weteranka13
07.10.10, 09:46
Witam!
Dziewczyny, wprawdzie mój problem odbiega od tematyki tego forum, ale kiedyś byłam na nim aktywna, lubię je, zatem bardzo Was proszę o opinię. Obawiam się, że dzielę włos ... Niemniej jednak sprawa jest dla mnie istotna i bardzo potrzebuję obiektywnego spojrzenia.
Córka naszych najbliższych znajomych wychodzi za mąż. Znajomość z rodzicami jest długoletnia, natomiast kontakty z córką - sporadyczne, okazjonalne i neutralne.
Znamy datę i miejsce ślubu (zostały przekazane w rozmowie przez naszych znajomych) (nie znamy godziny).
Nie otrzymaliśmy zawiadomienia. Ślub jest w najbliższą sobotę.
Czy uważacie że:
a) z uwagi na fakt nieotrzymania zawiadomienia od państwa młodych należy uznać, że nie życzą sobie życzeń, a tym bardziej naszej bytności w kościele? I nie reagować.
(Pamiętam, że wiele lat temu byłam bardzo zła, że nasi rodzice pozawiadamiali swoich znajomych, których MY nie chcieliśmy zawiadamiać).
b) zadzwonić do znajomych i zapytać o adres, pod który należy wysłać życzenia (córka od lat nie mieszka z rodzicami, a ja nie znam jej adresu, dokładnego adresu znajomych zresztą też nie, tylko nazwę ulicy i nawet wysyłając życzenia na ich adres musiałabym spytać o numer domu i mieszkania)? (Obawiam się, że to może zostać odebrane jak przytyk, że nie zostaliśmy formalnie powiadomieni, czego bardzo chciałabym uniknąć.)
c) dowiedzieć się w kościele z zapowidzi, o której jest ślub i pójść, co przecież to jest córka najbliższych znajomych. (Jeśli młodzi nie chcą, by były osoby spoza wybranego przez NICH grona, słusznie mogą się zirytować. A z drugiej strony nie chciałabym "ignorować" tak ważnego wydarzenia z życia bliskich nam ludzi (rodziców p. młodych).)
Z góry bardzo dziękuję za wsparcie.
Pozdrawiam
W-13