2007e
09.10.10, 23:50
Tak po prostu chce sie glownie pozalic. Po prostu sredni synek daje mi w kosc zlosliwoscia wzgledem malego. Ciagle mu cos wyrywa, popycha. Mialam go dzis serdecznie dosc, choc wlasnie to dzis nauczyl sie wymawiac "R", czym sprawil nam ogromna radosc. Do tego na koniec dnia rozbil mi wazonik z Grecji, ktory dla mnie mial "dusze". Nakrzyczalam strasznie na niego, choc w sumie zrobil to zupelnie niechcacy. Teraz mam wyrzuty sumienia, bo naprawde zachowalam sie niemadrze. Malo tego w ciagu dnia tesciowa powiedziala, zeby sie modlic, zebysmy mieli tylko tyle dzieci ile mamy. A i tak przynajmniej w planach jest jeszcze jedno. Nie wdawalam sie w dyskusje, bo to walenie grochem o sciane. Zreszta to nie jej zycie i nie jej o tym decydowac. Po prostu rozwala mnie jej poboznosc. Nie przejelam sie tym zbytnio, ale jednak wszystko razem wziete przybilo mnie mocno. To chyba wszystko co lezy mi dzis na sercu, no moze plus lekkie przemeczenie.