Rywalizacja między rodzeństwem - problem

21.10.10, 11:50
Dziewczyny, podzielcie się doświadczeniami czy u Was maluchy rywalizują ze sobą? Jak sobie z tym radzicie? No i czy to mija z czasem czy tez zostaje na dłużej?

My zawsze traktowaliśmy wszystkie dzieci "po równo", nigdy żadne nie było faworyzowane, nie czuło się "gorsze".
Tymczasem od paru miesięcy mamy okropne problemy z Alą i Nati. Strasznie ze sobą rywalizują, kłócą się i wpadają w histerię jak coś jest nie po ich myśli (czyli albo jedna albo druga wyje). Powody są oczywiście najgłupsze na świecie, np. którą pierwszą mam ubrać, która pierwsza dostanie kolację, na jakim talerzu, która pierwsza ma wsiąść do samochodu, która wybierze bajkę do oglądania itp. itd.....
Powiecie że to pewnie normalne jest, ale ja już sobie nie radzęsad Ostatnio wysiadałyśmy z samochodu, wysadziłam Natalę więc Ala w ryk, wysiadła i pobiegła za siostrą - przewróciła ją w kałużę i zaczęła tłuc pięściami...
W przedszkolu zaczęłam ubierać Alicję - Natala rzuciła butami w kąt i zaczęła bić Alę a potem mnie!!! Widziały to panie opiekunki i miały minę typu "no tak, patologia znowu sobie nie radzi"...
Moje dzieci nigdy nie przejawiały takich napadów agresji jak teraz i jesteśmy przerażeni. W momencie gdy któraś wrzeszczy trudno jest podejść i cokolwiek wytłumaczyć, staramy się też nie krzyczeć na nie i panować jakoś nad sobą bo wtedy jest jeszcze gorzej... Jak mam się zachować i co robić żeby je tego oduczyć? co robię źle?

Wymyśliłam ostatnio, że codziennie rano dziewczynki będą losować numerki, która ma być pierwsza i to ma obowiązywać przez cały dzień. Rano po "losowaniu" oczywiście jedna wyje przez pół godziny, a po powrocie z przedszkola w ogóle nie pamiętają o tych numerkach i tłuką się od nowa. Tłumaczę im na "spokojnie" co i jak, ale chyba nie dociera...
    • anna_sla Re: Rywalizacja między rodzeństwem - problem 21.10.10, 16:54
      numerki nic nie pomogą. Nie znalazłam ile lat mają dziewczyny, ale domniemam, że minimum 3. Skoro jest kłótnia, która pierwsza wysiada z auta to odpinasz obie na raz i niech same wychodzą. Nie ubieraj ich, niech ubierają się same. Ja swoim nie pozwalam rywalizować. Jak jest kłótnia o kolor talerzyka czy kubka wyciągam jednakowe przelewam zawartość a tamte na ich oczach wyrzucam do śmieci i mówię, że widocznie nie dojrzeli do tego by podejmować decyzje. Najczęściej wtedy niestety krzyczę (to moja wada) i wychodzę. Oni się reflektują i przestają. Jak próbują się wyścigować, który pierwszy się rozbierze/ubierze mówię, że nie chcę widzieć żadnych wyścigów i ten kto będzie się wyścigował będzie czekał w kącie aż drugi skończy.

      Jak nie moga się zdecydować jaką bajkę włączam zupełnie inną lub wcale.

      Nie pozwól się bić ani bić siostry, złap za rękę i twardo powiedz co o tym myślisz. Nie toleruję bicia, nie chciałbyś abym to ja uderzyła Ciebie, a jestem silniejsza...
      • agusia324 Re: Rywalizacja między rodzeństwem - problem 21.10.10, 18:44
        Ala ma skończone 5 lat, a Nati w styczniu będzie miała 4. To chyba taki okres "buntu".
        Dzięki za rady.
        Nie mogę ich jednocześnie wypinać z fotelików i same nie wysiądą, bo mamy w aucie blokadę na drzwi i zawsze ktoś z zewnątrz musi otwierać, więc nie mam pojęcia jak to rozwiązać.
        Dzisiaj też była akcja pod przedszkolem, bo pierwsza wsiadła Ala, więc Natala położyła się na ziemi (centralnie w błoto) i zaczęła wrzeszczeć...
        Z talerzykami i kubkami spróbuję zrobić tak jak Ty robisz.
        Ogólnie staram się jakoś ogarniać sytuację, ale ostatnio jest tragicznie po prostu, a ja jeszcze w ciąży to też mi hormony szaleją i wariuję...
        • chrust5 Re: Rywalizacja między rodzeństwem - problem 21.10.10, 18:55
          Troche z boku Twoich zali, ale nasunela mi sie dokladnie ta sama uwaga, co annie-sla: powinny wiecej robic same. Tym bardziej, ze Ty jestes w ciazy! Nie wiem, jak dokladnie rozwiazac technicznie wypinanie akurat (u nas otwieram drzwi i wypinam z pasow, reszte nasze czterolatki zalatwiaja same), natomiast kiedy mialam juz dosc klotni, kto rano bedzie mial zaszczyt rozstawiac miseczki na platki, rozpisalam na kalendarzu (duzy, czytelny i w wlasnie w kuchni wisi), kiedy jest czyj dzien. Podzialalo, teraz najwyzej dwuletni Bartek protestuje, ale moge zrozumiec, ze on jeszcze nie do konca to kuma.
        • anna_sla Re: Rywalizacja między rodzeństwem - problem 21.10.10, 20:15
          > Nie mogę ich jednocześnie wypinać z fotelików i same nie wysiądą, bo mamy w auc
          > ie blokadę na drzwi i zawsze ktoś z zewnątrz musi otwierać, więc nie mam pojęci
          > a jak to rozwiązać.

          normalnie, otwierasz drzwi od chodnika, podchodzisz do drzwi od ulicy, z tamtej strony wychylasz się mocniej i szybko lewą ręką tą bliżej a prawą tą dalej robisz tylko klik klik w przyciski mocujące i dalej niech się same wypinają, ściągają pasy itd. Pilnujesz tylko aby ta od ulicy nie wyleciała pod auto. Tylko nie liczy się kto pierwszy dobiegł do chodnika tylko kto pierwszy wysiadł z auta big_grin Naprawdę szczerze Ci mówię, że powinny więcej robić same, moi chłopcy mają po 4 lata i sami się ubierają.

          Jeszcze jedno co mi się nasunęło.. zamiast wyścigować się ze sobą niech to robią z Tobą w sensie czy mama będzie pierwsza czy one, np. czy zdążą się ubrać zanim mama się znudzi w szatni przedszkolnej lub zanim wyjdziesz. Jeśli czas leci, a one nic "no to cześć dziewczyny, ja idę do domu" big_grin Może początkowo je trochę frustrować, z drugiej strony z czasem zobaczą, że to nie przelewki. Albo czy zdążą się ubrać nim doliczysz do 10. Często nastawiam im minutnik (specjalnie kupiłam takie jajeczko), wtedy rywalizują nie ze sobą tylko z czasem. A wiesz jak rozwiązałam problem z kurtkami??? Krzyś trzyma Bartkowi gdy ten nakłada, a potem Bartek Krzyśkowi.

          Rywalizacja wciąż będzie im towarzyszyć, ale można złagodzić jej objawy, częstotliwość bądź emocje im towarzyszące. My ostatnio próbowaliśmy losowania, które najpierw z mojej trójki dzieci będzie spało w nocy z mamą (w noce kiedy tata ma nocki). Mąż ułamał zapałki na 3 różne długości i kto wyciągnie najdłuższą ten miał ze mną spać i dalej wg długości zapałek. Ale była afera. Losowanie im się podobało, ale wynik nie. Dlatego rozłożyłam materace na podłodze i spałam ze wszystkimi big_grinbig_grinbig_grin
        • anna_sla Re: Rywalizacja między rodzeństwem - problem 21.10.10, 20:35
          > Dzisiaj też była akcja pod przedszkolem, bo pierwsza wsiadła Ala, więc Natala p
          > ołożyła się na ziemi (centralnie w błoto) i zaczęła wrzeszczeć...

          pozwalasz jej leżeć z miną nic nie znaczącą, ale musisz obok stać i na nią patrzeć. Jak już skończy (zwykle wtedy zgłupieje) mówisz jej "skończyłaś? to teraz wsiadaj do auta. A potem weźmiesz szczoteczkę i ściereczkę i wyczyścić fotelik/auto, który zabrudzisz tym błotem" lub "skończyłaś? to teraz się rozbieraj z tych brudnych ubrań, bo pobrudzisz fotelik, który potem będziesz musiała wyprać" albo dopingujesz jej "jeszcze głową się połóż, bo czapkę masz czystą... ooo jak obrócisz się w lewo to będziesz miała jeszcze rękaw brudny, który jeszcze jest czysty..." a kiedy wstanie już "już?? Fajnie było? No to wiedz, że jutro idziesz w bluzie w ten mróz, bo kurtka nie wyschnie do jutra". Oczywiście nigdy później nie dopuszczam do takiej sytuacji, aczkolwiek kiedyś zdarzyło się, że wyszłam z delikwentem na schody, ale potem oczywiście wróciliśmy, bo przecież był przerażony, że zmarznie. I nie ma zmiłuj big_grin Ja chyba często stosuję terapię szokową dla nich, w ten sposób szybciej moi uczą się konsekwencji. Jak mi kiedyś któryś nie chciał ubrać rajtuz to wysłałam go na boso na balkon na kilka sekund. Szybko ubrał. Jak nie chciał ubrać "domowej" bluzy w domu, bo nie jest super to zapowiedziałam, że w takim razie oddamy Kacperkowi lub innemu znanemu chłopczykowi, "a ta? Ta też? Dobra, będzie dla Kacperka", a potem "ooo nie została już prawie żadna bluzka, to w czym będziesz chodził??". I zwykle wtedy wszystkie bluzy wracają na miejsce. Kiedyś uparł się na bluzkę "wyjściową", targowałam się i targowałam, w końcu mu ubrałam. Oczywiście poplamił, bo to norma "no widzisz? A teraz nie będziesz mógł już chodzić w niej do przedszkola, bo jest zniszczona. Drugiej nie kupię, bo nie mam tyle pieniędzy". Jasna sprawa, że plamy wyolbrzymiam, w końcu oni nie wiedzą jeszcze co się spierze a co nie. Przepłakują stratę bluzki, ale następnym razem afery nie ma... aż do znów za kiedyś tam winkwink

          Kiedyś nie chcieli uparcie zbierać zabawek. Po dziesiątkach próśb i gróźb bez skutku wysypałam z kilku pojemników zabawki dodatkowo na środek pokoju udając, że cieszę się jaki super bałagan jest teraz i w ogóle "lubimy bałagan!! Jesteśmy bałaganiarzami!!!", ależ wrzeszczeli na mnie przez łzy. A ja cieszyłam się i klaskałam, ale super zabawa!! I wyszłam. Pozbierali! Obrażeni byli strasznie, krzyczeli za mną, że teraz powinnam pozbierać, bo powyrzucałam, na co im, że oni też nie zbierają, więc czemu ja mam zbierać za nich.
          • agusia324 Re: Rywalizacja między rodzeństwem - problem 21.10.10, 21:30
            Spróbuję coś wymyślić żeby okiełznać jakoś maluchy... Generalnie to mam wrażenie że jak wpadają w szał i wrzeszczą to mogę sobie gadać albo im "kibicować" albo krzyczeć, a one i tak mnie olewająsad okropne to jest uczucie nie móc nad nimi zapanować, zwłaszcza że do niedawna wszystko było ok... tzn nie w sensie że były grzeczne jak aniołki, ale przynajmniej zwracały uwagę na to co mówię i respektowały jakieś zasady, np jak mówiłam że się bardzo spieszymy i nie wolno marudzić to nawet nie piuknęłysmile

            A ze sprzątaniem zabawek wymyśliłam sposób już wcześniej - jak nie chciały sprzątać to włączałam im najpierw minutnik a jak nie było efektów po ustalonym czasie to przychodziłam z pudłem albo workiem na śmieci i zbierałam wszystko mówiąc że idę wyrzucić albo dać innym dzieciom. W rzeczywistości wywoziłam do moich rodziców albo chowałam na jakiś czas. Szybko załapały o co chodzi i teraz "śmigają" z tym sprzątaniem bo nie chcą mieć pustych półeksmile

            Obecny problem wydaje mi się niestety dużo poważniejszy, zwłaszcza że męża całe dnie nie ma w domu a ja osłabiona jestem i fizycznie i psychicznie i najchętniej bym się położyła i sama zaczęła wrzeszczeć...
            • anka_zz Re: Rywalizacja między rodzeństwem - problem 22.10.10, 00:41
              U mnie jest np. kwestia który siedzi po której stronie w samochodzie - ale kiedyś ustaliliśmy, że mają siadać na zmianę. I o dziwo chłopcy lepiej pamiętaja i pilnują który gdzie siada niż ja. Jak sa jakieś wątpliwości to pytam: kto chce wybierać miejsce teraz a kto następnym razem/wracając? co uzmysławia im że są 2 jazdy samochodem do obstawienia czyli dla każdego po jednej. Może mogłabyś zaproponować, że różne ważne dla nich rzeczy, kolejność Twojej uwagi itp. dzieją się na przemian - raz jedna raz druga? Albo zapytaj czy im taka propozycja pasuje czy może wolą jakoś inaczej (może akurat same coś wymyślą, ale bardziej prawdopodobne jest że zdadzą sobie sprawę, że nie potrafią wpaść na nic rozsądniejszego niż mama). Oczywiście jest to rozmowa na spokojnie, przed lub po "wpadnieciu w szał".
              I wydaje mi się, że dzieci może nie znają się na ciąży ale podskórnie wyczuwają, że mama jest w okresie kiedy ma wszystkiego dość i nie ma za dużo siły, żeby walczyć i ustawiać. U mnie tak było, wyraźnie wyczułam rozregulowanie posłuszeństwa i jako takiego zachowania.
    • judytak Re: Rywalizacja między rodzeństwem - problem 22.10.10, 10:48
      hej
      myślę, że najwięcej pomagają "triki organizacyjne", stanowczość i promowanie samodzielności
      konkretnie:
      triki organizacyjne:
      najpierw naszykuję kolację wszystkim, dopiero wołam dzieci
      kubki, talerze albo wszystkie jednakowe, albo każdy ma swój
      czyli ograniczenie rzeczy, o które można rywalizować

      stanowczość
      nie możecie wybrać bajki, to ja wybiorę, raz, dwa... (uważaj, żebyś nie wybierała tej bajki, którą jedna z nich chciała!)
      bedzie spokój przy wsiadaniu do samochodu, to po drodze opowiem bajkę, nie będzie spokoju, to włączę sobie wiadomości (konsekwencje dotyczą jedną i druga tak samo!)
      dodatkową zaletą metody, że tworzy wspólnotę między dziećmi przeciwko "tej strasznej" matki ;o)

      samodzielność
      zasadą jest, że ubierają się same, a ty głównie zajmujesz się chwaleniem tej, której idzie dobrze, a tylko mimochodem wspomagasz tę, której się coś nie udaje

      sprawiedliwa naprzemienność też nie jest zła, ale nie z ciąganem numerków, bo tu którejś się udaje, a drugiej nie, tylko w sposób ustalony z góry (np. z samochodu jedna wysiada pierwsza rano, druga po południu - reguła musi być prosta, taka, żeby młodsza też rozumiała i umiała zapamiętać)

      nie tłumacz im na spokojnie, szkoda czasu...

      pozdrawiam
      Judyta
      • agusia324 Re: Rywalizacja między rodzeństwem - problem 25.10.10, 11:19
        Dzięki Dziewczyny, bardzo mi wasze rady pomagająsmile
        Na razie zabrałam się do porządkowania sytuacji z samochodem, bo chyba najbardziej mnie to denerwowało, nie mówiąc o tym że rozhisteryzowane wrzeszczące dzieciaki znacznie utrudniają kierowanie pojazdem...
        Nie chcę zapeszać, ale JEST LEPIEJsmile smile smile
        Dziewczynki SAME wysiadają z auta, razem idą grzecznie do pana na parkingu po numerek i razem mi go przynosząsmile Razem pomagają też nosić zakupy, otwierają drzwi od domu i razem naciskają przyciski w windzie...
        Ciekawe jak długo to potrwa... na razie są zachwycone i pełne euforii, że coś jest inaczej niż do tej pory.
        • talusia Re: Rywalizacja między rodzeństwem - problem 25.10.10, 11:45
          bardzo pomaga mi książka pt"Rodzeństwo bez rywalizacji"- staram się wprowadzać zasadę, nie równo - tylko każdemu według potrzeb, albo raz jedna raz druga
    • elgosia Re: Rywalizacja między rodzeństwem - problem 25.10.10, 11:50
      Fajnie, że coś Wam wychodzi. Ponoć rywalizacja jest większa, jak różnica wieku mniejsza i płeć ta sama. U mnie płeć jest różna, a i tak był czas, że oboje chcieli wszystko tak samo. Verdana wtedy wspomniała w jakimś wątku (dzięki, Verdano!) , żeby dzieciom nie dawać po równo, bo to nie jest w gruncie rzeczy sprawiedliwe i na dłuższą metę nie jest to możliwe. Ok, kupiłam Marcie kredki, jak Tomek szedł do szkoły, ale Tomek dostał zdecydowanie więcej rzeczy. Martusia wie, że za rok to ona będzie bohaterką sezonu, choc bardzo przeżywała ostatni, zwłaszcza że Tomek miał jeszcze urodziny i Agniesia tez, a ona biedna nic sad
      Ostatnio postanowiliśmy dawać Tomkowi kieszonkowe podkreślając, że dostaje, bo chodzi już do szkoły. Martusia zrozumiała bez żadnego sprzeciwu. Ona wie, że jak pójdzie do szkoły, to tez dostanie.
      I na koniec - sto lat dla Alicji!
Pełna wersja