czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze

14.12.10, 17:45
w dzisiejszych czasach, matki w rodzinach wielodzietnych, samodzielnie wykonuja prace, ktora kiedys wykonywalo kilka osob?

Jakis czas temu, uswiadomilam rowniez sobie, przez to, ze mamy do dyspozycji tak duzo wynalazkow ulatwiajacych codzienne zycie, zrzucono na nas praktycznie wszystkie obowiazki. mamy automatyczne pralki, wiec same pierzemy. To, ze pralke trzeba zaladowac, rozladowac, pranie powiesic, potem zebrac - o tym sie juz nie pamieta. Nie pierzemy na tarze, wiec powinnysmy byc zadowolone. To samo ze zmywarkami. mamy super zelazka, wiec juz nikt nie nosi obrusow ani poscieli do magla ( a zwykle nosili mezczyzni). Mamy swietne, rodzinne samochody, wiec jaki to problem porozwozic dzieci do zlobkow, przedszkoli, szkol, na zajecia dodatkowe, basen, karate.... Mamy swietnie wyposazone kuchnie, wiec gotujemy codziennie obiady. Mamy coraz lepsze odkurzacze, mopy i inne scierki z mikrofibry. Jestesmy atakowane idealnymi proszkami do prania, odplamiaczami, wiec nie ma mowy, by dzieci chodzily w brudnych czy zaplamionych ubraniach. Mamy dbac o rozwoj naszych dzieci, wiec zapisujemy je na zajecia dodatkowe oraz obowiazkowo poswiecamy kazdemu z osobna swoj cenny czas i uwage, czytamy przynajmniej 20 min dziennie. Codziennie. Przy tym mamy dawac swoim dzieciom dobry przyklad - panowac nad soba i swoimi emocjami, usmiechac sie i mowic do nich spokojnie, milym tonem. aby dzieci wyrosly na pogodne i szczesliwe, musza widziec pogodna i szczesliwa mame. Aby dac dobry wzorzec kobiecosci, powinnysmy byc zadbane - fryzjer, kosmetyczka, fitness. No i jeszcze maz, ktoremu tez nalezy sie.....
jeszcze krotko po wojnie, w wiekszych miastach funkcjonowala posada gosposi, ktora przyszla, zrobila raz (!!) w tygodniu pranie, gruntownie posprzatala mieszkanie upiekla ciasto na niedziele. Ze nie wspomne o czasach, kiedy dorosla kobieta prowadzaca dom, miala do dyspozycji przynajmnie kucharke, guwernantke, pokojowke... Nawet na wsiach rzadkoscia bylo, by jedna kobieta miala na barkach caly dom. Bo domy byly wielopokoleniowe i zwykle kilka kobiet pracowalo razem. Przypominaja mi sie tez wszystkie opowiesci Astrid Lindgren, w ktorych kazda rodzina miala przynajmniej parobka i sluzaca...

A my, dzielne kobiety XXI wieku robimy to wszystko same !!! I najczesciej jeszcze pracujemy zawodowo, zeby nie byc po prostu kura domowa...

a do napisania tego postu zainspirowalo mnie zdanie z sasiedniego watku:

"Tez mam problemy z proszeniem o pomoc bo mam obawy ze "ludzie" sobie pomysla ze sobie nie radze z 3 dzieci."

Coraz czesciej mysle, ze gdyby tylko bylo mnie na to stac, zatrudnilabym, pania do pomocy. Nie pania do posprzatania 2 x w tyg, tylko regularna pomoc domowa.

zbuntowana aga
    • agablues P.S. 14.12.10, 17:58
      Nie wspomnialam jeszcze o funcji zaopatrzeniowca ( wszystko jest w supermarketach, samochody mamy, wiec zakupy, to tez w sumie nie problem), planisty i ksiegowej.
      No i o tym, ze posadzenie dziecka przed tv jest oczywiscie niedopuszczalne!
      • jagienka_77 Re: P.S. 14.12.10, 19:07
        Trudno sie nie zgodzic... W sumie to bardzo budujacy ten post smile Ja aktualnie czytam dzieciom książke M. Buryno-Arctowej, gdzie rodzina na skraju nędzy ma gosposie... i przemknęła mi po głowie ta sama myśl - kiedyts to było takie oczywiste... nie powiem, nie pogardziłabym taka pomocą domową
    • nika1228 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 14.12.10, 19:01
      wiesz co, jak nie ma się tego wypisane czarne na białym to człowiekowi do głowy by nie przyszło, ze tego tyle jest - serio jestem lekko zdziwiona
      a pranie raz w tygodniu to jest awykonalne przy dwóch dorosłych osobach, dwójce dzieci i trzecim w drodze
      • agablues Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 14.12.10, 19:18
        nika1228 napisała:

        > wiesz co, jak nie ma się tego wypisane czarne na białym to człowiekowi do głowy
        > by nie przyszło, ze tego tyle jest - serio jestem lekko zdziwiona
        > a pranie raz w tygodniu to jest awykonalne przy dwóch dorosłych osobach, dwójce
        > dzieci i trzecim w drodze

        Kiedy ja bylam mala, bylo nas czworo - klasyczne 2+2 i pamietam dokladnie, ze pranie bylo raz w tygodniu, ale schodzil sie na to caly dzien. Pamietam jeszcze, ze w wielu domach obowiazywala zmiana ubran, na domowe. Przez to codziennie zmienialo sie tylko bielizne ( w domowym chodzilo sie przez kilka dni), a nie cale komplety ubran. A bielizne przepieralo sie przy wieczornym myciu... No, ale teraz mamy pralki automatyczne, wirowanie 1200 obrotow na minute ( "prawie suche!"), nawet suszarki. wiec wstawiamy codziennie przynajmniej jedno pranie...
    • agablues Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 14.12.10, 19:31
      Szkoda, ze na tym forum nie mozna edytowac samemu postow, bo przypomnial mi sie pewien artykul, ktory byc moze rozpoczal we mnie proces myslowy nt jak to nam jest lepiej i latwiej, niz naszym babciom.
      Z nonszalancja przyznam, ze jeszcze rok, dwa lata temu, bylam identyczna jak bohaterka o inicjale A. Teraz mam do tego dystans i nie warcze juz codziennie, wiec moge sobie pozwolic na nonszalancje....

      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107880,6876915,Sfrustrowane_panie_domu.html
      • nika1228 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 14.12.10, 19:50
        bardzo dobry artykuł, staramy sie funkcjonowac jak roboty a nimi nie jestesmy
        • verdana Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 14.12.10, 20:04
          Hm... U mnie - wielodzietnej - prał, wywieszał pranie, zmywał i zajmował sie dziećmi na równi ze mną mąż. Fakt, robimy więcej rzeczy - moja babcia - wdowa, nauczycielka miała służącą, moja mama tez miala pomoc domową - ale roboty było bez porownania więcej. Może teraz "ilosciowo" mamy więcej prac, ale czasu i sily - nawet zsumowane razem - zabiera to znacznie mniej. Pisałam teraz artykuł dotyczacy m.in. przedwojennego gospodarstaw domowego. Trzeba bylo wstac o swiecie, rozpalić w piecu, rozpalić w kuchni, zagnieść ciasto na kluski, zagotowac mleko, zrobić zupę, pozmywać w zimnej wodzie (a dobrze, jeśli nie nanosić wody...), bez detergentów, i to był poczatek dnia. A do męża należało tylko - w najlepszym wypadku - naniesienie drewna czy węgla , nawet jesli mąż był bezrobotny, a zona pracowała...
          • jagienka_77 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 15:16
            Ano właśnie. Też czasem myśle w taki sposób, ze dawniej kobieta musiała jeszcze zwierzęta nakarmic, krowy wydoic, jajka w kurniku pozbierać zanim domownicy wstali. I cała reszte tak, jak piszesz. Czasem spędzić dzień w polu z niemowlakiem w chuście przy piersi. A dzieci rodziło się po 6-ro standardowo z tenedencją wzwyż. Do lekarza/znachora wozem wiele kilometrów wozem czy saniami trzeba było jechać. I czy te kobiety w ogóle wiedziały co to depresja? Czy może depresja jest jednak znakiem naszych czasów?
    • agni71 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 14.12.10, 22:13
      agablues napisała:

