wieczorne koszmary

30.11.10, 16:03
Ciekawa jestem, drogie wileomamy, jak wygladają u was wieczory. Wiem, że widziałam juz gdzies tu podobny watek, ale zastanawiam się, czy tez, mimo, że kochacie swoje dzieci nad życie, macie ich wtedy po kokardę, zwłaszcza, jak skutecznie opóźniaja moment zaśnięcia, bo-"mamo, siku-mamo, pic, mamo-nie moge zasnac, mamo-znowu pić, mamo-kupę"...? Czy podgrzewa sie w was wtedy temperatura i zaczynacie coraz bardziej warczec wbrew zaleceniom psychologów, czy macie taką krociutka chwile, taki błysk z tyłu głowy, zebyscie je tak wszystkie razem - w kapsułe i na Marsa?? Zapominajac, że za parenaście minut bedziecie jak zwykle z błogim usmiechem na licu przykrywać chrapiace gołe plecki głaskać niesforne czupryny...
Ciekawa jestem, czy to ja jestem przewrazliwiona, przemeczona, czy trzeciociazowe hormony mi już tak szaleją, czy jednak jest to jednak jakąś smutną normą?

https://www.suwaczki.com/tickers/7u223e3koyxgh3ea.png
    • mama.rozy Re: wieczorne koszmary 30.11.10, 16:08
      mi na szczęście zostało już do usypiania tylko trzecie dziecię,przy którym siedzę i czytam swoje książki,kiedy mała słucha kołysanek.starsze(5 i 7 lat),zasypiają same,słuchajac swoich płytek.
      rzadko wychodzą wieczorem z łóżek,raczej jak już tam wejdą,to jest za zimno,żeby wychodzic.chociaż zdarza się,ze się w tych łóżkach nudzą i marudzą,ale to naprawdę rzadko.
    • anna_sla Re: wieczorne koszmary 30.11.10, 17:03
      tak szczerze najszczerzej mam ochotę wtedy swoje dzieci wysłać na Marsa. Odkąd chłopcy poszli do przedszkola są: pobudzeni i rozregulowani przez dzienną drzemkę. Wracają z przedszkola i latają mi po ścianach, zwłaszcza wieczorami. Ostatnio jeszcze Krzyś nie dosypia na tych drzemkach, zasypia np. na ostatnie pół godziny tej drzemki. Wieczorem po takim dniu odbywa się to tak:
      1) że zwykle mocno przytulamy wrzeszczącego z przemęczenia i z nie wiadomo jeszcze jakiego powodu Krzyśka, który pada dosłownie w kilka minut o ile nie sekund
      2) Bartek wierci się, obraca, robi fikołki, koziołkuje kołdrę, jęczy, stęka, puszcza bańki buzią, nogami wędruje po suficie/podłodze górnego łóżka z piętrusa, po drabince, barierce, obracając się dookoła własnej osi setki razy w każdą stronę, robiąc przy tym sporo hałasu, albo coś tam sobie podśpiewuje itd. przeszkadzając zasnąć reszcie i zwykle trwa to do godziny albo i więcej. Jak go zostawimy "samego" woła z pokoju "mamo zostań aż zasnę", "mamo!!", "tato! Ja nie chcę tu być", albo skrada się po cichu i przycupnie za progiem tak by pozaglądać do nas ale abyśmy my go nie widzieli.
      3) tylko Magda zasypia bez problemu, bo jak też beczy bez powodu to znaczy, że jest masakrycznie zmęczona i wszystko doprowadza ją do płaczu, nawet kolor piżamki.

      Ale nim zasną to jest katorga z zaganianiem ich do kolacji (bo to już od tego momentu zwykle bywa zbiorowa "histeria"), do mycia i do łóżka. Po tej już akcji zwykle już z nas kipi z każdego otworu i jeśli jeszcze żadne z nas nie wybuchło na ogół robi to już wkrótce gdy już są w łóżkach big_grinbig_grin
      • jagienka_77 Re: wieczorne koszmary 30.11.10, 21:20
        Ano właśnie. Skad ja to znam. Najgorzej z młodszym-zadziwiająca jest jego pomysłowość, co zrobic, aby nie spać. Ze sterczeniem w kąciku przy drzwaich włącznie, braniem nas na litość itp. Doszło do tego że zupełnie przestałam go kłaść w południe do spania (a nie ma jeszcze 3 lat) bo potrafił i do 23 z hakiem później hulac. A ja naprawdę o 21 to już marzę tylko o tym, żeby odpocząć i nie zajmowac się małpiszonem. Wieczorne rytuały? Żart jakis. Rytuały są, a i tak kończą się wyłażeniem z łóżka i stopniowym wzrostem mojego ciśnienia, czasem krzykiem. I tak w kółko Macieju...
    • zdunia1979 Re: wieczorne koszmary 30.11.10, 22:39
      A ja kobitki od jakiegoś czasu mam komfortowa sytuację wieczorną. tzn dzieci spać a ja do cateringu smile Starszy synek zawsze chodzi spać o 20. A bliźniaki(2 lata) ostatnio zrezygnowały z drzemki w ciągu dnia i zasypiają o 18. I co ciekawe śpią do rana, do ok 6. Ciekawe ile potrwa moja sielanka ? Ale na razie rozkoszuję się chwilą smile

      Pozdrawiam!
    • jaga68 Re: wieczorne koszmary 01.12.10, 07:44
      Nie jesteś przewrażliwiona smile. Niestety wieczory i u nas to czas, kiedy moja cierpliwość poddawana jest najwyższej próbie. I z matki empatycznej i łagodnej zamieniam się w matkę wścieklicę smile. A potem ma wyrzuty sumienia. ;-(. Moje dzieci są z tych, które mogą dłuugo siedzieć i żadna siła ich nie zapędzi do łóżka. Oczywiście przekłada się to potem na gigantyczne problemy ze wstaniem rano. Samo życie smile. Trzymaj się ciepło.
    • bibba Re: wieczorne koszmary 01.12.10, 11:59
      miewam, ale przyznam, ze wieczorem ja sie nie stresuje tak bardzo, bo wiem, ze nigdzie nie musze zdazyc. dla mnie koszmarem sa poranki. wtedy wszystko musi byc na czas, bo wychodzimy wszyscy by odprowadzic starsza trojke do szkoly. ciagle ponaglanie wykancza mnie nerwowo - a nie ma znaczenia ile mamy czasu, i tak musze caly czas poganiac, bo rano maja 2183763 pomyslow na minute, i zaden z nich nie ma nic wspolnego z przygotowywaniem sie do wyjscia do szkoly!
    • 3bitt Re: wieczorne koszmary 01.12.10, 18:55
      Ja nie jestem jeszcze wielo mama, ale mogę Ci opowiedzieć jak to u nas jak na razie wygląda. Są dwa warianty. Pierwszy - codzienny, czyli bez tatusia. Wtedy idziemy na kolację, zjadamy, ja myję naczynia, a dzieci sprzątają zabawki. Później idziemy do łazienki i albo nalewamy wody całą wannę i się taplają do woli, albo szybki prysznic, Piżamka, mycie ząbków i do łóżeczek. Młodszy ogląda bajkę na mini mini (ma w pokoju tv) starszej czytam, śpiewam, całuje i śpi, schodzę do młodszego i znów czytanie, śpiewanie, całowanie i śpi. Godzina 20.30 ja już leżakuje w wannie i się rozkoszuję ciszą.

      Wersja 2 - weekendowa- tatuś jest w domu. Wszyscy krzyczą. Szukam schronienia w sypialni, ale znajduję tam tylko jakieś pluszaki, ewentualnie jedno z dzieci siedzące pod naszym łóżkiem, obrażone na coś. Uciekam do łazienki, zamykam drzwi na klucz i udaję że nic nie słyszę. Co chwilę ktoś się dobija z pretensjami, problemami, a jak już się zaczyna "ja chcę siku" to nie ma wyjścia muszę opuścić schronienie. Barykaduję się w sypialni. Nie wiem jak sytuacja się rozwija bo zasypiam. Kiedy się budzę jest już ciemno i najczęściej coś wbija mi się w kręgosłup- zazwyczaj to córka. Syn za to kopie mnie po plecach. Dzieci śpią! (na mnie) maż siedzi przed komputerem. Delikatnie upycham młodzież na stronę łóżka należącą do tatusia i zasypiam. Śni mi się poniedziałek big_grin kiedy to znów zagości spokój i zorganizowanie.

    • sunny_34 Re: wieczorne koszmary 02.12.10, 11:26
      U nas Tatuś działa bardzo "współpracująco". Zdecydowanie pomaga, zresztą chłopcy są już duzi. Nie wiem jak będzie jak urodzi się Maluszek. A co byście powiedziały na wizytę Babci i
      Dziadka o 18.30? Pora rozwalająca. zawsze mnie pytają (po kilak razy) dlaczego nie usiądziesz? Wiadomo, co muszę robić w tym czasie. Cały czas mówią, mówią, przy czym Teściowa ma zwyczaj pytania: słyszysz? słyszysz? Taki slowotok. No i ok. 20.30, kiedy mlodzi juz zapakowani do lozek i mozna pogadac: to my juz moze pojdziemy. Generalnie najlepiej radze sobie sama. A odwiedziny sa super, Babcia jest wazna, ale zmienic nawyki w wieku 70 lat?
      • w_iika Re: wieczorne koszmary 02.12.10, 13:11
        Wczoraj: o 18.30 pada hasło "kąpiel", bo starszaki (3,5 i 2,5) umierają ze zmęczenia. W myślach planuję długi, spokojny wieczór z lekturą. O 19 dzieci są czyste, zęby czyste, piżamy na ciałach, maluch przy piersi, średniak w łóżku z lektura, ja czytam monotonnym, usypiającym tonem, starszak czyta baśnie z tatą. Stan ten trwa do 19.40, gdy nagle maluch przestaje ssac pierś i, nie wykazując objawów zmęczenia, raźno pomyka w stronę salonu. Za nim podąża średniak, nie zważając na moje błagalne, "synuś, wróć do mamy". Za średniakiem, zwabiony hałasem, wychodzi z pokoju starszak. Tata udaje, że nic sie nie stało, i wciąż czyta. Dzieci (mówiące) zgodnie oświadczają, że są głodne. Nic to. Dajemy im znowu jeść. Jednomyślnie proponujemy tv, oni wolą czytać, mąż i tak włącza film przyrodniczy, mnie juz sił brak na czytanie. Przez godzine oglądamy o lodowcach i pingwinach, opowiadamy sobie o różnych zwierzakach, maluch zasypia przy piersi, jest juz 21. Zaganiamy dzieci do łóżek, o 21.20 spotykamy się z mężem w salonie, by sobie pogratulować rozpoczęcia wieczoru bez dzieci.
        Dzis dzieci wstały o 7, w dzień nie sypiają.
        • jagienka_77 Re: wieczorne koszmary 02.12.10, 20:07
          "Tata udaje, że nic sie nie stało, i wciąż czyta."

          big_grin Spadłam z krzesła. To musi być widok! Za parę latek tata będzie tak zafascynowany lekturą baśni, ze nie zauważy, że chłopaki w pokoju obok ogladają TVN Turbo smile Mimo wszystko słodkie - takie życiowe
Inne wątki na temat:
Pełna wersja