Przedszkolne dylematy

06.10.10, 23:31
Chciałam poradzić się Was, doświadczonym mamus, może podpowiecie mi, co robić.
Synek w tym roku poszedł do przedszkola - ma trzy lata i trafił do II grupy, tj. 3-4latków.
Większość dzieci (18) chodziło już razem do grupy 3latków, nowych jest 7 osób.
Synek w domu dobrze sobie radzi: rozpoznaje niektóre literki, liczy do 15, ma zdolności manualne, w szczególności naprawdę ładnie rysuje (ma to po tacie, absolwencie ASPwink
ALE - jest typowym introwertykiem, zawsze gdzieś z tyłu, z boku, za dziećmi (co również ma po tacie), nie krzyczy, nie skarży się, gdy ktoś go uderzy (pytałam wychowawczynię, bo 2x przyszedł z ranami postrzałowymi na twarzy). No i ostatnio - impreza w przedszkolu. Weszłam na salę, a tam na ścianie wiszą jakieś podpisane rysunki dzieci (małego wśród nich nie ma). Synek mnie zobaczył i od razu ciągnie do tej ściany i wpatruje się pilnie - chce mi pokazać swój (rozpoznaje niektóre litery i ogólnie "kształt" swojego imienia). Widzę, że nie widzi swojego, jest mu przykro i mówi pokazując na obrazek Ani: "mamusiu popatrz, to jest mój rysunek". Bardzo przykro mi się zrobiło.Taka sytuacja miała miejsce jeszcze raz - tym razem chodziło o rysunek na korytarzu. No i nie wiem: czy on w przedszkolu nie rysuje, czy rysuje za wolno i nie kończy na czas (jest raczej nadmiernie dokładny i stąd dość powolny), czy też pani uważa, że jego rysunki nie sa dość ładne?Biję się z myślami, czy powinnam zapytać panią, czy dać spokój?Mąż uważa, że nie powinniśmy ingerować, bo takie sytuacje hartują. On sam za wycinankę ludową w podstawówce dostał 3-, bo bystra pani stwierdziła, że to niemożliwe, żeby sam ją wykonał. Nie wiem, mam wątpliwości, jak powinnam postapić.
    • bibba Re: Przedszkolne dylematy 06.10.10, 23:41
      nie, no przestan, zupelnie spokojnie mozesz zapytac, czy na 'wystawach' sa tylko najladniejsze obrazki, czy kazde dziecko ma szanse pokazac swoje, bo ty nie widzisz ryzunkow swojego syna. dajesz pani wtedy otwarta mozliwosc wyjasnienia jakiejs bzdurnej procedury (jesli pokazuja tylko 'ladne' obrazki, bbrrrrrrrr....) lub pani ci powie, dlaczego nie ma obrazkow twojego syna.

      jesli to jakas bzdurna subiektywna ocena pan - to od razu wal na temat wartosci prac w oczach dziecka, budowaniu poczucia wartosci u dziecka, itd. jesli syn nie konczy 'na czas', zapytaj jak moglyby mu pomoc, tak by i jego prace byly wystawiane.

      to ICH PRACA i ROLA. wspierac, dodawac odwagi, rozwijac!
      • monhann2 Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 02:19
        Pewnie, ze spytaj., masz do tego prawo, jak i po to aby miec mozliwosc konfrontacji jesli to jest wlasnie jakies jej widzimisie. No coz, cos mi sie wydaje, ze znow "popis" dala jakas marna pedagog przedszkolna, nie baczac na to, ze przez faworyzowanie jednych dzieci krzywdzi uczucia innych.
        • verdana Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 08:38
          Idź do pani i zapytaj. Być moze nie zawsze rysunki wszystkich dzieci są wywieszane, moze chodzi o rysunek, ktorego Twój syn np. w ogóle nie skonczył, może rysunek się zniszczył? Warto wiedzieć, czy pani faworyzuje dzieci, czy pani jest marnym pedagogiem i wywiesza tylko "najlepsze", czy też jest to jakiś przypadek.
    • bornholmka Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 08:36

      Jak najbardziej powinnas porozmawiac z wychowawczynia.Dziecku jest przykro ze jego prace nie wisza z innymi, ze nie moze sie nimi pochwalic.Nie ma znaczenia czy sa ladne czy nie- ale sa jego i to jest wazne.Podziwiam za spokoj -ja od razu tego samego dnia zapytalabym gdzie sa rysunki mojego dziecka.
      https://images49.fotosik.pl/83/52bd90d7480da77am.jpg
    • jkl13 Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 08:52
      Idź i zapytaj. U starszego w przedszkolu był zwyczaj wywieszania wszystkich prac, jeśli tylko dziecko było danego dnia w przedszkolu. I pomimo tego, że Kuba zawsze był na szarym końcu, jeśli chodzi o "jakość" prac, jego praca wysiała na korytarzu, a on za każdym razem ciągnął nas za rekę, aby pochwalić się tym, co narysował. I był dumny jak paw, my zresztą też.
      Poza tym,widząc prace innych dzieci, wiedzieliśmy, nad czym musimy popracować w domu i w tym kierunku szły domowe prace plastyczne. Dzięki temu teraz w zerówce nie odstaje od równieśników, jeśli chodzi o poziom prac.
    • asia889 Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 09:13
      Zapytanie pani o te rysunki nie jest ingerencją, a jedynie zaspokojeniem zdrowej ciekawości. Dzieckiem trzeba się interesować. Kto pyta nie błądzi.
    • anna_sla Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 09:13
      to znaczy, że ta dziewczynka zabrała mu jego obrazek?? A może po prostu go nie rozpoznał? Bo widzisz np. mój Bartek to on cały czas wskazuje zupełnie inne obrazki niż te co są podpisane jego imieniem i wiem, że to on je namalował a nie te co wskazuje.
      • ira.e Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 11:26
        Nie, raczej na pewno to nie był jego obrazek. Po prostu, był taki zadowolony, że mama weszła do jego sali, że strasznie chciał się czymś pochwalić.
    • judytak Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 12:15
      z mojego doświadczenia przedszkolnego:
      w grupach mieszanych wiekowo często dzieci "duże" dzieci robią inne prace plastyczne, niż "małe", czasami jedne dzieci malują, inne robią w tym czasie coś innego, nastepnym razem będzie odwrotnie - policz, ile tam jest wystawionych rysunków, to będziesz miała jasność

      czasami dziecko, zwłaszcza na początku, jest tak zajęte obserwowaniem otoczenia, że zupełnie się nie zajmuje swoją "pracą" - moja córka przez pierwsze dwa lata robiła w przedszkolu takie "bazgrole", jak w wieku 2 lat, a w domu, na spokojnie rysowała bardzo ładnie

      niemniej najlepiej porozmawiać
      nie tyle o tym, "dlaczego rysunek mojego dziecka nie wisi na scianie", jak bardziej o tym, że dziecko bardzo lubi rysować, jest "wprawiony w temacie", i warto go przy okazji prac plastycznych dołaczyć raczej do tych "dużych" niż do "małych"

      pozdrawiam
      Judyta
    • 3bitt Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 13:49
      Zapytaj pani i po kłopocie smile
      Masz zdolnego synka. Moja córcia ma 3,5 roczku a zna tylko 5 literek i umie liczyć do 6. Jak rysuje w domu to mi się plakać chce z żalu bo ja kocham rysować i wszelkie prace manualne, a ona na odczep się jednym dlugopisem wszystko a ludzik u niej to kółko z którego wychodza 4 kreski i choćbym nie wiem ile opowiadała i prosiła ze trzeba jeszcze prócz główki i kończyn narysować szyjkę i tułów to do niej nie dociera zupełnie. Nie koloruje wcale. Kolorowanki leżą w kącie czysciutkie, a jak idę do przedszkola i patrzę na ścianie na jej obrazki to się zastanawiam czy pai się coś pomyliło czy ktoś to za moje dziecko zrobił. Już pytalam podobno sama to koloruje. Moim skromnym zdaniem jej obrazki są najlepsze z całej grupy, senk w tym, ze jakoś nie wierzę, ze to jej prace bo w domu choćby nie wiem co to mi tak nie narysuje bo zaraz mówi ze jej się nie chce. No ale skoro pani twierdzi, że to jej i że samodzielne to muszę wierzyć. Nie wiem czemu oja córa w przedszkolu ma jakąś inną twarz jak dr jack i mr high. Może u Twojego synka też taka zmiana wizerunku następuje, tylko w odwrotny sposób? Musisz porozmawiać z wychowawczynią i wypytać o te obrazki i o zachowanie małego. Ja tam co dzień pytam co moja zołza wyczynia bo wiem do czego jest w domu zdolna, ale o dziwo wszystko podobno ok... dziwne to. Może schizofrenia? big_grin
      • nata76 Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 16:52
        Alez zapytaj. Nurtuje Cie temat, jak nie zapytasz, to bedziesz miała rózne domysly.

        A w ogole,to panie powinny wieszac rysunki wszystkich dzieci,chociazby na raty jak miejsca nie ma.
      • jaga68 Re: Przedszkolne dylematy 08.10.10, 20:52
        Do 3bitt
        Twoja córa bardzo dobrze rysuje, zgodnie z jej rozwojem smile. Też się kiedyś martwiłam rysunkami syna. Na moje ( i syna szczęście smile) wpadła mi do ręki książka n/t rysunków dzieci. I wtedy się okazało, że w rysunkach dzieci są różne etapy. I tak najpierw są to kreski, potem spirale, potem "głowonogi" a pełna postać ( tzn. taka która ma głowę, szyję, tułów i wszystkie kończyny ) pojawia się dopiero koło 6-tego roku życia. Tak w ogóle z rysunków dziecka można wyczytać dużo informacji. Jest tylko jedna zasada - nie ingerować w proces tworzenia smile. A co do wywieszania prac w przedszkolu, moim zdaniem powinny być wszystkie pokazane a nie tylko te wybrane. Pozdrawiam serdecznie smile.
    • benignusia Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 20:15

      ja bym pewnie zapytała gdybym miała jakieś wątpliwości czy wszytko jest ok...poprostu dla mnie to podstawa by dziecko dobrze się tam czuło,może to przypadek z tymi obrazkami,może nie,warto się dowiedzieć.
    • urge Re: Przedszkolne dylematy 07.10.10, 21:00
      Ja bym spytała z czystej ciekawości.
      W przedszkolach moich dzieci (chodzili do różnych) zawsze były wywieszane wszystkie prace i to mi się wydaje logiczne -to nie jest żaden konkurs a każde dziecko lubi jak rodzice podziwiają jego pracę "na wystawie" smile
    • ira.e Re: Przedszkolne dylematy 12.10.10, 09:40
      Pani zapytana - w sumie nie wiadomo, czemu brak obrazka. Może synka nie było w przedszkolu, jak rysowali albo on nie rysował?W każdym razie obiecała zwrócić uwagę. Co do tego rodzaju obietnic mam jednak stosunek podejrzliwy, bo wydaje mi się, że robią to, ażeby uspokoić rodzica, a w gruncie rzeczy - niewiele się zmienia. Wczoraj byłam w przedszkolu w ciągu dnia (w związku z pewną pracą, jaką wykonuję na jego rzecz jako wolontariusz) i widziałam na własne oczy jak pani na placu zabaw (ona mnie nie widziała) szarpnęła Bogu ducha winne dziecko i wstawiła do szeregu. Dziecina po prostu plątała się gdzieś z boku, ale nie była w żaden sposób niegrzeczna. Potem, stojąc pod drzwiami szatni słyszałam pohukiwania na dzieci ubierające się przed wyjściem na dwór. Jak Boga kocham, nie dziwię się, że niektóre twierdzą, że boją się iść do przedszkola. no i wczoraj kolejny hit: mąż przywiózł synka z przedszkola, a on ubrany następująco: na wierzchu podkoszulek (tak na ramiączka) na złą stronę i tył na przód, pod spodem bluzka - na złą stronę. Wszystko wkasane w jeansy. Wczoraj w przedszkolu było dosłownie kilkanościoro dzieci (reszta złożona chorobą) i naprawdę pani mogłaby podpowiedzieć 3latkowi, który w przedszkolu jest dopiero od miesiąca, w jaki sposób po kolei się ubrać albo nawet coś poprawić. Przecież tych trzylatków jest w tej grupie dosłownie kilkoro, praktycznie sami chodzą do łazienki, nikt się nie zsikuje etc., więc naprawdę może można odrobinę pomóc?Boże, powiedzicie mi, czy to przedszkole jest takie beznadziejne, czy to standard?
      • jkl13 Re: Przedszkolne dylematy 12.10.10, 10:30
        Ja jestem przyzwyczajona do innych standardów przedszkolnych. U nas panie pomagały ubrać się nawet 5-latkom, a 3-latki były w tym regularnie wyręczne. Dupska panie wycierały dzieciom zarówno w maluchach, jak i średniakach, coby majtki się nie zabrudziły ;p Dopiero jako 5-latki mogli korzystać samodzielnie z toalety. Spora część 3-latków była przez panie karmiona, wiekszość tulona w ramionach i bujana na kolanach, gdy tylko miały taką potrzebę. 3-latki obowiązkowo musiały mieć codziennie swoją maskotkę do usypiania, aby im ułatwić pobyt w przedszkolu.
        Nasze przedszkole w ogóle było rewelacyjne, mimo że publiczne, a do tego wiejskie.
        • latajacamysz Re: Przedszkolne dylematy 13.10.10, 00:08
          To tak jak u nas, przedszkole wiejskie i publiczne, ale lepsze od niejednego prywatnego.

          Wracając do tematu, ja zawsze jak mam najmniejsze wątpliwości o dziecko, czas jaki spędza w przedszkolu, to pytam.
          To mój obowiązek, wiedzieć co się z nim dzieje przez tyle godzin.
          Skoro masz obiekcje do zachowania opiekunki zwróć jej delikatnie uwagę. Tylko nie naskakuj, a pytaj: "Czy może mi pani wyjaśnić zaistniałą sytuację?"
          Powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja