zaciskająca się pępowina..

18.10.10, 21:37
ja dużo czytałam o problemach 6-latki związanych z lękami i obawami przed utratą mamy, ale Magda chyba przegina. Ona mnie nawet nie chce stracić z oczu!! A jak tylko jest czas wolny i nie ma nikogo obcego z kim mogłaby się bawić to wisi na mnie, obok mnie, no normalnie już nie wie jak na mnie wleźć i wciąż jej mało przytulactwa. Ona już normalnie w wyrażaniu swoich uczuć o mało nie pęknie, że mnie kocha powtarza setki razy dziennie. Ja nie mogę z domu wyjść bez jej kwaśnej i smutnej miny, a powroty to zawsze Magda uwieszająca się na mnie. Ona z domu najlepiej też nie wychodzić, jak ma pójść do babci/cioci beze mnie to jest tragedia! Płacz, szloch i zawodzenie i moje nerwy nieraz. Wychodząc zrezygnowana idzie jak skazaniec smutno patrząc z żalem. Już nie wspomnę o tym, że zapatrzona jest we mnie jak w obrazek.

No i ten problem z przedszkolem, bo ona nie chce się uczyć, za dużo ćwiczeń, no masakra jakaś. Moja córka nie chce szybko rosnąć, nie chce mieć 6 lat i nie chce chodzić do przedszkola. Ona chce się bawić. Jak tak dalej pójdzie to ją cofną i nie pójdzie do pierwszej klasy bo nie jest gotowa psychicznie!! Ja już się boję tej pierwszej klasy, toć to będzie tragedia z dramatem!


Czy któraś z Was przechodziła ze swoją córką przez podobny problem?? I jak on się zakończył? Oczekuję happy endu wink
    • sli-maczek Re: zaciskająca się pępowina.. 18.10.10, 22:04
      To ja sie przerazilamsmile Moja ma 4 latka i wyglada to dosc podobnie.Z ta roznica ze przedszkole uwielbia i swietnie sobie tam radzi, bo w domu duzo cwiczylysmy. Natomiast od rana jak sie budze - mam ja przyczepiona do plecow. Nie wstanie z lozka dopoki ja sie nie podniose i tak caly dzien az po usypianie, ktore koniecznie musi byc z mama.
      Ostatnio jednak cos sie zmienilo. Kiedy przychodzi babcia (tesciowa sporo nam teraz pomaga), mala odpuszcza sobie mnie i spedza czas z babcia. Wiec od miesiaca mam wiecej swobody. Dlatego pomyslalam ze moze po prostu to mija? W jej zyciu pojawia sie coraz wiecej atrakcji, osob...i bywa ze zapomina o tym czy jestem z nia w jedym pomieszczeniu. wiec moze na kazde dziecko przychodzi taki czas?
      • anna_sla Re: zaciskająca się pępowina.. 18.10.10, 22:41
        moja ma te etapy jak bumerang. Niemniej najsilniejsze miała od urodzenia do ok. 1,5 roku i teraz! Jako 5-latek szła do przedszkola z uśmiechem. Jako zerówkowicz gdzieś pod koniec września zaczął się szloch. A dodam, że moje 4-latki cały wrzesień prawie przeryczały przy rozstaniu w przedszkolu (ich pierwszy rok). Jak Krzyśkowi przeszło to zaczęła Magda. Bartek dopiero w piątek miniony poszedł bez wycia (od poniedziałku znów chory).. Tak, że z lekka mam dość wink
        • andaba Re: zaciskająca się pępowina.. 18.10.10, 23:40
          Moje dzieci nie mają nawet nic zbliżonego, ale ja jako dziecko i nastolatka panicznie balm się o matkę, ba, nawet jak już byłamm mężatką to to się bałam. Teraz mi juz trochę bzik przeszedł (teraz się boję o dzieci). I też wolałam byc zawsze przy niej. Podejrzewam, że byłam wkurzająca...
          • sabina211 Re: zaciskająca się pępowina.. 19.10.10, 00:20
            Moja 8-letnia córka jeszcze miewa takie dni. Głównie chodzi o przytulanie, obcałowywanie i bycie w centrum uwagi, to że mnie kocha też powtarza po kilkadziesiąt razy dziennie. Ale w szkole jest i było dobrze pod warunkiem, że jest odebrana dokładnie o takiej godzinie, jak było ustalone rano.
            Za to ja panicznie bałam się o swoją mamę i to długo. Jeszcze jako nastolatka nie usnęłam zanim nie wróciła do domu. Na tym etapie już nie obnosiłam się ze swoim strachem, ale paznokcie często miałam obgryzione do krwi...Pamiętam, że bałam się, że rodzice zginą w wypadku, a nas policja zawiezie do domu dziecka. I pomimo wielu rozmów z mamą, kiedy tłumaczyła mi, że na pewno tak by się nie stało, bo w przypadku jakiejś tragedii zajmą się nami inne osoby z rodziny, jakoś opornie mi ten lęk przechodził.(Choć babcia i ciocia to potwierdzały.)

            A czy Twoja córka nie domaga się w ten sposób o więcej czasu i uwagi? Może ta zmiana zachowania ma związek z dłuższym niż do tej pory pobytem podopiecznych? Może jakoś zachwiało to jej poczuciem bezpieczeństwa? U mojej córki(wtedy właśnie 6-latki)podobne zachowania nasiliły się dwa lata temu po przeprowadzce do nowego miejsca i w formie kurczowej trwały dobrych kilka miesięcy. Dobrze czuła się, kiedy jechaliśmy do dziadków, do starego domu, tam było ok. Adaptacja jednak w końcu się udała. Dziś czasem tak bywa, ale nie dezorganizuje to życia.
            • anna_sla Re: zaciskająca się pępowina.. 19.10.10, 11:37
              nie wiem, być może. Z drugiej strony jak są u nas podopieczni w ich wieku lub starsi to wtedy tego nie ma i "zajmuje" się zabawą z nimi. A w nocy zdarzają się jej koszmary, że straciła mamę, że zginęłam itd..
    • bibba Re: zaciskająca się pępowina.. 19.10.10, 10:34
      pierwsze co mi przyszlo do glowy - po dwu trzech zdaniach - ona jest nienasycona toba, prawdopodobnie twoja praca ogranicza na tyle jej ptorzebe czasu 1:1, ze wlasnie tak odreagowuje.
      byc moze sa inne powody.

      jesli dojdzeisz do innych wnioskow, nie zmieni to faktu, ze takie zachowanie trzeba tolerowac i - jesli potrzebna jest dodatkowa uwaga - to nalezy ja poswiecic. popychanie jej w jakas inna strone, chec przelamania tego na sile - moga miec dwa rodzaje efektu - ona przestanie uzewnetrzniac swoje emocje, zatrzasniesz jakies drzwi w jej psychice, lub zachowanie natezy sie - byc moze z negatywnym wkladem - zacznie zachowywac sie 'niegrzecznie' by miec twoja niepodzielna uwage.

      ale ania, ja jej nie znam.
      • anna_sla Re: zaciskająca się pępowina.. 19.10.10, 17:16
        możesz mieć rację. Ale nie "przełamuję" jej na siłę, kiedy chce się tulić i wszystkie czynniki na niebie i ziemi na to pozwalają wink to ją tulę itp. Najtrudniej jest mi tylko z rana kiedy wyrywam się z domu od podopiecznych (których notabene mam od 5-8/9 do popołudnia), z którymi zostaje mój mąż lub kuzynka. Zaprowadzam całą swoją trójcę do przedszkola i choć staram się nie gonić to wewnętrznie próbuję popędzać, bo tam są dzieci, z którymi mąż/kuzynka niekoniecznie mogą sobie poradzić w razie kryzysu (o czym sama kuzynka nieraz z przerażeniem oświadcza, dlatego staram się ten czas skrócić). Syn nogami hamuje, zaprowadzam córkę na górę a ona się klei, płacze, dramat w oczach, a po szatni biegają szalenie chłopcy, więc muszę urwać i biec dalej. Schodzimy na dół, Bartek się szamocze i nie daje rozebrać, może nawet wrzeszczy. Na rękach wnoszę go na salę.. i tylko dzięki Bogu chociaż Krzyś obecnie nie płacze i z uśmiechem idzie do przedszkola!!
    • elgosia Re: zaciskająca się pępowina.. 19.10.10, 13:15
      Pomyślałam podobnie, jak bibba.
    • undomestic_goddess Re: zaciskająca się pępowina.. 19.10.10, 17:54
      A spedzasz z nia czas sam na sam?
Pełna wersja