macie jakąś pomoc??

05.06.11, 00:46
przy dzieciach??ogólnie-czy wam ktoś pomaga...
jak dajecie rade ze wszystkim??zastanawia się czy można ,bez pomocy rodziny wychowywać kilkoro dzieci...sama mam czwórkęsmile
    • andaba Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 08:15
      Oczywiście, że można. Ja wychowałam czwórkę własciwie nawet bez męża, bo go ciągle nie było (między pierwszym, a czwartym dzieckiem nie było nawet 6 lat różnicy, więc miałam czworo maluchów).
      Nie miałam zuełnie żadnej pomocy, wszedzie chodziłam z kompletem dzieci, nawet do ginekologa. I nawet sobie nie krzywdowałam. Teaz mąż jest w domu, o ile nie jest w pracy, dzieci niby więcej, ale tez sytuacja inna bo większośći całkowicie samodzielna.
      • benignusia Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 12:55
        ja mam tez czwórkę z taką małą różnicą,córka 5 skończyła miesiąc temu,syn 3 i pół.drugi 2 w listopadzie,i córeczka 5 m-cy skończone....
        ciągle słyszę od rodziny-jak wy sobie dajecie rade bez POMOCY.Trzeba mieć pomoc??
        kiedy mówiłam o nast ciąży zawsze były komentarze że teraz to jakoś ONI będa MUSIELI nam pomóc....
        pocieszyłyście mnie jednym słowemsmile
    • 5an-ka Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 08:31
      Nam pomaga teściowa teraz 75 lat, bliską rodzinę mam rozsianą po Polsce, Mamę na drugim końcu Polski zdrowie nie pozwala na odwiedziny (wsparcie psychiczne bardzo wielkie).Rodzinka bliska bardzo pomaga na jakiś imprezach rodzinnych na wakacjach. Na teściową nie mogę narzekać ważne że chce ale jest z nią trudno od zawsze i to nie dlatego , że teściowa. Chce nami dowodzić, trudny charakter bardzo, niepotrzebne awantury więć tak naprawdę musimy sobie dawać radę sami(pomału musimy nauczyć się opiekować teściową). Poznajemy rodzinki z dziećmi i zawsze ludzie życzliwi pomagają. Teraz moja sąsiadka, (pani samotna i bez dzieci ma 3 koty) a poznałam ją nie dawno bo mieszkamy w nowym miejscu 3 rok, pomaga uporządkować ubrania naszej gromady. Zabiera niepotrzebne, bo u mnie zawsze za dużo i już nie daję rady. Właśnie rodzinka zawsze zaopatrza nas w ciuszki to też olbrzymia pomoc. A przyjaciółka męża z liceum ma 2 lata starszą córę i zawsze pamięta o mojej najstarszej córce. Brakuje mi bardzo panów dziadków dla moich chłopaków ale i wogóle żeby tak choć na chwilę zabrali do siebie dzieci. Nie byliśmy nigdy na takim chwilowym wypoczynku bez dzieci. Nauczyliśmy się wypoczywać z dziećmi ale im też by się przydało odsapnięcie od nas. Pomału coś pewnie wymyślimy.
      • mama.rozy Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 11:54
        do teraz byłam z dziecmi sama,tzn.mąż kiedy miał wolne w weekendy,to też
        i wcale nie jest koszmarnie trudno(u nas przedział wiekowy to niecałe 8l,5l i 3l),teraz wracam do pracy na dyżury i jeśli mężowi nie uda się przenieśc pracy do domu,to już się umówiliśmy z babciami,że będą nas wspierac.musimy przeżycwink
    • dzieciata.renata Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 16:16
      Teraz nie pracuję więc wszystko da się zorganizować, ale jak w przyszłym roku wrócę do pracy pomoc będzie potrzebna, chociaż teraz też zdarza mi się sporadycznie prosić teściów o krótkie przypilnowanie dzieciaków, kiedy muszę iść z jednym maluchem do przychodni a drugiego nie chcę brać żeby nie zarazić, kiedy idę na zebranie do starszaków a mąż w pracy. Od początku mieliśmy dużą pomoc rodziców, jesteśmy z nimi bardzo zwiazani, jedynacy, nasze dzieci są ich jedynymi wnukami i mieszkamy wszyscy w jednym mieście. Jak wróciłam do pracy po pierwszej dwójeczce to teściowa zajmowała się przez rok Mileną bo miała 2 lata i do przedszkola była za mała. Akurat teściowa od roku była na emeryturze, jeszcze młoda sprawna 56 lat miała i bardzo się cieszyła, że może się zajmować wnuczkami, nawet gotowała nam obiady. Pomagała przy chorobach i w czasie wakacji. Nie było od początku tak różowo bo chciała wszystko robić po swojemu ale jakoś się z czasem dogadaliśmy, ja trochę wyluzowałam i ona poszła na kompromis. Jak dziewczynki poszły do szkoły na codzień już byliśmy samowystarczalni ale w wakacje nadal teść pomagał. Od 2,5 roku jestem w domu i radzimy sobie sami poza wyjątkami. W przyszłym roku wracam do pracy, mama przechodzi na emeryturę i przez rok zajmie się Natalią póki nie pójdzie do przedszkola i teściowie też pewnie będą pomagali jak wcześniej przy chorobach i w wakacje.
      Mam super mamę i teściów i jestem im bardzo wdzieczna za ogromą pomoc, bez nich nie wyobrażam sobie naszej rodzinki smile
      • 5an-ka Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 17:07
        Jechałam dziś autobusem z moją 5 sama (10, 9, 7 i 2*3,5) moja dziesięciolatka ustąpiła miejsca babci, najpierw usłyszała nie trzeba jak ja powiedziałam, żeby usiadła to dopiero usiadła. A jechalismy akurat w mzk i jechała młodzież z uczelni. Pani tak nieśmiało patrzyła na moje przedszkole, a unas jak zwykle gwarno i dyskutujemy, bo mój starszy bliźniak już nie chciał siedzieć koło tej pani. I się nie pomyliłam za chwilę było jak pani ciężko. Więc moje drogie mamy dyskutowałam, że nie zgadam się z tą opinią i uważam, że nam jest o wiele łatwiej z naszymi gromadkami ( pani akurat mama jedynaka) w każdym razie rozstałyśmy się w zgodzie i wyrazami podziwu dla mnie, nie wiem dlaczego nie dla smerfów bo były bardzo grzeczne i to one ustapiły miejsce a nie studenci. Wiec pewnie, że można ale pomoc bardzo wskazana. Kurcze i dalej jesteśmy sensacją a myślałam, że uda mi się wtopić w tłum.
    • dagis.1 Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 18:16
      mam tylko troje

      nikt nam nie pomaga

      nikogo nawet tu gdzie mieszkam nie mamy - czesc rodziny w innym miescie, druga czesc w innym kraju, niani itd tez nie mamy

      mi to odpowiada bardzo
    • anna_sla Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 18:16
      można choć to naprawdę trudne momentami. Mi pomaga tylko mąż. Mam w zasadzie tylko trójkę, ale od 3 lat w zasadzie funkcjonujemy jak rodzina z minimum 4-ką dzieci. Mamy te same niektóre problemy logistyczne, jak zaprowadzić jedno-trójkę do przedszkola jak w domu jeszcze maluchy lub ktoś chory, jak odebrać jak w domu poza tym dużo dzieci, jak pójść do lekarza, jak załatwić inne sprawy, bo dodatkowe dzieci mamy od rana do wieczora.
      • verdana Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 19:44
        Mnie pomagali - raz w tygodniu moja mama, raz albo dwa studentka na parę godzin. Przy najmlodszym pomagały starsze - znieść wózek, czasem odebrać z przedszkola. Pomagała też tesciowa przez rok, gdy najmlodszy był niemowleciem, a nie dało sie zgrać czasu pracy męża i mojego.
        Nie dalibyśmy sobie rady bez pomocy, ale ja pracowałam. Staralismu się z mężem wymieniac godzinami pracy, ale gdy nie bylo to mozliwe - bez pomocy nie moglismy się obejść.
    • kgr7 Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 21:09
      To zalezy co rozumiesz przez pomoc.... Przy wychowywaniu nikt mi nie pomaga (tj oprocz meza, ale on tak jak i u wielu z was - do pozna w pracy), mieszkamy za granica i oba komplety dziadkow sa oddalone o setki km. Ale mamy pomoc w postaci pani do sprzatania (raz w tyg) oraz opiekunki "na zawolanie" (tj jak np chcemy isc ze starszymi na basen). No i dzieci chodza do zlobka/przedszkola ale i ja po wychowawczym tj w pazdzierniku wracam do pracy.
    • trojkowamama Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 21:13

      Mam czwórkę dzieci, nie pomaga mi nikt. Mam płatną nianie na dni kiedy idę do pracy i tyle.
    • mruwa9 Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 21:42
      my mamy tylko trojke, wiec znajdujemy sie na granicy wielodzietnosci wink , ale dzieci mamy bardzo wymagajace (jedno z ADHD i jedno niepelnosprawne, wymagajace calodobowej opieki). Nikt nam nie pomaga, nie ma zreszta jak, bo my na emigracji, babcie i dziadkowie w Polsce, tradycji zatrudniania pomocy domowych czy opiekunki do dzieci tu nie ma, trzeba samemu pchac wozek. Moim skromnym zdaniem radzimy sobie swietnie, dzielimy pomiedzy siebie opieke nad dziecmi i prace domowe (oboje pracujemy, wiec ustalajac grafik trzeba bylo wypracowac kompromis, uwzgledniajacy mozliwosci odbierania i odwozenia dzieci). na szczescie zyjemy w kraju przyjaznym rodzinom z dziecmi, wiec nie ma problemu z urlopem czy zwolnieniem na chore dziecko, czy w ustaleniu harmonogramu pracy z pracodawca, uwzgledniajac obowiazki rodzinne. W tym wszystkim znajdujemy jeszcze czas na hobby, zainteresowania, nie mowiac o pracach w domu i wokol domu (ogrod, prace remontowo-budowlane). Szafa gra.
    • bibba Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 22:15
      nie mam pomocy, tez mam 4 w piec lat, ale jestem do przodu o prawie 4 lata.

      chetnie mialabym kogos do pomocy. nie cierpie tego gadania, ze sobie radze. no radze sobie, co mam robic. zadne bohaterstwo, to moje dzieci w koncu.

      pelna podziwu jestem dla mam wielodzietnych pracujacych za to. wtedy miec czas dla wszystkich dzieci - to dopiero wyczyn!
      • kubara1 Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 23:24
        ak sie zastanawiam
        może jestem nienormalna ale bez pomocy bym oszalała
        mam trójkę, tylko trójkę dla Was-dla mnie aż
        męża latnią porą dużo nie ma, zimą jest
        ale i tak mi nei starcza czasu na wszystko, na przygotowanie obiadu porządnego, wysprzątanie domu, zajęcie się trójką razem i każdym z osobna bo wsystkie dzieci tego potrzebują
        mówię o sytuacji gdy jestem sama z trójką
        nie mam wtedy też czasu na sieebie nic a nic, na poczytanie, obejrzenie, kompa, cokolwiek, na życie po prostu,a tego potrzebuję, chociaż chwilę
        bywam wtedy bardzo poirytowana, to się też odbija na dzieciach

        pomagaja mi bardzo moi rodzice, przyjeżdżają w dni powszednie na 4-5 godzin, przed południem, tata idzie na spacer z maluchem, mama mi coś ugotuję, ja wtedy bawię się ze średnią córką która potrzebuje najwięcej uwagi bo jest bardzo zazdrosna o 7-miesiecznego brata
        mam wtedy w miarę ogarniętą chatę, obiadek dla dzieci i wieczór kiedy nei stoję z żelazkiem albo przy kuchence

        nie wiem jak Wy to robicie, naprawdę. Szczerze podziwiam i zazdroszczę, ja mam wyrzuty sumienia, ze tak eksploatuję rodziców ( chociaż oni ciągną do wnuków bardzo), ale na razie nei wyobrażam sobie codzienności bez ich pomocy.
      • pola468 Re: macie jakąś pomoc?? 05.06.11, 23:26
        Nie. Nie mamy. Matkuję w domu 3ce szkrabów (od X będzie 4), babcie pracują. Zdażają się pojedyncze syt, że dziadkowie pomagają (np ja ląduję w szpitalu), raz w roku idziemy na festiwal jazzowy, lecę do lekarza. Wszystkie inne spr organizuję sama. Z moją matką mam bardzo niestabilne relacje (dobry temat na nowy wątek wink) i nigdy niestety nie udało się mi wypracować jakiegoś stabilnego z nią układu. Wychowywać chcemy sami, to nie problem. Ale żeby skuteczniej ogarniać codzienność, to czasami żal, że kończy się na miłych słówkach.
    • 2007e Re: macie jakąś pomoc?? 06.06.11, 01:50
      Nie pomaga nam mozna powiedziec doslownie nikt. Tzn. mozemy liczyc na tesciowa w wakacje na ok. tydzien i w okresie sylwestra tez na max 3 dni. To wszystko jezeli chodzi o przypilnowanie dzieci tak na stale. Zdarza sie, ze jak wpadnie na weekend, to wtedy cos mozemy zalatwic (ale co mozna zalatwic w sob czy niedziele?). W chwilach naprawde mocno, ale to naprawde mocno kryzysowych moge liczy na sasiadke z drugiego bloku (ale tez ona musi wrocic z pracy). Poza tym wszedzie razem, wszystko razem. Czasem to bardzo meczace i uciazliwe, ale nie niemozliwe jak widac. Pomocy finansowej nie mamy zadnej, lacznie z tym ze po kuzynach nawet ubranek nie dostajemy. W zwiazku z tym poki co ja nie pracuje, choc od wrzesnia 2-latek idzie do przedszkola, dwoch starszych w szkole, wiec ja na poszukiwanie pracy wyrusze. Tak na razie plany na przyszlosc. Zobaczymy co wyjdzie.
    • tamcia35 Re: macie jakąś pomoc?? 06.06.11, 19:51
      Teraz chłopaków mam już sporych , ale od zawsze musieliśmy sobie dawać radę sami z mężem , na dokładkę od września 2002 do października 2010 zajmowałam się obłożnie chorą babcią męża, mieszkaliśmy razem. Nigdy nikt nam nie pomagał , wyjątek - od lutego do maja br robiłam kurs na na prawo jazdy ( w końcu wink ) , pomagali mi sąsiedzi , zabierali do siebie najmłodsze nasze dziecko gdy miałam jazdy i wykłady.
    • kaeman Re: macie jakąś pomoc?? 06.06.11, 22:39
      My z mężem radzimy sobie sami z naszą trójką. Dzieci w przedszkolach i szkole, a wcześniej w żłobku. Plusem jest to, że pracuję najpóźniej do 15 i mogę sama odebrać dzieciaki z placówek, zawieźć na zajęcia, a mąż ma dość płynne godziny pracy, więc jak trzeba rano iść z dziećmi do lekarza, dentysty to ma taką możliwość (niestety później pracując do późnego wieczora)
      Gotuję, prasuję późnymi wieczorami, zakupy to w najbliższym sklepie koło szkoły najstarszej córki, aby było szybko. A większe sprzątanie w piątek, jak wracam wcześniej z pracy, a dzieci jeszcze nie ma w domu.
      Na pewno przy większej gromadce logistyka musi być opracowana do perfekcji, ja po wyjściu z pracy zawsze dzwonię do męża i omawiamy szczegóły kto co robi.
      Oczywiście najbardziej sobie cenię pomoc znajomych, zawsze w awaryjnych sytuacjach zajmą się naszymi dzieciakami,czy odbiorą z przedszkola.
      Dramatycznie jest gdy dziewczynki chorują, ale na szczęście nie jest to często smile

      ....zdecydowanie najgorzej jest gdy każda chce, aby mamusia przytuliła i przeczytała książeczkę wieczorem.... a jestem tylko jedna, a dziewczynki trzy sad

      Kiedyś wydawało mi się niemożliwością pogodzić większą gromadkę dzieci, pracę, dom, ale jednak się da, chociaż czasem z poczuciem, że nie wszystko mam dopilnowane. Moja 10 - latka wtedy powtarza "ale nie wszystko musi być idealne" i tego się trzymam smile
    • sonix73 Re: macie jakąś pomoc?? 07.06.11, 09:19
      nikogo. raz próbowałam, ale nic z tego nie wyszło- nie nadaje sie na kapitalistycznego wyzyskiwacza ludu pracującego... za to jestem królową organizacji i to mi ułatwia życie.
      kurcze, tylko nie wiem czemu i gdzie popełniłam błąd: starsze dzieci do pomocy jakby...oporne były;-( no i mąż wiecznie w pracy, więc tak naprawdę jestem samotną mężatka z furą dzieci i całym domem na głowie.
      • maman3 Re: macie jakąś pomoc?? 07.06.11, 09:58
        Żadnej. I pewno, że można sobie dać radę samemu-kwestia, jakim kosztem smile . Mamy czwórkę, piąte w drodze, różnica wieku-co 2, 4 lata. Starszaki-jako że chłopaki-ciężkie do pomocy, ciągle jestem na etapie konsekwentnego przyuczania (to dopiero robota!) . Też ie lubię, kiedy ktoś mnie chwali lub podziwia za to, że tak świetnie sobie radzimy-sama nie wiem, dlaczego? Może dlatego, że jednak liczyłam na, choćby minimalną, pomoc matki? O d 12 lat jestem dla dzieci i daję im, ile mogę, naprawdę dużo-ale po tym czasie zaczynam wariować-brakuje mi ...siebie. Teraz jestem przerażona, jak zorganizujemy życie z maluszkiem-choć też jestem mistrzynią organizacji, tyle, że już trochę zmęczoną. I coraz częściej czuję się, jak Syzyf smile .
        • pola468 Re: macie jakąś pomoc?? 07.06.11, 11:56
          Coś czuję koleżanko, że wiele nas łączy. Matka... Chyba miałybyśmy o czym pogadać wink. Co do tęsknoty za samą sobą: przeszłam kilka naprawdę trudnych momentów przez te 7 lat. Rozumiem. Od dłuższego jednak czasu trwam w 'wywalczonych' szaleństwach: znowu piszę i czytam, pływam, robię sobie sobie 'wychodne'. Bywa różnie z tym ostatnim, mąż 'zalatany', ale i tak jest ok.
    • benignusia Re: macie jakąś pomoc?? 07.06.11, 22:53
      dzięki dziewczyny.widze ze nie tylko ja "daje rade" sama.a raczej z mężem.pracujemy w domu,i jestem zadowolona z tego.jesteśmy szczęśliwi z tego co mamy.
      miło przeczytać że DA SIĘ smile
      • tamcia35 Re: macie jakąś pomoc?? 08.06.11, 08:19
        No jasne że się dam bo jak my nie damy rady to kto? big_grin
        • 5an-ka Re: macie jakąś pomoc?? 08.06.11, 09:16
          Ja też wam dziękuję bo czytając was chce się chcieć, dawać sobie radę, przede mną wiele zmian rezygnuję z pracy bo kończy mi się urlop wychowawczy i narazie nie jestem w stanie pogodzić pracy i wychowania dzieciaków, muszę na nowo uczyć się jeździć( mam prawko ale nie jeździłam już długo) chyba będziemy mieli samochód od wakacji. Do tej pory nie potrzebowaliśmy mieszkamy w centrum i pracę mamy przez płot, ale mój brat nas ciągle popycha do przodu, więc zmiany. Już nic nie powiem jak się cieszą dzieciaki już zaplanowane trasy wycieczek, zaczynamy od roztocza. Damy radę. Pozdrawiam.
          • maman3 Re: macie jakąś pomoc?? 08.06.11, 16:59
            No to gratuluję brata, taki brat to prawdziwy skarb smile
Pełna wersja