dzieci a historia

10.11.10, 18:31
rozmawiacie z dziecmi o historii?naszej,tej,co minęła i tej,co teraz?
u nas -starsze dzieci 7 i 4 lata-bardzo chętnie słuchają o bitwach,wojnach,walce o Polskę.
jest przy tych rozmowach okazja do poruszenia wielu innych tematów,jak to przeważnie w takich rozmowach wychodzi...
dla dzieci taki gest,jak zawieszenie flagi,chociażby z okazji jutrzejszego święta,ma ogromne znaczenie.
u mnie w domu nigdy nie było takich rozmów...i dzisiaj odkrywa,jak wiele straciłam.ile teraz muszę nadrobic...
jak to u Was wygląda?
    • anna_sla Re: dzieci a historia 10.11.10, 18:41
      nie... bo to wiązałoby z koszmarami nocnymi i kolejnymi lękami, z którymi będę musiała walczyć u Magdy..
      • verdana Re: dzieci a historia 10.11.10, 18:48
        O niczym innym nie rozmawiamysmile Na skutek tego, ze niemal jedynym tematem poruszanym przez męża jest historia, córka niestety poszła na historię...
        No i dzieci do dziś wspominają,z e dawno temu, gdy byly małe mój najstarszy został karnie odeslany w niedzielę od stołu za to, ze nie wiedział, czego rocznicą jest 11 XI.
    • bkoniecz Re: dzieci a historia 10.11.10, 19:05
      U nas 11.XI kilka lat temu skończył się tak, że młody, mający wówczas jakieś 4 lata, nauczył się śpiewać "O Mój Rozmarynie...". I dobrze ponad rok to była jedyna piosenka jakiej się nauczył. I śpiewał nam to non stop przez długich nascie miesięcy... kilka razy dzienniesmile
      • mama.rozy Re: dzieci a historia 10.11.10, 20:15
        a u nas przebojem jest ostatnio "Sanitariuszka Małgorzatka"smile
        koszmarów nie mają,może dlatego,że mało pokazujemy krwi i trupów;za to skupiamy się na odwadze,poświęceniu,bohaterstwie.na tyle,na ile pojmują.
        • stefania1939 Re: dzieci a historia 10.11.10, 22:11
          Moja córka chętnie słucha. Przedwczoraj byłyśmy w Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie. Muzeum wspaniałe, ale przerażające nawet dla nie, chodziłam po kanałach i jest takie uczucie paniki, chociaż się wie, że to tylko atrapa. Dziecko moje w końcu zaszyło się w pokoju małego powstańca i malowało jakieś malowanki i robiło pieczątki, a ja zwiedzałam, ale nie chciałam jaj zmuszać.
        • anna_sla Re: dzieci a historia 11.11.10, 10:34
          mojej Magdzie nie trzeba pokazywać trupów i krwi aby miała koszmary sad To jest niestety jedna z wad i zalet zaburzeń integracji sensorycznej, Magda jest nadwrażliwa. Trzeba uważać co się mówi, co się ogląda. Scooby Doo przypłaciła koszmarami i strachem przed ciemnością. "Kryzys" dinozaurów z bajki pradawny ląd i Dinozaur (Disneyowskiej) do dzisiaj śni się jej koniec świata. Rozmowy przedszkolne zeszłoroczne o 1 listopada przypłaciła lękiem, że nie chce być prababcią. 11-12 kwietnia zeszłego roku (11-go przywiezienie ciała prezydenta, co zobaczyła w tv u babci, 12-go śmierć przedszkolanki z przedszkola Madzi i apel z minutą ciszy) odbija się czkawką jej do dzisiaj, przez tydzień była roztrzęsiona. Boi się śmierci, boi się mnie zostawić, boi się mnie stracić. Żadne słowa nie łagodzą jej lęków. Zastanawiam się już nad psychologiem, bo nie daję rady..

          Dlatego nie rozmawiam o historii. Kiedyś rozmawiałyśmy o "dawnych ludziach", ale szybko przerobiła sobie to w główce, że skoro ich już nie ma to umarli i koniec. Przerażenie w oczach, bo my też umrzemy. Muszę poczekać, tylko nie wiem na co. Historia lada moment wejdzie w nią przez szkołę, u której progu już jest prawie.
    • bibba Re: dzieci a historia 10.11.10, 22:24
      mieszkam poza granicami kraju, mam meza obcokrajowca, czy 11.11 szczegolnie nas nastraja do rozmowach o historii? wlasciwie nie.
      natomiast o historii - rozmawiamy. ostatnio na topie jest druga wojna swiatowa. ale my rozmawiamy z dziecmi na wszystkie tematy. i doglebnie, bo oni sa chetni, a my ambitni wink
      • marina2 Re: dzieci a historia 11.11.10, 08:28
        rozmawiamy.nasze dzieci -trzy starsze sztuki-dość dobrze znają historię.myślę,że wpływ na to miały opowieści mojego M,którego dziadek był jednym z legionistów Piłsudskiego.
        12 latka właśnie odwiozłam skoro świt do jego rekonstrukcyjnej grupy historycznej.dzisiaj założy galowy mundur ułańskiwink przygotowywali się do dzisiejszego dnia dwa miesiące.
        cieszy mnie to ,że czytają książki starając się wejść w szczegół.np.wczoraj dostaliśmy książki Barbary Wachowicz o batalionie Zośka,w muzeum powstania warszawskiego też dzieciaki były.powstanie warszawskie znają dzień po dniu.idąc tym tropem odkrywały Baczyńskiego ,Horodyską-bardzo ciekawa postać i współczesne Lao Che-naprawdę świetna kapela sama jej często słucham w samochodzie.
