Tak mi dziś trochę smutno

17.01.11, 15:47
Wzięłam do ręki piątkowe "Co jest grane" i tak mi się zrobiło przykro. Tyle ciekawych rzeczy dzieje się w mieście: filmy, kabarety, wystawy. A ja nie mam możliwości skorzystania z tego. Kiedy przeprowadziłam się do dużego miasta, cieszyłam się, że daje tyle możliwości, jakich nie ma w mieścinie, a teraz nie mam możliwości się tym cieszyć. Nie mamy tu dziadków, rzadko nas odwiedzają, a jak już to z mniejszym lub większym fochem. Nie mamy z kim zostawiać dzieci i bywać tu i tam.
No dobra, w czwartek byliśmy na koncercie Kultu, a to tylko dzięki cudownej koleżance z pracy, która sama pochodząc z rodziny wielodzietnej, rozumie, co czujemy.
I tak myślę, jak wiele jeszcze czasu upłynie, aż znów będziemy wolniejsi, ale wtedy będziemy już starymi dziadami big_grin
    • bibba Re: Tak mi dziś trochę smutno 17.01.11, 16:02
      ja ci wieczorem odpisze, bo teraz ide po dzieci do szkoly.
      glowa do gory w miedzyczasie wink
    • bibba Re: Tak mi dziś trochę smutno 17.01.11, 22:49
      pamietalam!. nie mam zlotej rady. my - jako para - czasem wychodzimy do kina - sa to zawsze seanse ok 20.30-21.00, gdy dzieci juz spia, wtedy zapraszamy znajmomych (pojedynczo) na opieke nad dziecmi. z dziadkami tez jakos nam sie nie udaje, musze ci powiedziec - widujemy sie raz na jakis czas, jak przyjada do nas, lub ich odwiedzamy to spedzamy wieczory z nimi...
      wiem, ze nie o tym piszesz, ale m i ja mamy uklad - wychodzimy co miesiac razem (jak pisalam), co jakis czas zamawiamy sobie jedzonko do domu i wlaczamy film (chodzi o nie-gotowanie, hehe), a glownie wymieniamy sie opieka nad dziecmi podczas gdy drugie wychodzi. bo zyc trzeba.

      sciskam cie. rodzice - wielodzietni i wszyscy - jesli pozbawieni pomocy zaufanych osob - naprawde maja ciezko.
      dzis moj najstarszy syn, kotry fascynuje sie ostatnio kosmosem, uzgodnil z nami, ze w 2017 jedziemy na sierpien do USA obejrzec calkowite zacmienie slonca.
      i tego sie trzymam smile
    • w_iika Re: Tak mi dziś trochę smutno 17.01.11, 22:56
      Lynette, to ja Weronika, wciąż miedzy Krakowem i Londynemsmile Jesli Cię to pocieszy, to my, mieszkając w Londynie, z dobrym dojazdem do centrum, stanawczo za rzadko w tym centrum bywamy, bo wyjazd do centrum z nasza trójką to wypoczynek za aktywny jak na nasze potrzeby. I tak męczy mnie to strasznie, bo jesteśmy tu tymczasowo, a ja zamiast zwiedzac i korzystać z uroków miasta, weekendy spędzam w parkach. Przyjezdzając tutaj, oczyma wyobraźni widziałam siebie w muzeach i galeriach, jak za panieńskich czasów,a tymczasem ja ciągle karmię, więc małej nie zostawię w domu z tatą, a jechanie do centrum z raczkującym roczniakiem mnie nie bawi... W sumie tylko raz udało mi się wyrwać z domu, gdy byłam w ciązy i juz nie karmiłam średniaka, byłam w tedy z psiapsiółką w egzotycznej resto, jadłam w ciszy i spokoju, i 3 godzinki upłynęły mi tak przyjemnie, że marzę o tym, by to powtórzyć, ale żal mi zostawiać męża samego z naszą trójką, zwłaszcza, że mała baaardzo ze mną (i maminym mlekiem) zżyta...
      I tak sobie czasem myslę, że my stąd wyjedziemy i może kiedys, na emeryturze, przyjedziemy na spokojnie zwiedzić Londyn, bez weekendowych tłumów i marudzących maluchówsmile
      • bibba Re: Tak mi dziś trochę smutno 17.01.11, 23:05
        a gdzie ty w tym Londynie jestes???
        • w_iika Re: Tak mi dziś trochę smutno 17.01.11, 23:28
          TW7, stacja metra Osterley, 25 min do Kensington, więc dinozaury zaliczonesmile
          • bibba Re: Tak mi dziś trochę smutno 18.01.11, 10:33
            ech. szkoda ze nie gdzies w pln-wsch wink
            dlugo bedziesz tutaj?
    • lynette Re: Tak mi dziś trochę smutno 18.01.11, 09:38
      Dzięki dziewczyny za wsparcie. Szczęśliwie szykuje nam się tydzień wolności: Starszak jedzie na obóz piłkarski, a młodsi na ferie do teściów. Pochodzimy do kina, restauracji, pożyjemy jak za starych czasów.
      • bebell Re: Tak mi dziś trochę smutno 19.01.11, 22:25
        Tydzień?!? Kobieto, tygodnia wolności to ja od prawie siedmiu lat nie miałam i się nie zanosismile jak się uda jakiś wieczór wyrwać raz na pół roku to się cieszę jak zając z darmowej sałaty... Pod koniec sierpnia ostatni raz dzieci pojechały do mojej mamy na półtora dnia, z noclegiem. Poszliśmy wtedy z mężem do kina na trzy filmy z rzędusmile i z Żoliborza wracaliśmy na pieszo na Mokotów, mrucząc pod nosem "chwilo trwaj, jesteś pięknasmile!"
        Ty sobie rozplanuj ten tydzień: knajpki, teatry, wystawy, kino i nie marudźtongue_out
    • rycerzowa Re: Tak mi dziś trochę smutno 18.01.11, 10:17
      ynette napisała:


