mwiktorianka
23.10.10, 10:18
Witam! Opisze sytuacje od poczatku bo musze sie zwyczajnie wyzalic.
Otóż mój ojciec ma dwóch braci i siostre.Jeden brat wyemigrował do Włoch juz bardzo dawno temu,drugi zmarł tragicznie kilka lat temu,a siostra mieszka w innym miescie od wielu lat.Babcia (taty mama) od wielu lat mieszkała sama(pisze mieszkała bo juz niezyje),opieka nad nia zawsze przypadała w udziale mnie i w mniejszej części także mojej siostrze(mnie bardziej bo mieszkalam najbliżej),to ja robilam babci zakupy,biegalam do lekarza,odwiedzałam itd.Kiedy zmarl brat ojca babci sie pogorszyło i wymagała wiecej opieki,w czasie gdy ja byłam w pracy babcia zajmował sie moj tata ja wpadałam po południu,ale nie na długo bo mam swoja rodzine i zwyczajnie brakowało czasu.Mieszkanie,w którym mieszkala babcia zameldowany byl tez taty brat i od zawsze bylo wiadomo,że mieszkanie bedzie jego,ale kiedy zmarł zrobil sie problem bo nie bylo wiadomo co z nim dalej(nie było wykupione na własnosc),jednak ani mnie,siostrze czy moim rodzicom nie przyszło na mysl rozmawiac z babcia na ten temat tuz po smierci jej syna.Okazało się jednak,ze siostra ojca nie próznowala i zanim sie obejrzelismy mieszkanie wykupiła jej córka(formalna włascicielka byla babcia),a nastepnie mieszkanie zostało przekazane w akcie darowizny tejze wnuczce.Nie wszystko bylo jasne bo jak sie okazało powiedziała ona babci,że mieszkanie nadal należy do niej i dopiero po jej śmierci ona-wnuczka bedzie jego włascicielka co bylo nieprawda.Babcia załatwiając jakię sprawy mieszkaniowe dowiedziała sie,że nie może czegos tam załatwic bo nie jest wlascicielem.Bardzo sie wtedy zdenerwowala.Jais czas potem babcia zamieszkała u moich rodziców poniewaz coraz bardziej podupadala na zdrowiu.Oprócz moich rodziców mnie i siostry babcia nikt sie nie interesował(siostra ojca i jej córka nigdy tego nie robily,jedyny okres to ten tuz przed podarowaniem mieszkania starały sie robic dobre wrazenie,a po fakcie nawet nie dzwonily).Tak więc babcia mieszkała u rodziców,a mieszkanie stało puste co najlepsze opłaty za mieszkanie nadal byly placone z babci emerytury więc moi rodzice musieli ze swoich skromnych emerytur dokladac do utrzymania babci,leków itd.Az do momentu kiedy mojej mamie wpadł w rece ów akt darowizny gdzie bylo napisane,ze wszelkie koszty zwiazane z opłatami powinna pokrywac włascicielka,a wiec wnuczka babaci.Mama postanowila ta sprawe załatwic na co usłyszała,że jej nie stac na opłacanie co m-c mieszkania itd co jest kłamstwem bo bardzo dobrze zarabia zarowno ona jak i jej maz.Mama powiedziała,że w takim razie niech ona zajmie sie babcia,bedzie wtedy opłacac mieszkanie z babci renty,bo do przejecia mieszkania byla chetna,a do opieki nad babcią to juz nie.Postawiła ultimatum,albo przejmuje opieke nad babcia albo przepisuje połowe mieszkania na moja siostre.Niechetnie ale sie zgodzila bo nie miala zamiaru zajmowac sie babcią.Zazyczyła sobie od mojej siostry polowe kosztów za wykup i sprawy formalne związane z wykupem.Moja siostra wzieła kredyt i zapłaciła.Nic jednak formalnie nie jest załatwione bo siostra musiałaby zaplacic podatek od darowizny i to niemaly,a na to nie bylo jej stac.Poprosila tylko o potwierdzenie przekazania kwoty na mieszkanie.Wkrótce obie ustaliły,że mieszkanie trzeba wynajac,wszystkim miała zajac sie oczywiscie moja siostra tj opróznieniem ze wszystkich rzeczy babci,remontem sprzataniem i wynajmem.Wynajmowane bylo dwa lata.Pieniedzmi dzieliły sie po polowie.Niedawno ludzie ci zrezygnowali z wynajmu,a kuzynka stwiedziła,że mieszkanie trzeba sprzedac i kasa sie podzielic,a za kilka dni zadzwoniła z informacja,że jednak zmieniła zdanie i chce nadal wynajmowac.Wszystko znów na głowie siostry bo mieszkanie trzeba odswierzyc,posprzatac i wynajac.Tamta nawet nie spytała czy siostra ma na to czas(ma małe dziecko).Wydaje jej sie ,że jak zgodziła sie podzielić mieszkaniem to zrobila wielka łaske,a to,że opieke nad babcia zrzuciła na nas to dla niej nieistotne.Dopóki babcia żyła jeszcze udawała,ze sie liczy z siostry zdaniem,ale kilka m-cy temu babcia umarla i teraz traktuje moją siostre jak najemna słuzbe do załatwiania spraw mieszkaniowych,a decyzje podejmuje sama bez porozumienia i zapytania o zdanie.Siostra nie chce sie z nia kłócic bo boi sie ewentualnych konsekwencji,a mnie to wszystko wkurza na maxa.Nie znosze takich ludzi.