agablues
14.12.10, 17:45
w dzisiejszych czasach, matki w rodzinach wielodzietnych, samodzielnie wykonuja prace, ktora kiedys wykonywalo kilka osob?
Jakis czas temu, uswiadomilam rowniez sobie, przez to, ze mamy do dyspozycji tak duzo wynalazkow ulatwiajacych codzienne zycie, zrzucono na nas praktycznie wszystkie obowiazki. mamy automatyczne pralki, wiec same pierzemy. To, ze pralke trzeba zaladowac, rozladowac, pranie powiesic, potem zebrac - o tym sie juz nie pamieta. Nie pierzemy na tarze, wiec powinnysmy byc zadowolone. To samo ze zmywarkami. mamy super zelazka, wiec juz nikt nie nosi obrusow ani poscieli do magla ( a zwykle nosili mezczyzni). Mamy swietne, rodzinne samochody, wiec jaki to problem porozwozic dzieci do zlobkow, przedszkoli, szkol, na zajecia dodatkowe, basen, karate.... Mamy swietnie wyposazone kuchnie, wiec gotujemy codziennie obiady. Mamy coraz lepsze odkurzacze, mopy i inne scierki z mikrofibry. Jestesmy atakowane idealnymi proszkami do prania, odplamiaczami, wiec nie ma mowy, by dzieci chodzily w brudnych czy zaplamionych ubraniach. Mamy dbac o rozwoj naszych dzieci, wiec zapisujemy je na zajecia dodatkowe oraz obowiazkowo poswiecamy kazdemu z osobna swoj cenny czas i uwage, czytamy przynajmniej 20 min dziennie. Codziennie. Przy tym mamy dawac swoim dzieciom dobry przyklad - panowac nad soba i swoimi emocjami, usmiechac sie i mowic do nich spokojnie, milym tonem. aby dzieci wyrosly na pogodne i szczesliwe, musza widziec pogodna i szczesliwa mame. Aby dac dobry wzorzec kobiecosci, powinnysmy byc zadbane - fryzjer, kosmetyczka, fitness. No i jeszcze maz, ktoremu tez nalezy sie.....
jeszcze krotko po wojnie, w wiekszych miastach funkcjonowala posada gosposi, ktora przyszla, zrobila raz (!!) w tygodniu pranie, gruntownie posprzatala mieszkanie upiekla ciasto na niedziele. Ze nie wspomne o czasach, kiedy dorosla kobieta prowadzaca dom, miala do dyspozycji przynajmnie kucharke, guwernantke, pokojowke... Nawet na wsiach rzadkoscia bylo, by jedna kobieta miala na barkach caly dom. Bo domy byly wielopokoleniowe i zwykle kilka kobiet pracowalo razem. Przypominaja mi sie tez wszystkie opowiesci Astrid Lindgren, w ktorych kazda rodzina miala przynajmniej parobka i sluzaca...
A my, dzielne kobiety XXI wieku robimy to wszystko same !!! I najczesciej jeszcze pracujemy zawodowo, zeby nie byc po prostu kura domowa...
a do napisania tego postu zainspirowalo mnie zdanie z sasiedniego watku:
"Tez mam problemy z proszeniem o pomoc bo mam obawy ze "ludzie" sobie pomysla ze sobie nie radze z 3 dzieci."
Coraz czesciej mysle, ze gdyby tylko bylo mnie na to stac, zatrudnilabym, pania do pomocy. Nie pania do posprzatania 2 x w tyg, tylko regularna pomoc domowa.
zbuntowana aga