodzietnej patologicznej. Dla mnie to nieporozumienie. Jednak na pewno rodzina wielodzietna potrzebuje pomocy. Ja wiem, ze poradzilibysmy sobie z czworka (bo bardzo bysmy tego chcieli), ale wiem, ze starsi by na tym teraz ucierpieli, wiec jak to jest z ta wielowielodzietnoscia?
                • beatrycja.30 Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 28.09.10, 11:26
                  > Jak działacie logistycznie mając np 4 dzieci w wielu szkolnym ? Jak to o
                  > garniacie?

                  Ja mam tylko dwoje (na razie) w wieku szkolnym, także mieszkam na obrzeżach. Starsza córka już sama dojeżdża na zajęcia dodatkowe, młodsza ma pewne zajęcia prosto po lekcjach i nie kończy wtedy później niż o 16.00 - fajnie nam to sie udało zorganizować w tym roku.
                  Ja myślę, że w niektórych rodzinach wielodzietnych dzieci mają zajęcia po prostu blisko domu, w małym miasteczku czy nawet w dużym mieście na osiedlu to nie problem. Jeśli mama nie pracuje, to też jej łatwiej dzieci odprowadzić, gdy nie pędzi jak szalona przez pół miasta po 8 godzinach pracy i po staniu w korkach.
                  • 2007e Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 28.09.10, 11:40
                    Sama pochodze z malego miasta, gdzie w zasadzie nie bylo zbyt duzo zajec dla dzieci organizowanych. Dzieci mogly same sobie na nie podejsc to sie zgadza. Jednak duze miasto i jazda jest naprawde meczaca. Dzieciaki jednak tez koncza o roznych porach lekcje. Inna sprawa, ze np. zajecia z karate sa dla calej szkoly i zaczynaja sie o 17 i co z tego, ze sa w szkole, jak dziecko konczy nauke o 13 powiedzmy, to 4h spedzone na swietlicy jest dla dziecka meczace i wtedy pasowaloby go odebrac i wrocic na 17 z powrotem, a co za tym idzie zabrac 2 pozostalych ze soba, bo sami nie zostana w domu. W ten sposob mozna sie niezle umeczyc, choc to niby nie daleko.
                    • nata76 Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 28.09.10, 13:26
                      ja mam czwórke dzieci i na razie dwoje w szkole, jeden w przedszkolu i jedna tylko córka-najstarsza chcaca cos po lekcjach robic. Ja nie ogarniam, logistycznie, ciagle sie boje o finanse, czuje ,ze za mało poswiecam dzieciom uwagi, czasu, kazdemu z osobna. Wypala mnie ekwilibrystyka mieczy czworka dzici, mezem i zwiazkiem z nim, znalezieniem czasu na własne ja i babalnymi rzeczami typu sprzatanie. Chciałam czworo dzici ale nie wyrabiam czasem, czuje sie wypalona i widze,ze cos mi z tej "swiezosci" umyka.

                      Ale...wracjac do tematu mojego.

                      Moja kolezanka ma obecnie to szóste dzicko, mieszka na wsi i oprócz dzici ma dospodarstwo do dogladniecia. Jej maz ma zakład stolarski w innej wsi i tym sie zajmuje. A pomimo wszystko jeszcze znalezli czas zeby reaktywowac zespoł tanca ludowego i cała rodzina w nim wystepuja.
                      Mysle,ze ona ma inne priorytety niz ja. Inne nastawienie do dzici, swiata, malzenstwa, do własnej osoby. Inne niz ja. Odnalazła sie w tym ,jest szczesliwa, nie mowi o tym, to po prostu WIDAC. Dzici tez naprawde fajne. A wiem,ze pewnie nie posiweca im za wiele czasu, jak juz to gromadzie całej, bo nie mam jak. Jednak u niejm nie bulwersuje mnie to . Po prostu zwyczajne zycie. Pewnie dzieci tez juz od poczatku zyjac w takiej rodzinie naturalnie ucza sie własnie tak zyc a nie inaczej.
                      A czasem wydaje mi sie,ze ja wymagajac od siebie niewiadomo czego ucze moje dzieci postawy roszczeniowej....Moze takiej małej postawki, bo to raczej o male rzeczy chodzi....rozumiecie?
                      • andaba Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 28.09.10, 14:37
                        Ja mam czwórke w wieku szkolnym plus jedno młodsze. Czuję się więc ponownie wywołana do odpowiedzi smile

                        Moje dzieci są samodzielne, same chodzą do szkoły, same chodzą na zajęcia pozaszkolne (właściwie wyłącznie te odbywające się w szkole, bądź w klubie piłkarsjkim, kltóry jest bliżej niż szkoła).

                        Nie wyobrażam sobie rozwożenia dzieci po róznych punktach miasta na rozmaite zajęcia - na szczęście nie przejawiają ku temu chęci, a i czasu specjalnie nie mają. Zresztą musiałabym rozwiozic ich komunikacja miejską, bo ja mam prawo jazdy ważne na wieś, w Krakowie auta nie tykam, a jak dotkne to jede najwyżej do kościoła (i to niechętnie, wole lecieć niż z garazu wyjechać).

                        Nawet nie bardzo sobie wyobrażam te zajęcia na które mieliby chodzić, no może karate, słyszałam, że jest ale to kilka przystanków od nas i tak by sami jeździli.

                        Na basen obowiązkowy na razie jeżdżę z dzieckiem (I klasa), wlokąc za sobą ogonek w postaci najmłodszej, ale niedługo się to skończy, bo będę miała niemowlaka, więc jeżdżenie na basen odpadnie do momentu aż dorośnie do parasolki, żeby do autobusu wejść...

                        Nie wydaje mi się, zeby moje dzieci były poszkodowane z powodu ze ich nie wożę, u nas nie taka dzielnica, zeby dzieci na jakiekolwiek prywatne lekcje chodziły - jak chodzą to na piłkę, która jak pisałam jest pod bokiem.


                        W ogóle nie bardzo rozumiem te logistyczne problemy, bo jak pisałam, ja mam wytresowane dzieci, które ode mnie nie oczekują, że będę ich szoferem i damą do towarzystwa.
                        Więc da się, tylko trochę egoizmu trzeba (albo innej roboty, której mi nie brakuje).
                        • beatrycja.30 Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 28.09.10, 15:45
                          Ja pisałam właśnie o tym co Andaba, choć wielu dzieci nie mam ale tak mi się wydawałosmile
                          Jak jest więcej dzieci w wieku szkolnym, to nikt ich nie wozi ani nie zaprowadza 10 minut na pieszo od domu na karate, angielski, dodatkową plastyke, judo, jade konną po południu. Dzieci albo chodzą same (bo bardzo blisko) albo wcale (bo 20 minut autobusem to dla 8 latka jednak za daleko aby jechał sam). Nie da sie po prostu inaczej gdy jest czworo w wieku od 6 do 11 lat na przykład.
                          • nata76 Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 28.09.10, 17:02
                            chyio, andaba cos takiego napisała,co moze byc odpowiedzia na to, o co mi chodziło. Aczkolwiek, wydaje mi sie,ze andaba jakos tak dziwnie piszesz o ludziach ,którzy chca w dziciach inne pasje rozwijac....

                            tak andaba napisała:
                            W ogóle nie bardzo rozumiem te logistyczne problemy, bo jak pisałam, ja mam wytresowane dzieci, które ode mnie nie oczekują, że będę ich szoferem i damą do towarzystwa.
                            Więc da się, tylko trochę egoizmu trzeba (albo innej roboty, której mi nie brakuje.



                            Ja woze córke do domu kultury na plastyke, nie poslałbym jej na drugi koniec miasteczka pieszo. Woze ja na basen w miescie albo ide z nia ,bo lubie. Woze ja do innej wsi na konie bo to jej pasja i sama ja namawiałam do tego.

                            Własnie, to jest to. ta moja kolezanka pewnie nigdzie nie wozi ale na mnie z wyzszoscia nie patrzy,ze mi sie w glowie poprzewracalo i jestem zblazowna i mam zblazowane dzieci

                            choc wiem,ze do wielu rzeczy moje dzieci przyzwyczaiłam chcacy albo niechcacy. i teraz ponosze konsekwencje.
                            • andaba Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 28.09.10, 19:01
                              Nie no, ja nic nie mam do ludzi, którzy w dzieciach rozwijają pasje, tyle że napisałam, iż ja tego nie robię - basen jest daleko i drogi, konie są blisko, ale drogie (i tu jest odpowiedź na pytanie beatrycji, co miałam na myśli pisząc, że mieszkam w dzielnicy, w której raczej dzieci na dodatkowe płatne zajęcia nie chodzą - na przykładzie tych koni - konie są dosłownie pod bokiem, mijam je idąc gdziekolwiek, jednak nie znam nikogo z sąsiadów czy znajomych z okolicy, czyje dziecko by na tych koniach jeździło - obojętnie czy jest w domu jedno dziecko, czy siedmioro).
                              Zajęcia plastyczne mają w szkole, dwoje chodzi, trzeciemu wybiłam z głowy, bo nie chcę żeby za dużo brał na siebie, bo potem się nie wyrobi, czwarty ma dwie lewe ręce i zerowe chęci na plastykę... Dwoje jest w klasie sportowej, mają treningów do obrzydzenia, praktycznie wszystkie popołudnia zajęte i jeszcze niektóre soboty jak się mecz trafi.
                              Zresztą z czwórki szkolnej tylko jeden jest codziennie o 13 w domu, bo reszta wraca o 16, 17, a nawet 18.30. - na inne zajęcia nie ma czasu...

                              Poza tym jak pisałam - ja nie mam możliwości wozić dzieci gdziekolwiek, więc wiadomo, że zajęcia dla młodszych na w odległych punktach miasta odpadają w przedbiegach i ten temat nie jest w ogóle podejmowany. Starsze poruszają się swobodnie, ale na zajęcia jakoś chęci nie przejawiają (choć są ciekawe i bezpłatne zajęcia np "U Siemachy" (kto z Krakowa może się zainteresuje - pełen wachlarz z basenem włącznie - www.mors1.siemacha.org.pl/ )

                              • chiyo28 Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 28.09.10, 19:42

                                Jak widać wszystko zależy od warunków, jakie kto ma. U nas jest problem z zamieszkaniem. Nie ma przeprawy dla pieszychprzez ruchliwa krajową drogę. Do najbliższego przejścia jest kilka kilometrów. Niby obrzeża, a chcący sie gdziekolwiek ruszyć, to tylko samochód zostaje i tym samym rozwożenie dzieci. Nie ma tygodnia bez wypadku, dlatego dzieci są wożone ze względów bezpieczeństwa.
                                • 3bitt andaba a gdzie te koniki? 28.09.10, 19:59
                                  Mojej córci się marzą. Chodziliśmy do Korzkwi, ale jakoś tam nie sympatycznie było. Nie mieli podejścia do maluchów i mała się zraziła. Może by jej się spodobało znowu? Mają krytą ujeżdżalnie czy tylko na świeżym powietrzu?
                                  • verdana Re: andaba a gdzie te koniki? 28.09.10, 20:33
                                    Zajęcia dodatkowe - to probelm szczególnie dla mieszkających na obrzezach miast, czy na wsi. Moje chdziły po prostu blisko, albo dojeżdżaly autobusem, tak od 9 roku życia. Inna sprawa to pieniądze - dla każdego co innego jest priorytetem. Ja nie załowałabym, ze konie za drogie (dla mnie tez za drogie), ale brak pieniędzy na dodatkowy angielski, czy pasję dziecka byłby już problemem.
                                    Ale nawet gdybym dostalaspadek po Rotszyldzie - nie chciałabym szesciorga. Z dwóch względów. Pierwszy - to moja praca zawodowa. Moja przyjaciółka zaczęła pracować teraz, w wieku 50 lat. Nie będzie miała emerytury, a dla mnie 20 lat spędzonych w domu to jednak przedsionek piekłasmile
                                    Druga sprawa - przy takiej gromadzie dzieci nie ma czasu na indywidualne zajmowanie się każdym dzieckiem osobno. To juz bardziej "gromadka", niż sześć odrebnych osób ze zróznicowanymi potrzebami. Przynajmniej tak widzę to u znajomnych wielodzietnych. Nie jest też moze przypadkiem (a może jest), ze ich dzieci wyjątkowo wczesnie wyprowadzały sie z domu i zakladały własne rodziny - między 19 a 22 rokiem życia. Moze chciały mieć kogoś tylko dla siebie?
                                    • andaba Re: andaba a gdzie te koniki? 28.09.10, 20:43
                                      Koniki w NH.


                                      verdana napisała:

                                      Nie jest też moze przypadkiem (a może jest), ze ich dzieci wyjątk
                                      > owo wczesnie wyprowadzały sie z domu i zakladały własne rodziny - między 19 a 2
                                      > 2 rokiem życia.

                                      A to źle?

                                      • verdana Re: andaba a gdzie te koniki? 28.09.10, 20:47
                                        IMO tak.
                                        Statystycznie, rodziny zakładane tak wcześnie najszybciej się rozpadają. Nie bardzo chce mi się wierzyć w dojrząłość 21 faceta do ojcostwa. W jednej rodzinie dwoje jest już po rozwodach. W drugiej - na razie wszystko OK, ale to jeszcze małżenstwa z niewielkim stażem.
                                        Nie mowiąc już o tym, ze dla części z tych osób oznaczało to rezygnację z wykształcenia, a to już na pewno źle, skoro miały ambicję i możliwości.
                                      • 3bitt Re: andaba a gdzie te koniki? 28.09.10, 20:48
                                        aaa to wiem gdzie, ale tam to ja mam pół świata sad Jeszcze przy tych korkach jakie teraz są dzięki zamkniętemu rondu Kraka (czy jak tam ono się fachowo nazywa) to odpada całkiem sad

                                        PS miałam 19 lat jak wyprowadziłam się z domu, a nas tylko 3 było tongue_out
                                          • 3bitt Re: andaba a gdzie te koniki? 28.09.10, 21:00
                                            Wyszłam za mąż mając 20, a kilka miesięcy później urodziłam dziecko (które sobie wcześniej zafundowałam jak piszesz) Co do trwałości małżeństwa to różnie to bywa. Znam takie które się rozpadło, mimo, że małżonkowie wcale nie byli młodzi, a znam takie, które trwa już kilkanaście lat. Myślę ze to bardziej kwestia dobrania się, dostosowania, dopasowania nie wiem jak to trafnie nazwać. Po prostu charakteru, a nie wieku.
                                            • 2007e ...odnosnie wieku... 29.09.10, 17:45
                                              Ja wyszlam za maz majac 19 lat, ale bardziej przyczyna tego byla dlugotrwala znajomosc z moim (w chwili obecnej) mezem. Malzenstwem jestesmy juz ponad 9 lat i nie przewidujemy rozpadu naszego zwiazku. A to, ze jestesmy tak dlugo razem ujawnia sie w naszym dorobku - dzieci, mieszkanie, moze za jakis czas dom. Teraz widze tylko jedno, ze jak ktos wychodzi za maz/zeni sie to glownie patrzy na drugiego czlowieka pod katem majatku. Cos strasznego. My bylismy zakochani, nie mielismy niczego. Dalismy rade smile
                                        • andaba Re: andaba a gdzie te koniki? 28.09.10, 20:59
                                          3bitt napisała:

                                          > aaa to wiem gdzie, ale tam to ja mam pół świata sad Jeszcze przy tych korkach ja
                                          > kie teraz są dzięki zamkniętemu rondu Kraka (czy jak tam ono się fachowo nazywa
                                          > ) to odpada całkiem sad

                                          Ofiar Katynia? Ale to na drugim końcu Krakowa???
                                            • luxnordynka Re: andaba a gdzie te koniki? 28.09.10, 21:30
                                              a ja własnie dochodzę do wniosku, ze mam za dużo zajęć popołudniowych, dzieci rozwijaja swoje pasje ale ten czas popołudnowy juz sielanką nie jest, towarzyszy nam ciągły pospiech...maluchy chcialyby pobyc spokojnie w domu, mamy bardzo poszarpana codzienność. Z drugiej strony mam zapewnioną dobra figure i kondycjęsmile
                                    • urge Re: andaba a gdzie te koniki? 28.09.10, 22:30
                                      > Druga sprawa - przy takiej gromadzie dzieci nie ma czasu na indywidualne zajmow
                                      > anie się każdym dzieckiem osobno. To juz bardziej "gromadka", niż sześć odrebny
                                      > ch osób ze zróznicowanymi potrzebami. Przynajmniej tak widzę to u znajomnych wi
                                      > elodzietnych. Nie jest też moze przypadkiem (a może jest), ze ich dzieci wyjątk
                                      > owo wczesnie wyprowadzały sie z domu i zakladały własne rodziny - między 19 a 2
                                      > 2 rokiem życia. Moze chciały mieć kogoś tylko dla siebie?

                                      Ciekawe wynurzenie smile Pozwól że się odniosę jako dziecko wychowane w pięciodzietnej rodzinie: zawsze czułam się odrębnym członkiem całej rodziny, nigdy częścią gromady, z tego co wiem moje rodzeństwo też nie miało z tym problemów. Każde z nas miało indywidualny kontakt z każdym z rodziców, prawda że różny ale to wynikało z naszych charakterów a nie ilości członków rodziny.
                                      Co do drugiej części to moje starsze rodzeństwo zakładało własne rodziny w 28 lat, ja wyszłam za mąż w 23 lata i obecnie po ponad 10 latach małżeństwa nadal uważam że dokonałam najlepszego wyboru (od rodziców z przyczyn finansowych oraz własnej wygody wyprowadziliśmy się po 6,5 roku małżeństwa smile a młodsze rodzeństwo ma 23 i 25 lat i mimo iż są w stałych związkach to narazie nie zakładają rodzin i mieszkają w domu rodziców.
                                      Ostatnie zdanie z tym "pozsiadaniem kogoś tylko dla siebie" mnie powaliło smile)) Naprawdę z miłością jest tak że ona się mnoży jak się ją dzieli -gdyby było inaczej to posiadanie więcej niż jednego dziecka byłoby zawsze nie fair w stosunku do własnego potomstwa.