        14 latek oprócz tego,że w ogóle siedzi po uszy w historii czym nas zadręcza szczególnie upodobał sobie I wojnę św ,a nie daj Bóg zahaczyć o rozbiory....
        i raz jeszcze dodam,że historia we współczesnej szkole to kit i farsa niestety.
        • mama.rozy Re: dzieci a historia 11.11.10, 11:31
          to strasznie mnie cieszy,że są jeszcze ludzie/rodzice,którym się chcesmile
          bo podobno patriotyzm dzisiaj to obciach...
          anna_sla-ja chyba poszłabym do psychologa,chociażby po konsultację,jak prowadzic dziecko dalej.
        • elgosia Re: dzieci a historia 12.11.10, 00:43
          Oj, Marina,mam nadzieję, ze nie wszędzie. Ja się staram, jak mogę wink
          A w zwiazku z tym, że jestem nauczycielem historii, więc wiem cos niecos oraz lubie opowiadac, to i moim dzieciom ku ich uciesze serwuję czasem historyczne opowiesci. Do tego przedszkole i szkoła prowadzone przez siostry uzupełniaja nasze patriotyczne wychowanie.
    • judytak Re: dzieci a historia 11.11.10, 15:03
      owszem
      ale raczej z takimi starszymi, co już rozumieją
      bo, co prawda, mąż chetnie by poszedł w "bitwy, wojny i walke o Polskę", ja zawsze muszę skręcić w "dlaczego właśnie on? dlaczego własnie tak? dlaczego właśnie wtedy? dlaczego inaczej, niż gdzie indziej? w czym tkwi powód różnicy? a w jaki sposób to żyje do dziś, jak to wpływa na nasze życie?" i temu podobne niedorzeczności ;o)

      jeśli się zatrzymujemy najdalej na drugiej wojnie światowej, to przeważnie udaje nam się nie zbliżać niebezpiecznie do rozwodu ;o)

      ostatnio, na szczęście, obrabiamy średniowiecze ;o))))

      pozdrawiam
      Judyta
      • czesiula Re: dzieci a historia 12.11.10, 10:24
        Polak powinien wiedzieć....smile))
        • marina2 Re: dzieci a historia 12.11.10, 12:47
          Oj, Marina,mam nadzieję, ze nie wszędzie. Ja się staram, jak mogę wink
          A w zwiazku z tym, że jestem nauczycielem historii, więc wiem cos niecos oraz lubie opowiadac, to i moim dzieciom ku ich uciesze serwuję czasem historyczne opowiesci. Do tego przedszkole i szkoła prowadzone przez siostry uzupełniaja nasze patriotyczne wychowanie.
          • verdana Re: dzieci a historia 12.11.10, 16:01
            Historia ma o wiele za mało okrojony program, w tym lezy problem. Dzieci i mlodzież uczą się setek niepotrzebnych faktów, a powiązać wydarzeń historycznych nie potrafią - bo w obecnej postaci szkoła historii w ogóle nie uczy - uczy kalendarium wydarzeń. Zareczam, ze to, co jest w szkole ma z prawdziwą historią niewiele wspólnego.
            I histora nie jest i nie może być nauką patriotyzmu, wtedy nie jest historią, tylko polityką historyczną.
            • modrooczka Re: dzieci a historia 12.11.10, 22:58
              Nie zgodzę się. Historia może być nauką patriotyzmu, co nie wyklucza pokazania dzeciom, że nie wszyscy byli dobrzy, mądrzy i uczciwi. Moje dzieci mają przerąbane z mamusią-historykiem. Ostatni wykład (wczorajszy) połączony był z prezentacją kartek na mięso, cukierki, czekoladę i takie tam. Sześciolatka moja myślała, że się tymi kartkami płaciło.
              Przypomniała mi się anegdota, którą ktoś kiedyś opowiadał - i jest to odpowiedź po co rozmawiać z dziećmismile
              Matka: nawet nie wiesz jak ci dobrze, wszystko masz. Jak ja byłam mała to w sklepach był tylko ocet!
              Dziecko nieletnie (z niedowierzaniem): Eee, w całej galerii Mokotów tylko ocet???
              • verdana Re: dzieci a historia 13.11.10, 14:36
                Z nauki historii może zrodzić się patriotyzm. Ale historia, która z założenia ma być nauką patriotyzmu, nauka juz nie jest - jest ideologią.
            • judytak Re: dzieci a historia 15.11.10, 11:04
              > Historia ma o wiele za mało okrojony program, w tym lezy problem. Dzieci i mlod
              > zież uczą się setek niepotrzebnych faktów, a powiązać wydarzeń historycznych ni
              > e potrafią

              powiązać nie potrafią, bo uczą się o nich w kompletnym oderwaniu od siebie
              ja, kiedy zobaczyłam, że w podstawówce w czwartej klasie dzieci przerabiają historię PL od jaskiniowca do JP2,
              a dopiero rok później historię powszechną, też cała w jeden rok,
              to myślałam, że z krzesła spadnę...
              (w gimnazjum wraca na szczęście kolejność logiczna)

              pozdrawiam
              Judyta
              • verdana Re: dzieci a historia 15.11.10, 16:08
                Logiczna, ale nudna do zaziewania.
    • rycerzowa Re: dzieci a historia 12.11.10, 23:26
      W naszym kraju chyba trudno nie rozmawiać o historii, skoro tyle jest świąt, tyle pomników, tyle pieśni, tyle wspomnień. To jakoś tak samo się dzieje, że się o tym mówi, śpiewa się te piosenki,
      i zaraz jest wzruszenie, "patriotyzm" etc. Nie inaczej było u nas, chociaż staraliśmy się nie być bezkrytyczni, np. w ocenie Powstania Warszawskiego.

      Jak bardzo to jest naturalne, odczułam, gdy trafił mi się wnuk cudzoziemiec. Bolesna była myśl,
      że nie nauczę go "Kto ty jesteś, Polak mały".
      Ale...
      W ostatnie wakacje rozmawialiśmy z tym duńskim pięciolatkiem o samolotach, o bezpieczeństwie lotów. Wspomniałam - bez szczegółów - że niedawno u nas doszło do katastrofy, gdy pilot usiłował wylądować, mimo gęstej mgły.
      Mały się zamyślił.
      - Tak, wiem o tym, pamiętam. Mamusia wtedy wystawiła przed dom polską flagę z czarną wstążką.

      • mama.rozy Re: dzieci a historia 13.11.10, 15:39
        rycerzowa,ja właśnie dlatego założyłam wątek,bo mam wrażenie(nie tylko ja),że niestety coraz mniej tej pamięci wokół nas.kiedyś chodziło sie na spacery na cmentarz,dzieci jakoś tak naturalnie były włączone w ten obieg.teraz chodzi sie do centrów handlowych...
        moje dzieci normalnie bawią się w wojnę,gdzie sa postaci dobre i złe,gdzie jest wróg,przed którym trzeba sie bronic.ale kiedy spotykają się z innymi dziecmi(takimi dalszymi,przypadkowymi),to nie znajdują wspólnego języka.i nie mam na myśli tego,ze dzieci mają się zabijac i tłuc,że inne zabawy są straszne.ale kiedy tego lata moje dzieci chciały sie pobawic w sanitariuszy,to było powszechne zdziwienie,oburzenie.że teraz się nie walczy,tylko bawi lalkami.wiem,upraszczam.ale może tak bardzo nie zagmatwałam?smile
        • verdana Re: dzieci a historia 13.11.10, 16:15
          Bo spoleczeństwa, w ktorych nie dzieje się nic dramatycznego, zyja bardziej teraźniejszoscia i przyszloscia, niz przeszłoscią. Czyli - normalniejemy. Akurat to, ze dzieci nie rozumieją zabawy w wojne uwazam za jedną z najbardziej optymistycznych rzeczy na świecie. Tylko się cieszyć.
          Żalu, ze dzieci nie bawią sie w wojnę, tylko lalkami - słowo daje, nie rozumiem.
          • mama.rozy Re: dzieci a historia 13.11.10, 17:30
            verdano,mi nie o samą zabawę chodzi.chociaż nie zgadzam się,ze żyjemy w spokojnych czasach.jeśli zabawy dzieci mają odzwierciedlac rzeczywistośc,to w co niby mają sie bawic nasze dzieci?w wypadki samochodowe?w napady na ulicy?podobno wszędzie jest przemoc i demoralizacjasmile
            mi się raczej wydaje,ze to,co przeżywają nasze dzieci,jest świadectwem tego,czym żyją.przecież tak odreagowują i przetrawiają niektóre tematy.to,że dzieci nie znają pojęcia wojna,walka,a co za tym idzie-niepodległośc,honor,jest dla mnie dowodem totalnej infantylizacji młodego pokolenia.
            a spotykam się z takimi reakcjami, na poruszenia przez moje dzieci tematu wojny w zabawie,(reakcjami dorosłych)-oni jeszcze tego nie przerabiali w szkole;oni się nie interesują historią.takie sprowadzenie tematu do lekcji w szkole,którą trzeba przerobic.wykuc.jak fizykę.czy jednak historia nie jest inna?banalnie pisząc-żywa?nie jest wokół nas?z postów,które piszą dziewczyny,wynika,że jednak jest to bliski temat...kiedyś chłopcu dawało się do zabawy miecz i konia na patyku,teraz są obowiązkowe misie...
            • verdana Re: dzieci a historia 13.11.10, 17:56
              Napady były zawsze, naprawdę sadzisz, ze zyjemy w takim złym świecie, gdzie napad zdarza się za kazdym rogiem? Nic pozytywnego nie ma? Demoralizacja teraz jest w porównaniu z Twoją "historią" minimalna. Demonstracja, gdzie pobite zostało parę osób to wiadomość na pierwsze strony gazet - przed wojną pocięcie żyletkami kolezanki w czasie deonstracji czy przywalenie profesorowi pałą to była zwyczajna rzecz, petitem na czwartej stronie, o ile w ogóle. Bicie dzieci, znęcanie się nad zwierzetami, wysmiewanie z niepełnosprawnych, pijani ojcowie znęcający się nad rodziną, poniżanie kobiet - to te piękne, historyczne czasy, które wcale tego nie uwazaly za demoralizację, tylko za normalne zachowanie. Nie, ja dziękuję, wolę dzisiejszą demoralizację, ktora tak naprawdę jest widoczna, bo normy są bez porównania ostrzejsze.
              Infantylizacją jest "bawienie się w wojnę" , to wlasnie kompletne niezrozumienie wojny, albo jej odreagowywanie. dostają dreszczy , gdy slyszę o sali Małego powstańca, albo o pokazywaniu dzieciom czyściutkich, sztucznych kanałów.
              Honor nie musi mieć nic wspólnego z historią, z wojną, z niczym. Honor jest potrzebny także w zwyklej codziennosci, w szkole, przy robieniu zakupów i w pracy.
              Naprawde tak bardzo tesknisz za wojna, za tym mieczem, ktory dawało sie chłopcu, aby od dziecinstwa uczył się zabijać? Cóż, dla mnie ojczyzna to nie wojna, to przede wszystkim pokój i codzienna praca. A historia owszem, warto, aby się jej uczyć, ale bez patriotycznego zadęcia i bez wmawiania dzieciom,ze wojna to taka patriotyczna sprawa.
              • mama.rozy Re: dzieci a historia 13.11.10, 18:25
                verdano,naprawdę uważasz,że żyjemy w idealnych czasach?że jesteśmy w stanie nad wszystkim zapanowac,bo normy są ostrzejsze?
                że nie ma bitych kobiet,dzieci,znęcania nad zwierzętami itp.?że niby teraz jest to bardziej piętnowane?mój sąsiad ma dubeltówkę,która zabija bezdomne psy.miałam już przez niego kłopoty,bo moje psy w nocy szczekają.policja?nie przyjedzie,bo nic nie moge udowadnic.i co z tego,że sąsiedzi wiedzą.
                widoczne,to może jest coś w dużym mieście,gdzie wszyscy wszystko widzą.potem świadomośc i troska społeczna zanikają.ulubioną rozrywką tutejszej młodzieży jest przywiązywanie psów do torów kolejowych.nic im nie zrobią,większośc i tak ma już kuratora.
                naprawdę sądzisz,że ludzie się zmienili?bo ktoś tam zmienił prawo i za znęcanie się nad zwierzętami mozna trafic za kratki?chamstwo było i jest.i pewnie będzie.na tym świecie,oczywiście.
                serio wolałabyś pokazywac dzieciom brudne kanały?Oświęcim też zamknąc?żeby dzieciom sie nie śniło?w czasach,kiedy dzieci w grach komputerowych zabijają na potęgę,robi to jeszcze na nich wrażenie?
                a miecz daje się dziecku także po to,żeby umiało się bronic.bo może zostac zaatakowane.i nie będę wmawaiac moim dzieciom,że jeśli będą dobrzy i grzeczni,to się im nic nie stanie.są ludzie dobrzy i są źli.
                verdano,ja nie piszę o naszych-forumowych-dzieciach.piszę o tym,co mam za oknem.
                nie tęsknię za wojną,nie chciałabym nikogo zabic.serio,bez ironii.mam nadzieję,że moje dzieci nigdy nie zostaną postawiane przed takim wyborem.ale chciałabym,żeby,jeśli kiedyś do takiej sytuacji dojdzie,potrafiły sobie poradzic.i żeby wiedziały,że to jednak patriotyzm-kochac Ojczyznę.
                • verdana Re: dzieci a historia 13.11.10, 18:50
                  Zdecydowanie, zyjemy nie w idealnych czasach, ale bez porównania lepszych niż te, co były. Idealnych czasów nie ma i nie będzie, ale teraz jest zdecydowanie lepiej.
                  Twój sasiad z dubeltówką nie jest zjawiskiem normalnym i powszechnym - kiedyś jego zachowanie nawet nie byloby pietnowane. Normalne, ma się dubeltowkę, to można do psów i kotów strzelać. Mlodzież przywiązująca psy do torow ma kuratora - czyli ich zachowanie jest uznane za wysoce naganne, nie jest to młodzież z "dobrych domów". Tymczasem kiedys znęcanie się nad psem czy kotem nie bylo uznane za niewłasciwe, ot, dzieci się bawią. Widzisz róznicę? Róznica polega na tym, ze Ty zauwazasz te psy i się oburzasz, kiedy jeszcze kilkadziesiąt lat temu byłoby to zachowanie głupie, ale mieszczące się w normach, nei budzace powszechnego potępienia. To wielka róznica.
                  Nie, nie sadzę , ze ludzie się zmienili, zmieniły się natomiast normy spoleczne, ktore wykluczają pewne agresywna zachowania, penalizują je, albo przynajmniej uznają za niedopuszczalne. To stopniowo zmienia - może nie ludzi - ale ich zachowanie.
                  Tak, wolałabym pokazywać dzieciom brudne kanały, albo nie pokazywać ich wcale, nie dając iluzji, ze tymi kanałami się tak fajnie szło. Bo dzieciom wydaje się, ze czegos się dowiedziały - a to nieprawda. Oswięcim nie powinien wpuszczać dzieci na teren obozu. Nie wiem, czy jest tam dolna granica wieku, ale zdecydowanie powinna być.
                  Miecz daje sie dziecku, aby umiało zabijać, nie się bronić - dzieci bawiły się w wojne, aby wyrośli z nich dobrzy żołnierze. Żołnierze zabijają wrogów, a nie tylko się bronią - gdyby wszyscy żołnierze się bronili, nie byloby zadnych wojen. A jesli chodzi o obrone tu i teraz, to lepiej posłać na karate, ale to nie ma nic wspólnego z ojczyzną i patriotyzmem.
                  Rozumiem, ze uważasz, ze naezy przygotowywać dzieci do przyszłej wojny? Ale miecz tu nie wystarczy - daj im karabin maszynowy, granaty, bomby.
                  Patriotyzm i milość ojczyzny to nie jest danie miecza. To przede wszystkim nauczenie dziecka, ze trzeba placić podatki, rozumnie głosować w wyborach, angazować się w sprawy publiczne, a gdy trzeba - wykazać obywatelskie nieposłuszeństwo. Nie tylko walczyć w razie wojny, bo to o wiele za mało.
                  • verdana Re: dzieci a historia 13.11.10, 19:12
                    I jeszcze jedno, zupełnie serio.
                    Jak Twoje dzieci mają pokochać taki kraj, jaki tu przedstawiasz? przeciez to jakieś wyjątkowo nieprzyjemne miejsce, gdzie naprawdę zyć się nie chce - ludzie źli, zdemoralizowani, smutno i brudno...
                    czy nie sądzisz, że to, co im przekazujesz bedzie miało wplyw na ich patriotyzm?
                    • mama.rozy Re: dzieci a historia 13.11.10, 22:06
                      o rany,vardana,przecież patriotyzm to też pamiętanie o przodkach,o tych,co zginęli.dzięki którym możemy życ w takim kraju.jest taki,jaki jest,bo my tacy jesteśmy.i nie jest tylko taki szary i brzydki,co nie znaczy,że kiedyś było inaczej.mi chodzi o pamięc,która kształtuje patriotyzm.a między innymi po to służą te nieszczęsne kanały.nie jestem zwolenniczką wprowadzania tam wycieczek szkolnych,ale przeciez pamietasz,że ucze w domu i z takimi wycieczkami moje dzieci nie maja do czynienia(chociaż pewnie teraz moi przyłożysz argumentem o socjalizacjismile).muzeum w Oświęcimiu jest znakiem i symbolem dla tych,którzy pamiętają.ale też przestrogą.nie wiem,czy jest dolny limit wieku,nie wiem,kiedy pojade tam z dziecmi.ale na pewno pojadą.
                      historia to też teraźniejszośc,na którą my mamy wpływ.moje dzieci,chociaż małe,były z nami na wyborach.pewnie jeszcze nieraz pójdą.rozumieją,na ile im małe umysły pozwalają.
                      nie szykuję dzieci do wojny.serio.
                      świat nie jest taki zły.ale bez pamięci o przodkach,bez korzeni,nie da sie dzieci nauczyc kochania swojego kraju.tylko o to mi chodzi.
                      a sąsiad z dubeltówką ma sie dobrze.i szybciej ja się z tego miejsca wyprowadzę,niż jemu włos z łysej głowy spadniesmile
                      • verdana Re: dzieci a historia 14.11.10, 09:24
                        A jak przodkowie nie zginęli, tylko zostali po prostu wymordowani, albo zmarli w swoim łóżku po dlugim i szczęśliwym zyciu? Albo to oni właśnie mordowali tych "innych"?
                        Jeśli "bez korzeni" nie da się stworzyć partiotyzmu, to oznacza, zę dzieci emigrantów nie mogą nic czuć do swojego nowego kraju - a tak nie jest. Mam wielu krewnych , ktorzy w różnych czasach wyjechali i ich dzieci są patriotami nowej ojczyzny - bez "korzeni".
    • rycerzowa Re: dzieci a historia 13.11.10, 22:49
      Mamo.róży, historia to nie tylko wojny i mordy, to przede wszystkim codziennie i żmudne - mówiąc górnolotnie - budowanie cywilizacji.
      To było u nas naturalne, że gdy mówiliśmy dzieciom o naszym dzieciństwie, opowiadaliśmy historię spotkania trzech światów, którzy na ziemiach zachodnich odbudowywali swój los:
      - ojciec z Kieleckiego, gdzie pól roku stał front i nie pozostał na kamień na kamieniu,
      - matka z warszawy, gdzie straciła wszystkich i wszystko,
      - przybrani dziadkowie, czyli sąsiedzi zza Buga.
      Oczywiście, nie obywało się bez rozmów o przyczynę tej wędrówki ludów, czyli o okrucieństwie i bezsensie wojny.

      Mówisz o wizytach na cmentarzu. Przecież bywamy tam co roku. Palimy znicze nie tylko na grobach przodków, ale i ulubionego nauczyciela, powszechnie szanowanego , oddanego pacjentom lekarza, a także księdza-społecznika, któremu nie tylko ja sporo zawdzięczam.

      Mój wnuk-cudzoziemiec właśnie gościł u nas, widział, że wywieszamy flagę na 11 listopada, oglądał czołgi w parku na Cytadeli. Był temat do rozmów o historii, o wojnie, o tym, jak narody zmądrzały i współpracują zamiast zabijać się nawzajem.
      Jak każdy chłopak, mały ma instynkt agresji, ale argument, że tylko dzięki pokojowi może swobodnie przejechać przez Niemcy, jest nie do odparcia.
      Niemcy i dla Duńczyków i dla Polaków sa symbolem wroga.
      • mama.rozy Re: dzieci a historia 14.11.10, 10:11
        rycerzowa,ja nie piszę o naszych dzieciach,bo mam wrażenie ,że jednak są inne.
        vardano,nie wmówisz mi,że emigranci nie mają historii.swojej historii.swoich tradycji,przekazywanych z pokolenia na pokolenie.często modyfikowanych,bo natrafiali na inne warunki.ale pamięc o tym,co było,przechowywali.
        i wydaje mi sie,że mylisz pojecie wiedzy z doświadczeniem.dzieci,zdobywając wiedzę,niekoniecznie zdobywają też doświadczenie.chociazby w MPW,które postawiło na wizualizację w przekazywaniu wiedzy.do tego służą te kanały.nie do tego,żeby uczyc tam dzieci czołgania sie z meldunkami.niektórzy uczą sie takimi metodami,innym wystarczy książka,może byc bez obrazków.
        rycerzowa-tak,historia nie składa się z samych wojen,ale to ich rocznice pamiętamy,a nie wieszanie prania przez prababcięsmilei bardziej chodziło mi o to,że kiedyś była większa ciągłośc miedzy pokoleniami,stąd większa pamięc o przodkach.mama wrażenie,że duża częśc młodego pokolenia zyje tylko obecną chwilą,jakby właśnie tych korzeni nie miała i jakby nic ich po tym życiu nie miało spotkac.i o to,że historia uczy człowieka szacunku i pokory.
        • verdana Re: dzieci a historia 14.11.10, 22:05
          Emigranci (a własciwie ich dzieci i wnuki) mają historie starego kraju - a patriotami są nowego, czesto do starego nie mają zadnych uczuć. Czyli sa zwiazani uczuciowo z krajem, w którym nie maja żadnych korzeni, a niezwiązani - z tym,, z ktorymi łączy ich historia przodków.
          A patriotyzm jest tak samo - albo bardziej -z wiązany z chwilą obecna, niż z historią. I tak własnie myslę, jakie uczucia patriotyczne przekażą rodzice , niezadowolneni z obecnych czasów, z obecnego społeczeństwa, z obecnych warunków, ktorzy przekazują dzieciom świetlaną wizję historii i jedniocześnie obraz kraju, w którym wszystko jest nieprzyjemne, gorsze, smutne? Obawiam sie, ze to najlepszy sposób na to, aby dziecko wcale nie kochało takiego nieprzyjemnego kraju, choćby znało jego świetlaną przeszłość....
          • nata76 a historia rodziny? 15.11.10, 08:13
            jestem historycznym ignorantem, musze sie przyznac, niewiele wiemuncertain musze sie dokształcić....

            ale stram sie rozmawiac o historii rodziny. wiem,ze własciwie ja znam troche wiecej, bo wyciagałam z mojej babci historie rodzinne. teraz juz babci nie ma. staram sie moim dzieciom opowiadac...miałam taka refleksje 1 listopada,ze pamiec historii rodziny zazwyczaj konczy sie na babciach, czasem prababciach...zaluje,ze w mojej rodzinie nie przechowywało sie pamiatek,ze nikt nie spisywał historii...
            • mama.rozy Re: a historia rodziny? 15.11.10, 10:52
              verdano,a ja się zastanawiam,jakimi patriotami są dzieci bez korzeni,nieznające swoich przodków i pochodzenia.o historii nie mówiąc.takimi,które uwielbiają współczesnośc,bo nic lepszego nie znają.dlaczego to,co minęło,ma odejśc w zapomnienie?podważasz tą teorią istnienie wszystkich grup rekonstrukcyjnych,muzeów pamięci.a to przecież dzięki nim można zoabaczyc,jak wiele sie w naszej historii powtarza,że jednak nie uczymy sie na swoich błędach.
              czy to źle,że człowiekowi podobają się czasy,których juz nie ma?zawsze było coś złego,bo tacy są ludzie.w epoce kamiennej i pod zaborami.własnie czytam taką książę o tym,jak dbano o patriotyzm pod zaborem pruskim,w Wielkopolsce.jestem ciekawa,czy gdyby ludzie mieli teraz wybierac,czy wybraliby tak samo.za taką cenę,jaką przyszło zapłacic.to chyba normalne,że człowiek myśli,zastanawia się i porównuje?a że nie zachwycam się teraźniejszością,no cóż,chyba mam do tego prawo?
              nata,ja historię odkrywam dopiero teraz,czytając z dziecmi i szukając odpowiedzi na ich pytania.jestem z czerwonej rodziny,gdzie tylko jedna wersja historii była poprawna.i teraz odkrywam,ile straciłam.
              • verdana Re: a historia rodziny? 15.11.10, 13:36
                Czasami dzieci z "obcych" rodzin są wielkimi patyriotami - weź pod uwagę USA, gdzie "nowi imigranci" często kochają swój nowy kraj. O Chopinie już nie wspomnę, o dzieciach Marii Curie - z ktorych starsza byla francuska patriotką, o nowych przybyszach w Izraelu.
                Człowiekowi moga się nie podobać czasy, w ktorych zyje, ale jesli mówi swoim dzieciom, ze teraz w Polsce jest źle, raczej na patriotów ich nie wychowa - będą starały się uciec do kraju, o ktorym mama nie jmowi, ze jest nieprzyjemny. Wychowanie patrioty to nie opowiesci o tym, ze dawniej było pięknie, a teraz już nie.
                I naprawdę, uznanie, ze społeczeństwo dzisiejsze jest gorsze niż np. w okresie międzywojennym świadczy tylko o nieznajomosci historii.
                • bibba Re: a historia rodziny? 15.11.10, 14:22
                  skoro mowimy teraz o patrioryzmie, to jeszcze musze dopisac - nie ucze moich dzieci patriotyzmu, bo sama nie odczuwam go wobec mojego kraju ojczystego. ani mojej przybranej ojczyzny. i dodam, ze moj brak patriotyzmu wobec Polski to odczucie ktorego swiadoma bylam jeszcze w polsce mieszkajac, a dorastalam w poznych latach 80tych, rok 89 to rok mojej matury. mialam wiec szanse dorastac i ksztaltowac moja swiadomosc obywatelska w czasach gdy historia intensywnie sie pisala w swiadomosci calego narodu i cio? pstro.
                  meczy mnie polski patriotyzm od zawsze. moze to kwestia tego jak mnie nauczano historii - 'polska chrystusem narodow', nasza odwiecznoa roszczeniowa postawa wobec europy zachodniej, zaslugi w dziedzinach sztuki itd, brrr.....

                  moje dzieci ucze historii. tzn rozmawiam z nimi o historii. ale moze dodam, wlasciwie to tylko z najstarszym rozmawiam o historii - jest zainteresowany i ma 194385 pytan. wypozyczam mu ksiazki, on je czyta, zadaje pytania. odpowiadam, glownie probujac mu wyjasnic wlasnie przyczyny i skutki, a nie czy jakies wydarzenia to powod do dumy narodowej lub nie.

                  dla formalnosci dorysuje tlo - moj m jest niemcem, mieszkamy w wlk brytanii, czerpiemy z naszych korzeni i kultury kraju w ktorym mieszkamy teraz.
                  • mama.rozy Re: a historia rodziny? 15.11.10, 15:06
                    verdano,ja nie uważam,że teraźniejszośc jest lepsza,tylko,że niewiele sie zmieniło w ludziach przez te wszystkie lata.i to nic,że prawo jest teraz inne i na wiele nie pozwala,w porównaniu z chociażby czasów międzywojennych.tylko było w ludziach więcej pokory,którą dawał między innymi patriotyzm,budowany na znajomości historii.
                    to,że ja akurat zakochałam się w ziemiaństwie,nie znaczy,że moje dzieci tez muszą.one raczej wolą starożytną Grecję i mitologię,bo właśnie to przerabiają z tatusiemsmilejak widzisz,jednak nie jestem w sekcie i nie indoktrynuje dzieci.ale dbam o to,żeby wiedziały.tak samo,jak zawiozę je do skansenu,jak będzie można,zapiszę do grupy rekonstrukcyjnej.dla wiedzy.
                    znam ludzi,którzy przerzucają się(w rolnictwie) z traktorów na konie,bo tak jest,według nich,lepiej.nie zaścianek,niedouczona wieś.miastowi,robią tak z własnego wyboru.
                    i może się zdziwisz,ale Musierowicz jest na mojej półce na pierwszym miejscu,cieszy mnie wschód i zachód słońca.nie jest tak beznadziejniesmirk
                    ale jeśli chodzi o wychowanie dzieci,wrzucam je na głęboką wodę,a nie trzymam pod kloszem.tak samo miałam w moim studium,na praktykach.najpierw dali nas do DPS-u,żebyśmy zobaczyli,jak wygląda przewlekła,niechciana starosc.śmierdząca i z demencją.kto jeprzetrwał,inne praktyki były pestką.ale to na inny temat.
                    bibba,no nie wiem,co napisac.mi nikt nigdy nie mówił o przeszłosci,dopiero teraz ją odkrywam.niektóre rzeczy mnie przerażają,inne zachwycają.i naprawdę żałuję,że nikt mi o tym nie mówił wcześniej...a juz szczególnie uwielbiam czytac pamiętniki z przeszłości.jak to kiedyś przeżywano.wydaje mi się,ze gdyby kazdy z nas mógł wybrac sobie z historii coś co lubi,dano by mu na to szansę,byłoby inaczej.także z wiedzą historyczną u nas i w sposobie jej przekazywania dzieciom...
                    • verdana Re: a historia rodziny? 15.11.10, 16:11
                      Akurat ziemianstwo, przeciwnicy reformy rolnej, traktujący chłopów zazwyczaj jako gorszy gatunek ludzi - cóż, to nie jest moja ulubiona grupa spoleczna.
                      Uwazam, ze jednak w ludziach - jako spoleczeństwie - sporo się zmieniło. Podział na warstwy jest o wiele mniej widoczny, nie ma wpisanej w codzienność pogardy dla "gorzej urodzonych", nie ma tak oczywistej dyskryminacji kobiet, jest - zareczam - bez porownania mniej przemocy, szczególnie tej tolerowanej spolecznie.
                      • mama.rozy Re: a historia rodziny? 15.11.10, 17:07
                        verdano,nie przekonasz mnie,że żyjesz na wsismile
                        mieszkałam kiedyś w mieście,nawet w kilku dużych miastach.tak,tam można wyjśc nago na ulicę i przekonac ludzi,ze to nowa,ekologiczna moda.społeczeństwo jest tolerancyjne do bólu i spróbuj się z nim nie zgodzicsmile
                        teraz żyję na wsi,która ma zadatki byc niedługo wchłoniętą przez większą miejscowosc.żyję wśród sąsiadów,którzy palą w piecach opony,buty i wszystko inne,co da sie spalic.którzy głodzą psa,bo wtedy lepiej pilnuje.gdzie ludzie nie zgłoszą pilicji włamania,bo wiedzą,kto to zrobił.o łysym są siedzie z dubeltówką juz pisałamsmileprawo jest.daleko.dla ciekawostki-naprzeciwko mnie mieszka policjantka.do niej się nie włamująsmile
                        pewnie,że przejaskrawiam.bo ta reforma rolna jednak mnie powaliła.owszem,byli ci,co mieli i ci,co nie mieli.kiedy chłopi byli na równi z panami?wtedy,kiedy to chłopi zostali panami.dostali ziemię,na której chlali do nieprzytomności.i akurat wiem,o czym piszę,bo w mojej rodzinnej wsi był wzorcowy PGR i wiele z moich szkolnych znajomych tam mieszkało.popatrz na te wszystkie majątki,które zostały wtedy zabrane właścicielom,co ci wspaniali chłopi z nimi zrobili.
                        to traktowanie chłopów jak gorszych ludzi.czy wszyscy muszą życ na jednej linii społecznej?nie wmówisz mi,że teraz jest takie równouprawnienie i wszyscy żyją na tym samym poziomie.niewolnictwo dzisiaj-rozejrzyj sie wokoło.przykłady można mnożyc,począwszy od kasjerek w supermarkecie skończywszy na tych,co zginęli w busie jadą zbierac jabłka.tylko kiedyś wynikało to z podziałów społecznych.z czego wynika dzisiaj?
                        kiedyś każdy miał swoje miejsce,lepsze lub gorsze.kwestia dyskusji,czy to było takie złe.
                        jeśli asymilacja jest taka dobra-dlaczego we Francji są takie protesty?dlaczego w Niemczech nie udało się stworzyc jednego społeczeństwa z Turkami?tylko tworzą sie narodowe getta.bo nie jest możliwe stworzenie wielokulturowego państwa,gdzie wszyscy żyją w zgodzie i obchodzą razem jednakowe święta.podziały miedzy ludźmi były,są i będą.
                        verdana,nawet nie przypuszczałam,że temat tak sie rozwinie.i chyba wypada mi podziękowacsmile
                        • verdana Re: a historia rodziny? 15.11.10, 21:47
                          No, bo chłop nie człowiek, niech prauje dla pana. chyba nie masz zielonego pojecia o głodzie na wsi przed wojną, o gotowaniu ziemniakow trzy razy w tej samej wodzie, bo nie bylo na sól, o dzieleniu zapalek.
                          PGR to nie prywatne gospodarstwo, PGR nie powstał w wyniku reformy rolnej.
                          Kasjerka w supermarkecie - wybacz- może zrezygnować z pracy. To, ze dziś ludzie musza zbierać jabłka budzi sprzeciw, kiesdyś uznawano, ze nic nie szkodzi, jesli część ludzi nie ma za co zyć, ot, w takim miejscu postawił ich Bog, wiec nie powinni narzekać. Teraz jest bez porownania większa mozliwość awansu, analfabetów własciwie już nie ma, pomoc spoleczna - jaka jest, taka jest, ale z glodu nikt nie umiera, dzieci nie umierają, bo rodziców nie stać na lekarza. Nie widzisz tego?
                          Cóż, jeśli uwazasz, e człowiek, ktory urodził sie w lepszej rodzinie powinien mieć lepszą przyszlość, a ten, co w biednej - powinien do niczego nie aspirować - to chyba nie mamy o czym rozmawiać. Rozumiem, ze jheśli uznajesz to za dobre, to nie chcesz, aby Twoje dzieci osiągnęły cokolwiek więcej niż Ty - powinny mieszkać tam, gdzie się urodzily, wykonywac Twój zawod i osiągnąć nic więcej niż rodzice. Córka kasjerki w supermarkecie powinna cieszyć się, ze będzie kasjerką i nie mieć jakiś tam chorych ambicji, aby się wyksztalcić i zostać dyrektorem, a syn dyrektora powinien mieć zagwarantowane stanowisko po tatusiu. Bo tak jest sprawiedliwie, ludzie nie powinni się mieszać, mają robić to, co im los wyznaczył. Rodzice biedni - zyj w biedzie i nie podstakuj, dla społeczeństwa tak będzie lepiej.
                          Nikt tu nie pisał o asymilacji - protesty sa tych, ktorzy asymilować się nie chcą.
                        • bkoniecz Patriotyzm:) 15.11.10, 21:56
                          Ja mam trochę inne podejście do patriotyzmu. Nie zależy mi na tym, żeby dzieciaki były patriotami w sensie "narodowo-historycznym", przez pryzmat zaborów, powstań, "walki i męczeństwa". Choć definitywnie powinny znać historię. Zależy mi na tym, żeby lubiły swój kraj bo jest tu dobrze, bezpiecznie, są możliwości i jest normalnie. I żeby wierzyły i wiedziały, ze dzięki swojej pracy mogą tu osiągnąć co tylko będą chciały. Żeby się uczyły, pracowały, płaciły podatki i rozumiały, że są miejsca gdzie teoretycznie jest lepiej ale też są miejsca gdzie zupełnie praktycznie jest dużo gorzej. I że mają szanowac i kochać to "swoje". I że mogą być dumne skąd pochodzą, bo to jest naprawdę fajne miejscesmile Ale i ja i mąż spędziliśmy wiele lat na emigracji (zupełnie niezależnie od siebie bo oboje dzieciństwo spędzaliśmy dość daleko od Polski) a powrót do Polski był świadomym wyborem. Dla mnie Polska, a w szczególności Warszawa to zawsze były "moje miejsca na Ziemi"... majowy deszcz nigdzie tak nie pachnie a chleb razowy nigdzie tak nie smakujesmile
    • rycerzowa Re: dzieci a historia 15.11.10, 22:02
      No tak, wniosek z tej dyskusji jest taki, że aby rozmawiać z dziećmi o historii, należałoby najpierw tę historię znać, rozumieć, czuć...
      • mama.rozy Re: dzieci a historia 16.11.10, 13:45
        rycerzowa,chyba od początku próbuje to napisac...smile
        verdana,nie pozostaje mi nic dodac,tylko pogratulowac życia w kraju,gdzie nikt nikogo do niczego nie zmusza i wszyscy mają wolny wybór.i jest tak cudownie,że ludziom tylko życ się chce.tylko proszę,przyjedź kiedyś na wieś i porozmawiaj z ludźmi,jak im dobrze,bo chyba tego nie wiedzą.PGR był kwintesencją tego,do czego doprowadziła reforma rolna.tego juz nie da się odbudowac i naprawic.pereł nie rzuca się przed wieprze.i to nie ja wymyśliłam.
        różnicowanie społeczne zawsze będzie,a dzięki równaniu,w dół,bo inaczej sie nie da,nauczycielom gówniarze wkładają kosz na głowę.gratuluje równości społecznej.
Pełna wersja