jagienka_77
30.11.10, 16:03
Ciekawa jestem, drogie wileomamy, jak wygladają u was wieczory. Wiem, że widziałam juz gdzies tu podobny watek, ale zastanawiam się, czy tez, mimo, że kochacie swoje dzieci nad życie, macie ich wtedy po kokardę, zwłaszcza, jak skutecznie opóźniaja moment zaśnięcia, bo-"mamo, siku-mamo, pic, mamo-nie moge zasnac, mamo-znowu pić, mamo-kupę"...? Czy podgrzewa sie w was wtedy temperatura i zaczynacie coraz bardziej warczec wbrew zaleceniom psychologów, czy macie taką krociutka chwile, taki błysk z tyłu głowy, zebyscie je tak wszystkie razem - w kapsułe i na Marsa?? Zapominajac, że za parenaście minut bedziecie jak zwykle z błogim usmiechem na licu przykrywać chrapiace gołe plecki głaskać niesforne czupryny...
Ciekawa jestem, czy to ja jestem przewrazliwiona, przemeczona, czy trzeciociazowe hormony mi już tak szaleją, czy jednak jest to jednak jakąś smutną normą?