My, "lepsze"(?) wielodzietne?

08.11.10, 16:03
Naszła mnie refleksja po niedawnych dyskusjach o pani z 9 dzieci, skuterach itp Pomyślałam wtedy, że większość zarzutów i niezrozumienia, jakie mamy wobec posiadających więcej niż 5 dzieci (na tym forum większość ma 3 lub 4) opiera sie na tym samym toku myślenia, który każe "małodzietnym" (1-2 dzieci) nas krytykować. Że czasu na pewno dla dzieci nie mamy, że nasza radość z macierzyństwa udawana, ze nasze dzieci w gruncie rzeczy muszą sie czuć nieszczęśliwe, ze nie stać nas na godziwe życie, że na pewno bez pomocy nie dajemy rady, itp, itd... Rozumiecie, o co mi chodzi? Co na ten temat myślicie?
    • mali-nki Re: My, "lepsze"(?) wielodzietne? 08.11.10, 16:23
      ja to tak rozumiem, ze kazdy czlowiek wzrasta jako czlowiek z nowymi zadaniami i wyzwaniami. Niektorzy dodatkowo maja w danej dziedzinie po prostu powolanie czy mozna to nazwac talent.
      Ja jak mialam jedno dziecko, podziwialam rodziny, ktore maja 2. Jak urodzilo nam sie 2 dziecko nie moglam sie nadziwic jak mozna sobie dac rade z trojka. No i teraz jak mam sama trojke podziwiam rodziny z wieksza iloscia dzieci. U mnie bylo tak ze dojrzewalam z mezem do tej ilosci dzieci ktora mamy i teraz czujemy sie spelnieni. nigdy nie zakladalismy jakiejs konkretnej liczby dzieci, dla nas to byl proces.
      Ludzie maja z najrozniejszych przyczyn taka a nie inna liczbe dzieci. Mam znajome ktore staraja sie od lat od drugie i nic, druga kategoria to problemy podczas ciazy, grozba niepelnosprawnego dziecka i stad strach o kolejna ciaze. Inne przypadki jak kobieta nie chce miec wiecej dzieci z tego powodu ze nie ma zadnego wsparcia ze strony meza w wychowaniu i prowadzeniu domu. Nieraz dla malzenstwa to taka "proba" zwiazku ze decyduje sie na jedno czy dwojke dzieci. I trzeba to tez akceptowac tak sam jak to ze wielodzietnosc jest tez ogromnym darem. bo nie wszystkie kobiety sa w stanie tyle razy byc w ciazy i udzwignac taka ilosc dzieci.
      Wydaje mi sie ze ci "krytykanci" krytykuja bo w swoim zyciu osiagneli ten punkt, ze (z roznych powodow - finanse, czas, cierpliwosc, zdrowie, wlasna kariera itp) nie moga sobie wyobrazic posiadania innej/wiekszej ilosci dzieci i nie miesci im sie w glowie jak ci wielodzietni to wszystko lacza.
    • andaba Re: My, "lepsze"(?) wielodzietne? 08.11.10, 16:25
      Tak, rozumiem o co Ci chodzi.
      Z tym, że mnie akurat nie o to chodzi, że to niemożliwe, że mają czas dla dzieci, ale sposób, w jaki zostało to przedstawione.

      Zastrzeżenia mam nie do rodzin, ale do redaktora(ki???), który wysmarował cos tak mdląco słodkiego, że się nie da czytać.
      Poza tym - poczytaj sobie to forum - tu każda pisze czasem, że ją coś wkurza, że któreś jest niegrzeczne, że choruje, że brak forsy na coś, że ma dość siedzenia w domu lub odwrotnie, dość pracy, bo nie wyrabia, albo przynajmniej jest zmęczona. Że znowu rozbite kolano, że znowu spodnie w strzępach, że kolejna uwaga, że znowu pani w przedszkolu się czepia, że goni po lekarzach, że ma dwa zebrania w jednym czasie, że itd, itp... A tam nic, świat idealny.
      I jak sądze o to właśnie chodzi. O to odralnienie. Artykułu, nie rodziny.

      Rozumiem, że to miał być artykuł zachęcający do rozmnażania, ale przegięli...
      • andaba Re: My, "lepsze"(?) wielodzietne? 08.11.10, 16:32
        O to odralnienie. Artykułu, nie rodziny.
        >

        Odrealnienie miało być.
        • modrooczka Re: My, "lepsze"(?) wielodzietne? 08.11.10, 17:51
          Ja tez rozumiem. Mam czwórkę. Nie wyobrażam sobie mieć siódemki, czy dziewiątki. Znam takie rodziny, ale tam już są zawsze panie do sprzątania, babcie do odbierania dzieci, często ktoś do gotowania. Uważam, że mają fajnie, mają czas dla dzieci, czasem te znajome mamy pracują na zlecenie albo pół etatu. Natomiast w naszych warunkach (jesteśmy sami do dzieci, sama sprzatam, gotuję, odbieram dzieci itd) po prostu by to było niemożliwe. Dzieci by były dużo mniej zadbane. Teraz sobie radzimy we dwójkę z czwórką na basenie. Z siódemką już chyba nie... Stać nas na bilety do teatru (bagatela, 200 zł cała rodzina). Gdyby na jedno wyjscie liczyc 400 zł to nie wiem ile musielibysmy zarobic. Stac nas na państwowe przedszkole i szkołę (ok 1000 zł miesięcznie). Przy siódemce byśmy musieli zostać klientami opieki społecznej, a i to nie wiadomo, bo dochody mamy, tyle że spłacamy mieszkanie i samochód. Ja uważam, że jak ktoś ma warunki, to powinien mieć dużo dzieci. I właśnie warunki muszą być na tyle dobre, żeby rodzice mogli poświęcać czas dzieciom a nie zarżnąć się w pracy.
    • 2007e Re: My, "lepsze"(?) wielodzietne? 08.11.10, 19:41
      O tym samym sobie pomyslalam, ze my wielodzietne traktujemy te bardziej-wielodzietne za cos nienormalnego. Same nie chcemy, zeby o nas tak myslano, a my o innych tak myslimy. Taka mysl mi sie nasuneła. Jednak sama naleze do tych, ktorzy nie wyobrazaja sobie takiej rodziny jako swoja. Np. kto paruje u nich skarpetki, czy kazdy z czlonkow rodziny ma swoj kolor?
      • tu-jaa Re: My, "lepsze"(?) wielodzietne? 08.11.10, 20:13
        zgadzam się z 2007e. Chyba trochę patrzę na takie duuuuże rodziny , jak, wydaje mi się , na mnie patrzą rodzice jedynaków czy 2 dzieci. Wydaje mi się to nie do ogarnięcia.
        A być może wystarczy się trochę przyjrzeć z bardziej bliska? nie oceniając tak od razu? Chociaż gdzieś przecież musi być granica, kiedy człowiek jest w stanie ogarnąć wszystkie dzieci, poświęcić każdemu uwagę, czas? Inna sprawa, że dla każdego ta granica może być gdzie indziej.
    • anna_sla Re: My, "lepsze"(?) wielodzietne? 08.11.10, 20:31
      mówiąc szczerze ja nigdy nie krytykowałam tych co mają dzieci więcej niż ja (i nie tylko, tych z mniejszą ilością też). To znaczy nie krytykowałam i nie krytykuję tego czego nie widziałam, bo kiedy widzę jakieś duże braki wtedy bywam krytyczna.

      Ja nie próbuję sobie wyobrazić tego, że ktoś tam chce lub nie chce 9-te, 5-te, 2-gie dziecko. Po prostu to akceptuję. Owszem zdarza się mi powiedzieć "to kiedy drugie/trzecie?", ale raczej albo w formie żartu, rozładowania atmosfery lub z braku powiedzenia czegoś więcej kiedy tematy się kończą a nie tego, że oczekuję/krytykuję ilość dzieci. I nie rozumiem takich, których to w ogóle obchodzi

      Wiecie np. czego ja nie rozumiem? Nie rozumiem kobiet, które w ogóle nie chcą mieć dzieci i nigdy nie spróbowały nawet. Kurcze, dzieciaczki są takie słodkie i kochane, nawet jak są potworami wink jak można nie chcieć być mamą..
      • mamaanieli Re: My, "lepsze"(?) wielodzietne? 08.11.10, 20:56
        e tam. ja po prostu nie ogarniam myślą nawet siódemki dzieci. ale nie uwazam sie przez to lepsza. tym samym takie rodziny nie uwazam za gorsze. moze nawet tu jest moja słabosc, ze moja wyobraźnia tak daleko nie sięga, a lenistwo i lęki nie pozwalają nawet na myślenie o kolejnych dzieciach. wniosek: moze nawet mam kompleks takiej przecietnej wielodzietnosciwink)
    • bibba Re: My, "lepsze"(?) wielodzietne? 08.11.10, 23:19
      mam zupelnie inne odczucia - zazdrosci (niezlosliwej) i podziwu dla kazdej mamy ktora ma wiecej dzieci niz ja. chcialabym miec wiecej, i wiem, ze ja ogarnelabym piatke w tej chwili (a szostke po tym jak juz ogarnelabym te piatke wink). natomiast czy moj m ogarnalby wydatki? to jedyne co stoi mi na drodze.

      artukul - jak pisalam - nie byl napisany dla naszej grupy demograficznej, wiec z mojego puntku widzenia - totlana kicha. nie obejrzalam jeszcze tego programu z innego linku, bo jak pisalam - nie specjalnie interesuje mnaie rodziny w mediach, bo w realu i tu mam dosyc dobry przekroj wielodzietnosci i modelow rodzinnych.
      • luxnordynka Re: My, "lepsze"(?) wielodzietne? 09.11.10, 13:36
        fajne refleksjesmile
    • stefania1939 Re: My, "lepsze"(?) wielodzietne? 10.11.10, 09:28
      Też miałam takie refleksje, co nam do tego czy ktoś ma jedno czy dziewięć. Moja koleżanka ma jedno, bo już trzy razy poroniła i strasznie mi zazdrości. To jest jej osobista tragedia, sama jest z rodziny wielodzietnej i chciała żeby jej dziecko też miało jakieś rodzeństwo. Z kolei wiele dzieci w klasie mojej córki, jest jedynakami, bo ich mamy same je wychowują, i czego tu można oczekiwać? Często mają ciężej od nas, mają po prostu przechlapane!
      Ja mam troje, bo tak wyszło, planując drugie mieliśmy bliźniaki, żadna nasza zasługa. Jedno było gratis. Zresztą dziwię się, że do TS i do TVN zaproszono mamy trójki dzieci jako takie dziwo, bo nie jesteśmy przecież taką rzadkością. Czasem mówię w szkole, sklepie czy bibliotece, że mam troje dzieci i słyszę po prostu - ja też, albo - a ja mam czworo.
      Co do rodzin , które mają więcej dzieci, jeśli one są ubrane, nakarmione i wesołe. To chyba są większe problemy na tym świecie. Ja współczuję dzieciom z domu dziecka, dzieciom alkoholików - to są większe problemy.
      Ale ja taką wielodzietność podziwiam i sama bym się nie porwała a i mojego męża chybaby to zabiło.
Pełna wersja