Dodaj do ulubionych

"rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie!!!!

27.10.10, 15:54
w końcu!!!!!

www.styl.pl/magazyn/reportaz/news-rodzina-do-potegi,nId,304405
Obserwuj wątek
    • 3bitt Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 27.10.10, 20:07
      Nie chce nikogo obrażać ale jak dla mnie to tak "słodko pierdzące" że nie jestem w stanie przeczytać. Cudowna rodzina bez problemów, a jak już są to takie na pokaz tylko po to żeby cudowni kochający i wiecznie mający czas i sile rodzice mogli je wspaniały sposób rozwiązać.

      Moze to zazdrość przeze mnie przemawia. Nie wiem i jakoś nie wierzę. Przykro mi.

      Spodziewałam się czegoś lepszego, bardziej życiowego, mniej telenoweli i harlekina a więcej zwykłych ludzi.
      • andaba Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 27.10.10, 21:46
        Ha! Najpierw spróbowałam przeczytać, przerzuciłam kilka akapitów i zamierzałam napisać komentarz... ale sobie podaruję - widzę, że 3bitt napisała dokładnie to samo, co mnie się nasunęło.

        Nie żebym miała jakies starszne problemy - bo nie mam, ale nienawidzę takiego słodkiego, infantylnego stylu, który musze przyznać, zaczyna i na tym forum się coraz częściej się pojawiać.
        • modrooczka Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 27.10.10, 22:39
          Bo to jest tak, że każdy może takie success story wyprodukować. Jak mnie ktoś wkurzy komentarzami albo udawanym współczuciem to opowiadam jak jest fantastycznie, że teraz otworzyłam firmę, wszystko się układa, dziewczynki wspaniałe itd. Jak ktoś normalnie spyta, to mówię jak jest: raz tak, raz siak. Czasem słodko a czasem sie zastanawiam jak by tu wyjsc z domu i zostac z powrotem wesołą singielką. Jak wszystkie cztery córki na raz zaczynają chorować, to można się powiesić, a jak dołączy do nich mąż to rozwód wisi na włosku...
          Obcym ludziom raczej nie opowiada sie o głębokim dole zwiazanym z nieplanowanym dzieckiem, o depresjach poporodowych (niby sie nie ma na to czasu a ja zaliczyłam 4 razy sad) o tym ze samo rozłożenie prania (bez prasowania) moze zająć 3 godziny. Oni i tak uwazają mnie za patologie to po cholere im opowiadac?
          • bibba Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 27.10.10, 22:49
            twoja krociutka historia jest dla mnie ciekawsza niz tamte.
            widzisz depresje to i moja siostra, tylko ze mnie odwiedza w ciazy a nie po. moj maz czasem wraca i pyta - dlaczego to tu lezy? a to dlaczego jest tu? a bo czasem ide z praniem, ktores dziecko woli lbem o framuge, tobimy oklady i juz pora na podwieczorek, wiec go serwuje, ktos poprosi o przeczytanie ksiazki, czas mija, a to pranie gdzies tam w koszy stoi sobie po drodze do....

            ale tak to jest z artykulami. sama czytalam artykul o mojej kolezance i jej doswiadczeniu z rakiem, tez byl tak piekny, ze tylko plakac rzewnnymi lzami, ale ja wiedzialam nieco wiecej o tym jak to naprawde bylo - artykul zas pokazywal tylko te silna, madra kobiete z kochajaca rodzina obok niej. wszystko bylo idealne, poza rakiem, jasna sprawa.
            • modrooczka Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 27.10.10, 22:58
              Moze takie artykuły (o raku) są potrzebne, żeby wspierać tych co chorują? W każdym razie jak widze kolejną wesołą rodzinkę, bez problemów finansowych, mamusia zrealizowana (taaa, na pewno antydepresantów po drodze nie było?), umalowana, prosto od fryzjera, dzieci zadbane to sie zastanawiam dlaczego u mnie taki brud, dlaczego leze chora w łóżku (co robią idealne matki kiedy mają grypę?) a na obiad były pierogi z mrożonki? Przecież jest tak pięknie?
          • 3bitt Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 28.10.10, 11:30
            A ja bym właśnie o tym chciała przeczytać. O tej depresji, o tych kolejkach u lekarza i o szafce w kuchni którą przeznaczyłam na leki, a tu niespodzianka bo już mi się nie mieszczą. O tym, ze czasem ma się ochotę spakować walizki i uciec gdziekolwiek, ze czasem człowiek sobie myśli ze za pierona się nie nadaje na matkę własnych dzieci, ani cudzych dzieci, ani żadnych dzieci ba! nawet na panią własnego psa się nie nadaje. O tym, ze czasem garnki leżą w zlewie i to nie z braku czasu tylko z braku siły, chęci i nastroju. O tym, ze tego wyśnionego, ukochanego męża ma się czasem ochotę zatłuc siekierką albo dolać coś do zupy (teraz będzie dowód jakby co tongue_out mogłam tego nie pisać) I o tym, ze tak na prawdę to nie ma się komu wypłakać bo się słyszy "to sobie dorób jeszcze troje to będziesz szczęśliwa"...
            Potrzebuje takiej lektury, żeby wiedzieć, ze nie jestem sama, nie powinnam zdecydować się na szybkie leczenie w oddziale zamkniętym i że jest ktoś kto rozumie, ze można być szczęśliwym w całokształcie a mieć po prostu doły i chwile zwątpienia.

            I czegoś takiego się spodziewałam. No ale niestety się rozczarowałam.

            No chyba, ze tylko ja mam takie problemy i ze to ja faktycznie się nie nadaję...
            • bebell Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 28.10.10, 13:01
              3bitt- bo ten artykuł nie jest dla Ciebietongue_out on ma pokazać, że takie wielodzietne rarogi też mogą mieć fajne życietongue_out pokazywać swojemu targetowi. A czytelniczka TS na ogół wielodzietna nie jest. Redakcja się zatroszczyła, coby poszerzyć czytelniczkom horyzonty, żeby stereotypami nie myślały i dała trzy piękne human story. Wielodzietne też mogą być idealne! a co! i figurę mieć zgrabną i studia nie tylko magisterskie i pasje życiowe i męża dobrego i samorealizować się mogą i w podróż do Kenii czasem się wybrać.
              A to, że to bajka to nikomu nie przeszkadza i że takich bajek dla kobiet jest wszędzie mnóstwo tez nikomu nie przeszkadza. Tego, że te bajki często krzywdę ludziom robią też nikt nie zauważa.
              Jak się jedna baba z drugą takich historii naczyta, co to rzekomo prawdziwe są, to potem patrzy na to swoje życie i myśli co z nią jest nie tak? I się spina i poprzeczkę sobie podnosi i do tego całego kramu, który ma na głowie wrzuci sobie jeszcze parę rzeczy, na które trzeba znaleźć czas i którym trzeba sprostać... a jak się nie udaje to frustracja rośnie i często depresja się pojawia i pretensja do siebie, że się nie daje rady i że to MOJA wina, bo ja jestem taka beznadziejna. Przecież innym się udaje. Czytałam o nich. To były historie prawdziwe...
              Dlatego ja też wolę , jak mi jedna matka z drugą napiszą o siekierach, brudnych garach, wrzaskach w domu. Bo wtedy wiem, że nie jestem sama. I że nie jestem taka beznadziejna i najgorsza.
            • anna335 3bitt 28.10.10, 13:42
              wlasnie to chcialam napisacsmile

              natomiast artykul nie jest taki zly, on ma pokazac pozytywna strone zycia w gromadce i to wlasnie pokazalsmile Wszyscy lubimy bajki z dobrym zakonczeniem, prawda?

    • bibba Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 27.10.10, 22:35
      przepraszam, nie czytalam, bo mi sie nie chce teraz, ale fotki przejrzalam. cos wam powiem, naprawde musi byc cos superciekawego zebym ja czytala o innej rodzinie wielodzietnej, moja dostarcza mi sporo wrazen. ciesze sie, ze te mamy tak ladnie wygladaja, niektore pracuja itp, ale lepszy obraz rodziny wielodzietnej mam z tego forum.

      ps. tez nie wygladam jak mama czworki i mam wyzsze wyksztalcenie, tralalala wink
    • nata76 uffffff.... 28.10.10, 09:39
      dziekuje,ze to napisałyscie. ja nie chciałam, bo jakos po ostatnim watku o anty stwierdziłam,ze jakas niehumanistyczna jestem czy co i sie na to forum nie nadaje. nawet luxnordynce zapowiedziłam,ze robie wolne od forum,czego oczywiscie nie czynie, bo jestem chyba uzalezniona,albo nie wiem cowink to sie luxnordynka usmieje,jak mnie tu zobaczysmile

      mam takie same odczucia jak wiekszosc z Was,ale....z drugiej strony artykuł jest IDEALNIE taki jak sie spodziewałam po artykule wyprodukowanym w Twoim Stylu.

      Co mi dosc podniosło cisnienie,to u mamy drugiej to stwierdzenie o mamach jedynaków na Dominikoanie oraz to,ze jej syn chciał skuter a ona zapytała mu sie czy wolałby skuter czy tyle rodzenstwa. Ba, co miał biedak odpowiedziec???? jednak uwazam,ze mama ta chyba nie bardzo przemyslała swoje postepowanie. a robienie cnoty z wielodzietnosci i patrzenie z góry na mniejdzietnych uwazam,ze nie jest dobre.

      mama trzecia chyba tak jakos najnaturalniej wyszła. najmniej olukrowane.

    • 2007e Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 28.10.10, 13:14
      Mysle, ze kazdy z nas cos podobnego chcial przeczytac. Nie chodzi na o same sukcesy, ale tez i o porazki. Jednak jak jest liczna gromadka w domu, to jest co robic. Moze my Polacy mamy tendencje do narzekania i uzalania sie, ale bez przesady. Takie słodzenie, ze Az mdli tez niczemu nie słuzy. Sadze, ze przy 2 dzieci juz mozna wyjsc z siebie jak sie nie ma pomocy, a co dopiero jak ilosc dzieci wzrasta. Dlaczego nie napisali jak to jest ciezko jak samemu zle się czujesz, a nie ma rady – do szkoly, przedszkola trzeba jechac, albo jak się ma gorączkę a maluchem w domu zajac się trzeba. Jak trzeba wszedzie atrgac maluchy ze soba, bo przeciez druga osoba musi pracowac na utrzymanie calej reszty. To jest naprawde skomplikowany mechanizm. Jednak to co przeczytalam wcale nie zachęciłoby mnie, by powiększyć rodzine. Wiecej prawdy jest na tym forum. Inaczej tez wyglada zycie jak się ma 2 dzieci, a po dłuższej przerwie 3, które ma już kto przypilnowac w razie czego, a starsze same wroca ze szkoly. Inaczej jak się ma dzieci w krotkich odstępach czasu. I choc tu pieknie opisane jest zycie rodziny z 9 dzieci, to ja sobie takiej charówki nie wyobrazam. Dla niektórych charowka już można nazwac opieke na 2 czy 3, a dopiero taka ilość. Naprawde głębszego sensu w tym artykule nie widze. Jest po prostu kiepski.
      • misiunia761 Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 28.10.10, 14:49
        Rodzinki z artykułu fajne, ale zgadzam się że wszystko mocno przesłodzone, jakaś słabsza psychcznie wielodzietna mogłaby nabawic się po tym artykule niezłych kompleksów, że zbyt mało atrakcyjna, zbyt mało wykształcona lub zbyt mało zorganizowana. A życie jest życiem czasami jest pod górkę. Ostatnio mimo generalnie mojej niezłej organizacji i wsparciu męza, mielismy bardzo ciężki okres w zyciu, jedno z trójki dzieci wyladowało w szpitalu. Oczywiście każdy miał swoje sprawy i musieliśmy z mezem rzadzić sobie sami. Przez trzy tygodnie mijaliśmy się tylko pod szpitalem przekazując sobie dzieci. I uwierzcie mi przez dwa tygodnie trzymałam się twardo, ale kiedy usłyszałam ,że jeszcze tydzień takiej trudnej organizacji, baraku wspólnego czasu dla mnie i męża, coś mnie trafiło i się rozryczałam. I niestety mimo pieknych chwil często trafia się taka "zadyszka" organizacyjna, a ja tak jak któraś z Was powyżej napisała staram sie nie marudzić, bo przecież trójka dzieci to mój wybór i nie chcę słyszeć krytyki masz co chciałaś. Ludzie z jednym lub dwójką mają przyzwolenie na złe samopoczucie lub zmęczenie, a rodziny wielodzietne nie, tak to postrzegam z obserwacji z zewnatrz.
        • karmelek37 Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 28.10.10, 18:40
          Wreszcie ktoś to napisał bo w poprzednim wątku jakoś wszyscy przyklaskiwali a ja jako osoba mało niezależna społecznie nie odważyłam się wyrwać z tym co naprawdę myślę. A myślę tak jak powyżej. Jakbym nie miała 3 dzieci to może bym uwierzyła, a tak to jedno pytanie cisnęło mi się na usta kiedy czytałam artykuł. Kiedy te mamy się realizują, dbają o siebie, korzystają z życia to co robią z dzieciakami? Odkładają je na półkę?
          • magdak_1977 Karmelek 28.10.10, 19:08
            Znow sie z Toba zgadzam - to samo mialam napisac, ale musialam do najmlodszego leciec i skonczyc posta. Ja nie mam czasu, zeby isc do fryzjera raz na trzy miesiace a tu - 10- miesieczne dziecko sie samo soba zajmiesmile Kurcze, moje jakies niewydarzone chyba, bo ciagle tylko mama i mama
    • magdak_1977 Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 28.10.10, 19:04
      To, ze slodko i rozowo - nie bede powtarzac po porzedniczkach. Ale zastanawia mnie jedno - moj maz ma swietne wyksztalcenie, mieszkamy w Warszawie, mamy super mozliwosci w porownaniu z reszta kraju i on musi zasuwac po 11-12 godz dziennie, w duzej firmie, zeby zarobic na nasza rodzine. Ja przez to obrabiam caly dom, bo juz na nic wiecej nie mam czasu. Owszem, na wszystko nam starcza, ale w palacu nie mieszkamy. Jestemy zmeczeni ponad sily, kazdy swoja robota. A w tych rodzinach pieniadze jakby na ziemi lezaly - ludzie ida na kilka godzin do pracy i starcza na wszytsko. Ojciec wraca z pracy zdowolny i usmiechniety, i zajmuje sie domem, zeby zona mogla teraz wyjsc i zrobic cos dla siebie i swojego dobrego samopoczucia, ze pracuje i jest wsrod ludzi. Jakos tego sobie nie moge wyobrazic, albo ja taka nieudana jestem, albo to po prostu nie prawda.
      • beatrycja.30 Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 29.10.10, 13:15

        magdak_1977 napisała:
        moj maz ma swietne wyksztalcenie, mieszkamy w Warszawie, mamy super
        > mozliwosci w porownaniu z reszta kraju i on musi zasuwac po 11-12 godz dzienn
        > ie, w duzej firmie, zeby zarobic na nasza rodzine. Ja przez to obrabiam caly do
        > m, bo juz na nic wiecej nie mam czasu. Owszem, na wszystko nam starcza, ale w p
        > alacu nie mieszkamy. Jestemy zmeczeni ponad sily, kazdy swoja robota. A w t[b]ych
        > rodzinach pieniadze jakby na ziemi lezaly - ludzie ida na kilka godzin do pracy
        > i starcza na wszytsko. Ojciec wraca z pracy zdowolny i usmiechniety, i zajmuje
        > sie domem, zeby zona mogla teraz wyjsc i zrobic cos dla siebie i swojego dobre
        > go samopoczucia, ze pracuje i jest wsrod ludzi.


        To samo pomyślałam.
    • undomestic_goddess Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 28.10.10, 19:07
      Ok, dystans do mediow musze miec, choc z drugiej strony mam dosyc traktowania mnie jak osoby pelnej niedostatkow intelektualnych, bo w jednej gazetce pani Graff jojczy, jakie to straszne zycie z JEDNYM niemowlakiem, a w drugiej gazetce pieja, ze zycie matki wielodzietnej to jedno nieprzerwane pasmo rozkoszy.
      I jedno, i drugie jest jawna bzdura i koszmarnym uproszczeniem. Tekst o skuterze - wybaczcie, ale zenujacy.
      Wg mnie najprawdziwiej wyszla pierwsza mama, choc tez przeslodzona bardzo.
    • stefania1939 Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 29.10.10, 09:32
      Kobiety, ale zastanówcie się szczerze, gdyby któraś z was miała wystąpić w tym artykule, a pamiętam że było tu wiele ochotniczek, to chciałybyście dać się sfotografować w szlafroku, rozdeptanych kapciach, z patelnią przypalonej jajecznicy dzieciakami, którym gile się ciągną do pasa? Owszem, czasami to jest rzeczywistość każdej z nas.
      Ale na potrzeby artykułu, każdy chce się pokazać z nieco lepszej strony, czy to Kinga Rusin, Keily Minouge czy wielodzietna rodzina. Zuju wypadła bardzo fajnie ze swoją rodzinką.
      Ja nie mam żadnych kompleksów, jakby nas wszystkich nieco odprasować i przyczesać to też tacy piękni wychodzimy na zdjęciu.
      • 2007e Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 29.10.10, 10:09
        Tu nie chodzi o wystepowanie w szlafroku (tego nikt na codzien w gazetach nie pokazuje), tylko o opisanie rzeczywistosci, a nie steku bzdur (np. tatus biegnie po nocce i szaleje z dziewczynkami, czy tez dziewczynki zamiast do kina wola isc do szpitala odwiedzic tatusia, przepraszam, ze podaje przyklad tylko tej rodziny). Moje dzieci na codzien chodza do szkoly/przedszkola i chodza uwazam bardzo dobrze ubrani, czysci i ogolnie zadbani (tak, ze do zdjecia nie byloby problemu pozowac). Co oczywiscie nie znaczy, ze jest tylko rozowo i kolorowo jak w artykule.
            • sabina211 Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 29.10.10, 11:14
              Fajnie by było, gdyby głos w dyskusji zabrała sama zuzu i zdradziła, na ile ona i jej mąż mieli wpływ na ostateczny kształt fragmentu poświęconego ich rodzinie. Sama brałam udział (dobrych kilka lat temu i tylko dorywczo) w powstawaniu reportaży dla "Twojego Dziecka" i wiem, że tam tekst stworzony przez dziennikarza przechodził autoryzację przez bohaterów, a każda zmiana wprowadzona potem była omawiana z zainteresowanymi telefonicznie.
              A sam reportaż jest może i za słodki, ale myślę, że chodziło o pokazanie życia tych rodzin niejako z lotu ptaka, podkreślenie, że wielodzietność to nie tylko\ nie zawsze tylko bieda, harówka i ograniczone horyzonty. A momenty trudne zdarzają się i w niewielodzietnych rodzinach...I jeśli coś mnie denerwuje, to nie sam reportaż (moim zdaniem średni), ale to, że w ogóle istnieją takie stereotypy, że jak masz więcej niż dwoje dzieci, to masz życie do tyłu...Dziennikarka próbowała coś z nimi zrobić pracując dla takiej, a nie innej redakcji i pewnie nie znając sytuacji wielodzietności z autopsji i wyszło jak wyszło.
              I jeszcze jedno-moje dzieci też wolą jechać do mojej albo męża pracy, niż iść do kina. Naprawdę.
          • natalia433 Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 29.10.10, 11:00
            miałam ochotę napisać dokładnie to samo co wiele z Was smile
            ja tez mam wrażenie że artykuł mocno przesłodzony...nie było ani jednej wzmianki jak to czasem bywa ciężko w większą gromadką dzieci szczególnie w ekstremalnych sytuacjach jak np. choroby czy właśnie pobyt jednego dziecko w szpitalu (co sami też zresztą przeżyliśmy) Historie małżeńskie tych rodzin to istne love story , dzieci też super bezproblemowe...istny film dosłownie smile
            Osobiście jestem szczęśliwa i zadowolona ze swojej rodziny ale mimo szczerych chęci nie mam czasu na jakąś wielką samorealizację (bez pomocy osób trzecich których akurat nie mam wokół siebie) moje dzieci nie tryskają miłością do siebie na każdym kroku ...kłótnie i sprzeczki są na porządku dziennym a i u mnie często cierpliwość zawodzi...

            generalnie uważam że artykuł można przeczytać z przymrużeniem oka i wtedy nie jest zły ale szczerze spodziewałam się czegoś prawdziwszego takich bardziej życiowych opowieści a to trochę wygląda jak reklama i zachęta do posiadania większej rodzinki ...
        • 3bitt Re: "rodzina do potęgi"-można przeczytać w necie! 29.10.10, 11:45
          Ależ oczywiście, ze to nic złego, ze dziewczyneczki wyszły na zdjęciu ślicznie bo Zuju wklejała kiedyś fotkę swoich dziewczynek i na niej też wyglądały ślicznie, mimo, ze to nie było zdjęcie do gazety. Ma po prostu cudne dzieci i tyle.
          Moim zdaniem po prostu art jest kiepski i taki powierzchowny. I to wszystko.
    • domagda wszystko zależy od podejścia 29.10.10, 12:32
      Na razie pierwsza rodzina, czytajmy uważnie- piszecie, że tak różowo i bez problemów- owszem, bo takie jest podejście Mamy. Bardzo podoba mi się podejście- problemy to nie coś co daje powód do narzekania, to zadania do wykonania, razem. A problemów znalazłam tam bez liku- jedna nie chce się ubierać, inna hałasuje, tata zamyka kluczyki w samochodzie i trzeba w nocy jechać go ratować, Maja zgubiona na zakupach, co wieczór problem, jakiego słuchać audiobuka. Problemy są, jak każda z nas ma. Tylko po co narzekać? To wywiad do Twojego Stylu, a nie np nasze forum, gdzie można ponarzekać, poprosić o rade, wyżalić się. Miło mi się czytało o tej rodzinie.
      • domagda skuter 29.10.10, 12:47
        Druga rodzina też wydała mi się sympatyczna, zdanie o skuterze może być rażące, ale w kontekście całego opisu relacji dzieci, tego jak dobrze czują się razem myślę, że Mama zadała to pytanie w dłuższej rozmowie, wiedząc, że syn nie zamieniłby rodzeństwa na skuter. Dzieci z dużych rodzin często wiedzą, jakim skarbem jest rodzeństwo- moje czasem przychodzą od koleżanek jedynaczek i opowiadają, jak one zazdroszczą im rodzeństwa.

        Pieniędzy leżących na ziemi nie widzę- ani lekkiej pracy po 2 godziny- raczej dużo tej pracy mają ojcowie w pierwszej i drugiej rodzinie.
        -
        • zuju2 a to my właśnie 30.10.10, 17:33
          Po przeczytaniu forum (tego i innych w necie pod artykułem) dowiedziałam się:
          1. że ja to nie ja tylko modelka wynajęta przez rząd do reklamy prokreacji
          2. że moje dzieci są zbyt wyprasowane i czyste jak na prawdziwe z rodziny wielodzietnej
          3. Że w ogóle to ściema, bo te dzieci, to widać, że nie nasze a najmłodsze to chłopiec tylko w sukience
          4. że kiedy ja sie realizuję, dzieci odkładam na półkę
          5. moje małżeństwo to harlequin, no bo to niewiarygodne, żeby ludzie się kochali
          6. Zajmowanie się przez męża dziećmi to tez ściema (po nocce)
          7. mój doktorat przeszedł z litości, bo miałam dzieci
          8. że praca w gabinecie psychologicznym przez kilka godzin to luzik, samorealizacja, kaprys
          9. że mam "ryj"
          10. że mam tyle dzieci, bo to produkty uboczne braku syna
          11 że moi teściowie to moi niewolnicy
          12. że mam całą armię do pomocy
          13. że ktoś nam zapewnił dobry start
          14. że nie mam wstydu, żeby tak kłamać
          15. że moje dzieci są niedopilnowane i źle się uczą
          16. że ktoś, kto nas zna i zdecydował się na 3 dziecko, bo zobaczył, że to nie koniec świata, to śmieszny gość, co sobie "dorobił dziecko" i to bardzo śmieszne jest
          17. że pieniądze nam spadły z nieba, albo leżą na podłodze
          18 że mając dzieci na studiach doktoranckich demoralizowałam grupę
          19 i inne takie, nie chce mi się już pisać, poczytajcie sobie....

          Nie będę udowadniać, że nie jestem wielbłądem.

          Zamierzenie autorki reportażu to pokazać, że:
          są wielodzietni niepatologiczni, kochający się, wykształceni, rodzina jest wartością.
          KAŻDY kto ma 1 dziecko WIE jakie są trudności, NIE KAŻDY kto ma 1 dziecko wie, że więcej dzieci to nie tylko więcej trudności, lecz także różne radości.

          Stąd pomysł na opisanie pozytywnej strony wielodzietności.

          Ale inni i tak wiedzą lepiej, przełamywanie stereotypów łatwe nie jest.
          A najciekawsze jest to, że wiele z Was (wielodzietnych właśnie) okazała się tak samo stereotypowo myśląca. Mało kogo ucieszyło, że można o wielodzietności napisać (wreszcie) coś miłego.

          PS. Wywiad trwał ponad 4 godziny, mówiłam o (braku) polityki prorodzinnej, trudnościach, finansach itd, ale i o wielkiej miłości. Reporterka chciała poznać tę jasną stronę.

          Pozdrawiam.




          • nata76 zuju 30.10.10, 18:27
            ach Naprawde wygladasz jak modelka!!!!

            Ogolnie, ja zobaczyłam na forum "nabór" do "Twojego Stylu" to zaraz wiedziałam, jak ten artykuł bedzie wygladał, kto zostanie wybrany,w sensie profilu i jak juz pisałam, artykuł jest idealnie taki jak myslałam.
            To co mówilas o sprawach rodziny itp. w artykue zostało tylko napomkniete ,przyszpilone z boku do ładnego obrazka. I nie chodzi tu o Ciebie i Twoja rodzine. Ani nawet o Twoje intencje.Artykuł ten miała własnie taki byc. Ładny, zgrabny,przyjemny.
            Nie wiem,czy do kogos trafił czy nie. Moze do czytelniczek Twojego Stylu.

            A komentarze. Mysle,ze byłas na to przygotowana upubliczniając swoja osobę.
          • urge Re: a to my właśnie 30.10.10, 21:26
            Komentarze w stylu że ktoś ma ryj są głupie ale i takich się trzeba było spodziewać niestety. Jak poczytasz komentarze pod artykułem o jakiejkolwiek znanej osobie to zawsze się takie głupoty pojawiają.
            Jeśli chodzi o resztę to cóż, nie tyle chodzi o Was (ja też jestem z życia zadowolona i mam męża który mnie kocha, pomaga mimo że sam jest zmęczony i ogólnie jest ok smile ) ale o sam artykuł -jest tak słodki że aż nierealny i nawet jeśli wszytko co w nim jest napisane jest prawdą to pozbawiony tej drugiej, ciemniejszej strony robi wrażenie niewiarygodnego niestety.
          • joasian79 Re: a to my właśnie 30.10.10, 22:32
            Zuju, komentarzami się nie przejmuj. Ja już dawno zauważyłam, że ludzie Internet traktują jako miejsce wyładowania swoich frustracji. Anonimowość sprawia, że wychodzi z nich ta gorsza strona natury, przemawia zazdrość. Ja z przyjemnością przeczytałam ten artykuł, ale ponieważ nie miałam zbyt komfortowych warunków w czasie czytania, więc jakichś wielkich przemyśleń na jego temat nie miałam. Może poza jednym, że fajnie, że się o wielodzietności pisze pozytywnie (bo to chyba jednak nie jest zbyt częste). Wy natomiast prezentowaliście się naprawdę świetnie i patrząc na Was nie poczułam ukłucia zazdrości, ponieważ sama mam trzy śliczne córeczki smile i sama też nie wyglądam najgorzej wink, a za 4 lata ja będę miała 35 lat, a moje dziewczynki 10, 7 i 4, więc Wasza rodzina wydała mi się jakoś szczególnie bliska. Pozdrawiam i mam nadzieję, że po tym całym zamieszaniu wokół artykułu nadal pozostaniesz pełną optymizmu i pogody ducha wielodzietną mamą smile.
          • bibba Re: a to my właśnie 30.10.10, 23:25
            zuju, ze tak powiem - 'slawa' czesto przynosi klopoty, lub - nieprzyjemne slowa.
            nie podoba mi sie artykul. nie chodzi o twoja rodzine ani inna z tego artykulu. nie podoba mi sie ton artykulu, owszem pokazuje ze wielodzietnosc to nie koniecznie patologia, ale nie pokazuje tez, ze nawet wyksztalcone kobiety z kochajacymi mezami i piatka dzieci (wyposrodkowujac) miewaja kryzysy, jak kazda inna mama. tu na forum nikt nie kwestionuje wyksztalcenia mam, wiekszosc glosow krytycznych z tego co zauwazylam, dotyczy powierzchownosci traktowania zlozonego zycia rodziny wielodzietnej, bo tu na forum czesto piszemy o prozie, wiec kontrast w meritum jest widoczny!
            • 2007e Re: a to my właśnie 30.10.10, 23:40
              Przez kogo przemawia zazdrość, to przemawia, ale większość jest oburzona (cytuje za bibba) powierzchownością traktowania złożonego życia rodziny wielodzietnej. W artykule jak najbardziej chodziło o pokazanie rodzin w superlatywach, ale może niekoniecznie aż tak przyprawić innych o mdłości.
          • modrooczka Re: a to my właśnie 30.10.10, 23:32
            Mysle, że na tym forum najlepiej wiemy, że nie jesteś wielbłądem. Toteż nikt chyba nie podziela poglądów wyrażonych w durnych komentarzach, natomiast sama widzisz: Ty opowiadałaś o blaskach i cieniach. Pani skupiła się na blaskach, przemilczając cienie. Tak zwany czytelnik widzi, że ktoś go robi w bambuko, bo ma dwójkę dzieci i ledwo ciągnie. I to go wkurza, stąd sfrustrowane komentarze. To nie wina Twojej rodziny ani tego, że dzieci są czyste, ale redakcji TS, która traktuje swoich czytelników jak ćwierćinteligentów.
            • 2007e Re: a to my właśnie 30.10.10, 23:43
              I pod tym tez sie podpisze. Kolezanki wkolo pytaja jak sobie radzimy i finansowo i z dziecmi i z praca itp., a tu nagle pojawia sie w gazecie artykuł, w ktorym rodzina wielodzietna to istny raj, wiec kazdy widzi w tym oszustwo takie czy inne.
          • bibba Re: a to my właśnie 31.10.10, 00:10
            a, i jeszcze jedno przyszlo mi do glowy przy prasowaniu mundurkow o polnocy wink
            my, pisujace na tym forum, nie jestemy 'target audience' tego czasopisma, i tego artykulu. nie wiem, czy rozumiesz - wlasciwie nic, co jest tam napisane, nie jest dla nas niespodzianka, za to widzimy braki w traktowaniu tematu.
            czytelnicy TS to zupelnie inna grupa demograficzna, wiec rzeczywiscie, moze im trzeba pomoc oczy otworzyc. i moze ten artykul to osiaga - trzeba by popytac w innych kregch.
            • goska81-gryfino Re: a to my właśnie 31.10.10, 09:57
              Mnie się artykuł spodobał w sensie- rodzinki bardzo fajne. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to pierwsze zdjęcie, gdzie naprawdę wyglądacie (szczególnie dziewczynki) jak pożyczone z agencji modelekbig_grin ale nie znaczy to, że zdjęcie jest jakieś nie teges, czy że Wy jesteście "nie teges", tylko świadczy o tym, że było robione porządnym aparatem przez gościa, który miał zrobić takie właśnie zdjęcie. Pewnie pyknął Wam całą serię i wybrał takie, nazwijmy je, nadnaturalnebig_grin ale jednocześnie fajne i spontaniczne. Artykuł rzeczywiście słodziutki, ale przecież właśnie chodziło o to, żeby pokazać, że mamy wielodzietne to też kobiety wykształcone, spełniające się, że dzieci z tych rodzin mogą być zadbane, wesołe, najedzone, czyste. Miał obalić stereotypowe myślenie i pokazać, że można inaczej spojrzeć na wielodzietność, bo punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. A niektórzy po przeczytaniu artykułu mogą zacząć patrzeć inaczej, bardziej przychylnym okiem. Mogą stwierdzić, że wielodzietność to nie tragedia, bo jak widać są ludzie, którym jest tak dobrze i którzy spokojnie dają radę. Artykuł nie miał być o kłopotach, o chorującej czwórce dzieci, gdzie trzeba się dwoić i troić, żeby ogarnąć dom, lekarza, zakupy itd. Artykuł miał wyglądać tak jak wygląda. TYLKO MOGLI NA KONIEC DODAĆ LINK DO NASZEGO FORUM. TO BY SOBIE CZYTELNICZKI SKONFRONTOWAŁY ARTYKUŁ Z ŻYCIEMbig_grin
            • joasian79 Re: a to my właśnie 31.10.10, 12:15
              bibba napisała:

              > czytelnicy TS to zupelnie inna grupa demograficzna, wiec rzeczywiscie, moze im
              > trzeba pomoc oczy otworzyc. i moze ten artykul to osiaga - trzeba by popytac w
              > innych kregch.

              No właśnie. Ja sama nie mając dzieci, czy mając jedno kojarzyłam wielodzietność głównie z patologią, lub z głęboko wierzącymi ludźmi myślącymi "Bóg dał, Bóg da". Mój mąż kiedyś słyszał opowieść rodziny wielodzietnej proszącej o wsparcie finansowe, bo wprawdzie jest pięknie, mają wspaniałe dzieci, ale jest bardzo ciężko,nie starcza im itd. I się zraził. Dopiero, kiedy parę razy usłyszałam wywiad z rodzinami wielodzietnymi, które skupiały się głównie na pozytywach, mówiły o dzieciach, jak się różnią, jakie mają pasje, oraz o innych, tych jasnych stronach wielodzietności, zaczęło to do mnie przemawiać. I nie znaczy to, że od razu pomyślałam, że Ci ludzie to mają super życie, tylko zobaczyłam, że w rodzinach wielodzietnych jest coś, czego nie ma w zwykłych małych rodzinach, jakieś bogactwo, różnorodność, życie smile. I zapragnęłam trzeciego dziecka. I nie żałuje, mimo, że już bywa ciężko, a moja najmłodsza ma dopiero 4 mc. Pozdrawiam.
          • przeciwcialo Re: a to my właśnie 31.10.10, 17:26
            Wyluzuj. Ludzie w komentarzach piszą co chca, moga obrażać bo wydaje im się że sa anonimowi. A tylko Wy wiecie jak jest naprawdę wink
            P.S. Podoba mi się imie twojej najmłodszej córki, a argument że córki to produkt uboczny produkcji syna rozśmieszył mnie wręcz. Nie przejmuj sie.
            • anggie2 Re: a to my właśnie 01.11.10, 22:40
              czytalam artykuł i myslalam - przesłodzone i nie spodziewałam sie ze wiekszosc z Was tez tak myslismile
              pewnie ze fajnie ze sa takie rodziny, matki realizujace sie , dzieci cudne jak z katalogu, mama wystylizowana do sesji, opowiesci o sielance rodzinnej, wspanialych niedzielnych porankach itp.
              'A gdzie słowo nt : kłotni miedzy rodzenstwem, checi ucieczki od dzieci i mezasmile , klopotach zdrowotnych, finansowych , mieszkaniowych.

              Jesli ten artykuł mial byc relkama prokreacji to moze i jest , ale jak kazda reklama niewiele ma wspolnego z codziennoscia.
              I ja jako mama trojki poczulam sie czytajac go jak jakas uposledzona smile czemu moja rodzina nie jest taka idealna?
              Ale moze dlatego ze jest taka normalna jest moja smile

              Zabrakło mi zycia codziennego.
              • beatrycja.30 Re: a to my właśnie 02.11.10, 11:38
                anggie2 napisała:


                > 'A gdzie słowo nt : kłotni miedzy rodzenstwem, checi ucieczki od dzieci i meza:
                > ) , klopotach zdrowotnych, finansowych , mieszkaniowych.
                > .

                Może oni są idealni i kłopotów nie mają ani finansowych ani mieszkaniowych ani zdrowotnych?
                • ana-76 Re: a to my właśnie 02.11.10, 12:49
                  EEEEE PRZESADZACIE!!!!
                  Fakt artykuł jest przesłodzony, ale chyba o to chodziło autorce, taki był zamysł redakcji by pokazać że nie tylko patologia ma wiecej niż dwoje!!!!! dzieci. Kiedy moja koleżanka dowiedziala się że mam troje dzieci (jest dyrektorem w MOPS) (a lada chwila urodzi się czwarte) to stwierdziła że my jesteśmy jak rodzina patologiczna. Chociaż nic na to nie wskazuje bo nie korzystam z żadnej pomocy (nie przysługuje mi żaden dodatek rodzinny), nikogo nie proszę o wsparcie, moje dzieci chodzą zawsze czyste, zadbane. Mają markowe ciuchy, zabawki, chodzą na różne zajęcia dodatkowe, wyjeżdżają na wakacje. W tym roku kupiliśmy dom, oboje z mężem pracujemy, nie palimy, nie pijemy i powodzi nam się dobrze.
                  Nic więc na patologie nie wskazuje, prawda?
                  dziewczyna z pierwszej rodziny (sory zapomnialam nika) wyraxnie przecież napisała,że rozmawiała z redaktorką ze cztery godziny i opowiadała nie tylko o blaskach, prawda? Więc nie czepiajcie się, że są idealni. Bo ideałów nie ma. Jak w tym dowcipe że nawet jak jest super ekstra to basen mogą wybudować o 15cm za krótki i to może byc dla kogoś problemem wink))
                        • cytrusowa Re: a to my właśnie 02.11.10, 21:45
                          szczerze mowiac po przeczytaniu artykulu pomyslalam sobie - alez ja jestem niezaradna a inni sobie swietnie daja rade, maja nawet czas na spotkanie/wyjscia we dwoje!

                          u nas to moze za 10 lat najwczesniej bezdie mozliwe tylko czy dotrwamyy?smile

                          wiadomo, to co w gazetach jest najczesciej z lekka przeslodzone ale mimo wszstko bylam po prostu zazdrosna
                          moje dzieci sie kloca, szturchaja, nie zajmuja zbytnio dlugo soba, wciaz jest rozgardiasz i nie zawsze jestesmy usmiechnieci.
                          ale life goes by i takie artykuly jest milo obejrzec, poczytac
                          • sli-maczek Re: a to my właśnie 02.11.10, 23:03
                            Taka moja krotka mysl - ten artykul jest wlasnie do tych wszystkich, na ktorych komentarze sie zalimy, ktorych aluzje do kolejnej ciazy nas tak bola. To nie jest do mam wielodzietnych, to jest do tych wszystkich co uwazaja nas za patologie i szczerze wspolczuja lub 'podziwiaja' nasza decyzje o kolejnym dziecku. Nasze spoleczenstwo nie toleruje odmiennosci, to jest taka mala proba pokazania wielodzietnych jako wartosciowych rodzin. Dobrze. To nikomu nie zaszkodzi, moze paru wrednym babom da do myslenia. A my i tak znamy ten obrazek od kuchni. Reszta nie musi tak od razu wiedziec, bo obroslaby w piorka ze jednak jest PRZERABANE. A zeby im wytlumaczyc jak to dziala nie starczyloby miejsca w gazecie, wiec tak jest prosciej.
                            Mi sie artykul nie podobal, ale mam nadzieje ze pare wrednych sasiadek mojej mamy go przeczyta i pomysli wtedy o mniesmile
                            • 2007e Re: a to my właśnie 03.11.10, 11:17
                              Dobra mysl! To nie jest artykuł do mam wielu dzieci, tylko do ich sasiadow. Po obejrzeniu czesci programu w DDTVN, doszłam do wniosku, ze aby zagadnienie wielodzietnosci rzeczywiscie prawidlowo nakreslic, to musialby byc konkretnych rozmiarow reportaz, a nie tylko mega skrót. Mozna kazdego złapac za słowo, chocby mame 9-ga dzieci, ze pojawialy sie nastepne, bo te sie ładnie ze soba bawiły. Czepiać zawsze sie mozna. Nikt z nas nie jest idealny.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka