Macie sposoby na podawanie lekarstw?

07.02.11, 15:01
Dziewczyny, macie jakieś sprawdzone sposoby na podawanie lekarstw? Moja Olga pokasływała od kilku tygodni. Byłam z nią w tym czasie u lekarza 2 razy, żeby ją doktor osłuchała. Na szczęście nic się nie działo, a kaszel był wynikiem kataru. Miałam jej podawać Pulneo, Diphergan, kropelki/spray do nosa, czyli generalnie takie zwykłe leczenie zwykłej wirusówki. Tyle, że ona reaguje panicznie na wszelkie leki. Ucieka, krzyczy, zakrywa buzię, a jak już się jej uda na chama wepchnąć syropek do buzi to wypluwa. Nowość to dla mnie, przyznam, bo z nikim nie miałam takich cyrków, tylko ona jedna taka jakaś "nie teges" do leków. No i wczoraj dostała gorączkę, więcej kaszle, poszłam więc dziś do lekarza. A ona o ile Nurofen dla dzieci wypije, o tyle nie chce NICZEGO innego. Pogoń za Olgą po kuchni, albo i mieszkaniu, kiedy chce się jej dać syrop to rodzinna tradycja niebawem będzie. Dostała dzisiaj antybiotyk, muszę jej wieczorem pierwszą dawkę podać i po prostu już się boję jak to będzie wyglądało. Po powrocie od lekarza chciałam chociaż spray do noska jej dać- a gdzie tam. Prośbą i groźbą się nawet nie da. Macie tego typu problemy z dziećmi? Jak sobie radzicie w takich sytuacjach? Ja będę próbować wszelkimi podstępami, ale czy się uda? Oto jest pytanie...
    • asia889 Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 15:20
      Moja siostrzenica ucieka albo wymiotuje lekarstwami. Jak dostaje leki strzykawką do buzi jest lepiej. Może chodzi o to, że przy takim podaniu język nie wyczuwa aż tak bardzo tego smaku. Ja swojemu dwulatkowi mówię "musisz i tak cię to nie ominie" i co wypluje to daję jeszcze raz.
      • verdana Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 16:14
        Mam, ale niedobrysmile
        W przypadku ważnych lekarstw (typu antybiotyk przy powaznej chorobie) stosowałam terror. Jako, ze terror nie był w moim domu codziennoscią - działało. Wrzeszczałam mianowicie "Masz to wziąć NATYCHMIAT i nie ma dyskusji!" takim glosem i mina, że wystraszone dziecko brało i już. Raz dałam klapa w tyłek - chodzilo o antybiotyk przy ciężkiej chorobie, uznałam, że lepszy niepedagogiczny klaps, niż szpital - a tak by się to skończyło.
        Przy lekarstwach niekoniecznych (typu krople do nosa) po prostu odpuszczałam. Bez kropli zazwyczaj świat się nie zawali.
        Poza tym moje dzieci wolały, nawet malutkie, tabletki a nie syrop. Polykaly je sprawnie, wiec nawet dla maluchów prosilam o zapisanie leku w tabletce , przynajmniej nie ma ohydnego smaku.
        • andaba Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 18:53
          Prośbą smile
          Błagałam i tłumaczyłam, jakie to ważne, żeby zjadła antybiotyk. Dawałam picie po każdych kilku dziesiątych mililitra (leki daję strzykawką, najłatwiej wyliczyć dokładną dawkę i nic się nie rozleje).

    • goska81-gryfino Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 19:04
      No właśnie prośbą nie wyszło. Najpierw Nurofen próbowaliśmy dać, to nie wiem ile wypiła. Potem antybiotyk, a że ma go dostać 7ml to był kłopot, bo strzykawkę mamy 5ml (tę od Nurofenu) i pluła dookoła lekiem. Jest tak rozpalona, że aż całą twarz ma czerwoną, pani doktor stwierdziła, że gorączka może się utrzymywać przez 3 dni, a nawet 4. Próbowaliśmy też dać małej coś słodkiego, ale nawet to jej nie przekonuje, kiedy mowa o lekarstwach. Jest ten sam lek w tabletce, więc jutro chyba pójdę do lekarza po receptę.