      > I tak myślę, jak wiele jeszcze czasu upłynie, aż znów będziemy wolniejsi, ale w
      > tedy będziemy już starymi dziadami big_grin

      I wtedy zobaczysz, że na tych koncertach, wernisażach, wystawach, w teatrach - to same stare dziady (a raczej stare baby), takie same, jak wy. Czasem znudzeni single (singielki). Ewentualnie młódź gimnazjalna w kinach.
      Życie jest długie, zdążysz i z tym.
      Na razie pamiętaj o wspaniałym wynalazku, jakim jest dobra książka.
      • w_iika bibba 18.01.11, 11:32
        Mąż pracuje dla linii lotniczych, więc musimy być blisko lotniska. A zostaniemy tutaj do max września 2012, bo we wrześniu starszak idzie do zerówki, reszta do przedszkola, a ja do pracy, i wtedy już musimy być w Polsce.
        A tak na margineste to jesteś moją idolką, ja mam tylko troje rok po roku i jestem śmiertelnie wykończona, nerwy mi siadają, jedynie starszak zaczął nursery, jestem więc z dziećmi sama, w lodówce niedługo niebyt zamieszka, bo mnie zakupy o mdłości przyprawiają. Mąz zakupy zrobi, ale dla mnie oznacza to kolejną godzinę z dziećmi, które wieczorem marudzą jeszcze gorzej niz zwykle. Pozostaje nam więc byc na dieciesmile Jak ty sobie radzisz z dziećmi, zakupami, chorobami, wizytami u lekarza (kooooszmar przezyłam ostatnio, więc nie mogą chorować...), odprowadzaniem, przyprowadzaniem, kłótniami, hałasem, wiecznym wyrastaniem dzieci z ubran i, co gorsza, butów (tego na zaś nie kupisz...), hałasem, hałasem, hałasem, rzucaniem sie dziecia na środku ulicy z przyczyn bliżej niesprecyzowanych i niewyjawionych, najdziwniejszymi strachami (ten snieg juz chyba na zawse tu zostanie i wymzemy jak mamuty) , najdziwniejszymi zachciankami kulinarnymi, których niespełnienie kończy sie krzykiem i płaczem... Juz mi słabo. Za milion lat, jak już odpocznę, pewnie będę to ze śmiechem wspominać, ale na dzień dzisiejszy jestem wrakiem człowieka z zerowym poczuciem humoru i osłabionym słuchem.
        No to napisałam co mi na sercu leżało. Idę sprzątać, z roczniakiem u nogi, i wielce pomocnym 2,5 latkiem.
        • bibba Re: bibba 18.01.11, 11:57
          wiika. moje dzieci sa juz starsze, bo najmlodszy ma ponad 3 lata. ale tez przyznam, ze chyba mam tzw latwe dzieci, bo spaly dobrze w nocy i w dzien, nie bylo problemow z usypianiem, nie zabkowaly doskwierajaco, zdrowe tez sa. byly okresy kiedy odprowadzanie i przyprowadzanie to byla meka, chociaz chyba najbardziej meczylo i meczy mnie przygotowywanie ich wszystkich do wyjscia (zima). wydawaloby sie ze z wiekiem bedzie to prostsze, ale nie zauwazylam roznicy - teraz jak jeden sie ubierze to zaczyna nawijac, zagadywac reszte i po chwili nieuwagi wszyscy sie rozpierzchaja w kontynuacji jakiejs tam zabawy, ktora sobie wymyslili, a buty dalej w szafce, kurtki porzucone na podlodze albo schodach, torby do szkoly szlag trafil a czas leci! mam zasade nie prowadzenia restauracji, czyli nie szykuje obiadku dla kazdego oddzielnie, tylko jeden dla wszystkich i zawsze 50% moich dzieci nie lubi tego co podalam i nie jedza, chociaz wrzeszcza, ze sa glodni.
          bardzo meczy mnie halas, bieganina i klotnie, najbardziej tupanie po drewnianych schodach, moglabym rownie dobrze miec zestaw bebnow w domu, i sprzeczki w ktorych nie ma konca - tak! nie!! TAK! NIEEEE!!!! tak tak tak!!!! NIE NIE NIE!!!! nanana nanana! mamo a on do mnie mowi nanananana! mamo a ona mowi ze nie. nie mowie! mowisz! nie mowie!

          zakupy robie przez internet (te wszystkie dlugo terminowe kupuje w duzych ilosciach (maka, platki sniadaniowe, makarony, ryz, kasze, konserwy/puszki, soki, suche straczkowe itp), mleko przynosi rano mleczarz, a reszte kupuje wieczorem gdy m wroci z pracy. nie cierpie chodzic na zakupy z dziecmi i unikam tego jak ognia.

          i wiesz, tez mialam okresy kiedy bylo kiepsko - to pierwsza zima podczas ktorej nie czuje sie zdolowana. ok dwa lata temu zaczela do mnie przychodzic raz w tyg wolontariuszka z HomeStart, bo byl to czas kiedy nie mialam juz sily bawic sie z dziecmi, nie moglam nic z siebie wykrzesac. nie bylo fajnie. na pewno bylam dlugoterminowo wymeczona ciazami i karmieniem, zwlaszcza nocnym. teraz czuje ze wrocilam do formy - jest normalnie, i chociaz codziennie sie wkurzan na to lub tato - to jestem silniejsza i nie czuje ze sie zapadam smile

          fiuu!!! to sie rozpisalam wink
          • czesiula Re: bibba 18.01.11, 13:57
            Nie martw się...Bycie "starym dziadem i babką" ma swoje dobre strony...smile))
          • agni71 Re: bibba 18.01.11, 16:41
            > bardzo meczy mnie halas, bieganina i klotnie, najbardziej tupanie po drewnianyc
            > h schodach, moglabym rownie dobrze miec zestaw bebnow w domu, i sprzeczki w kto
            > rych nie ma konca - tak! nie!! TAK! NIEEEE!!!! tak tak tak!!!! NIE NIE NIE!!!!
            > nanana nanana! mamo a on do mnie mowi nanananana! mamo a ona mowi ze nie. nie m
            > owie! mowisz! nie mowie!

            bibba, usmialam się. Mam baaardzo podobnie. Ale najmłodsza ma ponad 4 lata, więc juz naprawdę czuje, że jest z górki, przynajmniej z samoobsługą typu ubieranie smile
            • mali-nki no ale co z babysitterem 19.01.11, 21:07
              oczywiscie jak ktos ma na maksa budzet napiety to nic z tego. Ale mimo ze dla nas to tez jest luksus to mamy dwie dziewczyny w zanadrzu i raz w miesiacu pozwalamy sobie na wieczorna rozrywke.
              • w_iika Re: no ale co z babysitterem 20.01.11, 12:00
                I tu pojawia się problem. Bo my chyba jestesmy złymi rodzicami - nasze dzieci nie zostana z nikim. Mam prawie 4latkę, 2,5roczniaka i roczniaka. dzieci budza się w nocy wiele razy, nie możemy wyjść, bo jesli one zobacza obca osobe, to byłby dramat. Dzieci nie zostana z żadną moja kolezanką, musze je wszedzie zabierać, na porodówce byłam sama, bo mąz był z dziećmi w poczekalni (czekali raptem 20min, bo ja sie szybko uwinęłam). No i to karmienie piersią... Ja nawet wieczorem nie moge wyjść sama, bo jesli mała sie obudzi, to będzie płakąc, aż zaśnie ze zmęczenia. Odechciewa więc mi się wyjść, bo siedzę jak na szpilkach. Na miejscu nie mamy rodziny. No nic, jeszcze tylko rok czy dwa i zycie wróci do normy. Mam nadzieję...smile
          • jaga68 Re: bibba 19.01.11, 21:42
            Bibba,
            Serdeczne dzięki !!! smile)
            Podniosłaś mnie na duchu tą opowieścią smile.
            Niestety czasami mam wrażenie, że tylko moja dziatwa się tak kłóci,a ja ma problem z zapanowaniem nad sytuacją . Wrr...
            Pozdrawiam ciepło smile
          • chrust5 Re: bibba 21.01.11, 13:57
            Bibba, dzieki! Moze sie i rozpisalas,ale dla mnie wartosc tego rozpisania jest bezcenna! Genearlnie nasza czworka (2 x 4-lata i 1x 2,5 roku) nie jest specjalnie trudna w obsludze, np. jedza chetnie i wlasciwie wszystko, ale tych klotni mam powyzej uszu. Nie masz pojecia, jak mnie ucieszyl Twoj post, nie ja jedna! Uff...
            • szymama wi_iiika 22.01.11, 12:18
              my tez Osterley TW5.
              Jak chcesz, mozemy sie spotkac z dziecmi i bedzieswz miala weselej. Spytaj Bibby, nie grozna jestem.
              Buziaki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja