mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł

09.12.10, 13:33
przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,7921,0.html
artykuł jest dośc długi,ale polecam
macie też takie spostrzeżenia?
    • nika1228 Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 09.12.10, 14:29
      niestety moje dziecko tez ma iść do szkoły we wrześniu i jestem załamana, bo o ile fizycznie i rozwojowo się nadaje to uważam że psychicznie jeszcze nie koniecznie i lepiej by jej było w zerówce w przedszkolu
      • marina2 Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 09.12.10, 15:05
        dziwny ten artykuł...hmm mam w tej chwili dziecko w zerówce .W moim odczuciu szkoła stawia dzieciom z roku na rok mniejsze wymagania,a programy wręcz pustoszeją.
        Pani zerówkowa mojego syna jak widzę różnicuje czasem zajęcia w zależności od poziomu umiejętności dziecka.Niektóre już czytają inne z grubsza wiedzą ,że chyba na świecie są jednak literkiwink i nie ma jakiegoś większego problemu.Może dziecko trafiło po prostu na mądrą panią ?


        Moszczyńska przyznaje, że nie wie, czy ma śmiać się, czy płakać, gdy w podstawie programowej czyta, że sześciolatek po skończeniu pierwszej klasy musi pisać zgodnie z zasadami kaligrafii i czytać lektury. Pamiętać bowiem trzeba, że zgodnie z reformą w oddziale dla pięciolatków przyszły pierwszoklasista nie będzie mógł już, jak wcześniej, poznawać liter i uczyć się czytać. Według nowego programu ma nauczyć się tam wyłącznie „mówić poprawnie pod względem artykulacyjnym, gramatycznym, fleksyjnym i składniowym”.

        A to jakiś kosmos,bo o ile dobrze pamiętam chyba parę lat temu wymagano tego od trzecioklasisty.
        Chyba przy czwartym dziecku wreszcie złapałam dystans do bzdur wypisywanych przez MEN ich programów i takich tam.Życie to skoryguje,a ja wierzę,że dzieci sobie dadzą radę.
        • login_znany_moderatorowi_forum Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 09.12.10, 17:00
          marina2 napisała:
          > dziwny ten artykuł...hmm mam w tej chwili dziecko w zerówce .W moim odczuciu
          > szkoła stawia dzieciom z roku na rok mniejsze wymagania,a programy wręcz pustoszeją.
          Tu mam takie same odczucia. Skutkuje to tym, że obecni kandydaci na studia to, z małymi wyjątkami, półanalfabeci w każdej dziedzinie. A ma z takimi dużo do czynienia. Co gorsza ludzie ci nie są w żaden sposób przyuczeni ani zmotywowani do samodzielnego zdobywania wiedzy. Ale to ma swoje wytłumaczenie w stanowisku MENu przytoczonym w artykule:
          "– Trudno coś wskórać, skoro ministerstwo bez ogródek, i to wielokrotnie, przyznaje, że najważniejszy jest dla niego czynnik ekonomiczny, czyli to, by szybciej wprowadzać młodych ludzi na rynek pracy " - trzeba byłoby dodać - jako nisko wykwalifikowaną siłę roboczą. Czynności wykraczające poza obsługę kasy fiskalnej będą dla dużej części stanowiły barierę nie do przejścia. Nie zmienia to jednak faktu, że wymagania stawiane w początkowej fazie edukacji są co najmniej dziwne. Dotyczy to zarówno zakresu i czasu egzekucji.
          >>gdy w podstawie programowej czyta, że sześciolatek po skończeniu pierwszej klasy musi >>pisać z godnie z zasadami kaligrafii i czytać lektury. Pamiętać bowiem trzeba, że zgodnie
          >> z reformą w oddziale dla pięciolatków przyszły pierwszoklasista nie będzie
          > >mógł już, jak wcześniej, poznawać liter i uczyć się czytać. Według nowego programu
          > >ma nauczyć się tam wyłącznie „mówić poprawnie pod względem artykulacyjnym,
          > >gramatycznym, fleksyjnym i składniowym”.
          > A to jakiś kosmos,bo o ile dobrze pamiętam chyba parę lat temu wymagano tego od
          > trzecioklasisty.
          > Chyba przy czwartym dziecku wreszcie złapałam dystans do bzdur wypisywanych przez
          > MEN ich programów i takich tam.Życie to skoryguje,a ja wierzę,że dzieci sobie
          > dadzą radę.
          Niestety to się dzieje i życie ani zdrowy rozsądek tego nie koryguje. Nasze dzieci w przedszkolu uczyły się literek itp, ale odbywało się to w atmosferze, że "w zasadzie tego robić się nie powinno". Co prawda kuratorium oficjalnie nie zabrania, ale w czasie kontroli krzywo patrzy. W związku z tym, też nie naciskaliśmy, bo przecież to będzie w szkole więc po co mają się wtedy nudzić. Teraz w pierwszej klasie nagle się okazało, że muszą się gwałtem nauczyć czytać, przez co muszą chodzić na dodatkowe zajęcia z tzw. "reedukacji" (ciekawa nazwa swoją drogą).
    • chubus Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 09.12.10, 18:50
      Moja poszła do szkoły od wrzesnia.miała 6 i 5 mcy.ale poszła tylko dlatego, że szkoła prywatna i nauka systemem amerykanskim czyli w klasie same 6 latki.synek tez tam pojdzie z adwa lata.nie załuje.Sandy jest zadowolona i to bardzo.
    • jkl13 Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 10.12.10, 10:40
      Nie czytałam całego artykułu, tylko początek, ale już z pierwszych zdań domyślam się, jaki jest ton całego artykułu.
      Od września mój 5-latek (rocznik 2005) chodzi do szkolnej zerówki. I to pomimo tego, że miał miejsce w 5-latkach, a za rok w zerówce - w przedszkolu. W klasie jest 15 uczniów, pięcioro to 5-latki. I moje spostrzeżenia są zupełnie inne. Mam wrażenie, że w szkole dzieci nic nie robią, poza zabawą i szlaczkami. Nawet ławek w klasie nie mają, tylko stoliki. A i tak większość klasy zajmuje ogromny dywan i szafki z zabawkami big_grin. W przedszkolu (wiejskim) uczyli się cyferek i literek, a w szkole nie. Synowie znajomych są w tej samej szkole, w I klasie i do tej pory poznali cyfry do 10 i kilkanaście liter. O pisaniu, czytaniu czy liczeniu nie ma mowy.
      Mój syn radzi sobie w szkole doskonale. Nikt ich samopas nie puszcza, toaletę ma praktycznie naprzeciwko klasy, w szatni pani zawsze pilnuje wszystkich zagubionych butów i szalików. A że szkoła jest malutka, to pani zna wszystkie dzieci i wie, czyje np. buty walają się w szatni.

      Tylko że my specjalnie wybraliśmy małą wiejską szkołę (tylko podstawówka), mimo że mieszkamy obok dużego miasta. Właśnie po to, aby syn spokojnie wszedł w obowiązek szkolny. I jak na razie nie żałujemy. Syn również.
      Jednak zdaję sobie sprawę, że np. w Warszawie, w ogromnej szkole - molochu sytuacja może być zupełnie inna. Nie daje to jednak prawa autorowi artykułu do uogólniania, że szkoła dla 6-latka to zawsze samo zło i wielka trauma.
      • mama.rozy Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 10.12.10, 11:28
        właśnie dlatego wrzuciłam ten artykułsmile
        ja co prawda problemu nie znam,bo dzieci uczone w domu,ale spotkałam rodziców z dużych miast,którzy sa przerażeni,spotkałam tych z mniejszych czy też typowo wiejskich,gdzie to wszystko przebiega łagodnie...
        dlatego sie zastanawiam,czy też macie takie spostrzeżenia...?
        • blizniaki14 Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 10.12.10, 17:18
          A ja sama nie wiem co robić. Sama jestem nauczycielką przedszkola, choć obecnie nie pracuję. Moja pani profesor na studiach (Gruszczyk - Kolczyńska) zawsze mówiła : nie dla 6cio latka w szkole. I ja się z tym zgadzam, w tym wieku dziecko ma się bawić, bawić i jeszcze raz bawić, jego rączki, nie są jeszcze gotowe do pisania, może się jedynie uczyć czytać i trenować rączki rysując itp....
          ale nie o tym
          Jestem w kropce mam synka maj 2005 i bliźniaki luty 2007, syn ma jeszcze wybór, może iść do szkoły jako 6 albo 7 latek, bliźniaki już muszą jako 6 latki wg nowej reformy. Nie chcę z jednej strony, by szły rok po nim, bo zgubi nam się dwuletnia różnica, ale z drugiej nie chcę mu odbierać przyjemności chodzenia do przedszkola, bo
          ze względu na przeprowadzki to już jego trzecie przedszkole (chodzi już 3 rok), do każdego przedszkola po roku i chciałabym żeby w tym ostatnim został choć na drugi rok. Już co prawda dwa lata chodzi do starszaków i jako 6 latek też zostałby w starszakach. Ale za zerówką szkolną nie byłam nigdy i do takiej go nie poślę. Wolę jak ma zapełniony cały dzień,a nie tylko 5 godzin. W przedszkolu, wiadomo, zabawy spacery, jedzonko. Sam mówi,ze uwielbia chodzić. Rozwojowo nadaje się do szkoły pod każdym względem (psychicznie, fizycznie, emocjonalnie), ale sam wie jak fajnie jest w przedszkolu. po co mu to odbierać, jeszcze się do szkoły dość nachodzi... w marcu będę musiała wybrac i już się boję co zrobić sad
          • verdana Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 10.12.10, 19:01
            Każda doktryna nie jest dobra. Moje starsze dzieci umierały z nudów w zerówce, miały dosyc przedszkola. Wcale nie uważały, ze jest fajnie - wszystkie czuły sie lepiej w szkole, gdzie jest więcej samodzielnosci i wolnosci. Najmlodszego posłałam rok wczesniej i to był strzał w dziesiątkę. Dzieci z innych krajow jakos sobie dają rade w szkole, dzieci polskie tez byly jeszcze w XIX wieku w domach uczone zwykle od 6 roku życia, nie widzę problemu.
            problem natomiast widze w niedostosowaniu programow szkolnych do wieku dziecka. I to trzeba zmienić jak najszybciej.
            • blizniaki14 Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 10.12.10, 19:21
              Na pewno każde dziecko jest inne, moje uwielbiają przedszkole. I opieka w przedszkolu jest sto razy lepsza niż w szkole. nie dałabym dziecka na szkolną świetlicę, bezpieczniejsze w wieku 6 lat jest w przedszkolu. Mamy to szczęście,że ich przedszkole jest bardzo fajne i mają się tak jak w domu smile
              A programy to fakt, to już druga strona medalu, na pewno wymagają wielu zmian...
              • verdana Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 10.12.10, 19:23
                Pewnie, to zalezy od dziecka. Moje w zerówce czuły się już własnie takie 'za bardzo zaopiekowane", zbyt niesamodzielne.
                Programy nie tyle wymagają zmian co spalenia, rozrzucenia na czery wiatry i odprwaienia egzorcyzmów. Nie tylko te dla pierwszych klas, dla liceów także.
          • werbena11 Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 11.12.10, 21:44
            hehe, a ja bylam na wykladzie tej pani profesor, i ona mnie przekonala do wyslania 6-latki do szkoly smile) Ona jest tworczynia reformy z 6-latkami w szkole zreszta, chociaz nie tworczynia ostatecznego ksztaltu reformy. Ale autorka koncepcji.
            Pamietam kiedy mowila, ze wsrod dzici z jednego rocznika jest rozbieznosc 4 lat czyli 6-latek moze byc na poziomieod 4 do 8 latka. Moj wniosek - trzeba starannie obserwowac dziecko na tle innych, badac czy osiaga rozne etapy samodzielnosci np umie dogadac sie z kolegami w sprawie zabawki czy zapiac kurtke.
            Kiedy jakis rodzic mowi - nie posle mojego dziecka do 1 klasy bo jeszcze nie pisze dobrze i czyta slabo - to widze, ze nie ma zupelnie zrozumienia dla reformy.
            To nie sa najwazniejsze elementy swiadczece o dojrzalosci.
            Najwazniejsze czy potrafi sobie sam poradzic w trudnych sytuacjach np zapytac samemu gdzie jest toaleta w teatrze albo poprosic o pomoc jak zgubi czapke smile)
        • werbena11 Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 11.12.10, 21:31
          Nie przebrnelam przez caly artykul, po po pierwszych akapitach wiem juz jaka jest mysl przewodnia smile). I calowicie sie z nia nie zgadzam.

          Moja corka poszla jako 6-latek do 1. klasy, teraz jest w kl. 2. Jest z maja, nie umiala czytac, skladala tylko wolno litery, pisala literami drukowanymi, czesto w lewa strone. Za to byla dobrze rozwinieta spolecznie i umiala sie ubrac smile)
          W klasie jest jedynym 6-latkiem. Klasa mala, w malej panstwowej szkole w duzym miescie.
          Uwazam, ze wyslanie jej do szkoly to bylo jedynie sluszne posuniecie. Nie jest najlepsza uczennica, ale nie nudzi sie na lekcjach jak ja, jako ta najlepsza smile). Jest w srodku, program jest zdacydowanie latwiejszy niz ten z mojego dziecinstwa (porownywalam z zeszytami z 1977/78r)

          Dzieci to nie delikatne kwiaty, ktore zwiedna przy byle wiaterku. Latwo sie dostosowuja, sa elastyczniejsze niz dorosli.
          Ja pomyslalam, ze skoro dzieci w Chinach przystosowuja sie do pracy w fabryce, to moja corka przystosuje sie do klasy pierwszej z programem pomyslanym dla 6-latkow.

          Ta tabliczka mnozenia to jakies klamstwa. U starszej corki w II klasie licza teraz w do ok 20. Natomiast czytac w 1. klasie nauczyla sie ze mna i pod koniec tej klasy czytala lektury. Ale to wymaga pomocy rodzicow, polecam Elementarz do czytania metoda sylabowa.

          Byla tez porazka - zmiana szkoly po pierwszym miesiacu z powodu zlego, wypalonego nauczyciela. Ale na takiego nauczyciela moze tez 7-latek trafic i rowniez wtedy jest to nie do zaakceptowania.
          • joxanna Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 12.12.10, 15:34
            Nie wiem jeszcze co zrobię, zwłaszcza, że moja córka jest z grudnia i taka drobniutka. W dodatku z całej jej grupy przedszkolnej na razie nie wiem o żadnym dziecku, które pójdzie do szkoły. Jeszcze jedna mama się waha, ale mieszkają dalej i pewnie synek wyląduje w innej szkole.

            Od dwóch lat monitoruję rozwój córki na tle grupy przedszkolnej i jest ok, nie błyszczy najbardziej, ale ma pewne swoje mocne strony. W innych kwestiach jest średnia, albo 'swoja własna'. Jest raczej taka kameralna i indywidualna. Badam też okoliczne szkoły. Biorę pod uwagę wyłącznie klasy dla samych 6-latków, ale teraz wszędzie w mojej okolicy takie są. Przejrzałam zeszyty znajomej, której córka jest 1 klasie 6latków (w listopadzie) i myślę. że moje dziecko dałoby im radę dziś, a jeszcze przecież rok.

            Generalnie widzę dużo więcej plusów posłania jako 6-latka. Ale minus jest jeden i to znaczący: nie wierzę w nauczycieli. Nawet, jakoś tam, mogę zaufać tym początkowym. Ale w 4 klasie pojawią się nowi nauczyciele - i tu nie bardzo wierzę, że są gotowi na dzieci o rok młodsze.

            > Dzieci to nie delikatne kwiaty, ktore zwiedna przy byle wiaterku. Latwo sie dos
            > tosowuja, sa elastyczniejsze niz dorosli.

            Tak. Ja też w to wierzę. I tak mam wrażenie, że dzisiejsze szkoły ogólnie są bardziej przyjazne, niż te, do których my chodziłyśmy. Mam z tyłu głowy, że moim zadaniem, jako rodzica, jest pomóc dziecku podejmować wyzwania i przebrnąć przez nie, a nie unikać wyzwań. To mnie gdzieś trzyma przy pomyśle posłania do szkoły i do niewpadania w histerię. Artykuł w moim mniemaniu właśnie był histeryczny.
            • modrooczka Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 13.12.10, 16:21
              Hmmm, artykuł jak dla mnie nie jest histeryczny tylko realistyczny. Mogłabym napisać to samo na podstawie 3-miesiecznych doświadczen z jednej z najlepszych publicznych warszawskich podstawówek.
              1. Dywanik, zabawki (sami musieliśmy przynieść, bo szkoła "na to nie ma") - używany tylko po lekcjach
              2. Dzieci po 2 tygodniach zostały usadzone przodem do tablicy, bo tak jest wygodniej
              3. Plac zabaw jest, co z tego, dzieci nie wychodzą, bo teraz jest zimno. Kiedy będzie ciepło? Jak znam nasz klimat to w końcu maja...
              4. Praca domowa - godzina dziennie. Dziecko mam absolutnie w normie, nie wybitne i nieopóźnione
              5. Wf- kilka razy się nie odbył, bo "chłopcy byli niegrzeczni", "bo za wolno się wszyscy przebierali", ostatnio "bo muszą nadrobić w książkach" - to ostatnie chyba zgłoszę do dyrekcji jak tylko dziecko wyzdrowieje.
              6. Najważniejsze żeby wypełniać ćwiczenia. Nic innego się nie liczy. Jak dziecko było 3 dni chore to pani zażądała, żeby uzupełnić - to co dzieci robiły 5 godz w szkole moje dziecko z gorączką miało zrobić w domu. Albo "nadrobić" w weekend 15 godzin pracy. Odmówiłam, tym bardziej że większość ćwiczeń to durne kolorowanki.
              7. Na wycieczki nie chodzą, bo "dzieci nie potrafią się zorganizować". W przedszkolu potrafiły - panie z nimi chodziły w różne miejsca.
              8. Mała chętnie szła do szkoły, teraz tęskni za przedszkolem. Nie dlatego że ktoś jej nos wycierał, akurat jest bardzo samodzielna. Dlatego że było ciekawiej, bardziej twórczo i tyle. Teraz jest wypełnianie ćwiczeń i co miesiąc test, czy dobrze wypadają. Popieram Elbanowskich z całego serca.
              • verdana Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 13.12.10, 16:49
                Ale to nie jest problem, czy szesciolatki nadają się do szkoły - tylko problem złej szkoly. Mój syn chodził do osiedlowej podstawówki. Dywanikow nie bylo, bo klasa dla siedmiolatków, tylko ja go poslałam wczesniej, ale wychodzenie, wycieczki, plac zabaw i wf - jak najbardziej. I wyrozumiała wychowawczyni, ktora mnie tłumaczyla (a nie odwrotnie), ze szesciolatek musi mieć neco dłuzszy okres adaptacji i ze wszystko jest OK.
                A teraz w tej samej szkole stworzono naprawde piekne place zabaw, z rozbudowanymi urzadzeniami - specjalnie dla klas 1-3 i na przerwach dzieci na nic pełno.
                • modrooczka Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 13.12.10, 18:11
                  Moja szkoła to też osiedlowa podstawówka - nasza rejonowa. Oprócz tego jest w pierwszej piątce jeśli chodzi o wyniki z egzaminów w Warszawie. Teraz już mnie to nie dziwi (przedtem dziwiło bo sama chodziłam do tej szkoły i na wybitną nie wyglądała). Kosztem rozwoju ogólnego przydeptuje sie butem już najmłodsze dzieci, żeby miały wyniki. Wcześniej przydeptywano siedmiolatki, teraz sześciolatki. Oczywiście ja jestem jedna, której się nie podoba, bo reszta rodziców uważa, że to świetnie, dzieci będą miały większe szanse do gimnazjum, liceum i na studia. Nie myślą o tym, że po studiach otrzymają produkt systemu edukacji niezdatny do niczego. Mało kto myśli perspektywą 17 lat. Ja uważam, że w szkole straciłam masę czasu, chciałabym, żeby dzieci nie musiały. Szkołę mogę zmienić na inną osiedlową podstawówkę (skądinąd wiem, że bywa podobnie jak u nas) albo na prywatną i biję się w tej sprawie z myślami co dzień - czy zarobić się na śmierć zarabiając jeszcze na szkołę dla czterech córek?
                  • mama.rozy Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 13.12.10, 18:32
                    moodroczka-ucz w domusmiletaniej...
                    i fajniejsmile
                    • modrooczka Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 13.12.10, 20:41
                      Ja sie nie nadaje do nauczania początkowego. Czwarte klasy to było dla mnie wyzwanie, potem już coraz lepiej a najprzyjemniej z 3 gimnazjum. Poza tym dzieci muszą żyć w społeczeństwie a nie obok.
                      To prawda, że w dużej mierze to kwestia wychowawcy, ale silna presja na wyniki to zasługa ambitnej pani dyrektor. A pani dyrektor to pupilka w gminie i koło się zamyka - cokolwiek przyjdzie z góry to ona zrealizuje, choćby było to zalecenie posadzenia w ławkach wszystkich kotów piwnicznych z okolicy. I te koty miałyby wyniki na egzaminach, nie mam żadnych wątpliwości...
                  • verdana Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 13.12.10, 19:36
                    Mam czasem mordercze uczucia jesli chodzi o dobre szkoły, a nadambitnych rodziców w szczególnosci. Nie obchodzi ich ani samopoczucie dzieci, ani ich rozwój, ani zdrowie psychiczne, a li i jedynie wyniki egzaminow...
                    Ja bym sprawedzila tę druga podstawówkę - przerabiałam w Warszawie dwie i obie były znacznie bardziej przyjazne. Tyle, ze w klasie 1-3 wazniejszy jest nauczyciel, niż szkoła. Ja też zaliczylam wychowawczynię, ktora zniszczyła karierę szkolną mojego syna...
                  • joxanna Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 14.12.10, 21:40
                    Hm, a ja ci troszeczkę (ale tylko troszeczkęsmile) zazdrościłam tej szkoły...

                    Ale myślę, że to jest problem nauczycielki, albo też rodziców, którzy wspierają takie przyspieszanie. Nauka jest ważna - w końcu po to chodzi się do szkoły. Wyniki też są ważne, nie chciałabym zafundować dziecku wyłącznie cudownego dzieciństwa i dalszego etapu życia trudnego, albo głupiego. Ale to wszystko musi być jakoś sensownie zorganizowane, a nie wbrew dziecku.

                    Czasem mam wrażenie, że u nas nawet nauczyciele wierzą, że szkoła MUSI być udręką.
                    • verdana Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 14.12.10, 21:54
                      Naprawdę, dla przyszłosci dziecka, takze zawodowej, cudowne dzieciństwo jest bez porównania wazniejsze niż dobra podstawowka. Trudnosci w nauce poczatkowej, niesympatyczna szkoła, niezyczliwi nauczyciele - choćby potem i wynik egzaminu wynosił 100% zwykle powodują, ze dziecko, nawet pilne i zdolne nie znajduje przyjemnosci w nauce. I może się okazać, ze lepszy start ma niedouczony kolega, ktory nauke i szkołe po prostu lubi.
                    • bebell Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 15.12.10, 00:11
                      Też trochę zazdrościłam Modrooczcesmile nawet miałam pomysł, by błagać by nas zameldowała u siebiewink ale teraz widzę, że zostawienie Tośki w przedszkolnej zerówce było najlepszym możliwym rozwiązaniemsmile
                      • modrooczka Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 16.12.10, 00:03
                        A co robicie z Tosią od września? Bo jak mniemam, wiecznie niestety nie może być w zerówce? Dacie ją do tej nowej szkoły? Bo ja się zastanawiam nad Ewą.
                        • bebell Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 16.12.10, 08:37
                          No, właśnie myślimyuncertain i nie wiem szczerze mówiąc. Bo generalnie wszystko jest super i w ogóle ino ja się boję, że oni się wyłożą (tylko wiesz, nie mów tego sama-wiesz-komu, bo mnie zakrzyczy o czarnowidztwosmile) i co ja potem z dziećmi zrobię? Poza tym Tośka byłaby takim rocznikiem eksperymentalnym, czyli na niej by się instytucja testowała. To też jest argument na nie... Ja już siwa jestem od tego myśłeniauncertain
                          • modrooczka Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 16.12.10, 13:11
                            Ja też nie chcę, żeby Ewka była pierwszym rocznikiem. Chyba jednak pójdzie tam gdzie Lilka, może choć pani lepsza się trafi sad
                • jkl13 Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 14.12.10, 12:27
                  W 100% zgadzam się w verdaną - to jest problem złej szkoły, a nie 6-latków jako takich z szkole.
                  Moj co prawda w szkolnej zerówce, ale jest 5-latkiem, więc powinno byc jeszcze gorzej niż u ciebie jeśli chodzi o wycieczki czy wf (bo dzieci młodsze). A tymczasem jest inaczej. Tzn. może spacerów faktycznie nie ma zbyt wielu (nad czym ubolewam), ale za to koncerty i teatry (takie wychodne) - przynajmniej dwa razy w miesiącu. Wf co prawda tylko 2 godz. tygodniowo, ale czesto zamiast siedzieć przy stolikach dzieci bawią się na holu, gdzie jest przygotowany dla nich mini-placyk zabaw (na dywanie dmuchane lub piankowe klocki, które można dowolnie układać i wspinać się po nich). Do tego dla chętnych (mój syn chętny) jest judo - 4 razy w tygodniu (tuż po lekcjach, zamiast świetlicy) i dodatkowo raz w tygodniu basen, na który mój syn też jeździ - i nikt nie twierdzi, że sie nie nadaje - wręcz przeciwnie.
                  W książkach robią niewiele, ale niewiele robi też pierwsza klasa. W pierwszej klasie nie ma też prac domowych - bo wg wychowawczyni dzieci maja uczyć sie w szkole, a po szkole - bawić.

                  Tylko my z premedytacją wybraliśmy zwykłą, wiejską podstawówkę, bez szczególnych wyników, za to z przyjazną dziecku atmosferą. Bo moim zdaniem w klasach 0-3 ważniejszy jest klimat szkoły, niż wyniki i prace domowe zadawane przez nadambitną nauczycielkę.
              • werbena11 Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 18.12.10, 22:59
                Dla mnie zla szkola rejonowa, nie rozwijajaca dzieci wszechstronnie nie dowodzi, ze reforma jest zla.

                Trzeba zmienic pojedyncze szkoly, dyrektorow, nauczycieli, a nie reforme.

                Moja najstarsza corka, 6-latka, trafila na beznadziejna nauczycielke w 1. klasie.
                Kiedy jej zmienialam szkole nauczycielka twierdzila, ze jej zle, bo ma dopiero 6 lat.
                Corka w nowej szkole odzyla, nauczycielka religii w ogole nie zdawala sobie sprawy, ze ona jest mlodsza, nie odstawala.
                Od tej wypalonej zawodowo, nielubiacej swojej pracy nauczycielki, narzekajacej na beznadziejna klase i okropne dzieci (21 w klasie) zabralabym tez 7-latka.
                Ta sytuacja nie dowodzi, ze reforma zla, tylko, ze mechanizmy kontrolne pracy nauczycieli nie funkcjonuja jak nalezy.
                Na koniec epilog - spotkalam kolezanke ze studiow i okazalo sie, ze pare lat wczesniej tez zabrala syna z klasy tej nauczycielki... Te same obserwacje. A dyrektorka robila "zdziwiona" mine.
    • przeciwcialo Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 17.12.10, 22:41
      Dla mnie to artykuł histeryczny, dostałak ksero w przedszkolu. Bzdur tam też troche jest, pozalsięboże autorytety nawet nie wiedza kto naucza w zerówce.
    • elgosia Re: mamy 5-cio,6-cio latków-taki artykuł 28.12.10, 14:42
      Moim zdaniem powinna byc dowolność posyłania dzieci rok wcześniej przy współpracy psychologa, nie tylko w oparciu o ambicje rodziców. Ja poszłam rok wczesniej do szkoły (jestem z sierpnia) i nie mam żalu do rodziców, wręcz odczuwam wdzięczność. Radziłam sobie bardzo dobrze, zdałam maturę i dostałam się na studia jeszcze przed 18 smile Ale nie wszystkie dzieci sie nadają. Jak teraz wyrwać zdolne dziecko z nudnego dla niego systemu? Posłać do 1 klasy w wieku 5 lat? to chyba jednak zdecydowanie za wcześnie...
      Ja chcę posłać Martusię do 1 klasy od wrzesnia 2011. Jedyną jej trudnośćią jest nieumiejetność radzenia sobie z porażką (tak wyszło w badaniach - ma 57 % zamiast żądanych 60). Ale prawde mówiąc, to ja do dzisiaj mam ten problem wink
      Na razie zapisuję MArtę do 1 klasy i nie widze problemu w posłaniu dzieci rok po roku - wręcz same korzyści, np odwożenie dzieci w jedno miejsce, no i wspierać się będą.
Pełna wersja