                                      Co do samej logistyki to wierzę że nie wyobrażasz sobie jak można ogarnąć taką gromadkę (tak jak moje jednodzietne koleżanki ze zgrozą pytają mnie jak sobie daję radę i znajduję czas dla trójki?) ale to nie znaczy że się nie da lub że ktoś na tym koniecznie musi ucierpieć -poza samymi rodzicami dla których każde kolejne dziecko jest wyzwaniem, ale to już jest wybór dorosłych i, zakładam, odpowiedzialnych ludzi którzy widzą w tej sytuacji wiele plusów wartych wysilenia się.
                                      • verdana Re: andaba a gdzie te koniki? 28.09.10, 22:51
                                        No, nie wiem. Sama widzisz, ze w Twoim domu kazdy miał trochę rodzica "tylko dla siebie" - nie chodzi tu o zawlaszenie całkowite, ale o możliwość pogadania sam na sam z kimś, kto nie uwaza cię za jedno z wielu dzieci.
                                        Dawno temu, chyba na tym lub podobnym forum matka gromadki dzieci chwalila sie, ze ona nie rozmawia z dziećmi, bo dzieci po to mają rodzeństwo, aby toczylo z nimi rozmowy - ona tylko z radoscią, z daleka wsluchuje się w "szmer swojej gromadki". Niestety, znam też takie rodziny, zwykle wtedy, gdy między dziećmi jest b. mala róznica wieku. Te dzieci mają rodzicow, ale nie mają zadnej osoby, dla ktorych sa "wyjątkowe".
                                        oczywiście, znam też rodzinę, gdzie jest szóstka dzieci (co prawda w bardzo różnym wieku), i kazde jest "oddzielne".
                                        Jesli chodzi o logistyke, to jakoś nie wierzę, że na tym nikt nie cierpi - cierpi na ogół matka. A zmęczona matka to nie jest dobre rozwiazanie.
                                        • urge Re: andaba a gdzie te koniki? 29.09.10, 07:54
                                          Cóż, prawda, też znam taką rodzinę gdzie jest dzieci siedmioro i z pojawieniem się każdego kolejnego najstarsze "idą w odstwakę". Ale tu, jak pewnie wszędzie, problem leży w matce a nie ilości dzieci. Ale to temat rzeka smile

                                          > Jesli chodzi o logistyke, to jakoś nie wierzę, że na tym nikt nie cierpi - cier
                                          > pi na ogół matka. A zmęczona matka to nie jest dobre rozwiazanie.
                                          Mniej -więcej to samo napisałam. Im więcej dzieci tym trudniej rodzicom i to oni powinni zdecydować czy chcą i czy dadzą radę ponieść ten trud. I co najważniejsze, przynajmniej z mojego punktu widzenia -rodzice muszą znajdować czas na własną regenerację bo prawdą jest to co piszesz -nie ma nic gorszego niż przemęczona, zdenerwowana i nie mająca na nic czasu i ochchoty mama (czy tata).
                                          • mamaanieli Re: andaba a gdzie te koniki? 29.09.10, 10:59

                                            to co ja mam powiedziec, jak jestem w patologicznym (heheh) srodowisku, w ktorym co miesiac rodzi sie dziecię od trzeciego wzwyż (5, 6 to w zasadzie nikogo nie dziwi. zdziwiona radosc zaczyna sie powyzej 6...)? postanowiłam więc byc dobrą ciocią i kupowac malenkie ubranka. za miesiac kolezanka z którą szłyśmy łeb w łeb rodzi piate. ech... ide do sklepu smile
                                        • sunny_34 Re: andaba a gdzie te koniki? 29.09.10, 11:40
                                          Myślę że zależy to od chęci albo "niechęci" rodziców. Mam tylko jednego brata, tak więc rodzice mieli niby więcej czasu dla nas niż ci w liczniejszych rodzinach, a nie przypominam sobie wieczoru, w którym nie oglądaliby telewizji, lub innych rzeczy. Mieli chyba więcej problemów sami ze sobą i z "życiem". A myśmy się jakoś chowali. Wyprowadziłam się mając 19 lat (studia), Brat trochę później.

                                          Poza tym zauważyłam że mój Mąż odkąd mamy troje dzieci rzeczywiście pomaga mi w wychowaniu, dyscyplinowaniu, spędza z nimi czas (np. piesze wędrówki ponad 10 km szlakami turystycznymi - zbierają odznaki). Żegluje(-my), itp. Czasem mimochodem zostawiam ciekawe książki o wychowaniu i to też pomaga.

                                          Pewnie nie ma na to gotowej recepty. Zdecydowanie zzgadzam się z tym, że trzeba starać się znajdować czas indywidualnie dla każdego dziecka. Trochę brakuje mi rodzeństwa- Brat daleko, siostry nie mam.
                                        • bibba Re: andaba a gdzie te koniki? 29.09.10, 11:59
                                          verdana, twoje posty zawsze sa - sprowadzajace na ziemie. to cenne.
                                          ale to czesto jest twoje rozumienie 'ziemi'. wariantow rodzinnej dynamiki jest zbyt wiele, by wydawac jakiekolwiek sady z przekonaniem o racji, moim zdaniem.

                                          matko moze byc zmeczona, a moze czuc sie w swoim zywiole, moze miec wszystko na swoich ramionach, a moze dzieli ciezar z kims innym, moze starsze dzieci rzeczywiscie potrafia dojechac same, moze ma umowe ze znajomymi ze podwoza dzieci na zmiane itd.
                                          indywidualna uwaga rodzicow jest cenna i nieodzowna, ale jak piszesz, znasz rodzine w ktorej dzieci sa postrzegane indywidualnie. i nie ma czegos takiego jak idealne warunki dla rozwoju dziecka, idealna rodzina, idealny wymiar czasu spedzany z dzieckiem. im wieksza rodzina tym bardziej skomplikowane uklady i dynamika, ale skoro znamy rodziny ktore sobie z tym radza - to znaczy ze wszystko jest mozliwe, chociaz moze nie byloby dla ciebie.

                                          i moze nie bedzie dla mnie, bo ja jestem na poczatku mojej podrozy wielodzietnej, najstarszy ma niespelna 8 lat. zobaczymy smile
                                          • verdana Re: andaba a gdzie te koniki? 29.09.10, 13:33
                                            Znam, oczywiście. To tez nie piszę, ze wielodzietność zawsze oznacza zaniedbanie. Wystarczy, ze matka nie ma "pozadomowych" ambicji i czuje się wśród gromadki dzieci w swoim żywiole, a ojciec ma stabilną, dobrze płatną pracę (lub odwrotnie). Tyle, ze z tego co widzę, to sporo osób, z przyczyn ideologicznych lub przeliczywszy się z możliwościami, jest w stanie ogarnąć "dzieci", ale nie kazde dziecko oddzielnie.
                                            jedna znana mi mama "wyprowadziła" z domu 16-latke, bo przestało starczać miejsca,a i 16-latce dużo mlodsze rodzeństwo przeszkadzało. Wyprowadziła b. kulturalnie, wynajmując kawalerkę tuż obok. Okazało się jednak, ze niezbyt dobrze się to skończyło, dziewczyna poczula się "odsunięta". Inna znana mi mama nie była nigdy w życiu na wywiadówce, twierdząc, ze przy tylu dzieciach na takie głupstwa nie ma czasu.
                                            I cały czasu uważam, ze jest róznica, czy ma się sześcioro ze sporą róznicą wieku, czy w przeciągu 7 latsmile
                      • mali-nki Nata 30.09.10, 11:36
                        nata76 napisała:

                        > ja mam czwórke dzieci i na razie dwoje w szkole, jeden w przedszkolu i jedna t
                        > ylko córka-najstarsza chcaca cos po lekcjach robic. Ja nie ogarniam, logistyczn
                        > ie, ciagle sie boje o finanse, czuje ,ze za mało poswiecam dzieciom uwagi, czas
                        > u, kazdemu z osobna. Wypala mnie ekwilibrystyka mieczy czworka dzici, mezem i z
                        > wiazkiem z nim, znalezieniem czasu na własne ja i babalnymi rzeczami typu sprza
                        > tanie. Chciałam czworo dzici ale nie wyrabiam czasem, czuje sie wypalona i widz
                        > e,ze cos mi z tej "swiezosci" umyka.

                        NAta wiesz co zupelnie nie spodziewalam sie takiej wypowiedzi po tym jak napisalas jak jestes pod wrazeniem ze twoja znajoma urodzila 6 dziecko! Cos ci umyka ale nadal cos ci tez mowi ze chcialabys miec wiecej dzieci? To mnie wlasnie zastanawia czy to taki instynkt czy wlasciwie co to jest ten ped do powiekszenia sie mimo ze czlowiek nie jest w 100 zadowolony z obecnej sytuacji. Piszesz ze brakuje ci czasu, z mezem tez no i wszystko w pedzie.
                        Ja jestem mama trojki i wlasnie z mezem duzo na ten temat rozmawiamy ze musimy znalezc zadowolenie z tej sytuacji a nie myslec "a moze jeszcze". tez jestesmy zmeczeni, brakuje nam czasu na wszystko ale jestesmy szczesliwi i dlatego musimy sie cieszyc z tego skladu rodziny i z tego skladu tez czerpac radosc.
                        >
                        • nata76 mali-nki 30.09.10, 12:10
                          ja nie chce miec wiecej dzieci.przez to co napisałam. podziwiam dziewczyne, bo ma szóstke i nie ma takich dołów jak ja. ale wcale nie znaczy,ze tak chce. tzn. wiesz, juz kiedys na forum pisałysmy o "głodzie mamcicy" to cos jak nałóg,ale pisałam tez,ze ja byłam zaprogramowana na 3,5 i 4 to dla mnie nie lada wyzwanie. nie chce kolejnego dziecka. dla dobra nas wszystkich.
              • housewife1 Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 01.10.10, 01:54
                Ja sądzę, że kluczem do problemów logistycznych jest po prostu odpowiednia osobowośc,czy też charakter matki/ojca, bądx obydwojga ( zalezy jak tam sie dzielą obowiązkami), po prostu umiejętnośc dobrej organizacji . Sa osoby, które z 6 dzieci maja wszystko dopięte na ostani guzik i są takie, które z 1 dzieckiem mają wieczne problemy i czują sie "uwiązane".

                z 6 dzieci rok po roku, to średnio sobie wyobrażam nawiązanie indywidualnego kontaktu z każdym, ale już 6 z nieco wiekszymi róznicami wieku- spokojnie. Uważam, ze głównie chodzi o to, by nauczyc dzieci wyrażania swoich potrzeb, że jak chcą przyjśc do mamy/taty, to zawsze mogą, wtedy gdy tego potrzebują. Wcale nie uważam, że dzieci mają miec ciagły kontakt z rodzicami i inaczej to jest z jedynakiem( wiem po sobie), któremu brakuje towarzystwa i ma mega potrzebę bycia z rodzicami, a inaczej jak jest rodzeństwo i jest sie z kim bawic, rozmawiac itd... widze po moich dzieciach.
                • iwonagos Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 17.10.10, 11:06
                  Hmmm. Logistycznie 4,5,6 i więcej dzieci nie jest dla mnie do ogarnięcia. Rozumiem w sytuacji, gdy mama nie pracuje i chyba tak z reguły jest, że mamy wielu dzieciaczków nie pracują? Ja mam dwójkę (4,5 i 1 rok), pracuję w szkole.Ledwo się ze wszystkim wyrabiam. Marzeę o 3 dziecku. Na marzeniach się prawdopodobnie skończy. Z jednej strony bardzo chciałabym, ale z drugiej..... Mam skończone 37 lat, to chyba nie wiek na rodzenie dzieci. A z drugiej strony finanse. Czy Ci, którzy tu są, na tym forum, to bizmesmeni???? Jak sobie poradzić finansowo z 4,5, czy większą ilością dzieci???? Bardzo, bardzo podziwiam. Jesteśmy przeciętną rodziną, Ja wyciągam w szkole 1800 zł, mąż 2500. Mamy własny dom na wsi i musimy zdrowo pasa przyciskać, żeby nam wystarczyło na cały miesiąc na opłaty i jedzenie. O wyjazdach do kina, drobnych przyjemnościach praktycznie musimy zapomnieć. Już się martwię, bo zima nadciąga, trzeba się ubrać. Zakup butów, kurtek dla dzieci, dla nas (też się wszystko wykończyło) po prostu mnie przeraża. Wrzesień był dla nas straszny w związku z pójściem dzieci do żłobka i przedszkola. Tyle tych opłat. A szkoła???? To dopiero będzie jazda. Nie sądzę, żeby mnie było w przyszłości stać na jakieś zajęcia dodatkowe dla dzieci typu angielski, basen..... Żyje się zoraz ciężej.
                  Reasumując. Czy przeciętna rodzina może utrzymać i godnie żyć z 3, 4 i więcej dzięćmi?
                  • verdana Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 17.10.10, 13:05
                    Mnie to też zastanawia. Pare razy nawet tu spotkałam się z twierdzeniem, ze dzieci nie musza mieć wszystkiego, nie muszą co roku jechać na wakacje na Majorkę, lepiej aby miały rodzeństwo. Tyle, ze dla większości nawet niewielodzietnych problemem są wakacje w ogóle, a nie coroczne wakacje za granicą... Podobnie z samochodem - dla mnie zastanawianie się czy pięcio-czy siedmioosobowy jest o tyle abstrakcją, ze dużym wydatkiem są już bilety miesięczne. A zawsze uwazałam się raczej za zamozną.
                    Mysle, ze tu gromadza sie mamy jednak nieco zamożniejsze, niz "przeciętne".
                  • elgosia Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 17.10.10, 21:28
                    Iwonagos,
                    da się, ale trzeba chcieć, albo już mieć i wtedy człowiek daje radę i dziwi się sobie, że wszystko jest ok, a tak się bał. Dla mnie jeszcze 4 lata temu dom, (prawie) 4 dzieci, duży samochód wydawały mi się tak odległe w czasie, a tu, proszę, wszystko sie spełnia smile Nie mam dużych wymagań. Ostatnio teściowa spojrzała litościwie na moje 5letnie półbuty stwierdzając, że ona przez ten czas pare par kupiła, a ja wciaż w tych samych. Ale mi naprawdę nie zależy tak bardzo, jak na gromadce dzieci (4 dokładnie).
                    Jestem nauczycielką, pracuję zawodowo i nie zamierzam przestać, bo lubie i muszę (jednak coś tam zarabiam), mąż biznesmenem nie jest. Oszczędności nie mamy, le na wszystko nam starcza. Nie chce spłycać tematu chcąc go ująć w jednym zdaniu, ale my jesteśmy wierzącymi w Boga i Bogu ludżmi i On nam pomaga. smile
                    • sli-maczek Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 17.10.10, 21:52
                      To ja jeszcze wroce do tematu - no wiec z tym posiadaniem dzieci to jeszcze chyba zalezy jakie sie ma dziecismile. Moje w konfrontacji z innymi sa bardzo zywiolowe, starsza do tego wyjatkowo nie daje sie uformowac (za nic nie chce sluchac, jest taka Zoska - samoska). I nie jest to tylko moje zdanie, to da sie odczuc.Nie ze maja ADHD, ale niewybiegane potrafia wykonczyc. Dlatego mysle ze to trzecie to bedzie juz dla nas na prawde duzo. Dlatego przy planowaniu czy da sie rade warto wziac pod uwage kilka aspektow.
                      I slowko odnosnie verdany (bo chodzi to za mna juz jakis czas): ja rozumiem ze masz wysoki stopien naukowy, ale Twoje zdanie czesto jest tak wyrazone, ze wlasciwie konczy dyskusje albo powoduje kontrowersje. Mam czasem wrazenie ze zbyt z gory traktujesz ludzi i ich odmienne poglady. Po prostu taka moja uwaga, w kontekscie kilku ostatnich tematow. Dziewczyny wypowiadaja sie tutaj chyba dosc luzno, a czasem sa po prostu 'gladzone' przez Ciebie jak jakies infantylne malolaty. Takie osobiste odczucie.Pozdrawiam
                      • verdana Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 17.10.10, 23:20
                        Byc może - ale wyjątkow mnie zdenerwował temat pieniedzy, gdzie uznano,z e jesli ktoś twierdzi, ze go nie stać na kolejne dziecko, to dlatego, ze uwaza, zę dzieciom nalezy się wszystko, ze je rozpuszcza i zamiast wychowywać dzieci w materialistycznym nastawieniu do świata, spokojnie moze zdecydować się na kolejne, a dzieci tylko na tym zyskają.
                        Dla mnie to jakieś niezrozumienie tego,ze duża część osób naprawdę nie moze pozwolić sobie na kolejne dziecko i wmawianie im, że mogliby spokojnie zrezygnowac z luksusów jest po prostu niesympatyczne.
                        • benignusia Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 18.10.10, 00:21

                          racja,przynajmniej w naszym wypadku.chcieliśmy mieć troje dzieci,żyć w PL ,ale gdybyśmy zdecydowali się zostać nawet o trzecim bym myśleć nie mogła....poprostu niebyło by nas stać na buty dla dziecka,na kurtke,nie mówiąc o tym że na jedzeniu musieliśmy już oszczędzać i zaczynało brakować na rachunki!!to nie była kwestia wakacji,czy markowych ubrań,tylko jedzenia i rachunków,czy w tym wypadku mogłam myśleć o następnym dziecku??
                          • sli-maczek Re: moja koleżanka urodziła dzis szóste dziecko! 18.10.10, 00:43
                            Z jednej strony tak. Ale z drugiej - zycie mojej rodziny pokazalo mi jak zmienny moze byc status finansowy(mowie o domu rodzinnym) i jak jest to nieprzewidywalne. Byl u nas etap,ze brakowalo na jedzenie, byl etap,ze pojawila sie mysl o budowie domu(a wiec i byly pieniadze),potem znow nie bylo mowy o wakacjach,a kiedy zaczelismy z bratem studiowac mama nagle zarabiala na wszystko i jeszcze troche. Za to teraz? Rodzice maja jednego juz, ostatniego, na studiach i ledwo im starcza. Czyli co? Bywalo roznie. Nie bylo mozliwosci zaplanowania tego na poczatku. Jest to tylko kolejny pkt widzenia i oczywiscie - niektorych moze nie byc stac,ale jak ciezko to okreslic planujac? No niewazne. Chyba i tak kazdy musi podjac ta decyzje sam, a forum nie sprawi ze na slepo rzuci sie w wir rozmnazania.Dlatego tak sobie dyskutujemy...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka