jaga68
03.02.11, 18:29
Witam,
Czy zmieniły się normy zachowania w tzw. miejscach użyteczności publicznej???
Ostatnio byłam świadkiem paru wydarzeń, które dały mi do myślenia.
Syt.1 - Apteka
W kąciku stolik z kredkami. Młoda mama robi zakupy. Około 1,5 roczne dziecko rozwala kredki dookoła stolika i daleko poza nim. Normalne zachowanie w tym wieku.

. Matka mówi do małej, żeby pozbierała ( dziewczynka nie zbiera, co też jest jakby oczywiste ). Po czym matka jakby nigdy nic bierze dziecko i wychodzi zostawiając cały "bajzel" na podłodze.
syt.2. - Kwatera letnia
Syn gospodarzy ( 3 letni ) bije dzieci, wyrywa zabawki, chodzi między gośćmi, po stołach, słowem robi co chce. Na zwracaną kilkakrotnie uwagę ( od wielu różnych osób ) słychać odpowiedź "on już taki jest i nikt nie może sobie z nim poradzić".
syt. 3 - Wspólny korytarz.
Idę pozamiatać góry błota, które spadły z butów moich dzieci po "galopie" po "zagonach". Koleżanka ( mająca dzieci ) zdziwiona mówi, "po co to robisz, to przecież praca dozorczyni"
syt. 4 - Sąsiedzi
Mijanym sąsiadom-studentom mówię dzień dobry. Po pół roku odpowiada jedna dziewczyna na 10 osób. Reszta nie reaguje.
syt. 4 - Publiczna komunikacja
Żaden z młodych ludzi nie ustępuje osobom starszym.
Itd.itd....
Nie jestem jakąś zgrzybiałą staruszką

, ale czasami wydaje mi się, że jestem chyba z innej bajki

. Jakoś mam tak wpojone, żeby nie utrudniać i obrzydzać życia innym w myśl zasady "jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie". I wymagam od dzieci, żeby sprzątały po sobie, nie wrzeszczały jak opętane, tam gdzie innym mogłoby to przeszkadzać itp. Ale tak patrząc na te różne sytuacje zaczynam się zastanawiać, że może się coś zmieniło w obyczajach społecznych, tylko ja o tym nie wiem ????. Co o tym sądzicie ?