Bedzie ciut latwiej?

09.02.11, 17:18
Jest nas piecioro od 3 mcy i jak sie zastanowic to od tego czasu ciagle czuje ze nie ogarniam wszystkiego.Sa dni lepsze i gorsze, ale bylo juz tyle poslizgow(Wigilia spozniona, jak sa goscie to jest wielki harmider), ze nie da sie tego nie skojarzyc z faktem powiekszenia rodziny.Majac dwoje bylo mi latwo,majac troje - jest duzo gorzej niz myslalam ze bedzie.Ciagly balagan,ciagle wolanie dzieci: mamo,choc! Czy bedzie lepiej?Ile musi miec najmlodsze zeby wszystko znowu ruszylo?Maly jest bardzo grzeczny,niby lezy tylko w foteliku,ale jednak jest wokol niego cale mnostwo zadan. Ja widze poki co,ze niebawem zacznie raczkowac,a wiec wymagac wiecej i wtedy chyba zarosniemy stertami prania i zmywania i juz nie bedzie zabawnie tylko ciagle nerwy.Powiedzcie...czy bedzie latwiej i od kiedy?
    • mama.rozy Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 17:28
      ślimaczku,nie wiem,co chcesz usłyszecwink
      moja najmłodsza w kwietniu skończy 3 lata i mam wrażenie,że jak była mała,to była łatwiejwink
      bo teraz za mną biega,a wtedy przynajmniej mogłam przed nią uciec do drugiego pokojuwink
      chyba tak już będzie do wnuków...
      ale ja mam doła ostatnio,to moze się moim zdaniem nie przejmuj...
      • wrzesien2007 Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 17:36
        kurcze, ja mam od pieciu miesiecy 3 dziecko i tez mam poczucie ...kleski... bo Ada ciagle - czyt przewlekle chora. Za kilka dni znowu idziemy do szpitala. zeby tylko znalezli co Jej jest bo dom i moja psyche stoja do gory nogami. No nie mowiac ze Maja i Tolek non stop sie wzajemnie zarazaja. O przepraszam tylko wszami Tolek sie nie zarazil wink Kurde, nie pocieszylam, sama potrzebuje wsparcia...
    • 2007e Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 18:17
      No ja Was chyba nie pociesze. Jak malymial te pare miesiecy to bylo najlatwiej. Dalej jakby 2 w domu. Niestety od wrzesnia zaczelo sie rozwozenie dzieci do szloy i przedszkola z malym niestety na pokladzie. A im starszy tym byl ciezszy. Teraz ma 20 m-cy i tez wola jak pozostali MAAAAMMMAAAAAAA. I wtedy gdy wszyscy trzej wolaja, to dopiero wtedy sie w czlowieku gotuje. Zamiast zmywac naczynia zaplanuj koniecznie zakup zmywarki. Prania ci nie ubedzie, wiec tez cie nie pociesze, bedzie tylko roslo (bo ciuchy coraz w wiekszych rozmiarach beda). Obowiazkow nie ubywa, wiec jeszcze jakis organizer piszczacy, dzwoniacy, bo ja z wizytami u roznych specjalistwow juz sobie ledwo radze. Jak cos mi sie przypomni to jeszcze dopisze, ale teraz musze zmykac.
      • andaba Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 18:28
        Chyba cię nie pocieszę, bo dla mnie troje to tak jakby wcale dzieci nie było smile

        Jak miałam swoich troje to ogarniałam bez problemu, teraz na feriach mi zostało dwoje moich plus jedno, które bawię (od 6 do 16-17, więc właściwie poza kolacją i kąpielą pełna obsługa), to mam wrażenie, że mam za dużo czasu.

        Najgorsze są moim zdaniem dzieci w wieku przedszkolnym - trzeba się wysilić, żeby je czymś zająć, a są zbyt małe, żeby się zająć sobą samodzielnie. Niestety, wyrastają zbyt szybko i potem człowiek krąży od okna do okna i czeka, aż któreś ze szkoły wróci, bo nuuudno.
    • agni71 Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 18:57
      Powiem ci, że tez tak miałam - przestałam sobie radzić po urodzeniu trzeciego dziecka. Miałam przedszkolaczkę, dwulatke i niemowlaka - największym problemem było odbieranie najstarszej z przedszkola. Nie jedżę samochodem, więc musiałabym sie wlec pieszo w tempie mało sprawnej ruchowo dwulatki. Przy ladnej pogodzie to jeszcze da radę, ale przy mrozie -20 stopni to juz nie bardzo....Balam sie tez sytuacji, jakie miałam po urodzeniu drugiej corki - np. kiedy ją karmiłam w drugim pokoju, to starsza potrafila wyciagnąc wszystkie ubrania z komody na jedną wielką kupę na środku swojego pokoju sad
      Poradziłam sobie tak, że zatrudniłam opiekunke na 4 godziny dziennie. Dzięki temu mogłam zrobić obiad, jakies zakupy, odebrać najstarszą z przedszkola. Niania była do momentu, kiedy najmłodsza poszła do przedszkola. Bez tej pomocy byłoby mi bardzo ciężko.
      Panią do sprzątania raz w tygodniu miałam juz wcześniej i to tez była ogromna pomoc, kiedy mogłam sie skupic na obsłudze dzieci, a nie zastanawiać, kiedy jeszcze mam znależć czas i siłe do sprzątrania.
      • sunny_34 Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 19:35
        Moje chłopaki mają teraz 12, 9,5 i 6,5 roku. Miodzio. Było mi ciężko jak urodził się trzeci, ale dałam radę tak jak i Ty dasz. Mój najmłodszy byl megaabsorbujący . Mega! Zwiewał wszędzie , tysiąc psychologów go obserwowalo - podejrzewaliśmy ADHD, z. Aspergera i inne. Ale jak mial ok. 4 lat zaczęła się poprawa. Mam nadzieję że Twoje najmłodsze nie jest tak bardzo żywe. Teraz czekam na czwarte, chłopcy dużo pomagają- Tatuś też - dojrzał do ojcostwa przy trzecim tak naprawdę. Poza tym już rzadko korzystamy z opieki lekarskiej. To wszystko minie, albo się uspokoi. A na starość będziemy spijać śmietankę jak mówi moja sąsiadka.
        Może masz kogos, kto mógłby choć trochę pomóc? Niania kosztuje, ale może choć na kilka godzin w tygodniu, Babcia, może Mąż trochę bardziej mógłby się zaangażować.
        pozdrawiam ciepło.
        głowa do góry
        • koral-inka Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 20:09
          ja mam 3 od 2,5 miesiąca i nie narzekam
          Ciocia mi pilnuje najmłodsza jak starsze woze do szkoły i przedszkola.
          Mi się lepiej żyje z 3 niż z 2 jest super i bardzo się ciesze że mam 3smile))

          Jak będzie mi źle to napiszęsmile)
          • agni71 Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 20:13
            koral-inka napisała:

            > ja mam 3 od 2,5 miesiąca i nie narzekam
            > Ciocia mi pilnuje najmłodsza jak starsze woze do szkoły i przedszkola

            sli-maczek chyba pisała o sytuacji, kiedy nie ma "cioci" do pomocy? W takim klimacie, to mozna napisać "A ja mam siedmioro i nie narzekam - jak musze cos zalatwić, to mi ciocia/babcia/mama/kuzynka/teściowa/itd. itp. pomaga. Posiadanie siedmiorga dzieci to pestka - JA sobie radzę!" wink
    • eps Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 20:58
      kurcze nie wiem jak później bedzie, ale ja mam podobnie. trzecie na stanie od pół roku i ledwo wszystko ogarniam. Z prania to mam wrażenie ze nie wychodzę, ciągle tylko znoszę pralni, segreguje, piorę, wieszam, składam, wnoszę, rozkładam i znów znosze i tak w kółko. dobrze że zmywarka bo by mi garnków brakło, jak posprzątam w kuchni to łazienka zarasta, jak sprzątne łazienkę to pokój dzienny brudny i tak w koło Macieju. do tego ta podzielnośc uwagi, ja nie wiem jak sobie radzą te co mają więcej niz troje. No podziwiam szczerze!!
      • sli-maczek Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 21:13
        No wlasniesmile Sa tez mamy co maja wiecej i sa dzielne. U mnie - nie dodalam-jest przedszkole dla starszych na 3godz od rana, wiec z reguly w tym czasie ogarniam wszystko.Teraz starsza zachorowala i to odpadlo i nagle wszystko jest 2razy trudniejsze.Czasem jest latwiej,czasem trudniej,ale jak pod rzad tydzien ciezko,to zaczynam myslec ze chyba zwariowalam zeby meza namawiac 3mce na trzeciesmile.Wierze ze jak przyjdzie wiosna,otworze ogrodek i dzieci sie troche zajma same.Jak ktos tu napisal - przedszkolaki sa bardzo zajmujace.Po prostu caly czas ciagna zeby cos z nimi robic, a ze to chlopiec i dziewczynka - bardzo czesto do dwoch rzeczy innych.Plus malenstwo czekajace na swoja chwile i sterta prania/prasowania/mycie podlog...i tak caly dzien od jednej do drugiej rzeczy! Z utesknieniem patrzac na drzwi az wroci maz (niestety - kolo 18ej) i uratuje mnie chociaz od jednego!!
        Kocham je, jestem z nich dumna, ale chwilami wymiekam.Mimo ze w tym roku to dopiero drugie chore - jest ciezko
        • joxanna Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 22:14
          No właśnie to miałam napisać. Lepiej będzie już niebawem - na wiosnę! Ja też już mam dość i wymiękam, ale przy okazji odkryłam dlaczego ta zima mnie tak strasznie wyczerpuje. Otóż dla mnie zima nie liczy się ilością dni, ani śniegu, tylko ilością ubierania dzieciom tych wszystkich kombinezonów, czapek, butów itp. Zima powinna trwać np. 100 ubierań (licząc 2 razy dziennie). A teraz, jak muszę ubierać maluszka i asystować trzylatkowi, to ta zima naprawdę już minęła i jestem w połowie drugiejsmile.

          Jak będą długie, ciepłe dni, lekko ubrane dzieci to znów odkryję urok długich spacerów, zabaw z dziećmi.

          Moje najmniejsze już ma prawie 7 miesięcy i raczkuje - i dla mnie to jest mega ulga - nie mam go cały czas na rękach, ale już długo potrafi się sobą zająć.
    • trojkowamama Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 21:32

      Tak, będzie łatwiej.....gdy najmłodsze pójdzie do przedszkola.
    • free_lavinia Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 21:32
      witaj. mam sześciolatka, dwulatka i ośmiomiesięczną pannę. jest ekstra. tylko ja potwornie chciałam mieć trójkę, więc moje pozytywne emocje są na wyżynach wink. jestem z nimi sama,no z mężem oczywiście, ale mąż jest tylko rano i w weekendy. najstarszy w zerówce, przy czym uwielbia jak go cała świta odprowadza. wobec tego pakuję wszystkich do auta w ramach atrakcjismile
      niby mąż miał odwozić, ale ja to lubię, więc go często wyprzedzam w ruchach porannychwink dwulatek poszedł miesiąc temu do przedszkola do maluszków , bo chciał. bawi się tam świetnie kilka godzin, potem z malutką odbieram wszystkich po kolei. jestem maniakalną zwolenniczką rutyny, więc każdy dzień z drzemkami, posiłkami, zakupami, odbiorami itp jest identyczny jak poprzedni, inaczej bym się pogubiła. a po południu, jak siedzimy w domu, to mam spokój i czas na wszystko, bo dzieci są tak za sobą stęsknione, że ślicznie się RAZEM bawią na dywanie w salonie. bajka. jeżeli mogę ponarzekać, to czekam jak się skończy zima, bo nie znoszę zimowego ubieraniasmile tylko, że ja taką obrzydliwą optymistką jestem i nie widzę nigdy złych stronwink głowa do góry pozdrawiam
    • aska1972 Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 21:47
      Łatwiej się robi po piątym wink
      • sunny_34 Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 22:12
        Właśnie czekałam na głos Asi. Przyznam , że kiedy ogarnia mnie strach co będzie jak urodzę czwarte - a to juz lada dzień to myślę m.in. o Asi. Takiej uśmiechnietej szczęśliwej - jak na zdjęciach.
        Asiu, nie myślałaś o pisaniu bloga?
      • sli-maczek Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 22:17
        > Łatwiej się robi po piątym wink

        smilesmilebezcenne
    • i-t-a Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 21:55
      Mam dzieci w podobnym wieku i bywa ciężko, ale nie narzekam. Poprawiło mi się od czasu jak raz w tygodniu przychodzi pani do sprzątania. Choć wtedy dom błyszczy, a ja mam popołudnie w 100% dla dzieci smile
      • basha Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 22:09
        a jak funkcjonuje u was taka babka do sprzątania? Ona robi jakies konkrety , typu myje okna, podłogi, odkurza, prasuje, czy porządkuje wam też w szafkach, zabawki dzieciom itp. U mnie taka babeczka nie wiedziałaby w co ręce włożyć smile
        • agni71 Re: Bedzie ciut latwiej? 09.02.11, 23:25
          U mnie pani sprząta w sensie - czyści. Bałagan staram sie mieć ogarnięty, czyli w dniu sprzatania, przed jej przyjściem, uwalniam podłoge w dziecięcym pokoju, tak, zeby bez przeszkód mozna było ją odkurzyc i umyć. Oczywiście, pani musi troche tez poprzekładac rzeczy z miejsca na miejsce, żeby np. przetrzeć pólki, na których stoja zabawki, ale generalnie jej zadaniem nie jest porządkowanie jako takie. Oprócz tego, oczywiście nie w zimie, myje okna (nie wszystkie naraz, tylko tak po jednym, dwa jednorazowo). Od czasu do czasu prasuje (z chęcią zostawiam jej koszule męża, bo to jedyna częśc garderoby, której naprawdę nie lubie prasować), ale nie z reguły.
          Tak więc, pani czyści łazienki, blaty, drzwiczki w kuchni, ściera kurze itp., a na koniec wszędzie odkurza i myje podłogi. Trzepie dywaniki z sypialni.
          W szafkach raczej mi nie porządkuje, choć czasem przetrze pólki kuchenne w szafkach (ale nie wymagam tego). Nie wstawia prania, nie segreguje upranych rzeczy. A, i od czasu do czasu myje kwiatki.
          • mama_pyzuni Re: Bedzie ciut latwiej? 10.02.11, 10:04
            Do mnie tylko raz przyszła pani do sprzatania... bardzo polecana i chwalona przez znajomą panią doktor. Po jej wizycie sama przez 2 godziny doczyszczałam łazienki i kuchnię. Niestety - przy mojej dokładności pewnie żadna pani nie zdała by egzaminu sad
            Co do ogólnej organizacji zycia to ja czuję, że już odbijamy się w górę. Mały skończył 2,5 roku, najstarsza w II klasie, średni w przedszkolu. Na plus jest to, że dzieci w ogóle nie chorują a mały do tego super grzeczny. Radzimy sobie sami bez praktycznie żadnej pomocy innych osób.
            • hisia Re: Bedzie ciut latwiej? 10.02.11, 10:14
              Ja też polecam panią do sprzątania, choć raz na dwa tygodnie, to naprawdę duża pomoc. Gdy urodziła się moja 3 córeczka, chłopcy mieli 13 i 7 więc nie narzekałam, jakoś dało się wszystko ogarnąć, również dzięki pomocy i wyrozumiałości starszych. Nękało mnie jedynie niewyspanie, zmęczenie ciągłą podzielnością uwagi. Teraz czuję, że odżywam - mała ma 4,5 roku, bawi się już ładnie sama i ze starszym bratem (!), mnie już tak nie absorbuje. Tak jak dziewczyny piszą - oby do wieku przedszkolnego najmłodszej pociechy.
          • i-t-a Re: Bedzie ciut latwiej? 11.02.11, 22:59
            U mnie pani działa podobnie, bez prasowania. Na mycie okien umawiałam się osobno.
    • kasia_stu Re: Bedzie ciut latwiej? 10.02.11, 10:28
      Będzie łatwiej.... Ja mam sześciolatkę (szkoła), czterolatkę (przedszkole) i niespełna dwulatka. Najłatwiej jest wtedy gdy przyprowadzam dziewczyny do domu, bo wtedy Janek bawi się z nimi (czytaj przeszkadza im, a nie mi). Generalnie dziećmi zajmuję się sama, nie mam pomocy męża, babci, cioci czy niani, jednego dnia radzę sobie lepiej drugiego dnia gorzej. To co mogę Ci poradzić, to co mi pomogło na samym początku - wybierz rzeczy najważniejsze do zrobienia, resztę odpuść, naucz dzieci bawić się razem, tak by nie zrobiły sobie krzywdy (moje dziewczynki na chwilę zajmowały Janka bawiąc się z min samochodzikiem lub piłką = mogłam nastawić pranie). Znajdź 5 minut dziennie dla siebie choćby po to by napić się kawy i naładować akumulatory. Wykorzystuj dni lepsze - rób wtedy więcej, w gorsze odpuszczaj, angażuj starsze dzieci w codzienne zajęcia - składnie ubrań, parowanie skarpetek itp może być dla nich fajna zabawą
      • monstermama Będzie! 10.02.11, 11:59
        Tak sobie myślę, że może nawet mogłabyś go posłać do przedszkola wcześniej, to nawet trzech lat nie będziesz musiała czekać...

        Kiedyś jedna siódemkowa mama powiedziała mi, że gdy już czuła z kolejnym dzieckiem, że ma jakoś ten bajzel opanowany i pod kontrolą, to zawsze wychodziło na to, że jest z następnym w ciąży... I zaczynała od nowa się organizować. Jaki to wspaniały antyalzheimerowski trening!
        • w_iika Re: Będzie! 10.02.11, 15:07
          Wiesz co, dla mnie trójka rok po roku to była pestka dokóki mała nie zaczęła raczkować. Teraz zaczyna chodzić, koszmar. Nie ogarniam. Po raz pierwszy w zyciu mam poczucie klęski. Odbieranie i odprowadzanie plus mała wiecznie niewyspana i marudna mnie wykańcza. Nie wiem, kto mówl, że im dzieci strasze tym łatwiej. Mnie jest trudniej. Do tego dochodzą noce, mam wrażenie, że ja juz nigdy nie odpocznę, bo nawet w nocy wstaję co chwile, a wieczory dla siebie to mrzonka. Werekendy zakupowo-sparzątaniowe, a zwykle były wyjazdowo-kulturalne. Dół. Ciągły płacz dzieci. Ciągła gonitwa. Kązdy się mnie pyta, czy wszystko w porządku, bo źle wyglądam.
          Wierze, że lepiej będzie, bo gorzej byc nie może.
          • sli-maczek Re: Będzie! 10.02.11, 17:14
            W_iika...wlasnie biore to pod uwage, ze z chwila rozpoczecia raczkowania - bedzie kosmos.Przypuszczam ze dopoki maly nie skonczy 2 lat i nie zacznie byc jako-tako rozsadny to to bedzie ciezi moment.Bede pewnie biegac za raczkujacym,probujac w locie robic jakies domowe czynnosci i wymyslac wymowki dla pozostalych.Oby jednak potem juz bylo z gorki!
            • natalia433 Re: Będzie! 10.02.11, 19:32
              u mnie po narodzinach trzeciego dziecka przez pierwszy rok było super, potem masakra jedna wielka, mała właziła wszędzie, nie słuchała się w ogóle, przechodziła bunty wszelakie, starszaki też się buntowały, panował jeden wielki harmider, nie chciało mi się nawet czasami z domu wychodzić na spacer czy gdzieś jeździć. Wszystko się unormowała jak najmłodsza skończyła 2,5 roku , teraz moje dzieci mają 3 5,5 i 7,5 lat i jest naprawdę fajnie , dzieci się bawią ze sobą albo każde osobno, można naprawdę odetchnąć chociaż tez bywają chwile że mam dość ale zdecydowanie rzadziej niż kiedyś.
              • anka_zz Re: Będzie! 11.02.11, 02:25
                A mnie się wydaje, że to idzie falami - są okresy kiedy jest ciut gorzej a potem jest ciut lepiej. U mnie fajna zabawa z rodzeństwem zaczynała się po ok. 1,5roku (ładnie bawiły się = tzn. mogłam na chwilę wyjść i w spkoju puścić pralkę). Odkryciem dla mnie była chusta - maluszek był szczęśliwy bo przy mnie, a ja miałam wolne ręce, żeby poukładć jakąś wieżę z klocków. Ale nie czarujmy się przy takim niedużym odstępie między dziećmi wolny czas na ogarnięcie i sprzątanie itp jest wieczorem, a wolny czas dla siebie - raczej sporadycznie. Po prostu wydaje mi się, że trzeba przyjąć, że tak jest przez następne ileś miesięcy i z godnością przetrwać, a potem wszystko zluzuje się trochę. Fakt, że choroby rozwalają wszystko i potem trzeba czasu, żeby wyjść na prostą, ale tu pozostaje czekać do wiosny. Jednym słowem - dasz radę, bo to tylko troche trzeba wytrzymać - do wiosny blisko, potem wakacje i może urlop będzie odskocznią. Dla mnie najtrudniejszy był moment gdy maluch zaczyna przemieszczać się i dopada nie swoje zabawki i budowle z klocków (i rozwala) - musiałam wtedy poświęcić mu prawie 100% uwagi co powodowało zazdrość rodzeństwa.
                Myślę, że kryzysy "po co mi to wszystko było" zdarzają się każdemu, pocieszeniem jest, że jak bieżąca sytuacja się trochę rozładuje to człowiek czuje się wolny i radosny jak tez Żyd z dowcipu, który pozbył się kozy smile
                • koalaa8 Re: Mam pytanie do Asi i mam powyżej 9 dzieci 11.02.11, 08:28
                  Mam kuzynkę która ma 10 dzieci, w ogóle sobie nie radzi, sama zaniedbana, nie ma zebów.
                  Dzieci ganiają same sobie, brudne, ale w miarę zdrowe. Najgorszy problem jest z lekcjami
                  bo dzieci po 3 lata siedzą w jednej klasie. Mieszkają na wsi, mają dom z 5 pokojami a 6 pokój zajmuje 75 letnia teściowa. Utrzymują się z jednej pensji pracującego taty, jest krowa, świnie kury na podwórku. Jak tam jadę mieszkam u innej kuzynki i przyjdę pomogę nawet finansowo,
                  bo jak było bierzmowanie dzieci wszystkie nie poszły do kościoła bo nie miały butów, szkoda gadać.
                  Proszę o zrozumienie mojego wątku, a nie krytykę matki.
                  Asiu napisz jak wygląda u Ciebie organizacja dnia, czy Tobie ktoś pomaga i jak radzisz sobie z nauką dzieci.
                  pozdrawiam
                  • aska1972 Re: Mam pytanie do Asi i mam powyżej 9 dzieci 11.02.11, 09:36
                    Wiesz, może to zabrzmi nieskromnie, ale dużo zależy od kobiety. Wygląda na to, że Twoja kuzynka jest nieporadna i czy z 10 czy z 2 dzieci sytuacja wyglądałaby podobnie. Po prostu są tacy ludzie, a my jesteśmy po to by im pomagać.
                    Duża rodzina to duże wyzwanie. To jak przedsiębiorstwo, fabryka. Logistyka musi być na najwyższym poziomie, a to niestety nie każdemu się udaje. Ja to uwielbiam i czuje, że w tym się świetnie realizuje. Z dziećmi się nie uczę, bo moje dzieci są bardzo zdolne. Syn już studiuje, dwie córy są w liceum, następna w gimnazjum, potem 2 kl podstawówki a potem już przedszkole i maluchy, tak więc, jak widzisz "uczę" się tylko z 1 dzieckiem. Starsze jak mają problem to idą do męża, on jest matematyczno-fizyczno-chemicznym mózgiem.
                    Jeżeli chodzi o pomoc, to mam dziewczynę, która przychodzi pilnować dzieci, jak ja muszę gdzieś wyjść.
                    Ze sprzątaniem to jest tak, że zazwyczaj w sobotę robimy pospolite ruszenie i sprzątamy wszyscy razem, nawet maluchy. Czasami w tyg ja "przelecę" z grubsza podłogi i to wystarcza.
                    Bardzo ważna jest systematyczność i taki nawyk, żeby sprzątać po sobie. Zawsze wieczorem ogarniamy chałupę, tzn każdy zbiera z podłogi co swoje i zabiera do swojego pokoju (do pokoju dzieci czasami lepiej nie wchodzić wink ) No i mam żelazną zasadę: w salonie nie robimy bałaganu, dzięki temu jak wpadnie niezapowiedziany gość jest gdzie go posadzić.
                    A wracając do Twojej kuzynki, podaj w jakim wieku ma dzieci, poszukam po moich. Mam dużo butów, chętnie oddam w dobre ręce.
                    No i nie dodałam najważniejszego, gdyby nie wiara w Boga nie byłabym tu gdzie jestem smile
                    • julia30bb Re: Mam pytanie do Asi i mam powyżej 9 dzieci 11.02.11, 12:35
                      Asiu, podziwiam Cię ! Aż miło się czyta co napiszesz....
                      Wracając do mojej kuzynki, może Ty nie masz takich problemów jak Ona, prowadzisz rozmowy na temat kolejnego dziecka ? U kuzynki jest wielka awantura, wypominanie matce, jaki los sprawiła ! Tam jest sytuacja odwrotna 8 chłopców i 2 dziewczynki, biją się na okrągło, nikt w niczym matce nie pomaga. Kolejny problem to finanse, jej mąż zarabia 2200 zł plus dostaje zasiłki na 10 dzieci, bieda aż piszczy, bo za mało na jedzenie, nie pisze żeby te dzieci ubrać.
                      Na wsi z nich się śmieją, brudasy itd.
                      Najlepiej ubrane są dzieci najmłodsze bo dostają ubrania po moim 5 letnim synu.
                      Najstarsza jest dziewczynka 19 lat, potem chłopcy 17, 16, 15, 12, 10, 7 lat dziewczynka, chłopcy 4,2, pół roku.
                      Wakacje dzieci mają jak rodzina zabierze do siebie, najstarsza córka uczy się 200 km od domu, wybrała jak najdalej i przyjeżdza tylko na święta, ma dosyć rodziny.
                      Dalej nie pisze, szkoda słow.

                      pozdrawiam Was dzielne mamy
                • agni71 Re: Będzie! 11.02.11, 09:20
                  > Myślę, że kryzysy "po co mi to wszystko było" zdarzają się każdemu, pocieszenie
                  > m jest, że jak bieżąca sytuacja się trochę rozładuje to człowiek czuje się woln
                  > y i radosny jak tez Żyd z dowcipu, który pozbył się kozy smile

                  Ha ha - mialam niedawno taką "kozę" w postaci 8-miesięczniaka przez 2,5 tygodnia. I mimo, ze przez ten czas miałam jeszcze dziadka do pomocy, to po wyjeżdzie maluszka nie wiedziałam co mam zrobić z taka ilościa wolnego czasu smile
    • agablues Re: Bedzie ciut latwiej? 11.02.11, 09:52
      Bedzie, bedzie !!!!
      trzeba zagryzc zeby ipomyslec, ze za 10 lat bedziesz tesknila za maluchami, bo kazde bedzie mialo swoj swiatek, swoich kolegow i kolezanki, a rodzice zejda na dalszy plan. I z pieluch kiedys wyrosna, i z jeczenia. Tak przynajmniej ja sie pocieszalam. Niby mialam latwiej, bo najstarsza byla duza, ale znowu w wieku buntowniczym, a przy tym mocno buja w oblokach i dla niej przyziemne, codzienne obowiazki nie istnieja. procz opieki nad maluchami, na porzadku dziennym byly upominania - wstawaj do szkoly, zabierz plecak z przedpokoju, bo nie ma jak przejsc, schowaj buty, podnies kurtke, posprzatak pokoj, oproznij zmywarke itp, itd Jak maluchy byly mlodsze, wiecej energii szlo na ukladanie wczesnej nastolatki.
      Moje sa juz stosunkowo duze - Ala w maju skonczy 6 lat, Mateusz skonczyl 4. W domu mam porzadek i spokoj, jak sa w przedszkolu. Kiedy zostaja w domu, juz nie licze na spokoj, tym bardziej na porzadek.
      jesli moge cos doradzic - WYLUZUJ. Absolutnie nie staraj sie byc perfekcyjna pania domu i nie probuj ogarnac wszystkiego. Nie bedzie juz jak kiedys !!! sprzataj, albo rob to, co najbardziej Cie drazni, jesli nie jest zrobione. czesc sobie odpusc ( np mycie okien 1 w miesaicu!). Rob tyle, ile mozesz i juz. Wiem, jaki to frustrujace probowac podolac wszystkiemu z usmiechem na ustach, bo inne mamy sobie lepiej radza i to z wieksza iloscia dzieci! pamietaj, ze Twoje samopoczucie wplywa na dzieci, jak Ty bedziesz sfrustrowana i napieta, beda i one. Ja od pewnego czasu odpuscilam i jest mi zdecydowanie lepiej. Czasami sadzam dzieci przed dvd, wlaczam bajke i w ten sposob wylaczam dzieci. Ja mam chwile spokoju. Im od jednej bajki nic sie nie stanie, a ja jestem zdrowsza psychicznie ( teraz wlaczam im dunskie bajki, wiec mam wymowke - ucze dzieci jezyka!).
      Trzeba przetrwac te kilka lat, powtarzac sobie uparcie, ze niedlugo bedzie lezej. i nie przejmowac sie rodzina, znajomymi. Jesli nie rozumieja - szkoda czasu na udowadnianie, ze zajmowanie sie dziecmi, to ciezka robota.
      • mama.rozy Re: Bedzie ciut latwiej? 11.02.11, 11:12
        ślimaczku-dzisiaj Ci moge napisac,że będzie lepiejsmile
        któraś mama już to napisała,a ja się podpiszę-to tak przychodzi falami,raz jest lepiej,raz gorzej.u mnie załamka jest wtedy,kiedy sobie cos zaplanuję(rozum mi chyba odjęło),a potem sie to wszystko wali,zupełnie z błahego powodu.
        ja miałam teraz doła,bo od września wracam do pracy,ma się do nas sprowadzic teściowa.no i juz zaczęłam się koło czegoś kręcic,a tu sie okazało,że nie wiadomo,kiedy ta teściowa do nas zawita.a ja do pracy wrócic muszę...i takie tam historiewink
        damy radę,musimysmile
    • elgosia Re: Bedzie ciut latwiej? 11.02.11, 14:33
      Będzie łatwiej! Jak przyjdzie wiosna i jak trochę sie wyluzujesz i odpuścisz nie tylko obowiązki domowe, ale i zajmowanie sie dziećmi. J nie umiem i nie lubię bwic się z maluchami i dlatego zartuje, ze rodzę parami, żeby miały sie z kim bawić. smile Tomek i MArta czasem mnie wyrzucą z pokoju, bo im przeszkadzam w zabawie. Oczywiście, pomagam w lekcjach, podsuwam pomysły na zabawe, gram z nimi, czytam, ale nie non stop. Agniesia tez sie umie sama soba zając. RAno potrafi sie nawet 2 godziny w kojcu bawic, a ja jeszcze dosypiam. Mna w dzieciństwie tez nikt sie cały czas nie zajmował i nie brakuje mi tego. MAm siostrę 15 miesięcy starszą, z która sie bawiłam.
      Drugi klucz do sukcesu, oprócz pozwolenia dzieciom na większą samodzielność jest pomoc męża. Ja bez niego ledwo bym dawała radę. Jest bezcenny smile
      No i na koniec luzik w domu. Kojarzysz piosenkę Elektrycznych gitar "przewróciło się, niech leży"? Czasem można i tak wink Ale nie na co dzień wink
      www.youtube.com/watch?v=Le4yHWdvP2A&feature=related
      • bess Re: Bedzie ciut latwiej? 11.02.11, 17:25
        Podoba mi sie wypowiedz el-gosi ...
        Moje dwie młodsze córki nie raczkowały i były bardzo stacjonarne. ulgę odczułam jak najmłodzsza odstawiła sie od piersi w 10 mcż i zaczeła jeśc tak jak my. jak miła ok roku zaczeła sie wyraźnie bawic z rodzeństwem.
        Może faktycznie trzeba wynająć jakąś panią na godziny. moze któraś z koleżanek lub sąsiadek pobyłaby z młodszymi, jak będziesz odbierac starsze. na pewo na wiosne bedzie lepiej, wtedy odbieranie bedzie przyjemniejsze.
        • mikolajmaja Re: Bedzie ciut latwiej? 11.02.11, 23:48
          rany jak mi ulzyło jak to poczytalamsmile najmlodszy konczy 4 lata i teraz sobie przypomnialam co byłosmile
          bedzie łatwejej bedziesmile ja mam juz luz choc jest 3smile totalny luz jedyne co pozostalo to te wrzaski przy posilkach, przy ubieraniu rano jak sie wszyscu spieszą wiadomo jedna zgubila plecak, maly uciekł pies sie zesr....... mąż się drze, ale to juz pikus, bo potem ida i jest spokójsmile w weekendy czasem gdzies się rozlezą, w ferie i wakacje wyjadą boże jak jest piekniesmile
          bedzie lepiej potem sie nawet wysłuzyć moznasmile zmywarke rzopakuja pranie powieszą hihi
          będzie lepiejsmile będzie
          • sli-maczek Re: Bedzie ciut latwiej? 12.02.11, 13:02
            mikolajmaja - piekne!az mi sie lepiej zrobilosmilesmile
          • azetka_mama_adasia moje sposoby na pomoc i ułatwienie życia 13.02.11, 08:21
            po pierwsze - uczenie dzieci porządku, odnoszenia rzeczy na miejsce, wieszania ubrań itd
            po drugie - zakup zmywarki
            po trzecie - zakup szybkowaru /obiady w mig a moje kosztowały 99 zł i 230 zł/ już nic nie gotuje inaczej niż w szybkowarze -ziemniaki w 6 min, krupnik w 7 min a gulasz w 20 min/
            po czwarte - zakup suszarki do ubrań - zaoszczędzasz na czasie, na prądzie -mam mniejsze rachunki teraz bo zelazko ciągnie więcej prądu niż moja suszarka- a 90 % ciuchów nie wymaga juz prasowania, prosto do szafy!!!!

            wiem że wszytsko kostuje ale zobaczcie jak potem jest łatwiej, mniej prądu płacę bo szybkowar gotuje rosół w 20 min a nie 2 godz na gazie, suszarka to luksus na któy nie chciałam sie zgodzić że to bez sensu, że drogo że po co... a teraz mam więcej czasu na rozdzielanie bijących sie chłopaków, pilnowanie żeby nie spadali ze schodów, żeby z nudów nie poszli w niebezpiueczne miejsca.... uważam, że lepiej w jeden rok nie jechać nA wakacje i kupić za to suszarkę, szybkowar...... na prawdę!!!!!!

    • azetka_mama_adasia Re: Bedzie ciut latwiej? 13.02.11, 08:03

      miałam to samo przy pojawieniu sie 3 -go dziecka a najgorzej było gdy zaczęło chodzić, masakra wtedy w domu, chciałam ich zostawić, rozwieźć się i uciec byle dalej..... ale na pocieszenie powiem ci że jak najmniejszy ma 2,5 roku to jest już ok.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja