3bitt
01.05.11, 22:19
Najmłodsza ma kolki albo coś. Drze się co prawda tylko raz dziennie- jak zaczyna rano, tak kończy wieczorem. Średni zlapal jakiegoś wirusa i ma biegunkę i namietnie nie zdanża do toalety.
Najstarsza przechodzi fazę buntu i zazdrości i wiecznie wypomina ze nie mam dla niej czasu i chyba już jej nie kocham.
W szufladach brakuje nam czystych majtek, na obiad jemy upichconą na prędko zupkę i dojadamy waflami ryżowymi (młody i tak ma dietę z racji problemów żołądkowych).
W efekcie mamy godzinę 22 a ja zasiadam do... śniadania! Padam wprost na ryjek.
Poradźcie jak to ogarnąć bo na chwilę obecną to "nieogarnialne" jest.
Dziś korzystając z obecności męża doprowadziłam dom do stanu użyteczności i zapełniłam szafy i szuflady czystymi ciuchami. Powinno starczyć na tydzień. Byle do kolejnej niedzieli...
Czekam na jakieś dobre rady ułatwiające funkcjonowanie w takich warunkach jak wyżej opisane. Z góry dziękuję