Nasza przyszłosc...

25.02.11, 08:29
Witajciesmile
Mam pytanie czy sami dbacie o waszą przyszłosc tz. emeryture? Stale bombardują nas inf, ,ze na stare lata nie bedziemy mięli co włożyc do garnka. Czesc osób twierdzi , ze najlepsza polisą na życie , starosc -są dzieci. Ja jednak nie chce byc ciężarem i chciałabym załozyc polise, co miesiac odkładać powiedzmy 100 zł( nie stac mnie na wecej) przez 20 lat, po tym czasie nastepuje jednorazowa wypłata, bądz comiesięczne wpływy z niej- forma drugiej emerytury.
Może juz załozyliscie takie polisy, czy możecie moi drodzy doradzic mi ,która jest najbardziej korzystna.
Dziekuje za wszystkie odpowiedzismile
    • verdana Re: Nasza przyszłosc... 25.02.11, 14:47
      Nie wierze w polisy. W ciągu 20 lat albo wszystko zje inflacja, albo kryzys gospodarczy, albo inna tego typu katastrofa. Nie ma pokolenia, które by zachowało w całości swoje oszczednosci z mlodych lat. Jednorazowa wypłata dzisiejszych oszczedności za 20 lat starczy Ci na jednortazowy obiad, obawiam się.
      Dosć przypomnieć sobie, ze w momencie wymiany pieniędzy w 1995 - czyli 16 lat temu - srednia pensja wynosila 300 zł.
      Wierzę, ze emerytury będą niskie, natomiast nie wierzę, że w ogóle ich nie będzie.
      • kasztanka30 Re: Nasza przyszłosc... 26.02.11, 09:05
        Pewnie masz racje . Tylko co z tą wiedzą zrobic? Dac sobie spokój i liczyc na głodowe emerytury? Tak jak obecnie 600-700 zł (moje comiesięczne opłaty to 900 zł). Czy jednak jakos zabezpieczyc swoją przyszłosc? Tylko faktycznie, obecnie nie wiadomo jak.
        Pozdrawiam
        • elwrar Re: Nasza przyszłosc... 26.02.11, 10:13
          Ja też nie wierze w żadne fundusze jak mój teściu słyszy ten temat to się gotuję w latach 80 założył dzieciom fundusze i po takim skoku inflacji jak wyciągnął te pieniążki to nawet na rower nie starczyło. My staramy się oszczędzać i po uzbieraniu większej kwoty lokować wszystko na lokatach terminowych. Może to nie jest zbyt dobre rozwiązanie ale jesteśmy jakoś zabezpieczeni.
          • zuzanna56 Re: Nasza przyszłosc... 26.02.11, 20:21
            Ja po prostu co miesiąc przelewam określoną sumę na konto oszczędnościowe. Potem jak się zbierze jakaś konkretna suma, to zakładam lokatę roczną - to są pieniądze takie na zapas, gdybym ciężko zachorowała, albo po prostu do wykorzystania za 20 lat. Lepsze to niż nic. Nie ruszam tych pieniędzy pod żadnym pozorem.
            • meggi79 Re: Nasza przyszłosc... 26.02.11, 20:44
              Zuzanna, jak Ci się to udaje?? smile
              Gratuluję smile
              • eps Re: Nasza przyszłosc... 26.02.11, 21:05
                No a kurcze niestety oprócz oszczędzania liczę na dzieci niestety uncertain
                Jak będziemy razem z mężem to jakoś będziemy dawać sobie radę, ale jak zostanie tylko jedno to cicho liczę na to, że dzieci się mą/mężem zajmą.
                U moich rodziców funkcjonował układ, że babcia miała 4 dzieci i każde dziecko przez cały miesiąc babcią się opiekowało. Moi sąsiedzi tez mają taki układ.
                Moja mama mówi, że miesiąc to dobry odcinek czasu bo nawet z bardzo chorym/kłopotliwym rodzicem zaciska się zęby i daje radę przeżyć. no i to ze dzieci jest 4 to też plus bo "przyjemność" utrzymywania i zajmowania się przypada kilka miesięcy w roku smile
                co więcej na taki układ jesteśmy umówieni co do moich rodziców i teściów.
                Tak wiec ja niestety inwestuje trochę w oszczędności i w dzieci.
              • zuzanna56 Re: Nasza przyszłosc... 26.02.11, 21:59
                Ale że odkładam i nie ruszam?

                Wiesz, ja już mam 41 lat (prawie) i świadomość, że do emerytury coraz bliżej wink
                Kiedy,ś chyba przez 10 lat płaciliśmy na III filar, ale jakiś czas temu wszystko wycofaliśmy i wpłaciliśmy na konto oszczędnościowe, na które teraz co miesiąc coś tam przelewam. Był czas gorszy, kiedy wzięliśmy kredyt i wszystko poszło na dom, ale już jest lepiej. Dodam, że oboje pracujemy i mamy tylko dwoje dzieci, choć nie wiem, czy to ma znaczenie.
    • anna_sla Re: Nasza przyszłosc... 26.02.11, 22:18
      ja też mam konto oszczędnościowe i też kasy nie ruszam, aby tego dokonać specjalnie wybrałam bank, z którym nie mam za bardzo kontaktu, tzn. mam kontakt wyłącznie telefoniczny i internetowy. Nie ma w moim mieście placówki tego banku ani żadnego bankomatu. I tak powoli nauczyłam się NIE RUSZAĆ. Niemniej nie wiążę sobie zbyt wielkich nadziei z tym kontem. Szukałam jakichś innych sposobów i doszłam do wniosku, że są dwie dość dobre metody oszczędności (jeśli można to tak nazwać):
      1) inwestować w złoto, które zawsze procentuje, choć nie zawsze dużo'
      2) inwestować w nieruchomości, czyli uzbierać ileś tam kasy np. na koncie oszczędnościowym i władować w kupno jakiejś nieruchomości, mieszkania, garażu. Owszem wartość mieszkania również może spaść na przełomie tylu lat, ale jednak mimo wszystko coś tam się nadal nie mało będzie miało po jego sprzedaży. A przez ten czas można czerpać zyski z wynajmu tych nieruchomości. My obecnie kupiliśmy drugie mieszkanie, ale nie idzie pod wynajm, połączymy je z pierwszym, jednak w niedalekiej przyszłości planuję kupić również 3-cie. Czy się uda? Zobaczymy.
      • verdana Re: Nasza przyszłosc... 26.02.11, 22:35
        Hm, inwestycja w mieszkania to ogromna inwestycja, zazwyczaj kosztem bieżącego poziomu zycia, chyba, ze zarabia sie naprawdę bardzo duzo.
        No i nie wyobrazam sobie sytuacji, ze kupuję mieszkania jako inwestycję, a moje dzieci, jako dorosle, nie mają gdzie mieszkać - więc to dla większości bedzie raczej inwestycja w dzieci, nie we własną emeryturęsmile
        • zuzanna56 Re: Nasza przyszłosc... 26.02.11, 23:31
          Mieszkanie fajnie byłoby kupić jako lokatę kapitału, oj fajnie, ale to kupa kasy wink
          My kupiliśmy dom, ważne jest też to co jest teraz, fajne miejsce zamieszkania, większa powierzchnia, ogród, taras itp.

          Myślałam też o jakiejś działce budowlanej ewentualnie. Ale tu gdzie mieszkam, jest po prostu drogo, działka może kosztować tyle co 3 pokojowe mieszkanie w dużym mieście (ja mieszkam tuż pod miastem), więc raczej odpada.

          Więc po prostu odkładam 500 zł miesięcznie na konto, wiem, że tam te pieniądze są i nie zginą, pewnie inflacja trochę zje...

          Nie mam innego pomysłu, raczej 300 000 zł na mieszkanie czy działkę to ja nie uzbieram przez 20 lat, tym bardziej, że mam kredyt, ale zawsze coś sobie dołożę do emerytury.
        • anna_sla Re: Nasza przyszłosc... 27.02.11, 10:51
          to zależy jak owe dzieci swoje życie potoczą. Wydaje mi się, że co najmniej dwójka nie będzie chciała tu zostać (brak perspektyw na przyszłość, duże problemy z pracą).
    • kasztanka30 Re: Nasza przyszłosc... 27.02.11, 09:19
      Poczytałam tez inne , podobne watki i sprawa polis, to o czym myslałam wyglada bardzo blado. Mase osób nacięło sie , w chwili wycofania pieniedzy nie dosc , ze nie odzyskali tego co wpłacili to jeszcze stracili ok 30%. Zatem wydaje mi sie , ze nie ma co ryzykowac.
      Co do lokowania funduszy w nieruchomosci , nie moja półka. Żyjemy skromnie i o takich pieniadzach moge pomażyc . Najbardziej realne wydaje sie załozenie konta w innym banku , niż ma sie przelewy z pensji. Ale chyba te pieniadze , które moge odłożyc nie starcza mi na godne życie na starosc( godne- czyli , zeby nie " zdechnąć" z głodu)
      Pozostaje jeszcze ostatnia lokata- nasze dzieci smile
      Obysmy tylko umieli tak je wychowac, ze kiedy siwy włos rzuci sie na skronie a laska w reku zadrży to sie nami zaopiekują i nie zapomna kim jestesmy.

      Jakub & Bartek 1998
      Zosia 2010
      • anna_sla Re: Nasza przyszłosc... 27.02.11, 10:49
        inwestycja w nieruchomości to nie tylko musi być mieszkanie, to może być każdy inny lokal, który można wynająć komuś. Np. garaż. W miastach zawsze jest ich za mało.
        • czarne-jagody Re: Nasza przyszłosc... 27.02.11, 14:14
          My do tej pory inwestowaliśmy w działki budowlane. Juz niedługo kończymy spłacać ostatnia. Wtedy pomyslimy o jakichs lokatach, bo gotówka też może sie przydać. Zakupione działki to jednak będzie posag dla córek.
          • zuzanna56 Re: Nasza przyszłosc... 27.02.11, 19:23
            To jest też fajna myśl, tylko kurcze ta cena, no chyba że kupię 100 km od nas, koło jakiegoś maleńkiego miasteczka, to będzie taniej.
      • zuzanna56 Re: Nasza przyszłosc... 27.02.11, 19:21
        Odpowiadasz na:

        Najbardziej realne wydaje sie załozenie konta
        > w innym banku , niż ma sie przelewy z pensji.

        Ja mam akurat w tym samym, sama co miesiąc robię przelew, jak mi się uda to nawet większy niż sobie założyłam i wtedy się cieszę smile
        • kasztanka30 Re: Nasza przyszłosc... 27.02.11, 19:42
          I ja mam konto oszczednosciowe w tym samym banku co rachunek . Kilkukrotnie próbowałam zacząć oszczedzac ale praktycznie nie było miesiaca, zebym z tych pieniedzy nie musiała skorzystac. Błedne koło
          • zuzanna56 Re: Nasza przyszłosc... 02.03.11, 18:03
            Ja odkładam to, czego nie potrzebuję. Nie mam potrzeby kupowania sobie kolejnej pary butów itp., więc po wydaniu na rachunki, ratę kredytu, jedzenie itp po prostu przelewam to na osobne konto.
    • rycerzowa Re: Nasza przyszłosc... 04.03.11, 10:39
      Troską o "godną starość" niby jest ważna, ale...

      1.Przede wszystkim należy tej starości doczekać. My coraz częściej myślimy, że zgodzilibyśmy się na starość bardzo skromną, z marnymi emeryturkami - byle była.

      2.Nie może być tak, że celem życia jest emerytura. Czasem można odnieść wrażenie, że u niektórych wszystko jest temu celowi podporządkowane. Oczywiście, że pewne zabezpieczenie jest niezbędne, ale żyć trzeba chwilą obecną, dzisiejszych trosk i braków mamy dość.

      3.Nasz przyszły los bardziej zależy od sytuacji gospodarczo-politycznej, niż od nas samych, niestety. Oszczędności może zeżreć inflacja, nieruchomości może nikt nie chcieć kupić.
      W stabilnym, solidnym państwie nawet niska emerytura ma wartość, poza tym jest system zabezpieczeń.

      4.Dzieci mogą być dla nas wsparciem, ale czy będą w stanie zająć się nami? Czy my obecnie bylibyśmy w stanie zająć się naszymi rodzicami, to znaczy utrzymać ich materialnie, otoczyć fachową opieką?

      5. Wychodzi na to, że najbardziej powinno nam zależeć na odpowiednim wyborze politycznym, systemowym.
      Ale nade wszystko - pracować jak najdłużej.

      • magdak_1977 Rycerzowa 07.03.11, 20:33
        Jak ja lubie Twoje postysmile

        Sa naprawde balsamem na dusze wielodzietnych.

        Pozdrawiam
    • login_znany_moderatorowi_forum Re: Nasza przyszłosc... 07.03.11, 12:43
      Tak mi się skojarzyło wink
      https://statichg.demotywatory.pl/uploads/201001/1264603369_by_neme_500.jpg
      • ladyacid Re: Nasza przyszłosc... 07.03.11, 16:20
        Niestety,ale to prawdziwe sad
    • donkaczka Re: Nasza przyszłosc... 07.03.11, 21:16
      nasze emerytury beda przyzwoite, bo niemieckie, ale i tak sie zabezpieczamy - wlasnie mieszkaniami, ktore sie teraz splacaja z wynajmu, a na emeryturze beda generowac juz dochod
      ale i tak planujemy wyprowadzke w cieple i tanie do mieszkania miejsce, na dzien dzisiejszy myslimy o goa czy tajlandii, mnostwo niemieckich emerytow mieszka na kanarach i wcale mnie to nie dziwi, nasz dom wynajmiemy tez, dzieci sobie poradza, tak jak my sobie kiedys poradzilismy, dostana dobre wyksztalcenie i ewentualnie pomoc finansowa, wyposazac ich jakos szczegolnie nie zamierzam, kiedys mialam takie plany, teraz wiecej egoizmu wykazuje w planowaniu przyszlosci wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja