Czy Wasze dzieci tez tak chorują?

28.10.10, 19:38
Czy może w takich większych rodzinach działa jakiś system uodporniania?
Bo ja już dziś się poddałam i poryczałam.
Mniejsza o to, ze starsza była w ciągu tego miesiaca aż cale 6 dni w przedszkolu, ze już 2 antybiotyk leci, ale młodszy już przesadził.
W pon byłam u lekarza na kontrolnej wizycie bo widać było poprawę, ale leki miał brać profilaktycznie do soboty, a dziś powtórka z rozrywki, gorączka, osłabienie, katar ścieka, kaszle jak szalony. No i kolejny antybiotyk. To już nr 3 w październiku. Jak można jeszcze z jednego nie wyzdrowieć do końca, a już drugie złapać?
    • magdak_1977 Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 28.10.10, 19:57
      Pociesze Cie - moje jak byly w przedszkolu chodzily kilka - doslownie kilka dni w miesiacu. W szkole jest lepiej, a przede wszytskim to inne choroby - nie koncza sie antybiotykami. Za to sredni - 4-latek, jak zlapie to tez choruje ciezko, do tego jest dzieckiem krtaniowym. Daltego nie dalam go w tym roku do przedszkola, bo z mojego doswiadczenia ze straszymi i tak sie nie "uodporni", bo po prostu trzeba wieku na lzejsze chorowanie. Takie moje zdanie.

      Inna sprawa dawanie dzieci z katarmi i kaszlem do przedszkoli i szkol - to jakas plaga. Ja doleczam dzieci w domu a inni daja zasmarkane z twierdzeniem, ze "katar to nie choroba", albo, ze "to przeciez alergik". I tak kolko sie zamyka, bo jak male dziecko siedzi kilka godzin z innym zakatarzonym, to trudno zeby nie zlapalo. Jednemu zrobi sie katar a drugiemu zapalenie oskrzeli, niestety
      • donkaczka Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 28.10.10, 20:06
        puszczanie dzieci z katarem to sprawa dyskusyjna, mnie nie przeszkadza, bo u nas katar pojawia sie i mija bez konsekwencji, poinhaluje, krople do nosa wpuszczam i po kilku dniach przechodzi, lapia najczesciej jesienia raz czy drugi i jest spokoj
        widze czasem postulaty na forach, ze dzieci bez kataru tylko powinny byc w przedszkolu, ale to nierealne, a dzieciaki ze slabsza odpornoscia i tak beda chorowac

        dzieci z goraczka, widocznym oslabieniem - jasne, ze powinny zostac w domu, ale bywa ze mamy naszprycuja lekami i odstawiaja do przedszkola i tak

