goska81-gryfino
04.01.11, 08:07
Witam Dziewczyny

Chciałabym poznać Wasze opinie na temat: od jakiego wieku można wziąć dzieci na kilkudniowy wypad pod namiot. Swego czasu jeździliśmy trochę z mężem (wówczas jeszcze nie mężem) na stopa, to były spontaniczne, bardzo fajne podróże. Za to od kiedy mamy dzieci nie byliśmy na żadnych wakacjach. Od 11 lat. W tym roku chcielibyśmy zrobić wojaż dookoła Polski. Jesteśmy spod Szczecina, chcemy na kilka dni jechać w Beskidy, po drodze zwiedzając parę ciekawych miejsc. Potem jako punkt docelowy wybralibyśmy Warmię, gdzie mam dużą rodzinę (babcia, która jeszcze nie widziała wszystkich prawnuków, ciotki, wujkowie, kuzynostwo). Oczywiście po drodze nadal zwiedzanie (40 km od rodzinki mamy zamek w Malborku). No i po paru dniach u rodziny powrót przez m.in. Trójmiasto. Na wakacje z prawdziwego zdarzenia nas po prostu nie stać, pomyśleliśmy więc o takiej wycieczce "turystyczno- krajoznawczej". Ale jest kłopot. Moim zdaniem trzeba zaklepać noclegi w górach, a potem też zorganizować jakieś spanie po drodze na Warmię, bo to jednak jazda wielogodzinna, ja nie mam prawka, więc prowadzi tylko mąż, a jeszcze zwiedzanie po drodze. Za to mąż chce iść na żywioł i stwierdził, że bierzemy namioty, śpiwory i będziemy spać na polach namiotowych (najmłodsza w foteliku). Jak go spytałam jak sobie wyobraża np kąpanie lub pranie i suszenie ubrań, bo dziecko to takie stworzenie, że wystarczy, że zje loda i już ma koszulkę do prania, to on powiedział, że przecież na kempingach są pralki, łazienki. Jak spytałam co zrobi jak będzie burza w nocy, to powiedział, że pójdziemy do samochodu, a on może spać w namiocie, bo jemu to nie przeszkadza. No k...!!!!! Ale nam może przeszkadza! No ale załóżmy, że pogoda dopisze. Nie martwię się o żywienie, bo jak się przez tydzień zje obiad ze słoika, albo w lokalu, to się nie umrze. Ale młodsze dzieci będą miały- Olga 3 latka, a Madzia 8 m-cy. Powiedziałam, że jak chce, to pojedziemy pod namiot, ale on się zajmuje Madzią. Jemu się wydaje, że to taki, kuźwa, luzik. A niech się ktoś przeziębi, albo zwykłej sraczki dostanie. Oczywiście mąż ma i na to sposób: "to się wróci do domu". A może to ja widzę wszędzie tylko czarne scenariusze? W końcu to tylko kilka noclegów, a reszta u rodziny. Mąż ma 2 tyg urlopu, więc i tak nie pojedziemy na dłużej niż 10 dni. Co o tym myślicie? Piszcie, pokażę mu ten wątek