Zarabianie przez dzieci

05.10.10, 10:06
Jest tu już wątek o kieszonkowym, o sprzątaniu. Moje dzieci jak większość, kiedy mają sprzątać jęczą i omdlewają. Kiedy mają dostać pieniądze skaczą do góry, i już za pięć minut ich nie mają. Natomiast kiedy mają sobie zarobić za sprzątanie domu, mam błyskawicznie i z entuzjazmem posprzątany pokój, kuchnię , pozmywane i nawet posprzątane pod łóżkiem. Są emocje, są reklamacje, robota idzie, a pieniążki idą do skarbonki, i nie są już tak pochopnie wydawane.Co o tym myślicie? Już słyszę głosy, że sprzątanie to obowiązek i dzieci mają sprzątać tak po prostu.
Jak jeszcze takie małe dzieci mogą sobie zarobić? Ja robię z nimi prace na konkursy plastyczne. ostatnio wygrały rower!
    • hisia Re: Zarabianie przez dzieci 05.10.10, 13:30
      Moim zdaniem płacenie za normalne domowe czynności nie jest dobrym pomysłem. Ja - wyjątkowo - zapłaciłabym za pomoc w domu, do której niezwykle trudno byłoby mi namówić dziecko, tak dla zachęty, np. jakieś duże sprzątanie w ogrodzie.
      Mój najstarszy syn (17) od 15rż roznosił ulotki, a teraz zarabia trochę tłumaczeniami, chwilę pracował w telewizji internetowej przy montażu. Ale to duże dziecko, więc są możliwości.
      Nie mam pomysłu na "zarabianie" przez małe dzieci, ale, jak słusznie zauważyłas, dobrze by było, gdyby miały szacunek dla pieniędzy. U nas dzieci chodzące do szkoły zwykle dostają w wakacje od dziadków "za świadectwo" 50-100 zł, mozna powiedzieć, że w pewien sposób uczciwie zarobione smile
      A takie konkursy to fajna sprawa, jeżeli można wygrac coś atrakcyjnego!
      • nata76 Re: Zarabianie przez dzieci 05.10.10, 15:23
        MOja najstarsza córka (lat az 9wink nieraz ubolewa,ze w PL nie ma wyprzedaży garażowych albo,że lemoniady nie można sprzedawac jak w USA.
        Naprawde zal mi jej ,bo widac dziecko ma inicjatywe. Jak 3 lata temu pierwszy raz poszła na HAllween po sweets to wróciła z niczym....zawiedziona była.
        Wiec tego lata robiła NAM lemoniade i kupowalismy od niej.I jeszcze nam swoje rysunki chciała sprzedawac.
        • verdana Re: Zarabianie przez dzieci 05.10.10, 17:18
          Jestem przeciw. Moje dzieci też robią mi lemoniadę, a teraz własnie pije doskonałą kawę, którą moje dziecko robi mie chętnie i za darmo. Moge zapłacić własnemu dziecku za lemoniadę, jeśli ono zaplavi mi za obiad.
          Szacunek dla pieniędzy - nie, wole szacunek dla innych osób i zrozumienie, ze dom jest wspólnym domem, gdzie każdy ma związane z tym obowiązki. Jesli płacę dziecku za sprzątanie oznacza to jedno - sprzątanie jest moi psim obowiazkiem, nie dziecak - chcę, aby ktoś zrobił je za mnie, muszę mu zapłacić. dziecko akurat nie ma ochoty zarobiźć? trudno, ja mam zrobic wszystko i nie narzekać, bo dziecko jak nie ma zaplacone to mozę lezeć brzuchem do góry i patrzeć, jak mama pracuje.
          A ze dziecko robi cos chętnie? I to nie jest argument. Jedną z podstawowych rzeczy, jaką musze nauczyć dziecko jest to, ze nawet jak się nie ma ochoty, to zrobić trzeba. Bez kasy.
          Mogę zapłacić - a i to tylko starszym - za rzeczy, do ktorych normalnie wynajęłabym kogoś.
          Za pracę na rzecz swjego wlasnego domu i swojego własnego utrzymania grosza nie dam.
    • stefania1939 Re: Zarabianie przez dzieci 05.10.10, 19:22
      Myślałam,że tak odpowiesz Verdana. Ale z tym świadectwem, to jest dobry pomysł. Smutna sprawa z Hallowen. To w PL było?
      Moje dzieci też mi robią różne rzeczy za darmo. Czasem mogą sobie jednak zarobić za większe porządki. W sumie to taki biznes rodzinny. Jak sobie zasłużą, to dłużej się zastanowią zanim wydadzą. Kieszonkowego im nie daję, jak coś potrzebują to mówią.
      • verdana Re: Zarabianie przez dzieci 05.10.10, 19:36
        Moim zdaniem dzieci powinny mieć kieszonkowe, brak kieszonkowego powoduje całkowite uzaleznienie od rodziców, nawet w kwestii blahostek. Nie daje dziecku żadnej umiejetnosci gospodarowania pieniędzmi.
        I ja nie mam jakos "szacunku" dla pieniedzy. I do zbytniego zastanawiania się, na co je wydać. owszem, jestem absolutną zwolenniczką nie zaciągania kredytow, posiadania oszczędności "na wszelki wypadek", ale i wydawania właśnie na niekonieczne, acz przyjemne rzeczy. I taki stosunek do pieniedzy chciałabym przekazać dzieciom - ze ona nie są do szanowania, tylko do czynienia życia fajniejszym. Jeśli są - jak nie ma, nie pozyczasz, nie kupujesz. I tyle.
        • sli-maczek Re: Zarabianie przez dzieci 05.10.10, 20:03
          Ja bym nie byla za placeniem za obowiazki. Troche to dziwne. Nie wiem czy dzieci powinny miec pieniadze w reku za wczesnie. Takie nastoletnie - ok,ale mniejsze? U mnie w domu byl uklad ze dostawalam jak mowilam na co (nawet jesli to bylo ciastko czy zapiekanka po drodze), nie zawsze bylo mi dawane, czasem tez rodzice po prostu nie mieli, ale jakos tak sie czulo wspolnote i nie przeszkadzala mi zaleznosc. Zaleznosc zaczela mi przeszkadzac jak juz mialam tak na prawde tyle lat ze moglam spokojnie dorobic (okolo 16tu) chociazby dajac korepetycje czy sprzatajac u sasiadki. Ale to indywidualna sprawa w kazdym domu i chyba nie krzywi zadne rozwiazanie, chyba ze tych pieniedzy pojawia sie za duzo i dzieci traca szacunek (szacunek to rowniez poczucie ze rodzice to zarobili swoja praca, wiec trzeba wiedziec ze ma swoja cene)
    • stefania1939 Re: Zarabianie przez dzieci 05.10.10, 20:11
      U mnie w domu właśnie był taki zwyczaj płacenia za większe porządki, później, kiedy byliśmy trochę starsi - umycie samochodu czy coś takiego. Były to bardzo drobne pieniądze, a ja pamiętam tą satysfakcję. Nie sądzę żeby nam to zaszkodziło. Pomagaliśmy też rodzicom za darmo i dalej pomagamy.
      • tamcia35 Re: Zarabianie przez dzieci 05.10.10, 21:04
        Jestem przeciwna płaceniu za wykonanie domowych obowiązków. Sama nazwa "obowiązek" wskazuje na to że coś po prostu trzeba wykonać i basta .
        Siostra mojego sąsiada ma dzieci w wieku wczesnoszkolnym , uczyli je że za wiele czynności mają zapłacone , efekt- 7-8 latek potrafi załatwić się w majtki jak mu mama nie zapłaci żeby poszedł do toalety uncertain szok!
        Najstarszy syn zarabia jako organista , młodsi pomagając znajomym czy sąsiadom albo rodzinie ale za domowe obowiązki nigdy nie zapłacę. Otrzymują kieszonkowe niezależne od wykonywanych w domu obowiązków.
    • judytak Re: Zarabianie przez dzieci 06.10.10, 12:03
      nie uważam, żeby małe dzieci potrzebowały zarabiać pieniędzy
      dziecko w wieku gimnazjalnym, jak potrzebuje, to już sobie poradzi
      mojej córce zdarzało się już zbierać truskawki, roznosić ulotki
      chodziła też regularnie do babci, robiła jej zakupy, 2-3 razy w tygodniu, a babcia z własnej woli honorowała to drobnym kieszonkowym

      u chłopaków w szkole jest czasami giełda zabawek, ale tam dzieci mogą tylko wymieniać się używanymi zabawkami, pienądze nie chodzą w grę

      swoim dzieciom nie płacę
      jak jęczą, to wytrzymam
      jak mają nieposprzątane, też wytrzymam ;o)
      oni też wytrzymają, jak nie mam nic innego w domu, pójdą do sklepu po chleb, i zjedzą z dżemem, albo usmażą naleśniki :o)))))

      a to, czy pieniadze u dzieci lądują w skarbonce lub w najbliższym sklepie z cukierkami, zależy od wieku, od charakteru i od chwilowych potrzeb

      pozdrawiam
      Judyta
      • mamatroojki Re: Zarabianie przez dzieci 06.10.10, 14:49
        W tym roku zapłaciłam córce (9 lat) za odchwaszczanie ścieżek w ogrodzie, normalnie przychodzi wynajęta osoba to zrobić, ale coś tam wypadło, Misia się zaoferowała, zaproponowała koleżance, żeby jej pomogła, podzieliły kasę pół na pół, a potem wszystko wydały na słodycze. Sąsiadka chciała je też "wynająć", ale dziewczyny powiedziały jej, że jest im gorąco i rezygnują (u nas miały w cieniu i napoje do dyspozycji).
        • housewife1 Re: Zarabianie przez dzieci 06.10.10, 22:46
          u nas są wyznaczone rzeczy, np. rozładowanie zmywarki, poukładanie ubran rodziców w szafach rodziców, odkurzenie parteru domu ( co zazwyczaj ja robię lub mąż ) itd... to sa rzeczy, które uważamy, ze nie należą do obowiązków dzieci, ale moga te czynności podjąć i sobie zarobić. Sa inne rzeczy, które należa do ich obowiązków ( np układanie własnych ubrań w szafach, wkładanie brudnych naczyń do zmywarki, sprzątanie po sobie, po zabawie, w swoich pokojach itd...) poza tym nie ma problemu, by dzieciom powiedziec, że cos jest traktowane jako pomoc gratisowa i jak nie chcą to nie muszą- ale najczęściej chcą. Podkreslam wtedy, ze przeciez my tez robimy wiele rzeczy dla nich nie żądając od nich pieniędzy i dzieci rozumieją i umieją odróznic te sytuacje.
          Te rzeczy za które płacimy maja wypisane na kartce przyczepionej do lodówki, więc nie ma problemu.
          Uważam, że pieniądze nie sa najwazniejsze w zyciu, ale sa ważne i chemy pokazac dzieciom, że praca popłaca nie tylko dlatego, że ma sie satysfakcję z wykonania, ale tez z zarobienia, no i przede wszytskim chcę ich nauczyć, że pieniądze nie spadają z nieba, ze trzeba troche wysiłku włozyc w to, ze mozna potem sobie kupić lub zaoszcędzic, ale najpierw trzeba zdobyć.
          Dostaja w piątek pieniązki 5 zł kiesoznkowego od niedawna, ale to jest od nas, a chcemy zeby jeszcze nauczyły sie że pieniądze sie wypracowuje.

          i to przynosi efekty, dzieci bardziej rozumieja zalezności ekonomiczne, często tez maja pomysły na "zarobek", zamiast np. oczekiwac, że dostana te pieniądze w prezencie od babci, mówią, że jak zarobię to... i uważam, że to jest kształtowanie własciwej postawy wobec pieniądza smile
Pełna wersja