pieniądze a wielodzietnośc

06.04.11, 09:50
witam was, nie chodzi mi o wscibskie wypytywane ile pieniążków macie na członka rodziny, ale "ogólnie" jak sobie radzicie finansowo. Pytam bo mam nieodpartą chęc na trzecie dziecko,ale aktualnie pracuje mój mąż, który niezarabia kokosów,ja dorabim.... stac nas na wyzywienie ,rachunki, czasem wieksze szalenstwo.....wakacje tezsmile kiedys nie mając dzieci nie jeździliśmy z braku funduszy...na osobę średnio mamy miesięcznie 1000zł...czasami więcej, kredytu na mieszkanie nie mamy, mniejsze na remont, jestesmy z wrocławia a tu koszt utrzymania jest dosc wysoki...za trzecim dzieckiem przemawia mała różnica wieku,syn 2005, córka 2009, i instynkt smile boje się jak sie teraz nie zdecyduję to później dzieci podrosną, ja pójdę do pracy i marzenia o trecim odejdą w niepamięcsmile obecnie studiuję zaocznie i ......widzę jak moja dwójka świetnie sie razem bawi.........boję sie tez , że póżnej bez doświadczenia będzie mi dużo trudniej znalezc pracę,...no i oczywiście z trzecim bedzie trudniej finansowo...pzdr
    • bibba Re: pieniądze a wielodzietnośc 06.04.11, 13:03
      tu jeden ze starszych watkow o podobnej tematyce, bardzo ciekawy smile

      forum.gazeta.pl/forum/w,16714,118180077,118180077,Czy_stac_na_na_kolejne_dzieci_.html
    • anna_sla Re: pieniądze a wielodzietnośc 06.04.11, 14:56
      kiedy my zdecydowaliśmy sie na drugie z ledwością wiązaliśmy koniec z końcem. I na dodatek urodziły się dwa!! Zarabiał też sam mąż i kredyt mieszkaniowy na karku. I jakoś samo się tak potem rozkręciło, poczwórne becikowe, trochę tu skapło trochę tam, z PZU, rodzinne z MOPSu. I radziliśmy sobie sami finansowo. Sporadyczne miesiące się zdarzają, że potrzebujemy wsparcia finansowego. Teraz ja też dorabiam od dwóch lat, ale nadal nie przypada u nas 1000zł na głowę.
    • magdak_1977 Re: pieniądze a wielodzietnośc 06.04.11, 18:12
      U nas z "dziecka na dziecko" finansowo jakos lepiej - wszyscy sie bardziej staramy, najbardziej oczywiscie maz, ktorego duza rodzina motywuje do wiekszej pracy nad soba ( w sensie rozwoju zawodowego). Najciezej bylo miedzy pierwszym a drugim, choc nad trzecim tez maz sie dlugo zastanawial, glownie wlasnie z powodu finansow ( tak mysle). Aktualnie czekam na piate i problemy finansowe na szczescie nas omijaja
    • dzieciata.renata Re: pieniądze a wielodzietnośc 06.04.11, 19:26
      A u nas na razie sytuacja finansowa gorsza niż przy dwójce, bo jestem na wychowawczym, na wakacje nas nie stać, tylko starsze dziewczynki jeżdżą na kolonie, żyjemy z pensji męża, ale i tak nie narzekam. Nie mamy kredytu na mieszkanie, za to mamy mężowskie M2, które wynajmujemy, a pieniędzmi z wynajmu spłacamy teściów, którzy pożyczyli nam brakującą kasę na obecne lokumsmile Mamy jeden wysłużony, mały samochód, w którym nie mieści się nawet trójka dzieci. Żyjemy skromnie, nie biedujemy, ale też nie ma swobody finansowej, ok 600 na osobę. Niedługo będzie lepiej, młodszaki pójdą do przedszkola i wrócę do pracy.
      Trudno radzić w takich ważnych sprawach, jeśli w ogóle jeszcze nie pracowałaś, to może lepiej odłożyć w czasie trzecie dziecko i najpierw skończyć studia i zdobyć kilka lat doświadczenia. Masz w domu maluchy, więc chyba jeszcze zdążysz? Po długiej przerwie od studiów one przestaną mieć znaczenie dla pracodawców. Różnica wieku? każda ma jakieś swoje wady i zalety. Jeśli naprawdę będziecie chcieli trzecie dziecko, nawet po latach się zdecydujecie.
    • jjj-27 Re: pieniądze a wielodzietnośc 06.04.11, 21:41
      dzięki za odp...pół roku temu założyłam wkładkę (spiralę), żeby sprawę"chwilowo załatwic", przełożyc trzecie na później i nie myślec wkółko....tak czy nie...ale nie do konca to pomoglo....najgorsze jest to nieustanne myślenie...z jednej strony chciałabym do pracy a z drugiej...ech
    • kasia_stu Re: pieniądze a wielodzietnośc 07.04.11, 12:05
      U nas przy trójce jest niż 1000 na jednego człona rodziny i mamy kredyt. Jak była dwójka to było dużo lepiej, ale wtedy pracowałam.
      Mogę powiedzieć Ci tylko tyle, że człowiek szybko uczy się jak mądrze gospodarować sumą , którą dysponujesz, co kupować, czego nie, tak by nie brakowało.
      • zuzanna56 Re: pieniądze a wielodzietnośc 08.04.11, 12:35
        Ja się nie zdecydowałam na trzecie dziecko choc były takie pomysły. Nadal czasami o tym mysle, ale własnie wiek nie ten. Jesli jesteś młoda, to poczekaj, a jak nie, może faktycznie zdecydowac się teraz? U nas jest tak że zarabiamy oboje, mamy kredyt na dom i dość duże wydatki na dojazdy do pracy. Ja osobiście nie wyobrażam sobie żyć w 5 osób za 4 tysiące, ale pewnie dlatego że mamy kredyt, mały nie jest, bo u nas są dość wysokie ceny nieruchomości. Woże dzieci do szkoły. Mąż jedzie do pracy bardzo wcześnie (wraca tez wcześnie, co jest fajne) i to ja jestem od dowożenia.
        Ja nie mam problemu jeśli chodzi o rozmowy o pieniądzach w takim sensie jak sensownie nimi zarządzać a nie pytać ile kto zarabia.Zajrzyj na forum Oszczędzanie.
        • zuzanna56 Re: pieniądze a wielodzietnośc 15.04.11, 13:08
          W tym wątku mało osób sie wypowiada, w wątku Gosi było więcej na temat finansów. Mam wrażenie, że u wielodzietnych to temat tabu, nikt sie nie wypowie, że jest cięzko. Nie twierdze że wszystkim jest cięzko, ja akurat znam kilka bardzo zamożnych rodzin wielodzietnych w realu.
          • donkaczka Re: pieniądze a wielodzietnośc 15.04.11, 15:06
            ja wiem czy to kwestia wielodzietnosci? ludzie ogolnie malo chetnie pisza o finansach, bo to dosc prywatna sprawa i bardzo subiektywna
            my sie na czwarte dziecko nie zdecydowalismy, ze wzgledow i logistycznych i finansowych, a dochody mamy wysokie
            jedni zyja za 5000 na 5 osob, u innych tyle na osobe wypada i nie uwazaja, ze to jakos szczegolnie duzo - standard zycia, potrzeb itp decyduje o postrzeganiu kwot tak czy inaczej
          • urge Re: pieniądze a wielodzietnośc 15.04.11, 16:34
            > Mam wrażenie, że u wielodzietnych to temat tabu, nikt sie nie wypowie, że jes
            > t cięzko.

            Dla mnie ten temat nie jest tabu -jest tylko w kółko wałkowany i nudny, tym bardziej że nic nie wnoszący bo wyobrażenia o odpowiednim poziomie życia każdy ma inne.

            Dodatkowo z moich obserwacji, zarówno jak się rozglądam dookoła jak i tych wyniesionych z domu (mam 4 rodzeństwa) ilość dzieci w niewielkim stopniu wpływa na kondycję finansową rodziny, kluczowe znaczenie mają wg mnie możliwości rodziców: to czy mają rozwojową pracę, czy chcą się rozwijać w ogóle, szukać lepszej pracy czy możliwości dodatkowego zarobkowania a także to jak potrafią zorganizować życie swojej rodziny.

            My np zaczynaliśmy od zera, nikt nam nic nie dał na początek (poza możliwością mieszkania w domu moich rodziców zanim dorobiliśmy się własnego mieszkania, co dla nas też miało ogromną wartość). Sytuacja finansowa poprawia nam się znacznie z każdym dzieckiem, pewnie bez dzieci też by się poprawiała ale może nie tak bardzo -mój małżon np twierdzi, że kolejne dzieci działają na niego dopingująco, więcej się uczy, inwestuje w siebie a za tym idą też wyższe zarobki. Dlatego nam się wydaje że dzięki dzieciom mamy lepszą nie gorszą sytuację finansową smile. Na dzień dzisiejszy mamy duży kredyt na mieszkanie, samochód + drugi służbowy (co daje mi wygodę korzystania z naszego na codzień), jeździmy na wakacje, chłopcy chodzą na zajęcia dodatkowe... dla jednych to dużo dla innych za mało.
            • zuzanna56 Re: pieniądze a wielodzietnośc 15.04.11, 18:56
              Może i temat sto razy obgadany a tu nowa osoba zadaje to samo pytanie, może i to. Inna sprawa, że może dla niektórych wielodzietnych to temat niewygodny. Ja myślę, że ktoś zwyczajnie pyta jak sobie radzicie, bo to jednak różnica mieć dwoje a troje-czworo dzieci. Są małżeństwa, które myślą o wielodzietności i dlatego chciałyby pogadać nie tylko o logistyce dnia codziennego, ale o finansach. Więcej, ale między wierszami, było w wątku Gosi, moim zdaniem.
              Tylko tam było wiele rzeczy negatywnych.
              Ja bym chętnie poczytała o tych pozytywnych, naprawdę, jak wypowiedź urge smile
              • jjj-27 Re: pieniądze a wielodzietnośc 15.04.11, 21:09
                < Ja myślę, że ktoś zwyczajnie pyta jak sobie radzicie, bo to jednak różnica mieć dwoje a troje-czworo dzieci. Są małżeństwa, które myślą o wielodzietności i dlatego chciałyby pogadać nie tylko o logistyce dnia codziennego, ale o finansach>
                dokładnie o to mi chodziło; obecnie mamy dwoje, ale marzy mi się trzecie...pytam wlasnie , jak to bylo z decyzja o kolejnych dzieciach pod wzgledem finansowym, z pracą mamy...myśle, ze bylabym sie w stanie zdecydowac na trzecie dziecko, majac pieniadze na podstawowe potrzeby (czasem mocno zaciskajac pasa) smile
                • verdana Re: pieniądze a wielodzietnośc 15.04.11, 21:14
                  Radziłabym pamiętać, ze nie tylko Ty bedziesz zaciskać pasa, ale i starsze dzieci. A to już nie jest taka łatwa decyzja.
          • agni71 Re: pieniądze a wielodzietnośc 16.04.11, 00:25
            zuzanna56 napisała:

            > W tym wątku mało osób sie wypowiada, w wątku Gosi było więcej na temat finansów
            > . Mam wrażenie, że u wielodzietnych to temat tabu, nikt sie nie wypowie, że jes
            > t cięzko.

            A może niektórym jest głupio pisać, że im sie dobrze powodzi? Że na wszystko wystarcza, że nie jest cięzko finansowo? Bo opisujac swoja sielankę (finansową, przynajmniej) nie poprawią sytuacji innej forumki, której jest ciężko, a może dodatkowo zdołują tych którym sie gorzej powodzi?

            >Nie twierdze że wszystkim jest cięzko, ja akurat znam kilka bardzo za
            > możnych rodzin wielodzietnych w realu.

            My nie jesteśmy bardzo zamożni, ale żyjemy wygodnie. Mąz dobrze zarabia, ja nie pracuję, bo wtedy musielibysmy zatrudniac kogos na cały etat do pomocy do przyprowadzania, odprowadzania, siedzenia w domu z chorym itd. Decyzji o trzecim dziecku nie podjęlismy świadomie (wpadka, choc nie klasyczna, bo starsza dwójka po IVF), obciązenie finansowe oczywiście jest większe niz gdybysmy mieli dwoje dzieci, ale wtedy juz maż zarabial na tyle dobrze, że nie było paniki.

            • zuzanna56 Re: pieniądze a wielodzietnośc 16.04.11, 17:15
              Może i masz rację.
    • dzieciata.renata Re: pieniądze a wielodzietnośc 16.04.11, 17:41
      Nie wszystkim zależy na wysokim komforcie życia. Niektórzy przedkładają dużą rodzinę ponad coroczne wakacje zagraniczne, markowe ciuchy czy drogie zajęcia dodatkowe. Kwestia też tego czy jesteśmy w stanie czasowo obniżyć poziom życia, kiedy "nowe" dzieci są małe i potrzebują ciągłej opieki, a więc jednego niepracującego rodzica.
      • verdana Re: pieniądze a wielodzietnośc 16.04.11, 18:02
        Cóż, czy jesteśmy tez w stanie obnizyć na trzy lata poziom życia starszych dzieci (szczególnie, gdy starsze nie są malutkie, ale np. chodza do szkoły). Dla dorosłych trzy lata minął szybko. Dla 7 latk konieczność rezygnacji w bardzo wielu rzeczy na parę lat - to nie to samo. Obniżenie poziomu z wakacji zagranicznych na agroturystyke - OK. Ale z agroturystyki do siedzenie w miescie, braku pieniędzy na zajęcia dodatkowe, czy wycieczki szkolne - to zupełnie inny rodzaj wyboru.
        • 2007e Re: pieniądze a wielodzietnośc 16.04.11, 23:38
          Ta wypowiedz akurat bardzo mi sie spodobala. Mozna oszczedzac, mozna zaciskac pasa, ale wlasnie jezeli jest z czego. Gdyby to wlasnie mialo byc kosztem wakacji jakichkolwiek, kosztem wszelkich szkolnych zajec i wycieczek to rzecz jasna NIE! ale jezeli z zagranicznych wakacji zrezygnujemy na 3 lata na koszt wakacji w Polsce, to wcale nie twierdze, ze moga one byc gorsze.
        • dzieciata.renata Re: pieniądze a wielodzietnośc 17.04.11, 13:56
          Zajęcia dodatkowe są bezpłatne w domach kultury, w szkole. Wycieczki szkolne nie są takie drogie, nie wszędzie się wyjeżdża na kilka dni, poza tym koszty znam dużo wcześniej, mogę zaoszczędzić. Jak przez trzy lata rodzina nie pojedzie na wakacje to się nic nie stanie, można jechać pod namiot, a kolonie niektóre są tanie, w ostateczności jest Caritas albo wyjazdy organizowane przez księży.
          • verdana Re: pieniądze a wielodzietnośc 17.04.11, 16:58
            Ale nie chodzi chyba o to, aby dziecko wysłać na jakiekolwiek zajęcia dodatkowe, tylko na dobre i dostosowane do jego zainteresowań. Zazwyczaj np. tanie lekcje l jezyka w Domu Kultury nie są dobre. Wycieczki szkolne bywają drogie, szczególnie gdy mamy więcej niz jedno dziecko. No i dziecko na droższą już nie pojedzie, a reszta klasy tak.
            Uważam, ze przez trzy lata brak wakacji lub najtańsze - zazwyczaj niezbyt atrakcyjne, dlatego, ze rodzicom zamarzyło sie kolejne dziecko, to uznanie, ze potrzeby rodziców sa istotne, a starszych dzieci - nie. I ze nie ma się szczególnych zobowiązań wobec dzieci już narodzonych - wolno nam świadomie pozbawić ich pewnych istotnych szans i przyjemności, nie dlatego, ze to konieczne, ale dlatego, ze wybralismy cos fajniejszego dla siebie samych. Bo tym jest wybór - wolę kolejne dziecko niż zaspokojenie potrzeb starszych.
            I nie uwazam, aby dzieci, przyzwyczajone do pewnego poziomu zycia, niezbyt luksusowego, ale takiego, gdzie mogą iść na angielski czy na basen i jechać na wakacje z rodzicami, pozbawione takich możliwości, bo pojawilo sie nowe dziecko - nie będą szczególnie zachwycone nowym domownikiem.
            • login_znany_moderatorowi_forum Re: pieniądze a wielodzietnośc 17.04.11, 18:26
              Dochodzimy trochę do absurdu. A dlaczego potrzeby rodziców nie mają być ważniejsze? A dlaczego posiadanie kolejnego dziecko ma być mniej wartościowe niż możliwość pojechania na droższą wycieczkę? Spełniasz wszystkie zachcianki dzieci? Przecież jeżeli odmówisz np. jakiegoś gadżetu, który mają ich koledzy też nie będą zachwycone? Myślę, że czasami "wolno" a nawet trzeba "świadomie pozbawić ich pewnych istotnych szans i przyjemności" (zwłaszcza tych drugich). Dla ich dobra.

              Jeżeli korzystanie z pomocy społecznej nie staje się sposobem na życie, to reszta jest stanem umysłu wink
              https://4.bp.blogspot.com/_65SRip90mgU/THlaUtg6ykI/AAAAAAAAADg/SUVDl5KeY-E/s320/1282685784_by_worldisnotperfect.jpg
              • verdana Re: pieniądze a wielodzietnośc 17.04.11, 19:05
                Dlatego, ze rodzac dziecko podejmuje się pewne zobowiązania. M.in. takie, ze podstawowe potrzeby dzieci są priorytetem.
                Wakacje w Hiszpanii nie są ważniejsze od potrzeb rodziców, ale przy wyborze wakacje dziecka, albo rodzica - powinny zwyciężyć wakacje dziecka. Pozbawianie dzieci pewnych istotnych szans, które mogłyby mieć - na dobre wykształcenie (nie prywatną szkołę, ale np. lekcje angielskiego), mozliwości korzystania z tego co oferuje zwykla szkoła (a więc np. wyjazdu na wycieczkę), a preferowanie potrzeb rodziców stawia pod znakiem zapytania zasadność posiadania dzieci. Dziecko to nie jest rozrywka dla rodzica. To także pewne zobowiazanie.
                Nie mowimy o gadżetach, przyjemnościach w nadmiarze, ale o sprawach podstawowych - wykształceniu, mozliwosci rozwijania pewnych zainteresowań, możliwości uczesniczenia w normalnym życiu klasy, wyjazdu na zwykle wakacje. Nie chodzi o to, ze nie kupimy dziecku markowych spodni, ale o to, ze będzie musiał chodzic w przykrótkich.
                Pewnie, że czasem nie starcza na to pieniędzy - wtedy trudno. Ale świadomy wybór - moje starsze nie będa jeżdzić na wycieczki, chodzic na angielski, wyjeżdzać na wakacje, bo ja chcę mieć kolejne dziecko - nie, to mi się nie podoba.
                • zuzanna56 Re: pieniądze a wielodzietnośc 17.04.11, 19:16
                  Zgadzam się z Verdaną, szczególnie z tym:


                  Pozbawianie dzi
                  > eci pewnych istotnych szans, które mogłyby mieć - na dobre wykształcenie (nie
                  > prywatną szkołę, ale np. lekcje angielskiego), mozliwości korzystania z tego co
                  > oferuje zwykla szkoła (a więc np. wyjazdu na wycieczkę)
                  Dziecko to
                  > nie jest rozrywka dla rodzica. To także pewne zobowiazanie.
                  > Nie mowimy o gadżetach, przyjemnościach w nadmiarze, ale o sprawach podstawowyc
                  > h - wykształceniu, mozliwosci rozwijania pewnych zainteresowań, możliwości ucze
                  > sniczenia w normalnym życiu klasy, wyjazdu na zwykle wakacje. Nie chodzi o to,
                  > ze nie kupimy dziecku markowych spodni, ale o to, ze będzie musiał chodzic w pr
                  > zykrótkich.
                  > Pewnie, że czasem nie starcza na to pieniędzy - wtedy trudno. Ale świadomy wybó
                  > r - moje starsze nie będa jeżdzić na wycieczki, chodzic na angielski, wyjeżdzać
                  > na wakacje, bo ja chcę mieć kolejne dziecko - nie, to mi się nie podoba.
            • dzieciata.renata Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 12:29
              verdana napisała:

              > Ale nie chodzi chyba o to, aby dziecko wysłać na jakiekolwiek zajęcia dodatkowe
              > , tylko na dobre i dostosowane do jego zainteresowań. Zazwyczaj np. tanie lekcj
              > e l jezyka w Domu Kultury nie są dobre. Wycieczki szkolne bywają drogie, szczeg
              > ólnie gdy mamy więcej niz jedno dziecko. No i dziecko na droższą już nie pojedz
              > ie, a reszta klasy tak.
              Piszę o sobie, może Ty masz po prostu inne doświadczenia. W szkole mamy kółko angielskiego prowadzone przez nauczycielkę anglistkę, mała grupa równa wiekowo, za darmo, czy takie zajęcia nie są dobre? Czym się różnią od prowadzonych przez szkoły językowe? Oprócz tego dzieci mają przecież angielski w klasie, od początku nauki, też prowadzone przez profesjonalistę. Są inne kółka, prowadzone przez nauczycieli. Jest harcerstwo, są kluby sportowe. W dk pracują pasjonaci, znający się na swojej dziedzinie. Zajęć jest do wyboru do koloru, wystarczy chcieć chodzić. Uważasz, że tylko płatne zajęcia są dobre? W naszej szkole nie ma zwyczaju długich wycieczek, dopiero w szóstej klasie będzie kilkudniowa, wyjeżdżają za to na jeden dzień w różne miejsca, z trzy razy w roku i nie są to duże koszty.
              > Uważam, ze przez trzy lata brak wakacji lub najtańsze - zazwyczaj niezbyt atrak
              > cyjne, dlatego, ze rodzicom zamarzyło sie kolejne dziecko, to uznanie, ze potr
              > zeby rodziców sa istotne, a starszych dzieci - nie.
              Może dla Ciebie weekend pod namiotem nie jest atrakcyjny. Można jeździć na cały dzień nad jezioro czy nad rzekę jak pogoda dopisuje, zwiedzać zoo, robić jednodniowe wycieczki do różnych miast na zwiedzanie, to nie jest atrakcyjne?
              > I ze nie ma się szczególnych zobowiązań wobec dzieci już narodzonych - wolno nam
              > świadomie pozbawić ich pewnych istotnych szans i przyjemności, nie dlatego, ze to
              > konieczne, ale dlatego, ze wybralismy cos fajniejszego dla siebie samych.
              > Bo tym jest wybór - wolę k
              > olejne dziecko niż zaspokojenie potrzeb starszych.
              W takim razie jakie to są te istotne szanse i przyjemności? Bo markowe ciuchy już wykluczyliśmy. Płatne zajęcia dodatkowe? Bo darmowe to napewno złe. Wakacje w Hiszpani? Bo pod namiotem to lepiej się nie przyznawać albo nie daj Boże kolonie z Caritasu.
              > I nie uwazam, aby dzieci, przyzwyczajone do pewnego poziomu zycia, niezbyt luks
              > usowego, ale takiego, gdzie mogą iść na angielski czy na basen i jechać na waka
              > cje z rodzicami, pozbawione takich możliwości, bo pojawilo sie nowe dziecko - n
              > ie będą szczególnie zachwycone nowym domownikiem.
              • verdana Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 12:46
                Moja córka miała tak doskonałą anglistkę w szkole, ze w ogóle nie były potrzebne dodatkowe zajęcia. Ale mogła nie mieć, zajęcia w domu kultury też zazwyczaj najlepsze nie są (proste - lektorom płaci się mało, lepsi idą gdzie indziej) - zresztą angielski jest tylko przykladem. Chodzi o to, ze dziecko powinno mieć możliwosci rozwoju, rozszerzxania zainteresowań, a nie rezygnować z tego na rzecz kolejnego rodzeństwa.
                Cóz, mozna jeżdzic nad jezioro i pod namiot, skoro ma się samochód. Mnie na samochód nie bylo stać. I podejrzewam, ze kogoś, kogo nie bedzie stać na zajęcia dodatkowe i wakacje dla dzieci - nie będzie także stać na utrzymanie samochodu. Ani nawet na bilety autobusowe czy kolejowe. A wtedy zostaje zasmiecone podwórko. Bilety do ZOO kosztują - cały czas wyobrazasz sobie kolejne dziecko jako niewielkie obniżenie stadatrtu - dla wielu osób jest to obniżenie standartu do poziomu, który wyklucza bilety do ZOO czy niekonieczne wydatki na benzynę.
                Dla mnie podstawa to mozliwość zapisania dziecka na takie zajęcia, do jakich ma zdolnosci, chęć, albo jakie są dla niego konieczne (gimnastyka, basen), a nie tylko na te, ktore są w darmowej ofercie, mozliwość spedzenia dwutygodniowych wakacji - choćby pod namiotem, możliwość uczestniczenia w tym, co szkoła oferuje, przyzwoite ubranie, może nie markowe, ale i nie zniszczone, pewien luz - gdy nie ma dramatu, kiedy ginie długopis, gdy można iść na urodziny kolegi, bo stać nas na prezent, kiedy wyprawa do kina to nie jest coś, na co trzeba oszczedzać pół roku.
                • dzieciata.renata Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 13:59
                  verdana napisała:

                  > Moja córka miała tak doskonałą anglistkę w szkole, ze w ogóle nie były potrzebn
                  > e dodatkowe zajęcia. Ale mogła nie mieć, zajęcia w domu kultury też zazwyczaj n
                  > ajlepsze nie są (proste - lektorom płaci się mało, lepsi idą gdzie indziej) - z
                  > resztą angielski jest tylko przykladem. Chodzi o to, ze dziecko powinno mieć mo
                  > żliwosci rozwoju, rozszerzxania zainteresowań, a nie rezygnować z tego na rzecz
                  > kolejnego rodzeństwa.
                  Można się rozwijać małym kosztem.
                  > Cóz, mozna jeżdzic nad jezioro i pod namiot, skoro ma się samochód. Mnie na sam
                  > ochód nie bylo stać. I podejrzewam, ze kogoś, kogo nie bedzie stać na zajęcia d
                  > odatkowe i wakacje dla dzieci - nie będzie także stać na utrzymanie samochodu.
                  > Ani nawet na bilety autobusowe czy kolejowe. A wtedy zostaje zasmiecone podwórk
                  > o. Bilety do ZOO kosztują - cały czas wyobrazasz sobie kolejne dziecko jako nie
                  > wielkie obniżenie stadatrtu - dla wielu osób jest to obniżenie standartu do poz
                  > iomu, który wyklucza bilety do ZOO czy niekonieczne wydatki na benzynę.
                  Piszę o sobie, pewnie są rodziny bardzo biedne, wtedy rzeczywiście trzeba myśleć czy dam radę się utrzymać, nie skazując wszystkich członków rodziny na wieczne odmawianie sobie wszystkiego. Nie wszędzie podwórka są zaśmieconewink Wiele dzieci spędza jakąś część wakacji na podwórku, rzadko kogo stać na wyjazdy przez okrągłe dwa miesiace, nawet typowe rodziny 2+2.
                  > Dla mnie podstawa to mozliwość zapisania dziecka na takie zajęcia, do jakich ma
                  > zdolnosci, chęć, albo jakie są dla niego konieczne (gimnastyka, basen), a nie
                  > tylko na te, ktore są w darmowej ofercie, mozliwość spedzenia dwutygodniowych w
                  > akacji - choćby pod namiotem, możliwość uczestniczenia w tym, co szkoła oferuje
                  > , przyzwoite ubranie, może nie markowe, ale i nie zniszczone, pewien luz - gdy
                  > nie ma dramatu, kiedy ginie długopis, gdy można iść na urodziny kolegi, bo stać
                  > nas na prezent, kiedy wyprawa do kina to nie jest coś, na co trzeba oszczedzać
                  > pół roku.
                  To już jest bieda, ja piszę jedynie o skromnym życiu, jest różnica. Zgadzam się z Tobą, chociaż z tą chęcią do zajęć bym była ostrożna, że to podstawa. To jest tak jak z gadżetami, dzieci dużo rzeczy chcą i szybko się nudzą. Nie ma sensu zapisywać na wszystko. Po prostu uważam, że ten sam efekt, zadowolone dziecko, można mieć mniejszym kosztem. W przypadku autorki wątku o biedzie nie ma mowy. Pisze że teraz mają 1000 na osobę, czyli 4000 na rodzinę, przy trójce dzieci mieliby 800, nie mają kredytów, to nie jest bieda. Zakładam że dochody zostaną te same, bo autorka tylko dorabia i pewnie mogłaby to dalej robić. U niej jest problem z pracą i studiami, czy wiek pozwala poczekać kilka lat. Pisałam że jeśli jeszcze nie pracowała tak normalnie, poza dorabianiem, to warto byłoby w pierwszej kolejności wypracować sobie staż, trochę składek na emeryturę.
                  • verdana Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 14:14
                    Tylko Twoja definicja skromnego życia, to ciągle jeszcze jest życie na bardzo przyzwoitym poziomie.
                    • dzieciata.renata Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 14:36
                      Mamy 3600 na sześć osób, wiek dzieci w sygnaturce, z tego musimy utrzymać duże mieszkanie i samochód kilkunastoletni, ale bezawaryjny póki co. Dobrze wiedzieć że żyjemy na bardzo przyzwoitym poziomiewink
                      • verdana Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 14:40
                        Najwyrażniej tak, bo mnie nie stać na samochód.
                        • agni71 Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 15:29
                          verdana napisała:

                          > Najwyrażniej tak, bo mnie nie stać na samochód.

                          Ale sa takie sytuacje zyciowe, kiedy samochód jest niezbędny, np. kiedy sie mieszka z dala od pracy, lekarza, sklepów. Nie każdy mieszka w centrum miasta, skąd wszędzie bez problemu dojedzie sie komunikajcją publiczną....Wtedy trzyma sie samochód, rezygnując z czegoś innego np. z miliona zajęc dodatkowych dla dzieci wink Nie utożsamiałabym samochodu z wysokimi dochodami.
                          • zuzanna56 Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 15:48
                            agni71 napisała:

                            > Ale sa takie sytuacje zyciowe, kiedy samochód jest niezbędny, np. kiedy sie mie
                            > szka z dala od pracy, lekarza, sklepów. Nie każdy mieszka w centrum miasta, ską
                            > d wszędzie bez problemu dojedzie sie komunikajcją publiczną....Wtedy trzyma sie
                            > samochód, rezygnując z czegoś innego np. z miliona zajęc dodatkowych dla dziec
                            > i wink Nie utożsamiałabym samochodu z wysokimi dochodami.

                            Zgadzam się. Inna sprawa że naprawdę bywają sensowne zajęcia w domu kultury.
                          • verdana Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 21:15
                            Oczywiscie. I dlatego nie można doprowadzić do takiej sytuacji, ze kolejne dziecko będzie oznaczało konieczność rezygnacji z samochodu.
                      • zuzanna56 Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 15:50

                        dzieciata.renata napisała:

                        > Mamy 3600 na sześć osób, wiek dzieci w sygnaturce, z tego musimy utrzymać duże
                        > mieszkanie i samochód kilkunastoletni

                        Podziwiam, że potrafisz i mówię to szczerze.
          • 2007e Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 00:32
            I Ty tez masz racje!
    • zuzanna56 Re: pieniądze a wielodzietnośc 18.04.11, 07:32
      jjj-27 napisała:

      > mam nieodpartą chęc na trzecie dziecko,ale aktualnie pracuje mój mąż, który niezarabia kokosów,
      > ja dorabim, na osobę średnio mamy miesięcznie 1000zł...czasami więcej, kredytu na mieszkanie nie mamy, obecnie studiuję zaocznie i ......widzę jak moja dwójka świetnie sie razem bawi.........
      boję sie tez , że póżnej bez doświadczenia będzie mi dużo trudniej znalezc pracę,...no i
      oczywiście z trzecim bedzie trudniej finansowo


      Piszesz, że studiujesz zaocznie. Kiedy kończysz studia? Myślę, że ważne jest to, ile masz lat, czy jesteś po trzydziestce, czy może nie i spokojnie możesz skończyć studia, popracować i wtedy, mając już pracę i do czego wracać, zdecydować się na dziecko. Teraz nie macie kredytu, ale czy nie będziecie potrzebowali większego mieszkania z 3 dzieci? Czy jesteście w stanie z pensji męża i twojego dorabiania (co jak rozumiem wynosi 4 tysiące) żyć w pięć osób w dużym mieście? Pewnie, że ludzie tak żyją, ale na to pytanie musisz sobie sama odpowiedzieć, nawet jeśli na forum ktoś ci powie, że jest dobrze. Ja bym wolała skończyć studia i iść do pracy, a o dziecku pomyśleć za jakiś czas. Co będzie jeśli będziesz chciała iść do pracy w wieku 40 lat po odchowaniu dzieci a tej pracy bez żadnego doświadczenia nie znajdziesz? Też mieszkam w dużym mieście, gdzie praca teoretycznie jest i gdzie ludzie w zasadzie całkiem przyzwoicie zarabiają, ale jak tak się przyjrzę, to są ludzie w wieku 35+ i z jakimś już doświadczeniem. Ci prosto po studiach z reguły mają problem.
      Pozdrawiam cię i życzę dobrych wyborów smile
Pełna wersja