      > w dzisiejszych czasach, matki w rodzinach wielodzietnych, samodzielnie wykonuja
      > prace, ktora kiedys wykonywalo kilka osob?


      Masz rację, to dotyczy zreszta nie tylko rodzin wielodzietnych.

      ALE - ciekawa jestem jak to statystycznie wygląda w polskich rodzinach tak naprawdę? Bo u mnie nie do końca jest tak, jak opisujesz. Chyba, ze moja rodzina jest taka nietypowa wink

      Ja piorę, gotuję, robie drobne zakupy spozywcze oraz prawie całe zakupy ubrań, zabawek, ksiązek itp. dla dzieci, pomagam dzieciom w kąpieli, czytam im, pomagam w lekcjach, przyprowadzam ze szkoły/przedszkola.

      Ale - nie pracuje zawodowo, wiec te czynności wykonuję nie oprócz, a zamiast pracy zarobkowej. Ten obowiązek i odpowiedzialność spada w całości na męża. Który oprócz tego robi duze cotygodniowe zakupy w markecie, wozi dzieci rano do szkoły/przedszkola, zajmuje sie naprawami w domu i pracą w ogrodzie (to w sezonie oczywiście) i jeszcze nieraz znajduje czas na zabawę z dziećmi wieczorem (nie wspominając o weekendach). W weekendy tez nieraz to on gotuje.

      Jesli chodzi o sprzątanie, to mamy własnie wynajętą panią do pomocy raz w tygodniu i baaardzo sobie to chwalimy.

      mamy super zelazka, wiec juz nikt nie nosi obrusow ani poscieli do ma
      > gla ( a zwykle nosili mezczyzni).


      Korzystamy z magla, mąz wozi rzeczy samochodem.

      Mamy swietnie wyposazone kuchnie, wiec gotujemy codziennie
      > obiady.

      A ja myslalam, ze gotujemy, bo potrzebujemy jeść wink

      > jeszcze krotko po wojnie, w wiekszych miastach funkcjonowala posada gosposi, kt
      > ora przyszla, zrobila raz (!!) w tygodniu pranie, gruntownie posprzatala mieszk
      > anie upiekla ciasto na niedziele. Ze nie wspomne o czasach, kiedy dorosla kobie
      > ta prowadzaca dom, miala do dyspozycji przynajmnie kucharke, guwernantke, poko
      > jowke... Nawet na wsiach rzadkoscia bylo, by jedna kobieta miala na barkach ca
      > ly dom. Bo domy byly wielopokoleniowe i zwykle kilka kobiet pracowalo razem. Pr
      > zypominaja mi sie tez wszystkie opowiesci Astrid Lindgren, w ktorych kazda rodz
      > ina miala przynajmniej parobka i sluzaca...

      A to fakt, kiedys gosposia, kucharka to były oczywistości w niektórych środowiskach. Znajac jednak swoje pochodzenie, to przypuszczam, ze w tamtych czasach predzej byłabym tą gosposią niz miała pania do pomocy ....
      >
      > A my, dzielne kobiety XXI wieku robimy to wszystko same !!! I najczesciej jeszc
      > ze pracujemy zawodowo, zeby nie byc po prostu kura domowa...

      Nie generalizowalabym tak jednak. Wiele mam wielodzietnych nie pracuje zawodowo. I wiele z nas faktycznie dzieli obowiązki z mężem/partnerem.


      > Coraz czesciej mysle, ze gdyby tylko bylo mnie na to stac, zatrudnilabym, pania
      > do pomocy. Nie pania do posprzatania 2 x w tyg, tylko regularna pomoc domowa.

      hmmmm, pewnie kwestia przyzwyczajenia, ale chyba jednak nie chciaabym miec codziennie w domu obcej, jak by nie bylo, osoby. Dochodząca pani do sprzątania wydaje mi sie jednak fajniejszym rozwiązaniem. Chyba, ze miałabym tak ogromny dom, że faktycznie mogłabym sie czuć wystarczająco intymnie.

      • tamcia35 agni 71 :) 15.12.10, 08:37
        podpisuję się obiema łapami pod Twoim postem, mam takie samo zdanie smile i podobny podział obowiązków z mężem ... i starszaków do pomocy big_grin
      • nika1228 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 15:08
        a ja się z Tobą agni71 nie zgodzę no chyba, ze ja z kolei mam wokół siebie niezamożne rodziny z dziećmi gdzie musza pracować i matka i ojciec nie zależnie od tego czy mają dwoje czy troje dzieci i nie stać ich na panią do sprzątania nawet raz w tygodniu, a kobiety wykonują znakomitą część obowiązków domowych mimo, ze pracują na równi z mężczyznami, którzy najczęściej wracają do domu o takiej porze, że maja czas tylko na zrobienie raz czy dwa razy w tygodniu dużych zakupów i porozmawianie ze swoimi pociechami o codziennych sprawach - oczywiście większość z tych mężów w weekendy pomaga w obowiązkach domowych tyle, ze mimo tych wszystkich sprzętów domowych i udogodnień nie da się wszystkiego zostawić i zrobić w weekend ponieważ odpoczynek należy się każdemu
    • undomestic_goddess Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 07:01
      Wspolczesnie mamy podzial obowiazkow miedzy mezem a zona, jednak przy trybie pracy wielu mezow czy zon wcale nie jest on taki oczywisty i codziennie osiagalny.
      A pralka czy zmywarka tez potrzebuja obslugi, plus ilosc zajec dodatkowych dzieci i pracy, ktorej wlozenia w nie wymaga ode mnie szkola czy przedszkole. A gdzie czas na samorozwoj, ktory dla mnie jest istotny i bez niego wogole nie mam szans na prace?
      Moze kiedys bylo wiecej obowiazkow, ale dzis mamy ich rownie duzo, choc sa zdecydowanie inne.
      Co do prania przy 2+3 - idzie pralka dziennie, chyba mam za mala pralke sad
      • patrytka Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 10:47
        u mnie podzial zajec jest jak najbardziej ,,konkretny,, czyli maz pracuje a reszte robie ja...wydaje mi sie ze nawet moge powiedziec,ze popelnilam troche blad przyzwyczajajac mojego meza do systemu wlasnie takiego bo czasami nawet bedac w domu nie garnie sie do pomocy...sad
      • agni71 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 10:59
        > Co do prania przy 2+3 - idzie pralka dziennie, chyba mam za mala pralke sad

        tez jestesmy 2 + 3 - piorę zrywami. Czasem 3-4 pralki dziennie, a czasem przez tydzień nic. Moze problemem jest brak miejsca do przechowywania brudów? Ja mam 3 kosze w po. gosp., gdzie stoi pralka, i duzy kosz w łazience.

        • goska81-gryfino undomestic_goddess 15.12.10, 11:40
          Ojejuuuuu..... jak mi się podoba Twój podpisbig_grin Mnie zawsze śmieszy widok czerwonej kokardki, ale jak teraz pomyślę, że gdy ja będę patrzeć na cudze dziecko w wózku, to ten ktoś będzie w duchu TAKIM TEKSTEM rzucał, to już na pewno parsknę śmiechembig_grin
          • mi_konka Re: undomestic_goddess 17.12.10, 20:08
            Mi też, aż się popłakałam ze śmiechubig_grin
        • nika1228 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 15:13
          taak, szkoda tylko, że nie każdy ma duży dom z pomieszczeniem gospodarczym na trzy kosze i pralkę no i panią do pomocy smile
          wydaje mi się jednak, ze znakomita większość musi tym wszystkim zająć się sama
      • mama.rozy Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 11:45
        i pomylec,że cierpimy przez jakieś baby,co staniki paliły...
        • verdana Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 12:14
          A przedtem lepiej bylo?
        • bibba Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 12:41
          hahaha, dobre!
          ja mam kilka starych, moge sobie popalic w ogrodzie, jakby co wink
          • tamcia35 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 12:54
            A ja do cholerki bardzo lubię to gotowanie obiadków i pranie i wieszanie i prasowanie smile i odrabiane lekcji , zmywanie
            (a nie mam w domu zmywarki wink )
            i wszystko inne smile
            jakaś nie typowa kura domowa jestem czy co??? wink
            • mama.rozy Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 13:03
              tamcia,jesteś kura zmutowanasmile
              verdano,nie chce mi się kłócic o przeszłośc,moze odłożymy to na inny wątek?
              a tak z innej książki-jak sie przeprowadziliśmy na Mazowsze z Małopolski,to co mądrzejsi myśleli,zę mam w domu panią do sprzątania i inną do opieki do dziecismilebo podobno w Warszawie to standardsmile
              • verdana Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 14:40
                To ja chcę trochę tego standartu!
                Eh, piękne stare czasy, kiedy KAŻDY miał służącąsmile
                • mama.rozy Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 15:41
                  o ten standard była wielka kłótnia z moją mamą,jak się tu przeprowadziliśmysmilebo dla niej to było OCZYWISTE,że ja natychmiast zatrudnię panie do pomocy.bo tak jej sąsiadki powiedziały-że jak się mieszka w Warszawie to nie wypada inaczejsmile
                  • nika1228 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 17:19
                    a to ciekawe mieszkamy w Wawie 10 lat i pomocy żadnej jakoś nie mamy ani nasi znajomi nie mają, jakoś sami wszystko robią - no ale fakt niektórzy myślą że w stolicy to kokosy z nieba spadają i każdy ma opiekunkę i pomoc domową smile
                    • tamcia35 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 20:21
                      Chmmm... a mnie dzieci rosną , lubię zajmować się domem i bardzo chętnie najęłabym się jako pomoc domowa smile tylko u nas nie ma na takowe zapotrzebowania albo ... ja nie wiem gdzie zajęcia szukać . Podpowie mi ktoś?
                      • kasia0606 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 15.12.10, 21:20
                        Ja tez lubiesmile Sama sobie jestem szefemsmile Nikt nie pogania, nie burczy. Az dostaje gesiej skorki, ze od przyszlego roku Kornelia pojdzie do przedszkola to ja chyba do pracy powinnam.... Brrrr...
    • tylko_mama Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 16.12.10, 16:05
      Sporo w tym racji, choć były tez kobiety, które same wszystko robiły. Moja babcia np.: przyjechała po wojnie do naszego miasta i byli tu sami, więc z trójką dzieci musiała dać sobie rade i przy zwierzętach i trochę w polu i z dziećmi. Wstawała o świcie i kładła się późno w nocy.
      A nie mieliśmy nawet wody w domu (pompa na podwórku) i wychodek był na dworze. A do kąpieli była jedna blaszana wanna dla wszystkich ustawiana raz w tygodniu. W inny dzień w tej wannie robiło się wielkie pranie. Rano trzeba było kury, króliki, świnie i krowę oporządzić, wieczorem też. Dziadek pracował zawodowo i w polu / sadzie robił. Nie było to gospodarstwo rolne, tylko takie na potrzeby własne na cały rok.
      Co do mnie to ja zajmuję się domem, gotuję, sprzątam, prasuję, piorę, robię zakupy, kapie dzieci, załatwiam sprawy urzędowe, chodzę na wywiadówki i do lekarzy (to z trójką dzieci i mamą), płace rachunki itp. I pracuję zawodowo. Mąż pali w piecu zimą (rozpala raz na 3-4 dni i dorzuca 2-3 razy dziennie), zajmuje się ogrodem tzn. ze 3 razy w sezonie kosi trawę, przycina gałęzie i rabie drewno. Czasem coś ugotuje i jak wracam później, albo wychodzę, siedzi z dzieciakami. Marzy mi się ktoś do posprzątania, czy poprasowania.
      Nie raz się kłóciliśmy, bo jak go proszę o pomoc, to słyszę, że niego w domu to kobieta się zajmowała domem, a facet się "takimi babskimi sprawami" nie zajmuje.
      Tylko, że nie bierze pod uwagę, że jego mama była nauczycielką i o godz. 13:00 była zawsze w domu (na wsi). Do tego miała opiekunkę do dzieci, która przy tym gotowała obiady, ogarniała chałupę i nie raz prasowała, czy prała. I miała dziadków, o których mogła w razie potrzeby zostawić dzieci. A mężczyźni pracowali fizycznie czasem cały dzień. My nie mamy żadnej pomocy.
    • patka05 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 16.12.10, 16:53
      Kufel piwa dla tej Pani smile Brawo za powiedzenie tego głośno!
    • salomea_ Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 17.12.10, 20:11
      Bardzo pięknie napisałaś smile Też bym chciała być bardziej doceniana.

      Ale w sumie ja b. sie cieszę z czasów, których żyję. Mam dużo do zrobienia i nie wyrabiam się, cóż. Ale jednak fajnie mieć pralke automatyczną, nie trzeba gotować pieluch, bo sa jednorazówki itp.

      Ale lubię narzekać, że mam tyle roboty. Niestety mój M. ma chore plecy i nawet jak byłam w ciaży, to ja miałam nosić max 10kg, a on max 2kg :p Nawet nie może sie schylać, zeby załadować zmywarkę do naczyń. No i tez niewiele w domu bywa. Wszystkie obowiazki domowe spadają na mnie.
      Ale nie chciałabym mieć służącej - kogoś obcego, co mi grzebie w rzeczach pod pretekstem sprzątania i obgaduje mnie ze znajomymi :p Może i nie myję tej podłogi co tydzień, ale jestem sobie sama w spokoju, a nie z gromadą rodziny "do pomocy" pod jednym dachem.
      • ella1976 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 20.12.10, 19:37
        Dziękuję Ci za posta i za linka, nic dodać nic ująć
        • andaba Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 20.12.10, 19:59
          Chrzanienie. Ani moja babcia, ani prababcia, ani teściowa, ani mama nie miały służącej, praczki, parobka, ani nic podobnego. A roboty w cholerę wiecej. To co my teraz robimy, nawet same, nawet z gospodarstwem rolnym i nawet przy ośmiorgu dzieciach to jest pikuś.
          • joxanna Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 20.12.10, 21:56
            Chyba po prostu zmieniły się akcenty. Prace domowe oczywiście są prostsze i to coraz bardziej (nawet zakupy się internetują). Zajęcia przesuwają się z obsługi gospodarstwa domowego na wychowanie dzieci i dojazdy. Ale w ostatecznym rachunku - zajmują cały dzień, tyle, że teraz to jednak jest przyjemniejszesmile.