      • eps Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 20:38
        moje z każde dziecko na początku nie chciało łykać lekarstw ale teraz łykają bez szemrania.
        Ja zawsze pytałam (te większe i kumate smile ) czy zje leki po dobroci czy siłą. Teraz w 99% zawsze jest po dobroci i nawet pytać nie muszę, ale wcześniej było tak ...
        Leki zawsze podaje taką strzykawką od leków (np. przeciwgorączkowych), jak już nabierałam i wołałam że trzeba leki to dzieć mi uciekał. Wiec bez większych ceregieli łapałam i mówiłam że leki trzeba połknąć. wiec łapę mocno, odchylam głowę i siłą otwieram buzię. Dzieciak wierzga (czasem musiałam nogami po turecku zablokować nogi wierzgacza) i teraz tak przy policzku wstrzykuję lek (czasem na 2-3 raty zależy jak go dużo), aby dzieciak nie wypluł to trzymam dlonią rozwarte szczeki przez policzki a palcem drugiej dłoni wpycham wywalający sie jeżor który chce wypchnąć lek. W międzyczasie czule przemawiam ze lekarstwo trzeba połknac i tak trzymam aż połknie. jak juz jest po to przytulam, całuje w główkę i chwalę.
        Całą operację mimo że wygląda drastycznie przeprowadzam w dosłownie 5-10 sekund i zaraz po dzieciak nawet nie jest ani wystraszony ani spłakany bo nie było na to czasu.
        Po kilku takich akcjach jak ide z lekami a dzieciak mi chce uciekać to pytam czy po dobroci czy siłą i sam przychodzi żeby połknąc.
        Teraz na starszakach to juz nawet nie musze terroru stosować, tylko młodą szkole.
        • ladyacid Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 21:11
          normalnie ciarki mi przeszły !!!! toż to horror !!!
          • verdana Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 21:29
            Dawanie lekarstw siłą moze spowodować zadławienie się dziecka. Nie wolno tego nigdy robić.
        • sli-maczek Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 09.02.11, 17:27
          U mnie tez tak bywalo.Czasem trzeba i sila, nie uwazam ze mozna sie jakos zakrztusic nadwymiar od takiej metody.Zdarzalo sie ze corka na koniec wymiotowala.Wtedy niestety trzeba bylo powtorzyc zabieg.Jak dziecko ma 1,5roku i nie da sie z nim porozmawiac, a kategorycznie odmawia przyjecia leku to nie widze innej metody.Dodam ze w Irl nie daja zastrzykow poza szpitalem.Wiec po prostu trzeba bylo zmuszac.Na dzis dzien - daje lek i od razu cukierka i jakos idzie ze wszystkimi
          • verdana Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 09.02.11, 18:45
            Mozna, nie tylko się zakrztusić, ale zadlawić. To grozi po prostu zachłystowym zapaleniem płuc, a wypadku zahłysniecia sie lepkim syropem to wrecz tragedia. Zapytaj lekarza.
            • sli-maczek Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 09.02.11, 21:17
              Nie bede sie spierac, nie pytalam lekarza.Nigdy nie bylo ani zachlysniecia, ani zakrztuszenia, jakos totrwalismy do latwiejszych czasow.Jesli sa inne metody - piszcie.Ja innej nie widzialam.
              A zakrztusic to sie mozna zelkiem, albo ogorkiem(byl przypadek w rodzinie, co ojciec palcem przepychal a chlopak kolory juz zmienial z braku tlenu), wiec bym nie dramatyzowala ze zmuszeniem do syropku
              • verdana Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 09.02.11, 21:21
                To nie dlatego, aby jakos Cię ganić czy coś - ale to tak, jak z wypadkiem samochodowym - tysiące osób nie wozi dziecka w foteliku, przekracza prędkość i wszyscy mają się dobrze i dożywaja setkismile
                Wypadki zdarzają się rzadko, mimo to lepiej wozić dziecko w foteliku i nie przekraczać prędkosci. tez niby nie wiadomo dlaczego, bo wypadki zadarzją się i tak.
                Akurat zachłyśniecia przy siłowym podawaniu leku są znacznie czestsze niż przypadkowe. Bo dziecko się broni, często krzyczy i nie jest przygotowane na przelykanie.
                • goska81-gryfino Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 09.02.11, 23:15
                  Zgadzam się, Verdana. Sli-maczku, słyszałaś zapewne (bo chyba każdy słyszał) o przypadku polskiej aktorki- Ewy Błaszczyk, a dokładnie o jej córeczce? Tu macie linka, jakby ktoś jednak nie wiedział, w co wątpięsmile
                  www.swiat-zdrowia.pl/artykul/akogo-to-obchodzi-fundacja-akogo
                  Choć nie powiem, na siłę też zdarza nam się próbować podawać lekarstwa. Bo to jest tak, że człowiek myśli, że jego pewne sprawy nie dotyczą i nigdy nie będą. Owszem, zdarzają się różne okropne rzeczy, różne nieszczęścia, ale innym- nie mnie. Tylko, że niekiedy trzeba się na własnej skórze przekonać, że jednak nieszczęście może przytrafić się każdemu przez nieuwagę, przez chwilę zapomnienia, uśpioną czujność, albo nawet niezawinienie. Przykład mieliśmy niedawno, kiedy mama zostawiła w aucie na kilka minut dwoje dzieci, a te o mało nie spłonęły, albo przypadek opisany dziś, kiedy to mama zgłosiła się z niemowlakiem na izbę przyjęć, bo dziecko było odwodnione, a tam odprawiono ją z kwitkiem. Po kilku godzinach dziecko nie żyło.
    • jagienka_77 Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 21:50
      Ja starałam się nie robić akcji siłowych, choć bywało blisko. Najczęściej kubek z popitą do łapki, strzykawka takiej wielkości, żeby nie było potrzeby dobierać jeszcze leku do pełnej dawki, i na 2-3 razy wciskałam do policzka. Jak syropki były trzy, to pytałam, od którego zaczynamy, i uczciwie mówiłam, że ten mało smaczny, ale potem może być ten drugi, ktory jest całkiem dobry, a na koniec ten-pycha, np. malinkowy. Oczywiście nie szczędziłam pochwał i zachwytów na koniec. Jakoś sie przyzwyczaili.
    • anna_sla Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 21:51
      ja mniej więcej podobnie jak dziewczyny.. ostrzegam, że muszą.. a próbowałaś kiedyś jej krople do oczu dać? Ha, to jest dopiero sport!! Bartkowi jak musiałam kropić to robiliśmy to we dwójkę, bo o ile jestem w stanie unieruchomić mu ręce, nogi i tułów by nie wierzgał o tyle głowę ciężko unieruchomić jednocześnie kropiąc big_grin

      Zwróć uwagę czy nie wymiotuje Pulneo (takie prawdziwe wymioty, a nie foch). Generalnie ten lek jest kardiotoksyczny. Mój Krzysiek nawet jak udało mi się mu go zamaskować w soczku to i tak zawsze nim hafcił. Organizm go nie przyjmował..
      • anna_sla Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 21:55
        dodam tylko, że są strzykawki np. po 10ml, wiem, że można same strzykawki w aptece kupić (ja mam takie dodane do Xyzalu - lek przeciwalergiczny coś jak zyrtec). Acha i zawsze mówiłam, które smaczne a które nie. Na te niesmaczne pozwalałam im najpierw rozgryźć kostkę czekolady i z tą czekoladą w buzi dawałam im po trochę syropu.
        • eps Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 22:01
          ee ee no bez przesady z tym terrorem. przecież napisałam wyraźnie że takich akcji to było może ze 2-3 i dzieciaki same już łykają. zresztą chyba to jednak jakaś trauma wielka nie była skoro dzieciak po wszystkim nie płakał. Co do zakrztuszenia to zdaję sobie z tego sprawę. Ja wolę najgorszy leka podany doustnie niż w zastrzyku, bo to wg mnie jest dużo gorsze.
    • rycerzowa Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 07.02.11, 23:55
      Niektóre leki - np. nurofen - można kupić w formie czopków; łatwiej, nomen omen, wcisnąć.

      Sposoby wciskania leków zależą od wieku dziecka. Starsze w ostateczności przekupywałam.
      Młodszym wlewałam lekarstwo do butelki z kaszą albo jakimś dobrym piciem.
      Można karmić łyżeczką czymś smakowitym i do każdej łyżeczki niepostrzeżenie dodawać ciut-ciut leku.
      • goska81-gryfino Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 08.02.11, 10:31
        No to tak- część Nurofenu w nocy wcisnęliśmy do buzi, a resztę zakamuflowałam w herbatce, a rano antybiotyku nie chciała, więc zadzwoniłam do pani doktor mówiąc, że mam ten sam antybiotyk w domu, tylko, że w tabletce i powiedziała mi, żebym jej 1/3 tabletki rozpuściła (Duomox mi się ostał w liczbie tabletek dwóch) smile Więc rozpuściłam, Olcia sama sobie cukru dosypała nie żałując sobie wcale, a powiedziałam jej, że to woda z cukrem. Probiotyk dodałam do mleka, które wypiła przez słomkę, a jeszcze czekam jak jej się zachce pić, to dam jej herbatkę z syropem wykrztuśnym. Uff... Powoli, po stoczeniu wielu bitew, mniejszych i większych, udaje się. Najgorsze, że ona nawet tych leków nie chciała próbować. Po prostu na widok mnie biorącej do ręki butelkę z syropem uciekała wrzeszcząc. Nawet już jej miłość do Nurofenu przeszła.
    • goska81-gryfino Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 08.02.11, 23:38
      No i znowu przerąbane. Wieczorem już nawet w herbatce nie wypiła. Wypiła pół herbatki i powiedziała: "ble". I już kaplica- nie da rady. Normalnie tak upartego dziecka nie widziałam jak żyję. Autentycznie. A teraz w nocy jeszcze Wojtka ucho rozbolało, bo kaszlał już wcześniej, ale tak w wersji "light". A tu nagle ucho. Szpital w domu. Oj, dawno tak nie byłosad Oby się tylko takim prawdziwym szpitalem u Olgi nie skończyło. Cholera, nie wiem co teraz- zastrzyki? uncertain
      • bess nagroda 09.02.11, 09:57
        moja srodkowa córka jest taka
        no i jeżeli trzeba dac lek przeciwgoraczkowy lub antybiotyk to musi wziac całą dawkę- tu nie ma dyskusji. Tłumaczę, ze lepiej się poczuje, jesli trzeba to podaje na siłę strzykawką (małymi ilościami). Koniecznie nagroda na koniec- guma albo żelek. Musisz pokazac stanowczosć i nie odpuszczać choćby nie wiem co.
        Mozesz poprosic lekarza, zeby dawał antybiotyk bardziej "stężony" , żeby mniejszą ilość w strzykawce dawać. Co do tabletek, to nie wiem ile lat ma dziecko, moja pięciolatka by chyba nie połknęła. A swoja drogą Pulneo jest obrzydliwe w smaku.
        • goska81-gryfino Re: nagroda 09.02.11, 11:23
          Bess, no właśnie aż oczy ze zdumienia przecieraliśmy, bo... CUKIERKI, ŻELKI ITP NIE POMOGŁY. Sama w to nie wierzę, ale zrezygnowała ze słodkości, byleby lekarstwa nie wziąć. Rano dałam jej do soczku. Dodałam jej słomkę, żeby może bardziej atrakcyjnie było, ale ona tylko kilka łyczków wzięła. A soczku dosłownie pół szklanki było. Na dodatek nie mogłam się do przychodni dodzwonić, bo w razie gdyby nie chciała antybiotyków, miałam się zgłosić. Na szczęście Wojtka rano ucho nie bolało, jedynie przy dotykaniu. Dałam kropelkę do ucha; no i gorączki nie ma, a to duży plus. Ale Olga to duża przesada. Lekarka mówiła, że czasem po dwóch dawkach antybiotyku podanego domięśniowo takie uparciuchy jak Olga pokornieją, ale coś ja to czarno widzę. Bo upór i brak pokory raczej po mamusi odziedziczyłasmile Tym bardziej, że zarówno lekarka jak i ja chciałybyśmy zastrzyków uniknąć. Mam nadzieję, że to jednak nie zakażenie bakteryjne, chociaż gorączka była wysoka, więc nadzieje raczej złudne. Gorączki Olga też już nie ma, może ze 37st., leciutko tak, ale generalnie lepiej. Tylko ja nie wiem czy bakteryjne zakażenie można zostawić, żeby sobie organizm sam poradził? Bo wirusówka to wirusówka, ale jak już antybiotyk wchodzi, to raczej jest potrzebny, co nie?
      • kasia0606 Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 09.02.11, 10:06
        Przede wszystkim wspolczuje stresu i DUZO zdrowka zycze!
        Nam sie udalo. Same lekomany w domutongue_out Lykaja wszystko, trzeba najmlodsza, bo kazda tabelkta to mniamasmile Potrafi stac pod szafka z lekarstwami i wolac DACsmile
        • krzysiowa_mama Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 09.02.11, 16:19
          Witam serdecznie,
          ja, co prawda, nie wielodzietna, ale aktualnie mam 1,5 roczniaka na antybiotyku w domu - bierzemy Duomox tak jak wy, tylko w tabletkach i rozpuszczamy. U mojego Krzysia połknięcie tabletki nie wchodzi w grę, a ten rozpuszczony antybiotyk szczególnie mu nie podchodzi. Ja stosuję metodę "nie masz wyjścia". Uczciwie informuję, że bierzemy leki, że nie wszystkie są dobre, ale jak mus to mus. Nie ma dyskusji, proszenia, błagania - może sobie wybrać kolejność przyjmowania leków i tyle. smile On po kilku wojnach zaakceptował nieuchronność rzeczy i nawet krople do oczu daje sobie zapuszczać - zachwycony nie jest, wyje i zaciska, ale sam się kładzie i przyjmuje wszystko z godnscia. smile
          Ja pamiętam z dzieciństwa, że po zastrzykach byłyśmy z siostrą gotowe łyknąć wszystko, żeby uniknąć kłucia w dupsko big_grin. Potem wystarczyło, że mama zapytała wolisz zastrzyki? jak nie chciałysmy syropu i już nie było narzekania.
          Jeśli twoja córeczka swoim uporem doprowadzi do konieczności podania zastrzyku - trudno niech tak będzie. Może w przyszłości zdecyduje się na syrop. Wydaje mi się, że nie możesz się tak stresować. Jak dzieci czują, że podawanie leków Cię stresuje, to wykorzystają to przeciwko Tobie smile bo to bezwzględne bestyje są tongue_out
          Pozdrawiam i życzę zdrowia dla małej smile
    • werbena11 Re: Macie sposoby na podawanie lekarstw? 09.02.11, 23:31
      moja metoda jest na autorytet rodzicielski smile)
      patrze dziecku w oczy, widowania musi sie ewakuowac, i mowie - polknij to natychmiast!
      kiedy dziecko sie drze mowie - polknij bo bedziemy musieli jechac do szpitala, zeby zrobic zastrzyk, skoro nie chcesz przyjac leku w tej formie.
      Nie podnosze glosu, ale mowie dobitnie i zdecydowanie, zeby dziecko czulo, ze to nieodwolana sprawa, wygrana juz przez matke.
      Probowalam tez na sile, ale: boje sie zachlysniecia, polowa sie wylewa. Natomiast w mojej metodzie dziecko samo bierze, polyka, popija, moze popijac co chwile.
      Ostatnio dawalam mambe za kazde polkniecie, niby niezdrowo, ale jak na psyche dobrze robi smile)
      A poza tym ten zinnat byl obrzydliwy, probowalam i az mna wstrzasalo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja