jagienka_77
25.11.10, 23:43
Jeśli pozwolicie, i ja w końcu dołaczę do Waszego grona. Jak dotąd byłam bierną (choć wierną) bywalczynią tego forum. Jestem mamą 2 wspaniałych urwisów, teraz spodziewam się trzeciego malucha, więc tym chetniej tu zagladam, zwłaszcza bedac w 12 tc, kiedy dopadają mnie chwile zwątpienia, obaw, lęków... Zwątpienia w siebie, że sobie poradzę, że nie oszaleję, że spełnienie marzenia o 3 dziecku nie odbije się w negatywny sposób na chłopcach i mnie samej. Dziwnie się czuję, bo zawsze miałam poczucie, że nasza rodzina jeszcze nie jest w komplecie, że na kogoś czekamy, jakby jeszcze jeden członek rodziny miał wrócić z dalekiej podróży. Że ten okrąg jeszcze nie jest zamknięty. Dziś wiem, że stało się to, na co czekałam, że klamka zapadła, i po czasie radości - nagle wyłażą te wszystkie czarne koty. I nie ma głaskania się po niedużej wypukłości na brzuchu, i nie ma śledzenia we wszelkich możliwych źródłach każdego kolejnego dnia/tygodnia rozwoju mojego szkraba, choć wspaniale było zobaczyć tycią istotkę jakby machajacą rączką na usg... Ba, czasem w ferworze codziennych zajęć zapominam o tym że jestem w ciąży , więc co tu mówić o celebrowaniu stanu, który jak dotąd uwielbiałam.... Czy ktoś miał tak samo? Czy to jest normalne? Pocieszcie mnie proszę