            Kto te 2-3 pokolenia wstecz zawracał sobie głowę czytaniem dzieciom przez 20 minut? W ogóle chyba nie przesadzano wtedy ze zrównoważonym, wielokierunkowym rozwojem dzieci. Może właśnie dlatego, że potrzebny był czas na pranie, donoszenie węgla, kopanie buraków itp.
            • maman3 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 20.12.10, 23:36
              Agni71 napisała, że chyba byłaby gosposią- ja bym wolała byc gosposią, niż wówoczas byc bez gosposismile. Model 2+4, pranie codziennie, szkoła, zakupy, dzieci, firma (z doskoku, ale twórczosmile ), edukacja domowa dzieci, etc. Cały czas walka, aby być atrakcyjną- intelektualnie i fizycznie. Zero babci. W końcu pękłam i przed świętami zatrudniłam panią do prasowania-coby kupka nie kopała w oczy. Pani przez trzy dni ( 6 godzin dziennie) prasowała to, co ja załatwiam w jeden dzień (kiedy nie mam nic innego do roboty). Porażka. Moja- bo kobieta normalna-tylko nagle ja zdałam sobie sprawę z tego,dlaczego jestem taka zmęczona-ja nie robię niczego w normalnym tempie, ja robię wszystko błyskawicznie, bo nie mam czasu... sad.
      • mikolajmaja Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 12.02.11, 00:26

        pragnę zauważyć, ze kros kto przychodzi pomagac w domu to nie slużącasmile to praca, dobra jak kazda inna, czas niewolnictwa sie skonczyl, sluzacych juz nie ma na szczescie...
    • kifaru24 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 27.12.10, 09:33
      Mam pomoc domowa na stale - mieszka razem z nami.
      Jest ona bardzo wazna czescia naszego zycia. Praktycznie nalezy do rodziny.
      Mam w niej nie tylko nieoceniona pomoc, ale przede wszystkim wierna przyjaciolke. Zdrowy, kobiecy glos, bardzo cenny dla mnie, ktora probuje sie odnalezc wsrod tak roznych swiatow - meskiego i dzieciecego.
      Wie o wiele lepiej niz ja co i jak w domu, potrafi doradzic i zrozumiec.
      Byloby bez niej ciezko.
    • elgosia Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 28.12.10, 13:37
      Mamy udogodnienia, ale i więcej pracy. Podobnie, jak mając przyspieszacze (np samochód, telefon itp) mamy coraz mniej czasu. Zdolni jesteśmy smile
      Np pralka. Jest, więc wrzucam bezmyślnie do niej codziennie ciuchy. A mogłabym zaprać małą plamę i chodziłoby sie jeszcze w spodniach parę dni. I ta zmiana ubrań na domowe - staram sie pilnować, bo syn ma mundurek ,ale z córką juz gorzej mi wychodzi. Bieliznę uprać podczas kąpieli to żaden problem, a i tak wrzucamy do pralki. Podobnie ze zmywarką. W niejednym kubku mozna drugą herbatę zrobić, a z talerza strzepnąć okruchy i drugą kanapkę zjeść. Do tego samochód. Nie mając go nie zapisałabym dzieci do szkoły 15 km od domu. Chodziłyby do lokalnej pół godziny pieszo i też by zyły. Przykłady można mnożyć. Kiedys nie było tak bajecznie, jak Wam sie wydaje. I roboty było dużo, a z ta pomoca to różnie bywało. Nie każdego było stac tak jak i teraz. Bo kto Wam broni zatrudnić gosposię?
      Reasumując. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, a kto zmęczony niech tnie robotę: gotuje na pare dni, nie prasuje wszystkiego, nie wozi na wszystkie zajęcia, chodzi dwa dni w tym samym. A czas na czytanie sie wtedy znajdzie. A dzieciom miłość potrzebna - niezależna od rozwoju cywilizacji.
      • agablues Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 28.12.10, 16:13
        Totez ja wcale nie mowie, ze kiedys bylo lepiej czy lzej. obawiam sie, ze kobietom pracujacym zawsze bylo pod gorke.

        ja po prostu uzmyslowilam sobie, ze przez te wszystkie pomagacze, latwiej jest zepchnac na nas wiecej pracy. albo same sobie bierzemy wiecej na siebie, bo mamy wiecej czasu. czesto zastanawialam sie z czego to wynika. Kiedy moje maluchy byly malutkie, przychodzila pani 1 x w tyg do wiekszego posprzatania. zawsze zabranialam jej sprzatac pokoj najstarszej corki ( wowoczas juz nastolatki), mowiaz, ze sama musi sprzatac u siebie. pani powiedziala do mnie " pani jej nie uczy pracy za duzo, bo jak ja pani przyzwyczai, to ona zawsze sobie potem robote znajdzie" . Miala racje? Bo przeciez znalam rowniez kobiete, ktora wychowywala jedno dziecko ( wtedy 9 letnia dziewczynke), mieszkala z rodzicami. Pracowala rozrywkowo, w domu wszystko robila mama, dzieckiem sie zajmowala, bo jedyna wnuczka. A i tak ciezko jej bylo wykonywac prace domowe ( znajomej, nie jej mamie).

        jesli chodzi o pomoc domowa, wlasnie kiedys pomoce domowe czy tez gosposie nie byly obcymi babami, co sie rozgladaja po katach, tylko lojalnymi czlonkami rodziny. wiem, wiem, ze nie zawsze, ale wydaje mi sie, ze kiedys z lojalnoscia bylo lepiej... Ja mialam szczescie do takiej opiekunki do dzieci, byla jak trzecia babcia. szkoda tylko, ze nie udalo nam sie dlugo wspolpracowac.
        • verdana Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 28.12.10, 16:47
          Bywały, zazwyczaj nie byly. Służba domowa traktowana byla naprawde fatalnie.
          Owszem, służąca mojej babci pomogła jej i mojemu ojcu w czasie wojny jak nikt inny. Ale to dlatego , ze i pani i służąca nalezaly do tej samej organizacji PPS i o ile wiem, służąca była w hierarchii wyżej niż panismile Ale to był absolutny wyjatek.
          Jestem świezo po lekturze tekstów na temat przedwojennych służących - traktowane byly wrecz starsznie, bo było bezrobocie i w kazdej chwili mozna bylo wyrzucić dziewczynę i wziąć następną...
          To kolejna legenda, przekazywana przez powiesci dla panienek, niestety.
          • maman3 Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 11.01.11, 15:48
            Proszę, nie uogólniaj, verdano. Jakaż to lektura? Z doświadczenia moich krewnych i znajomych wiem, że bywało bardzo różnie. I tak jak dziś, klasę "pana" poznawało się potraktowaniu służby.
            • mikolajmaja Re: czy zdajecie sobie sprawe z tego, ze 12.02.11, 00:33
              o właśnie, dawni nie przeczytałam nic tak madrego, bo gdzies sie tu przwinąl watek "slużacych" az mi ciary przeszły, przez 3 lata pracowala u mnie dziewczyna jak sie sama nie ogarnialam, mineły od tamtego czasu 3 lata jak nie pracuje, a to do dzis moja najlepsz psiapsiulasmile umawiamy sie na babskie winko, na pogaduchy, jak ma ochote dzwoni mowi wynocha z domu ja chce pobyc z dziecmismile ja bardzo szanowalam jej prace ona mnie i moje dzieci i wyrosła z tego przyjażź, ale nawet jakbym jej nie pokochala nigdy nie pomyslalam o Niej jak o sluzacej, jak sie zdazylo mi albo męzowi gdzies zostawic brudne skarpety to ja 5 razy przepraszalismy.....nie piszcie sluzaca błagam
              ....biedni zakompleksieni ludzie nie maja szacunku do ludzi, którzy pomagaja im w domu...biedni zakompleksieni...
Pełna wersja