komentarze osób od których jestem uzależniona...

12.10.10, 16:19
Kilka dni temu moi Teściowie odwiedzili moich Rodziców no i dowiedziałam się od Mamy (nie wiem po co mi to mówiła) o naszej nieodpowiedzialności- to w związku z dzieckiem. Takie jest zdanie Tesciow. Niestety trochę będę musiała korzystać z ich pomocy (odbieranie dzieci ze szkoły). I to mnie niestety męczy. Nie cierpie byc zalezna...) i to od kogos kto ma taki stosunek do mnie. I choc ukladalam juz sobie swiat dosc pozytywnie z tym czwartym maluszkiem (co bylo troche trudne na poczatku) to jakos znowu zrobilo mi sie ciezko. Jak czytam o Waszych Rodzinach to wraca mi wiara ze nie jestem odosobniona w swoim mysleniu.
    • 27agnes72 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 17:41
      Oj, jak bardzo Cię rozumiem. Nie cierpię dziękować za pomoc. Jestem wdzięczna ale zdaję sobie sprawę, że gdyby nie było mojej kochanej mamy to musiałabym sobie poradzić w inny sposób. Mama przecież sama chce pomóc a potem...Mam trójkę planowanych i...też źle. Właściwie nie powinnam mieć tylu dzieci bo mamie jest niewygodnie. Nigdy nie mogę tego zrozumieć. Wiem, że nie mogę mieć więcej dzieci bo ...moja mama nie chce...
      • verdana Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 18:15
        Cóż, z jednej strony należałoby uodpornić się na komentarze innych.
        Z drugiej - jesli planujemy kolejne dziecko licząć na pomoc rodziny i nie możemy się bez tej pomocy obejść - to nie ukrywam, dla mnie to też jest nieodpowiedzialne. Dziadkowie powinni pomagać, gdy chcą, natomiast nigdy, poza wypadkami czysto losowymi (choroba, wypadek) nie być stawiani w sytuacji, że muszą.
        • agusia2137 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 18:30
          Ja mam 24 lata i 4 dzieci,3 z nich nie bylo planowane (zawodziło zabezpieczenie).Ale mimo tak mlodego wieku i tylu dzieci staram sie byc samodzielna. Tesciow nie prosze o pomoc a moja mame sporadycznie. zawsze pytam czy moze np.odebrac mi dzieci ze szkoly (mama mieszka ulice ode mnie a szkole mamy 200m od domu) Ale jak mi powie ze nie moze to nie obrazam.Teraz mysle o powrocie do pracy i juz zaczelam szukac opiekunki dla dziewczynek. czeasem wole zaplacic komus obcemu niz wysluchiwac narzekan rodzinki.
    • mama_pyzuni Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 18:46
      Zawsze staram sie tak organizować odbieranie i wożenie dzieci, tudzież załatwianie innych spraw, żeby z pomocy dziadków korzystać w ostateczności... może nigdy nie usłyszałam opinii, że jesteśmy nieodpowiedzialni, że nie chcą nam pomagać, ale widzę czasem, że nie do końca są zachwyceni jak muszą rzucać swoje sprawy i jechać po dzieci.
      Czasem wolę iść na piechotę 2 km z wózkiem i wracać z córką ze szkoły spacerkiem niż dzwonić i prosić tatę (choć to pewnie też nie do końca normalna sytuacja, bo ja jestem honorowa do przesady...)
      Ale z drugiej strony widzę wśród znajomych, że nawet jak dziadkowie pozornie chętnie udzielają się przy wnukach (tym znajomym tak się wydaje), to potem okazuje się, że na prawo i lewo opowiadają innym, że są zmęczeni, że mają dosyć, czują się wykorzystywani...
      Chyba najlepiej żyć oddzielnymi "życiami" a spotykać się tylko w celach towarzyskich - spróbujcie przemysleć te Wasze zależności z teściami i dążyć do ich wyeliminowania, choć pewnie łatwo to napisać...
    • menodo Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 19:42
      I choc ukladala
      > m juz sobie swiat dosc pozytywnie z tym czwartym maluszkiem (co bylo troche tru
      > dne na poczatku) to jakos znowu zrobilo mi sie ciezko. Jak czytam o Waszych Rod
      > zinach to wraca mi wiara ze nie jestem odosobniona w swoim mysleniu. "

      Ja jako ewentualna babcia jedynego maluszka w rodzinie nie wyobrazam sobie, abym miala byc obciazana decyzja mojego syna i jego partnerki.
      A tu czytam, ze jakis czwarty maluszek sie szykuje, a w zwiazku z tym jakies oczekiwania wobec rodzicow...NO LUDZIE!!!
      • donkaczka Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 19:55
        coz, oczekiwanie, zeby darowac sobie komentarze nie jest zbyt wygorowane, bo zdaje sie ze do tego sie autorki oczekiwania sprowadzaja...

        jesli dziadkowie nie chca pomagac, powinni odmowic, a nie pomagac ale dawac sobie prawo do komentarzy..
        ja sobie radze sama, okazyjnie korzystam z pomocy kolezanek czy sasiadek i nigdy zadna z nich nie czula tym obciazona i upowazniona do komentowania mojej sytuacji rodzinnej
        a dziadkowie widac uznaja, ze jak czasem odprowadza dzieciaki do przedszkola, to daje im prawo do zgryzliwych uwag...
      • sunny_34 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 20:23
        Problem polega tak naprawde na tym, że ja nie mam ZADNYCH oczekiwań w stosunku do Teściów. Kiedy miał się urodzić trzeci Syn w dziewiątym miesiącu zaczęłam umawiać się ze znajomą (ok. 25 lat) żeby zabierała na spacer trzyletniego wówczas Bartosza ( ok. 2 godz dziennie), kiedy urodził się najmłodszy zabierała najmłodszego na spacery ( 3 razy w tygodniu po ok 2-3 godziny) + jakaś drobna pomoc w domu - okna łazienka itp. Teściowa żaliłasię wówczas że jest w "ciągłym biegu..." OK,pomyślałam, babcia nie musi , ale MOŻe opiekować się. Skutkowalo to obrazą ze strony Teściów -były teksty :"obca kobieta w domu", Teściowa czuła się pominięta. Rzadko nas odwiedzali, choć tłumaczyliśmy z Mężem , że jak najbardziej kiedy chcą - zapraszamy.

        Rozmowa z nią brzmi tak: -no wiesz, no wiesz, a w ogóle no właśnie... ja:-no ale co wlaśnie? ona-oj, szkoda gadać...
        Trudno konstruktywnie rozmawiać.

        Stać mnie na to aby czasem- sporadycznie posiłkować się jakąś drobną pomocą jak np wyżej wymienione, ale wtedy jest dąs.

        Zaznaczam, że rzadko proszę ich o pomoc - 2- 3 razy w miesiącu np odebrać z basenu i to wszystko. czasem nawet nie tak często. Dodam, że moje dzieci są jedynymi wnukami.

        Ale już dobra, kończę. Damy radę. Mam wspanialego Męża i cudowne Dzieci i to jest najważniejsze.
        • donkaczka Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 20:31
          sunny, bo swiat sie do gory nogami przewrocil, nikt juz nikomu nie pomoze bezinteresownie, czasem predzej kolezanka widzac, ze masz problem pomoze predzej i bez uwag, niz babcie dziecka.. (mi sasiadka corke przez jakis czas rano do przedszkola zabierala, zebym mogla z noworodkiem polegiwac i nie zrywac sie raniutko, sama na to wpadla, nieproszona, bo nie smialam)
          dzis babcia odbierajaca dziecko z przedszkola robi wielka laske, bo przeciez ma swoje zycie i ma prawo byc zmeczona itd
          pokrecone to wszystko
    • kamienna5 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 20:36
      Ja nie wiem, czy to jest w związku z tematem, ale tak się zastanawiam (od razu dodaję, że mi nikt nie pomaga, nawet w okresie połogu), czy tym dziadkom czasem nie przemknie przez głowę taka myśl, że sie zestarzeją, że zniedołężnieją, że trzeba będzie się nimi zaopiekować w o wiele większym stopniu niż tylko zaprowadzić - odprowadzić.. i co wtedy? nie będą mieli pretensji, że ich rodzone dzieci mają własne sprawy? że nie mogą? i jak będą znosic takie uszczypliwe komentarze? - jakoś nie chce mi się wierzyć, że przyjmą to z pokorą...

      Ludzie to jacyś tacy krótkowzroczni są potwornie i zapatrzeni na własne sprawy aż mnie to czasem przeraża.
      • mali-nki Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 20:58
        sunny ale piszesz ze jestes od tych osob uuzalezniona? czyli jak jest?
        A tak o duzej liczbie dzieci to nadal w Polsce to jest taki wstydliwy temat, rodzice nie lubia jak ich dzieci maja duze rodziny. bierze sie moze z tego ze nadal w PL babcie duzo pomagaja swoim dzieciom i niancza wnuki i robia to bardziej z takiego babcinego obowiazku niz z potrzeby serca.
        Ja zyje juz wiele lat poza polska i jak sobie przypominam nie spotkalam jeszcze osoby ktorej matka/tesciowa opiekowalaby sie dzieckiem codziennie. Jak juz to sporadycznie lub pomoc w wakacje, nieraz odebrac ze szkoly lub wziac do teatru czy na spacer czy zrobic jakas wycieczke z wnukiem.
        • 27agnes72 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 21:11
          Ja jestem uzależniona bo rodzice zajmują się moim najmłodszym dzieckiem. Mieszkają blisko i czasami narzekają. Ale nie wyobrażam sobie jakby jakaś obca kobieta prowadziła do przedszkola moje dziecko i moja mama zobaczyłaby to przez okno. Jest bardzo młoda i energiczna i dałabym jej spokój ale sama nie chce.....A potem muszę słuchać narzekań albo się we wszystkim podporządkowywać.
        • tamcia35 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 13.10.10, 08:34
          Ja odkąd pamiętam musiałam sobie radzić sama , nikt mi nie robił kanapek do szkoły, nie pomagał w odrabianiu lekcji, nie pomagał uczesać bardzo długich włosów etc... mama uważała że mam się usamodzielnić i chyba jej to dobrze wyszło bo po dziś dzień o nic nie proszę ani jej ani teściowej, raczej to ja im pomagam. Mama już dawno stwierdziła że "swoje dzieci wychowała , cudzych nie będzie " uncertain , teściowa że nasze dzieci to nie "jej dzieci" , uznaje tylko dzieci brata mojego męża bo razem mieszkali i pomagała w ich wychowaniu. Więc od zawsze musiałam sobie radzić sama i jeśli już musiałam, prosiłam jakś koleżankę i one nigdy nie zawiodły, i nie gderały , a rewanżowałam się im np. coś szyjąc wink i było w porządku.
          W związku z powyższym nie musiałam nigdy słuchać komentarzy rodziny. Mało tego, od 8 lat opiekuję się obłożnie chorą matką mojej teściowej . Babcia ma 91 , urodziła 5 dzieci i żadne nie chciało się nią zająć tylko ja i mój mąż a musieliśmy w związku z tym postawić na głowie całe nasze dotychczasowe życie. Więc tym bardziej wiedzą że mają zatkać pyski.Głupio im jest ... wink
          Radzę ( a raczej razem z mężem) sobie, z czwórką dzieci, chorą babcią i całą resztą bez niczyjej pomocy. Baba już tak że da radę bo jak nie ja to kto ?

          Wnioskuję że mieszkacie osobno,. więc nie musicie wysłuchiwać ględzenia rodzinki wink pozdrawiam i życzę wytrwałości smile
          • sunny_34 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 13.10.10, 09:05
            Mieszkamy osobno. Tak sobie myślę, że nawet jeśli czasem trudno wysłuchiwać komentarzy to i tak lepiej jeżeli są wypowiedziane wprost. Ja słyszę je zazwyczaj od osob trzecich, a wprost są tylko jakieś podteksty do których trudno się ustosunkować.

            Tak sobie myślę, że w przyszłości podtaram się nie być taką "osobą trzecią" i nie będę przekazywać takich informacji które nic nikmu nie daja tylko sieją ferment.
            tamcia 35 - dzielna jesteś.
      • dzela-226 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 17.10.10, 15:32
        Mam 3 dziewczynki,radzę sobię sama z mężem,z pomocy babć prawie nie muszę korzystać,no chyba że jakiś kataklizm się na nas zwalibig_grin
        A wracając do Twojego postu....
        Żeby w ten sposób patrzeć na dziadków,trzeba najpierw spojrzeć w tył i przypomnieć sobie,kto Ci za przeproszeniem gile spod nosa wycierał,zmieniał zasrane tetrowe pieluchy i gotował przecierkiuncertain
        To co napisałaś....brak szacunku do starszych,jak dla mnie....to już nie można zająć się starą,schorowaną matka po prostu dlatego,że się ją kocha?
        • verdana Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 17.10.10, 18:16
          Musze powiedzieć, ze dawno nie przeczytałam nic z taka przyjemnoscia, jak Twojego ostatniego zdania. Własnie, rodzice nie musza z wywieszonym językiem pomagac doroslym dzieciom, bo licza kiedyś na wzajemność. Wystarczy, ze są dobrymi rodzicami, ze są kochani, a na "kochanie" zapracowuje się jednak nieco inaczej, niz przymusową pracą u doroslych dzieci.
    • undomestic_goddess Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 12.10.10, 21:36
      Jedna rzecz, dziadkowie zapominaja, ze ten kij ma dwa konce. Bo teraz nie chca spedzac czasu z wnukami, a potem maja pretensje, ze wnuki sie nimi nie interesuja i nie chca z nimi spedzac czasu. Akcja i reakcja.
      A druga rzecz jest taka, ze jak pisze Donka, ludzie juz niczego nie robia bezinteresownie, to jest przerazajace.
      A ja sama, nie lubiac sie prosic, radze sobie sama i dalej tak planuje.
      • benignusia Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 13.10.10, 00:14
        załozyłam nawet post o reakcji rodziny....moi tesciowie jeszcze gorzej,nie widuje ich a mimo to tesciowa po wyslaniu jej zdjecia z usg i napisaniu ze zostaną dziadkami po raz czwarty,po kilku dniach napisała nam takie rzeczy ze aż zapisałam w kompie....oj wypomne nie raz,takich rzeczy sie nie zapomina,do tego niewidujemy ich-na szczescie!!bo mieszkamy w UK.nie pomagają,więc o co chodzi??????
        olej,poprostu,nie mysl o nich i juz.wasze dzieci -wasza rodzina.
        • 2007e Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 13.10.10, 10:46
          Widze, ze niejedna tesciowa jest taka jak moja. Nie jest to pocieszajace, ale trzeba wnioski wysnuc i samemu nie byc kiedys taka tesciowa. Ja tez swojemu mezowi powiedziala, ze to co uslyszalam od jego mamy, to juz nigdy nie poprawi naszych stosunkow. Owszem toleruje ja jako babcie, bo dziecioma babcia jest potrzebna, ale mnie niekoniecznie.
      • stasihelenka Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 13.10.10, 00:27
        My też jesteśmy w takiej sytuacji,ze musimy (chcemy czy nie) radzić sobie sami i polegać tylko na sobie (zarówno moi rodzice, jak i męża są tak "zaabsorbowani" i skoncentrowani na samych sobie, że wnuki- jedyne wnuki- dla nich nie istnieją....strasznie to smutne i przykre zwłaszcza dla dzieci, które nie są naturalnie wtajemniczane w absurdalne relacje rodzice-dziadkowie).
        Jednakowoż, ja osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, że mogłabym nie pomóc przy własnych wnukach w przyszłości, nie interesować sie nimi, czy zupełnie ich nie znac. I nawet by mi do głowy nie przyszło wypominać, że pomogłam, coś zrobiłam.
        I to nie chodzi o jakieś przerzucanie odpowiedzialności i obowiązków na dziadków, o wyręczanie się, czy wykorzystywanie, chodzi przecież o zwykłą ludzką POMOC i jakąś radość i satysfakcję z możliwości obcowania z własnymi wnukami (jakby nie było dziećmi naszych własnych dzieci- już sam ten fakt powinien być wystarczającym do takiej bezinteresownej życzliwości).
        A dzisiaj wszystko "jak za karę" sad szkoda słów...
        • housewife1 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 13.10.10, 02:58
          a my mieszkamy w domu wielopokoleniowym ( z wyboru ) i rodzice mi często pomagają, moja mama ma taki charakter, że jak ma zły dzień, to powie, że nie, bo nie i ja to uszanuję, ale lubi tez sobie ponarzekać, że "musi pomagać" , chociaz ile razy mówiłam, że jak nie chce, to nie nie musi. Jednak ja rozumiem jej narzekania i daje jej do tego prawo, po prostu, skoro mi pomaga, to ma prawo komentować. Np moi rodzice nawet sie ucieszyli, że będzie 3 wnuczątko, ale mama nie byłaby soba, gdyby nie zaczeła sie martwić, jak sobie poradzimy i nie dodała, że ona coraz starsza itd nie da rady nam pomóc tyle ile by chciała. Ja daje jej całkowite prawo do takiego komentarza. Mój tato ma inny charakter, tez nam często pomaga, np odbiera dzieci, albo nawet zajmuje sie nimi gdy mnie nie ma w domu, ale on nigdy nie narzeka, najwyżej zażąrtuje, że "ale sie dziś z dzieciakami napracowałem" . Natomiast moi teściowie nie komentowali 3 dziecka i dobrze, bo oni nam bardzo rzadko pomagaja, zawsze jest wielkie halo z tego, no i oczywiście uważaja, że się napomagali jak nikt. Najsmieszniejsze jest to, że teściowej 2 dzieci w pierwszych latach praktycznie wychowała jej matka ( do tego stopnia, ze jedno dziecko mieszkało u babci w tygodniu, do domu wracało na łikend) , a pierwszą swoją wnuczke w pierwszych dwóch latach raczyła zobaczyć kilka razy i przy pierwszej okazji pomocy ( w tym drugim roku) gdy była u nas raptem 3 dni to wyjechała z tekstem "dzieci powinni wychowywać rodzice, a nie dziadkowie" nie rozumiem takich osób.
          Na szczęście mamy teraz sporadyczny kontakt, nawet dzieci nie chca do nich jeździć, bo się tam nudza, jak twierdzą, a zapraszac nie zapraszam, chyba, ze mąż zaprosi...
        • 2007e Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 13.10.10, 10:51
          Dokladnie. Ja tez uwazam, ze dziadkowie to powinni pomoc z czystej ludzkiej zyczliwosci, a nie nawet z tego powodu, ze sa dziadkami. Ponadto jezlei nie chca pomaga to niech powiedza nie i koniec ,a nie pomagaja na sile i jeszcze opowiadaja, jak to te ich dzieci koniecznie ich potrzebuja, bo bez nich swiat by sie zawalil. Nie znosze tego. Albo sie pomaga, bo sie tego chce i nie robi z siebie Bog wie jakiego altruisty, albo sie nie pomaga i na starosc tez nie oczekuje od dziecka pomocy.
          • tamcia35 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 13.10.10, 11:02
            Niestety, moja teściowa ubóstwia opowiadać wszem i wobec ile to jej wszyscy zawdzięczamy...uncertain , jakieś bzdury opowiada chyba po to żeby podbudować swoje "Ego" ... a ja usłyszałam od niej w życiu tyyyle przykrych sów że głowa mała ...
            kobieta ma skończone 70 lat, wie doskonale że nikt inny jej nie pomoże jak będzie niedołężna tylko ewentualnie ja i mój mąż a i tak robi wszystko żeby nasze relacje były delikatnie mówiąc ... niepoprawne.
            W lipcu zmarł mój ukochany teść ( cudowny, "dusza" człowiek ) sad , wszystko rzuciliśmy i pojechaliśmy pomóc załatwić jej formalności, robiłam u niej wszystko, prałam, sprzątałam, prasowałam, gotowałam, przygotowywałam stypę ... w zamian usłyszałam że ustaliła sobie z drugą synową kolejność osób w kondukcie, pójdą ona z synami po bokach, potem wnuki ( dzieci brata męża) , tamte, nie moje bo "Te dzieci są nasze" dokładnie się tak wyraziła o dzieciach moich i męża ... a my gdzieś na szarym końcu.... moi synowie to słyszeli... było im bardzo przykro...

            Ech..wiem że nie o tym watek ale tak mnie "zebrało" ... pozdrawiam !
    • mama_pyzuni Punkt widzenia zmienia sie w zależności od ... 13.10.10, 13:51
      ... sytuacji...
      Moja mama kiedyś bardzo narzekała jak to nikt jej nie pomaga, dziadkowie, mimo, że z nimi mieszkalismy mieli swoje sprawy i życie i nie mieli zamiaru poświęcać się wnukom, drudzy dziadkowie daleko...
      Teraz sama jako babcia już chyba tego nie pamięta, a może właśnie pamięta, że musiała radzić sobie sama i może dlatego uważa, że teraz ma czas na pracę, rozrywkę, wyjazdy i odpoczynek.
      Są momenty żalu i pretensji, ale szczerze Wam powiem, że nie jestem taka przekonana (jak niektóre z Was wink że ja w przyszłości będę taką idealną i zawsze gotową do pomocy babcią.
      Być może gdy my znajdziemy sie w takiej sytuacji będziemy już miały inne podejście na temat roli dziadków w życiu wnuków wink
      Oczywiście nie piszę o skrajnych przypadkach, że wnuki są ewidentnie zaniedbywane i nierówno traktowane, ale o takiej troszkę roszczeniowej postawie wiecznie zmęczonych młodych rodziców ....
      Ps. Piszę z perspektywy właśnie takiej zmęczonej życiem i codziennymi obowiazkami mamy, mimo tego staram sie być obiektywna... Ale wolę, żeby nie POMAGALI (nie mylić z utrzymywaniem kontaktów) niż żeby pomagali i gderali mi i innym, ja akurat nie umiałabym puszczać tego mimo uszu.
      Ps 2 - a teorie, że jak dziadkowie nie pomagają przy wnukach to niech nie oczekują pomocy na starość to dla mnie szok - czyli to, że wychowali nas, wykształcili, zapewnili rozwój i start w dorosłość, niejednokrotnie bardzo się poświęcając i żyjąc w trudnych czasach już się nie liczy????????? Albo dalej się poświęcają (tym razem dla wnuków) albo wielka obraza???????
      • bibba Re: Punkt widzenia zmienia sie w zależności od .. 13.10.10, 14:43
        nie chodzi o roszczeniowa postawe, chyba jednak. o komentarze. w zyciu jak w zyciu, kazdy ma nadzieje moc polegac na bliskich - czy to rodzinie, czy przyjaciolach - gdy zajdzie potrzeba. jesli pomoc okraszona jest wurzutami i zniecierpliweniem - smutne to jest.

        gdzies wyzej autorka napisala kluczowa informacje - to osoby trzecie w 'serdecznosci' swoich zamiarow donosza o tym co tam mowi rodzina. no i jak pisze autorka - ma nadzieje nie byc nigdy ta trzecia osoba. podpisuje sie. obysmy nie mieli takich 'przyjaciol' wokol nas.
        • monhann2 Re: Punkt widzenia zmienia sie w zależności od .. 13.10.10, 15:30
          Wlasnie najgorsze jest to wypominanie pomocy, takie dobijanie tych, ktorzy z tej pomocy korzystaja. "Pomoge Ci ale musisz byc swiadoma/swiadomy jakie to dla mnie poswiecenie i jak to musisz byc do konca zycia wdzieczna". Z tego, niestety, znani sa nasi rodzice, glownie mamy i to jest smutne. Jesli nie chca nam pomoc to prosze nam powiedziec jasno i bedzie sprawa jasna. Ja osobiscie to zrozumiem, bo przeciez tez maja swoje zycie i nie musza tych dzieci nianczyc, jak maja inne plany na zycie. Ja swoim dzieciom juz zapowiedzialam (sa starsze), ze zadnych dzieci w przyszlosci nie bede nianczyc (sporadyczne wizyty z nocowaniem wnukow jak najbardziej ale nie nagminnie) Ja sama nigdy nie korzystalam z zadnej pomocy rodziny, wyjechalismy za granice zaraz po szkole, dzieci wychowalismy sami.

          Z drugiej strony nie wyobrazam sobie polegac tylko na rodzicach, na zasadzie, ze moge miec wiecej dzieci, bo mama nie pracuje i na pewno pomoze! Znam taki przypadek, kolezanka mojej mamy, pomaga swojej corce przy czworce dzieci, przy kazdej kolejnej ciazy psioczy do mojej mamy i narzeka na ta swoja "nieodpowiedzialna" corke i ziecia ale dalej te dzieci bawi. Corka widocznie czuje, ze moze na niej polegac, bo w przeciwnym razie budowanie rodziny zakonoczyloby sie pewnie na dwojce. Nie rozumiem tego! Nie chcesz, meczy Cie to - postaw sprawe jasno i nie pomagaj, a nie utyskujesz do ludzi, ale dalej pomagasz.
          • undomestic_goddess Re: Punkt widzenia zmienia sie w zależności od .. 13.10.10, 17:48
            To jeszcze inaczej, podstawa i wyjsciem do jakichkolwiek rozwazan w temacie jest podejscie pt. kolejne dziecko i owszem, jesli sobie sami poradzimy bez liczenia z gory na pomoc dziadkow/przyjaciol/rodzenstwa itd. Decydowanie sie na dziecko, bo babcia pomoze, jest wg mnie nieodpowiedzialnoscia, bo nie bez przyczyny panie w wieku menopauzalnym dzieci nie rodza. Kazdy wiek ma swoje przywileje i ograniczenia.

            Ale pomagac i narzekac na to nie jest ok! A wdziecznosc jest najtrudniejsza w noszeniu koszula, dlatego ja sie nie prosze o pomoc, wole sobie radzic sama.
            • mama_pyzuni Re: Punkt widzenia zmienia sie w zależności od .. 13.10.10, 22:09
              Pewnie nie ma babci, która skończyła kurs asertywności i jasnego komunikowania i potrafi otwarcie mówić o zmęczeniu wnukami.
              Po prostu w inny sposób daje to do zrozumienia (absolutnie nie pochwalam wyżalania się osobom trzecim, ale z drugiej strony to chyba charakterystyczna przywara Polaków, że o koleżance, szefie, sąsiadce, teściowej (!!) źle mówi się za plecami, a w relacjach bezpośrednich udaje się poprawność)
              Wdzięczność jest trudna, ale z drugiej strony naturalną rzeczą powinno być podziękowanie dziadkom za pomoc, miłe słowo, a nie odbieranie dziecka z wyniosłą minę (oj, mam tak wśród swoich znajomych - babcia ma sie zajmować, bo przeciez jest babcią, często nie ma nawet zwykłego "dzięki mamo, bardzo nam dziś pomogłaś, dzięki Tobie coś tam sobie pozałatwialiśmy, nie musiałam iść w deszcz po dziecko do przedszkola itp"
              Mam wrażenie, że jak są dobre kontakty między rodzicami a dziadkami to w naturalny sposób fajne relacje nawiązują się z wnukami. Jak coś szwankuje np. między teściową i synową to wzajemne pretensje podświadomie przenoszą się na dzieci... (pomagają za mało źle, za często odwiedzają, też niedobrze, bo się wtrącają i żyją naszym życiem itp, itd)
    • justinka_77 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 14.10.10, 00:19
      Mam nadzieję, że Cię nie urażę... ale... skoro jestes od kogokolwiek zależna, to ciężko nie przyznać racji, że to nieodpowiedzialność. Mam siódemkę dzieci ( w większości nieodpowiedzialnie poczętych), ale nigdy nie liczyłam na pomoc rodziny. Moja mama mieszka w innym kraju, teściowa w tym samym mieście ale nie pomaga (może by i się godziła ale nie prosimy), z resztą rodziny kontakt zerowy lub sporadyczny. Piatka dzieci jest w czterech rożnych szkołach, najmłodsze dwa w akademii malucha na drugim końcu miasta. Ciężko jest jak cholera, mąż cały dzień w pracy i ogarnięcie tego bałaganu jest na mojej głowie, czasem mam dość... ale myśle wtedy, ze nikt mnie do tego nie zmuszał. Nikt mi nie pomaga dzięki czemu moge mieć w nosie/doopie/głębokim poważaniu (niepotrzebne skreślić) opinie wszelakie i nikt nie ma prawa wcinać sie w moje życie, bo mi w tym życiu nie pomaga.
    • magdak_1977 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 14.10.10, 10:13
      U mnie jest sytuacja taka, ze najmniej przyjemne konentarze slysze od tesciow, glownie tesciowej, ktorzy przy dzieciach nie pomagaja mi w ogole. Najmlodszego - 11-miesiecznego, widzieli moze ze dwa razy. Po prostu ich syn nie zyje tak, jak oni by sobie wyobrazali i nie moga/potrafia sie z tym pogodzic. Natomiast moja mama - jest sama - wiecej nam pomaga, choc tyle ile chce i moze, juz takich przykrych rzeczy nie mowi. Jej troske juz bardziej rozumiem, bo boi sie , jak sobie poradzimy. Wolalabym jednak miec wieksze wsparcie ze strony mamy, a wyglada to bardziej tak, ze ona boi sie bardziej ode mnie i ja musze ja pocieszac, jak cos trudniejszego w zyciu sie wydarza.

      Tak czy siak teraz o piatej ciazy nie mowimy nikomu, zeby nie sluchac zlosliwych komentarzy tesciowej i narzekan mojej mamy " jak wy sobie porazdicie, jak sobie to wyobrazacie" itp.

      A propos moja tesciowa tez kiedys narzekala do mojej mamy, jak to my nieodpowiedzialnie zyjemy, ze mamy tyle dzieci ( wtedy bylo chyba troje) i w ogole jak to strasznie miec tyle dzieci, bo to prawie nieszczescie, a na kazde dziecko trzeba miec 3 tysiace, zeby mialo wszystko itd. A my radzimy sobie calkiem dobrze, dzieci zadbane, jezdza na wakacje, chodza do lekarzy, maja leki, ksiazki, prezenty i ogolnie wygladaja na szczesliwe dzieci, do tego stopnia, ze caly czas marudza o piate ( no i wymarudzilismile)
    • elgosia Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 14.10.10, 16:28
      To rzeczywiście złożony problem. Ale chyba dotyczy jednego: nie umiemy pomagać ani pomocy przyjmować. Wiem, nie żyjemy w Raju, ludzie są tylko ludźmi, ale w rodzinie powinna być bezinteresowna pomoc z jednej strony i niewykorzystywanie innych z drugiej. Ale skoro w małżeństwie jest z tym ciężko, to co tu mówić o rodzicach, już nie mówię o teściach! Pozostaje nam notować błędy innych w pamięci, ale tylko po to, by ich nie powielać.
      Ja mam teściów i rodziców daleko i problem mam taki, ze jak sie dzieci widzą z teściami, to oni tylko kasę dają i prezenty, a czasu zero sad I boli mnie, że dziecitak na nich czekają, a oni przyjadę, zjedzą, prześpia się, z nami pogadaja i jadą. Ja sama miałam dziadków daleko i rzadko ich widywałam i wiem, ile straciłam. Także ze względu na dzieci warto dbać o relacje mimo wszystko i tak rozmawiac z rodzicami/teściami, zeby chodziło o wnuki, a nie naszą wygodę.
      • nata76 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 15.10.10, 08:12
        hmm.....

        komentarze to swoja droga, komentarze od bliskich bola. jesli ma sie bliskich/rodziców, którzy komentuja,a jednak korzystamy z ich pomocy,wydaje mi sie,ze najlepiej sie z tej pomocy UWOLNIC. atmosfera sie oczysci.

        Komentarze, raczj w formie troski, na poczatku mnie oburzały,ale teraz poniekad rozumiem , bo sama sie zastanawiam, czy bym tak nie myslała,gdyby ktróes z moich dzieci decydowało sie na wielodzietnosc bez odpowiedniego "zaplecza",ze to tak wyraze....

    • stefania1939 Re: komentarze osób od których jestem uzależniona 29.10.10, 19:14
      A ja jestem wdzięczna i nie ciąży mi to jakoś. Zastanawialiśmy się nawet z mężem nad tym, żeby w przyszłym roku ufundować wakacje nad morzem dla moich rodziców i teściów, chociaż na kilka dni. Ja trochę inaczej do tego podchodzę. Moja mama i teściowie też czasem coś tam sobie pogderali, teściowa się poobrażała i trudno, ale nigdy nie odmówili nam pomocy, zastępowali nas w szpitalu, zabierali na wakacje do siebie. Bez nich nie dalibyśmy rady. Mój mąż jest wykształcony i zawsze miał pracę, ale nie było tak, żeby mógł nas wszystkich utrzymać. Więc ja szybko zakasywałam rękawy i było na wszystko, ale niestety dzieci spadały wtedy na barki dziadków. Nie codziennie, aż takiej roszczeniowej postawy nie mieliśmy. Często mąż brał wolne i ja pracowałam, albo ja wieczorami na drugą zmianę- różnie się kombinowało. ALE ZAWSZE BYLI i można było można na nich liczyć w ostateczności, ratowali nam życie.
Pełna wersja