Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie?

30.09.10, 19:53
Najmłodszy z moich chłopców- 5-latek, poszedł do zerówki. Miałam możliwość, więc z niej skorzystałam, choć szczerze mówiąc- bez entuzjastycznego nastawienia, że za rok będę miała 6-latka w pierwszej klasie, ponieważ wolę skorzystać z możliwości dwóch lat w zerówce niż mieć kłopoty później, w I czy II klasie. No, ale do rzeczy. Wojtek poszedł do szkoły, do której chodzą Paweł z Krzysiem. Przez dwa lata odprowadzał często z nami chłopaków i po nich chodził, a więc szkołę zna świetnie. Wiedział od początku gdzie jest świetlica, stołówka, szatnia, sklepik szkolny. Nie wszedł "z ulicy" do nowego miejsca, gdzie czułby się nieswojo, bo korytarze szkolne, a zwłaszcza hol wybiegał już wzdłuż i wszerz przez poprzednie dwa lata. Poza tym na samym początku na przerwach wpadali do niego chłopcy, więc wiedział, że zawsze któryś brat jest w szkole, myślę, że to też daje jako- takie poczucie bezpieczeństwa. Problem w tym, że on nigdy nie chodził do przedszkola, a jeśli chodzi o sprawność manualną, to jest z nim naprawdę kiepściuchno. Po prostu chłopak woli się bawić, jeździć rowerem i oglądać Mini-Mini. W domu za nic w świecie nie mogliśmy go nigdy skłonić do malowania,rysowania, wycinania, czy innych tego typu rzeczy. On się będzie bawił i już. Byleby nie w rysowanie itdsmile No i teraz w zerówce pojawił się problem. Okazało się, że Wojtek nie potrafi posługiwać się nożyczkami, ma problem z utrzymaniem się w liniach przy kolorowaniu, jak czegoś nie umie, to płacze i mówi, że nie będzie tego robił i koniec, co bardzo irytuje nauczycielkę, bo przecież musi zająć się dwudziestoma kilkoma dziećmi, a Wojtuś robi cyrk, bo on "Nie i już!" Codziennie ostatnio jest na niego jakaś skarga. Parę dni temu dowiedziałam się od pani, że wychodzili na boisko przed szkołę i kiedy już wrócili, to młody nie mógł założyć trampek, w których chodzi po szkole. Co więc zrobił? Usiadł i zaczął wyć. Wczoraj pani mówiła, że rano robili jakieś motylki i on znowu w ryk, bo nie umie i nie zrobi. Dopiero po jakimś czasie, jak mu pomogła, zrobił fajnego motylka. A dziś to już po prostu się wściekłam. A wściekła jestem przede wszystkim na siebie samą. Bo po pierwsze: powinniśmy go byli bardziej namawiać do pracy w domu, do zajęć manualnych, do kolorowania, wycinania, lepienia i klejenia, a nie dawać za wygraną, kiedy mówił, że nie będzie tego robił, bo nie lubi. A po drugie: nie powinniśmy byli posyłać go do szkoły, kiedy wiedzieliśmy, że jest z nim taki kłopot. Sama nie wiem czemu puściliśmy go teraz do tej zerówki. Cholera, jest miesiąc od rozpoczęcia roku szkolnego, a pani codziennie na niego "donosi" jakieś nowiny. No, ale już piszę co się dzisiaj stało:
Otóż szli dzisiaj do drugiej grupy zerówkowej na bajkę w TV. Sale są dosłownie drzwi w drzwi. Wojtuś wychodził jako ostatni, a pani odwróciła się, żeby zamknąc drzwi na klucz. I co się stało? Otóż Wojtek "wmieszał się w tłum" i POSZEDŁ NA DÓŁ (zerówki są na I piętrze), DO DRUGIEJ CZĘŚCI BUDYNKU (a szkołę mamy naprawdę bardzo dużą) W POSZUKIWANIU KTÓREGOŚ Z BRACI. Znalazła go jakaś pani i przyprowadziła do zerówki. I co się okazało- nauczycielka mało zawału nie dostała, że jej dzieciak zginął, a on z kolei, zapytany przez panią, która go znalazła, czy jego pani pozwoliła mu tak sobie iść skłamał, że TAK! To jeszcze bardziej zdenerwowało wychowawczynię. Jak przyszłam po małego do szkoły, to myślałam, że się pod ziemię zapadnę, kiedy pani przez jakieś 10 minut mówiła mi co się stało. Powiedziała mi otwarcie, że on chyba nie powinien chodzić do zerówki, że jest do tego wszystkiego mało samodzielny, że jest bardzo, że tak powiem, "zakręcony", bo nawet jak gdzieś wychodzą i pani mowi, żeby wzięli plecaki, to Wojtek jedyny nie wie gdzie ma plecak, a jak pani coś do niego mówi, to on patrzy po ścianach i nie słucha (chociaż on sam uważa, że doskonale słyszy co pani do niego mówi, no ale nawet na nią nie patrzy, więc jak sądzę- jednym uchem wpuszcza, a drugim wypuszcza). Powiedziała mi, że jeśli jeszcze raz coś takiego się zdarzy, to ona poprosi nas o rozmowę u pani dyrektor. Poczułam się jak najbardziej wyrodna matka na świecie, jak jakaś najgorsza patologia, na którą nasyła się "wyższą instancję", bo nic innego nie skutkuje. Na dodatek jestem w 9-tym miesiącu ciąży, więc teraz to już mam milion teorii na to, co wychowawczyni o nas sobie myśli. Bo dziecko głupie, niedopilnowane, nieusłuchane, nic nieumiejące, a ta znowu z brzuchem. Dziś chłopcy z okazji swojego święta dostali po samochodziku i malowance, no i po papierowej koronie, w których chodzili cały dzień, a Wojtuś prezentów ani korony nie dostał za karę, dopiero jak przyszłam po niego, pani dała mi prezent i powiedziała, że ona by mu nie dawała za to co się dzisiaj stało. Powiedziała też, że ona nie chce brać odpowiedzialnosci za, cytuję, "takie dziecko". Nie wiem co mam zrobić. Mój mąż od razu wyskoczył z pomysłem przepisania małego do grupy, gdzie są same pięciolatki, bo teraz chodzi do grupy pięcio- i sześciolatków, a w grupie ma kilkoro dzieci, które już rok temu chodziły do zerówki, więc może poziom dla niego za wysoki. No, ale to przecież nie rozwiąże sprawy. Na dodatek Wojtek powiedział dzisiaj, że pani go wczoraj zbiła czy poszarpała, a dziś mu powiedziała, że nie chce go jutro widzieć. Tylko, że mam wrażenie, że on próbuje trochę się na niej "odegrać", bo nie potrafił powiedzieć na temat tego "bicia" nic konkretnego, aż w końcu stwierdził, że on zapomniał. A co do nie chcenia widzieć go jutro, to może mu powiedziała, że taka sytuacja jak dziś nie może się powtórzyć. Po prostu nie chce mi się wierzyć, żeby nauczycielka coś takiego powiedziała. A nie spytam jej, bo powie, że Wojtek bezczelnie kłamie i dopiero wyjdziemy na nie wiadomo kogo. Zastanawiam się czy nie zapisać go do poradni psychologiczno- pedagogicznej i czy się nie wybrać na rozmowę z psychologiem, bo to nie jest normalne, że dziecko ucieka na drugi koniec szkoły w poszukiwaniu braci. Zastanawiam się też czy nauczycielka dobrze zrobiła wypominając pięciolatkowi przez cały dzień jego wybryk, choć nie dziwię się jej, bo ja bym chyba fioła dostała gubiąc cudze dziecko.
    • mali-nki Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 20:06
      napisz dlaczego chlopak nie chodzil do przedszkola to pare spraw mi sie tutaj wyjasni... w jego wypadku to faktycznie szok ze z domowych pieszeli zostal od razu wrzucony na gleboka wode do zerowki, ktora jest wiadomo juz przesionkiem do szkoly.
    • verdana Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 20:11
      Kochana...
      Wdech... wydech...
      Nigdzie nie popełniłaś błędu. Masz dziecko, ktore ma problemy z tzw małą motorykę i na moje oko (ale ja mam obsesję) jest zagrożone dysleksją. Takiego dziecka nie da się "namówić" do rysowanie , lepienia i wycinania, bo ono tego robic nie będzie, chocbys stawała na glowie. Wiem, posiadam takowe. Dobrym pomysłem jest poradnia, a jeszcze lepszym zabranie go od Pani, ktora jest od tego, aby dziecko przekonać do rysowania, aby mu pomóc i nauczyć go czegoś, a nie od dyscyplinowania rodziców. To, co pani robi jest karygodne - nie danie prezentu jedynemu dziecku w grupie, bo czegoś nie umie oznacza, ze Pani jest sadystka i ma zerowe kompetencje. Mąż ma rację - przepisz dziecko do 5-latków (albo gdziekolwiek), bo u tej nauczycielki nie powinno zostawić się nikogo.Twojego syna stlamsi, a inne dzieci, ktore patrzą na karanie dziecka za brak umiejetnosci - zdemoralizuje. Wyruszenie w poszukiwaniu braci nie jest żadnym przestępstwem, 5-latek ma być dopilnowany, a nie odpowiedzialny. Cała wina lezy po stronie wychowawcy, ktory go zgubił, a nie po stronie dziecka.
      Pani nie umie uczyc, nie umie dopilnować - i atakuje, bo boi się, ze to Ty przyjdziesz na skarge. Zabieraj synka jak najszybciej i nie daj sobie wmowić, ze wina lezy po Twojej stronie.
    • goska81-gryfino Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 20:12
      Do przedszkola nie chodził głównie dlatego, że byłam w domu. Teraz żałuję jak cholera, ale już "po ptakach". Żałuję też, że dałam go do zerówki teraz nie czekając kolejnego roku. Po prostu myślałam, że skoro jest możliwość, to warto z niej skorzystać. Jak widać dałam tyłka z takim myśleniem.
      • verdana Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 20:15
        Nie.
        Czterolatek wcale nie musi chodzić do przedszkola - rzeczywiscie jest to przydatne dopiero od 5 roku zycia. Gdyby chodził, to teraz zastanawiałabys się, ze w domu byłby lepiej przypilnowany.
        Twoje dziecko ma 5 lat i nie jest jeszcze dorosłe, odpowiedzialne i nie umie rysować. Prze miesiąć (!) a nie przez rok nie nauczyło sie jeszcze zasad szkolnych. Mojemu synowi, który chodził od 11 miesiąca życia do żłobka , a "ominął" zerówkę, nauczenie sie zasad szkolnych zajęło pół roku. Tylko on miał normalną nauczycielkę, ktora to rozumiała.
    • bozenka78 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 20:13
      Dziecko nie jest głupie. Po prostu nie ma szans z innymi dzieciakami, z ktorych niektore przez 3 lata chodziły do przedszkola, gdzie codziennie uczyły się rysować, wycinać, kolorować i słuchać poleceń pani.
      To dziwna decyzja, by posłać dzieciaka od razu do zerówki.
      Chociaż może dobrze się stało. Jest teraz czas, by coś z tym zrobić - przenieść go do przedszkola, tam by się na pewno lepiej zaadaptował albo chociaż ćwiczyć z nim codziennie w domu. Tylko szkoda, że chłopak musi się tak stresować.
      • mali-nki Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 20:33
        no stalo sie ze nie byl w przedszkolu ( wg mnie bardzo zla postawa i decyzja i trudno mi jest cos takiego zrozumiec dla mnie zlobek jest nie bardzo ale przedzskole od 3 roku zycia jest po prostu fajne).
        Natychmiast bym wziela twoje dziecko z tej grupy i przeniosla do grupy 5 latkow albo do przedszkola gdzie bylby ktos kto poswieci mu wiecej czasu.
        • verdana Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 21:04
          Nprawdę, nawet psychologowie nie uwazaja, aby trzylatek potrzebował przedszkola, a czterolatki - tylko niektóre.
          Przedszkole dla malych dzieci nie jest złe, nie jest też absolutną koniecznoscią, ani nawet nie jest dla trzylatków najlepszym wyborem.
        • undomestic_goddess Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 08:40
          Nie zgadzam sie, przedszkole dla 3-latka to raczej koniecznosc zyciowa rodzicow, dla czterolatka moze choc nie musi byc fajne. Tak naprawde nie da sie pod linijke i duzo zalezy od cech osobniczych dziecka.
          Jednak nigdy nie posylalabym dziecka od razu do szkoly bez roku w przedszkolu, bo to jest zwyczajnie dobre przygotowanie do szkoly.
          • patka05 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 09:36
            Też nie mogę się zgodzić. Przedszkole jest bardzo ważne, a w wielu krajach wręcz obowiązkowe ( u nas nie, nie oszukujmy się, głównie z braku funduszy). Przedszkole jest placówką edukacyjno-wychowawczą, i nie wolno mylić go ze żłobkiem (funkcja głównie opiekuńcza). (Żłobek tylko w razie konieczności).
            Nawet rodzic pełen pasji i z odpowiednim wykształceniem, nie jest w stanie dać dziecku tego, co przedszkole. I to potem wychodzi, właśnie w różnicach pomiędzy dziećmi uczęszczającymi do przedszkola i tymi które do niego nie chodziły.
            I nikt przecież nie każe rodzicom posyłać dziecka do przedszkola od 7 do 17. Maluch może chodzić tylko na kilka godzin dziennie, na same zajęcia edukacyjne.

            Gosia, mleko się już wylało. Zostaje Ci chyba tylko praca indywidualna z synkiem, by nadrobił zaległości, lub - jeszcze lepiej, przeniesienie go na rok do grupy przedszkolnej.
            • patka05 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 09:55
              Brak kompetencji tej nauczycielki tylko pogarsza sytuację małego uncertain niestety, w szkole jak w każdym innym zawodzie pracują i ludzie z powołania i przypadkowi uncertain szkoda, że na twojego synka trafiło...
      • andaba Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 20:42


        Wiesz ja mam taki egzemplarz, który miałam posłać do szkoły rok temu (jest za stycznia). Pani była bardzo na nie, powiedziała mi wprost, że ona nie chce sześciolatka w swojej klasie. Odpuściłam, bo syn do geniuszy nie należy, nie żałuję. Ale myslisz, że jak poszedł w wieku blisko 8 lat do pierwszej klasy to jest tak dużo lepiej??? G... No dobra, czytać umie, może nawet najlepiej w klasie, a na pewno jest w czołówce. Natomiast pisze koszmarnie, na domiar złego jest leworęczny, co jeszcze nasila problemy. Nożyczki trzyma jak paralityk (ma specjalne), litery jak kulfony... Nie uważa, nie słucha, nic go nie interesuje. jak jest łatwe, to go nudzi, jak jest trudniejsze to go zniechęca i się buntuje. W dodatku jest nadruchliwy...

        Nie wiem czemu posłanie dziecka do zerówki jest dziwną decyzją - nie ma obowiązku posyłania dzieci wcześniej, właśnie zerówka jest po to, by do szkoły przygotować - a że dziecko nie było zbyt dojrzałe? Niech się przyzwyczajają, za dwa lata będą same pięciolatki w zerówce... Ja swoją córkę też dopiero poślę do zerówki jako pięciolatka, zresztą żadne moje dziecko wcześniej kariery przedszkolnej nie zaczynało.
        • sli-maczek Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 21:17
          Nie popelnilas zadnego bledu. Natomiast uwazaj zeby go nie popelnic i nie zostawic pod rzadami takiej baby. Co to za karanie za to ze sie zgubil? Wariatka. Na poczatek daj synowi odczuc ze jestes po jego stronie (bo jak dla mnie to on - wogole nic zlego nie zrobil, a juz mu sie obrywa). Jak poczuje ze jest najgorszy to zacznie taki byc i bedziesz miala lobuza w domu. Mysle ze on potrzebuje troski i wiary w niego. Nawet jesli nie oddasz go do 5-latkow to moze bedziesz z nim w domu i sama wezmiesz sie za niego przez kolejny rok? Ale na pewno nic nie polepszy sie pod okiem zlego pedagoga.
          Moja rada - na pewno Twoj syn jest wyjatkowy i nawet jesli nie umie trzymac nozyczek to przeciez sie nauczy(nie znam doroslego ktory by tego nie umialsmile), daj mu wiecej czasu i uwierz w niego. Czas pokaze jeszcze w czym ten chlopak jest dobry (glupi na pewno nie jest skoro sobie poradzil jak go pani zgubila i poszukal rodzenstwa). Kazdy jest inny i zal mi tej nauczycielki ze tak skresla male dziecko. Powinna isc do pieklatongue_out
          A Tobie zycze spokoju przed porodemsmile
    • annalorenka Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 21:09
      Jakbym słyszała własną historię tylko że... Mój syn poszedł do zerówki w szkole w zeszłym roku jako sześciolatek (czyli starym trybem). Wcześniej od prawie 3 lat chodził do przedszkola.
      No i ... I miał bardzo podobne problemy do problemów twojego synka.

      - jest do tyłu z motoryką małą
      - był nieposłuszny
      - raz wrócił SAM ze szkoły (na piechote prawie 2 km). Szukała go cała szkoła. (nie było to w wyniku nieposłuszeństwa ale coś mu się pokręciło, myślał że sąsiadka która miała go odebrać pojechała bez niego, więc przyszedł na piechote).
      - codziennie miałam kazanie od wychowawczyni, co to się nie działo na zajęciach z nim.
      - do tej pory w szkole dostaje "małpiego rozumu".

      Też byłam wtedy w ciąży z czwartym dzieckiem.

      Moim zdaniem wychowawczyni niekompetentna. I może w grupie wysoki poziom wynikający z prostego faktu, że są w niej również sześciolatki, a sama wiesz że rok to bardzo dużo.

      Ta sytuacja z szukaniem brata w szkole... wcale nie jest dziwne, a wręcz zrozumiałe - czuł się żle więc poszukał BRATA - świadczy to o jego zdrowym rozsądku i więzi z bratem. Skłamał być może z rozmysłem, a być może tak bardzo chciał wierzyć że jednak pani mu pozwoliła, albo naprawde wydawało mu się, że może. W każdym razie odruch miał prawidłowy. Rodzina ważniejsza niż szkoła!

      Ktoś wyżej napisał, że niech się przyzwyczajają, bo za rok będą mieli samych pięciolatków. Na przykład jedynaków, którzy też nigdy nie chodzili do przedszkola. Którzy również są do tyłu z motoryką małą (takich egzemplarzy jest dość dużo). I dopiero wtedy twoja wychowawczyni doceni twojego syna!
      Jeżeli masz możliwość, przenieś go do innej grupy/szkoły

      Jeżeli odgórnie jest możliwość posłania pięciolatka do zerówki, to znaczy, że szkoła musi się do tego dostosować i koniec.
      • goska81-gryfino Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 21:47
        Ech.... Wojtek czepił się teraz jak rzep psiego ogona wersji, że pani nie chce go jutro w szkole widzieć i upiera się, że do szkoły nie pójdzie. Położył się spać, ale taki dziwny dzisiaj jest... Coraz bardziej się zastanawiam czy ona faktycznie nie powiedziała kilku słów za dużo. Na dodatek... 9-letni Krzyś powiedział mi, że kiedy po zajęciach siedział przy szatni dla maluchów i czekał aż ja wysłucham opowieści wychowawczyni, a Wojtek się ubierze, jakiś maluch powiedział do niego: "A Twój brat zepsuł nam Dzień Chłopaka." Oj, nie wiem czy sześciolatek sam sobie coś takiego wymyślił, czy może pani głośno w klasie powiedziała, że przez Wojtka Dzień Chłopaka mają zepsuty. W każdym razie przed położeniem Wojtusia spać powiedziałam mu mniej więcej coś takiego: "Ty się teraz staraj, słuchaj się pani, wykonuj polecenia, maluj, wycinaj, a przynajmniej staraj się to wszystko robić, nie wychodź sam nigdzie bez pozwolenia itd, ale jeśli pani Cię szarpnie, uderzy, albo coś, to od razu mów, tego samego dnia, to się wtedy tym zajmiemy". Cóż, zobaczymy co dalej będzie. Prawdę mówiąc to akurat ta pani ma najgorszą opinię wśród naszych trzech pań od zerówek. Bo od dawna już chodzą słuchy, że nie ma cierpliwości do dzieci, że czasem szarpie, krzyczy itp historie. Jak się moi chłopcy dowiedzieli, że mały jest u niej w grupie, to zaczęli go straszyć, że będzie biła i krzyczała. Całe wakacje go tak straszyli, chociaż ciągle im mówiliśmy, że tak nie można, że go przestraszą na amen, że musi się pozytywnie do pani nastawić.
        Aha, dowiedziałam się dlaczego Wojtek poszedł szukać chłopaków. BO WCZORAJ SPOTKAŁ SIĘ NA OBIEDZIE Z PAWŁEM, WIĘC CHCIAŁ POROZMAWIAĆ Z KRZYSIEM I POPROSIĆ GO, ŻEBY POSZEDŁ NA OBIAD W TYM CZASIE, KIEDY ZERÓWKI SCHODZĄ DO STOŁÓWKI. CHCIAŁ SPOTKAĆ SIĘ Z NIMI NA OBIEDZIE. Na to bym szczerze mówiąc nie wpadłabig_grin
        Krzyś-2001, Paweł-2002, Wojtuś-2005, Olga-2008, Madzia- czekamywink
      • monhann2 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 21:54
        Nie mozesz sobie wmawiac, ze to Twoja wina, ze popelnilas blad. Zadnej Twojej winy nie widze. Skoro szkola zaakceptowala dziecko w wieku 5 lat to powinna miec kompetentny personel aby takim dzieckiem sie zajac, dopilnowac i miec do takiego dziecka podejscie. Nie wszystkie dzieci sa geniuszami, nie wszystkie sa w tym wieku grzeczne jak aniolki (raczej wiekszosc nie jestwink) Powtorze za innymi dziewczynami: to nauczycielka jest do kitu, mysle, ze nie ma podejscia do malych dzieci i marnym jest pedagogiem! To jej byl obowiazek dopilnowac dzieci i ona powinna odpowiadac za to, ze stracila dziecko z oczu. Popros o przeniesienie do innej grupy, ja bym nie zabierala jeszcze dziecka ze szkoly. Za wczesnie. Daj mu jeszcze szanse, to zerowka wiec nie ma pospiechu, ze dziecko straci rok. Dziecko najprawdopodobniej sie przyzwyczai a szkola jest od wdrozenia dziecka do szkolnej rutyny jak d...od sr..... Male sa jednak szanse, ze syn polubi szkole jesli bedzie w klasie tej pani. Swoja droga to scyzoryk sie w kieszeni otwiera jak sie slyszy o takich pedagogach "z powolania". I potem sie dziwic, ze dziecko jest niesmiale, zastraszone i boi sie wlasnego cienia!
        • goska81-gryfino Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 22:09
          Tak, to prawda, tak się nie reaguje na tego typ "przewinienia" i nie karze się nie daniem prezentu i wymawianiem dziecku przez cały dzień jego zachowania, zwłaszcza, że reprymenda była zapewne wystarczającą karą. Ale to chyba jednak był błąd, że daliśmy chłopaka do zerówki i to do szkoły. W przedszkolu byłby kilka godzin dłużej bez mamy, ale za to z dwiema paniami, w nieco mniejszej grupie i przede wszystkim z paniami, które mają troszkę inne podejście, bo ta nasza cały czas podkreśla: "ale to jest szkoła". Chociaż z drugiej strony... niedługo dostaną do szkół SAME PIĘCIOLATKI, to ciekawe co wtedy powiedzą? A wiecie co? Niby program jest obniżony, dostosowany do maluchów itd, a jak mąż był ostatnio na zebraniu i babka zaczęła czytać co powinno umieć dziecko w grupie przygotowania przedszkolnego, to się za głowę złapał. Chyba, że to tylko tak strasznie brzmi...
          • agni71 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 22:46
            gośka, a nie daloby rady przenieść syna do przedszkola do grupy 5-latków? W przedszkolu dziecko jest dlużej, co ma tez i zalety - jest po prostu wiecej czasu na prace z dzieckiem, a oprócz nauczycielki jest pomoc, więc dzieci są bardziej dopilnowane. No i rygor jest jednak inny, nauczycielki przedzkolne mają chyba więcej cierpliwości i nie sa aż tak zadaniowo nastawione do dzieci. jakbys miała taka możliwośc to ja polecam przeniesienie do przedszkola, a w przyszłym roku sobie pójdzie do zerówki jako 6-latek i będzie na pewno lepiej.
    • anna_sla Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 21:28
      ja mimo wszystko zabrałabym go do przedszkola do 5-latków. I dlatego, że też mam podobny egzemplarz wysłałam go do przedszkola do 4-latków, tak jak wcześniej córkę do 5-latków, aby spędził ten a nie przyszły w zerówce rok na rozterki emocjonalne, odnalezienie się w tym, nauczenie się rozstań z mamą. Moim zdaniem rok to mało do przygotowania do nauki, zwłaszcza gdy dziecko ma jakiś problem.
      • goska81-gryfino Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 22:58
        Mąż jutro rano jak zawiezie dzieciaki, ma zamiar pogadać z wychowawczynią. Chociaż nie wiem czy to dobry pomysł. W każdym razie ja dziś tylko jej słuchałam, może faktycznie powinnam była powiedzieć cokolwiek oprócz: "Dobrze, porozmawiamy z Wojtusiem", ale taka już jestem, że wysłucham, podkulę ogon, a co sobie w środku myślę, to już moje. Dopiero później wszystko we mnie eksploduje, ale odwagi nie mam się odezwać wcześniej. Mąż też chce iść do dyrekcji porozmawiać o przeniesieniu ewentualnym. Mamy 3 panie. Jedna to ta nasza, druga jest super babką, jak starszy syn do niej chodził i nie było jej chyba ze 2 tyg, bo chorowała, to po powrocie dzieci się na nią rzucały. A ona turlała się z nimi po dywanie. Ale teraz dostała same 6-latki. Trzecia to sympatyczna babka od pięciolatków. Prowadzi zajęcia wyrównawcze dla starszych klas i bardzo ją sobie chwalą. W tym roku ma po raz pierwszy maluchy. Bo z przedszkolem to się chyba raczej nie uda. Kto go przyjmie teraz, skoro niektóre dzieci w ogóle się nie dostały?
        • housewife1 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 30.09.10, 23:55
          Ja powiem szczerze, że nie posłałabym malucha 5 letniego, który nigdy nie był w przedszkolu do zerówki w szkole. I nie ma to nic wspólnego z tym, że skoro szkoła przyjmuje to powinna miec kompetentny personel. Po prostu uważam, że w takim przypadku kłopoty są do przewidzenia. Sama chciałam zapisac mojego 5 latka do zerówki ( bo moja starsza sżła wtedy do 1 klasy) i dostałam na to zgodę szkoły, ale mimo, że mój mały chodził wczesniej rok do przedszkola ( poszedł jako 4 latek) i generalnie manualnie jest dobry, część literek poznał w przedszkolu jako 4 latek i lubi rysować itd... to jednak po rozmowie z wychowawczynią zerówki zrezygnowałam z zapisania, po prostu przeczuwałam problemy emocjonalne, to jest zerówka i dzieci uczy sie tam juz większego zdyscyplinowania itd... Jest to nauczycielka z bardzo dobrą opinią, więc jej zaufałam i wtedy odpuściłam, mały chodził do przedszkola jeszcze rok i w tym roku jest u niej w zerówce i nie ma problemów. Natomiast w klasie sa dzieci, 6 latki, które nie chodziły nigdy do przedszkola i one mają problemy, zaraz październik, a one płaczą rano przy rozstaniu itd... Chociaz pani jest świetna i widze, że umie sobie z nimi poradzić- zagada, coś wymysli, ale mimo wszystko, żal mi tych dzieci, bo nawet najlepsza pani nie pomoże, dla dziecka jest to po prostu trudniejszy start w szkole, niz dla tych które chodziły choc rok do przedszkola, a już tym bardziej musi byc to trudne dla twojego synka, 5 latka, który nie chodził do przedszkola. Ja wolałam poczekac i zwiększyc szanse małego na dobre początki, żeby szkoła kojarzyła mu się fajnie, a nie z jakimis traumami.
          na Twoim miejscu, porosiłabym na pewno o przeniesienie do tej młodszej grupy, gdzie są 5 latki i fajniejsza pani, skoro już nie ma miejsc w przedszkolach
    • zebra12 Hmm, nauczycielka nieprzystosowana 01.10.10, 06:03
      Ciekawe co powie za rok, jak przyjda jej same takie pięcilatki. To przecież małe dzieci. Moja będzie miała 4,9 miesięcy. I nie jest jakaś super samodzielna. Też jej się nie chce siedzieć i rysować, czy wycinać. Ale chodzi już drugi rok do przedszkola i bardzo się zmienia na plus.
    • goska81-gryfino Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 08:14
      No i Wojtek do szkoły nie poszedł. Uparł się, że pani nie chce go w szkole widzieć. Na dodatek są kolejne nowości: "Mama, a pani Lidzia nienawidzi dzieci". "Mama, a pani mnie bije i nikogo nie bije oprócz mnie". "A pani mnie wczoraj za szyję prowadziła do klasy". Oj, chyba do pedagoga szkolnego trzeba się będzie wybrać." Mam nadzieję, że w poniedziałek nie będzie cyrku ze strony Wojtka z pójsciem do szkoły.
      • undomestic_goddess Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 08:46
        No dobra, nie rozumiem, czemu Ty sie tak z ta pania piescisz? Ona krzywdzi Twoje dziecko, a Ty sie do pedagoga wybierasz? Ja rozumiem, ze im spokojniej sie jedzie, tym dalej sie zajedzie, ale sa pewne granice, dla mnie to jest dobro mojego dziecka i ZAWSZE wyjasniam takie sprawy. Nie chodzi o naskoczenie czy nakrzyczenie, ale nie mozna takich rzeczy zostawiac samym sobie, bo co to za nauka dla dziecka, ze dzis nie pojdzie do szkoly, bo boi sie pani, a Wy go w domu zostawiacie, zamiast go szybko przeniesc do innej klasy, gdzie poczuje sie bezpiecznie? To jest demoralizujace dla ucznia, a przeciez uczniem jest skoro do szkoly chodzi.
    • undomestic_goddess Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 08:38
      Co ja bym zrobila na Twoim miejscu? Galopem do dyrekcji ze skarga na pania, a jak nie pomoze to do kuratorium, bo pani ze swoimi metodami nie nadaje sie do pracy nawet z prosietami w chlewie, bo do tych tez trzeba sie odnosic z sympatia, zeby zdrowo rosly.

      A co do Twojego synka, to ja bym go przeniosla do przedszkola, do grupy 5-latkow, zeby sie zaaklimatyzowal w nowych warunkach, odwiedzilabym poradnie i znalazla nauczycielke, z ktora da sie rozmawiac i wspolpracowac. Nie wyobrazam sobie mojego dziecka w klasie z nauczycielka-sadystka.
      • capribb Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 10:43
        W moim odczuciu- pieciolatek znalazł się w trudnej sytuacji. Ma prawo nie byc sprawny jeszcze w czynnościach o których piszesz. pani jest przyzwyczajona do starszych dzieci a Twoje dziecko potrzebuje czułej opieki i wsparcia. Moze rzeczywiscie warto zastanowic sie czy nie przeniesc go do przedszkola niz walczyc z Pania (taką jaka niestety jest).
        Fajny ten Twój Synek.
    • dot22 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 11:03
      Zwykle tutaj nie pisze, ale czytać bardzo lubię, ale tym razem napiszę. Pierwsze co mi się nasunęło na myśl to, że nie jest to jego wina tylko pani jest niekompetentna. W końcu on ma tylko 5 lat, a ona ma wymagania jak do 10-cio latka. Jakby moje dziecko "zginęło" pani to bym jej zrobiła mega awanture, a ostatnią osobą którą bym winiła byłoby moje dziecko. Oczywiście rozmawiaj z nim, że trzeba się pilnować, nieodchodzić itd, ale pilnowanie 5cio latka w szkole to pani odpowiedzialność. Pomoc w wycinaniu, rysowaniu itd. to też jej obowiązek, a jej się po prostu nie chce. Mój 4-ro latek chodzi do szkoły (UK) przez pierwszy tydzień, nie chciał słuchać pani, porozmawiałam z nim, obiecałam nagrode jak będzie wszystko ok, teraz same pochwały zbiera, nagrode dostał, sam wybierał, teraz problemów już nie ma. Nagroda go zachęciła, potem w szkole zaczął dostawać naklejki i to one go teraz motywują. Minął miesiac i wszystko jest ok. A pani zapytaj czy mu coś takiego powiedziała, niech się pilnuje na przyszłość. Stój murem za synem bo tak naprawdę to on nic złego nie zrobił, nie bije nikogo, nie psuje itd. Może problemem jest pani i w razie rozmowy u dyrektorki powiedz to otwarcie. W końcu jak Ty za nim nie staniesz to nikt tego nie zrobi. A samodzielność ćwiczcie w domu, mój 4-ro latek nie umiał sam przebrać się na wf(pani poprosiła żeby go nauczyć, nie pomagać, bo ona nie da rady ubrać 20 dzieci), z dnia na dzień przestałam mu w domu pomagać z ubieraniem, ciężko było, ale po tygodniu okazało się że bez problemów potrafi się sam ubrać. Będzie dobrze tylko wspieraj jego nie panią.
      • janeel Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 11:29
        I ja się odezwę (po raz pierwszy na Waszym Forum)

        Dyskusja skupiła się na ucieczce i wycinaniu, ale to przecież nie jedyny problem. Maluch jest w zerówce zdecydowanie za bardzo zestresowany, stąd pewnie brak panowania nad emocjami. Pani jest fatalna (co przyznają wszyscy), ale nie wiem czy zmiana na bardziej wyrozumiałą coś zmieni, bo chłopak się już zdążył zrazić... Szkoda go męczyć...

        Na Twoim miejscu, Gosiu, wypisałabym go z zerówki w ogóle. Jeśli nie uda się załatwić przedszkola (wyjście idealne, choć pewnie kolejne utrudnienie logistyczne), to zostawiłabym go w domu na ten rok, ale trzeba by się porządnie zabrać za to wycinanie i malowanie, by w przyszłym roku start był bardziej udany. Podejrzewam, że nie będziesz miała na to czasu przy noworodku i dwulatku. Poza tym rodzic w roli nauczyciela nie zawsze się sprawdza, bo go szybko nerwy ponoszą wink Może rozsądnie było by wynająć jakąś studentkę/licealistkę (będzie taniej), która przychodziłaby się z nim w taki sposób 'pobawić'? Moglibyście też włączyć Olgę do zabawy, a Ty byś miała z godzinkę dziennie tylko dla siebie i najmłodszej... Na pewno wszystkim by to wyszło na dobre.

        Trzymam za Was kciuki
    • 2007e Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 11:54
      Ja mysle, ze dobrego kontaktu juz z ta pania synek nie zlapie. Jezeli nie ma mozliwosci przeniesienia do przedszkola, to probowalabym przeniesc do innej grupy. Nie zostawialabym go na pewno w domu, bo to nie jest zadne rozwiazanie. Dziecko, zeby nie mialo wiekszych problemow w szkole powinno choc troche nauczyc sie samodzielnosci. Nie jest to latwe, zwlaszcza dla rodzicow. Gdyby zostal z toba w domu i ty mialabys go zaczac uczyc, to mysle ze nie skonczyloby sie to dobrze. Nie dlatego, ze watpie w twoje kompetencje, tylko po prostu z braku czasu. Maluszek sie urodzi i nie ma mowy, ze go nie przewiniesz, nie nakarmisz, nie pojdziesz na spacer itp., a im wiekszy tym wiecej twojego czasu bedzie pochlanial. Nie prawie tu kazan, bo doswiadczylam tego na sobie. Moj syne tez ma 5 lat i chodzi 3 rok do przedszkola. Poki chodzil z bratem i poki mial ulubiona pania, bylo cudownie. Od tamtego roku niestety grupa sie podzielila i maly trafil do rownolatkow, a tym samym zmienily mu sie panie. Nieby sa w porzadku, ale on ich nie lubi, tzn. toleruje, ale nie przepada za nimi. Ogolnie jest problem, bo jest bardzo zazdrosny o mlodszego brata i niestety odbija sie to rowniez w przedszkolu. Na dodatek on potrzebuje troski i uwagi, a pani powiedziala, ze jego bajka jest "do dupy". Bylo to wczoraj - jestem przerazona. Nie wiem czy on to wymyslil, czy pani sie wymsknelo. Dodam, ze panie niespecjalnie darza go sympatia. Po prostu jest bo jest, choc nie krzywdza go i nic zlego z ich strony mu nie grozi. Aczkolwiek nie wiem co z ta "dupa", bo pani jakos nie wyglada na taka, ktora by cos takiego mogla do dzieci powiedziec. Zakladam, ze to przypadek. Ogolnie widze, ze sie staraja cos robic z dzieciakami i raczej nie zostawaja ich samych sobie. Ja mam nadzieje, ze u mnie to czysty przypadek, a maly jak pojdzie do szkoly, to nie bedzie problemow, bo klasy sa rzeczywiscie osobne dla 6-latkow i dla 7-latkow. Sala przystosowana w miare mozliwosci, no i brat za winklem. Szkola mala na szczescie. Zycze ci dobrych wyborow i zeby sie udalo. A to, ze malucha gdzies poslesz, to jeszcze troszke popracuj z nim w domu. Ja swojemu kupilam caly stos ksiazeczek 5-latka, ktore regularnie staramy sie robic. Wiadomo, ze nie wszystko wychodzi idealnie, ale jednak praktyka czyni mistrza. Malymi kroczkami do przodu.
      • luxnordynka Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 13:58
        Witaj Janeelsmile

        Moj Wojtek tez do przedszkola nie byl przygotowanysmile, bo nie lubił nic robic plastycznego w domu. Po 2 dniach w przedszkolu Pani powiedziala, ze jest na poziomie dwulatka z rysowaniem kolorowaniem i trzymaniem kredek. Po 5 dniach odwolala wszystko, bo sie nauczyl, jak patrzyl na dziecismile) Zatem nie powinnas sie obwiniac, widocznie rzeczywiscie cos maly ma z mala motoryka.
        O tak nawiasem mówiąc (teraz mam porownanie) jestem zalamana polska edukacja na poziomie przedszkolno-wczesnoszkolnym, ehhh Ewa
        • monhann2 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 14:33
          O tak nawiasem mówiąc (teraz mam porownanie) jestem zalamana polska edukacja na
          > poziomie przedszkolno-wczesnoszkolnym, ehhh Ewa

          Ja tez jestem zalamanasad To sa historie jak z kosmosu. Moj maly jak mial 5 lat poszedl do zerowki nie chodzac uprzednio do zadnego przedszkola. Malo tego, jak stoicie to usiadzcie.....nie znal ni w zab jezyka angielskiego (mieszkamy w Kanadzie) I dal sobie rade, nie czul sie gorszy od innych dzieci, przestraszony, a byl wtedy raczej dzieckiem niesmialym. Pani byla cudowna, wspaniale sie jakos dogadywali, troche na migi, poza tym dziecko szybko lapie nowy jezyk, po pol roku gadal jak najety po angielsku. Ja uwazam, ze to wszystko zalezy od pedagoga. Wiadomo, ze dzieci placza za mama i tata na poczatku, ale jak pani ma odpowiednie podejscie, zagada dziecko, zajmie czyms i po krzyku.
    • urge Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 15:02
      Ja bym na Twoim miejscu zabrała dziecko z takiej zerówki. Pani jest niestety niekompetentna i w dodatku za swoją niekompetencję obwinia dziecko. Nie umie go zachęcić za to wymyśla głupie kary za nic. Za to że się zgubił??? -to pani powinna dostać karę! Że czuje się źle i idzie szukać braci? -dla mnie to świadczy wyłącznie dobrze o rodzinie, szuka braci bo z nimi czuje się bezpiecznie. Pięciolatek to jeszcze małe dziecko i pani powinna o tym wiedzieć.
      Co do przedszkola to nie żałuj, nie każdemu dziecu jest ono potrzebne, na pewno nie trzylatkom a i większość czterolatków nie jest na nie gotowa. Teraz jest moim zdaniem właściwy czas żeby go zacząć przygotowywać do szkoły czy zerówki. Może możesz go zapisać do przedszkola -tak na kilka godzin, żeby się oswoił z rozstawaniem z mamą i nauczył trochę zasad funkcjonowania w grupie? Nie wiem jakie są u Was możliwości -my mamy np. świetne zajęcia dla maluchów w ośrodku kultury -3 razy w tyg. po trzy godziny, mój 3,5 latek który nie chcał słyszeć o przedszkolu jest nimi zachwycony -rozstaje się z mamą na krótko i nie codziennie i myślę że jest to dobry pierwszy krok, szkoda dziecko od razu na głęboką wodę wrzucać.
      I nie myśl źle o swoim synku-z tego co piszesz to Wojtuś jest normalnym małym chłopczykiem którego przerosło to czego się nagle od niego wymaga.
      • mali-nki Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 17:51
        napisz jak tam rozmowa poszla z nauczycielka, ciekawa jestem.
        W Polsce ale i tez w wielu przypadkach w Niemczech nauczyciele nie nauczyli sie jak pracowac z jedna grupa gdzie sa dzieci na roznych poziomach, to sie nazywa roznicowanie i to jest super metoda ale wymagajaca bardzo zaangazowania i przygotowania od pedagoga. W Anglii stosuje sie ja powszechnie w mysl zasady kazde dziecko rozwija sie w swoim tempie i tylko trzeba stworzyc warunki azeby osiagnelo najlepsze dla tego konkretnego dziecka wyniki.

        Co do chodzenia do przedszkola dziwi mnie negatywne nastawienie niektorych forumek. Przeciez nikt to nie mowi o siedzeniu tam od rana do pozniego popoludnia tylko przebywania paru godzin w miejscu gdzie sa dzieci w podobnym wieku, sa pod fachowa opieka, ucza sie piosenek itp. wiekszosc rzeczy jednak sie nie robi z dzieckiem jak jest jeszcze gromadka innych dzieci, nawet ja jako muzyk nie spiewam z dziecmi czy rozwijam je muzycznie.
        • verdana Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 18:02
          Ależ nie chodzi o "negatywne nastawienie" do przedszkola. Chodzi po prostu o to, ze przedszkole poniżej 5 roku zycia nie jest żadną koniecznoscią. Szczególnie dla dziecka z wielodzietnej rodziny.
        • urge Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 18:41
          Ja też nie jestem źle nastawiona do przedszkola -wręcz przeciwnie. Mój pierwszy synek poszedł do przedszkola w 3,5 roku. Nudziło mu się samemu w domu i sam chciał iść. Drugi w 3 lata nawet nie chciał słyszeć o przedszkolu, w cztery poszedł chętnie ale też pod warunkiem że pierwsze pół godziny starszy brat spędzał w jego sali, dopiero w pięciolatkach był moim zdaniem w pełni gotowy do bycia w przedszkolu. Najmłodszy w styczniu skończył 3 więc teraz we wrześniu miał ponad 3,5 i również o przedszkolu nawet słyszeć nie chciał -tu jednak po raz pierwszy zaczęło mi trochę zależeć bo on ma w domu kontakt tylko ze starszymi braćmi i wydawało mi się że wszystkie zabawy są nie na jego poziom, chciałam żeby miał kontakt również z rówieśnikami. Wyjściem dla nas okazały się zajęcia dla maluszków -3 godz. co drugi dzień, maluje farbami, lepi z plasteliny, śpiewa, tańczy i jest przeszczęśliwy.
          Coraz częściej jednak psychologowie mówią że większość trzylatków nie jest gotowa na pójście do przedszkola, większość czterolatków już jest co też nie znaczy że wszystkie. Wyłącznie stąd wypływał mój wniosek że jak nie ma potrzeby to dziecko nie musi iść do przedszkola i to nie jest problem a często wręcz zaleta. Co do pięciolatków to wydaje mi się że dobrze jest żeby jednak zaczęły już wychodzić bez mamy, głównie po to żeby łatwiej im było w szkole ale też dlatego że w tym wieku przedszkole właściwie już dla wszystkich dzieci jest frajdą smile
    • asia889 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 19:22
      Jakbyś miała syna rok młodszego to nie miałabyś wyboru. MUSIAŁBY iść do zerówki jako 5 latek. I co wtedy? Jak dla mnie to pani nie nadaje się do pracy z dziećmi. Jak czytam co ta pani wyprawia, to włos na głowie się jeży. Koniecznie zabierzcie syna od tej pani. Może to Wy powinniście porozmawiać na dyrektorskim dywaniku na temat niekompetencji wychowawczyni.
      • goska81-gryfino Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 20:47
        Mąż był dzisiaj w szkole zawieźć Krzysia, ale nie gadał z nią. Szczerze mówiąc, to ja tez nie bardzo mam ochotę z nią rozmawiać. To jest taki typ człowieka, który jak z Tobą rozmawia, to patrzy na Ciebie z góry i to aż widać, słychać i czuć. Podanie o przeniesienie do samych 5-latków napisane. Chyba wcześniej nie dodałam, że w "pięciolatkach" oprócz głównej pani, jest jeszcze młoda dziewczyna, jako pomoc. Na dodatek okazuje się, że to siostra mojej koleżanki z liceum. Co do podania, to czeka na poniedziałek i jest z dłuuuuuugim uzasadnieniem, opisującym sytuację i całą resztę jaka z tego wynikła. W poniedziałek trafi do dyrekcji, a we wtorek idę do poradni na dyżur psychologa dziecięcego. Na razie idę bez Wojtka; jeśli pani psycholog uzna to za potrzebne, to zapiszę go do niej. Sprawdzimy tę naszą motorykę i całą resztęsmile
        • housewife1 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 22:26
          ła" verdana napisła: Ależ nie chodzi o "negatywne nastawienie" do przedszkola. Chodzi po prostu o to, ze przedszkole poniżej 5 roku zycia nie jest żadną koniecznoscią. Szczególnie dla dziecka z wielodzietnej rodziny. "

          tak, zgadzam się, moja córka poszła do przedszkola jako 5 latek, a syn jako 4 latek tylko dlatego, żeby mogli byc razem, bo są bardzo związani ze sobą. Tylko, że uważam, iz jesli ktoś decyduje sie na pozostawienie dziecka w domu aż do czasu szkoły, to sam bierze na siebie zobowiązanie z nabyciem podstawowych umiejętności. W internecie mozna sobie ściagnąc i wydrukowac jakie sa wymagania wobec dziecka idącego do zerówki i po prostu samemu sie wtedy pracuje nad dzieckiem w domu, a jesli tego zabraknie, a dziecka nikt nie przygotowuje, no to oczywiście nie jest jego winą, że sobie potem nie radzi wśród dzieci lepiej przygotowanych.

          • housewife1 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 01.10.10, 22:29
            brak możliwości edycji sad

            oczywiście chodziło mi o
            sam bierze na siebie zobowiązanie z nabyciem przez dziecko podstawowych umiejętności potzrebnych w szkole typu rysowanie, wycinanie itd... Nie chodzi o to, ze dziecko ma to umiec perfekt, tylko, ze po prostu jednak te nozyczki, czy ołówke powinno juz umiec trzymac, a nie dopiero się z tym zapoznawać.
    • judytak Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 04.10.10, 15:00
      błąd był taki, że lepiej by było wysłać dziecko na ten rok do przedszkola
      przyzwyczaiłby się, jakie są zasady w grupie,
      coś by jednak malował, rysował, wycinał
      może byłby skierowany do poradni z powodu słabej małej motoryki
      a w przyszłym roku poszedłby albo do zerówki w szkole, albo od razu do pierwszej klasy, w zależności jak się sytuacja rozwinie

      teraz, to najlepiej by było go przenieśc gdzieś
      jeśli ta druga grupa w szkole ma lepszą nauczycielkę, to tam
      jeśli nie, to do przedszkola

      pozdrawiam
      Judyta

      P.S.
      w kwestii ogólnej - uważam, że dzieciom na ogół potrzebne jest rok przedszkola, zanim pójdą do szkoły, żeby się wdrożyć w zasady. Kiedyś różnica między domem a szkołą nie była wielka - w domu też dziecko musiało siedzieć cicho, mówić tylko jak go pytano, wykonywać polecenia bez sprzeciwu, itp. Teraz jest jednak inaczej.
      J.
      • agasobczak Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 04.10.10, 16:54
        Nie mam może dużego doświadczenia ale według mnie to zerówka jest przygotowaniem do szkoły i to ma się tam odbywać a nie w przedszkolu. Jeśli Pani sobie nie radzi z zachęceniem dziecka do prób to nie jest TWój problem ale Pani i absolutnie nie może się wściakać na chłopca ale razem z rodzicem szukac wyjścia. A jak widac Pani chce szybko i przyjemnie - zmieniłabym albo szkołę albo zerówkę. I absolutnie nie dałabym znać dziecku że jest gorsze. Bo nie jest... A w tym sęk aby nauczyciel się WYKAZAŁ inicjatywą i umiejętnością rozwiązywania problemów. Moim zdaniem trafiłaś na kiepską nauczycielkę sad
    • rene41 Re: Chyba popełniłam błąd... Co o tym myślicie? 14.11.10, 01:36
      I jak poczynania Wojtusia w szkole ? Podoba mu sie inna grupa dzieci i nauczycielka?
      Mam nadzieje ze wszysto sie wyjasniło i wszystko jest ok .
Pełna wersja