Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ?

29.09.10, 10:52
Wczoraj rozmawiałam z koleżanką o naszych córkach, jedna nie chce nosić aparatu ortodontycznego, druga nie chce się czesać, a my się denerwujemy. Zaczęłam się zastanawiać, co złościło moich rodziców i pamiętam tyle:
- oceny - czwórka to już była okazja do megapołajanki (ja oceny mam w d...),
- mój ubiór - prawie zawsze byłam ubrana nie tak jak mama chciała (też się czepiam włosów i ubrania, chyba to przemyślę ...),
- późne powroty ze szkoły, miałam przystanki na trzepakach koło bloków, mieszkałam w domku (moja córka ma komórkę, gdy się spóźnia ma szlaban na wyjścia na plac zabaw więc się bardzo stara być punktualna, w trosce o własne życie towarzyskie),
- jak się uderzyłam, albo zachorowałam to klapsy i znów megaafera, bo "przecież ci mówiłam" ... Tu z moimi reakcjami jest różnie, w zależności od okoliczności, ale najczęściej buziak pomaga na ból, tracę cierpliwość, gdy dzieci nie chcą brać leków, ale z drugiej strony mam motywację do wymyślania coraz to nowych sposobów na podawanie ich bez płaczu. Płacz, zwłaszcza histeryczny doprowadza mnie do pasji sad
- jak coś zniszczyłam albo zgubiłam był wrzask i lanie - tu niestety muszę powiedzieć, że wrzeszczę tak samo, klapsów nie daję, wysyłam do pokoju, żeby ochłonąć, ale ... jako dziecko nie cierpiałam tych sytuacji.
Więcej na razie sobie nie przypominam, a jak to było u Was ? Czy reakcje Rodziców przeniosły się do Waszego życia rodzinnego ?
    • stefania1939 Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 11:26
      Byłam niejadkiem, co strasznie wkurzało moich rodziców, którzy wszystko zdobywali w wielkich trudach( kolejki), a ja wybrzydzałam, płakałam nad talerzem. Nie znosiłam słoniny, pasztetu, do dziś nie mogę na to patrzeć , no i dostawało mi się strasznie.
      Dziś moja córka jest niejadkiem i wybrzydzaczem , ale mam do tego taki stosunek- pogłoduje to zje. Potem różnie to bywa, ale nie zmuszam jej, jedzenie to ma być przyjemność.
      • 3-mamuska Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 12:12
        Mooch rodzicow a zwlaszcza make denerwowalo: nie gaszenie swietna
        - zostawianie otwartych szafek,
        -zabawy szamonami , I kosmetykami w lazience,
        -wracanie do domu za pozno,
        Moja mama byla bardzo kontrolujaca, wiec w wiekszej mierzeniu robilam to co chciala , w wieku 14 lat zbuntowalam sie.
        Ja moze przenioslam pewne rzeczy do domu a zwlaszcza sprzataniem po sobie, ale ja przypominam mowie prosze a nie wrzeszcze I nie ublizam dzieciom z powodu nie zgaszonego swiatla czy balaganu w pokojach.
    • anna_sla Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 12:18
      oczywiście, że się przeniosły, część dokładnie tak samo powielam a część dokładnie pilnuję by reagować zupełnie odwrotnie big_grin
      moją mamę wkurzało:
      - oceny - tu jeszcze nie mam pola do popisu, najstarsza jest w zerówce dopiero i na dodatek jest bardzo zdolna i w nauce rewelacyjna
      - zbyt wysokie wymagania - ja nie byłam stworzona do celów mojej mamy, miałam inne priorytety, a dokładniej podstawę czyli rodzinę, bo na złej podstawie człowiek źle się rozwija. Stworzyłam dobrą podstawę i względem dzieci nie oczekuję Bóg wie czego. Skoro córka nie wygrała konkursy recytatorskiego to nie robiłam jej pogadanek tylko pocieszyłam. Przygotowuję się do problemów z nauką Bartka, on ma duże szanse na przyszłe problemy z "dys..". Zbieram kasę na ich studia, ale jak na nie nie pójdą tragedii nie będzie (chyba wink) i dostaną ją w prezencie ślubnym wink
      - moje zbulwersowanie ubiorem - miałam kiepskie ciuchy, czułam się jak kopciuszek. Staram się by dzieci miały ubrania, w których wyglądają po ludzku wink ale nie szaleję. Niemniej jak za dużo cudują to mnie krew zalewa big_grin w związku z uczesaniem również, bo ostatnio trochę modzi mi ta córka a mi się nie chce we włosach grzebać przez pół godziny czy dłużej i co rusz fryzurę zmieniać!
      - moje zachcianki - wybuchała wrzaskiem i wytykaniem kiedy coś chciałam - póki co ja tego nie robię, co moge to spełniam, czego nie mogę/nie chcę delikatnie i po ludzku tłumaczę i pocieszam ich żal
      - moje szwędanie się po koleżankach - tu trochę mama miała racji i nie miała, byłam wzorowa uczennicą i z palcem w d.. zdawałam do kolejnej klasy ze średnią prawie 5 lub ponad 5, nie musiałam się aż tyle uczyć ile ona chciała i nie uczyłam się. Beznadziejnie długo tylko siedziałam we własnym pokoju (dzięki temu nauczyłam się nie nudzić i dobrze czuć we własnej osobie). Z drugiej strony faktycznie przeginałam z pobytami u koleżanek, bo ja najlepiej chciałabym tam spędzać cały czas od powrotu ze szkoły do samego wieczora i tu mamie niezręcznie było.. z trzeciej strony w takim domu jak mój nie chciało się przebywać i byłam chora jak miałam tam być.
      - jak się uderzyłam to było darcie się - owszem czasem wytknę delikwentowi, że nie posłuchał tego co powiedziałam zaledwie kilka sekund/minut temu. Poza tym zawsze całus w bolączki i przestaje boleć wink
      - nie pamiętam jak reagowała moja mama gdy zgubiłam coś, ale był wrzask nieziemski gdy coś zepsułam - względem moich dzieci robię różnie, to czasem silniejsze ode mnie, ale zwykle reflektuję się szybko, bo moje dzieci szybko robią oczka smutne i przejmujące. Jak widać, że żałuje/zdaje sobie sprawę ze szkody to po co to wytykać, nauczy się..
      - był wrzask jak biliśmy się z bratem, gdyby nie to to pewnie niejednokrotnie dużo gorzej by się to skończyło - w stosunku do własnych dzieci zachowuję się ciut podobnie, najpierw nawrzeszczę a potem jak już wraz z wrzaskiem przejdzie mi nieco tłumaczę im, tulę wszystkich na raz tak by oni też się utulili i nieraz bywa, że popłaczę się prosząc ich by nie bili swojego rodzeństwa, bo to rodzina najukochańsza i ble ble ble. Jakoś mi tak smutno, że oni się biją, nie chcę im pozwolić by lali się tak jak ja i mój brat (bo to były bójki na serio jak z wrogiem) i staram się pielęgnować w nich więź braterską.
      - nasze lenistwo - mnie też doprowadza do szału olewanie podstawowych czynności jakie dzieci powinny wykonać. One uważają, że od tego jest mama!

      Histeryczny wrzask i płacz też doprowadza mnie do szału.. więcej nie pamiętam. Ogólnie wydaje mi się, że na wszystko moja mama reagowała wrzaskiem, niezadowoleniem i przytykaniem mi.
      • agusia2137 Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 13:03
        U mnie w domu było tak:
        -Bałagan w pokoju,3 dni powtarzania taty bym posprzatala(ja oczywiscie mialam to gdzies)4 dnia wszystko z szafek i biurka lecialo na srodek pokoju i padaly słowa "poki nie posprzatasz nie masz prawa wyjsc z pokoju".Byly łzy ale sprzatalamsad -bałagan w pokoju moich dzieci ogulnie mi nie przeszkadza ale co sobote maja sprzatnac porzadnie swoj pokoj (oczywiscie w ramach ich mozliwosci i oczywiscie pod naszym nadzorem)
        -mame zawsze strasznie wkurzało jak wyjadalam prosto z garnkow,misek itp. Zawsze sie dziwilam dlaczego sie "czepia" i zawsze glosno to demonstrowalam,a teraz gdy moje dzieci tak robia to az szlag mnie trafia i tez reaguje narwowo,chociaz nie krzycze tak jak mamasmile
        -jak przychodzili goscie to zawsze siadalam w pokoju goscinnym i udawalam ze nie podsłuchuje a rodzice wyganiali mnie do siebie(nigdy nie moglam zrozumiec ze dorosli maja swoje tematy i dzieci nie powinny o tym słuchac).Teraz jak moje dzieci zachowuja sie tak jak ja w dziecinstwie to ja reaguje dokladnie tak jak moi rodzice.
        Wielu metod wychowywania moich rodzicow nie pochwalam ale łapie sie na tym ze w wielu sytuacjach reaguje dokladnie tak jak oni.
        Moi rodzice wpajali mi ze rodzina i szacunek do innych ludzi jest najwazniejszy i ja wpajam takie zasady moim dziecia.
        Napewno rodzice wiele razy nas rozczarowali,ale musimy pamietac ze w duzym stopniu dzieki Nim jestesmy tym kim jesteśmy!!!!!smilesmilesmile
    • bibba Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 13:14
      moja mama nie mogla scierpiec ze jadlam malo, i jeszcze bardziej ja wkurzalo, ze jadlam powoli i w zwiazku z tym ZIMNE!!!!
      nizsze oceny zawsze wywolywaly pogadanki wink
      moj stroj, zwlaszcza w okresie nastoletnim, nie wkurzal jej, ale ilez sie nasluchalam!...

      nie pamietam, zeby moja mama szczegolnie sie wkurzala, ale pomimo tego ze nie pracowala, nie pamietam, tez zeby byla szczegolnie zaangazowana w... zwiazek ze mna. wiem, ze dbala, i rozmawialysmy, ale nie pamietam wiele z mojego dziecinstwa i mlodosci. do dzis zastanawiam sie czy 'wina' jest po jej czy po mojej stronie?....
      • verdana Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 13:23
        Moja matke wkurzało, ze jak mi robi awanturę, to milczę i nie odpowiadam... Miała stale nadzieję, ze zacznę opyskować albo przepaszać, cokolwiek.
        Co pewien czas wkurzał matkę balagan, ale rzadko, bo sama byla bałaganiara.
        Moje stopnie w liceum też ja wkurzały, ale sama nie miała lepszych, więc trudno jej było prawić mi morały.
        W sumie niewiele rodziców wkurzało, ale ja bylam grzeczna - i to ich, gdy bylam starsza, wkurzało najbardziej.
      • anna_sla Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 15:18
        ja się zawsze zastanawiam, co to za maniana z tymi zimnymi posiłkami. Moja mama ma do dzisiaj tą schizę. Toć to dla niej wielka tragedia jak moje dzieci nie zjedzą na czas i jest "zimne", potrafi po kilka razy w trakcie posiłku podgrzewać ich porcje! A to przecież nie jest zimne tylko w temp. pokojowej i też smaczne (tego mnie dzieci nauczyły, że ów "zimny" posiłek też smakuje, bo zawsze jadłam po nich na końcu jak już wszystko ogarnięte było).
        • bibba Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 15:29
          no moja mama kiedys strzelila focha, jak powiedzialam, ze zanim siade jesc to jeszcze przewine ktores z moich dzieci, bo walnelo giganta. dostala apopleksji, bo przeciez WYSTYGNIE!!!!!
          • verdana Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 15:51
            Mnie to denerwuje, bo ja zimnego nie znoszę. Ale nie zwracałam uwagi, póki 5-latek, jedzacy (jako że niejadek) zawsze zimne, powaznie mi się nie pochorował.
            Okazuje sie, że dla części dzieci tylko chłodne posiłki to pulapka - opediatra mówila, ze to już kolejne dziecko z takimi dolegliwosciami w jej karierze.
    • 3bitt Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 13:59
      Ja pamiętam tylko te dziwne zasady:
      - Jak starsi rozmawiają to dzieci milczą.
      - Dzieci nie siedzą przy stole z dorosłymi.
      - Jak się idzie do kogoś w gości to nie wolno prosić o jedzenie, a nawet jak ktoś częstuje to trzeba odmówić bo je się w swoim domu, a nie objada gości.
      - Jak masz wrócić o 19 to 19.01 jest już wielkim spóźnieniem. Najlepiej być 18.50 już w domu.
      - definicja słowa porządek. Porządek jest wtedy jak można jeść z podłogi.
      - w domu TRZEBA nosić pantofle bo inaczej odbija się ślady skarpet na wypastowanych parkietach.
      ..................................................................................................................................

      To było to co mnie najbardziej wkurzało. Nie pojmowałam dlaczego te zasady są takie niesprawiedliwe, ale takie były, a ich nieprzestrzeganie doprowadzało moją mamę do szału.
      • anna_sla Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 15:14
        jak to przeczytałam to.. stwierdziłam, że moja mama była mimo wszystko liberalna
        • monhann2 Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 16:19
          Ja na szczescie nie powielam bledow mojej mamy.! Nie zalatwiam z dziecmi spraw krzykiem, nerwami i nakazami. Nie chce aby byly zahukane, znerwicowane i niepewne swojej wartosci. Nie ma tragedii jesli nie uda sie w szkole i nie bedzie samych piatek. Nieporzadek w pokoju? Owszem, prosze o posprzatanie i raz na jakis czas sprzataja, ale nie bede wywalac na srodek pokoju ubran, jak robila to moja mama jak przez jakis czas jest balagan. Moze dlatego, ze nie mieszkam w Polsce i latwiej mi ten luzniejszy tryb zycia prowadzic. Tutaj dzieciaki maja wiekszy luz w rodzinach (oczywiscie jesli chodzi o malo istotne problemy takie jak balagan, czworka zamiast piatki w szkole czy jedzenie zimnego obiadu!), rodzice to bardziej kumple dla dzieci, tak sie sklada, ze generalnie mlodziez "wyrasta" z tego typu przywarow, jednoczesnie dzieciaki sa pewne siebie, nie maja problemow z samoakceptacja, jak to czesto bywalo za naszych czasow.
        • stasihelenka Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 16:27
          krótko mówiąc WSZYSTKO ICH WKURZAŁO sad chyba na ten czas nie dorośli do roli bycia rodzicami- najlepszym rozwiązaniem było sie nie odzywać i robić wszystko tak jak kazali. To co tutaj opisujecie i multum innych historii, to właśnie moje dzieciństwo i młodość.
          Dlatego ja staram sie być dla moich dzieci innym rodzicem zamiast powielac przykład wyniesiony z rodzinnego domu (nota bene nie mam do niego wstepu)-oczywiście nie we wszystkich sytuacjach mi sie to udaje i każdy dzień jest wyzwaniem. Z racji tego, iż moje dzieci są wychowywane w odmienny sposób od wizji świata moich rodziców, nie są przez nich również akceptowane.
          W najwiekszym szoku, jak opowiadam czasem o moim domu rodzinnym i o zyciu w nim, jest oczywiście mój mąż, który po prostu nie moze sie nadziwic i łapie sie za głowę.
      • monhann2 Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 16:25
        > Ja pamiętam tylko te dziwne zasady:
        > - Jak starsi rozmawiają to dzieci milczą.
        > - Dzieci nie siedzą przy stole z dorosłymi.
        > - Jak się idzie do kogoś w gości to nie wolno prosić o jedzenie, a nawet jak kt
        > oś częstuje to trzeba odmówić bo je się w swoim domu, a nie objada gości.
        > - Jak masz wrócić o 19 to 19.01 jest już wielkim spóźnieniem. Najlepiej być 18.
        > 50 już w domu.
        > - definicja słowa porządek. Porządek jest wtedy jak można jeść z podłogi.
        > - w domu TRZEBA nosić pantofle bo inaczej odbija się ślady skarpet na wypastow
        > anych parkietach.

        O matko, toz to jakis rezim bylwink Po co ludzie wtedy mieli dzieci? Zeby traktowac je gorzej niz zwierzeta? Niestety, nie bylas 3bitt odosobnionym przypadkiem, bo takie zasady w domach czesto sie zdarzaly, choc ja akurat az tak rygorystycznych zasad nie doswiadczylam.
        • 3bitt Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 20:02
          Oj reżim ale wiecie co?
          Łapie się na tym, ze jak przychodzą do nas goście i siadamy w salonie i moja córa ładuje się na krzesło to ja do niej mówię "może byś się poszła pobawić? może ci kawki zrobić?" kurcze dokładnie to co mi matka zawsze powtarzała. To już mi w krew weszło. Z tą różnicą ze córcia mi odpowiada "mamo! nie wiesz ze dzieci nie piją kawy?!" i wtedy się orientuję i zaczynam śmiać.

          Tak samo w gości jak idziemy. Jak któreś prosi o picie to od razu słyszę w głowie głos "byliśmy w domu to trzeba było jeść i pić, a nie teraz wstyd robić". Chyba się już z tych rzeczy nie wyleczę.

          Bo co do porządku to ja przez to sprzątanie, pucowanie i schody z połyskiem lustrzanym zostałam bałaganiarą. Całe dzieciństwo sobie powtarzałam: "Jak tylko będę miała swój dom to będę tam miała taki syf, jaki tylko się da". No i postanowienia dotrzymuje. Czasem się we mnie odzywają geny matki i jeżdżę ze szmata na kolanach, układam majtki w kostkę i poleruje łyżeczki do herbaty - te codziennego użytku, ale to raz na pół roku, a tak to luz. Tylko jak moja mama nas odwiedza i widzę to zgorszenie w jej oczach to mi się serce raduje big_grinbig_grin

          Co do punktualności to fakt. Jak się umawiam z kimś 8.30 to o 8.31 już mnie zaczyna trafiać, a 8.35 dzwonie i pytam czy coś wypadło. Nienawidzę czekać. Moja córka też. Ciągle powtarza że "czekanie jest takie nudne". Wiem co chce przez to powiedzieć.

          No a pantofli nie używamy. Pantoflom mówimy nie! Chyba, ze odwiedzamy babcie to wtedy trzeba, bo nadal szkoda parkietów na odbijanie w nich nóg tongue_out

          Już dawno dotarło do mnie, ze takie malutkie nakazy i zakazy kształtują człowieka i wywierają na nim piętno, wpływają na to kim się jest i jakim się jest. Dlatego staram się myśleć perspektywicznie i nie wychowywać tak, żebym się teraz nie wstydziła, tylko wszystko robić tak, żeby kiedyś moje dzieci potrafiły się odnaleźć i dogadać same z sobą. Staram się, ale cóż. Po pierwsze nikt nie jest idealny i nieomylny, a po drugie mam wrażenie, ze niektóre rzeczy tak mocno wpłynęły na mnie, że nawet podświadomie robię coś czego nie chcę i nie powinnam. Trudna sprawa.
      • sli-maczek Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 30.09.10, 18:44
        Znam podobne zasady z domu. A gorsza od nich byla - nie ma sprawiedliwosci na swiecie, przyzwyczaj sie.
        Mysle ze takie zasady to juz kwestia charakteru mojej mamy. Doroslam,spojrzalam z boku, zbudowalam swoje zasady. Biore sporo od mojego meza, u niego bylo zdrowiej, co dalo mu kontakt z rodzicami do dzis. Z moimi to roznie. Nadal potrafia probowac na mnie swoj despotyzm, co upewnia mnie ze to niezdrowe bylo.
    • goska81-gryfino Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 20:14
      Odbijające się na podłodze ślady skarpetek zwaliły mnie z nógbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin Cudaczniejszej bzdury nie słyszałambig_grin Ja nie pamiętam też zbytnio co wkurzało moich, ale pamiętam, że zawsze szybko niszczyłam buty, zwłaszcza je zadeptywałam z tyłu i mój tata (mama zmarła jak miałam 11 lat) miał dość. W końcu ciężko pracował, żeby dwójkę dzieci nakarmić i ubrać, a tu co chwila buty do wymianysmile Ale ja teraz tak mam z Wojtusiem. Zdziera czubki w takim tempie, że po 2-3 tygodniach nowe buty wyglądają jak psu z gardła... Aktualnie mam nawet dylemat czy kupować nowe adidaski, czy lepiej niech je dobije i kupić mu niedługo buty zimowe. No oczywiście syf w pokoju doprowadzał do pasji rodziców, no i walki z bratem, wyzwiska itp. Teraz ja sama też najbardziej na to reaguję u swoich dzieci.
      • luxnordynka Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 29.09.10, 21:37
        Trójkowamamo, fajny watek, fajnie sie czyta, taka nasza codzienność, jednak ludzie nie są idealni, za 20 lat nasze dzieci mogłyby napisac taki watek...Warto sie starać, pomimo szybkiej codzienności i za krótkiej doby...dzieki dziewczyny, bardzo mnie zmobilizował ten watek i dał duzo do myslenia. 3bitt, ciekawie napisalas... Goska, trudno mialas bez mamysad.
        ja mysle czasem, ze jestem gorszą mama niz moja mama byla. Wynika to z tego, ze zbyt wiele wymagań rodzicielskich sobie postawiłam a teraz nie potrafie im sprostać. No i taki mechanizm chyba zadzialał, ze im bardziej ja wymagam od siebie, tym badziej moje dzieci wymagaja ode mnie. Uważaja, że wiele rzeczy im sie po prostu należy (nie materialnych). No i tak jest, należy im sie, tylko tak trudno zaspokoic potrzeby każdego dziecka, gdy jest ich 4. Z drugiej strony idealne mamy sa zwykle toksycznesmile. Jestem też przekonana, ze teraz mamy intensywny czas, bo taki wiek dzieci. ja lubię ten gwar, nawet ten pospiech, zabieganie, tylko mysle ostatnio jak to choc troszke wyciszyc... czas pomysleć o jekiejs pomocy.
        Moich rodzicow wkurzalo: pyskowanie, balagan (choc tu zwykle ze szmata latala tylko mama, bo ja nigdy nie potrafilam tak posprzatac zeby ona byla zadowolona), zabawy ruchowe, niejedzenie. Prawie wszyscy nasi rodzice sa tacy sami, jakie to dziwnesmile)... No i jeszcze to co pisala monhamm (cos pomylilam?)-tez to zauwazam, ze tu za granicą jest wiekszy luz, ale tez mniejsza więź miedzy rodzicami i dziecmi, duzo mniejsza... Nie ma moze takich toksycznych zachowań, ale nie ma tez takich zażyłych relacji, Ewa
    • nata76 ehhhhh.... 30.09.10, 09:05
      ...
      moich wkurzalo wszystko prawie, a ojca wszystko.....
      • donkaczka Re: ehhhhh.... 30.09.10, 11:21
        nata, przybij piatke

        moija matke wkurzalo wszystko, nawet oddychalam nierowno wink ojciec olewal, wkraczal tylko jak trzeba bylo wyjac pas i lac, to lubil chyba
        mialam koszmarne dziecinstwo, za to mialam pelen przeglad czego NIE robic wlasnym dzieciom
        i nie robie, choc tendencja do wskakiwania w buty rodzicow silna jest
        • luxnordynka Re: ehhhhh.... 30.09.10, 11:29
          a ja zawsze powtarzalam saobie, ze nata i donkaczka maja wiele ze soba współnego-nate znam osobiscie. teraz juz wiem z czego to wynika smile
          • mali-nki Re: ehhhhh.... 30.09.10, 11:38
            donkaczka jak pracujesz nad tym zeby nie powielac bledow po twoich rodzicach? Uczysz sie tego mozolnie sama czy mialas jakas pomoc?
            • nata76 Re: ehhhhh.... 30.09.10, 12:07
              mamali-nki napisała:

              > donkaczka jak pracujesz nad tym zeby nie powielac bledow po twoich rodzicach? U
              > czysz sie tego mozolnie sama czy mialas jakas pomoc?

              ze sie wtrace, ja sama, choc bardzo mi ksiazki Eichelbergera pomogły, bardzo. I tez działam czasem na zasadzie,zeby nie byc jak moi rodzice, zwlaszcza ojciec.....
            • sabina211 Re: ehhhhh.... 30.09.10, 12:51
              Współczuję. Czytam i dochodzę do wniosku, że w porównaniu z Wami miałam sielskie i anielskie dzieciństwo. Oczywiście mama bywała zmęczona, czemu trudno się dziwić, skoro na początku lat 80 była sama z dwójką małych dzieci i to na wsi. W sklepach pustki, do miasta jeden autobus na godzinę, ja -z powodu bardzo nieharmonijnego rozwoju- ze wskazaniami do szkoły specjalnej, siostra za to trudna do opanowania...A mama sama z tym wszystkim, bo przyjazdy ojca raz na 2,3 tygodnie upływały w atmosferze święta, oczekiwanej rozrywki. Póżniej przeprowadzka do miejsca pracy taty(tu byliśmy już razem), narodziny najmłodszego brata, problemy finansowe, trudne dorastanie siostry. Nie mówię, że nie było w ogóle sytuacji trudnych, czy odbieranych prze mnie jako niesprawiedliwe, ale wiedziałam i czułam, że rodzice zawsze są po mojej stronie i w sytuacji, kiedy czuli, że nie poradzę sobie sama, skutecznie pomagali. Miałam sporo obowiązków, jako najstarsza pilnowałam rodzeństwa i szybko gotowałam obiady dla rodziny, ale miałam też niemal nieograniczone zaufanie (zwłaszcza mamy) i czułam wdzięczność, że można na mnie liczyć. No i byłam traktowana poważnie, jako nastolatka i studentka przegadałam z mamą niejedną noc...I były to rozmowy, które pamiętam do dzisiaj.
              Dziś moja mama kończy 60 lat, a ja dopiero niedawno ogarnęłam, ile mama dla mnie zrobiła. Nauczyła mnie poprawnie wymawiać głoski (zdobyła podręcznik do logopedii i sama ze mną ćwiczyła), wybroniła od szkoły specjalnej, co wiązało się ze zdobyciem umiejętności reedukatora w przyspieszonym trybie, dała poczucie akceptacji, czego długo miałam wśród rówieśników. Broniła przed nieprzemyślanymi posunięciami ojca, z którym złapałam kontakt dopiero w liceum. I nawet jeśli pamiętam krzyk o zbity talerz, czy poplamioną bluzkę, to uważam, że mamie należy się order, zwłaszcza, że nieraz była w sytuacji, w której depresja, nerwica byłyby uzasadnione i wytumaczalne.
              Jeśli Was znudziłam, to przepraszam, ale okrągłe urodziny mamy niemal zmusiły mnie do napisania tego, co powyżej.
              • 2007e Re: ehhhhh.... 30.09.10, 14:04
                Mysle, ze to juz niejeden raz owiedzialas swojej mamie, ale fajnie byloby, zeby kazdy z rodzicow mogl tak o sobie przeczytac/uslyszec od dziecka. No i order dla twojej mamy!
              • mamatroojki Re: ehhhhh.... 30.09.10, 18:21
                Gratulacje i serdeczne życzenia dla Mamy, miło poczytać o tym, że są jednak osoby, które podziwiają swoich rodziców i czują prawdziwą wdzięczność.
            • donkaczka Re: ehhhhh.... 30.09.10, 14:14
              malinko, to chyba zalezy od osoby, jak sobie radzi z bagazem
              ja sobie gleboko przemyslalam rozne rzeczy z dziecinstwa, przetrawilam, zaakceptowalam ze tak bylo i juz, przeszlosci nie zmienie, a postanowilam przezyc dziecinstwo jeszcze raz, oczami moich dzieci wink mysle ze postepowanie moich rodzicow bylo mocno podszyte frustracja, niespelnieniem, niezadowoleniem z zycia, ze odgrywali na nas swoje problemy
              i te dwie rzeczy mi wystarczaja, jakiekolwiek popelniam bledy i potkniecia, sa moje, nie dostrzegam w sobie zachowan moich rodzicow, przynajmniej na razie,
              staram sie byc swiadoma matka, mysle o swoich zachowaniach, reakcjach, i na zas i po dniu z dziecmi, a ze rozne zachowania moich rodzicow nazwalam i przemyslalam, to i uniknac ich latwiej
              zreszta, u mnie caloksztalt stosunku do dzieci byl z gatunku - dzieci i ryby glosu nie maja, siedz i ucz sie, dzieci mialo nie byc widac i slychac, z dziecmi sie nie rozmawialo, nie dyskutowalo, za to chetnie karalo za byle co, kazdy mial racje a dziecko nie, wiec jak sie jakas nauczycielka prymuski czepila, to mialam przerabane i w domu i szkole
              przynosilam na koniec roku po 8-10 nagrod za olimpiady itp a przed kazda wywiadowka chcialam uciekac z domu
              nawet w kwestii ubran nie mialam nic do powiedzenia, dopoki z rodzicami mieszkalam
              no to sama rozumiesz, ze musialabym sie mocno postarac wink
            • anna_sla Re: ehhhhh.... 30.09.10, 21:41
              mali-nki napisała:

              > donkaczka jak pracujesz nad tym zeby nie powielac bledow po twoich rodzicach? U
              > czysz sie tego mozolnie sama czy mialas jakas pomoc?

              ja też się wtrącę wink Uczyłam się sama, ale wcześnie zaczęłam. Jako nastolatka "studiowałam" "pod kołdrą" psychologię dziecka, człowieka, konfliktów. Odkąd osiągnęłam wiek 10-ciu lat podrzucano mi pod opiekę maluszki z sąsiedztwa) jak to w tych czasach normalne na wsi było), bo i sama się do tego garnęłam. Naoglądałam się "tej" miłości bezwarunkowej i zapragnęłam takiej doznać, bo ja miłości w domu nie czułam. Tak, że trenowałam swoją cierpliwość do dzieci od wczesnych lat (mimo sprzecznych przykładów od rodziców), a sąsiedzi przyznać im muszę płodni byli bardzo winkwink (3 małżeństwa).
              • housewife1 Re: ehhhhh.... 03.10.10, 00:12
                Bałagan, nie wykonywanie poleceń i jeszcze tylko mój tato miał mało cierpliwości, jak mnie uczył np. matmy i nie kapowałam w lot, wtedy sie złościł i krzyczał, teraz jako dziadek ma mega pokłady cierpliwości smile W zasadzie to wszystko z rzeczy, które ja pamiętam, żeby wnerwiały moich rodziców.
                Mam świetnych rodziców i zawsze wiedziałam, że dzieci chcę wychowywać podobnie jak oni mnie smile
                Mnie z kolei tez denerwuje bałagan ( chociaz sama jestem bałaganiara, no ale bałagan jeszcze dodatkowo spowodowany przez dzieci powoduje straszny syf i na to ja juz tez nie moge patrzeć, wtedy krzycze i żądam natychmiastowego sprzątnięcia).
                • luxnordynka Re: ehhhhh.... 03.10.10, 15:11
                  dużo mi daje ten watek, nawet nie w kwestii krytyki rodziców (w sumie byli fajnymi rodzicami i widzialam też, ze sie kochaja..). Uswiadomilam sobie, ze czas bardziej refleksyjnie podejść do siebie i swojego macierzyństwa. Gdy urodzilo sie nam pierwsze dziecko podeszlismy do nowych rół bardzo refleksyjnie, drugie dziecko już w wiekszym luzie pedagogicznym było chowane, a potem troche na żywiol, czas choc troche powrocic do tego pierwotnego rodzicielstwa, dzieki dziewczyny, Ewa
    • joxanna Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 03.10.10, 15:55
      Ja wyrosłam w przekonaniu, że miałam cudowne dzieciństwo. Przedmieście, podwórko (w zasadzie ulica), zwyczajna rodzina. Moja wspaniała dzielna mama bardzo się starała, długi czas było jej bardzo ciężko (dorastające dzieci, chory mąż, a akurat zmiany po 89). I wierzyłam, że różne moje problemy we mnie brały się znikąd, a w zasadzie sobie przypisywałam ich autorstwo.

      I wreszcie odkąd mam dzieci zaczęłam inaczej patrzeć, trochę mi się oczy pootwierały i nagle wiele rzeczy zaczęło się układać - np. niska samoocena, samoocena zależna od oceny innych pewnie przynajmniej częściowo może mieć źródła w tym, że ja byłam tym gorszym, mniej zdolnym dzieckiem. I od dzieciństwa słyszałam, że albo człowiek umie matematykę, albo ogólnie jest nieukiem (dobre stopnie nic nie znaczą, tylko to czy człowiek faktycznie umie matematykę - i tu odpowiedź zawsze była że brat umie, a ja nie). Wtedy brałam to za oczywiste - bo trudno tak tego nie przyjąć. Moja mam chyba próbowała w ten sposób mnie mobilizować. I skutecznie, ale przy okazji powychodziło inne rzeczysmile

      I jeszcze parę innych drobiazgów, ale ten najłatwiej wytłumaczyć. No, w każdym razie ja bardzo staram się już teraz, żeby nie przekazywać żadnych podskórnych komunikatów. Mam nadzieję, że się uda.

      Ja naprawdę bardzo kocham moją mamę i uważam, że świetnie sobie w życiu poradziła, jest naprawdę bardzo dzielna i mądra. I cieszę się, że do tych wniosków doszłam, kiedy już byłam dorosła i nie przypisuję jej 'winy' dziś. Podejrzewam, że gdybym to sobie odkryła 10 lat temu, to tak po szczeniacku pielęgnowałabym w sobie ofiarę.
      • nata76 Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 03.10.10, 16:46
        Sabina, pieknie naisałas o Mamie. Pogratuluj jej ode mnie!!!

        Własnie, w tym watku nie chodzi o to,zeby wymienic Idealnych rodziców, bo takich nie ma i nie bedzie,ale własnie o cos najwazniejszego, poczucie,ze rodzice sa PO TWOJEJ STRONIE.

        Mysle,ze moi rodzice, mama, WTEDY (bo zmieniła sie bardzo) nie zdobulaby sie na to co mama Sabiny, raczej dostałabym codziennie lanie,ze im wstyd przynosze,ze jestem nienormalna itd. itp.
        Miałam podobnie do Donkaczki i mamystasiaihelenki, wydaje mi sie ,ze byłam idealnym dzickiem,grzeczna, czysta, same piatki,uczyłam sie, jedyna rozrywka to biblioteka była,a i tak byłam najgorsza zawsze i nic niewarta. Niestety, moi rodzice powielili sytuacje ze swoich domów.

        Jak donkaczka napisałas, jest tendencja do wchodzenia w role.

        ja wiem czego mam nie robic,ale naprawde czasem mam na koncu jezyka,jak mam jakas znizke fortmy,zeby sie do jednej albo drugiek córy nie odezwac jak moj ojciec do mnie....

        Włacza mi sie wtedy czerwone swiatło.

        acha, niezmiennie od zawsze zdumiewa mnie jak czytam albo słysze,ze ktos sie dobrze o swoim ojcu wyraza. dla mnie stan taki nie istnieje.
        • verdana Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 03.10.10, 17:57
          Współczuję. Mój ojciec był (i jest) doskonałym ojcem, doskonale się dogadywaliśmy i w moim nastolatkowym okresie i teraz, jedyne co mnie denerwowało, to stałe pilnowanie, czy na pewno pracuję nad doktoratem. habilitacją itd. Ciekawe, bo stopni i nauki szkolnej nie pilnowano szczególnie - ale moj rodzice, na moje szczęście, nie byli też w młodości pilnymi uczniami, a szkoły nie znosili, więc rozumieli, że inni tez nie musząsmile
          Ja tylko zawsze obawiam się zrzucania winy za wlasne problemy na rodziców. Tak, mam trochę zalu za stałe odchudzanie mnie, co absolutnie nie spowodowało, ze jestem szczupla, ale ze nie znoszę swojego wyglądu. Ale pewnie, jakbym byłs gruba, to bym miela pretensję, ze mnie nie pilnowali.
          Nasze dzieci też na 100% będą mogły napisać, jakie wstrętne bylyśmy i jak na naszym przykładzie uczyły się, jak NIE traktować dzieci.
          • gapix Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 03.10.10, 18:42
            chodzenie na bosaka po domu (marzną stopy = katar) i mnie też to wkurza u mojej córki
            • nata76 Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 03.10.10, 18:48
              gapix napisała:

              > chodzenie na bosaka po domu (marzną stopy = katar) i mnie też to wkurza u mojej
              > córki
              ale to chyba jest legenda miejska, no chyba,ze ma sie w domu te wstretne panele. ja chodze całe zycie na boso, kataru nie mam. moje dzieci tez chodza, nie wyzywam ich za to, bo to hipokryzja by była ,a nie wiem,czy maja wiecej czy mniej kataru?

              minusem jedynie jest to,ze mam nieladne stopy.
              • ciociacesia wystarczy ze masz zimne mieszkanie 03.10.10, 21:18
                wtedy paneli nie trzeba chodzenie na bosaka skutkuje lodowatymi konczynami i katarem
              • gapix nata76 05.10.10, 18:49
                Po pierwsze to że Ty całe życie chodzisz boso i kataru nie masz NIE RÓWNA się że wszyscy muszą mieć tak jak Ty.

                Po drugie ja napisałam co mnie wkurza co NIE OZNACZA, że ja moją córkę za to wyzywam,
                "moje dzieci tez chodza, nie wy> zywam ich za to, bo to hipokryzja by była"


                Nie mierz wszystkich jedną, swoją miarą, bo nie jesteś żadnym wyznacznikiem normy smile
                Przyjmij do wiadomości, że niektórzy mają pewne predyspozycje, np:. do kataru

                W domu jest ciepło, nie mam paneli, mam parkiet, a w kuchni łazience płytki.
                A i stopy mam bez zarzutu smile





                > > chodzenie na bosaka po domu (marzną stopy = katar) i mnie też to wkurza u
                > mojej
                > > córki
                > ale to chyba jest legenda miejska, no chyba,ze ma sie w domu te wstretne panel
                > e. ja chodze całe zycie na boso, kataru nie mam. moje dzieci tez chodza, nie wy
                > zywam ich za to, bo to hipokryzja by była ,a nie wiem,czy maja wiecej czy mniej
                > kataru?
                >
                > minusem jedynie jest to,ze mam nieladne stopy.
          • donkaczka Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 03.10.10, 19:00
            > Nasze dzieci też na 100% będą mogły napisać, jakie wstrętne bylyśmy i jak na na
            > szym przykładzie uczyły się, jak NIE traktować dzieci.

            no tu przesadzilas
            znam mnostwo osob, ktore maja swietne lub dobre wspomnienia z dziecinstwa, a jakies zale z wiekiem lagodnieja, bo inaczej sie widzi rozne sytuacje bedac samemu rodzicem
            rodzicielstwo moich to blad na bledzie, w sumie nie jestem w stanie wymienic jednej pozytywnej rzeczy z ich postepowania, bo nawet jesli efekt byl czasem ok, to czesto osiagany paskudnymi metodami
            • verdana Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 03.10.10, 21:22
              Nie znam ani jednej osoby, która nie miała by o cos pretencji do rodziców, a już wszystkie znane mi dzieci co pewien czas czują się (i często słusznie) potraktowane niesprawiedliwie, źle, albo czują , ze nie są rozumiane.
              Wierze w dobre wspomnienia z dziecinstwa, ale nie wierze w ideał - jesli dorosły mowi, ze rodzice byli absolutnie idealni, to albo oznacza to, ze przekłamał wspomnienia, albo - niestety - rodzice zrobili mu wodę z mózgu, do tego stopnie nie tolerując krytyki, ze nawet dorosły człowiek nie jest w stanie realnie na nich spojrzeć. Część z tych dzieci "idealnych" rodziców wymaga terapii.
              Naprawdę dobre dzieciństwo mieli ci, ktorzy potrafią powiedzieć, co rodzice robili źle - ale są przekonani, ze zazwyczaj byli dobrzy i kochający.
              bardzo neidobrze jest też sądzić, ze zawsze jestesmy dobrymi matkami dla swoich dzieci. na pewno jest coś, czym głęboko dzieci zranilysmy, czasem bezwiednie.
              • donkaczka Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 03.10.10, 22:21
                hm, z drzewka wynika, ze mi odpowiadasz, ale ja nie pisalam o idealizowaniu rodzicow
                nie znam nikogo, kto by idealizowal rodzicow, po prostu z czasem rozumie sie niektore ich reakcje i zachowania, no i ma swiadomosc, ze samemu nie uniknie sie potkniec
                napisalas ze kazdy z nas da przyklad dzieciom, czego NIE robic wlasnym dzieciom i z tym sie nie zgadzam, bo zeby az taki przekaz dzieciom dac, trzeba sie mocno niechlubnie popisac, a tego jednak wiekszosc rodzicow unika
                • mamatroojki Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 04.10.10, 00:08
                  Donkaczko, moim zdaniem nie zawsze to, co chcielibyśmy zmienić w procesie wychowania własnych dzieci musi wynikać z negatywnych doświadczeń, np. mój mąż całkiem niedawno doszedł do wniosku, że dzieci lepiej jak najwcześniej uczyć samodzielności (ja byłam zmuszana do megasamodzielności) niż stosować metodę jego rodziców, czyli cyt. "dzieci powinny być dziećmi jak najdłużej", czyli do ok. 30-40 stki wink) ... Nie żartuję ... Chodzi o to, że my nie chcemy planować życia naszym dzieciom, mamy nadzieję, że same się w nim odnajdą
                  • donkaczka Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 04.10.10, 09:16
                    nie no, jasne, tu raczej rozmowa sie toczyla konkretnie wokol wskakiwania w buty swoich rodzicow i powielania ich bledow, tych paskudnych, bo niecierpliwosc i drobne niesprawiedliwosci chyba nikogo nie omina
                    ja sobie model rodzicielstwa ustalam od zera, to nie jest proste, bo zmienialam sporo po drodze, tez nie uniknelam glupich bledow, tez sie ucze, ale mam nadzieje, ze efekt koncowy jest dobry i dzieciaki beda szczesliwe i z dobrym bagazem rusza w zycie
                • luxnordynka Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 04.10.10, 14:04
                  Donka, ja juz teraz obserwujac swoje dzieci wiem, że marta bedzie nas bardzo krytykować a Krzys niesmile To też zalezy od natury czlowieka.Jeden jest ogolnie zadowolony z zycia, potrafi bez walki wewnętrznej machnąć ręką na jakies niedociągniecia rodziców, inny bedzie analizował, rozczulał sie nad soba. Ja swego czasu wzięłam rodzicow pod lupe, krytykowalam, obgadywalam, doszukiwałam sie przyczyny wszystkich moich problemów i charakteru w postawie rodziców, moj brat z kolei uwaza, ze rodzice sa prawie-idealnii, ale on w ogole typ maloanalizujacysmile. Czesto rozmawiamy z soba o naszych rodzicach, czasem ich wysmiewamy, czasem oceniamy, krytykujemy, ale dla mojego brata to tylko luźna rozmowa, dla mnie poczatek rozmyslań i pracy nad soba... Wiem, ze twoje dziecinstwo bylo bardzo trudne i ze Ty raczej nie wymyslasz i nie rozczulasz sie nad soba, ale wiem też, ze nasze dzieci niekoniecznie dostrzega nasze starania, a wrecz moga odwrocic kota ogonem. Liczę sie z tym, zresztą moje intencje wychowawcze sa naprawdę czyste-chce, zeby moje dzieci byly szczęsliwe, nie musza mi byc wdzieczne, mogą mnie krytykować...Jestem z nimi w domu, bo lubie, i nie jest to rodzicielskie poswiecanie sie, jezdze z nimi na zajecia dodatkowe, miotam sie z logistyka ale w gruncie rzeczy lubie to całe zamieszanie.T roche odbieglam od tematu, przepraszam, Ewa
                  • donkaczka Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 05.10.10, 21:21
                    Ewa, a wiesz, ze mam podobne przemyslenia
                    po prostu chce, zeby dzieciaki byly szczesliwe, chce dac im mocne podstawy na cale zycie, wychowam je najlepiej jak moge, nie oczekujac wdziecznosci i uznania, czesto zartujemy z mezem, ze i tak nas czeka trzaskanie drzwiami "bo ty nic nie rozumiesz" wink
                    kocham je, szanuje, lubie z nimi spedzac czas tak jak Ty, z przyjemnoscia obserwuje jak rosna i zmieniaja sie i z przyjemnoscia mysle o kolejnych latach
    • bebell Re: Pamiętacie, co wkurzało Waszych rodziców ? 05.10.10, 22:40
      Moich nie wkurzało zbyt wiele. Mama raczej była tolerancyjna i wyrozumiała, a tata się nie wtrącałsmile Natomiast denerwowali się okrutnie jak sobie coś zrobiłam. Zawsze potem miałam mega kazanie. Czasem wrzaski. Nienawidziłam tego. Pamiętam jak raz zawisłam ramieniem na drucie kolczastym pociągniętym nad płotem pomiędzy naszym ogrodem, a ogrodem mojej koleżanki. Rozharatałam sobie to ramię potężnie. Bolało straszliwie, ale ja tylko myślałam o tym, że teraz to będzie jazda. No i się nie przyznałam, polałam sobie ranę wodą utlenioną w łazience (mało nie zemdlałam z bólu), potem obwiązałam ją sobie papierem toaletowym (wiem, to nie było mądresmile), położyłam się do łóżka, nakryłam kołdrą po sama szyję i myślałam, że się uda. Nie udało się. Wrzaski były. Przede wszystkim za ten papier toaletowy.
      Z rzeczy, które jeszcze nie były przyjemne (ale to nie było zdenerwowanie z jakiegoś powodu, raczej próba mobilizowania) to dawanie mi za przykład innych osób, które zrobiły coś lepiej/szybciej/staranniej... No, i to ślad we mnie zostawiło po dziś dzień niestety.

      Natomiast przede wszystkim chciałabym Wam podziękować za Wasze wypowiedzi w tym wątku. Wywołały u mnie dużą refleksję. I dobrze. Rodzicielstwo nie może być bezrefleksyjne, a moje ostatnio takie było.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja