pomoc dzieci

09.11.10, 13:19
przewija sie na forum temat pomocy dzieci w prowadzeniu domu wink
wiele z was pisze, ze nie prosi starszych o opieke nad mlodszymi. ze to nie ich wybor miec mlodsze rodzenstwo i w zwiazku z tym nie byloby fair oczekiwac, ze sie nim zajma. moje dzieci sa zbyl mlode i zbyt blisko wiekiem, abym miala te opcje, ale nie bardzo rozumiem argumentu - czy chodzi nawet o okazyjne zajecie sie rodzenstwem np jak chcecie wyjsc do sklepu po chleb, czy chodzi o regularne zajmowanie sie dziatwa - jak to widzicie?

co do reszty - czy wasze dzieci pomagaja nakrywac stol, sprzatac po posilkach, czy odnosza swoje ubrania do prania, czy musza skladac pizame rano?
czy wynosza smieci? sprzataja ogrod? moze maja jakis kat w domu, za ktore sa odpowiedzialne?
    • mama.rozy Re: pomoc dzieci 09.11.10, 14:21
      moje pomagają,na ile mogą
      albo na ile im pozwalamsmile
      ponieważ uczymy w domu i generalnie nigdzie sie nie spieszymy,nie muszą większości rzeczy robic z zegarkiem w ręku,ale:
      -codziennie rano sprzątają swoje pościel po spaniu,a wieczorem sobie ścielą do spania.starsza pomaga młodszym.sprzątają wspólnie ubrania i wkładają je do specjalnego koszyka na brudne rzeczy.
      -do posiłków starają się pomagac nakryc,czasem jedno drugiemu smaruje chleb etc. po posiłkach najczęściej sprzątam ja,bo niezbyt pozwalam im grzebac z zmywarce.ale często chowają jedzenie d lodówki.
      -po jedzeniu pomagają sobie w łazience umyc ręce(starsze młodszym).
      -przy większym sprzątaniu mają dowolnośc w układaniu rzeczy i zabawek,ma byc tak,żebym mogła wejśc do pokoju z odkurzaczem.co na podłodze,to do wyrzucenia.działa.
      -śmieci nie wynoszą,chociaz wiedzą,co sie nadaje na kompost,co do spalenia, a co do kosza.
      nie widzę potrzeby oszczędzania im takich rzeczy jak wzajemna pomoc czy dbanie o porządek.to jest nasz wspólny dom,a ja w nim nie występuję w roli sprzątaczkismile
    • andaba Re: pomoc dzieci 09.11.10, 14:29
      Ja tam taka poprawna politycznie nie jestem, jak idą na pole, to wiadomo, że mają patrzeć na najmłodszą. Natomiast sam na sam ich nie zostawiam, nie dlatego, że się boję, czy że nie chcę starszych obarczać, ale dlatego, że mała woli iść ze mną, a że jest grzeczna, obojetnie czy idziemy do lekarza, na wyiadówkę, czy gdziekolwiek indziej, to nie mam pretekstu żeby ją zostawiać. Ale juz na przykład z najmłodszym bratem jeżdżą na zajęcia, na basen.

      Co do pomagania - wiadomo, że mają sprzatać, zwałszcza za sobie, no i służą do "przynieś, wynieś, pozamiataj". Chodzą do sklepu, zresztą jeżdżą też, maja darmowe bilety, więc nierzadko to wykorzystuję. Załatwiać różności też jeżdżą z w/w powodów. Poza tym pracują w polu jak trzeba, pomagaja mężowi w rozmaitych pracach. Chodzą na cmentarz kwiatki podlewać w sezonie letnim.

      W kuchni za wiele mi nie pomagają, bo nie lubię, z reguły odganiam ich od tej pomocy, bo mi się potem pierogi rozlatują itp. Jedyne do czego wołam to trzymanie miksera przy robieniu ciast i trzymanie miski przy wyrabianiu chleba (dzieżka mi się rozlazła, a plastikowe latają).
      Kolacje robia sobie sami, robią też najmłodszej siostrze. Ja jej tylko gotuję kaszkę.


      Zawsze mnie intryguje co to jest "nakrywanie do stołu". Bo owszem, w Wigilię sie nakrywa, układając na obrusie talerze, sztućce, szklanki, półmiski. Ale na co dzień nakałdam z gara na talerze, które biorę bezpośrednio z suszarki bądź szafki.
      U was tak świątecznie codziennie?
      • bibba Re: pomoc dzieci 09.11.10, 14:42
        ja czesto stawiam deske na stol, gary na deske i serwuje obiad do talerzy rozstawionych na stole, wiec o to mi chodzi. kanapek tez nie robie, tylko wywalamy lodowke na stol, i robimy na biezaco, wiec ktos musi postawic talerze, polozyc noze, przyniesc chleb, ser, dzem itp. o to mi chodzi z tym 'nakrywaniem' smile
        • mama.rozy Re: pomoc dzieci 09.11.10, 17:19
          ja też o tym myślałamsmile
          a ze dzieci mają talerzyki w różne wzorki i zawsze jest kłótnia,kto ma jaki dostac,to codziennie jedno rozdaje dla innych-przy śniadaniach i kolacjach
    • joasian79 Re: pomoc dzieci 09.11.10, 14:46
      Jeżeli chodzi o pomoc przy młodszym rodzeństwie, to zdarza mi się poprosić najstarszą, żeby przez chwilę zabawiła malutką, jak np muszę coś przygotować przed wyjściem z domu, lub zrobić jakąś krótką czynność, lub proszę ją, żeby pomogła młodszej np zapiąć kurteczkę, czy ubrać buty, ale to tylko w sytuacji gdy np. najmłodsza bardzo krzyczy i chcę przyspieszyć wyjście. Zresztą moja 6-latka sama często wychodzi z inicjatywą np pomocy młodszej, czy pilnuję jej na spacerkach, żeby nie wyszła sama na ulicę(mimo, że jej o to nie proszę, a nawet czasem mówię, że nie musi się tak przejmować Martą, bo ja na nią patrzę, ale moja najstarsze to trochę taka mała mama smile). Zresztą zdarza się jej na spacerku pilnować i upominać też młodsze od siebie dzieci sąsiadów(chyba uważa nas dorosłych za zbyt mało odpowiedzialnych wink). Co do obowiązków to najstarsza jest odpowiedzialna za podlewanie kwiatów i czyszczenie lustra(to jej ulubiona czynność, efekty nie są oszałamiające, ale lepsze to od odbitych na szkle paluszków). Obie mają też odnosić talerze do zlewozmywaka i swoje rzeczy do prania(ale to jest proste bo rozbierają się w łazience i po prostu wrzucają rzeczy do kosza). Średnia za to często składa po sobie jakieś zabawki, albo układa buciki po przyjściu ze spacerku, ale ona to ma jakoś naturalne (nie wiem po kim wink). Od jakiś dwu tygodni zarządziliśmy, że przed dobranocką mają posprzątać swój pokój, bo jak nie to nie będzie bajki i robią to chociaż tu jest problem, bo średnia 3 - latka jeszcze nie kojarzy tak do końca tego sprzątania z bajką i jak się jej nie dopilnuje to czasem starsza sprząta, a młodsza się bawi. Suma sumarum w domu i tak jest bałagan smile.
    • bornholmka Re: pomoc dzieci 09.11.10, 17:15
      Moje dzieciaki musza dbac o porzadek w swoich pokojach i nakrywac do stolu.Padlo pytanie czy nakrywamy codziennie- tak.Nigdy nie nakladam na talerze.Wszystko stoi na srodku stolu i kazdy naklada sobie tyle ile ma ochote zjesc.Sprzatamy wspolnie.Dzieci znosza, ja wkladam do zmywarki a Tom sklada reszte.Podkladki czy reszte jedzenia.
      W ogrodzie na wiosne gdy robimy porzadki pozimowe jak najbardziej pomagaja bo bardzo lubiasmile
      To chyba tyle
    • anna_sla Re: pomoc dzieci 09.11.10, 17:36
      nawet mała różnica wieku nie stoi na przeszkodzie przy przypilnowaniu rodzeństwa tylko, że wtedy nie może to trwać dłużej jak 5-10 minut. Moja Magda czasami podejmuje się takiej opieki. Jeśli muszę wyjść do kuchni doprawić obiad, albo ogólnie na dłuższą chwilę to zostawiam dzieci wiedząc co mogą zrobić bez nadzoru, dlatego co trudniejsze/kłopotliwe albo zabieram ze sobą albo wkładam do kojca, najwyżej chwilę na mnie za to pokrzyczy. Niemniej czasami pytam Madzię czy przypilnuje, jeśli się zgadza (a najczęściej się zgadza) to ok, jak odmawia nie zmuszam. Co najwyżej czasem nawołuję z innego pomieszczenia pytając ją co robi ten czy tamten i jest po prostu moimi oczami. Chłopcy z resztą też. To tyle w temacie opieki.

      Co do obowiązków: mają obowiązek położyć piżamę na łóżku, Magdę stopniowo naciskam by poskładała swoją. Ubrania po rozebraniu się muszą położyć na jednym miejscu (najczęściej na pokrywie pojemnika z zabawkami) i tu staram się egzekwować nawet od swoich chłopców aby ubrania były obrócone na prawą stronę by nie zostawiali tzw. kołtunów (jedna nogawka na prawo druga na lewo albo w ogóle zwinięte i nie wywinięte). W dni wolne mają złożyć jedno łóżko, tj. wrzucić pościel na to wyższe o 10cm i wsunąć to niższe pod to wyższe. Papierki, patyczki i inne śmieci do śmietnika a nie gdzie popadnie. Nie wymagam od nich nakrywania do stołu, bo to za trudne u nas, wszystko jest za wysoko. CO najwyżej sztućce mogą wyciągnąć, chociaż czasami Magda wyciąga im miseczki np. na zupę/płatki z mlekiem. Płatki z mlekiem wrzucają sobie sami (czasami Magda je wyciąga). Jak robię kisiel, budyń to oni mieszają proszek z wodą/mlekiem. Do kolacji to oni sami często wyrywają się by wyciągnąć rzeczy z lodówki, nie zabraniam, ale jeszcze nie wymagam. Czasami sami sobie z pojemnika nakładają którą chcą wędlinę, z serem topionym w plasterkach jeszcze sobie nie radzą, rwie im się i złoszczą się, dlatego po prostu sami nam to oddają do odwinięcia. Szczoteczki do zębów sami płuczą, kubeczki też. Kurtki muszą wieszać na wieszak (mam ich mnóstwo w zasięgu ich rączek), czapki, chustki do szuflady, buty na półeczkę. Sami się ubierają, wyciągają majtki, rajtuzki, koszulki ew. bluzki (spodnie wyciągam ja). Za nie pozbieranie zabawek kiedy ich proszę, zabieram te zabawki nie posprzątane do wora i potem oni muszą ze mną pranie złożyć by je odzyskać. Wkrótce mam zamiar częściej od nich wymagać pomocy przy składaniu prania (zwykle składają ok. 5-7-iu rzeczy każde).. to tyle z obowiązków, reszta to nic regularnego lub ich własna inicjatywa np. sami myją się w wannie bo chcą, nawet głowy ostatnio zaczęli myć, my tylko nadzorujemy, a jaka współpraca przy tym. Jeden polewa głowę kubkiem z wodą drugiemu.

      Dodam, że moje mają 4 i 6 lat.
    • domania80 Re: pomoc dzieci 09.11.10, 21:03
      Do ich obowiązków( 9 i 7 lat) należy mycie naczyń, sprzatnie pokoju, i z tego nigdy sie nie wymiguja , zajmowanie sie najmłodszym gdy ja mam cos pilnego do zrobienia. Do tego maja dyżury do odkurzania i wycierania kurzy. Są odpowiedzialne za porządek w swoich rzeczach a jak nie to maja wywalone z półek i do układania.
      Sprzatają po posiłkach i pomagaja w nakrywaniu do stołu.
      ...i nie wydaje mi sie abym za duzo wymagała... Chyba że za chwilkę zostanę uswiadomiona przez forumowiczki że jednak tak
      • mali-nki Re: pomoc dzieci 09.11.10, 21:32
        u mnie dziewczyny maja 8i 5 lat i mala 10miesiecy. Zdarza sie ze prosze starsze siostry zeby uwazaly przez chwile na mlodsza jak musze cos zrobic. Ale nie jakos regularnie, zreszta one coraz bardziej ta najmlodsza "wykorzystuja" do zabawy. np dzisiaj mialam straszne dreszcze popoludniu, bylo mi zimno i poprosilam zeby przez chwile sie zajely namlodsza i ja wzielam w tym czasie taki b. goracy prysznic i bylo mi potem lepiej. Ja wrocilam do bawily sie w przedszkole i zlobek smile
        z pomocy w domu oprocz "ogarniania" ich pokojow maja obowiazki
        - nakrywanie do stolu (talerze, sztucce, szklanki, serwetki) ale to niecodziennie glownie w weekendy i ew. wieczorami na kolacje
        - zamiatanie okruszkow po posilkach spod stolu, tez glownie w weekend lub po kolacji
        - odstawienie swojego talerza, sztuccow i szklanki do zmywarki
        - wrzucanie brudnych rzeczy do "brudow" i rano skladanie swoich pizam
        to chyba mniejwiecej wszystko...
        Acha w ostatnia sobote nas zaskoczyly poniewaz przygotowaly sniadanie dla nas wszystkich, z nakryciem do stolu i wystawieniem wedlin, serow, dzemow, nie sadzilam ze tak szybko sie czegos takiego doczekamy...
        • verdana Re: pomoc dzieci 09.11.10, 22:13
          Zawsze wydawało mi się, ze od swoich dzieci niczego nie wymagam...
          I teraz widze, ze moja córka w gimnazjum dwa razy w tygodniu odbierała najmlodszego z przedszkola, 11 latek regularnie znosił mi wózek na parter, z dwulatkiem zostawali już , wprawdzie bardzo rzadko na cały wieczór, gdy my chcieliśmy gdzieś wyjść (starsi mieli wtedy 13 i 10), najstarszy chodził z pieciolatkiem do lekarza, a teraz chadzaja czasem na wywiadówki.
        • luxnordynka Re: pomoc dzieci 09.11.10, 22:24
          Nasze maja ustalone z góry obowiązki-sprzatanie swoich pokojow (kurze z 3 szafek i parapetu, zabawki, ksiązki, porzadek w ubraniach, ale nie wywalam, jak maja zle poskladanesmile), odnoszenie brudnych naczyń po posiłkach, brudnego prania, ukladanie butow, scielenie łóżek, wieszanie kurtek, Marta jeszcze zajmuje sie szynszylą, czasem skocza do sklepu. Uwazam też, że ich najwiekszym obowiazkiem jest dbanie o zrobienie zadania domowego, pouczenie sie do testów i robia to całkiem same bez upominania -to nie moja zasługa, to takie chyba ambitne dziecismile. Nie karze sie zajmować mlodszym rodzeństwem, zresztą maluchy są samowystarczalne w zabawie i klotniach, to fajny-zgrany duet.
          mamy natomiast problem z tym co Andaba nazwała "przynieś, podaj, pozamiataj". Tu zwykle jest sprzeciw, ociaganie sie, klotnie typu "czemu ja a nie on?" Widze, ze inne dzieci tak nie maja, bylam ostatnio u kolezanki, ktora wciąż prosila swoja córkę o przyniesienie czegos z piwnicy itd i ta to robila, Ewa
    • bibba Re: pomoc dzieci 09.11.10, 22:24
      ok. chyba nie odbiegam od normy, przynajmniej dotychczas.
      anna-sla - zostawianie starszakow w pokoju z mlodszymi gdy jestem w kuchni to dla mnie tylko namiastka opieki, bo ja i tak wowczas wszystko kontroluje. kiedys byl watek o zostawianiu dzieci samych, i pod tym wzgledem chyba rozwazalam kwestie opieki starszych nad mlodszymi. w moim przypadku zostawic niespelna osmiolatka samego z trojka mlodszych byloby nie fair wobec niego, moim zdaniem, wiec na razie nie wchodzi to w gre w ogole.
      ale mysle sobie ze jakbym miala szesnastolatka na podoredziu, to pewnie oczekiwalabym ze zajmie sie rodzenstwem czasami. nie widze problemu.

      moje dzieci nakrywaja do stolu, pomagaja posprzatac po posilku, zbieraja swoje zabawki wieczorem codziennie, skladaja ubrania lub odnosza je do kosza na pranie, rano skladaja pizamy, czasem wygladzaja lozka (efekt mierny). pomagaja mi wyprozniac zmywarke, ale laduje ja glownie sama. chetnie pomagaja w kuchni, niechetnie sprzataja, tyle powiem. wiec czasem oferuja pomoc, a czasem ja jej od nich wymagam.
    • tamcia35 Re: pomoc dzieci 10.11.10, 08:01
      To ja pisałam że nie zmuszam starszych dzieci do opieki nad małą . big_grin

      Zajmują się nią kiedy mają na to ochotę. Na zakupy ją zabieramy ze sobą a synów sporadycznie proszę aby np wyszli z nią nią spacer , pobawili się z nią bo mam coś pilnego do zrobienia,sami też się oferują do opieki nad nią , mało tego, bywa że się o to kłócą między sobą wink . Po raz kolejny wyjaśniam że jest między córką a synami duża różnica wieku i nie chcę aby mi kiedykolwiek powiedzieli że musieli się nią zajmować bo rodzicom się zachciało małego dziecka np... Nie wiadomo czy tak będzie ale przytaczałam kiedyś przykłady moich znajomych jak starsze dzieci odbierały przymus zajmowana się młodszymi, chcę tego uniknąć. Może przesadzam, ale już tak mam... wink

      Co do innych obowiązków- mają , oczywiście. Każdy z nich sprząta swój pokój ( wyjątkiem jest tyko mycie okien- to robię ja w całym domu ) , utrzymują porządek w swoich szafkach, jadą na zakupy jeśli jest taka potrzeba , chodzą na zmianę po mleko do sąsiadów ( bierzemy takie świeże, prosto od krowy ) , koszą trawniki, sprzątają liście , ( tak jak teraz) , pomagają pielić w grządkach, zbierać owoce, utrzymywać porządek w obejściu, prasują sobie ubrania , czyszczą buty, myją po sobie wannę , umywalkę, toaletę , wywożą śmieci, szykują sobie posiłki ( oprócz obiadów, to robię ja ) wszystko to robią na zmianę , żeby było sprawiedliwie . Mają mnóstwo obowiązków , trudno mi tak na poczekaniu wszystkie wymienić wink , nie ma tak że jaśnie panowie siedzą i grają na komputerach a matka robi za nich wszystko wink
      • tamcia35 Re: pomoc dzieci 10.11.10, 08:10
        Jeszcze mi się przypomniało jak poczytałam co Wasze dzieci robią: moi bardzo lubią pomagać mi przy robieniu ciast i deserów ( zawsze na weekend piekę jakieś ciasto ) , wtedy są chętni do pomocy i do "oblizywania" mieszadeł od miksera wink ...
        łóżka też mają ścielić sami, chyba że planuję wywiesić pościel do wietrzenia na dwór , wtedy wołam rano aby nie ścielili łóżek smile
        ubrania po zdjęciu też mają być na wyznaczonym miejscu a brudy wyniesione do kosza . Również u mnie poskutkowało zabieranie zbędnych rzeczy które "walają" się na podłodze ... teraz już nic nie zostawiają jak stracili kilka swoich cennych rzeczy wink
    • urge Re: pomoc dzieci 10.11.10, 11:33
      Co do obowiązków to moje dzieci mają takie na swoje możliwości, tzn. przygotowanie stołu do obiadu, sprzątanie swoich zabawek, dwaj starsi (8,5 i 6) ścielą rano łóżka, składają ubrania które sami z siebie zdejmują itp. Czasem odkurzają czy ścierają kurze ale wiadomo że tego typu pomoc musi pójść do dyskretnej poprawki wink

      Mnie za to wiele razy uderzył, nawet na naszym forum, bunt rodziców w kwestii zajmowania się rodzeństwem. Osobiście nie widze dlaczego taki akurat obowiązek miałby być cięższy do zniesienia niż inne? Żeby nie było, jestem przeciwna wykorzystywaniu dzieci w tym celu regularnie czy na stałe, ale bez przesady! Sama mam czworo rodzeństwa w tym 2 sporo młodszego. Jak byłam dzieckiem też pomagałam mamie wtedy kiedy potrzebowała -czasem trzeba było coś sprzątnąć czy zrobić mniejsze zakupy a czasem iść do parku z siostrą czy bratem albo zostać w domu żeby rodzice mogli wyjść -osobiście ten ostatni rodzaj pomocy lubiłam najbardziej smile A tym którym jest tak bardzo szkoda dzieci pomagających przy młodszym rodzeństwie dodam że to się później zwraca na różne sposoby -np. moja młodsza siostra chętnie zostaje teraz z moimi dziećmi smile
      Moi chłopcy są jeszcze za mali żebyśmy mogli wyjść wieczorem i zostawić ich pod swoją opieką czy żeby się odbierali z przedszkola, ale czasem najstarszy czyta młodszym (korzyść obustronna, starszy ćwiczy czytanie a maluchy lubią jak to właśnie on im czyta) albo jak wychodzimy proszę najstarszego żeby zalożyła najmłodszemu buty czy zapiął kurtkę.
      Nam się marzy jeszcze taka dziewczynka na deserek -za jakiś czas: chłopaki już planują że będą już wtedy duzi i będą ją mogli wziąć do kina itp. smile
      • anggie2 Re: pomoc dzieci 10.11.10, 13:00
        najstarszy 9 lat: składa i ścieli łózko, oczywiscie wyrzuca bielizne do kosza, w miare sklada rzeczy po sobie. W sobote ma obowiazek odkurzyc pokój i wytrzec kurze. Okazjonalnie wynosi śmieci.
        sredni 3,5 r - sprzata po sobie zabawki, chowa brudy do kosza , chętnie pomaga przy robieniu posiłków, uczymy sie składania łózka , pościelic potrafi sam.

        Niestety niezostawilam starszego z najmlodszym w domu dłuzej niz 10 min, jak spał i akurat mial sie obudzic. Po prostu moja wyobraźnia pisze mi takie scenariusze ( zadławienie, upadek, rozbice głoy itp) ze nie chce az tak iej odpowiedzialnosc skladac na starszaku. Co innego zajmowanie sie przez chwiele pod moja obecnosc w domu.

        Ale znam osoby, ktore pozostawiaja dziecko 3 l pod opieka 9 latka na kilka godzin w domu. Nie wyobrazam sobie tego.
        • chrust5 Re: pomoc dzieci 12.11.10, 09:43
          O zajmowaniu sie rodzenstwem u nas nie ma mowy, bo starszaki to 4-latki, a mlodszy ma 2,5... Po prostu bawia sie razem i juz, najwyzej sa proszeni, zeby cos mu pomogli, podali z wyzszej polki itd.
          Z ciekawoscia poczytalam Wasze opowiesci i chyba nasi robia sporo:
          regularnie sprzataja zabawki, rzecz jasna z pomoca, dorosly doradza kto co, albo co gdzie.
          odkladaja swoje ubranka wieczorem gdzie trzeba
          rozbieraja sie po przyjsciu do domu (2,5 - latek czesciowo) i odkladaja swoje rzeczy sami
          zawsze odnosza naczynia po posilkach
          rano ustawiaja miseczki na platki (o ten zaszczyt byla walka tak dlugo, jak nie wprowadzilam dyzurow smile )
          4-latki sciela lozka: Krysia idealnie, Tadek - ujdzie.
          Poza tym sporo przynies, podaj, Tadek jest ekspertem od obierania wszystkego co sie da obieraczka, wszyscy uwielbiaja asystowac w kuchni, wiec ostatnio kotlety mielone robily cztey pary rak... i regularnie tylez par rak trzyma mikser! Do tego nigdy nie zaganiam, czasem wrexcz wolalabym uniknac, ale w sumie sie ciesze.
          Aha, sobotnie odkurzanie tez odbywa sie zbiorowo: ja odkurzaczem, Tadek szdczotka na kiju, Bartek stara rura od odkurzacza, Krysia - jesli ma ochote - mopem. Realnie wtedy Tadek jest pomoca smile
Pełna wersja