goska81-gryfino
17.10.10, 20:09
Wiecie co mi mąż zaproponował kilka dni temu? Że w najbliższym czasie, jak Madzi się troszkę ustabilizują karmienia, będę miał raz w tygodniu wychodne. NA GODZINKĘ! No k...!!!! Na godzinkę! Powiedziałam, że nawet nie miałabym gdzie iść. Ale ta godzinka mnie rozwścieczyła. On dziś rano pojechał po zakupy, a potem wziął chłopaków do kościoła. Później planował jechać do hipermarketu po zakupy dzidziowe więc wziął sobie to towarzystwa kolegę i pojechał. Jak pojechał po 13:00 tak wrócił koło 16:00, zjadł obiad, następnie pojechał do kolegi, który ma niedaleko kanał, żeby w samochodzie pogrzebać, olej wymienić i takie tam, więc jak pojechał po 17:00 tak nie ma go do teraz. A ja mam górę prasowania, której mi mała nie daje tknąć, bo dzisiaj ma jakiś głupi dzień i nie śpi prawie, tylko głównie drze się w niebogłosy. Zła jestem dzisiaj i musiałam się uzewnętrznić. Grrrr...!!!