        byl watek o uodparnianiu, poszukaj, mi sie spacery po sniegu spodobaly, o ile jakis u nas spadnie, to na pewno zastosuje smile
        moje nie choruja, katar to maks, wirusowki przechodza szybko, jelitowka przeleciala u nich po dobie, ja zdychalam 5 dni wyrzygujac nawet miete, ot sprawiedliwosc wink
        • andaba Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 28.10.10, 20:18
          Mogę wymienić choroby moich dzieci:
          Świnka x 4 (najpierw 1 potem 3)
          Ospa x 4 (najpierw 3, potem 1)
          Szkarlatyna x 1
          Angina x 2 (jednocześnie)
          Zapalenie krtani x 1
          Zapalenie kości x 1
          No, może jeszcze któreś katar miało, a najmłodsza raz kaszlała.
          To wszystko na przestrzeni blisko 14 lat, w sumie 5 dzieci.
        • magdak_1977 Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 28.10.10, 21:12
          Jezeli to jest i bedzie tylko katar to zgoda, ale nigdy nie wiesz, czy dziecko dzis z katarem jutro nie okaze sie chore na jakas pskudna infekcje, ktora dopiero sie rozwijala. A zarazic innych juz zdazylo. Moje maja czesto pierwszego dnia tylko bolace gardlo a nastepnego sie zaczyna cale przeziebienie, z katarem, kaszlem i czesto goraczka. Jakbym tego pierwszego dala, to by juz zdazyli sprzedac
    • anna_sla Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 28.10.10, 20:42
      powiem Ci coś co może wyda Ci się kontrowersyjne. Moi przestali tak chorować kiedy zaczęliśmy rezygnować z antybiotyku tam gdzie można było zrezygnować. Im mniej leków tym dzieciaki lepiej zaczęły to przechodzić. Jak zaczyna się coś dziać to włączamy od razu syrop z czosnku, który zastępuje zarówno antybiotyk jak i syrop przeciwzapalny. Ja syropem czosnkowym wyleczyłam dzieciom zapalenie oskrzeli nie wiedząc o tym - stwierdziła to lekarka już po fakcie. Po prostu rozchorowali się w nieodpowiednim (lub odpowiednim) momencie, bo w wigilię popołudniu kiedy przychodnie pozamykane już a na pogotowie nie był to jeszcze aż tak poważny stan. Pierwsza możliwa wizyta w przychodni 28 grudnia. I od tamtej pory antybiotyków przez cały ten rok wybrali tak mało, że na palcach jednej ręki mogę policzyć. A wcześniej miałam dokładnie to samo o czym piszesz i to jeszcze w ciągłym kołowrotku.
    • kamienna5 Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 28.10.10, 22:06
      Mnie się też wydaje ważne, żeby antybiotyk dawać w ostateczności.
      ja zielony katar leczę sinupretem w kroplach.
      Jak przychodzi gorączka to bactrim, pulneo czy eurespal. Było masakrycznie od marca tego roku do wakacji, ale teraz póki co jest lepiej.
      U lekarza mówię, że jeśli to tylko możliwe to bez antybiotyku.
      • elgosia Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 30.10.10, 14:43
        Kamienna, bactrim to chyba też antybiotyk?
        • 3bitt Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 30.10.10, 14:53
          To taki "niby antybioty". To biseptol pod inna nazwą.
    • joasian79 Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 28.10.10, 22:11
      Wypowiem się, bo temat jest mi bliski. U nas chorowanie zaczęło się gdy najstarsza poszła do przedszkola. Właściwie przy pierwszej infekcji dostała antybiotyk. Później chorowała właściwie nonstop. Do przedszkola chodziła kilka dni w miesiącu. przy tym zarażała średnią, która wtedy była niemowlakiem. W lutym obie miały zapalenie płuc( zaczęła starsza), a z młodszą wylądowaliśmy w szpitalu z silnymi dusznościami. I tak było właściwie co roku przez trzy lata- antybiotyk, za antybiotykiem i coraz gorsze infekcje, a w lutym zapalenie płuc. Przerabialiśmy tyle chorób, że nawet nie będę wypisywać. W tym roku się zawzięłam, że dopóki to możliwe nie dam im antybiotyku, bo widzę, że jak dostaną pierwszy to już później leci. Na razie się udaje. Mają notorycznie katar, kaszlą, ale na razie nic poważniejszego z tego nie wynika(odpukać). Daję im codziennie syrop czosnkowy. Dodatkowo dostają Immunoglucan na odporność(lekarka zaleciła, że podobno skuteczny). Uważam podobnie jak anna_sla, że im więcej antybiotyków tym gorzej.Przynajmniej dwukrotnie dzieci miały niepotrzebnie przepisany antybiotyk. Raz lekarka stwierdziła zapalenie ucha (bez zaglądania do ucha, tylko na podstawie płaczu i narzekania na ból ucha) i chciała przepisać antybiotyk. Ja się nie zgodziłam, więc zaproponowała leczenie nurofenem, a nuż się uda. I się udało. Innym razem przepisała młodszej antybiotyk, bo miała czerwone gardło, a starsza miała anginę i okazało się, że niepotrzebnie, bo młodsza anginy nie miała. Niestety czasem lepiej przeczekać i nie iść do lekarza dopóki to możliwe. Pozdrawiam i życzę zdrowia dla dzieci.
      • kaeman Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 28.10.10, 22:57
        Zdecydowanie jestem przeciwko antybiotykom, z trójką dzieci udaje mi się przeżyć o jednym antybiotyku raz na rok (taka mniej więcej wyszła mi średnia). Jak idę do lekarza i dostajemy antybiotyk to go nie podaję, idę za pięć dni do kontroli i cudownie zapalenie oskrzeli już nie mamy (tak miałam z chodzącą do żłobka dwulatką). A z katarem to moje dzieci chodzą na basen i nie zdarzyło się żeby się pogorszyło, zazwyczaj nawet katar im wtedy przechodzi.
        • luxnordynka Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 28.10.10, 23:17
          moze poszukaj lepszego pediatry... Nasze dzieci choruja malo, na razie (duma jest marta, ktora jeszcze antybiotyku nie miala-10 lat, krzys - 1 raz, mlodsze troche czesciej bo lapaly zapalenie ucha, ale odkad Donkaczka powiedziala o leczeniu ucha cebula, tez udaje sie bez antybiotykow)... W Luksemburgu wszystkie dzieci smarkaja, kaszla, czasem krtaniowo, czasem z oskrzeli i nikt nie robi z tego problemu, jakoś nie widze, zeby te dzieci były jakies osłabione...., do przedszkoli chodza, wciąż jeszcze oswajam sie z tym zjawiskiem, bo wczesniej dla mnie zdrowe dziecko to takie, ktore nie miało nawet kataru...Wspolczuje tych chorób Twoich dzieci.. moze zastosuj te rady, ktore byly juz tu dyskutowane, domowe sposoby, uodparniania, bo ciagle podawanie antybiotykow jest szkodliwe, obniza odporonosc. nasz pediatra w Polsce twierdzil, ze nie ma dzieci, ktorym trzeba podawac czesto antybiotyki...
          • bibba Re: Czy Wasze dzieci tez tak chorują? 29.10.10, 09:17
            moje dzieci choruja bardzo rzadko, z wyjatkiem najmlodszego ktory na razie ma zagrozenie astma, ale to inna sprawa - zapada na dusznosci, ale nie ma kaszlu po nich.

            przypisuje to temu wlasnie, ze nie wstrzymuje sie z wychodzeniem i wysylaniem ich do placowek, gdy maja katar lub kaszel i nie goraczkuja i nie zachowuja sie jak chore. bo takie jest tu podejscie do przeziebien, ktorych nie traktuje sie jako chorob w pelnym slowa znaczeniu.
            w uk leakrze bardzo niechetnie daja antybiotyki, pod tym wzgledem nie moge narzekac.

            slucham moich dzieci, gdy mowia ze im cieplo, to rozbieram, gdy im zimno, to ubieram. zawsze pozwalam walac sie w blocie i jesli jestesmy w lesie na pikniku i jemy kanapki, nie przejmuje mnie to ze maja brudne lapy. w domu mam tylko jeden rodzaj srodka czyszczacego, i nie jest antybakteryjny. a zmierzam do tego, ze nie chowam moich dzieci sterylnie, wiec ich odpornosc miala czas i okazje dojrzec.
            • 3bitt No to wam zazdroszczę 29.10.10, 10:51
              Ja też byłam dumna, ze moje chorują rzadko bo ich choroby to był katar jesienią, który leczyłam sokiem malinowym i biegunki latem- smekta.
              No ale od kiedy mała poszła do przedszkola to się zaczęło.
              Co do antybiotyków to nie jest tak, ze im wciskają bez potrzeby. Lekarka kombinuje jak może żeby tego uniknąć, ale było już zapalenie ucha (a przy tym gorączka taka, ze wylądowaliśmy na SORZE bo ani przeciwgorączkowe ani okłady nie zbijały, a mała traciła kontakt), zapalenie krtani kiedy to dusiła się od kaszlu (a że ma astmę oskrzelową to antybiotyk był nieunikniony i sterydy bo by się udusiła). Teraz jest na bactrimie i jakiś homeopatach (nie wierzę w to ale próbuję już wszystkiego). Za to dla odmiany mały gorączkuje i zupełnie nie wiadomo dlaczego. Osłuchowo czysty, ma dużo wydzieliny w gardle i kaszle, ale okazało się, ze na bactrim jest silnie uczulony. Dostał antybiotyk bo przed nami długi weekend i nie mogę zostać z niczym jakby coś się działo, ale na razie do soboty mam walczyć syropkami i czopkami na gorączkę i może się uda.

              Piszecie o odpowiednim ubieraniu- nie wydaje mi się, żebym ich przegrzewała. Na prawdę to sa dzieci, które mają sporo luzu. W lecie moczą dupki w lodowatej wodzie w basenie, w zimie przy -10 zjeżdżają na sankach jako jedyne dzieci w okolicy bo cala reszta patrzyła na nie przez okno. Jedzą zdrowo! Pochłaniają ogromne ilości warzyw i owoców i to takich na prawdę dobrych bo z własnego ogródka nie kropionych itd. Tak samo mięso, jaja- wszystko mamy od babci wiec jest zdrowe bez żadnych hormonów.
              Sam katar nie ejst dla mnie żadnym sygnałem do niepokoju bo oni na prawdę mają alergię (no i mała astmę) i są leczeni w poradni, po testach (uczula ich wszystko co pyli w każdym okresie i trochę kurz. Pokarmówkę ma tylko młodszy na przetwory mleczne) Mają przez cały rok leki antyalergiczne i w razie duszności, wiec jak pojawia się katar to zero paniki. Podaję wapno, jakiś zyrtec i żyjemy dalej. Jak widzę, ze do kataru dochodzi osłabienie, senność i rozmydlone oczęta to sok malinowy, syropki z lipy i pod kołdrę. No i do tej pory pomagało super, a od czasu przedszkola po tygodniu mojego leczenia dochodzi koszmarna gorączka i okazuje się, ze jednak to nie tylko przeziębienie.
              Nie chcę rezygnować z tego przedszkola bo mam wrażenie, ze nawet te kilka dni w miesiącu dużo małej dają.
              • 3bitt Re: No to wam zazdroszczę 29.10.10, 10:56
                U nas też nie ma sterylności. Mamy zwierzaki, mali się z nimi bawią (to raczej podwórkowe zwierzaki niż domowe), grzebią w piaskownicy, zbierają liście. Wszystko jak to dzieci. Nie jestem jakaś nawiedzoną mamuśką, która wszystko wyparza co się tylko da. Nawet bym rzekła ze (niestety) mam w sobie duszę bałaganiary.
                Ale średnio to wszystko pomaga.
                Ewidentnie winne temu co jest teraz jest to przedszkole bo do tej pory na prawdę było super. Myślałam, ze lepiej się jednak mała odnajdzie, tzn spodziewałam się chorób, ale nie aż do tego stopnia.
                • asia889 Re: No to wam zazdroszczę 29.10.10, 13:19
                  Przedszkole to jednak daje popalić. Zauważyłam, że nawet dorośli zaczynają chorować jak mają przedszkolnych debiutantów. Jak moi poszli do przedszkola też zaczęły się choróbska i szybciutko nauczyłam się stawiać bańki. Na początku nie było efektów, ale z czasem dzieci coraz lepiej na nie reagowały. Dzięki nim udało nam się uniknąć wielu antybiotyków. Trzeba jeszcze pamiętać, że bez antybiotyków dzieci leczy się dłużej.
                • magdak_1977 Re: No to wam zazdroszczę 29.10.10, 13:38
                  Dlatego nie bez podstaw napisalam, ze moje w przedszkolu tak chorowaly i nie "uodpornily" sie, dopiero jak podrosly zaczely lepiej znosic przeziebienia. Mam wrazenie, ze po prostu niektore dzieci takie sa i juz. Mozna z siebie wychodzic, wzmacniac, biegac po rosie, cwiczyc co sie da, a jak przywloka cos to i tak zachoruja. W duzych rodzinach dochodzi jeszcze fatk, ze potem choroba sie roznosi i kolko sie zamyka. Jeden lekarz powiedzial mi kiedys, ze wirusy zlobkowo-przedszkolne sa wyjatkowo zjadliwe, bo maja szanse mutowac, dzieci roznosza je sobie jak zabawki i ciagle maja jakiegos zywiciela. Mysle, ze cos w tym jest.


                  Co do antybiotykow, dziewczyny maja racje, ale jak rozumiem dajesz jak musiz, wiec tu nie ma dyskusji.

                  Moja obserwacja jest jeszcze jedna - po porzadnej chorobie trzeba dziecku dac czas na dojscie do siebie - u mnie po antybiotyku to trwa ze dwa tyg. Trzymam w domu, spaceruje, daje sie wyspac. Jak dam od razu po chorobie, to za max, tydz mam znow w domu
              • kamienna5 Re: No to wam zazdroszczę 29.10.10, 13:31
                Ja się bardzo bałam chorób z przedszkola i m.in. dlatego wolałam, zeby dzieci siedziały domu. Ale córka bardzo chciała... i jako 4,5 latka poszła w tym roku do przedszkola. na razie była chora tylko raz (po 5 dniach pobytu) i to dość lekko, bez antybiotyku. Teraz była taka sytuacja, że syn i mąż się pochorowali, więc - o ironio! - córka specjalnie dłuzej w przedszkolu siedziała, żeby kontakt był jak najkrótszy z chorymi i jest zdrowa.

                Ja myśle, że póki co dobre jest to, że ona jednak miała czas się uodpornić (choć tegoroczna wiosna była fatalna) i dwa - to jest przedszkole prywatne, więc dzieci w jej grupie 4-5 latków jest 8. To na pewno minimalizuje problem przenoszenia chorób.
                • luxnordynka Re: No to wam zazdroszczę 29.10.10, 13:40
                  a ja myslalam, ze juz nikt bactrimu nie przepisuje-on jest ponoc gorszy od antybiotyku, w zasadzie to antybiotyk.
                  • sabina211 Re: No to wam zazdroszczę 29.10.10, 14:19
                    Moje dzieci też z tych niechorujących. Starsi przeszli w żłobku ospę wietrzną i po raz albo dwa mocniejsze zapalenie gardła, pózniej zdarzyły się jelitówki, ale o bardzo umiarkowanym przebiegu, w sumie po 48 godz. byli zdrowi. Ostatni raz byli chorzy prawie dwa lata temu. Młodsza, 4-latka, od dwóch lat w przedszkolu, tylko raz musiała być w domu z silniejszym kaszlem i raz miała dość nieprzyjemną jelitówkę. Antybiotyki? U starszych od 3,4 roku życia zupełnie bez,wcześniej córka raz, syn dwa albo trzy(na to gardło) Mała miała raz w życiu i też nie wiem, czy nie obyłoby się bez.
                    Co robię? Nie przegrzewam, unikam konserwantów w jedzeniu, ograniczam cukier, nie trzymam w domu z przeziębieniem bez gorączki i swoim przykładem staram się dawać przykład, że drobne dolegliwości, to nie choroba.
                    U nas działa, ale wiem, że są dzieci, które muszą się wychorować. Analogicznie są dzieci, które mają zdrowe zęby średnio o nie dbając, a mój syn choćby nie wiem jak i ile myć, fluoryzować itd i tak co i rusz ma nowy ubytek. Na szczęście dziewczyn to dotyczy w mniejszym stopniu.
                    • nata76 przedszkolne mutanty 30.10.10, 18:33
                      jak dzieci mUSZA chodzic do przedszkola to przedszkolne mutanty trzeba oswoic i zaakcpetowac. Jak wejde czasem do przedszkola i słysze te gruzlicze kaszle to niejeden sredniowieczny suchotnik by sie nie powstydził.
                      I znalezc lekarza,co nie daje antybiotyku na wszystko. Antybiotyk leczy bakteryjne zakazenia, nie wirusy i nie daje sie go profilaktycznie.
                      Nie kazdy kaszel sie nim leczy i nie kazda goraczke.

                      MOje dzici kaszla, miro odkad zacząl chodzic do przedszkola. Wpisuje to w sezon.

                      Z powaznych choórb dziewczyny miały zapalenie pecherza moczowego.

                      No i Sonia nam choruje. Ale odkad trafiłysmy na oddział i mała moja juz byla zapisana na biospsje szpiku z podejrzeniem nowotwora złosliwego (na szczescie inna choroba) to naprawde teraz nawet jej astmatyczne dusznosci mnie tak nie ruszają.
Pełna wersja